Napisane przez: torlin | 11/12/2014

Kto to powiedział – antykrakowska zagadka nr 2 i 3

Obraz Aleksandra Gryglewskiego, Wnętrze Kościoła Mariackiego w Krakowie, 1858

Obraz Aleksandra Gryglewskiego, „Wnętrze Kościoła Mariackiego w Krakowie”, 1858. Ze względu na brak czasu dzisiaj króciuteńka notka.

Kto to powiedział?

„Stanąłem nie opodal Rynku i byłbym spał dobrze, ale jakiś wariat grał z wieży na trąbie co godzinę”

i druga zagadka,

„Współczuję ci, serdecznie, że musisz mieszkać w Krakowie. W tym mieście pretensjonalnej tandety intelektualnej i każdej innej”.

A teraz sprawdziłem, że wszystko jest w Internecie. Chociaż o pierwszym pisze na całym świecie tylko Wachmistrz. Kocham Kraków, ale Krakusom przyda się trochę  krytyki.

Ps. Zdjęć torów nie będzie, nie było w nich żadnej mistyki.

Reklamy

Responses

  1. Uhm, sprawdziłem u Wujka Googla 😉
    > Kocham Kraków, ale Krakusom przyda się trochę krytyki.
    Miałem podobnie kiedyś. Ale to nie takie proste, bo Krakusy to złożony zbiór. A są jeszcze Krakowianki 🙂

  2. Z Krakowem PAK-u związany jestem od wczesnej młodości, od dzieciństwa jesteśmy w wielkiej przyjaźni – ja i mój brat cioteczny, mieszkający w Nowej Hucie. Mieszkałem u niego na stałe przed szkołą podstawową, i bywałem wielokrotnie po 4 -5 razy w roku. Marek ma zwyczaj w weekend wyjeżdżać na dłuższe trasy piesze po górkach beskidzkich, ma już chyba zwiedzone wszystko wielokrotnie. Jak tylko jestem, to łażę z nimi po 20 kilka kilometrów. W Krakowie sam i z nim zwiedziłem już chyba wszystko, co było do zwiedzania. Wiecie o tym, że interesuję się historią (i historią w historii, jak np. siostry Pareńskie), uwielbiam Młodą Polskę, Wita Stwosza i nikt nie może powiedzieć, że ja jestem w kontrze z Krakowem. A poza tym w tym mieście mieszkają Wachmistrz i Geograf, teraz występujący pod swoim imieniem i nazwiskiem Szymon Komusiński.
    Ale to nie oznacza, że nie widzę wad Krakowa i jego mieszkańców. Ja bym ich porównał z Czechami, rozmowa warszawiaka z krakusem jest ciężka, gdyż mieszkańcy miasta szlachetnego Kraka czują moralną wyższość nad Warszawę, i zawsze dadzą to odczuć. Nawet Drogi Wachmistrz pisze w swoim blogu: „Rok później fajermani posługę swą zaczęli na Wieży Mariackiej, tradycyjej trębacza hejnał grającego kontynuacyję czyniąc, co się jeno durniom jakim przyjezdnym z Kongresówki nie zawsze widziało”.
    Moja miłość do Krakowa jest wystawiona po wielokroć na ciężką próbę.

  3. Też w temacie 🙂

    Nieczytanie

    Do dzieła Prousta
    nie dodają w księgarni pilota,
    nie można się przełączyć
    na mecz piłki nożnej
    albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.

    Żyjemy dłużej,
    ale mniej dokładnie
    i krótszymi zdaniami.

    Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
    choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
    Tu ja z jakimś facetem.
    Tam chyba mój eks.
    Tu wszyscy na golasa,
    więc gdzieś pewnie na plaży.

    Siedem tomów – litości.
    Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
    albo najlepiej pokazać w obrazkach.
    Szedł kiedyś serial pl. Lalka,
    ale bratowa mówi, że kogoś innego na P.

    Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki.
    Podobno pisał w łóżku całymi latami.
    Kartka za kartką,
    z ograniczoną prędkością.
    A my na piątym biegu
    i – odpukać – zdrowi.

    W.Szymborska

  4. Ciekawostka statystyczna:

    ,,Ponieważ Kraków jest dwukrotnie mniejszy od zaprzyjaźnionej Warszawy, GUS oraz inne ośrodki badawcze przyjęły w dokumentacjach parytet, iż na głowę przeciętnego warszawiaka przypada pół głowy krakusa. ”

    http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Krak%C3%B3w

  5. Uwielbiam Szymborską, ona jest jakaś taka … normalna. Jej wiersze nie są napuszone, ale potrafią znakomicie odtworzyć rzeczywistość. Nie powiem, że czytam je bez przerwy, ale z przyjemnością zaglądam do linków. Dzięki U.W.!
    To samo jest z nonsensopedią, jest przewrotnie złośliwa i inteligentna. Czyż to nie jest wspaniałe:
    http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Czarny_kwadrat_na_bia%C5%82ym_tle

  6. Mimo zem Krakus, i to wywolany z nazwiska, to nie podejme proby odpowiedzi na zagadke, bo po prostu nie wiem.

    Co do torow – mistyczne(?) zdjecia mozna zrobic na Pomorzu czy w Sudetach, raczej nie pod Warszawa. Tutaj najciekawsza bylaby chyba Magistrala Hutnicza uchwycona z wysypiska 🙂

  7. „Chociaż o pierwszym pisze na całym świecie tylko Wachmistrz” … i Leszek Mazan, autor m.in.stwierdzenia, że po spławieniu Zygmunta III i jego dworu (bo to się odbyło Wisłą i na tratwach) do Warszawy, w obu miastach znacząco podniósł się średni poziom inteligencji…
    „Kocham Kraków, ale Krakusom przyda się trochę krytyki.” Bo?
    A Gombrowicz piszący o Krakowie lat dwudziestych i trzydziestych z perspektywy Warszawy? Co mam w tym podziwiać? Jego kabotynizm? Podobnie pisał o Paryżu i o Buenos Aires… To mam z kolei uważać żeśmy w dobrym towarzystwie miast, których on czasami raczył nie akceptować? Prawdę rzekłszy bardziej by mnie zajmowało zrozumienie, dlaczego postanowiłeś napisać tą notkę…
    Kłaniam nisko:)

  8. Najważniejsze – bardzo proszę o nieobrażanie się. Jeżeli któryś z moich Druhów to zamierza, to ja skasuję cały wpis i dam sobie spokój. Bo nie chcę Was stracić.
    Po pierwsze – chciałem dać fajną zagadkę. A po drugie, w krótkim odstępie czasu wędrowałem z dwoma różnymi, niezależnie od siebie, grupkami dwuosobowymi z Krakowa, i byli to tacy Krakusi z dziada pradziada, tacy prawdziwi. Wszystko było źle, że w niedzielę wszystko pozamykane, u nas to jest niemożliwe, a że sobie odtworzyliśmy Starówkę, i ten Zamek taki sztuczny. Na samym końcu się dowiedziałem, że Warszawiaków to właściwie nie ma, to jest ludność napływowa, i w ogóle nie ma co porównywać z Krakowem.
    I to wielokrotnie dawane jest nam odczuć, tę moralną wyższość, to mają Czesi i Francuzi, inni są o szczebel niżej w rozwoju kultury. Drogi Wachmistrzu, napisałeś to zdanie o durniach z Kongresówki, czy nie?
    A jak wrzuciłem w wujka Googla treść wypowiedzi Prusa, to tylko Ty się tam znalazłeś.
    ——–
    Szymonie!
    Sam uaktywniłeś swoje nazwisko, ja Cię na okrągło nazywam Geografem. To byli: Prus i Gombrowicz.

  9. @ Torlin,

    „..to jest ludność napływowa, i w ogóle nie ma co porównywać z ..”

    He, he!!! Skad ja to znam? Moi rodzice sporo sie przenosili, w konsekwencji, nie liczac studiow, zadnej ze szkol nie zaczynalem i nie konczylem. Nawet urodzilem sie w miescie, w ktorym nigdy nie mieszkalem. Efekt byl taki, ze mialem przyjemnosc obcowania z „tubylcami”. takie przemieszczanie sie ” w terenie” jest dobra lekcja zycia i postaw wspolobywateli. Jednoczesnie dosyc skutecznie leczy z lokalnego patriotyzmu. Prawda zas jest taka, ze owi „lokalni patrioci” najczesciej nie znaja kraju, w ktorym mieszkaja jak i ludzi, ktorych najogolniej zwiemy rodakami. Oczywiscie nie jest to przypadlosc tylko polska. Breyten Breytenbach w jednej ze swoich ksiazek wspomina, ze jego ojciec byl „chory”, gdy przekraczal rzeke Vaal, bedaca granica miedzy Prowincja Przyladkowa a Transvaalem.
    Mysle, ze nieopacznie dotknales bardzo czulej struny.

    Pozdrawiam

  10. Torlinie, cały mój tekst był żartobliwym pokpiwaniem ze wszystkiego i wszystkich, łącznie z grodu własnego włodarzami, co to JUŻ w trzynaście lat po Wielkim Pożarze z 1850, co omal grodu nie unicestwił, powołali pierwociny ogniowej straży… Kwestia o durniach z Kongresówki (pozwól sobie przypomnieć, że Kongresówka to nie tylko Warszawa, nawet jeżeli uważasz inaczej) była tak samo żartobliwym przejściem do cytowanego za Mazanem listu Prusa, który Ty wyrywasz z kontekstu i jeszcze dzielisz na dwa odrębne cytaty, przez co to rzeczywiście może wyglądać na jakieś pod adresem mieszkańców Kongresówki wycieczki… Tyle, że ja, pisząc go miałem przed oczami zarówno Prusa, którego jeszcze mogę zrozumieć, gdy go w wyobraźni widzę, jak cierpi, bezsennie się z boku na bok przewracając, jak i jakiegoś wielce odległego powinowatego, bodajże ze Skierniewic, który po Rynku oprowadzany, dopytywał się o tegoż hejnalistę i po każdej próbie wytłumaczenia mu, że tradycja, że Tatarzy etc. kręcił głowę i dalej pytał „No dobrze, rozumiem, ale właściwie po co to cały czas gracie?”
    Prus miał nawiasem w ogóle jakąś chorobę związaną z nadwrażliwością na hałasy wszelkie… Nie daj się nabrać na nowelkę „Katarynka”, a poczytaj jego felietony, będziesz wiedział co naprawdę o katarynkach i kataryniarzach myślał. Podobnie jak o tramwajach, lekcjach gry na pianinie przy otwartych oknach itd.
    Jeśli piszesz notkę, którą tytułujesz „anty”, to sam wywołujesz jakiś konflikt, w dodatku twierdzisz, że przyda nam się krytyka… Jak każdemu, ale takie nagromadzenie oznacza, żeś na jakąś wstąpił wojenną ścieżkę, czym mnie zdumiałeś niebotycznie, bo akurat zdawało mi się, że my plus moje inne relacje ze Szczurkiem z Loch Ness są wspaniałym dowodem, że się można przyjaźnić bez zwracania uwagi na takie idiotyczne, jakieś zastałe animozje, zupełnie bez sensu… Ja bym w Warszawie żyć nie potrafił, ale to nie ma żadnego związku ze Starówką, Zamkiem i ludnością taką czy inną. Ale tempo Waszego życia jest nie dla mnie i może właśnie dlatego Twoje zacisze, czy Szczurka Saska Kępa są dla mnie takie swojskie…
    Kłaniam nisko:)

  11. Pochodząc z małego, podkrakowskiego miasteczka, w czasach studenckich, tak naprawdę bardziej po-studenckich, mieszkałem w kilku dzielnicach Krakowa. Na Bielanach, Podgórzu, Grzegórzkach, Nowym Kleparzu, studiowałem na Starym Mieście i nie tylko, pracowałem do tego jeszcze na Kazimierzu i na Prokocimiu. Pierwszy raz na Hutę dotarłem dopiero po kilku latach, początkowo nawet nie miałem pojęcia jak się tam jedzie, ostatecznie w okolicach trzydziestki, właśnie na Nowej Hucie osiadłem dosyć statecznie i staram się stopniowo poznawać ludzi i okolice.

  12. Vandermerwe!
    Wyobraź sobie, że moja Babcia, która pierwotnie mieszkała w Radomiu, a później jej córka wzięła ją do Krakowa – umierając płakała, że musi umierać w Galicji. Takie czasy.
    ———-
    Wachmistrzu!
    Bo mnie spienili!
    ————–
    Gszczepa!
    Jak wracałem kiedyś od Wachmistrza, to mi w Nowej Hucie stanęły wszystkie włosy na głowie. Na drodze stała rozjuszona banda bijąca, wyrywająca wszystko. Nowa Huta nie jest bezpieczna.

  13. „Bo mnie spienili!” I poglądy Ci zmienili…?:))

  14. Z mieszkańcami jest jak z kibicami drużyny piłkarskiej. Niby są obiektywni, ale jak ktoś zalezie im za skórę… Kraków ma mnóstwo pozytywów, ale przedstawianie stolicy jedynie w czarnych barwach jest przesadą.

  15. Czyli, jeśli dobrze rozumiem, ktoś wprawił Ciebie w jakiś dyskomfort z Twoim miastem związany, Ty zaś uznałeś się powołanym, by w rewanżu wprawić w zakłopotanie innych, związanych z tem grodem, z którego pochodzili ci, co Ci sprawili przykrość, tak?
    Kłaniam nisko:)

  16. Przesada z tym niebezpieczeństwem Nowej Huty. A już zwłaszcza niezadobrze jest wyciągać wnioski na podstawie jednej sytuacji (które, owszem, zdarzają się).

  17. Może rzeczywiście przesadziłem z tymi cytatami. Niniejszym bardzo przepraszam Krakusów. Postaram się, aby to się więcej nie powtórzyło.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: