Napisane przez: torlin | 17/12/2014

Byli tak pijani, że nie zauważyli rozbiorów

uczta-u-radziwillow

Uczta u Radziwiłłów

Trzeba przyznać, że dawna Polska pijaństwem stała. Jeszcze za czasów Jagiellonów w małym stopniu, im dalej, tym gorzej. Straszne przykłady  daje Aleksander Brückner w swojej „Encyklopedii Staropolskiej”, cytuje między innymi Krzysztofa Opalińskiego i jego straszny opis polskich wad związanych z alkoholizmem (inna rzecz, że to jest ten od poddania wojsk polskich pod Ujściem i chyba pisał o sobie przede wszystkim): „Pijani hetmani, towarzystwo pijane, pijana straż, zgoła obóz wszystek pijany… Przyjedzieszli do dworu, co czynią panowie? Piją, nie radzą; pijany i senat. A dopieroż poselska izba, gdzie sto humorów a wszystko pijanych…”. Wojewoda kijowski Janusz Tyszkiewicz Łohojski pijał stojąco, a gdy już stać nie mógł, podtrzymywało go dwóch dworzan i wsparty o nich pił, dopóki mógł wlewać w usta.

Straszne są to opisy, ludzi leżących na podłodze, obcinających sobie członki szablami w pijanym widzie, bijących szyby i puchary. Może w mniejszym stopniu, ale przypominam sobie młode lata, piło się wtedy na potęgę, jak się jeździło na Targi Poznańskie, to cale targi pijane było dostatecznie. Tyle się mówi na temat alkoholizmu we współczesnej Polsce, ale moim zdaniem problem jest środowiskowy, a nie społeczny. Na ślubie Dominiki siedziałem przy 11-osobowym stole i po całej nocy została 1/4 butelki 0,7, co mnie wnerwiło i całą resztę wypiłem sam (czyli 11 osób wypiło pół litra przez całą noc). Bo ja wiem, czy to można nazwać alkoholizmem? Teraz już rozbiory zapewne zauważylibyśmy.

—————

Aneks w sprawie TesTeqa!

Wszyscy pewnie zauważyli wpis dawno niewidzianego w moim blogu TesTeqa i jego zaproszenie do Niego. Wszedłem i nadziałem się znowu na kpiny.

Moja osoba i mój blog od czasu do czasu jest narażona na bycie przysłowiowym kozłem ofiarnym. Co bym nie napisał, powoduje to kpiny, śmiechy i teksty pełne szyderstwa i lekceważenia. Na początku był to blog Telemacha, którego zawsze  bardzo ceniłem i świetnie się rozumieliśmy. W przeciwieństwie do Jego korespondentów, którzy urządzali sobie nagonkę z obławą na moją osobę, kpiąc niemiłosiernie.

Dokładnie to samo jest u TesTeqa, ale tym razem jest to z udziałem właściciela blogu. Nie mam zamiaru uczestniczyć w tym, i nigdy tego nie robię, ponieważ nie mam kompleksów. Ani niższości, abym był zmartwiony, że mnie nie doceniają, ani wyższości, że jestem lepszy czy bardziej inteligentny od innych. Mam swój niszowy blog, który jest czytany według moich ocen przez około 200 osób dziennie stale i mnie to osobiście wystarcza.

Od samego początku uważałem wpisy Zuzanny na dokonania TesTeqa. Po pierwsze, to musiał pisać mężczyzna, po drugie, pewnego rodzaju charakterystyczny Jego dowcip, po trzecie, Zuzanna zaczęła „nadawać” tuż po Jego odejściu z mojego blogu. Nigdy jej nie traktowałem jako trolla, bo troll ma wpisy nieprawdziwe i pełne nienawiści, a tutaj był tylko dowcip, można dyskutować, czy na wysokim poziomie. Ale mnie on nie przeszkadzał. Ale przeszkadzał moim czytelnikom, zwróciło się do mnie pięciu moich czytelników, dwóch aktywnie udzielających się, a trzech jedynie czytających, abym ukrócił podochocenie Zuzanny. I nadziałem się w sposób oczywisty znowu na kpiny. Jestem przeciwny banowaniu z byle jakiego powodu i bardzo rzadko to robię, w sumie zlikwidowałem może 5 wpisów w ciągu 8 lat prowadzenia blogu, nie są to wstrząsające wyniki godne ulicy Mysiej. Ale przykro mi, że w ogóle dochodzi do tego rodzaju sytuacji. Cały czas się zastanawiam, w którym miejscu mój blog prowokuje do tego rodzaju działań.

Advertisements

Responses

  1. Ale kiedyś nie było takiej dobrej wody w kranach. Ba! W ogóle w kranach nie było…
    Alkohol był więc zdrowszy. Owszem, pity z umiarem. W każdym razie, nie dziwiłbym się temu jakoś szczególnie, nawet jeśli w polskim przypadku musiało się coś na to nałożyć.
    ***
    Też mam wrażenie, że alkoholu jakby w ‚otoczeniu’ mniej, niż np. na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Ale żeby to był ‚tylko’ problem środowiskowy? Hm… jakiego środowiska? Bo ja widzę alkoholików-bezdomnych i alkoholików-biznesmenów; widuję alkoholików-nauczycieli i alkoholików-księży…

  2. Z pewnością nasi sąsiedzi na wschodzie a także Skandynawowie piją więcej. Ale to dla nas nie powinno być pocieszeniem.
    W każdej wsi polskiej, na każdym osiedlu jest sklep z alkoholem – tak było, jest i będzie – bo to nasza cecha narodowa.
    I faktycznie piją wszyscy, niezależnie od wykształcenia, płci, wieku i zawodu. A jak ktoś nie pije – to jakiś nienormalny jest chyba????

    Nienormalna się podpisuje:-)

  3. @Stokrotka:
    powiedziałbym, że nie przesadzajmy. Jest powszechna świadomość, że nie wsiada się po alkoholu za kółko. Biorąc pod uwagę postępy motoryzacji oznacza to, że duży odsetek odmawia picia alkoholu 🙂
    Nastąpiła też pewna zmiana — wódka jest trochę obciachowa, a nie wszyscy zasmakowali w whiskey. Efekt jest taki, że względnie częściej widzę wino, czy piwo, które wolniej upijają.

  4. @pak4:
    A mało osób prowadzi samochód po alkoholu?
    A mało chirurgów operuje po wódce?
    A mało pijanych polityków przemawia?
    itd. itd….
    Na szczęście nie wszyscy.
    Pozdrawiam

  5. Na pewno drastycznie spadła tolerancja na rynku pracy na alkohol, podobnie na prowadzenie po alkoholu. Jednocześnie, wzrosła popularność wypadów „na miasto”. Generalnie, mam poczucie, że jest OK.

  6. Torlin pisze: 11 osób wypiło pół litra przez całą noc

    Jakiś klub abstynentów? A może sami kierowcy? 😀

    Wstąpiłem tu, żeby Cię powiadomić, że właśnie opublikowałem wpis, który pozwoliłem sobie zadedykować Tobie: http://biz.blox.pl/2014/12/Silom-i-godnosciom-osobistom.html

    Bądź dyktatorem swojego bloga. Wesołych Świąt!

  7. Stokrotko! I do wszystkich!
    Stokrotnie Cię przepraszam za te słowa, ale pachnie demagogią Twój wpis na kilometr. Zawsze można napisać, że w Polsce głodują dzieci, ludzie nie mają pracy, a pociągi 20 kilometrów jadą sześć godzin. Tylko czy to jest cała prawda o naszej rzeczywistości?
    Jest jeszcze jedna prawda tzw. pijanych, łapanych tysiącami, to oczywiście jest cudowna akcja policjantów poprawiająca sobie statystyki. W 90 % są to ludzie, którzy się odrobinę napili poprzedniego dnia, pospali trochę i jadą do domu. Ja nie popieram tego, ale naprawdę, nie są to ludzie nietrzeźwi, tylko czułe urządzenia widzą przekroczenie norm. A podane to jest tak, jakby facet miał co najmniej 3 promile alkoholu we krwi.
    Powtarzam – wydaje mi się, że się teraz mniej pije, idą alkohole o mniejszym procencie.
    ————-
    TesTequ!
    Zajrzę, dziękuję za odwiedziny, ale możesz mi napisać, o coś się na mnie obraził? Bo ja ni cholery nie wiem.

  8. @Stokrotko:
    Pisaem o tym, co znam z zycia — pijanego ksiedza, czy kierowce widzialem; lekarza nie (choc slyszalem), podobnie jak polityka. Znam jedna szefowa firmy, zwykle w niej ‚pracuje’ pijana… Wiec to sie zdarza, ale zgodze sie z Torlinem, ze jakby mniej. Nawet chcialem napisac, ze dawno nie widzialem osoby pijanej na ulicy, ale to prawda byloby wczoraj, bo dzisiaj w drodze do pracy spotkalem dwoch mlodziencow z butelkami piwa, z trudem trzymajacych pion.

    @Torlinie:
    Z tego, co sie orientuje, godzine po wypiciu kufla piwa mozesz usiasc za kierownice i jechac ZGODNIE Z PRZEPISAMI. „Wypili orobine dnia poprzedniego” tu nie pasuje. Trzeba wypic duzo, albo pijac regularnie, albo leczyc kaca klinikiem przed wyjazdem (bo to nie dziala tak, ze co godzine mozesz wypic kufel i jezdzic…), zeby nadziac sie na policyjna kontrole. Choc oczywiscie nie znaczy to, ze od razu sie jest niebezpiecznie pijanym… Ale na pewno znaczy to, ze nie zachowuje sie elementarnej ‚higieny’ w piciu.

    PS.
    Goscinnie troche pisze, wiec bez polskich literek 😦

  9. Muszę wytłumaczyć wszystkim sprawy wewnątrzblogowe, którzy wszyscy pewnie widzą, a pewnych rzeczy nie rozumieją. Ponieważ przypuszczalnie będzie to trochę dłuższy tekst, zapraszam do aneksu pod tekstem podstawowym notki u górze.

  10. Torlinie – ja się nie gniewam. Napisałam przecież wyrażnie, że są narody gorsze od nas…
    Problem pijaństwa dotknął mnie jednak osobiście i ten uraz pozostał mi na całe życie.
    Gdybyś miał czas i ochotę to zapraszam tutaj, bo juz kiedyś na ten temat pisałam:
    http://prawiewszystkiemojepodroze.blog.onet.pl/2013/10/12/taki-jeden-pijak/

    A teraz może rzeczywiście mniej się pije, albo kulturalniej.

    Poza tym – przecież nikt nie musi się ze mna zgadzać.

  11. Czy teraz zauważylibyśmy rozbiory? Zastanawia mnie to właśnie… Z jednej strony, biorac pod uwagę obecną szybkość i łatwość przekazywania informacji, na pewno… Z drugiej, założę się, że byliby tacy, którzyby tego rodzaju działań NIE ZAUWAŻYLI…mając odpowiednią ilość pieniędzy zawczasu w kieszeniach. Przykro mi to mówić, ale sprzedajne świnie zdarzają się w każdej epoce, więc i w naszych czasach pojawienie się takich osób niezbyt by mnie zdziwiło…

    Co do aneksu… Wiem, że to jest przykre, bo sam tego doświadczyłem (najczęściej na początku istnienia Polanki, chociaż i teraz zdarzają czasami komentarze, których autor nie dość że po angielsku pod polską notką, to jeszcze robi to wyraźnie nie na temat).

    Niszowe blogi mają to do siebie, że przyciągają różnej maści osoby, chyba nawet jeszcze bardziej niż te będące stale „na świeczniku” (przy czym do tej kategorii można moim zdaniem zaliczyć MÓJ blog, ale Twój już zawiera popularniejsze i bardziej przystępne tematy).

    Korzystając z okazji, chciałbym Ci na koniec już teraz złożyć najserdeczniejsze życzenia Zdrowych, spokojnych, radosnych Świąt, pełnych miłości, rodzinnego ciepła i wielu wzruszeń… Nie tylko teraz, ale i przez cały nadchodzący Nowy Rok 🙂

    Dla Ciebie i Twoich Najbliższych 🙂

  12. Prawda i rzeczywistość to prawdopodobnie jedno i to samo.
    Hasło cała prawda o rzeczywistości zalatuje mi nieco komicznie.
    Każdy z nas opisuje fragment rzeczywistości w sposób jak nabardziej subiektywnie prawdziwy. (ale mi wyszła złotoustość na poziomie oczywistej komiczności)
    Wracając do pijaków. Kiedyś to bywali fantastyczni pijacy, żyjący pełnią pijackiego życia – krótko ale zuchwale – po prostu ludzie renesansu. Ileż dyskusji, jaki poziom abstrakcji i odlotu. Teraz takich pijaków spotyka się rzadko. Bezinteresowne chlanie odchodzi w niepamięć pod naporem kultury picia korporacyjno prestiżowego. (Każdy się pilnuje, a wszystkich pilnuje alkomat.)

  13. 1. Torlinie, traktuję to jako osobistą porażkę, że mój apel o to, żebyś był dyktatorem swojego blogu traktujesz jako kpiny.

    Nie jest to powód do chwały, że skasowałeś zaledwie 5 wpisów w ciągu 8 lat. I to raczej nakłoniony przez zniecierpliwionych czytelników, a nie z własnej woli. Mój blog http://biz.blox.pl/2014/12/Silom-i-godnosciom-osobistom.html wymaga znacznie intensywniejszego odchwaszczania, choć może tego nie widać. A może właśnie dzięki mojej pracy tego nie widać…

    Widocznie wolisz formułę blogu bez sternika i nie zamierzam więcej Cię przekonywać, że autor bloga powinien być przewodnikiem, a nie urzędnikiem.

    2. O Twoich podejrzeniach, że jestem Zuzanną, nie chce mi się nawet gadać.

    3. Imputujesz mi, że się na Ciebie obraziłem. Jeśli niebywanie u Ciebie i niekomentowanie jest świadectwem obrażenia sie, to najwyraźniej trzydzieści parę milionów Polaków jest obrażonych.

    Z nadzieją na zrozumienie powyższego łączę wyrazy szacunku.

  14. Dobrze, więc po kolei! Najpierw nie Pani, tylko TesTeq.Ty może w mniejszym stopniu, chociaż uszczypliwości też zaistniały, ale szczególnie dotyczy to Twoich komentatorów, Pisarza Niedzielnego i O.R. Sam wiesz, jak było. Staram się nie kierować blogiem i nie mam odchwaszczania, ponieważ WordPress jest słynny z tego (tak jak gmail), że potrafi znakomicie wyrzucić do spamu wszelkie nieczystości. Ja spam przeglądam zawsze przed skasowaniem, bo czasami jakiegoś kumpla mi tam wsadzi, Bogu winnego. Czy naciśnięcie przycisku „usuń cały spam” jest powodem do chwały pozostawiam do Twojej oceny. Tak się zastanawiam, czy mój blog wygląda na taki kierowany przez urzędnika, czy to też jest kolejna uszczypliwość.
    ————
    Stokrotko!
    Zawsze staram się oddzielać swoje własne przeżycia od logicznej oceny faktów. pamiętam swoje młode lata, piło się bez opamiętania. Teraz jestem np.na Sylwestrze z młodzieżą, wszystko kulturalnie.
    —————
    Celcie!
    A ja z uporem maniaka nie przekazuję Ci życzeń, bo dla mnie to jest za wcześnie. Ale za przesłane miłe słowa bardzo dziękuję.
    O niezauważeniu rozbiorów nie podejrzewałbym tych, którzy mają nadmiar gotówki, bo oni mogą się z nimi zgadzać (z rozbiorami), ale nie to, że ich nie zauważyli. Podejrzewam część społeczeństwa, uboższą, zamkniętą w swoim kręgu wsi lub malej miejscowości, nieczytającą gazet, oglądającą telewizję, ale nie programy informacyjne, taki fakt może im uciec. Zreflektują się, jak pojawią się wojskowi w innych mundurach.
    ————
    Piotrusiu!
    Dla mnie prawda nie jest jednoznacznie związana z rzeczywistością, bo ja pod słowem „rzeczywistość” rozumiem czas bieżący, aktualne czasy – więc inaczej mówiąc jest to prawda o dzisiejszych czasach, a nie dawnych.
    ———-
    Najpierw część do Celta zatytułowałem Piotrusiu, a później się spostrzegłem, że taki ma nick jeden z moich Komentatorów. 😀

  15. Torlinie (odnośnie do aneksu),
    Moja rada: banuj lub nie banuj, według własnego uznania, ale się nie uskarżaj, że z ciebie drwią, i nie próbuj się z czegokolwiek tłumaczyć. Bo właśnie wtedy robisz z siebie pożałowania godne widowisko (przynajmniej w moich oczach). Strasznie nie lubię, kiedy dyskutanci zajmują się sobą nawzajem (albo po prostu sobą), zamiast zagadnieniami poddanymi pod dyskusję.
    Nie prowadzę bloga i raczej nie będę, ale gdybym to robił, to po pierwsze, nikogo bym nie wyrzucał, po drugie zaś nie reagowałbym w żaden sposób na niemądre zaczepki. Tę drugą zasadę stosuję zresztą w praktyce, komentując gęsto w Salonie24, gdzie cokolwiek i na jakikolwiek temat napiszesz, zawsze znajdzie się jakiś typ, który ci powie, że jesteś głupi albo na żołdzie wiadomych sił.

    Co zaś do polskiego pijaństwa, to wydaje mi się, że pije się tyle co zawsze, a jedynie stało się to picie bardziej cywilizowane i bardziej dyskretne. Przestał być jego symbolem bełkoczący i zataczający się osobnik na ulicy w środku miasta. Aczkolwiek moje pole obserwacji ogranicza się do dużych miast, na tzw. prowincji bywam sporadycznie i w zasadzie bez kontaktów z miejscowymi.
    Swoją drogą, masowa motoryzacja niewątpliwie wywarła pewien wpływ. Widzę to w swoim życiu towarzyskim. Przy wielu okazjach nie można się napić, bo ktoś akurat ma jechać samochodem.

  16. @Torlinie,
    dyskusję o banowaniu, sporu z TesTekiem i Zuzannę z Miłosnej staram się ignorować. I Tobie też radzę.

    @Paweł Luboński:
    Może zmieniłem towarzystwo, ale jednak nie widzę tego utożsamiania dobrej zabawy z wypiciem, jak mi się zdarzało kiedyś widywać. Więc chyba to większa sprawa niż sama dyskretność i cywilizowanie. Być może alkoholofobii i alkoholosceptycy 😉 wyszli z ukrycia?

  17. Kończę temat. Jutro znów o historii i rekordzie świata.

  18. Moderacja komentarzy to nie cenzura, podobnie jak wyproszenie pijanego gościa z lokalu to nie prohibicja. Jedno i drugie bywa konieczne dla komfortu i bezpieczeństwa pozostałych gości. (fajną klamrą spiąłem temat główny i aneks, nie?)

  19. Amatil
    bardzo fanie spiąłeś temat ale muszę dorzucić jeszcze swoje trzy grosze:-))

    Torlinie

    Moja intuicja mi mówi ze Zuzanna to owszem (tak jak i Ty myślisz) facet ale to nie jest TesTeq.
    Nie ten styl pisania, nie ten rodzaj dowcipu i nie taka baza skojarzeniowa.
    Weź to pod uwagę.
    Pozdrawiam!

    Stokrotko

    Przeczytałam polecany przez Ciebie link na Twoim blogu.
    W zasadzie nic nie mam przeciw alkoholikom pod warunkiem że zapijają się na własna odpowiedzialność, gorzej że problem jednocześnie dotyka ich otoczenie w tym calą rodzinę lącznie z dziećmi.
    Mówi się że w rodzinie takiej nie wyraża się wiekszości przekonań i uczuć. Istnieje porównanie mówiące o tym, że ludzie mieszkają w pokoju, w którym stoi słoń. Obijają się o niego, nie widzą się przez niego, chowają się za niego. Udają że nie ma słonia.I niektórzy naprawdę tak myślą.
    Podobnie alkoholik zapytany czy jest uzależniony powie że skąd on! Nie jest w żadnym razie.
    Oby coraz mniej było słoni a jeśli juz to w ZOO, cyrku lub na safari 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: