Napisane przez: torlin | 02/12/2014

Kto tak naprawdę zabił hetmana polnego litewskiego?

kościół w Ostryni

Fotografia sprzed 1939 roku Kościoła w Ostryni (STĄD)

Pierwsza połowa siedemnastego wieku i sam początek drugiej to są niekończące wojny Polski ze Szwecją. Uważam w ogóle, że walki z lat 20. XVII wieku są stosunkowo najmniej znane. Ale są również – moim zdaniem – bardzo smutne fakty w historii Polski. Do takich należy śmierć Wincentego Korwin Gosiewskiego, mojego herbu zresztą, hetmana polnego litewskiego.

Oficjalne biografie i Wikipedia podają prawdę, zbuntowane wojsko litewskie zawiązało konfederację pod nazwą „Związek Braterski” i na jej czele postawiło Kazimierza Żeromskiego jako marszałka i Konstantego Kotowskiego jako wicemarszałka. Kotowski chcąc uniemożliwić porozumienie z królem na zebraniu żołnierskim udał, że odczytał przejętą, zaszyfrowaną korespondencję Gosiewskiego i Paca i spowodował  wysłanie oddziału 500 żołnierzy, którzy mieli złapać Żeromskiego i dawnego dowódcę tegoż Gosiewskiego i ich koniecznie zabić. Oddział Jana Nowoszyńskiego uprowadził z Wilna rannego Żeromskiego i w folwarku Dubny koło Wołpy rozsiekał szablami, a chorego Gosiewskiego rozstrzelano pod miasteczkiem Ostryna 29 listopada 1662 roku. Co jest dalej też wiadomo, sprawcy zbrodni zostali zgładzeni, Kotowski napiętnowany, a przede wszystkim szlachta do tego momentu mu sprzyjająca, teraz odwróciła się do niego plecami.

To wszystko ślicznie brzmi, ale czy to wszystko jest prawdziwe? Same gołe fakty na pewno tak, ale czy tło historyczne? Jak mówi stare afrykańskie przysłowie: „Gdzie walczą słonie, tam cierpi trawa”. Tak jest i w tym przypadku. W osobach Żeromskiego, Gosiewskiego i Kotowicza jak w soczewce skumulowały się konflikty na Litwie w XVII wieku, które tak naprawdę miały o wiele wyższych i ważniejszych adwersarzy: króla Jana Kazimierza, wielkiego hetmana litewskiego i wojewodę wileńskiego Jana Pawła Sapiehę, wielkiego koniuszego litewskiego, znanego nam doskonale Bogusława Radziwiłła i kanclerza wielkiego litewskiego, Krzysztofa Zygmunta Paca.

Ale zacznijmy od początku, stanowisko i wspaniały tytuł hetmana litewskiego w czasie pokoju jedynie pięknie brzmiał, tak naprawdę nie miał większego znaczenia. Z wyjątkiem obsady Smoleńska, Dyneburga, Połocka i Wilna nie istniała żadna jednolita armia, w związku z tym hetmani litewscy nie mieli żadnej władzy i nic do roboty. A król w 1654 roku postanowił rozdać najważniejsze wakaty na Litwie, hetmana wielkiego dać Januszowi Radziwiłłowi, a na zrównoważenie polnego dać Gosiewskiemu, który był z matki Pacem i uważany był za stronnika królewskiego (tenże Gosiewski ożenił się z panną z fraucymeru królowej, a na ich ślubie był sam król). Jak można było się tego domyśleć, Gosiewski zaczął natychmiast budować swoje stronnictwo w wojskach litewskich, czym się stopniowo coraz bardziej narażał Radziwiłłowi. Sytuacja obu hetmanów była nie do pozazdroszczenia, wojsko nie otrzymując od miesięcy żołdu było na krawędzi buntu, a tak naprawdę hetmani mieli w zanadrzu jako argumenty jedynie obietnice. A jednocześnie obaj mieli kompletnie przeciwne zamiary, Janusz kontaktował się ze Szwedami, a król z Gosiewskim byli przeciw Szwedom, a za rozejmem z Rosją. Zdenerwowany Janusz Radziwiłł faktycznie wziął do niewoli Gosiewskiego i trzymał go tak 3 lata. W odwecie ten w znanej Wam bitwie pod Prostkami wziął Bogusława Radziwiłła do niewoli. A trzeba do tego dodać Konfederację w Wierzbołowie, na której czele stanął właśnie Gosiewski, a ta była całkowicie antyradziwiłłowska. Postulaty konfederatów (odebranie majątków zdrajców radziwiłłowskich mieli otrzymać Pac i Gosiewski) poparł sam król. Więc Radziwiłł go znów uwięził.

Z Bogusławem Radziwiłłem król wiązał wielkie nadzieje i wymuszenie przez Gosiewskiego na Bogusławie przekazanie mu Birż i Kiejdan rozsierdziło króla. A na horyzoncie powstała nowa postać, Paweł Sapieha, na początku wielki zwolennik króla, a później, ze względu na królewskie faworyzowanie Gosiewskiego, wielki jego przeciwnik. A jakby się czuł jakikolwiek dowódca, któremu król usiłuje podzielić armię na dwie części, a drugą ma dowodzić niezależnie marszałek polny. Ale wzięty do niewoli moskiewskiej Gosiewski stracił wszystko, majątek (przejął go Radziwiłł), stanowisko, ale nie stracił miłości żołnierskiej. Wojsko litewskie mając już dość fatalnego dowodzenia Sapiehy, pazerności Czarnieckiego (przejęcie Tykocina), nieukaranie zdrajcy Bogusława, ogarnięci nienawiścią do Paców, niechęcią do króla, który z jednej strony rozprawiał cały czas o vivente rege, a z drugiej planował cały czas ofensywę na wschód. Związek Braterski postanowił uwierzyć królowi i pod dowództwem Żeromskiego z pomocą oddziałów królewskich udało mu się pobić Chowańskiego w bitwie pod Kuszlikami, a walczyli w zamian za zaległy żołd. Ale król nie miał pieniędzy. I wtedy żołnierze zwrócili się do Gosiewskiego, już trochę zapomnianego.

Można zadać pytanie, kto zabił Gosiewskiego? Żołnierze? To jest bez sensu. Może z inicjatywy samego Kotowskiego? Król? Sapieha? Radziwiłł? Pac? Sam nie wiem.

Reklamy

Responses

  1. Podziwiam, Torlinie, twoją zdolność do fascynowania się takimi szczegółami z dawno przebrzmiałej historii. Piszę to bez cienia ironii. Ja, stety czy niestety, takiej umiejętności nie posiadam. Interesuję się wieloma rzeczami, ale właściwie żadną naprawdę głęboko.

  2. Miło mi było Cię poznać, Pawle. Mam nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie („Ta ostatnia niedziela”) 😀

  3. Ze wzajemnością. Najchętniej spotkałbym się w jakimś górskim schronisku. Choć obawiam się, że nasze górskie zainteresowania i zamiłowania wyraźnie się rozmijają.

  4. Powoli… A może po kolei… Dwie do tekstu samego uwagi, bo żadnego z hetmanów litewskich bym nie nazwał hetmanem na papierze, chyba że w rzeczy samej był gołodupcem jak Gosiewski… W porównaniu do prawdziwych magnatów, ma się rozumieć, bo ci trzymali prywatnych kilka czy kilkanaście chorągwi, a z czasem małe prywatne armie. I mam też wrażenie, że zarzuty wobec Sapiehy powtarzasz za propagandą stronnictwa królewskiego… Postać Sapiehy to jest zlepek przeróżnych ciągot i ambicji i wcale niemałych talentów, tyle że marnie wykorzystywanych i nader często nawet w tym wykonawstwie obciążanych przeróznymi ograniczeniami, o części których zresztą sam wspominasz…
    Co do Gosiewskiego… Idealizowano go post mortem ponad wszelką miarę, a ja sobie pozwolę na cytaty z Jacquesa Cailleta, pełnomocnika Kondeusza: „Zdaje mi się, że w całym kraju nie ma nikogo, który by miał więcej rozumu i który był zdolniejszym do spraw wielkich […] Z przyrodzenia swego jest charakteru zimnego i skrytego[…] królowa wielce polega na zdaniu i na radzie jego. W wojsku litewskim zdaje się mieć więcej wziętości od hetmana wielkiego…” Zastanów się, czy po takim opisie, francuski książę, przewidywany na naszego króla, nie mógłby się też znaleźć na liście potencjalnych zleceniodawców mordu.
    Wespazjan Kochowski, całkiem sympatycznie malując pośmiertnie jego zdolności i zasługi, zakończył intrygującym zdaniem: „…bardzo utopił się w fakcyach Królowej Ludwiki, co mu upadek przyniosło”. Jeśli Kochowski wiedział o czymś, o czym nie chciał (lub nie mógł) napisać wprost, to zabrał tą tajemnicę do grobu. I tak naprawdę mamy trzy możliwości: że rzeczywiście rozjuszeni żołnierze Kotowskiego go zabili wściekli na jego psie oddanie królowej i dworowi (mógł ich zresztą lżyć i wyzywać, dodatkowo doprowadzając do furii); że ktoś się Kotowskim posłużył, domyślając się, że tamtemu puszczą nerwy i raczej bym tu wykluczył Sapiehę, bo po czymś takim ten by nie jeździł Bóg wie ile czasu z pojmanymi po całej Litwie, tylko by pod byle pretekstem ich zgładził, by go nie wydali… Ale ani stronnictwa dworskiego, które za jednym zamachem pozbywało się zbyt mądrego stronnika ( i być może w przyszłości przeszkody w rządach króla z Francji), kompromitowało konfederatów i poniekąd Sapiehę, któremu ten mord najpowszechniej przypisywano. No i mógł za tym w zasadzie stać dowolny z zagranicznych dworów, któremu zależałoby na pogłębieniu chaosu…
    Kłaniam nisko:)

  5. Tak czekałem na Twój wpis Wachmistrzu. Czyli dalej mówiąc – nic nie wiadomo. Aleś rozszerzył mi horyzonty. Dzięki.
    ———–
    Naprawdę Pawle, Ty nie musisz jechać w Alpy, a ja na Ukrainę. Polskie schronisko będzie w sam raz, i to naprawdę dowolne, dla przykładu w Beskidzie Niskim, w którym właściwie nigdy nie byłem.

  6. A ja bym nazwał na papierze, bo to nie chodzi Wachmistrzu o własne wojsko. To tak jakby w danym państwie właściciela prywatnej stalowni zrobić ministrem hutnictwa, gdy w danym kraju nie ma ani jednego zakładu. Hetman rządzi woskami królewskimi, zaciężnymi i pospolitym ruszeniem, a nie własnym wojskiem, tam rządzi jako książę.
    Co do dworów – mnie się wydaje, że to nie byłoby trafne posunięcie, to była w sumie za mała figura.
    Ale ciekawy trop podaje Pasek: „Bo też coraz w większe ludzie wojskowi wdawali się w pijaństwo, z której konsekwencyjej trudno się było spodziewać statku i powagi, co się w krótkim czasie weryfikowało, kiedy swego marszałka rozsiekali, człowieka wielce zacnego, Kazimierza Żeromskiego, starostę czeczerskiego, a potem i Gosiewskiego, hetmana polnego i podskarbiego litewskiego (…) rozstrzelali z jednego tylko małego podobieństwa i fałszywego udania”.
    Nie wiem niestety, w czym rzecz.

  7. Paralela nie wydaje mi się udaną, bo stalownię zawsze można znacjonalizować, przejąć, zrujnować etc.etc. A kogoś, kto ma prywatną armię w sytuacji gdy państwa nie stać na żadną, właściwie zmusić do uległości nie sposób… I zauważ, że od wojny północnej te armie właściwie służą tylko wojnom domowym i umacnianiu pozycji właściciela. Paska zapis czytałem i też go nie rozumiem (chyba, że fałszywym udaniem mają być te sfałszowane listy i szyfry), ale w innym jeszcze miejscu Pasek do sprawy Gosiewskiego powraca nie tyle w związku z nim, co o wojsku litewskim pisząc, najdelikatniej mówiąc, nie za bardzo wysoko je ceniąc… I jednym z tych argumentów na to, że to hołota nic nie warta, jest i ten o zabójstwo Gosiewskiego zarzut…
    Torlinie, jak na kryminalną kwestię sprzed trzech i pół wieku dokonano bardzo dużo, bo ujęto bezpośrednich sprawców i ich ukarano. Dziesiątki innych zbrodni uszło płazem… Nie liczyłeś chyba, że inspiratorów czy manipulatorów, bo raczej chyba trudno o zleceniodawcach mówić, jeśli nie wykryto wtedy, to wykryjemy my dwaj dzisiaj ?:)
    Kłaniam nisko:)

  8. Darek mówi, że Gosiewskiego zabiła mgła i razem z zięciem Torlinka zrobią z tym porządek. Nic nie rozumiem chyba za dużo chororów ogląda albo mózg mu dopaliło. Patrzyłam na was Pawełku jak sobie z Torlinkiem rozmawialiście bo mnie zostawił z daleka wstydzi się czy co i sama bym tak chciała z nim rozmawiać ale ze mną to mu nie o gadanie chodzi. Na ciebie też tak patrzył łakomie uważaj!

  9. Ale Wachmistrzu zabawę intelektualną mamy przednią i o to chodzi. Bo nie o to chodzi, aby złapać króliczka, ale by gonić go.

  10. A temu, Torlinie, nie zaprzeczę…:))
    Kłaniam nisko:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: