Napisane przez: torlin | 17/11/2014

Ciekawe przypadki granicznej rzeki

107728_polska_dawna_granica_polski_na_rzece_zbrucz

A tą rzeką jest Zbrucz. Zdjęcie zostało wzięte STĄD, ciekaw jestem, ile osób na 100 spytanych potrafiłoby cokolwiek powiedzieć o tej rzece, jeżeli w ogóle wiedzieliby o jej istnieniu. A przecież jest to rzeka ciekawa (pomijając sprawy turystyczno – spływowe) w trzech aspektach:

  1. Ten lewy dopływ Dniestru przez wiele lat był granicą różnych państw i regionów. Już w czasach I Rzeczpospolitej był traktowany nie tylko jako rzeka graniczna Podola Wschodniego i Zachodniego, ale wręcz Ukrainy Wschodniej i Zachodniej. Jak to dzisiaj śmiesznie brzmi, gdy walki o Ukrainę przebiegają kilkaset kilometrów na wschód. Później przez pewien czas była granicą polsko – turecką, a w wyniku postanowień I Rozbioru Polski na tej rzece biegła granica pomiędzy I RP a Austrią. W wyniku II Rozbioru Polski rzeka ta stała się linią graniczną pomiędzy Rosją a Austrią. I ta sytuacja w prawie nie zmienionym kształcie (za wyjątkiem lat 1809 – 1815) dotrwała do końca I Wojny Światowej. A po tej wojnie Zbrucz stał się znowu rzeką graniczną pomiędzy Polską a niepodległą Ukrainą a później ZSRR.
  2. Mało kto wie, ale Okopy Świętej Trójcy leżą właśnie nad Zbruczem, w miejscu, w którym łączy się on z Dniestrem. Okopy zostały zbudowane z powodu utraty Chocimia. I nie była to głupia inwestycja, gdyż miasteczko dookoła warowni istniało przez kilka stuleci,
  3. Światowid ze Zbrucza. Za moich młodych lat rewelacja, jeden z nielicznych zabytków religii Słowian, bo poza tym nie ma niczego. Pustka. A teraz okazuje się, że to wszystko nieprawda. Trzeba koniecznie przeczytać TEKST W ARCHEOWIEŚCIACH, ale powiem szczerze, że nie mogę zrozumieć, dlaczego nie można zrobić dokładnych badań zabytku, z którego pochodzi wieku. I czy to naprawdę była tylko romantyczna tęsknota pasjonatów i fascynatów (te słowa to prezent dla Pawła z pozdrowieniami).

Ale jak widzę, jest sporo chętnych do spływu tą rzeką, więcej powiem, są organizowane rajdy, na które można się zapisać. Jakbym nie miał tylu planów innych, to kto wie. Zbrucz brzmi pięknie.

Advertisements

Responses

  1. Udało mi się kiedyś załapać na wycieczkę z historykami. Byłam nad Zbruczem – nawet mam zdjęcia, które umieściłam na blogu, w Okopach Św.Trójcy. Byłam też nad Prutem, a to też była rzeka graniczna.
    Była to wycieczka szlakami Twierdz Rzeczypospolitej i obejmowała wspaniałe miejsca, także Chocim, Kamieniec Podolski. Wycieczki takie organizuje warszarski oddział PTTK z ul, Litewskiej.
    Pozdrawiam

  2. Nie wolałbyś spłynąć jarem Dupy? Tak, taka rzeka istnieje, i to całkiem niedaleko od Zbrucza. Też lewy dopływ Dniestru. Ukraińcy dziś nazywają ją Tupa, ale na przedwojennych polskich mapach jest Dupa jak się patrzy. A wąwóz jest bardzo malowniczy (niestety, znam go tylko ze zdjęć).
    Nawiasem mówiąc, Okopy Świętej Trójcy były reakcją na utratę Kamieńca, a nie Chocimia. Chocim nigdy formalnie nie należał do Polski, choć nieraz go zajmowały polskie wojska.

  3. Jaka piękna zielona okolica na foci Torlinku zatopiła bym się z tobą w tych wirach a za oknem pada zimny deszcz Darek jeszcze śpi. Smutek. 😦

  4. No i Paweł (pozdrawiam) znowu mnie wyprzedził. Wyprzedził tak że nie mam nic do dodania.

    Choć…Może i mam.

    „Mało kto wie” piszesz Torlinie.
    Do niedawna bywałem często w Kamieńcu P. i okolicy często. Naturalną rzeczą jest jak się już siedzi w Kamieńcu odwiedzić Okopy.

    Torlinie

    W Okopach autokar pełen Polaków za autokarem, a za ostatnim autokarem następny autokar. Jak we lwowskiej piosence. „Stolik za stolikiem, za stolikiem stolik, a z tym stolikiem siedzi alkoholik”.

    Podsłuchałem i przewodników i „turystów Kresowych”. Na wymioty się zbiera jak się słyszy to co ci turyści chcą usłyszeć.

    Posiedziałem ze starym Ukraińcem w rowie w pobliżu ruiny kościoła garnizonowego spalonego przez partyzantów UPA. On miał samogon i zagrychę z moreli ja i przyjaciel mieliśmy papierosy.

    Ukrainiec wspominał najsmaczniejsze cukierki jego życia które jako uczeń 2 klasy (chyba w 38) dostał od „generała” przy szabli i w rogatywce który wizytował miejscową szkołę wciśniętą pomiędzy słoneczną Rumunię za Dniestrem i grozę za Zbruczem. Na mój gust nie był to generał ale pułkownik albo nawet prosty major. Staremu Ukraińcowi świecił on jak Polakom elegancki oficer Wermachtu częstujący kapryśnie Polskie dzieci w Garwolinie czekoladą.

    My z przyjacielem też mieliśmy paskudnie lepsze od dostępnych wtedy w Okopach papierosy.

    Pokazywał nam swoje dorodne wnuki i wnuczki. Od czasu do czasu wzdychał i w miarę picia łzawił. Nie wiem za czym bardziej czy za słonecznym dzieciństwem za sanacji czy za sowiecką breżniewowską małą stabilizacją?

    Pytał co będzie.

    Czy wrócicie? Czy przyjdą Kacapy i trzeba będzie jeść lebiodę i pić kawę z żołędzi?

    – Ale potem żyć się dało? – Pytał Jan.

    Oj, dało, dało pane – Odpowiadał coraz to bardziej pijany starzec na wpół po Polsku.

    Rok wcześniej Adam Szostkiewicz z Żoną (antyteza Kresowych Turystów) wędrowali po ruinach bram i resztkach bastionów czytając NIeboską.
    (Ona teatrolog On polonista).

    My z Janem wybraliśmy starego Stiepana i jego morele. Też jako odtrutkę przeciw Kresowym Turystom.

    Nie wiem czy jeszcze pojadę w te okolice. Ale symbolika rodzinnych losów ciągnie.

    Tam mój Dziadek oddał wszystkie guziki od munduru. To znaczy górnej części munduru bo niżej nie było orzełka.

    Dwaj kuzyni porucznicy Stanisław i Michał na czele dwu kompanii dowodzonych przez majora Borutę-Spiechowicza przejmowali pod Polską kontrolę chwilową stolicę Wolnej Ukrainy.

    Wchodzili tędy
    Przez Basztę Batorego ku Rynkowi.

    Ilu wtedy było Polaków w Kamieńcu? Bóg Jeden wie.
    Ale ile było Kresowych Polskich Panieniek (a może i Mężatek) doznali na swych Francuskich błękitnych mundurach kuzyni.

    Na Rynku nastąpiła rzęź.

    Panny, Mężatki, Kuzynki i Rezydentki z nożyczkami, ze scyzorykami, ze zwykłymi nożami (rezuny) zaatakowały post błękitną armię. Oddali wszystkie guziki z Orzełkami.

    Bohaterowie post szwejkowskich opowieści o wojnie, ordynansi mieli wiele roboty następnego dnia w Kamieńcu z mundurami swoich Panów Oficerów. a Podoficerowie i szeregowcy wedle feudalnych reguł przyszywali guziki osobiście.

    Zapewne ta opowieści prowokowała moją Babkę do śmiechu ilekroć jakiś nienawistnik oskarżał Sanację o kłamstwo „nie oddamy guzika”

    PS

    Babcia która wybuchała urągliwym śmiechem.

    Tak to ta sama Babcia która przyrzekła Matce Boskiej iż jak już Niemcy zostaną pokonane przez jej Braci, Kuzynów i całą resztę Rodziny pochodzenia Niemieckiego obejdzie pewien kościół w zachodniej części województwa lwowskiego 9 razy na kolanach.

    Przyszedł 44. Babcia z kuzynką ruszyły na kolanach dziękować Maryi. Babcia miała słaby charakter.

    Po pierwszym okrążeniu wstała. Pokazała figę Maryi i rzekła:

    „Hitlera pogoniłaś Stalinem. Chodź sobie sama na kolanach wkoło Polski do zdechu.”

  5. O istnieniu Zbrucza wiem, kojarzy mi się przede wszystkim z nieszczęsnym posążkiem Światowida.
    Co do Okopów Św. Trójcy, pewnie by ich nie zbudowano, gdyby w odpowiednim czasie doinwestowano Kamieniec. Pan Wołodyjowski nie musiałby wylatywać w powietrze, a pani Chrzanowska zatykać wyłomu w murze krągłościami.
    Chyba, że mi się literatura z historią myli.

  6. Masz rację Torlinku że Zbrucz brzmi pięknie jak Zuzanna bo jest na Z. Umyj nogi.

  7. Stokrotko, dzięki za odwiedziny. Ja osobiście mam dziwny stosunek do Kresów, nazwałbym go ambiwalentnym, pomieszaniem miłości z nienawiścią. Więcej przy odpowiedzi Edwarowi.
    ————-
    Pawle, masz we wszystkim rację, o Dupie już kiedyś rozmawialiśmy. I co do Chocimia i Kamieńca – tyż masz rację. Bezdyskusyjną.
    —————–
    Edwarze!
    Kilka spraw.
    Pierwsza – to mój stosunek do Kresów. Jest to pomieszanie absolutnej miłości z nienawiścią. Nic na to nie poradzę. Z jednej strony uwielbiam czytać na temat Stryja, Drohobycza czy Seretu, mam w głowie taką samą miłość do utraconych ziem Ukrainy, jak chyba każdy Polak, wyłem w młodości na wszystkich ogniskach „Hej! Sokoły! Na zielonej Ukrainie”. A jednocześnie nienawidzę tej polskości, mam te same uczucia co Gombrowicz, nie znoszę polskiej gęby. To jest m.in. to, co mnie mierzi w Pisie. To uwielbienie tego rodzaju polskości, pełnej: „My pamiętamy”.
    Druga sprawa – to jest stosunek ludności do czasów zamierzchłych. Opowiadała mi osoba pochodząca z tych ziem, że przez cale życie pokazując na drugą stronę rzeki mówiono: „Tam żiwut Paljaki”, mimo że ludzi ci nie umieli już właściwie mówić po polsku.
    ————-
    Amatilu!
    Przyznaję, że teraz sprawa Światowida mnie fascynuje. Bo jest to czas takich możliwości, że można bez trudu odpowiedzieć na zadane pytania. A więc żądajmy: „Sprawdzić wiek Światowida ze Zbrucza”.
    ———
    Zuzanno!
    Dlaczego akurat tylko nogi? 😉

  8. „mam w głowie taką samą miłość do utraconych ziem Ukrainy, jak chyba każdy Polak,”

    Nie każdy, Torlinie, nie każdy. Ja tej miłości nie czuję i nigdy nie miałem w związku z tym poczucia utraty. Owszem, zwiedziłem znaczną część tych ziem i interesują mnie one, ale interesują nie bardziej niż – powiedzmy – węgierskie niegdyś Zakarpacie czy wschodnia Słowacja. Interesują swoją odmiennością i egzotyką, a nie swoją minioną polskością. Teraz tak jest, bo trzydzieści lat temu dodatkowym czynnikiem przyciągającym była słaba dostępność, a co za tym idzie, tajemniczość terenu.
    Przyznam się, że złoszczą mnie polscy turyści (i przewodnicy wycieczek), którzy w obcym kraju węszą przede wszystkim gorliwie za tym, co polskie. Mnie na Ukrainie bardziej chyba nawet ciekawi to, co polskie nie jest i nigdy nie było. Na przykład mniej mnie poruszają karpackie pomniki legionistów II Brygady niż kopce Strzelców Siczowych czy upamiętnienia walk UPA z Sowietami.

  9. Chciałbym Pawle zaprosić Cię do dawnej swej notki, przeczytałem ją na nowo, i nieskromnie powiem, że mi się podobała, dla mnie bardzo interesująca. Nie ma Cię wśród dyskutantów (jest Edwar), to bądź taki miły i przeczytaj.
    https://torlin.wordpress.com/2008/03/05/polskie-kresy/

  10. ,,„Mury można zburzyć, krajobraz przeorać czołgami, napisy na ścianach zamalować, granice zmienić, ludzi zdziesiątkować, przesiedlać lub zamknąć, ale nie można unicestwić świata symboli obecnych w podświadomości spadkobierców”
    Jadwiga Żylińska

    Tak mi się wydaje że o ten świat symboli chodzi.

  11. Torlinie, byłem miły i przeczytałem, ale nie powiem, żeby mnie te zagadnienia szczególnie rajcowały. Może dlatego, że – jak pisze ulotna_wieczność – chodzi tu o świat symboli, a ja na symbole jestem zupełnie nieczuły, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie.

  12. Ale rozmowa była sympatyczna, za którą dziękuję. Jutro nowa notka.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: