Napisane przez: torlin | 16/01/2015

Mam ochotę lajknąć lajka

like-scr

Tekst i zdjęcie TU

Od dawna piszemy na temat bezpieczeństwa normalnego, szarego człowieka w sieci. A to, że ukradną nam osobowość, że firmy będą wszystko o nas wiedziały np. przy zatrudnieniu, że z naszych komputerów zrobią zombie, że okradną nas w banku internetowym. Teraz jest nowa akcja przeciwko Facebookowi, jak w linku jest podane „Badacze z uniwersytetów w Cambridge i Stanford stworzyli specjalną aplikację, która na podstawie analizy naszych „lajków” perfekcyjnie ocenia osobowość”. Cały czas się zastanawiam – po pierwsze – czy my możemy w ogóle w jakiś sposób się zabezpieczyć przed przestępstwem, a po drugie – czy to jest rzeczywiście takie złe w codziennym życiu. W rękach przestępców (lub państwa, pracodawców) może to być niebezpieczne, ale tak na co dzień? Przecież personalizowane są już najrozmaitsze linki, wejdźcie na YouTube, a zaprezentowane zostaną linki do Waszych ulubionych wykonawców. Kupiłem sobie nocleg w Lizbonie na Booking i wystarczy, że zajrzę np. na stronę jakiegoś miasta tureckiego dostaję od razu od tej strony propozycje noclegów.

Reklamy

Responses

  1. Udanego kolejnego roku!

  2. „Badacze z uniwersytetów w Cambridge i Stanford stworzyli specjalną aplikację, która na podstawie analizy naszych „lajków” perfekcyjnie ocenia osobowość”.

    Moim zdaniem to medialny pic na wodę. Podstawowe pytanie: jakie kryteria badawcze pozwalają stwierdzić, czy czyjaś osobowość została „perfekcyjnie oceniona”? Jak weryfikowano wyniki tych badań?
    Zgodzę się, że na podstawie lajków można ze sporym prawdopodobieństwem stwierdzić, jaki dana osoba wyznaje światopogląd, ewentualnie jaką muzykę lubi i jak się ubiera. Ale i to odnosi się raczej do tych klikających spontanicznie i bez głębszej refleksji.
    Ale osobowość? Coś, z czym sobie nie do końca radzą psychologowie, terapeuci, tudzież najbliżsi pacjentów?
    Ja w życiu niczego nie zalajkowałem i w dalszym ciągu nie zamierzam. I może mnie FaceBook pocałować w…

  3. Aśka!
    Dziękuję i nawzajem.
    ————
    Można oczywiście Pawle żyć na zasadzie: „nie odbieram, nie mam, nie uczestniczę”, ale to jest (tylko nie obraź się na mnie) wsteczne. Żyjemy w społeczeństwie i chcąc nie chcąc musimy za nim podążać. Na wszystkie zwyczaje mówimy „nie”, bo chcemy być tradycyjni, rozważni i niepodlegający modzie, która nam się wydaje głupia. Tylko – powtórzę – żyjemy w społeczeństwie, w grupie, i jeżeli chcemy być w niej, to się musimy podporządkować. Najbardziej to widać w grupie uczniowskiej, gdzie trzeba znać konkretne piosenki, funkcjonuje określony styl ubierania się, trzeba mieć konkretne gadżety. Oczywiście można powiedzieć „mnie to nie interesuje”, tylko że się jest wtedy samotnym. Jestem trochę dziwnym 63-latkiem, bo ja mam dziesiątki, jeżeli nie setkę znajomych – osób młodych. I oni piszą na Fejsie. Dla mnie oprócz tego Facebook służy do natychmiastowego porozumiewania się z nimi, bez upubliczniania treści wpisu. Przyznaj Pawle, ilu Twoich znajomych wpisuje się w tego „społeczniowca”? Nikt? I dlatego nic nigdy nie zalajkowałeś.
    Pzdr

  4. http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,17266609,Jesli_do_tej_pory_nie_korzystaliscie_z_Tlumacza_Google_.html#BoxBizCz

  5. „Można (…) żyć na zasadzie: „nie odbieram, nie mam, nie uczestniczę”, ale to jest wsteczne. (…) Na wszystkie zwyczaje mówimy „nie”, bo chcemy być tradycyjni, rozważni i niepodlegający modzie, która nam się wydaje głupia.”

    Torlinie, ja nie twierdzę, że nowe zwyczaje są głupie czy niewłaściwe i nie znajduję narcystycznej satysfakcji w ich olewaniu. Są, jakie są, wkrótce będą pewnie jeszcze inne. Jestem jednak człowiekiem niemłodym, z nawykami i upodobaniami z innej epoki, i nie widzę powodu, by zmieniać swój sposób funkcjonowania, dlatego że teraz „tak trzeba”, bo inaczej będę wsteczny. Nie odczuwam imperatywu „nadążania za życiem” i dopóki mi z tym dobrze, to chyba wszystko jest w porządku, prawda?

    „Przyznaj Pawle, ilu Twoich znajomych wpisuje się w tego społeczniowca? Nikt?”

    Szczerze mówiąc, nie wiem. W przeciwieństwie do ciebie zdecydowana większość osób, z którymi utrzymuję bliższe kontakty, to ludzie w zbliżonym do mojego wieku. Nie mówiąc już o tym, że nie jestem człowiekiem zbyt towarzyskim i mam tych znajomych z pewnością o wiele mniej niż ty.
    Kiedyś pod wpływem impulsu zacząłem się rejestrować w FaceBooku, ale kiedy program zaczął mi zadawać zbyt na mój gust dociekliwe pytania, zezłościłem się i wycofałem. Tak przynajmniej mi się zdawało. Coś chyba jednak z tego zostało, bo regularnie otrzymuję od Fejsa maile typu: „Czy znasz następujące osoby: [tu lista]”. Ignoruję je, ale w ten sposób dowiaduję się od czasu do czasu, kto ze znanych mi osób jest tam aktywny.

  6. „I może mnie FaceBook pocałować w…”

    Nie tylko Facebook.

    Pozdrawiam

  7. To nie jest tak, Pawle. Tak jakby mówimy o dwóch niezależnych od siebie sprawach. Co innego świadoma rezygnacja z czegoś, ale powtarzam, świadoma, wywołana procesami rozumowymi, a nie nawykami, zwyczajem, wiekiem, przyzwyczajeniem. Jak wiesz pracuję w firmie handlowej, więc mam do czynienia z olbrzymią ilością ludzi. I w większości ludzie w moim wieku wypowiadają się właśnie w takim tonie: „to jest głupota”, „to jest nikomu niepotrzebne” i różne inne inwektywy. Pytam się, czy pan w ogóle próbował? Nie, bo to jest głupota. To skąd pan wie, że to jest głupota?
    A ja powiem Ci szczerze, że bardzo jestem zadowolony z tych prób wprowadzenia nowoczesności (i mody – zdaję sobie z tego sprawę) do mojego życia. Z wielu rzeczy jestem zachwycony. Ten właśnie Facebook, o czym już pisałem, jest dla mnie wspaniałym miejscem na prowadzenie szybkiej rozmowy w gronie przyjaciół, bez pokazywania tej rozmowy innym.

  8. Torlin: „Co innego świadoma rezygnacja z czegoś, ale powtarzam, świadoma, wywołana procesami rozumowymi, a nie nawykami, zwyczajem, wiekiem, przyzwyczajeniem.”

    Nie rozumiem. Co jest złego w rezygnacji z czegoś wywołanej przyzwyczajeniem? Powtarzam: jeśli mnie bez FaceBooka (a także bez smartfona w kieszeni) dobrze się żyje, to co w tym jest, według ciebie, niewłaściwego, jaką szkodę wyrządzam w ten sposób sobie lub innym?
    I drugie pytanie: na czym miałby polegać „proces rozumowy” prowadzący do nieużywania tych rzeczy? Że niby drogą rozmyślań dochodzę do wniosku, iż są szkodliwe czy niebezpieczne i dlatego jestem ich pryncypialnym przeciwnikiem? Otóż nie jestem.

  9. Nie umiem widać wyraźnie napisać, o co mi chodzi. Rzecz jest jednak dwuwątkowa. Pierwsze – to „rozumowe” podejście – chodziło mi o to, że ten ktoś najpierw wypróbuje nowinkę i dopiero wtedy stwierdzi, że mu nie odpowiada. Tymczasem wielu ludzi ma podejście do nowinek na zasadzie stosunku dziecka do nowej potrawy: „ja tego nie lubię”, „a jadłaś to kiedyś?” „nie”, „to skąd wiesz, co jest niedobre i że tego nie lubisz?”
    Dla mnie nierozwijanie się jest cofaniem się (do tyłu 😀 😀 😀 ). Mamy dziesiątki przykładów historycznych, w których powiedzenie „jest dobrze jak jest, nie trzeba niczego zmieniać” nie istniało długo, bo wiatr historii zdmuchiwał osoby wypowiadające te słowa. Czego Ci oczywiście nie życzę.

  10. Przepraszam – co to jest lajkowanie?
    Byc może podobnie do Pana Jourdain lajkuję, a nic o tym nie wiem?
    Skoro nigdy nie marzyłem o Fejsie to nie wiem dlaczego miałbym w nim być.
    P.S.
    Odnośnie dociekliwych pytań. Pawle ostatni raz wpisałem prawdziwe dane do internetowego formularza przed chyba 8 laty.
    Pokusiło mnie też kiedyś na realne odwiedziny w internetowym sklepie. Zjawiskowe fotografie w witrynie internetowej nijak miały się do zapleśniałej piwnicy, w której mieścił się realny sklep. Mam cichą nadzieje, że internetowi autorzy w realu mają równie wysoki charm.

  11. O to właśnie mi chodzi, miliony ludzi kupują w Internecie, a Ty Piotrusiu opowiadasz o jakimś tam sklepiku. Lajkowanie to jest naciśnięcie przycisku „Lubię to” pod czyjąś wypowiedzią. Kupuję w sieci towary, bilety: kinowe, teatralne, na występy, lotnicze, wycieczki, książki, różne urządzenia techniczne, meble itd, itd. Nigdy nie zostałem oszukany. A muszę podać swoje dane.

  12. „chodziło mi o to, że ten ktoś najpierw wypróbuje nowinkę i dopiero wtedy stwierdzi, że mu nie odpowiada.”

    Wiesz, Torlinie, to już lekka demagogia. We współczesnym świecie co roku pojawiają się co roku setki i tysiące „nowinek” różnego rodzaju i z różnych dziedzin. Czy sugerujesz, że powinienem każdej próbować, zanim stwierdzę, że mnie to nie interesuje? Wśród tych nowinek FaceBook (jeśli go jeszcze można nazywać nowinką) wyróżnia się jedynie wyjątkowo dużym zasięgiem i liczbą użytkowników. Ja zaś, nawiasem mówiąc, zawsze czerpałem satysfakcję z tego, że nie ulegam modom i owczym pędom. Poza tym naprawdę nie potrzebuję zakładać konta na FaceBooku, żeby wiedzieć, na czym on polega i co oferuje.

    „Mamy dziesiątki przykładów historycznych, w których powiedzenie „jest dobrze jak jest, nie trzeba niczego zmieniać” nie istniało długo, bo wiatr historii zdmuchiwał osoby wypowiadające te słowa.”

    No, nie. Wiatr historii zdmuchiwał, owszem, stany, klasy, kasty, grupy społeczne i zawodowe, które nie umiały przystosowywać się do zmian. Jednostkę zdmuchuje przeważnie biologia, a nie nieznajomość najnowszych produktów cywilizacji. Mnie zdmuchnie, optymistycznie licząc, za jakieś trzydzieści lat, niezależnie od tego, czy będę się angażował w media społecznościowe.
    Nigdy nie twierdziłem, że „nie trzeba niczego zmieniać”. W żadnej mierze nie jestem konserwatystą w planie ogólnym. Jestem nim natomiast, jeśli idzie o mój osobisty sposób życia.

  13. @ Pawel Lubonski

    ” Jestem nim natomiast, jeśli idzie o mój osobisty sposób życia.”

    Nic dodac, nic ujac.

    Pozdrawiam

  14. Tak sobie myślę, że booking Cię namierzył dzięki „ciasteczkom”.
    Wystarczy je wyłączyć.
    Czytałam w zeszłym roku J.Bator „Japoński wachlarz”, a że lubię wiedzieć gdzie co się rozgrywa, wystukałam mapę Tokio. Zamykam stronę – a tu booking proponuje mi noclegi w Tokio. Zmobilizowało mnie to.
    Wyłączyłam ciasteczka.
    Już mi nic nie proponują.

    Jeśli chodzi o facebook.
    Po prostu trzeba zaakceptować pewną utratę prywatności.
    Starać się robić niektóre rzeczy rozważnie.

    Nie tak dawno była afera z roznegliżowanymi zdjęciami w tzw. „chmurze”.
    Pomyślałam sobie, że to taki trik reklamowy.
    Nic podobnego.
    Robisz roznegliżowane zdjęcie iPhonem, kasujesz je.
    Zadowolony jesteś do czasu.
    Bo to zdjęcie, skasowane w aparacie dalej wisi w „chmurze”.
    Jak jesteś publiczną osobą – to możesz mieć kłopoty.

    Gdyby facebook nie był taki fajny, nie byłby taki popularny.
    Można się bez niego również obejść:)

  15. Widzę, że Was nie przekonam. Trudno. Ja jakoś nie boję się utraty tego rodzaju prywatności, a trzeba po prostu zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa. Nie boję się Facebooka, jestem tam pod swoim imieniem i nazwiskiem, tutaj występuję jako Torlin. Ale to nie zmienia faktu, że stosunkowo łatwo mnie namierzyć. Przede wszystkim pilnuję swojego konta bankowego, patrzę na stronę banku, pilnuję SMS-ów, a nauczyłem się brać pieniądze z bankomatu tylko wewnątrz banków, a najlepiej mojego.
    Może to ja jestem jakiś dzikus, ale tęsknię za nowościami. Ostatnio (2 dni temu) kupiłem sobie takie urządzonko o nazwie „Raspberry pi”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Raspberry_Pi
    i oglądam sobie filmy w telewizorze oraz swoje zdjęcia. Mój syn mi mówi, że ten najmniejszy komputer świata ma o wiele więcej funkcji, ale mnie póki co wystarczają te zainstalowane. Najpierw muszę się przyzwyczaić do nowego sterowania telewizorem.

  16. Torlinie, mnie 99% internetowych wypowiedzi nie interesuje. Ja też się nie boję Fejsbuka.
    (Ale nasunęły mi się zupełnie inne wnioski na temat owego lajkowania.)
    Chciałem kupić buty ale nie było mojego rozmiaru. Sprzedawczyni zamówiła mi więc buty przez internet. Przysłali parę różniącą się kolorem (lewy od prawego) – i tyle w temacie zakupów kota w worku bo pozytywnych doświadczeń mam zdecydowanie mniej od pozytywów. Byc może dlatego kupując bilet przez internet więcej emocji wzbudza pytanie wpuszczą nie wpuszczą niż film lub spektakl.
    PS
    Polecam koncert w katowickim NOSPRze – zajebiste 🙂 efekty akustyczne.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: