Napisane przez: torlin | 08/12/2014

Fascynująca historia z Wikipedii z Ameryką Południową w tle

eastasiasquadron

Dzisiaj będzie dziwna notka, po prostu żywcem przepisana z Wikipedii. Szukałem pewnego wydarzenia, które – wydawało mi się – zdarzyło się właśnie 8 grudnia. I mój wzrok padł na nazwisko Spee’a, otóż umarł on dokładnie 100 lat temu (raczej należałoby napisać – zginął). Na zdjęciu powyżej Wschodnioazjatycka Eskadra Krążowników pod dowództwem Maximiliana von Spee (zdjęcie STĄD). Podczas czytania notki odsłoniły mi się zupełnie nieznane z historii I Wojny Światowej. O Ypres, Gorlicach czy Bitwie pod Łodzią słyszał każdy, ale to? Jak ja o tym nie słyszałem (ale jestem pyszałkowaty!!!). Oto historia życia Maximiliana von Spee  z Wiki.

Maximilian von Spee (Maximilian Johannes Maria Hubert Reichsgraf von Spee; ur. 22 czerwca 1861 roku, zmarł 8 grudnia 1914 roku, oficer niemieckiej cesarskiej marynarki wojennej, wiceadmirał, graf (hrabia).

Urodzony w Kopenhadze, wstąpił jako kadet do cesarskiej marynarki niemieckiej 23 kwietnia 1878 roku. W latach 1887-1888 dowodził portami w Kamerunie Niemieckim, który był niemiecką kolonią w Afryce. 27 stycznia 1905 uzyskał stopień kapitana marynarki. W 1908 został mianowany szefem sztabu Dowództwa Morza Północnego. 27 stycznia 1910 został kontradmirałem, a 15 listopada 1913 wiceadmirałem. Objął dowodzenie niemiecką Wschodnioazjatycką Eskadrą Krążowników, stacjonującą w Qingdao w Chinach.

Od początku I wojny światowej koncentrował się na zwalczaniu brytyjskiej żeglugi i transportów wojsk, ze znacznym sukcesem. Po przystąpieniu Japonii do wojny po stronie Ententy, wyruszył swoją eskadrą krążowników do Niemiec, naokoło Ameryki Południowej, w dalszym ciągu prowadząc działania rajderskie. W bitwie pod Coronelem u wybrzeży Chile, 1 listopada 1914, eskadra von Spee zatopiła dwa brytyjskie krążowniki pancerne, HMS „Good Hope” i HMS „Monmouth”.

8 grudnia 1914 von Spee próbował zaatakować bazę morską Port Stanley na Falklandach, nie wiedząc o obecności tam silnego brytyjskiego zespołu z dwoma krążownikami liniowymi, wysłanego w celu zniszczenia jego eskadry. W wynikłej następnie bitwie pod Falklandami eskadra von Spee została prawie w całości zniszczona, a śmierć poniosło ponad 2200 niemieckich marynarzy, w tym sam admirał na swoim okręcie flagowym SMS „Scharnhorst”, razem ze swoimi dwoma synami Ottonem (porucznikiem na SMS „Nurnberg”) i Heinrichem (porucznikiem na SMS „Gneisenau”).

Od niego pochodzi nazwa niemieckiego tzw. „kieszonkowego” pancernika „Admiral Graf Spee”.

Koniec cytatu. Ameryka Południowa nie jest widać najszczęśliwsza dla Niemców, patrząc na losy pancernika „Admiral Graf Spee”.

Advertisements

Responses

  1. To nie koniec tylko początek niesłychanie ciekawej odysei. Z bitwy uratował się krążownik Dresden, ścigany przez całą flotę. Ukrył się w cieśninie Magellana gdzie niemieccy osadnicy dostarczyli węgiel. Odkryty uciekał aż do uszkodzenia maszyn i dotarł do wyspy Robinsona w Chile. Tam chciał się poddać ale Brytyjczycy nie będą przecież na jakiejś wyspie szanować prawa. Więc załogo zatopiła okręt. Nurkowie mogą go do dziś oglądać. Ciekawe, że rozmowy o poddaniu prowadził późniejszy szef wywiadu Canaris. Ten uciekł Anglikom i wrócił do Niemiec. Załoga: Część wróciła na następną wojnę (Tu się przypomina Shackleton, który uratował 2 lata później załogę Endurance i ci, którzy wrócili, poginęli na froncie) a część została i ich groby są na cmentarzu wyspy.

  2. P.S. Zapomniałem dodać, że cały pościg trwał 3 miesiące i brała w nim udział cała rozhisteryzowana flota brytyjska a Niemcy robili sobie z nich co chcieli. I to jest ta historia. Ale cóż, nec Hercules contra plures.
    A panewki maszyn sami sobie zniszczyli za szybką ucieczką.

  3. Historia I WŚ jest w ogóle jakoś znacznie mniej znana niż drugiej. Jest to jakoś zrozumiałe. Ale z dramatycznego punktu widzenia, jednak stanowi ogromną kopalnię ciekawych historii.

  4. ZWO3119 i gszczepa!
    To są fascynujące historie, w życiu o nich nie słyszałem. Strasznie dziękuję za „ciąg dalszy”.

  5. A słyszałeś, Torlinie, o odysei niemieckiego krążownika liniowego „Goeben”, który na samym początku wojny uciekał Brytyjczykom i Francuzom przez całe Morze Śródziemne, by później – formalnie pod flagą Turcji – stwarzać na Morzu Czarnym trudności flocie carskiej?
    W ogóle, o ile główna część floty cesarza Wilhelma, tzw. Hochseeflotte, przesiedziała prawie całą wojnę w portach i stoczyła tylko jedną wielką bitwę (oraz jedną mniejszą), to losy samotnych niemieckich rajderów na oceanach całego świata bywały fascynujące.

  6. Nie powiem, że o Spee i bitwach pod Coronelem i Falklandami czytałem całe ‚dzieciństwo’, bo historię poznałem jako nastolatek.
    A o Goebenie dzisiaj rano 🙂
    W każdym razie, trudno mi się już tym fascynować 🙂

  7. @ZW03119:
    Jeden krążownik pancernopokładowy, to oczywiście problem, ale nie taki by ściągnąć ‚cała rozhisteryzowaną flotę brytyjską’. Większa jej część stała w Scapa Flow, mniejsza pilnowała Kanału La Manche, na resztę świata niewiele zostało… Nawet po Coronelu odpowiedź była ‚mocna’ bo wysłano krążowniki liniowe na południowy Atlantyk.

  8. PAK-u i Pawle!
    Powtórzę, nie znałem historii pojedynczych korsarzy niemieckich, dopiero w tym momencie zacząłem się tym interesować. Są fascynujące. Ale też „interesować” bardziej „planistycznie”, bo ja pracuję w firmie handlowej, jest grudzień i ja z roboty nie wychodzę. Nareszcie mam jutro wolne i ze swoim kumplem i jego dziewczyną idziemy fotografować nieczynną trasę kolejową.

  9. Może i Ameryka Południowa nie jest najszczęśliwsza dla Niemców, ale i tak ją sobie w końcu wzięli 🙂

  10. „Nareszcie mam jutro wolne i ze swoim kumplem i jego dziewczyną idziemy fotografować nieczynną trasę kolejową.”

    Brzmi zachęcająco! 🙂 O którąż to (linię, nie dziewczynę) chodzi?

  11. Miziole!
    Ale w jaki sposób wzięli? Że im sprzyjała? To jeszcze nie oznacza, że „wzięli”.
    ————
    Szymonie!
    Chcemy od Puławskiej pójść linią dostarczającą węgiel do Elektrociepłowni „Siekierki”, jak najdalej na północ i dojść przynajmniej do Wału Zawadowskiego. Moje określenie „nieczynna” była skierowana do moich Czytelników, nie pogłębiałem tematu, bo tak w gruncie rzeczy nie wiem, czy ona jest naprawdę nieczynna. Nigdy w życiu nie widziałem pociągu ani na Puławskiej, ani w Konstancinie.

  12. Jacku,

    elektrociepłownia czynna (i na węgiel) to i linia czynna 🙂 Więc bądźcie ostrożni. Tutaj parę zdjęć ze strony kolej.one.pl

    http://www.bazakolejowa.pl//index.php?dzial=stacje&id=11576&okno=start

  13. wzieli w takim sensie, ze wplywy niemieckie w Ameryce Poludniowej sa bardzo silne, mieszka tam wielu Niemcow, a taki np. Paragwaj jeszcze chwila i bedzie nastepnym niemieckim landem,

  14. @Torlinie & Miziole:
    OK, tylko weźcie pod uwagę realia XIX, a nawet XX wieku, gdy Wielka Brytania, potem USA, ‚panowały nad morzami’. Nikt nie mógł sobie na dobre wziąć Ameryki Południowej bez ich zgody; nikomu nie mogła też sprzyjać.

  15. PS.
    Ale przed pierwszą wojną światową Niemcy mieli i ambicje i trochę osiągnić kolonialnych… Ostatnio wpadłem na jakieś zasługi ‚komunikacyjne’ na wyspach Pacyfiku, będące dziełem pruskiego urzędnika o polsko brzmiącym nazwisku. Może powinienem się poprzyglądać?

  16. Widzę, że się nic nie zmieniło przez tyle tat. W czasie I Wojny Światowej Południowi Amerykanie sprzyjali Niemcom, dostarczali im opał na ratunek, ale tak naprawdę rządzili Brytyjczycy.
    A co było u „kieszonkowca” w Montevideo? Wpłynął będąc pewny ochrony, a Angole zażądali jego wypłynięcia i Urugwajczycy grzecznie okręt wyprosili w ciągu 72 godzin wiedząc doskonale, że „Admiral Graf Spee” nie zdąży dokonać napraw w tym czasie.
    I czy I czy II Wojna Światowa – nic się nie zmieniło.
    ———–
    PAK-u!
    Daj to nazwisko, może ja coś znajdę?

  17. @ Torlinie
    Może to miejsce ułatwi poszukiwania. Obcina o zadeklarowaną ilość pierwsze strony wg. kolejności wujka googla: https://millionshort.com/

  18. Moze dwa „dodatki”

    1. Zbiegiem okolicznosci pnacernik kieszonkowy ( pozniej przeklasyfikowany na ciezki krazownik ) „Admiral Graf Spee” zostal zatopiony przez wlasna zaloge na redzie Montevideo ( 17.12.1939 ). Mozna wiec powiedziec, ze „niedaleko pada jablko od jabloni”.

    2. Krazownik liniowy „Goeben” mial dosyc dlugi i ciekawy zywot, gdyz ostatecznie zostal pociety na zlom na poczatku lat 70-ych, po sluzbie zarowno pod bandera kajzerowskich niemiec jak i Turcji ( poczatkow fikcyjnie) .

    Pozdrawiam

  19. @Torlin:
    Jeśli nie zapomnę, to sprawdzę 🙂

    @vandermerwe & 1:
    W odpowiedzi Hitler kazał zmianę nazwy bliźniaka, „Deutchlanda”, na „Lutzow”, by przypadkiem nie poszedł na dno okręt o nazwie „Niemcy”.
    @vandermerwe & 2:
    Padł pomysł, by go sprowadzić powtórnie do Niemiec i wykorzystać jako okręt muzeum. Niestety, tak się nie stało — zbiórka pieniędzy na ten cel zawiodła. (Choć podobno w muzeach są jakieś zachowane elementy.)

  20. @Torlin:
    Ale przecież było wiadomo, z prawa międzynarodowego, że nie może dłużej pozostawać w obcym porcie… Brytyjczycy też nie mogli dobrze obstawić redy Montevideo (wszystkie trzy krążowniki biorące udział w bitwie były uszkodzone). Naciski? Na pewno, ale na działania zgodne z międzynarodową praktyką.
    Swoją drogą, spotkałem się z głęboką krytyką działań dowództwa PMW, która przed wojną planowała wręcz walkę okrętów podwodnych w oparciu o obce porty, co było związane z brakiem przygotowania w zakresie prawnym…

  21. @ pak4,

    Rzeczywiscie w latach 60-tych ( chyba 1963) RFN chciala kupic ow okret lecz transakcja nie doszla do skutku. Niemniej w 1966 zostal on oficjalnie wystawiony na sprzedaz.

    I jeszcze dodatkowy komentarz do bitwy kolo Falklandow. Miala ona jeszcze jeden efekt, ktory na pewien okres wplynal na koncepcje projektowe okretow. Krazownik liniowy byl pomyslem Lorda Fishera, ktory wyznawal zasade, iz predkosc jest najlepsza bronia. W efekcie powstala nowa klasa okretow zwana krazownikami liniwoymi. Rozmiarami i uzbrojeniem dorownywaly okretom liniowym ( pancernikom) mialy wieksza predkosc jednak wszystko to bylo osiagane kosztem zakresu i grubosci pancerza. Pod tym wzgledem brytyjskie krazowniki liniowe wypadaly wyjatkowo kiepsko. Bitwa z eskadra Speera niejako potwierdzila slusznosc zalozen Lorda. Niemniej zycie zweryfikowalo ow poglad dosyc drastycznie, gdy w bitwie Jutlandzkiej Royal Navy starcila blyskawicznie trzy krazowniki liniowe ( w tym jeden z tych bioracych udzial w akcji wokol Falklandow), ktore po trafieniu zatonely w wyniku eksplozji komor amunicyjnych. Po wojnie, jednostki, pozostajace w sluzbie byly intensywnie modrnizowane. Biorac pod uwage chocby blyskawiczne zatopienien HMS Hood ( rowniez eksplozja komor po bezposrednim trafieniu) w II w.s. stwierdzic nalezy, iz mimo ciaglych modernizacji slaby pancerz pozostal pieta achillesowa tych okretow.

    Tyle w skrocie

  22. Chętnie bym się bardzo rozpisał, ale czasu starczy tylko na parę drobnostek.

    @Graf w Montevideo,
    Brytyjczycy formalnie naciskali, ale umiarkowanie, tak naprawdę pobyt Grafa w Montevideo pozwalał im na ściągnięcie ciężkich okrętów i był korzystny.

    @przemianowanie Deutchlanda, na Lutzow,
    jest to dość popularna wersja, ale…..,
    bardziej wiarygodna jest taka że powodem zmiany nazwy, jak również, przeklasyfikowania na ciężki krążownik, było ukrycie faktu sprzedaży, bliskiego ukończenia, ciężkiego krążownika o tej samej nazwie, do ZSRR.
    Oczywiście, powyższe się nie wykluczają.

    Co ciekawe, okręt, mimo ogólnego pecha (braku sukcesów oraz wielu uszkodzeń), przetrwał praktycznie całą wojnę i został bardzo ciężko uszkodzony przez RAF dopiero kilka tygodni przed końcem wojny, bardziej chyba w ramach uniemożliwienia przejęcia okrętu przez ZSRR.

    Wracając do Wielkiej Wojny,
    fascynująca jest również historia Konigsberga, który przetrwał na afrykańskiej rzece aż do połowy 1915 r.

    a teraz trochę zmieniając okres,

    Powyższe jako fascynatowi marynistyki, od wielu lat były mi dość dobrze znane, ale jakiś czas temu zacząłem poznawać dzieje, mniej popularne w PL, konfederackich rajderów działających w trakcie wojny secesyjnej.
    Tam to się dopiero działo! 😉

  23. @ gszczepa

    „…bardziej wiarygodna jest taka że powodem zmiany nazwy, jak również, przeklasyfikowania na ciężki krążownik, było ukrycie faktu sprzedaży, bliskiego ukończenia, ciężkiego krążownika o tej samej nazwie, do ZSRR.”

    Sigfried Breyer w ksiazce „Battleships and Battle Cruisers 1905 – 19170” stwierdza, iz zmiana nazwy z Deutschland na Lutzow nastapila 15.11.1939 roku zas przeklasyfikowanie w lutym 1940 roku. Jak nie patrzec okrety tej klasy byly blizsze ciezkim krazownikom niz pancernikom. Ich oficjalna wypornosc byla 10000 t ( rzeczywista wypornosc projektowa wynosila 13 800 t) a wiec w traktatowym limicie ciezkich krazownikow.
    Ciezki krazownik Lutzow ( klasa Admiral Hipper) zostal sprzedany w stanie nieukonczonym Rosji w kwietniu 1940 roku, z tym, ze zgoda na sprzedaz zapadla w lutym 1940 roku.

    Lutzow/Deutschland rzeczywiscie byl bombardowany , osiadl na dnie w rejonie Swinoujscia i dzialal jako stacjonarna bateria artyleryjska. Ostatecznie zostal zniszczony przez wlasna zaloge ( 4.5.1945). Niemniej wydobyty przez Rosjan zostal odholowany i pociety na zlom.

    Pozdrawiam

  24. @vandermerwe:
    Brytyjskie krążowniki liniowe mają kiepską opinię („koty z cienką skórką”, jak powiedział współodpowiedzialny jakoś Churchill…), ale nie jest ona bezdyskusyjna. Bo niemieckie krążowniki liniowe, budowane praktycznie jako szybkie pancerniki, z dużo lepszym opancerzeniem, też były trafiane w komory amunicyjne. Tyle, że one nie eksplodowały… Mówi się, że w bitwie jutlandzkiej winne było raczej nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeństwa, lekceważonych na rzecz tempa oddawania salw (niedomykanie osłon odpornych na ogień), niż sama grubość pancerza poziomego.

    Swoją drogą, w Hoodzie poprawiono pancerz, w oparciu o doświadczenia wojenne, i Hood był już dobrym, szybkim pancernikiem. Jedno czego nie zmieniono, to pancerz poziomy (bo doświadczenia pierwszej wojny światowej nie podkreśliły jego znaczenia, a później nie było czasu na modernizację tak intensywnie eksploatowanego okrętu…). I tego zabrakło podczas starcia z Bismarckiem.

    @pancerniki kieszonkowe:
    Po trochu wszystko jest prawdziwe… Okręty te zbudowano w klasie ‚pancerników’ zastępując stare predrednoty (typu ‚naszego’ Schleswiga-Holsteina), okręty o wyporności nieco ponad 10 000 ton, z działami 280 milimetrów. Nowe okręty miały się mieścić w tym limicie nałożonym na Niemcy. Konstruktorzy wpadli więc na dobry pomysł — zrobić okręt silniejszy od okrętów szybszych i szybszy od okrętów silniejszych. Stąd 6 dział 280 milimetrów (uzbrojenie silniejsze od ciężkich krążowników), oraz wyjątkowa w okręcie tej wielkości wówczas siłownia dieslowska. Zresztą pancerniki kieszonkowe nadały kierunek dalszym zbrojeniom w kategorii pancerników, skutkując powstaniem Dunkerque i Schranhorsta (wraz z bliźniakami). Ale to osobny temat, zwłaszcza Schranhorst, który miał być początkowo kolejnym ‚pancernikiem kieszonkowym’.
    Stąd ‚pancernik kieszonkowy’ (BTW. Graf Spee był silniej opancerzony i cięższy),ale z drugiej strony od pancerników dzieliło je rzeczywiście więcej niż od ciężkich krążowników.

    @Torlinie:
    Chodziło mi o Franza Boluminskiego, z Łasina (1863-1913), który wybudował drogę na Nowej Irlandii, znaną jako Boluminski Highway. Ale skoro anglojęzyczna wikipedia to wie, to zapewne też to wiesz 🙂

  25. Nie wtrącam się do wspanialej rozmowy, gdyż mało się na tym znam. Ale czytam z wielkim zainteresowaniem i podziwem.
    ———
    PAK-u!
    Rzeczywiście Franz Boluminski działał na Nowej Gwinei, a nazwisko miał polskie, gdyż urodził się w Graudenz, czyli naszym Grudziądzu. Dzięki. Jednak nigdy o nim nie słyszałem.

  26. @ pak4

    ad1. Oczywiscie, ze nie jest bezdyskusyjny. Sprawa polega na filozofii projektowania. Niemcy dosyc duza wage przykladali do zdolnosci okretu do przetrwania, nawet jesli mialo to sie odbyc kosztem troche nizszej predkosci i mniejszym kalibrem glownej artylerii.

    ad 2. Projektujac HMS Hood jak i pozniej go modernizujac zastosowano wiele rozwiazan opancerzenia, ktore mialo zabezpieczyc istotne systemy okretu nawet w przypadku penetracji pancerza. Jak zauwaza jeden z autorow, ” fakt, iz „Hood” w czasie II w.s. zostal mimo wszystko zatopiony w wyniku „niefortunnego” trafienia, nie wynikalo z wady zastosowanych koncepcji opancerzenia lecz, przede wszystkim, ze slabosci zabezpieczenia magazynow amunicyjnych….”
    Niemniej pancerz HMS Hood stanowil 30% wagi okretu, gdy na niemieckich krazownikach liniowych dochodzil do 37% ( np. klasa „Derfflinger” budowana wczesniej niz HMS Hood) – niewiele mniej niz na pancernikach gdzie stanowila do 40% calej wagi.

    Pozdrawiam

  27. @vandermerwe & szkoły budowy okrętów:
    Nie bez znaczenia był też fakt, że Royal Navy operowała na całym świecie, a marynarka niemiecka (ciężkie okręty) była projektowana na Morze Północne. Niemcy mogli poświęcić np. zasięg, czy warunki bytowe załóg. Ale ich projekty, choć wytrzymalsze, też nie były bez wad (por. podwodne wyrzutnie torpedowe…).
    Swoją drogą, nie bez znaczenia były doświadczenia wojenne, o czym wyraźnie przekonała się marynarka amerykańska, gdy dołączyła do brytyjskiej w czasie I wojny światowej…

    @vandermerwe & Hood:
    Tak już zupełnie offtopowo, czy w końcu wiadomo na pewno, dlaczego zatonął Hood? Bo mówiąc o trafieniu w komorę amunicyjną, jeszcze całkiem niedawno rozważało się, jako możliwość, pociski Prinza Eugena, albo trafienie w wyrzutnie torpedowe…

    Pozdrawiam!

  28. Wspaniale się znacie na temacie. PAK-u, postanowiłem pójść najprostszą drogą i zajrzałem do Wikipedii, której stronę o „Hoodzie” zmajstrował chyba taki sam pasjonat jak Wy. I on twierdzi, że okręt został trafiony przez obydwa okręty niemieckie. „Druga i trzecia salwa „Prinz Eugena” obramowały „Hooda”, a jeden pocisk trafił w okolicę pokładu łodziowego za rufowym masztem, powodując pożar. O godzinie 6:00 admirał Holland wydał kolejny rozkaz zmiany kursu, znów o 20° na lewą burtę. W trakcie jego wykonywania, po piątej (…) salwie „Bismarcka” oddanej z odległości 15 – 18 tysięcy metrów, pocisk trafił brytyjski krążownik liniowy w okolice masztu głównego na prawej burcie. Uderzenie to wywołało gwałtowną eksplozję, w rejonie pomiędzy masztem a tylnym kominem, która całkowicie zniszczyła część rufową okrętu. Była ona tak silna, że zaobserwowano wylatujące w powietrze elementy wież artyleryjskich, wyrwane wybuchem z barbet”.

  29. „Czy w końcu wiadomo na pewno, dlaczego zatonął Hood?”

    Nie ulega wątpliwości, że w wyniku wielkiego wybuchu wewnętrznego, a taki wybuch mógł spowodować chyba tylko magazyn amunicji głównego kalibru.
    A dlaczego wybuchło? Tego się pewnie nie dowiemy, nawet jeśli zostanie zbadany wrak.
    Różnie bywa. Podczas I wojny światowej, o ile pamiętam, były co najmniej dwa przypadki zatonięcia pancerników we własnych portach, na skutek wybuchu spowodowanego nieostrożnością załogi, jeden we Włoszech, drugi w Wielkiej Brytanii. W czasie II wojny światowej w ten sam sposób zakończył życie jeden z pancerników japońskich.

  30. @Paweł Luboński:
    Wrak odnaleziono, ale oczywiście jest pytanie, czy komorę zdetonował pocisk głównego kalibru, czy coś innego.
    Jeśli chodzi o wybuchy w portach, to słynny jest też USS Maine, którego eksplozja w Hawanie walnie przyczyniła się do wybuchu wojny z Hiszpanią.

  31. @ pak4

    ad 1. Zgoda. Te czynniki tez mialy wplyw. Moja bardziej ogolna obserwacja na podstawie wspolpracy zarowno z firmami brytyjskimi jak i niemieckimi. Niemcy rzeczywisice podchodza do zagadnien technicznych bardzo pedantycznie, bez pospiechu i dlugoterminowo. Inaczej niz Brytyjczycy, ktorzy traktuja dziedziny techniczne dosyc lekcewazaco. To wedlug mnie wyjasnia wiele, rowniez w podejsciu do projektowania okretow.

    ad 2. Z tego co wiem to dokladnie nie wiadomo. Admiralicja przeprowadzila dochodzenia w tej sprawie i konkluzja byla taka jaka powszechnie znamy: „at least one of the main magazines being penetrated by one or more shells..”
    Stwierdzono, ze pozar na pokladzie, wsrod 4 calowej amunicji nie byl przyczyna eksplozji, ktora zatopila okret.

    Pozdrawiam

  32. Zostałem uprzedzony. Ale co tam.
    W 1904 Maine zatonął w Hawanie po wybuchu. Dzisiaj badania pokazują, że była to wada. Źle izolowany kocioł rozgrzał ściany i spowodował wybuch składu węgla albo amunicji. Wskazują na to wygięcia na zewnątrz blach poszycia. Ale śledztwo pokazało szybko, że to była bomba Hiszpanów. Skutek: Wojna i wypędzenie Hiszpanii z Karaibów. Hawana została burdelem i speluną aż…

    I teraz podobnie: Zdjęcia pokazują, że ślady na poszyciu kokpitu MH17 wskazują nie na wybuch tylko wybuchowe pociski 30 mm. Zewnętrzne poszycie wygięte na zewnątrz a wewnętrzne do środka. Seria z myśliwca, którego nie było w okolicy. Ale rozkaz dla pilota mógł wydać tylko szef biura bezpieczeńdtwa, może z poparciem dobrego wujka od dolarów. Co tam, torturować też wolno. Ciekawe, czy Kijów nadaje się na burdel, bo mafię już ma.
    Uwaga: To moje plotki i poszlaki. Bez czytania Wikipedii. To nie są dowody. Tylko za co chce zapłacić 47 mln niezależny detektyw holenderski?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: