Napisane przez: torlin | 10/01/2015

Preludium do I Azjatyckiej Wojny Światowej

azjatyckie potęgi

Rysunek STĄD, gdzie również jest ciekawy artykuł właśnie na ten temat.

Piotr Kłodkowski w swoim artykule „Targi strachu” w Tygodniku Powszechnym pisze, że sytuacja w Azji przypomina Europę sprzed I Wojny Światowej TU: „Obecną sytuację w Azji porównywano już z Europą przed wybuchem I wojny światowej. Wskazywano na to, że intensyfikacja kontaktów gospodarczych i rozwoju technologii nakłada się na zderzanie się ambicji mocarstwowych i budowanie regionalnych sojuszy. Trudno zgadywać, czy już wkrótce doczekamy się azjatyckiego Sarajewa, i czy Azja w 2015 r. odpowiada, toutes proportions gardées, Europie w 1914 r. A może jeszcze jesteśmy w roku – dajmy na to – 1912? Byłby to najbardziej pesymistyczny scenariusz, aczkolwiek (mimo wszystko) również możliwy. Strach Azji mógłby wtedy stać się także strachem Europy”. A sprawa jest prosta jak budowa cepa, nowe potęgi po prostu zaczynają się rozpychać, za mało jest dla nich miejsca. Bardzo ważnym czynnikiem jest również świadomość społeczna, np. poczucie, że mój naród jest niedowartościowany. Stąd jeden krok do wojny. A powodów i przyczyn ewentualnej wojny jest bez liku.

Pierwszy pretekst, który sam się nasuwa, to są pretensje terytorialne: Chin do Indii, Japonii do Wietnamu itd. Z tym związane jest samowolne rozszerzanie wód terytorialnych. Drugi, szczególnie w kontekście II Wojny Światowej, jest to podrażnianie sąsiadów. Dla przykładu – rząd idzie się modlić do świątyni poświęconej m.in. zbrodniarzom wojennym, za to Chińczycy zatrzymują japoński statek na poczet długu z okresu II wojny światowej. I tutaj niepodziewanie bardzo ważną rolę zaczyna pełnić Rosja. Ten kraj zaczyna się czuć zagrożony. Na początku XXI w. Zbigniew Brzeziński przedstawił sytuację Rosji w kontekście zagrożeń globalnych: „Rosja ma namacalne wręcz poczucie, że stanęła przed wielkim bezpośrednim zagrożeniem. Dziś jej ludność liczy 145 mln (…) na południowych granicach zaś ludność islamska (…) liczy 255 mln, a za 20 lat będzie to już 450 mln. Jestem przekonany, że gdyby Ameryka znalazła się w podobnej sytuacji, jej poczucie bezpieczeństwa stałoby pod dużym znakiem zapytania. A trzeba dodać i to, co dzieje się za wschodnią granicą. Mieszka tam 1,3 mld Chińczyków (prawie dziesięć razy więcej niż Rosjan) – ludzi energicznych, dynamicznych, twórczych, z gospodarką już obecnie sześć razy większą od rosyjskiej. Jednocześnie powoli, lecz trwale, Rosja wyludnia się na swoich wschodnich rubieżach, skąd ludność stopniowo przesuwa się ku centrum”.

Do tego dochodzi wzrastająca potęga Indii z taką personą jak Narendra Modi, uznawanego za silnego człowieka Indii. W wyborach w 2014 r., wraz z prawicową Indyjską Partią Ludową, odniósł przygniatające zwycięstwo, odsyłając do opozycyjnego narożnika wiekowy Kongres Narodowy z rodziną Nehru-Gandhi na czele. I w ten sposób zaczynają się tworzyć sojusze: Chin z Pakistanem, to Indii z Japonią, Chińczycy przeciw interwencji Rosji na Ukrainie, to Indie są „za”.

Żeby to się nie rozprysło i na Europę.

Advertisements

Responses

  1. Myślę, że ten tekst jest swego rodzaju uzupełnieniem.
    Pozdrawiam

  2. @ Torlin,

    Artykuly , na ktore sie powolujesz sa krystalicznym przykladem chciejstwa polskich publicystow. Dobrym zejsciem na ziemie byloby przykladowo zapoznanie sie z trescia przmowienia premiera Modi w czasie wizyty prezydenta Putina w Indiach. Mysle, ze wielu dostaloby apopleksji sluchajac tego przemowienia – w skrocie dokladne przeciwienstwo tego, co mowi sie o Rosji w Polsce. Zreszta podobnie jest ze stosunkami chinsko – rosyjskimi. A i kontakty ekonomiczne wsrod krajow Azji Poludniowo -Wschodniej raczej sie zaciesniaja mimo roznych politycznych tarc. Sadze, ze sa raczej zdrowe czego przykladem moze byc systematyczne przechodzenie na waluty lokalne w wymianie handlowej ( de-dolaryzacja ekonomii).

    Pozdrawiam

  3. Vulpianie, szacunek i podziękowanie za wpadnięcie i link. Ja tak czuję, jak napisałem.
    —————–
    Vandermerwe!
    Przeczytaj sobie link Vulpiana. Prawda jest taka, że wymiana kwitnie, i nikt temu nie zaprzeczy, ale narastają spory pomiędzy państwami. I co najgorsze, wszystkie te państwa zaczynają się zbroić. Chiny nie odpuszczą Tajwanu, tych wysepek japońskich, południowego Tybetu, a i łakomym wzrokiem patrzą na wyludniającą się Syberię. Uważam za słuszne zdanie, że sytuacja w Azji zaczyna przypominać 1912 rok w Europie.
    A Indie? Wobec zagrożenia chińskiego muszą znaleźć silnego sojusznika, a tym najbardziej pasującym jest Rosja. Trudno się dziwić, że premier chcąc zacieśnić współpracę nie opowiada prezydentowi tego kraju, jaki to jest z niego zbrodniarz. A i trzeba pamiętać, że dla Indii sprawa Ukrainy jest jak dla nam wojna na Mindanao.

  4. Zgadzam się z Torlinem, że sytuacja przypomina te z przed pierwszej wojny światowej. Uważam, że przyczyna zbrojeń nie jest chęć wojny, ale próba uniknięcia kryzysu ekonomicznego przez prowadzanie wyścigu zbrojeń.
    Przy okazji jakaś wojna o archipeleag na zdupiu się przytrafii , ale miejmy nadzieję że podobnie jak po poprzednich wojnach wymachujące szabelkami imperia rozlecą się na kawałki.
    Daj Boże nie dożycia tych czasów.

  5. Koszmarne prognozy są w oczywisty sposób bardziej atrakcyjne niż te umiarkowane. Nikogo bowiem nie porusza wizja świata, w którym dochodzi do różnego rodzaju kryzysów i przesileń, ale do wydarzeń wielkich i strasznych koniec końców nie dojdzie. Tyle mam do powiedzenia na temat perspektyw III wojny światowej. Generalnie nie wydaje mi się, by była w dzisiejszym świecie realna „pełnowymiarowa” wojna w stylu I światowej, podczas której państwa rzucają na szalę cały swój potencjał militarny i ekonomiczny, by osiągnąć jakieś mniej czy bardziej iluzoryczne cele. Co oczywiście nie wyklucza konfliktów lokalnych.

  6. Były 3 wojny pakiństwo-indyjskie, była wojna chińsko-indyjska, była wojna wietnamsko-chińska. Świat sie nie skończył.

    Analogie do 1912 są bardzo chybione, wszystko zupełnie inaczej wygląda, dzisiaj w Azji, niż wtedy w Europie.

    Katastroficzne wizje po prostu bardzo się sprzedają.

  7. @ Torlin,

    Artykul przeczytalem. Co ciekawsze wczesniej czytalem polemike z tymze, gdzies tam. Z prognozowaniem nasza cywilizacja mamy powazne problemy. Na trzy miesiace przed krachem w 2008 roku w powaznych pismach przedstawiano wizje sielanki na lata naprzod. A dzisiaj wyglada, ze spadek cen ropy tez wszystkich zaskoczyl.
    Moge zada ci pytanie? Biorac pod uwage obecny sposob prowadzenia polityki chinskiej, co przeszkadza w jej kontynuowaniu przez nastepne dziesieciolecia? Dlaczego akurat Taiwan musza zdobywac jesli juz w tej chwili nastepuje ekonomiczne zblizenie miedzy oboma krajami. Ogladajac w chinskiej CCTV celebracje z okazji przejscia Macau pod administracje chinska mozna bylo sie dowiedziec, iz przyjety model „jednego panstwa, roznych systemow ekonomiczno-politycznych” obecnym wladzom wyraznie odpowiada i jest w ich opinii sukcesem. Wiec dlaczego jedynym wyjsciem jest wojna o Taiwan? Kazdy z poruszonych w artykule punktow ma swa alternatywe.
    Zas scisla wspolpraca Indii i Rosji nie jest sprawa koniunkturalna, siega wstecz do czasow uzyskania niepodleglosci przez Indie.
    Dziwne, ze intensywne zbrojenia Stanow Zjednoczonych nie wywoluja u publicystow podobnego niepokoju? Jesli dobrze popatrzec to w dzisiecioleciach od znikniecia „zelaznej kurtyny” zatargi zbrojne w roznych miejscach swiata byly badz powodowane przez, badz tez uczestniczyly w nich Stany Zjednoczone. Jesli przyjac zasade Formuly 1, ze „zakladam opony adekwatne do pogody jaka pasuje w danym momencie” to raczej bym stawial na USA jako „detonator” wiekszego konfliktu zbrojnego. Przeciw komu? Do wyboru do koloru: moga byc Chiny, moze byc Rosja, moga byc Indie a nawet wszystkie te panstwa razem plus Brazylia. Mozna to wszystko tak samo dobrze uzasadnic jak w dyskutowanych artykulach. Czy tak sie stanie, nie
    wiem i nie probuje sie zakladac.

    Pozdrawiam

  8. Piotrusiu!
    Ja też mam taką nadzieję
    ————
    Pawle!
    „Generalnie nie wydaje mi się, by była w dzisiejszym świecie realna „pełnowymiarowa” wojna w stylu I światowej, podczas której państwa rzucają na szalę cały swój potencjał militarny i ekonomiczny” – zarówno przed pierwszą, jak i drugą wojną mówiono dokładnie to samo.
    ———-
    gszczepa!
    Ależ ja niczego nie sprzedaję. Rzecz w tym, że takie państwa jak Rosja i Chiny prowokują. Robią to bez przerwy, przypominam Ci, jak chcieli zasypać Cieśninę Kerczeńską i opanować wyspę Tuzłę. Chiny to samo, będą wysyłać okręty na sporne tereny, wysadzać wojsko, anektować statki, będą bez przerwy rozdrażniać temat. I nie będzie wojny, gdy wszystkie państwa będą ustępować, tak jak Europa to robi w stosunku do Rosji. A jak nie ustąpią?

  9. „…zarówno przed pierwszą, jak i drugą wojną mówiono dokładnie to samo.”

    Niezupełnie. Przed obu wojnami światowymi, a zwłaszcza przed pierwszą, opinia publiczna nie wierzyła w możliwość wybuchu wielkiej wojny, ale wszystkie państwa się do niej przygotowywały, liczyły się z taką ewentualnością i nie postrzegały tego jako ostatecznej katastrofy. Może się mylę, ale wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie nikt poważny i dysponujący istotną siłą nie zakłada, że za pomocą „pełnoskalowej” wojny można osiągnąć korzyści, które by były warte poniesionych kosztów. Abstrahując nawet od istnienia broni nuklearnej.

  10. „Robią to bez przerwy, przypominam Ci, jak chcieli zasypać Cieśninę Kerczeńską i opanować wyspę Tuzłę. Chiny to samo, będą wysyłać okręty na sporne tereny, wysadzać wojsko, anektować statki, będą bez przerwy rozdrażniać temat.”

    Zasypać cieśninę? Żeby Taganrog przestał być portem morskim? Coś ci się pomyliło…
    Moim zdaniem niesłusznie postrzegasz wymienione i podobne epizody jako konsekwentne realizowanie jakiegoś planu ekspansji. W przypadku Rosji to raczej drgawki byłego światowego mocarstwa, które nie potrafi się pogodzić ze zmierzchem swojego znaczenia. Zwróć uwagę, że wszystkie awantury, w jakie wdawała się w ostatnich latach Rosja, miały miejsce w obrębie dawnego imperium. Chiny zaś podbijają świat raczej w inny sposób niż siłą oręża.
    W ogóle jestem przekonany, że w światowej polityce, nawet na najwyższym szczeblu, więcej jest głupoty, bezmyślności i braku wyobraźni niż perfidii i długoterminowego planowania. Jak powiedział XVII-wieczny kanclerz szwedzki Oxenstierna: „Quantilla sapientia regitur mundus” – Nikła mądrość rządzi światem.

  11. Są oczywiście Pawle inne sposoby ekspansji, przede wszystkim ekonomiczne. Zaczęli Chińczycy od Afryki, teraz biorą się za Amerykę Południową. Ale ile się czyta na temat prowokacji na morzach, wysadzanie patroli na spornych wysepkach. Oczywiście, że wolałbym, abyś Ty miał rację, ale mówisz o I Wojnie Światowej, że nikt w nią nie wierzył, ale się zbroili. A teraz się nie zbroją? Bomba atomowa nic nie ma do rzeczy, bo wojna może być potężna bez jej użycia, wszystkie konflikty chińskie obyły się bez niej.
    A tak w ogóle myślałem, że ludzkość pójdzie w kierunku rządu ogólnoświatowego, a nie nacjonalistycznych państewek, ale się rozczarowałem. I ku swojemu przerażeniu widzę to również w Polsce wśród młodzieży

  12. @ Torlin,

    ” Rzecz w tym, że takie państwa jak Rosja i Chiny prowokują. Robią to bez przerwy,”

    Czy my aby zyjemy w tym samym swiecie? Jesli nawet przyjmiemy bez kwestionowania, ze Rosja I Chiny prowokuj bez przerwy to i tak jest to bardziej „pokojowe” niz powodowanie I udzial w kolejnych konfliktach zbrojnych w roznych regionach swiata. Jak sie nie przymierzac, destabilizacja Bliskiego Wchodu I Afrki polnocnej, destabilizacja Pakistanu etc. ma niewiele wspolnego z prowokacjami Rosji iChin, zas bardzo wiele z dzialaniam z zupelnie innego kierunku. Mysle, ze nalezaloby zachowac pewna rownowage w ocenach.

    Pozdrawiam

  13. @ Pawel Lubonski,

    „Zwróć uwagę, że wszystkie awantury, w jakie wdawała się w ostatnich latach Rosja, miały miejsce w obrębie dawnego imperium.”

    Jesli moge zauwazyc Rosja w swej historii dzialala na terenach „przygranicznych”. Eskapady na dalsze odleglosci byly niezbyt liczne.

    Pozdrawiam

  14. „Eskapady na dalsze odleglosci byly niezbyt liczne.”

    Rosja nigdy w swej historii nie była mocarstwem morskim, bo i nie miała zbyt dogodnego dostępu do mórz, więc to naturalne, że jej ekspansja posuwała się drogami lądowymi. Lecz co do odległości, to wydaje mi się, że Warszawa, Adrianopol, Erzurum, Fergana, nie wspominając nawet o Port Arturze, to miejsca dość mocno odległe od głównych ośrodków formowania się państwowości wielkorosyjskiej.

  15. @ Pawel Lubonski,

    „..że jej ekspansja posuwała się drogami lądowymi. ”

    Kazde imperium przezywa okres ekspansji i pozniejszej stabilizacji oraz proby utrzymania stanu posiadania. Dotyczy to zarowno Rosji, Wilekiej Brytanii jak i USA , nie wspominajac pomniejszych. Jesli spojrzec na imperia budowane przez kazde z tych trzech panstw roznice sa dosyc wyrazne. Najciekawszym jest tutaj imperium Amerykanskie, ktore w sensie klasycznym mozna nazwac „imperium bez ziemi’ tj. wlada calymi polaciami swiata nie bedac formalnie ich bezposrednim zarzadca, jak kiedys Wielka Brytania czy dokonujac aneksji jak Rosja – fakt ten jest dosyc chetnie przedstawiany w amerykanskiej ‚mitologii” jako dowod nieimperialnego charakteru polityki amerykanskiej. W ksiazce ” By Any Means Necessary. America’s Secret Air War” jest ciekawa mapka, pokazujaca bazy z ktorych USAAF dokonywalo lotow zwiadowczych nad terytorium i wzdluz granic ZSRR. Jest ich 21 otaczajacych dosyc skutecznie otaczajacych terytorium ZSRR ze wszystkich stron. Wedlug mojej wiedzy owe bazy sa wykorzytywane do dnia dzisiejszego, choc o lotach dowiadujemy sie od przypadku do przypadku – najczesciej gdyz dojdzie do „starcia” z krajem, obiektem zainteresowania szpiegowkich lotow. W jakis sposob znamienne, przy okazji dyskusji o „ciaglych prowokacjach”, ktore wspomina Torlin.

    Pozdrawiam

  16. „A tak w ogóle myślałem, że ludzkość pójdzie w kierunku rządu ogólnoświatowego,…”
    Osobiście bardzo sie cieszę że ludzie zdali sobie sprawe, że globalny rząd doprowadzi prędzej lub później do globalnej katastrofy. Bo jak uczy historia każda władza prędzej lub później upada. Więc lepiej jak to sie dzieje lokalnie niż globalnie.
    Cieszę się także bardzo, że zamiast imperiów terytorialnych powstaja imperia produktowe. (mniej nieszczęscia przy upadku imprium samochodowego lub szamponowego :-)) Nawet globalne imperia finansowe rodzą przy swoim wzroście i upadku mniej nieszczęść od inwazji terytorialnych.
    Patrzcie jak spokojnie przeżyliśmy najazd imperialnych hunów łupkowych. Przyjechali powiercili i pojechali – mało kto zauważył.

  17. „A tak w ogóle myślałem, że ludzkość pójdzie w kierunku rządu ogólnoświatowego,…”

    Ja w dalszym ciągu tak myślę. Tyle że stanie się to nie za naszego życia i pewnie nie w tym stuleciu. Stanie się tak, ponieważ ludzkość przestaje być zbiorowiskiem względnie izolowanych od siebie – fizycznie i informacyjnie – społeczności lokalnych i zaczyna mieć coraz liczniejsze problemy globalne, których żaden pojedynczy rząd czy nawet porozumienie kilku rządów nie rozwiąże. Widać to choćby w przypadku bezradnej krzątaniny wokół ocieplenia klimatu.
    Muszą tylko najpierw te problemy stać naprawdę nabrzmiałe, bo radykalne zmiany dokonują się jedynie pod silną presją rzeczywistości.

  18. Pytanie podstawowe — czy oni na to pójdą? Chiny i Japonia uchodziły przez długi czas za państwa bardzo ‚pewne’ w polityce międzynarodowej, w sensie pacyfizmu. A teraz Chiny bardzo poważnie się zbroją. I pół biedy liczby na mapce (bo wiadomo, że Chiny długo stawiały na liczbę, nie na jakość*), ale za zbrojeniami chińskimi poszły także nowe technologie, którymi nasącza się armię. Po co? Czy tylko na straszenie Tajwanu?


    *) Był taki dowcip: Amerykańscy generałowie nie boją się wojny z Chinami, ponieważ amerykańskie pociski mogą zniszczyć dowolny chiński czołg. Chińscy generałowie nie boją się wojny z USA, ponieważ chiński czołg kosztuje mniej niż amerykański pocisk, który może go zniszczyć…

    @Paweł Luboński:
    Rosja potrafiła (historycznie) wywalczyć dominację na Bałtyku i Morzu Czarnym. Ale rozumiem, że to nijakie morza…
    Współczesna Rosja potrafiła demonstrować (pocz. XXI wieku) możliwość wysłania zespołu okrętów (coś w sensie amerykańskich task force) na Ocean Indyjski. I zaliczyć się w ten sposób do dość elitarnego klubu zdolnego interweniować w dowolnym miejscu świata (kto tam jeszcze? Francja, może Wielka Brytania, może Chiny, które zaczęły ‚demonstrować banderę’ na Morzu Śródziemnym przy okazji wojny w Libii). Ale to wszystko nic w porównaniu z możliwościami USA…

    @Prowokacje:
    Przypomina mi się taki opisik, jak to w latach 80-tych (chyba już za Gorbiego, ale mogę się mylić), Amerykanie wpychali się na wody terytorialne ZSRR, tak dla prowokacji, a Rosjanie nie mogli odpowiedzieć ogniem, bo wicie, rozumicie. Skończyło się na wypychaniu burta w burtę okrętu amerykańskiego spod bazy w Sewastopolu 😀
    W każdym razie — prowokacje to prowokacje. Trochę jak rozpoznanie walką, ale bez walki na serio, za to z naciskiem na rozpoznanie szybkości i sposobu reakcji. Owszem, potencjalnie niebezpieczne, ale tylko potencjalnie.

  19. Pak4: „Rosja potrafiła (historycznie) wywalczyć dominację na Bałtyku i Morzu Czarnym. Ale rozumiem, że to nijakie morza…”

    Oczywiście że nijakie (z wojennomorskiego punktu widzenia), bo wyjście z obydwu można bez trudu zablokować.

  20. Co za wspaniała dyskusja. Jeżeli chodzi o rząd światowy, to zgadzam się z Pawłem, rzeczywistość i globalizacja zaczną wymuszać uzgadnianie wspólnych stanowisk, decyzji i działań, a to jeden krok przed kontrolą wewnątrz organizmów państwowych przez społeczność międzynarodową..

  21. @ pak4

    „Amerykanie wpychali się na wody terytorialne ZSRR, tak dla prowokacji, a Rosjanie nie mogli odpowiedzieć ogniem, bo wicie, rozumicie…”

    W tym przypadku moze rzeczywisice nie za bardzo mogli strzelac. Niemniej w ksiazce wspomnianej powyzej dochodzilo do strzelaniny, stracania samolotow ( nie tylko U-2) i smierci ludzi. Byla z tym zwiazana gra pozorow, bez ktorej doszloby do otwartego konfliktu.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: