Napisane przez: torlin | 13/01/2015

Samokontrola w noworocznych postanowieniach

samokontrola

To jest oczywiście żart przy moim niesłychanie poważnym wpisie. Ale inna rzecz, że mężczyznom, którzy znaleźli się w takiej sytuacji jak na zdjęciu, przelatuje myśl … po głowie. Zdjęcie STĄD. Ale coś w tym jest.

Badacze wzięli się za noworoczne postanowienia, i trzeba przyznać, że wnioski można było wysnuć bez kosztownych badań. W gruncie rzeczy cały problem składa się z dwóch aspektów: genetycznych i wychowania dziecięcego. Sylwester Hohol w swoim artykule w „Tygodniku Powszechnym” pt. „Słabostki silnej woli” TU dał przykład eksperymentu, o którym już dawno słyszałem: ”

Mięsień samokontroli

O potędze silnej woli wiele mówią wyniki badań nad zdolnością do odraczania gratyfikacji, autorstwa amerykańskiego psychologa Waltera Mischela. W latach 60. przeprowadził on eksperyment z udziałem czteroletnich dzieci. Pokazywał każdemu dziecku jedną cukrową piankę marshmallow, mówiąc, że może albo od razu ją zjeść, albo się powstrzymać i poczekać kwadrans do powrotu eksperymentatora, a wówczas otrzyma w nagrodę aż dwie pianki. Można się domyślić, że część dzieci nawet nie podejmowała wyzwania i zjadała piankę natychmiast. Część próbowała się oprzeć, w końcu poddawała się pokusie. Znalazły się jednak takie dzieci, którym udało się zapanować nad sobą, skupiając uwagę na czymś innym. Po powrocie badacza otrzymywały obiecaną nagrodę.

Po latach Mischel odnalazł uczestników eksperymentu. Okazało się, że czterolatki, którym udało się powstrzymać od zjedzenia pianki, radziły sobie w późniejszym życiu znacznie lepiej niż te, które dały za wygraną. Te pierwsze osiągały lepsze wyniki w egzaminach, były zdrowsze, a ich życie osobiste było szczęśliwsze.

Zazwyczaj życiowy sukces łączony jest z inteligencją. Mischel pokazał, że niezwykle istotnym czynnikiem jest także silna wola. A bardziej precyzyjnie: wysoki poziom samokontroli.

Czy siła woli dana jest jednak każdemu z nas raz na zawsze, czy ulega zmianom?”

Otóż naukowcy mówią – ulegają zmianom, bo silna wola jest jak mięsień, czasami się męczy. Ale co z tymi postanowieniami noworocznymi? Przecież na to pytanie można odpowiedzieć na logikę, postanowienia te powinny być w liczbie pojedynczej, bo np. trzech nigdy nie spełnimy, muszą być możliwe do zrealizowania i musimy czuć wewnętrzną potrzebę jego spełnienia.

czcionka

Naukowcy twierdzą, że samokontrola, silna wola jest połączona z inteligencją i daje większą pewność sukcesu w życiu. Hohol pisze: ”

TEST STROOPA

Jest jednym z kluczowych narzędzi wykorzystywanych przez psychologów i kognitywistów w badaniach samokontroli. W podstawowej wersji testu zadaniem osoby badanej jest nazwanie koloru czcionki, którą zapisano słowo. Sęk w tym, że samo to słowo jest nazwą koloru. Badani radzą sobie z tym zadaniem znacznie szybciej, kiedy np. słowo „zielony” zapisane jest na zielono, niż kiedy słowo „zielony” napisane jest np. czerwoną czcionką. W tej drugiej sytuacji osoba badana musi się powstrzymać od wykonania czynności zautomatyzowanej, czyli przeczytania słowa, na rzecz mniej zautomatyzowanego nazywania koloru. Z drugą sytuacją najlepiej radzą sobie osoby o wysokim poziomie samokontroli. W badaniach z wykorzystaniem funkcjonalnego obrazowania mózgu rezonansem magnetycznym (fMRI) podczas wykonywania testu Stroopa zaobserwowano szczególną aktywność takich struktur, jak grzbietowo-boczna kora przedczołowa (dlPFC) oraz przednia część kory zakrętu obręczy (ACC). Uważa się, że struktury te są mózgowym siedliskiem siły woli”.

Ciekaw jestem, czy Wy kiedykolwiek robicie postanowienia noworoczne? Bo przyznam się, że ja zrobiłem to raz, w Nowy Rok 2006 na 2007, że będę już teraz na serio prowadził blog. Spełnienia takich postanowień rodzi ryzyko, nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie. 😉

Reklamy

Responses

  1. „Czy Wy kiedykolwiek robicie postanowienia noworoczne?”

    Ja nigdy. W ogóle jakiekolwiek długofalowe postanowienia czyniłem ostatni raz w bardzo młodzieńczym wieku. W moim przypadku to po prostu nie działa i jedyne, co mógłbym w ten sposób osiągnąć, to kolejne rozczarowanie co do własnej osoby.

  2. To czym piszesz nazywa się dydcypliną.
    Przeciweństwem (lub sposobem dyskredytacji) dyscypliny jest postawa – róbta co chceta.
    Jedno i drugie maja niewiele wspólnego z postanowieniem. Postanowienie to pozbawione racjonalnej podstawy samobiczowanie umysłowe.
    Głównym celem składania ślubów i postanowień jest wpędzanie wolnego człowieka w świat winy i kompleksu – rozczarowania własną osobą.
    Człowiek wolny realizuje swoje marzenia. Do realizacji każdego przedsięwzięcia potrzeba łagodnej nawet, ale dyscypliny.
    Bardziej racjonalna – moim zdaniem – jest umiejętność rezyganacji z wygórowanych marzeń, niz wzbudzanie win wynikających z niespełnienia nieosiągalnych postanowień.
    W zdyscyplinowany sposób robię co chcę.

  3. Ja Pawle, tak jak napisałem, zrobiłem jedno zobowiązanie noworoczne w swoim życiu. Ale inna rzecz, że za każdym razem myślę sobie, że może w tym roku pojadę do…, zrobię to …, zajmę się tym … Mnie się wydaje, że jest to związane z ilością marzeń i chęci zmiany swojego życia.
    ————-
    Piotrusiu!
    W sumie masz rację we wszystkim, nawet myślę podobnie do Ciebie. Ale jest to i sposób na przypomnienie sobie pewnych braków, np. będę w tym roku częściej dzwonił do ojca (akurat to nie o mnie chodzi, bo ja dzwonię do swojego codziennie). Albo żonę denerwuje, że nie wyrzucam brudnych skarpetek do kosza, postaram się to zmienić.

  4. moim zdaniem postanowienia noworoczne są warte wtedy gdy w nich wytrwamy odpowiednio długo. Tutaj fajnie o tym:
    http://www.kobietkowo.pl/10718/jak-zrealizowac-postanowienia-noworoczne.html

  5. Pierwszą myślą jaka mi przeleciała…przez głowę…dotyczyła dziewczyny z obrazka 😉

    Druga z kolei to niemal identyczny test jak tutaj opisany, przeprowadzany na dzieciakach w reklamie żelków…

    A z postanowieniami to u mnie różnie. Przeważnie staram się nie robić, bo nie wiadomo czy się uda właśnie. Raz robię, a raz nie. Jeśli robię, nie są to wcale jakieś wygórowane rzeczy…

    Pozdrawiam! 🙂

  6. Aniu!
    Bardzo fajnie napisane. I prawdziwie. Ze mną jest ten kłopot, że ja mam tyle marzeń i wstępnych postanowień, że ile dam radę, tyle zrobię. Ale zmobilizowany jestem maksymalnie.
    ————
    Celcie!
    Ale jakieś warto mieć, nawet drobiazg.
    Piotrusiu, nie wpisuję się do Ciebie, bo jestem przeciwnikiem zaznaczania tylko obecności. Nie znoszę np. u Wachmistrza tony notek, jak to autor wspaniale to wywiódł, ja wprawdzie niczego nie zrozumiałam, ale to jest genialne. Nie lubię książek poświęconych Śródziemiu, ani filmów stworzonych na ich podobieństwo. Dlatego milczałem, nie chciałem Ci robić przykrości jakimś kretyńskim komentarzem.

  7. To o Piotrusiu to było do mnie, czy do Piotrusia tutejszego? Bo nie zrozumiałem…

  8. Zabrzmiało pesymistycznie

    Wszak wszystko zależy od motywacji.
    Nie sposób porównywać motywacji dorosłego człowieka i dziecka.
    Można pracować nad nawykami.

    Przypomnę powtarzane przez Testeqa.
    Wielu rzeczy można się nauczyć. Nawyki wypracować.
    Trzeba chcieć.
    A sposób podaje w książce Getting Things Done, GTD, dosł. doprowadzanie roboty do końca – popularna metoda organizacji zajęć, oparta na kolekcjonowaniu spraw i zarządzaniu listami zadań i projektów. Twórcą metody jest David Allen.

    Tyle, że tak naprawdę postanowienia noworoczne powstają pod wpływem impulsu. Jak słomiany ogień. Tak naprawdę wcale nam nie zależy na ich osiągnięciu.

    Zdarzają się przecież wieloletni palacze nie potrafiący wyjść z nałogu, którzy pod wpływem choroby – rzucają palenie praktycznie w jeden dzień – i mogą:)

  9. Do Ciebie Celcie 😀 😀 😀
    ——–
    Witam Cię Mario!
    Pamiętaj o tym, że mój blog jest spokojną wymianą myśli, a nie podręcznikiem do najrozmaitszych spraw. Wcale nie jest tak, że jedynym wyjściem w życiu jest samodyscyplina, tak jak proponuje TesTeq. Znam wielu ludzi, bałaganiarzy aż miło, żyjących z dnia na dzień, i bardzo szczęśliwych. Ludzie są różni, poprzeczni i podłużni.

  10. A, rozumiem Torlinie, oczywiście 😀

    Od wczoraj jest jednak coś nowego…o Henryku VIII i Tudorach 🙂

  11. Opis tego eksperymentu z piankami bym wywiesiła w sklepach. Dla tych klientów, co drą mordę naokoło, bo trzeba minutę w kolejce poczekać.

  12. Celcie, obiecuję, że wpadnę, ale najprawdopodobniej w niedzielę, bo mam wolną.
    ————
    Aśka!
    Nie tylko natychmiast, ale wszystko ma być za darmo.

  13. Podobno zachłanność i łapczywość różnie objawiające się (obżarstwo, alkoholizm, seks,narkotyki) są oznakami jakiegoś głodu emocjonalnego. To ma być takie „zrobię sobie dobrze, bo mi w istotnych, osobistych sprawach nie wychodzi”.
    Z tego punktu widzenia, nie można wnioskować z zachowań dzieci, jak poradzą sobie jako dorośli.
    Inna sprawa, że niektóre „głody” ciągną się za wieloma ludźmi od dzieciństwa.

    Całkowicie się zgadzam, że istnieją szczęśliwi bałaganiarze i nieszczęśliwi zdyscyplinowani ludzie.
    Osobiście cieszę się również, że istnieją ludzie, którzy wypracowują jakieś metody ulepszające funkcjonowanie w świecie i dzielący się tym.
    Przeczytałam pozycję o której wspomniałam. Podobała mi się.
    Nie stosuję:)
    I co teraz powiesz Torlinie?

  14. Powiem, że o to właśnie mi chodzi. Podjęłaś własną decyzję, przeczytałaś książkę i był to Twój świadomy wybór. A powiedzenie „nie lubię Facebooka” nigdy w nim nie będąc jest odwrotnością powyższej postawy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: