Napisane przez: torlin | 20/11/2014

Warszawa jest nasza, czy nie nasza

500px-Warszawa_podzial_administracyjny_2002.svg

Nazwy stolic najczęściej nie pochodzą z języków narodów je zamieszkujących, nazwy Berlina, Wiednia i Budapesztu są pochodzenia słowiańskiego, Sofii – greckiego, Paryż i Berno – celtyckiego, Bukareszt – albańskiego, Sztokholm i Moskwa – fińskiego, Lizbona – fenickiego, Madryt – arabskiego,  a Warszawa – wydawałoby się – czysto słowiańskiego, i to polskiego. Nazwa dzierżawcza – osada Warsza. I koniec.

Ale Encyklopedia Orgelbranda (1884) w haśle o Warszawie zastanawia się nad wspólną polsko- czeską nazwą „Praga i … Wrszowice”, a jest to osiedle na północny wschód od Pragi. Mało Wam par? W Warszawie mamy Solec, Ujazdów,  Sielce, Rakowiec, Skaryszew, Wawrzyszew, Raszyn, znamy je wszyscy (przede wszystkim Warszawiacy), a w Pradze: Solnice, Ujezd, Sedlec, Skryszow,  Wawrzesz, Rakowice, Rasyn.

Podobny układ zauważył Cezar, że wszystkie miasta, civitates, Brytanii przybrzeżnej, gdzie osiedli Belgowie, mają nazwy przeniesione z przeciwległego kraju Belgów. Ale są nazwy, których początek i pochodzenie ginie w odmętach niepamięci. Do takich należy Londyn, nazwa tak stara, że nikt nie wie, skąd się wzięła. Ale w Polsce mamy również taki casus, mówimy o pochodzeniu nazwy naszej głównej rzeki Wisły, pod tą nazwą znana była jeszcze przed naszą erą.

Ciekawe są również dzielnice Warszawy:

Wola jest to jedno z najbardziej znanych nazw w Polsce, wolnizna, Wolica, Wólka, przywilej lokacyjny dla nowych osiedleńców, zwalnianych na pewien okres z obowiązku płacenia danin, ziemia wolna od obciążeń;

Ochota – nazwa pochodzi od dawnej knajpy o tej samej nazwie, tak samo Wawer,

Bemowo – proste, od nazwiska generała, ale mało kto wie, że dawniej ta dzielnica nazywała się Boernerowo, od nazwiska przedwojennego ministra Poczt i Telegrafów, i to się komunistom po prostu nie podobało,

Bielany – banalne, od klasztoru i białych habitów kamedułów,

Ursynów, znowu banał, od imienia właściciela majątku – Juliana Ursyna Niemcewicza, odimienne są również Tarchomin i Włochy,

Saska Kępa – nazwa jest XVIII-wieczna, od przybywających osadników saskich, przedtem mieszkali tam Holendrzy, więc była ówcześnie Olenderska Kępa,

Praga, i ta polska, i ta czeska – od wyprażania, czyli wypalania lasów. Takich nazw jest bez liku, bo karczowanie lasu poprzez jego wypalanie było powszechne w początkach osadnictwa. Dla przykładu Zakopane to jest osada za kopanym, czyli za karczowiskiem. Polacy uwielbiają etymologię ludową „Zakopane zakopane”, „Częstochowa często się chowa”, z karczowiskiem mamy to samo z Nową Rudą, miastem w powiecie kłodzkim. Dla 99,99 % Polaków rozważania są banalne, bo przecież ruda. A nieprawda, nazwa pochodzi od niemieckiego „der Rodeland – karczowisko, roden – karczować”, i mówi o tym herb Nowej Rudej,

500px-POL_Nowa_Ruda_COA.svg

Mokotów – przez Internet przelatują teksty, że nazwa ta pochodzi z francuskiego „Mon coteau” – „Moje wzgórze” i jest po prostu spolszczeniem. To Izabela Lubomirska dla żartu wymyśliła nazwę francuską fonetycznie kojarzącą się z dawniejszą polską nazwą. Nazwała tak swój pałacyk Mon Coteau na Mokotowie. Mokotów pochodzi od  imienia Mokot, czyli własność Mokota.

Piękny Żoliborz, którego nazwa pochodzi z francuskiego Joli Bord (Piękny brzeg) – XVIII-wieczna nazwa ogrodów  księży pijarów.

Marymont – Marie Mont czyli Góry Marii.

Mariensztat- to chyba wiadomo,

Solec, etymologia ludowa jest prawdziwa, od magazynów soli, ale taka etymologia może być niesłychanie zwodnicza, Targówek nie pochodzi od targów, tylko od nazwiska Targowski.

Anin – od imienia żony hrabiego Ksawerego Branickiego, właściciela tych dóbr,

————

800px-Dziki_Ostrów_25

A od czego pochodzi moja Dąbrówka? Hi, hi, hi.

Reklamy

Responses

  1. Targówek – pochodzi od wsi Targowe, od której Warszawa się zaczęła, o czym mówią wykopaliska
    Mam zaszczyt mieszkać w najstarszej części Warszawy.
    Pozdrawiam

  2. „nazwy Berlina, Wiednia i Budapesztu są pochodzenia słowiańskiego, Sofii – greckiego, Paryż i Berno – celtyckiego, Bukareszt – albańskiego, Sztokholm i Moskwa – fińskiego, Lizbona – fenickiego, Madryt – arabskiego,”

    Skąd masz te wszystkie dane? Niektóre wydają mi się bardzo wątpliwe, choć nie mam czasu na szukanie po źródłach. Na przykład Sztokholm ma przecież brzmienie czysto germańskie. Bukareszt (Bucureşti) również brzmi bardzo po rumuńsku (jestem z tym językiem dość otrzaskany), pomijając nawet pytanie, skąd by się tam mogły wziąć wpływy albańskie.
    A co jest słowiańskiego w Budapeszcie? Zacznijmy zresztą od tego, że jest to zlepek nazw dwóch miast, które jeszcze w XIX wieku były administracyjnie odrębne. Nigdy nie było tam poważniejszego żywiołu słowiańskiego, Słowianie przewalili się przez te ziemie jeszcze przed nadejściem Madziarów.

  3. Stokrotko, pogrzebałem w Internecie, wygląda na to, że dawna miejscowość nazywała się „Thargowe”.
    ——————-
    Przyznaję szczerze Pawle, że pisałem z pamięci. Ostatnio bunt we mnie narasta, że wszystko ma być dokładne, sprawdzone, wyciągnięte z pięciu źródeł. Więc pojechałem po bandzie. W porządku, zaglądam w takim razie do „Małego słownika pochodzenia i znaczenia nazw geograficznych” Wiedzy Powszechnej.
    O Berlinie to nawet pisałem kiedyś notkę: „nazwa Berlin najprawdopodobniej, według hipotezy Reinholda Trautmanna, jest zniekształconą nazwą Bralin (za czym przemawia m.in. zapis w dokumencie z 1215 roku nazwy miejscowości jako Braline) i pochodzi od nazwy osobowej Bral, czyli skróconej formy słowiańskiego imienia złożonego Bratosław (…). ” Według mojego źródła nazwa miasta Berlin pochodzi od łużyckiego słowa „barlen” (czeskie „brlen”) – rusztowanie z belek zbudowane w poprzek rzeki dla chwytania spławianego drzewa. Wiki to tłumaczy inaczej: „Językoznawcy wywodzą nazwę Berlin od prasłowiańskiego *brl oznaczającego bagno lub moczary i podają znaczenie nazwy jako miasto na bagnach. Według hipotezy Reinholda Trautmanna Berlin jest zniekształconą nazwą Bralin (za czym przemawia m.in. zapis w dokumencie z 1215 nazwy miejscowości jako Braline) i pochodzi od nazwy osobowej Bral, czyli skróconej formy słowiańskiego imienia złożonego Bratosław. Jak zwał, tak zwał – Słowiańszczyzna.
    Wiedeń – Wien – pochodzi ze starosłowackiej nazwy „Wiednie”, „na wedni” oznaczało „na wodnistej połaci, na łęgach”,
    Buda i Pest – Peszt – starosłowiańska pieczara, grota,
    W Bukareszcie pojechałem po bandzie specjalnie, gdyż są dwie teorie, jedna rumuńska rzeczywiście, „bucurie” po rumuńsku znaczy „radość”, druga – zgodnie z legendą miasto zostało założone przez pasterza o imieniu Bucur (Bukur), który jest imieniem albańskim.
    Sztokholm – pół na pół – szwedzki „holm” znaczy „ostrów, a fińskie „steke” oznacza „cieśninę”.

  4. Torlinie, O Wiedeń i Berlin nie stoję, bo słabo znam ich historię. Oba te miasta rzeczywiście zresztą powstały na ziemiach w swoim czasie słowiańskich. Ale tego rodzaju pomysły jak albański pasterz zakładający Bukareszt czy starosłowiańskie słowo jako nazwa Pesztu to moim zdaniem swobodne spekulacje, często oparte jedynie na podobieństwie fonetycznym. Tak jest zwykle w przypadku miejscowości bardzo starych, których początki „giną w pomroce dziejów” i pierwotny sens nazwy zdążył się zatrzeć przed pojawieniem się pierwszych źródeł pisanych. Mam z tym stale do czynienia przy pracach nad przewodnikami.
    Zresztą… język węgierski jest pełen słowiańskich zapożyczeń. Tak jak polski – niemieckich. Rozumując w ten sposób, można by pewnie wskazać wiele polskich miast o nazwach pochodzących z niemieckiego. Nawiasem mówiąc, pełen słowiańskich zapożyczeń jest także rumuński. Byłoby ich jeszcze więcej, ale w XIX wieku rumuńscy intelektualiści przeprowadzili planową czystkę, żeby bardziej zromanizować Rumunów.
    Nie znam oczywiście szwedzkiego, ale intuicja mi podpowiada, że „stock” coś w tym języku znaczy. Na pewno coś znaczy w niemieckim.

  5. Z tymi spekulacjami Pawle… Bardzo wysoko sobie cenię komunistyczne źródła informacyjne, były one w przeważającej większości znakomite. Tak jak Wielka Encyklopedia Powszechna jest dla mnie nie do pobicia z poszczególnymi notkami, pisanymi przez największych naukowców. Dawałem ich spis u mnie kiedyś. To samo jest z wydawnictwami „Wiedzy Powszechnej”, ja wiem, że ten słownik jest z 1968 roku, ale w większości przypadków podaje prawidłowo. I cytaty były właśnie z tego słownika.
    —————–
    Wątpię, aby Sztokholm miał coś wspólnego z niemieckim „stockiem”, bo Stock po pierwsze to jest włoskie nazwisko producenta alkoholi, po drugie oznacza po niemiecku piętro, a po trzecie gruby kij (stąd wziął się „stockbetrunken” „zalany w trupa” czyli w sękaty kij.
    ——————
    Sam nie wiem, co znajdę, ale zajrzyjmy na oryginalne strony:
    —————
    Bukareszt – rumuńska Wiki – tłumaczone z rumuńskiego: „W połowie XVII wieku orientalnym podróżnika Ewlija Czelebi napisał w swoich wspomnieniach, że nazwa siedziby zamieszkania rumuński tym kraju pochodzi z synem strona Himmat Gebel plemienia Beni-Kureis, mianowicie Ebu-Karis, stąd Bukris – Bukareszt. [7] W 1781 szwajcarski historyk Franz Josef Sulzer uważa, że nazwa pochodzi od „radości, radości, radości.” [7]

    Trzy dekady później, w książce wydrukowanej w Wiedniu, jest zapisane, że nazwa pochodzi od lasów bukowych, które nazywane są „Bukovi”. [7]

    Adrian Majuru Historia przypomina, że w albańskim „bukureshti” oznacza „piękny jest.” [7] Pierwsza pisemna wzmianka zadowolony założyciel zauważa pojawiające się w Anglii konsul w Bukareszcie, Wilkinson, opublikowanym w 1820 roku w Londynie. [7]

    O etymologii ludowej władcy Phanariot przetłumaczone przez Hilariopolis toponym, co w języku greckim oznacza „Miasto radości”. [8]
    ——————-
    No i co? jest Albania – niedowiarku? U Rumunów!!!
    —————-
    Sztokholm – szwedzka Wiki – mają tyle propozycji, że aż gęsto, o Finach jest mało – przyznaję.
    —————–
    Budapeszt – „powszechnie akceptowane wyjaśnienie jest z kolei związane z Budzie końcówki Gellert, słowo języków słowiańskich oznacza „jaskini”,
    ———–
    Dałem dosłowne tłumaczenia, są one czasami bez sensu, to wiesz, ale jednak podstawy można zrozumieć.
    ————-
    pozdrowienia

  6. O, i proszę jaka miła rozmowa. Jakby tak była monarchia, to takim Torlinom czy Pawłom Lubońskim nic by się w głowach nie knuło o polityce prawić.
    Jako nieuk dziękuję za ciekawą lekcję.
    Pawle, Ty dalej w Swoim sklepie pracujesz?

  7. Bekas się odezwał! Ty żyjesz?

  8. Torlinie.
    Jeszcze żyję. Przyznam się bez bicia, że zaglądałem wiele razy na blog wiadomy, ale za każdym razem widziałem tylko jego agonię co raz to bardziej zaawansowaną.
    Zajrzałem i dziś. I stwierdziłem, że agonia się dokonała.
    I coś mnie podkusiło, by kliknąć wiadome…właśnie, co?. W każdym razie kliknąłem, zawirowało i przyniosło mnie tu. A skoro tak, to przeczytałem ostatni Twój wpis. I zrobiłem to z ciekawością.
    Torlin Geograf, Torlin Podróżnik, to mi się bardzo podoba. Tego się trzymaj.
    Autentycznie dziękuję raz jeszcze za tę krótką, acz treściwą lekcję.

  9. „No i co? jest Albania – niedowiarku? U Rumunów!!!”

    Jest albańskie słowo jako jedna z wielu hipotez, przytoczona przez jednego tylko, współczesnego historyka rumuńskiego. Ale powtórzę jeszcze raz: skąd by się wzięli Albańczycy na wschodniej Wołoszczyźnie? Gdzie Rzym, gdzie Krym?
    „Bucur” istotnie po albańsku znaczy „piękny”, ale po rumuńsku „cieszyć się”. Homonimy w dwóch zupełnie odmiennych językach to zjawisko całkiem częste. A końcówka -şti występuje w rumuńskich nazwach miejscowości powszechnie, że wymienię choćby z pamięci: Piteşti, Comăneşti, Negreşti, Călineşti, Şurdeşti (dwie ostatnie leżą na samej północy Rumunii, tam też Albańczycy dotarli?). Na tematy rumuńskie, to ty się ze mną nie fechtuj, bo to jedna z tych niewielu dziedzin, w których jestem dość biegły.
    ————————————-
    Bekasie, coś ci się pomieszało, nigdy nie pracowałem w żadnym sklepie.

  10. Pawle.
    Hmmmm….
    Korci mnie.
    Korci mnie, by się odgryźć.
    Bo mnie się wydaje, że mi się nie pomieszało.
    Rewasz to nie sklep???

    Torlnie.
    Veto w sprawie najlepszego polskiego filmu.
    Jaka Ziemia obiecana skoro o niebo lepsza i o sto nieb tańsza Wolna sobota!

  11. Bekasie!
    Jak może być w agonii coś, co ja sobie prowadzę dla własnej przyjemności. Jak ktoś maluje obrazki w domu dla własnej frajdy (i ludzi oglądających), to można go określić upadającym malarzem? Widzę, że podstawą komentarza zdaje się być zamieszanie w kotle. Za długo było spokojnie?
    ———-
    Oczywiście Pawle, jedna z wielu hipotez, ale takie są. A końcówka bywa często dopasowana z „prawidłowego” języka do podstawy słowotwórczej z zupełnie innego. Wystarczy, że Ci napiszę – „sorki”, lubisz „czipsy?

  12. Torlinie.
    Hmmmm…
    Jeśli napisałem niejasno, przepraszam.
    Mnie chodziło o upadły blog p. Kuczyńskiego.
    I tyle.
    W żadnym kotle wczoraj mieszać nie zamierzałem.

  13. Przepraszam Bekasie, to ja nie do końca z pełną uwagą przeczytałem Twój komentarz, rzeczywiście, mogłem się domyśleć, jaki to jest „blog wiadomy”. Przepraszam.

  14. Zdarza się.
    A i cieszę się, że tak to wyszło, bo masz Torlinie małą lekcję pokory, prawda?
    I nie piszę tego ze złośliwością czy zarozumiałością (to dość śmiałe). Sam takich lekcji doświadczyłem nie raz. I chyba ostatnia spotkała mnie tu, właśnie teraz. Zdaje się mi bowiem, że jednak Paweł w żadnym Rewaszu nie działa i moje przemądrzałości skończyły żałośnie. Cusz…
    Pawle, przepraszam.
    Wracając do tematu.
    Mam nadzieję, że wyciągniesz wnioski, Torlinie?

    Przyznam, że mnie czasami brakuje wiadomego bloga. I wyznam, że jakoś tak polubiłem i pisaninę z Tobą, i w Pawłem.
    Twoje kategoryczne kończenia pisania ze mną jednak zawsze przyjmowałem ze smutkiem. I z niezrozumieniem.
    Tak, w tym powiedzeniu, że extrema się przyciągają coś musi być.

  15. Jeżeli to napisałem, to lata temu. Ludzie się zmieniają. A ja mam zięcia o identycznych poglądach jak Ty, tak, że się wprawiam 😀

  16. Bekasie, odpisuję dopiero teraz teraz, bo w weekend jednak wypada trochę czasu poświęcić rodzinie.
    Otóż „Rewasz” to przede wszystkim wydawnictwo, które jednak istotnie prowadzi internetowy sklepik z własnymi i nie tylko własnymi publikacjami. Wobec upadku małych księgarni i monopolistycznej pozycji EMPiKu robi to obecnie niemal każda oficyna wydawnicza, co nie znaczy, że wszystkie są li i jedynie sklepami.
    Ja akurat z handlową stroną działalności mojej firmy mam niewiele wspólnego. Zajmuję się redakcją książek i ich przygotowaniem do druku.

    Przy okazji zapraszam wszystkich przytomnych do naszego stoiska na Targach Książki Historycznej w Arkadach Kubickiego pod Zamkiem Królewskim w Warszawie. Od najbliższego czwartku do niedzieli. Sam tam będę prawdopodobnie w piątek przed południem i w niedzielę po południu.

  17. Pawle.
    Więc jednak trochę pamiętałem.
    A za skrót myślowy: sklep, przepraszam.
    Urazić nie chciałem.
    Inna rzecz, że w Twojej Oficynie chyba jednak sklep pełni dosyć ważną rolę?

    Monopolistyczna pozycja Empiku?
    Ciekawe jaki ma ten Empik rodowód?
    I to co?
    Walczymy o wolny rynek?
    Nie, nie chcę mieszać w kotle.
    Daję to tylko pod rozwagę.

  18. Torlinie.
    Wpuściłeś do domu prawicowca?!?!?
    Nie do wiary!
    W dodatku wiedz, że istnieje duża szansa, że Twoja córka – jeśli już ich nie podziela – zacznie podzielać poglądy swojego męża.
    Czyli dla Ciebie horror.

    Mówisz, że masz zięcia prawicowca?
    Znaczy się jest nas co najmniej dwóch.
    Mogę wychodzić z podziemia.

  19. Nigdy w życiu nie traktowałem Cię za prawicowca, tylko za skrajnego liberała. A ja skrajności nie lubię, nie lubię ani skrajnej lewicy, ani prawicy, ani liberalizmu. Dla mnie to są ludzie dogmatyczni.
    ———–
    Powinienem dzisiaj dać nową notkę, ale pracowałem strasznie cały weekend i jutro rano też będę. Więc będzie raczej jutro wieczorem. Przepraszam.

  20. Bekas: „Monopolistyczna pozycja Empiku? Ciekawe jaki ma ten Empik rodowód?”

    A co mnie obchodzi rodowód? Każdy monopol jest zły. Google, Facebook czy Microsoft mają wspaniale kapitalistyczne rodowody, ale ich niepohamowany wzrost sprawia, że odgrywają szkodliwą – właśnie dla wolnego rynku szkodliwą – rolę.

  21. Pawle.
    Rodowód nie musi, ale może mieć znaczenie.
    Apropos mikrosoftów i innych korporacji.
    Właśnie w Trójce podali, że jeden z polityków zachodnich czy inny taki ostro zaprotestował (to w kontekście ostatniej „afery” luksemburskiej, zdaje się): PRZYWILEJE DLA DUŻYCH FIRM MUSZĄ SIĘ SKOŃCZYĆ.
    O to, to!
    Taki to „wolny rynek”.

  22. Torlinie.
    A niech tam.
    Ja oczywiście nie przypomina sobie, bym w kwestiach społecznych był liberałem, a raczej libertynem, ale niech i nie będę prawicowcem.
    Jakoś to wytrzymam.
    A to, że nie możesz się zdecydować na jakieś konkretne poglądy, to wiem.
    Przecież jesteś socjalistycznym kapitalistą.
    A tutaj każdą dyskusję można szybko zamknąć.
    Są tylko cztery sposoby wydawania pieniędzy.
    1. Swoje na swoje cele. Wydajesz oszczędnie, bo Twoje, i celowo, bo znasz swoje potrzeby.
    2. Swoje na nieswoje cele. Tutaj dalej wydajesz oszczędnie, ale już niekoniecznie celowo, bo potrzeb innych dobrze nie znasz. Stąd na przykład całe mrowie nietrafionych prezentów świątecznych czy innych takich.
    3. Nieswoje na swoje cele. Wydajesz celowo, ale już nie oszczędnie. Bo przecież wydajesz nieswoje.
    4. Nieswoje na nieswoje cele. Wydajesz ani oszczędnie, ani celowo. Sposób najgorszy.
    Im więcej w gospodarce sposobu 1., tym lepiej, im więcej 4., tym gorzej, czego właśnie nie tylko my doświadczamy.
    I nieważne są tutaj dobre chęci czy straszliwe wysiłki różnej maści urzędników. Ten sposób NIE MOŻE być dobry. Ma skazę nieusuwalną.
    Drobny przykład. Niedaleko mnie, pod Tarnobrzegiem, jakieś dwa lata temu wybudowała władza na wszystkim się znająca za podatkowe pieniądze strefę przemysłową. I ta strefa czyli olbrzymia hala z parkingami i nawet rondem drogowym stoi sobie do dziś pusta. Kto ponosi koszta? Kto liczy straty?
    Takie są skutki niebycia dogmatykiem w sprawach gospodarczych (i innych).
    Można, jak Ty, udawać że się tego nie dostrzega, ale to nie zmienia prawdy. A ta jest taka, że wydawanie nieswoich pieniędzy na nieswoje cele jest ZAWSZE MARNOTRAWNE. I ZAWSZE fatalne skutki podjętych decyzji ponoszą nie ci, którzy zawinili.
    No, ale Ty to wiesz.
    Starczy.
    I przepraszam za ten wpis.
    Bo ja naprawdę nie zamierzam tutaj mieszać w kotle.
    Blog nie tego dotyczy.

  23. Darek mówi że lubi monopol więc nie może być zły i pamięta twojego zięcia ze wspólnego palenia tęczy. A Torlinku zapomniałeś napisać skąd się wzieła nazwa Miłosna ale ja i ty dobrze wiemy że to od naszego uczucia. Gdzie masz buty hi hi hi. 🙂

  24. Moje uczucia skierowane są do osoby, której imię również zaczyna się od litery M jak Miłosna, a Zuzia nie zaczyna się od „M”.
    —————–
    Bekasie, nasze dyskusje są przebrzmiałe jak ubiegłoroczne śniegi.
    ————-
    Nową notkę znowu przerzucam o jeden dzień, bo dzisiaj wróciłem po 22, i do tego z kumplem wypiłem butelkę Jasia Wędrowniczka.

  25. Hi hi hi kiedyś Dobrosław co się we mnie zabujał wypisywał w kiblu kocham Z ale skąd mogłam wiedzieć że to do mnie. Gdyby powiedział to bym mu dała a tak miękka kicha. Darek szacun ci rzuca że lubisz pociągnąć z flaszki a potem Bekas hi hi hi. 🙂 Musze ci zacerować skarpete.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: