Napisane przez: torlin | 26/11/2014

Specjalizacja prawna – uznanie małżeństwa za niebyłe.

kancelaria prawna

O tym, że jestem niewierzący (czy ateistą, dla mnie to jeden diabeł) wszyscy moi Czytelnicy świetnie wiedzą. Nie zmienia to faktu, że interesuję się sprawami Kościoła, czytam „Tygodnik Powszechny”, który jest po wielokroć inspiracją dla moich notek. W jednym z ostatnich numerów był olbrzymi artykuł o ateistach, ale autor poszedł na łatwiznę, że my to są „wierzący inaczej”. Dałem sobie spokój z kontrargumentacją. Ale inny artykuł mnie zadziwił i niesłychanie zaciekawił. Zuzanna Radzik pisze o ślubach (a raczej rozwodach) kościelnych „Nierozerwalne, choć niebyłe” np.: „W Kościele nie ma rozwodów, jednak trybunały kościelne uznają coraz więcej małżeństw za nieważne. Prawo kanoniczne daje szansę na wyjście z błędów, ale prowokuje do nadużyć. Procedury uznania nieważności małżeństwa powinny być szybkie i dostępne finansowo – mówił papież Franciszek 5 listopada podczas spotkania z prawnikami odbywającymi kurs w Rocie Rzymskiej, czyli watykańskim sądzie, do którego kierowane są odwołania od wyroków sądów diecezjalnych. (…) Dlaczego w tej kwestii potrzebne są usprawnienia? – pyta Zuzanna Radzik. – Dziś zwyczajny proces wymaga zaangażowania sześciu sędziów kolegium, dwóch obrońców węzła małżeńskiego i dwóch instancji. Niektórzy ojcowie synodalni sugerują, że odległość od sądu i skomplikowana procedura uniemożliwiają wielu wiernym skorzystanie z takiej możliwości – pisze.

(…) Na forach internetowych pojawiają się pytania, jak można unieważnić małżeństwo. Unieważnić nie można, można – jeśli są dane ku temu – doprowadzić do orzeczenia, że nigdy ważne nie było. Ale błędne użycie terminów świadczy o pomieszaniu, które procedura wywołuje.Przykładem wypowiedź pewnej kobiety, której mąż chce unieważnić małżeństwo. Stwierdza ona, że cywilnego rozwodu sama chciała, ale nie zgadza się, by jej małżeństwa nie było: „Rozumiem, że Kościół nie unieważnia, tylko stwierdza, że go nie było wcale. Nie zaistniało. To nic, że zostały po nim zdjęcia, filmy, wspólny dorobek, łóżko i dzieci, ale małżeństwa nie było. To co to było? Fatamorgana?”.- Jedni szukają sposobu i dopytują, czy zatrudnienie prawnika zapewni sukces w sądzie biskupim, inni buntują się lub nie rozumieją. Taki miał być nierozerwalny ten kościelny ślub, a tu liczba stwierdzeń nieważności rośnie. Skoro ludzie żyli razem przez lata, a teraz sąd kościelny stwierdza, że ich małżeństwa nigdy nie było, brzmi to trochę jak żart – podkreśla Zuzanna Radzik”.
Słusznie pisze katolicki publicysta James Caroll: „unieważnienie jest obecnie formą rozwodu pod każdym względem oprócz nazwy, a to, że Kościół (hierarchiczny) odmawia przyjęcia tego do wiadomości, jest niszczące. Co więcej, katolickie procedury stwierdzenia nieważności krzywdzą dzieci, są okrutne wobec dawnych małżonków, zmuszają do błędnej interpretacji przeszłości, ośmieszają mających dobrą wolę księży i wyprowadzają tysiące ludzi z Kościoła. To katastrofa”.
Łuszczkiewicz-Kazimierz_Wielki_u_Esterki
Kazimierz Łuszczkiewicz, „Kazimierz Wielki u Elsterki”.
Od dwóch tysięcy lat ludzie, wielcy i mali, starają się o uznanie małżeństwa za nieważne. Odmowa może skutkować wręcz strasznymi konsekwencjami, jak chociaż casus Katarzyny Aragońskiej lub (o mało co) Adelajdy Heskiej i naszego królewskiego pożeracza wdzięków damskich, z niejaką Esterą na czele.
Ale Redaktorka zadaje słuszne pytania na koniec: „skoro możemy 12 lat później z pomocą biegłych orzec niedojrzałość albo uznać, że ciąża panny młodej mogła stawiać intencje narzeczonych pod znakiem zapytania, to czy nie możemy tych samych pytań i diagnoz postawić od razu? Jeśli Kościołowi zależy na tym, by dawać świadectwo nierozerwalności małżeństwa i poważnego traktowania tego zobowiązania, to może lepieju sprawdzić dokładniej, z jakimi nadziejami, pragnieniami intencjami i lękami przychodzą narzeczeni. Mało mamy byle jakich kursów, odbębniania ich jajko konieczności, niedźwiedzich przysług proboszczów, którzy wszak znają od dziecka, krzywdy nie zrobią i ślubu udzielą?”.
Reklamy

Responses

  1. Torlinku jak widzisz piszę nie tylko u ciebie ale i do gazet. Dlaczego tu się ze mnie podśmiewujesz a tam piszesz że zadaję słuszne pytania? Nieładnie kłapouszku ale Bóg ci wybaczy!

  2. Już przed wojną Boy-Żeleński, omawiając procedurę „uznania małżeństwa za nieważne”, ironizował, że „wszyscy jesteśmy bękartami”. Jeśli bowiem wziąć za dobrą monetę stosowane przy tym kryteria, to ogromna większość małżeństw naszych przodków nie była żadnymi małżeństwami. Z reguły były zawierane bez miłości, z polecenia rodziców, którzy kierowali się względami majątkowymi i koneksjami rodzinnymi.
    Małżeństwa i ich unieważnianie to chyba ta dziedzina działalności Kościoła, w której jest najwięcej hipokryzji. A wyplątać się z tego trudno, skoro nierozerwalność sakramentu jest dogmatem (czy jest? nie jestem biegły w tych sprawach).

  3. Ja też nie, przyznaję. I tak uważam Pawle, że czasy dzisiejsze są jakby normalniejsze, hipokryzji jest jednak mniej niż dawniej. Oficjalne kochanki, mężowie handlujący wdziękami swych żon celem uzyskania korzyści najczęściej politycznych (patrz Anastazy Walewski), wieczne chodzenie do burdeli, dzieci papieży, kardynałów, dzisiaj jest to już w stanie szczątkowym. Chociaż gospodyni księdza jako nie tylko gospodyni jest czymś normalnym na wsi, i nikt się temu nie dziwi.

  4. @ Torlin,

    „I tak uważam Pawle, że czasy dzisiejsze są jakby normalniejsze, hipokryzji jest jednak mniej niż dawniej”

    Rzecz wzgledna. Zalezy od czasu i przestrzeni. Warto porozmawiac z ludzmi starszymi i mlodszymi od nas.

    Pozdrawiam

  5. Ale vandermerwe, tom napisał, jaka jest różnica. I żadna rozmowa mi nic nie da, bo oczywiście jednostki będą różne. Ale nie ma teraz tego, co w XIX wieku. Natura ludzka jednak w podstawach się nie zmienia, jak dawniej wykorzystywano seksualnie pomoce domowe, tak teraz się wykorzystuje Ukrainki.

  6. „Nle nie ma teraz tego, co w XIX wieku. ”

    To prawda, ale akurat w XIX wieku mieszczańska Europa osiągnęła szczyty obłudy w kwestiach seksualnych. Nie było tego ani przedtem, ani potem. Ciekawe świadectwo wystawiają choćby powieści historyczne Sienkiewicza, w których sprawą najwyższej wagi jest, żeby panna dotrwała do ślubu nietknięta. W rzeczywistości ani w XV (Krzyżacy), ani w XVII (Trylogia) wieku nie przejmowano się tym aż tak bardzo. Większą wagę przykładano do kwestii majątkowych. Nawet dama mocno przechodzona, ale z dużym posagiem nie miała problemu z zamążpójściem. Ważna była, owszem, pewność ojcostwa, bo to się wiązało z dziedziczeniem i ciągłością rodu.

  7. Jak nie wiadomo o co chodzi, to z pewnością idzie o pieniądze, choć w tem przypadku bym domniemywał raczej rząd dusz i wpływy. Przecie nie na maluczkich się Kościół zawziął w ortodoksji swojej, jeno w tem, by z ewentualnego jakiemu książęciu czy królikowi udzielenia onego unieważnienia , wielce nieraz pożądanego przy połowicy niepłodnej, luboż i jakiej obłąkanej, mieć instrumentum niebagatelnego nacisku, wartego czasem całej armii w jakiem pod dyktando Rzymu toczonym konflikcie, furgonów srebra, czy całych prowincyj…
    Kłaniam nisko:)

  8. Obydwaj macie rację, ale historyczną. Dzisiaj to wygląda cokolwiek dziwnie. Przepraszam za tak krótki komentarz, ale znowu praca mnie przytłacza. W jakich godzinach będziesz w niedzielę Pawle w Arkadach Zamku Królewskiego? Wpadłbym, abyśmy się mogli wreszcie poznać.

  9. Ja też mam rację historyczną bo facet zawsze ulega kobiecie nawet jak dziś to wygląda cokolwiek dziwnie. Tak Pawełku wpadnę z Torlinkiem w niedzielę a potem zjemy kebaba! Pa! 🙂

  10. Torlinie, w niedzielę będę od 14.00 do zamknięcia Targów. Stoisko 101. Zapraszam.

  11. Postaram się być, w każdym razie planuję. Pozdrowienia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: