Napisane przez: torlin | 29/01/2015

Okrutna polemika

Torlin - terrorysta

Torlin czekający na swoich polemistów.

Telemach!

Jeden z moich ulubionych komentatorów, rzadko mnie odwiedzający. Ale niestety pisze nieprawdę w swoim komentarzu, a ja biedny nie mogę tak tego zostawić. Pamiętam, że jądro problemu nie polegało tylko na innym spojrzeniu na wojny w Azji i małżeństwa homoseksualne, ale podstawową różnicą był stosunek do nowoczesnych technologii informatycznych i związanych z tym niebezpieczeństw. Telemach pisał: „Nie było moim zamiarem ani oceniać, ani być niesprawiedliwym. Po prostu podziwiam niebywały (aczkolwiek dla mnie nie zawsze uzasadniony) optymizm Torlina i jego wiarę w dobro i sprawiedliwość w świecie rządzonym przecież przez „sprytnych ludzi zarabiających ogromne pieniądze”. Wiarę w to, że nie zostanie oszukany co do intencji tych, którzy mu czegoś dostarczają, a potem sprzedany za tyle, ile rynek gotowy jest za jego osobę i wiarę w dobro tego świata zapłacić.

Myślę też, że lepiej mu się z tą wiarą żyje. Niż na przykład mi z moją paranoją pogłębiającą się z każdą lekturą załączników do umowy oferowanej mi i mojemu przedsiębiorstwu przez kolejnych sprzedawców (m.in.) Torlinowego zainteresowania światem przedstawionym przez e.g. gugle.

Podziwiam, ale czyni mnie to bezradnym. Gdy ktoś tak argumentuje jak Torlin widzę „łoczyma duszy mojej” taką scenę: konkwistadorzy brodząc w falach oceanu zbliżają się do brzegu z garścią paciorków w przyjaźnie wyciągniętej ręce, a naprzeciw nim wychodzą roześmiani tubylcy cieszący się z nagłego i niespodziewanego obdarowania. Za plecami tubylców: zaciekawione dzieciaki. Za plecami konkwistadorów: łysy mnich ze spojrzeniem jezuity i paru fałszywie szczerzących się oprychów przygotowujących kajdany”. Ku mojemu zdziwieniu w mojej obronie stanął … TesTeq. Ze wszystkich komentarzy wyzierała litość nade mną, jaki to ja jestem naiwny, jak jestem oszukiwany, prowadzony przez korporacje za rączkę, i ciągle wykorzystywany (dobrze, że nie seksualnie).

Jestem w tym świecie tak naprawdę z 10 lat, i jak dotąd świetnie wyczuwam niebezpieczeństwa związane z Internetem. Nigdy nie zostałem oszukany, mam jednak świadomość swoich ograniczeń i wiem, że nastąpi dzień, w którym mogę na czymś polec. Ale jak dotąd Internet, sieć, Facebook itd jest źródłem mojej fascynacji, czerpię całymi garściami z tego wszystkiego, piszę artykuły, prowadzę blog, dyskutuję, oglądam wspaniałe filmy dokumentalne, skecze kabaretowe, słucham o języku polskim, szukam nowości, czytam sobie gazety, kupuję bilety na samolot, pociąg, autobus, do kina czy na operę. Płacę kartą, mam konto w komputerze, i jak dotąd wszystko gra, działa, nie ma problemów. Jako człowiek ostrożny stosuję się do wszystkich zasad bezpieczeństwa, sprawdzam numery, kłódki, patrzę na podglądy płatności.

I powiem Ci szczerze Telemachu, lepiej mi się z tym żyje. Nie chciałbym żyć w paranoi, bo według tych samych zasad bałbym się wyjść na ulicę, bo napadną (tyle jest napadów), przejść po pasach (bo tylu pijanych zabija na zebrze) czy pójść do klubu (bo mi wrzucą tabletkę gwałtu i mnie wykorzystają). Mam jeszcze jedną pomoc, ze strony syna. W końcu jest informatykiem, i on podtrzymuje mnie w tym wszystkim. Mówi, że oczywiście są niebezpieczeństwa, ale nie należy wpadać w obsesję.

Ale miło Telemachu, że wpadasz,

———————

TesTeq!

Tutaj różnice pomiędzy nami są bardziej zagmatwane, i szczerze mówiąc wielokrotnie są ciężkie do sprecyzowania. Te różnice zostały pogłębione przez dwóch komentatorów TesTeqa bardzo mnie nielubiących, i tak to już zostało.

Mnie się wydaje, że podstawowym błędem mojego dyskutanta jest traktowanie całej ludzkości według swojego wzorca, wszyscy muszą być aktywni, walczyć o swoje, rozwijać się, brać się za bary z życiem. Dlaczego to jest takie zagmatwane? Bo ja mam takie same poglądy, ale inaczej ukierunkowane. Ten sam problem będę miał za chwilę z Bekasem. TesTeq mówi, że dany człowiek „musi” być aktywny, żeby coś osiągnąć. A ja mówię, że nie „musi”, to jest jego dobra wola. Tylko nie ma prawa narzekać, że mu jest źle, bo każdy jest w tym miejscu w swoim życiu, do którego sam doprowadził.

TesTeq robi jeszcze jeden błąd w swoim rozumowaniu, za bardzo podkreśla rolę pieniędzy. Tymczasem szczęśliwe życie wcale nie jest związane z olbrzymią forsą, i mówię to naprawdę na podstawie doświadczeń. Wierzcie mi, znam kilku ludzi naprawdę bardzo bogatych, i jeżeli to są szczęśliwi ludzie, to ja jestem Salmą Hayek.

Ale są sprawy, z którymi się zgadzam. Sam doprowadziłem do całkowitej zmiany swojego życia w 2008 roku, do tego stopnia, że nie bardzo mam o czym rozmawiać ze swoimi rówieśnikami.

—————

Bekas!

I wbrew pozorom najtrudniejszy komentator, bo tak pewny swoich racji, że właściwie dyskusja z nim jest pozbawiona sensu. Już mu kiedyś napisałem, że jeżeli jedna osoba twierdzi, że trzeba kąpać się dwa razy dziennie, to nie oznacza, że osoba myjąca się raz dziennie jest brudasem. Poglądy Bekasa są równe poglądom JKM, czyli kapitalizm czysty, bez żadnego interwencjonizmu państwowego.

I dlatego właśnie biedny jestem w tej dyskusji nadzwyczaj. Bo ponieważ że – wszędzie uważany jestem  za obrzydliwego kapitalistę, gnębiącego biednych pracowników, tylko w oczach Bekasa jest utopijnym socjalistą. Trudno, nie będę udowadniał, że nie jestem dwugarbnym wielbłądem.

Moje zdanie jest takie – należy zostawić o wiele większą odpowiedzialność za swoje życie poszczególnym obywatelom, nie regulować ich życia, a raczej tworzyć konkretne ramy zachowań. Za dużo jest socjalizmu w Polsce. Z drugiej strony nie zgadzam się na wprowadzenie XIX-wiecznego kapitalizmu, gdzie tylko osoba mająca pieniądze ma całkowitą władzę. Dawałem już tyle razy przykłady bezsensu wprowadzania tego typu kapitalizmu, polskie pola zostaną obsiane w całości rzepakiem. Co nie zmienia faktu, że jest potrzeba wprowadzenia większej wolności obywatela, większej odpowiedzialności za swoje życie, inaczej mówiąc, jak nie jesteś chory lub niepełnosprawny – won do roboty.

Nie dawaj mi tego idioty – posła jako przykładu, bo to jest demagogia. Jestem oczywiście chętny do rozmowy na temat Unii, bo sam twierdzę, że się zrobiła księgową, zajmuje się przewiewnością klatek dla kur, a nie interesują ją wielkie idee. Ale że źle działa, to nie oznacza, że należy ją zlikwidować, bo sama Unia jest to cudowna sprawa, i takie antyunijne „gnojki” jak Brytyjczycy nie robią na mnie żadnego wrażenia.

Reklamy

Responses

  1. Jestem przerażony okrutnością tej polemiki i z pewną obawą zamieszczam ten komentarz. Jeśli zaniknie moja aktywność w Internecie, to znaczy, że Torlin pożarł mnie żywcem…

    1. Twierdzisz, że jesteś bezpieczny w Internecie. Nie będę z tym polemizował, bo nie do mnie skierowany został Twój elaborat, ale wiedz, że najmniejszym z niebezpieczeństw czyhających w Internecie jest oszustwo na Allegro. W Internecie dane o Tobie są towarem, którym się handluje. Bez Twojej zgody.

    2. Piszesz TesTeq mówi, że dany człowiek „musi” być aktywny, żeby coś osiągnąć. A ja mówię, że nie „musi”, to jest jego dobra wola. Tylko nie ma prawa narzekać, że mu jest źle, bo każdy jest w tym miejscu w swoim życiu, do którego sam doprowadził.

    Czyli mam rację – żeby coś osiągnąć, trzeba być aktywnym. O co chodzi z tą dobrą wolą – nie wiem.

    Co do pieniędzy, to fakt, że znasz kilku nieszczęśliwych bogaczy nie ma żadnej wartości naukowej. Za mała próbka, Mój Drogi. Być może w ogóle obracasz się w środowisku nieszczęśników.

    Większość majętnych ludzi, których ja znam, robi dobry użytek ze swoich pieniędzy sprawiając radość sobie i swojemu otoczeniu. I nie pytają gromady ignorantów, jaki aparat kupić, żeby zrobić śliczne fotki, ale dowiadują się, jakim sprzętem dysponują najlepsi fotoreporterzy świata i sobie te cudeńka kupują. Dodatkowo wynajmują jakiegoś profesjonalistę, żeby udzielił im kilku prywatnych lekcji, jak robić foto-Sztukę przez duże S.

    Mylisz przyczynę ze skutkiem – to nie pieniądze unieszczęśliwiają ludzi – po prostu ludzie nieszczęśliwi nie stają się szczęśliwymi, gdy się wzbogacą. A szczęśliwym pieniążki z pewnością nie przeszkadzają.

    3. Bekasowi piszesz „nie zgadzam się na wprowadzenie XIX-wiecznego kapitalizmu, gdzie tylko osoba mająca pieniądze ma całkowitą władzę.”

    Zastanów się, czy obecna Europa nie realizuje odwrotnego scenariusza: „osoby mające władzę realizują ją przez reglamentację dostępu do publicznego pieniądza”.

  2. W porządku TesTequ – po kolei:
    1. Moich podstawowych danych nie ma w Internecie. Jest imię i nazwisko, czasami muszę podać adres, ale to nie jest miejsce, w którym mieszkam. Czym mają handlować? Ja o wiele bardziej boję się znaleźć w jakimś wykazie rządowym np. wszystkich chorych ze swoimi niedomaganiami. Zaraz ktoś zostanie przekupiony, względnie znajdzie się jakiś idiota w rodzaju Ziemkiewicza, który będzie uważał za swój moralny obowiązek ogłoszenia tego w Internecie. Powtórzę – z niebezpieczeństwem w Internecie jest jak z gwałtami w Warszawie, są, ale to nie powód, aby nie wychodzić na ulice.
    2 a. Tu jest podstawowa między nami różnica, Ty ciągle podkreślasz, że celem człowieka jest bogacenie się, „żeby coś osiągnąć, trzeba być aktywnym”. A gdzie wola danego człowieka? A może nie chce być aktywny, i mu na tym nie zależy? Takiego człowieka już skreślasz, bo nie pasuje do Twojego obrazka. A ja na odwrót, bardzo sobie go cenię, jeżeli nie walczy, i jest mu dobrze, nie narzeka. Dziesiątki (no – może przesada) razy dawałem Ci przykład z meksykańskim rybakiem, jest to wypisz – wymaluj dyskusja między nami. Zupełnie czymś innym jest narzekanie – tego to nie znoszę.
    2 b. Robisz uwagi ad personam, co nie jest sympatyczne. Ale dobrze, skoro mleko się rozlało, to zawołam kotkę. Mam tę doskonałą sytuację, że mogę porównać – biorąc pod uwagę tylko swoje życie, odwzorowujące ludzi dobrze zarabiających, i stosunkowo mało. Zupełnie na innym poziomie żyłem w czasach komunistycznych, zupełnie inaczej dzisiaj. Ale może to dziwnie zabrzmi, czuję się szczęśliwszy, mam marzenia, walczę o to, aby je spełnić. Dla mnie pójście i kupienie aparatu od razu nie sprawia mi radości, co innego, jak muszę zbierać na aparat pieniądze, wyszukać go (z tym zbieraniem to trochę przesadziłem, przyznaję). Strasznie odpowiada mi taka walka: o wyjazdy, sprzęt, kulturę, spotkania z młodymi ludźmi, o aktywność fizyczną, żeby nie być wykluczonym cyfrowo. I co zdaniem Twoim nie powinno mieć miejsca, jestem człowiekiem radosnym i szczęśliwym. A tak naprawdę powinienem popełnić samobójstwo, bo 1989 rok wykluczył mnie z osób dobrze zarabiających. Tak myślisz? A ja poszedłem wczoraj z kumplem 30-letnim do Kampinoskiego Parku Narodowego, pojechaliśmy autobusem (najpierw 709, później metro, a jeszcze później Ł) – do Dziekanowa Leśnego (zgroza – powinienem pojechać najnowszym modelem Lamborghini), poszliśmy na Cmentarz w Palmirach, a stamtąd do Truskawia (i znowu autobus, tym razem 708). W sumie zrobiliśmy z 15 kilometrów po błotach i piaskach, w padającym lekko śniegu.
    3. Ależ oczywiście, że tak uważam. Ale Bekasowi to mało, on w ogóle chce zlikwidować państwo.

  3. Ta dyskusja dowodzi, że ta dyskusja nie ma sensu.

    Coś sobie kombinujesz, coś dośpiewasz i potem dyskutujesz nie ze mną, ale z samym sobą.

    Nie chcę być niegrzeczny, więc posłużę się eufemizmem: mijasz się z prawdą pisząc o mnie: Ty ciągle podkreślasz, że celem człowieka jest bogacenie się. Wskaż taką wypowiedź, albo przyznaj, że Ci się przyśniło.

    Powołanie się na przykład aparatu fotograficznego odbierasz jako atak personalny. To jak mam pokazać, na czym polega radosne wydawanie pieniędzy? Diabli wiedzą, czy nie kupujesz akurat telefonu, samochodu czy pietruszki na bazarze!

    Czyli podsumujmy, Drogi Kali: masz prawo wcisnąć swojemu rozmówcy dowolną rzecz w usta i z tym polemizować, a rozmówca ten ma prawo grzecznie Ci przytaknąć.

  4. No ludzie, znowu się obraził.
    Stać mnie na to, abym sobie kupił aparat i za 6 tysięcy – tylko po co? I tak nie będę umiał obsłużyć 90 % możliwości tego ustrojstwa. Dlatego się pytam grzecznie moich przyjaciół blogowych, który aparat jest najlepszy do moich potrzeb. I bardzo dziękuję Telemachowi, Błażejowi i innym za konstruktywną odpowiedź. A dla Ciebie to są ignoranci. Brawo.

  5. „I wbrew pozorom….”
    Torlinie.
    Uważam, że trzeba być pewnym swoich poglądów czy racji. Dla mnie to jest zaleta, nie wada. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w którejś czegoś bronię czy za czymś staję, będąc niepewnym swego stanowiska. Taka sytuacja może się, rzecz jasna, zdarzyć, ale jako wyjątek, a nie reguła.
    I nie wiem zupełnie do czego i o czym ten przykład z łaźni. Napisz proszę prościej, bo to za trudne na moją łepetynę.

    Piszesz: „…należy zostawić o wiele większą odpowiedzialność za swoje życie poszczególnym obywatelom” i zaraz po tym: „nie regulować ich życia”. Zdecyduj się. Albo nie regulujesz życia ludziom, albo jednak regulujesz zostawiając im mniejszą lub większą odpowiedzialność. I czy „tworzenie konkretnych ram zachowań”, to nie jest regulacja życia?
    Całe to Twoje pisanie, to piękna ilustracja powiedzenia Kisiela o socjalizmie, że to ustrój, w którym występują problemy nieznane w żadnym innym. Piszesz, że ” jest potrzeba wprowadzenia większej wolności obywatela, większej odpowiedzialności za swoje życie”. Większej czyli jakiej? Bo jeden powie, że takiej, a drugi że trzy razy takiej. I który będzie mieć rację? Ty czy może ja? Jak raz przerwiesz ostrą granicę, już nikogo nie zatrzymasz w wytyczaniu nowych granic, aż do ostatecznego ich rozbicia. Gdy państwo zacznie interweniować w gospodarce czy ludzkim życiu, to już jest równia pochyła, która zawsze kończy się katastrofą. Za peerelu było 45 tysięcy urzędników, dziś jest ich w milion. And kautin, jak by powiedział londyńczyk. I Ty sobie dalej będziesz dywagować ile to procent wolności ma być w wolności gospodarczej czy społecznej, ile to razy należy zamieszać łyżką w szklance herbaty, a ile razy trzeba przewietrzyć oborę by krowy nie marudziły przy dojeniu tylko radośnie muczały, a urzędników (i regulacji) będzie przybywać i przybywać aż do katastrofy, czyli bankructwa.
    Tymczasem sprawa jest bardzo prosta i Twoje rozważania nad zawartością cukru w cukrze i ile to jej ma być, można szybko zakończyć.
    Świat jest przyczynowo-skutkowy, z tych samych przyczyn, te same skutki są. Zawsze.
    Zatem skup się. Lekcja będzie przemądrzała. I prowadzona w protekcjonalnym tonie. Wybacz. W końcu to ja.
    Milton Friedman powiedział, że są cztery sposoby wydawania pieniędzy.
    Pierwszy, gdy wydajesz swoje pieniądze na swoje potrzeby. Sposób ekonomiczny i celowy, bo swoje potrzeby doskonale znasz. Jasne?
    Drugi, gdy swoje pieniądze wydajesz na nieswoje potrzeby. Tutaj wciąż jest ekonomicznie, ale już niekoniecznie celowo, bo potrzeb obdarowanego możesz nie znać. O licznych przykładach nietrafionych prezentów słyszałeś, prawda?
    Trzeci, gdy wydajesz nieswoje pieniądze na swoje potrzeby. Tutaj jest celowo, a nawet supercelowo, ale już i superdrogo. Bo przecież jak wydajesz nieswoje, nie musisz liczyć się z groszem. I szalejesz jak młodziak bo chlapnięciu kilku pierwszych kieliszków wódki.
    Wreszcie czwarty sposób, gdy wydajesz nieswoje na nieswoje potrzeby. I tutaj już jest i superdrogo, i superniecelowo. Jednym słowem: kosmiczne marnotrawstwo i złodziejstwo.
    I tenże sposób króluje w każdym państwie z interwencjonizmem państwowym. I choćby przyszło tysiąc Torlinów, i każdy nie wiem jak się wytężał, to….wiadomo co. Katastrofa gospodarcza i społeczna.
    Innymi słowy nawet najszlachetniejsze intencje urzędników nic tu nie pomogą. Skaza genetyczna robi swoje. Zawsze i wszędzie.
    Zatem Twoje rozterki są bezcelowe. Bo jedynym sposobem na usunięcie problemów, które tak Cię nurtują, jest przywrócenie pierwszego sposobu wydawania pieniędzy do życia. Bo świat jest przyczynowo-skutkowy.
    Tylko kto poza mną tego by chciał?
    Wiem! Może taki Korwin-Mikke?!?
    A, fakt. To idiota.
    A nawet jeśli nie do końca, to i tak nie wygra.
    Nie, to pajac.
    Szkoda głos tracić.
    Tak, lepiej pogadajmy o tym, ile to ma być tej wolności i odpowiedzialności w beczce dziegciu…

    „Dawałem już tyle razy przykłady bezsensu wprowadzania tego typu kapitalizmu, polskie pola zostaną obsiane w całości rzepakiem.”
    Rozumiem zatem, że w XIX wieku Europa obrosła rzepakiem, tak?

    „Nie dawaj mi tego idioty – posła jako przykładu, bo to jest demagogia.”
    A oglądnąłeś choć ten filmik? Bo jeśli nie, to skąd to wiesz?
    Wydaje mi się, że rozsądnym byłoby zapoznać się z materiałem dowodowym przed wydaniem wyroku, nie sądzisz?
    Chyba że filmik widziałeś, ale z treści odpowiedzi wnoszę, że nie, bo przecież wtedy rzuciłbyś jakimś argumentem?

    „Ale że źle działa, to nie oznacza, że należy ją zlikwidować, bo sama Unia jest to cudowna sprawa”.
    Torlinie!
    To jest prawdziwy cymes!
    Źle działa, ale to cudowna sprawa.
    Może to za odważne, ale wnoszę z tego, żeś masochista nielichy!

    Nie, to jest prawdziwy cymes!
    + Wiesz, Bekas, ta unia, przepraszam, UNIA, to twierdzę, że się zrobiła księgową, zajmuje się przewiewnością klatek dla kur, a nie interesują ją wielkie idee.
    – Czyli, że lipa. To może my ją ciepnijmy w krzaki, Torlin, co?!
    + E, no coś ty, przecież Unia jest to cudowna sprawa!!!
    Bekasowi urosły ślepia jak jakiemuś wilku na widok babci. I pióra mu ścierpły. Ten Torlin to przeciesz nie jest żaden ptasior, a jednak odleciał – pomyślał.
    I szybko odfrunął.

  6. „Ależ oczywiście, że tak uważam. Ale Bekasowi to mało, on w ogóle chce zlikwidować państwo.”
    !!??!!??!!?? Ale kiedy, ale gdzie?!?!

    I drobna errata do wcześniejszego wpisu.
    JEST: „Nie wyobrażam sobie sytuacji, w którejś czegoś bronię czy za czymś staję, będąc niepewnym swego stanowiska. Taka sytuacja może się, rzecz jasna, zdarzyć, ale jako wyjątek, a nie reguła.”
    BYĆ POWINNO: „Nie wyobrażam sobie sytuacji, w którejś czegoś bronię czy za czymś staję, będąc niepewnym swego stanowiska. Nie, może nie od razu sobie nie wyobrażam. Taka sytuacja może się, rzecz jasna, zdarzyć, ale jako wyjątek, a nie reguła.”
    JEST: „Jak raz przerwiesz ostrą granicę, już nikogo nie zatrzymasz w wytyczaniu nowych granic, aż do ostatecznego ich rozbicia.”
    BYĆ POWINNO: „Jak raz przerwiesz granicę, to już nikogo nie zatrzymasz w jej zacieraniu, aż do kompletnego jej zatarcia.”

  7. @Torlin: Drogi Kali, znowu paskudnie insynuujesz. Skąd Ci się to bierze?

    Lubisz zagadki, to mam dla Ciebie następującą: poszukaj w moich komentarzach stwierdzeń, które wspierają Twoje, zacytowanie poniżej insynuacje:

    1. No ludzie, znowu się obraził. ???

    2. A dla Ciebie to są ignoranci. Brawo. ???

    3. Ty ciągle podkreślasz, że celem człowieka jest bogacenie się. ???

    Niezależnie od powyższego, kontynuując dzieło naprawiania świata, wskażę Ci, co zgrzyta w naszej dyskusji:

    Drogi Torlinie, dyskutujesz nie ze mną, tylko ze swoim wyobrażeniem o mnie (dość negatywnym). Odpowiadasz nie na moje komentarze, ale na to, co wkładasz do moich ust. Dlatego nawet gdybym chciał „się obrazić” (a nie chcę: http://biz.blox.pl/2011/02/Nikt-nie-moze-cie-obrazic.html ), to nie mam powodu, ponieważ nie moje poglądy i nie moją postawę omawiasz i komentujesz.

  8. @Bekas: Problem w tym, że ludzie nie lubią być odpowiedzialni za siebie, wolą robić to, co nakazane i dostawać to, co dane w nagrodę za dobre zachowanie. Chociaż ostatnio więcej się dostaje za złe zachowanie…

    Dlatego liberalizm nigdy nie wygrywa wyborów. Konieczne jest populistyczne oszustwo. A potem, gdy się jest przy władzy, nie warto się szarpać walcząc o ideały. Swoją wolność masz już wówczas zdobytą… 😉

  9. Szanowny Torlinie
    Nieproszony pozwolę sobie skomentować, akurat siedzę blokowany przez chorobę. W sprawie internetu:
    Proszę nie mieszać dwu pojęć. Czym innym jest zachowanie spokoju nawet w sytuacji dużego zagrożenia a czym innym jest typowo polska lekkomyślność i lekceważenie wszystkiego i wszystkich: Bo mnie to nie spotka, bo jestem ponad to albo dlaczego akurat ja. To nie tylko sprawa internetu, ale i ocieplenie klimatu, GMO, gender i wiele innych podobnych rzeczy. Niestety, kolejny krok to mówienie o ludziach, których to przejmuje, np o Greenpeace, jako o idiotach, lewakach albo i terrorystach. Granica między tymi pojęciami jest cienka i w moim przekonaniu ją Pan przekroczył. A potem obraża się gdy ktoś ostrzej atakuje.
    Tymczasem ja mam zamiar kupić hidżab na prezent i wiem, że jeśli zapłacę kartą, to w wolnym kraju nad Wisłą zostanie mi zapisane do końca życia. Tymczasem w wieku 9 lat po pożarze stodoły rozpowszechniałem fałszywe informacje, że widziano podpalacza (nie ja, ale kto wie), od 5 lat wisi mi niezapłacony mandat i 3 miesiące temu napisałem, że Putina uważam za lepszego demokratę od Poroszenki. Co w sumie oznacza, że jestem pewnie islamskim terrorystą i mogę się za tydzień spodziewać rewizji a co najmniej zawrócenia z Greenpointu na mój koszt gdybym się tam wybierał. I policja na pewno mi to udowodni bo oni szukają winnego a nie prawdy.
    Jeśli Pan natomiast nigdy nie miał nic do ukrycia to jest Pan szczęśliwy ale wyjątkowo nudny i bez jaj. Tajemnica jest istotą człowieczeństwa dlatego przyjemniej oglądać panie prawie rozebrane.
    Dlatego bez histerii, i tak sprawy idą w fatalnym kierunku. Uśmiechnij się, jutro będzie gorzej.

  10. @ZWO3119: Greenpeace? Nic z tych rzeczy, które wymieniłeś. Biznes ekologiczny jak każdy – tyle, że na globalną skalę. A te inne etykietki to tylko zgrabny marketing. 😉

  11. Testeq
    Przykro mi, ale kłamiesz albo wierzysz interesownym cwaniaczkom.
    W każdym punkcie.
    Dla mnie to NIE jest biznes a jeśli jesteś opóźniony w poglądach to nie próbuj mnie do tego przekonywać. Nie ze mną te numery, Brunner.

  12. @ZWO3119: Sorry, uwierzyłem tym cholernym cwaniaczkom z Guardiana i Spiegla, co to szkalują Świątynię Światowej Zieleni opisując, jak pieniążki „parują” z fundacji do spekulantów walutowych: http://www.theguardian.com/voluntary-sector-network/2014/jul/14/charities-surviving-scandal

    Twoja alternatywa kłamiesz albo wierzysz interesownym cwaniaczkom daje wspaniałe pole do popisu, albowiem stwierdza, że to co napisałem albo jest kłamstwem, albo wiarą w to, co mówią cwaniaczki. Nie zaprzeczasz, że cwaniaczki mówią prawdę o Greenpeace – co było do okazania!

    Teraz Twój ruch. 😉

  13. Oj, boj, jaka dyskusja. I co najciekawsze, każdy mówi swoje, a potem stwierdza, że w ogóle tego nie mówił. Ale podkreśla, że to ten drugi to stwierdzał, co przy bliższym okazaniu jest również kłamstwem. Ale zabawa…
    ——–
    TesTequ!
    Już nie opowiadaj, że się nie obrażasz. Odszedłeś z mojego blogu ze względu na jakąś moją komentatorkę (bo – jak pamiętam) nie z mojego powodu. Tak samo, jak ja odszedłem od Twojego, też nie ze względu na Ciebie, tylko tych dwóch rubasznych osobników. Przecież to był powód Twojego odejścia – prawda?
    Punkt drugi, cytat z Twojego komentarza: „I nie pytają gromady ignorantów, jaki aparat kupić, żeby zrobić śliczne fotki”.
    W punkcie trzecim naprawdę trudno Cię zacytować, bo dosłownie tych słów nie wypowiedziałeś. Ale ja Cię znam lata TesTequ, poszukałem i to znalazłem (zresztą cytat, z którym się zgadzam): „Generalnie zgadzam się z przesłaniem, że należy liczyć przede wszystkim na siebie i starać się wymyślić, a następnie konsekwentnie kształtować swoją przyszłość. Tylko aktywne podejście do życia daje szansę na większe lub mniejsze uniezależnienie się od ZUS-ów, śmusów i innych niewydarzonych pomysłów wypaczonego państwa opiekuńczego. Bowiem jakoś tak dziwnie się składa, że państwo opiekuńcze zawsze ulega wypaczeniom i niezależnie od początkowych intencji bardziej opiekuje się bogatymi niż biednymi. Lepiej więc być bogatym”.
    ————–
    Bekasie!
    Sporu z Tobą nie będę kontynuował, bo to nie ma sensu. Robisz ze mnie socjalistę, a ja po prostu wiem doskonale, do czego doprowadza wolna amerykanka. Pamiętam, że kiedyś usiłował wytłumaczyć Ci Paweł, ale jesteś jak ze skały. Musiałbyś zrobić pierwsze założenie, że wszyscy ludzie w kapitalizmie będą uczciwi. A to nie tak.
    ———
    ZWO3119!
    Ty z kolei z drugiej mańki. Z przykrością stwierdzam, że biorę stronę TesTeqa. To nie jest tak, że ja jestem przeciwny ruchom ekologicznym, ale niestety w świecie istnieje taka zasada, że najpiękniejszy ruch się degeneruje. To samo dotyczy Platformy, Światowego Związku Żołnierzy AK, Związku Piłki Ręcznej w Polsce czy wyborów na wójta. Pomysł znakomity, demokracja że hej, i raptem okazuje się, że ten ruch aktualny już nie jest taki jak dawniej. I to dotknęło ruchy ekologiczne, kompromitacja z pieniędzmi, którymi ich przekupowano, akcje niecelowe lub nietrafione. I miłość Polaków zaczęła odpływać.
    Wcześniej było sporo spraw, ale dużo zaszkodził Wajrak, którego nawiasem mówiąc bardzo lubię. Cała akcja Rospudy była bez sensu, tam wylądowałaby jedna podpora (słownie jedna). Przyroda dawno dałaby sobie z nią radę. A tak było mnóstwo wywłaszczeń. Preferowanie wiatraków, które hałasują, i rozbijają się o nie ptaki. Walka z elektrownią atomową, tymczasem tak jak trują polskie elektrownie na węgiel, to głowa mała. Jakoś ich nie widziałem na Śląsku w czasie strajku. Bo to jest właśnie dla mnie terroryzm ekologiczny, „ma być tak, jak my chcemy” I bez dyskusji.
    Z tym GMO i gender to żeś pojechał, bo ja się nie wypowiadam na ten temat. To samo, że Putin jest lepszym demokratą od Poroszenki. Ciekawe, kto na kogo napadł: Rosja na Ukrainę, czy Ukraina na Rosję? Kto podpisał zobowiązanie budapeszteńskie, że w zamian za zwrot głowic nuklearnych Rosja gwarantuje nienaruszalność granic Ukrainy? No demokrata jak się patrzy. A hidżab? Powiedz w Mosulu, że jesteś chrześcijaninem. A porozmawiamy na tamtym świecie.
    Ja jestem nudny? To ciekawe, dlaczego młodzież zabija się, żeby ze mną się spotkać, być razem ze mną, jestem wszędzie zapraszany, że czasami muszę ku swojemu przerażeniu odmawiać. Sprawy idą w świetnym kierunku, a jutro będzie jeszcze lepiej niż dziś, tylko trzeba dbać o siebie, o swoją przyszłość, starać się, gryźć ziemię, żeby było lepiej. A nie narzekać – bojko – mówię TesTeqiem.

  14. ZWO3119!
    Coś dla Ciebie. Dla mnie to jest wiadomość, po której miałem łzy w oczach
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17332760,Barbarzynstwo_terrorystow_z_IS__Wysadzili_w_powietrze.html?lokale=local#BoxNewsLink
    Maszeruj po hidżab.

  15. Torlinie.
    Muszę się przyznać, że zgadzam się w pełni z TesTeqiem. Ty piszesz, że ktoś powiedział coś, czego nie powiedział, i potem z tym czymś dyskutujesz.
    Gdzie ja powiedziałem/napisałem, że jestem za likwidacją państwa? Gdzie napisałem, że jestem za wolną amerykanką?!?!
    Wolny rynek to nie jest wolna amerykanka. Państwo liberalne gospodarczo, to nie jest brak państwa. I tyle.
    To nie ja tworzę z Ciebie socjalistę, tylko Ty sam nim jesteś poprzez swoje takie a nie inne działania.
    Nie odniosłeś się do choćby jednej literki z mojego ostatniego wpisu. Trudno. Nie nowość. Przyzwyczaiłem się na wiadomym blogu.
    Tylko po co dawałeś to groźne i zaczepne zdjęcie Torlina „terrorysty” z superkarabinem wraz z jeszcze groźniejszym podpisem: „Torlin czekający na swoich polemistów”, które obiecywały jeśli już nie zażartą i ostrą, to przynajmniej jakąś dyskusję?!?!?
    Jedno Ci się udało.
    Tytuł wpisu.
    Okrutna polemika.
    Faktycznie.
    Okrutna.

  16. TesTequ.
    I dlatego bandy łajdaków to wykorzystują.
    Trzeba za Kisielem wziąć towarzystwo za mordę i wprowadzić liberalizm.

  17. @Torlin: Tak to lubię! Lubię, jak ktoś czarno na białym wskaże, z czym polemizuje. Warto zobaczyć belkę w swoim oku. I dzięki Tobie ją zobaczyłem!

    Jedno uściślenie: uważam, że czym innym jest obrażenie się na kogoś, a czym innym stwierdzenie, że bywanie gdzieś to strata czasu – z tych, czy innych powodów.

    Dlaczego uważam, że spytałeś o aparat ignorantów? Ponieważ odnoszę wrażenie, że nikt z wypowiadających się nie jest fotografem profesjonalistą. Masz rację, że „ignorant” w tym kontekście jest niestosowny. Powinienem napisać, że pytałeś amatorów.

    A o tym, że pieniądze nie zabierają szczęścia będzie mój poniedziałkowy wpis na http://biz.blox.pl/html .

  18. Testeq, kiedyś odpowiem.
    Torlin
    Nie dam się wpuścić w dyskusję. Gdybyś tak zechciał łaskawie zauważyć, że ja nie pisałem o Tobie tylko sobie. Z nudą chodziło też o coś innego.

    A co do Greenpeace to afery zdarzają się wszędzie. Caritas w Niemczech wyprowadził kiedyś kilkanaście milionów a szefowie uwili bardzo ciepłe gniazdka. Były wyroki o co w tamtym kraju nie jest łatwo. W PL nie gorzej. Problem w tym, że Wy nie wierzycie tylko wtedy, kiedy Wam jest wygodnie. Bo ja to pamiętam jak francuscy tajniacy podłożyli bomby żeby zatopić Rainbow Warrior. Wydało się i wstyd na cały świat. A wy mi opowiadacie, że tajne służby wielkich mocarstw nie urządzają nagonek propagandowych na tę organizację. Tu oni potrafią zaszkodzić.
    Cenię Greenpeace za Neudeka, który ratował zdobytym statkiem Boat People z Wietnamu. Czy Torlin i Testeq w tym pomagali? Cenię Greenpace za walki z narażaniem życia przeciw japońskim łowcom wielorybów. Cenię za ostatnią blokadę rosyjskiej platformy. Jaki mieli interes w siedzeniu w więzieniu.
    Ostatnio Spiegel podawał zalecenia Greenpeace co do ryb morskich. Jak widać afera aferą ale ich szanują. Natomiast rzekome afery finansowe nie zmienią mojego zdania o organizacji bo oszuści zdarzają się zawsze a do oceny musiał wierzyć w wyzwiska W.Zalewskiego w Polityce.

    Nie miejsce tu o dyskusji o Raspudzie. Co do Waszej miłości do przyrody to radzę oglądać program Animal Planet o instytucjach pomocy dla zwierząt i ich właścicieli w trudnościach z USA, RPA i GB. Wszędzie tam pomaga się ludziom, którzy kochają zwierzęta ale nie dają sobie rady. No i w Polsce właśnie dzisiaj odebrano pierwszy raz w PL 30 psów kobiecie, która kocha je ale nie dała sobie razy (A sterylizowanie ich w PL to majątek, wiem bo głupi zapłaciłem za 5 kotów po 200 zł). No i polska pomoc: prokuratura i 3 lata więzienia. Nieźle.
    Dlatego bardzo proszę, opanujcie się i przestańcie pouczać bo robicie się śmieszni. Polska to chyba najgorszy kraj w Europie w nienawiści i pogardy dla zwierząt i przyrody.
    Take it easy i nie chcę byśmy się nawzajem obrażali. Ale jestem wściekły właśnie przez sprawę psów i moich kotów. Koty zostały wybite przez polskich kierowców i został jeden.

  19. @ZWO3119: Już się boję. Jeśli się przykujesz łańcuchami do mojego blogu, to nie licz, że zapłacę zwyczajowy okup (o, przepraszam, dotację proekologiczną). Spuszczę z łańcucha specjalnie tresowane, wściekłe komary obronne, więc strzeż się! 😉

    Współczuję Ci z powodu Twoich kotów, ale czy to nie objaw paranoi sądzić, że kierowcy nie mają innych zajęć, tylko polować na te miłe stworzenia?

  20. @Torlin: Przeczytałem mój komentarz i zauważyłem pewną niezręczność. Napisałem: bywanie gdzieś to strata czasu – z tych, czy innych powodów. Warto to uściślić. Mam swoje zainteresowania i zajęcia. Z pewnością nie jest to omawianie obrazów, zagadki obrazkowe, dywagacje historyczne i dyskusje z ekologami. To wszystko nie oznacza, że komukolwiek odmawiam prawa do takiego spędzania czasu. Po prostu oddalam się wówczas i robię swoje. Nie czuj się z tego powodu urażony.

  21. @TestTeq,

    „Powinienem napisać, że pytałeś amatorów.”

    Jak sie zwal tak sie zwal. Dyskutowali amatorzy, gdyz o „amatorski” sprzet i amatorskie zdjecia chodzilo. Gdyby Torlin chcial dyskutowc na poziomie zawodowym i o „zawodowym” sprzecie polecilbym mu nasza corka, ktora akurat jest w tych sprawach fachowcem. Z drugiej strony tzw. amator niekoniecznie musi byc dyletantem czy ignorantem.

    Pozdrawiam

  22. @vandermerwe: Z pewnością słowo „ignorant” było niewłaściwe. W tamtym kontekście chodziło mi o to, że człowiek szczęśliwy, cierpiący na nadmiar gotówki, zasięga rady najlepszych na świecie w danym fachu. Nie jest mu potrzebna opinia TesTeqa „kup sobie iPhone’a, bo jeden reporter z National Geographic zrobił nim fajne widoczki ze Szkocji.” Bo TesTeq w tych sprawach jest ignorantem, pstrykającym zdjęcia ułożonej przez siebie kostki brukowej: http://biz.blox.pl/2015/01/Brukarz-Brukam.html .

    Wysmakowanie artystyczne jest dla mnie wątpliwym celem w czasach, kiedy miliardy osób trzaskają wzruszające zachody słońca i jelenie na rykowisku. Ciekawsze jest opowiadanie jakiejś historii, nawet gorzej technicznie, ale wtedy, gdy ta historia „się dzieje”. A do tego potrzebny jest aparat, który zawsze masz przy sobie – nawet w toalecie, żeby historia Cie nie zaskoczyła. Dlatego wolę iPhone’a.

  23. @ TesTeq,

    Akurat slowo „ignorant” malo mnie wzruszylo gdyz:
    1. z nim sie nie identyfikowalem, nie bedac w sprawach fotografii ignorantem;
    2. bedac amatorem w tej dziedzinie, nie moge twierdzic, ze moja wypowiedz w temacie aparatow ( jak najbardziej ogolna z przyczyn czysto praktycznych) byla porada fachowa.

    Co do wyborow i preferencji osobistych nie ma problemu. Jesli TesTeq lubi iPhone’a wspaniale, moja zona robi zdjecia aparatem Fuji, rownie dobrze, ja lubie manualna skrzynie biegow w samochodzie, gdy inni wola automatyczna. Te wybory sa drobnym szczegolem, ktory nie powinien budzic kontrowersji.

    Pozdrawiam

  24. @vandermerwe: Ja zawsze chcę mieć uzasadnienie swojego wyboru. „Lubię” mi nie wystarcza. Na przykład jestem zdecydowanym zwolennikiem automatycznych skrzyń biegów (w szczególności bezstopniowych CVT Toyoty), ponieważ:
    – mniej „pedałowania”, to więcej uwagi poświęconej sytuacji na drodze;
    – takie samo przyspieszenie;
    – w korkach zacząłem mieć problemy z lewym stawem skokowym od ciągłego wciskania sprzęgła.

  25. @ TesTeq,

    Moge rowniez uzasadnic moja preferencje dla skrzyni manualnej.

    1. lubie prowadzic samochod
    2. nie lubie gdy automatyka podejmuje za mnie decyzje
    3. wciskanie pedalow i zmiana biegow jest czescia przyjemnosci prowadzenia samochodu – nawet w ruchu miejskim.

    Fakt, ze sie roznimy w preferencjach i ich uzasadnieniu nie ma wiekszego znaczenia. Nawet trudno dyskutowac na ten temat.

    Pozdrawiam

  26. @vandermerwe: Wątek samochodowy:

    1. lubie prowadzic samochod

    Ja też! I nie chcę sobie psuć tej przyjemności „pedałowaniem”. 😉

    2. nie lubie gdy automatyka podejmuje za mnie decyzje

    Czyli nie masz w domu pieca lub klimatyzacji automatycznie utrzymującej komfortową temperaturę? Nie jeździsz windą? Mógłbym tu demagogicznie przytoczyć więcej przykładów otaczającej nas automatyki, która w wyznaczonych granicach podejmuje za nas decyzje. I robi to lepiej od nas – ułomnych… 😉

    3. wciskanie pedalow i zmiana biegow jest czescia przyjemnosci prowadzenia samochodu – nawet w ruchu miejskim.

    Ale nie, gdy od tego boli noga tak, że potem nie można chodzić!

  27. @vandermerwe: Wątek dyskusyjny:

    Fakt, ze sie roznimy w preferencjach i ich uzasadnieniu nie ma wiekszego znaczenia. Nawet trudno dyskutowac na ten temat.

    A nie jest odwrotnie? Nie jest tak, że dyskusja ma sens tylko wtedy, gdy są różnice w preferencjach i uzasadnieniach? Że gdy nie ma tych różnic dyskusja staje się bezcelowa?

  28. @ TesTeq

    Zgadza sie, ze dyskusja jest mozliwe, gdy istnieje roznica zdan. Jednak w takim przypadku jak powyzej, roznica preferencji, trudno jest dyskutowac w pelnym tego slowa znaczeniu. Mozemy tak jak teraz podac uzasadnienia takich a nie innych wyborow ale trudno mowic o ciagu dalszym. Trudno jest przekonywac kogos, ze moje preferencje sa lepsze. Jest to inna sytuacja od tej, gdy komentujemy wydarzenia polityczne, historyczne czy spoleczne.

    Pozdrawiam

  29. @ TesTeq,

    Wątek samochodowy:

    1. lubie prowadzic samochod

    Ja też! I nie chcę sobie psuć tej przyjemności „pedałowaniem”. 😉

    V.: Widac kazdy z nas inaczej definiuje przjemnosc prowadzenia samochodu – rzecz calkiem normalna. Sa tacy, ktorzy prowadzenie uwazaja za meke.

    2. nie lubie gdy automatyka podejmuje za mnie decyzje

    Czyli nie masz w domu pieca lub klimatyzacji automatycznie utrzymującej komfortową temperaturę? Nie jeździsz windą? Mógłbym tu demagogicznie przytoczyć więcej przykładów otaczającej nas automatyki, która w wyznaczonych granicach podejmuje za nas decyzje. I robi to lepiej od nas – ułomnych… 😉

    V.: Nie , nie mam pieca ani klimatyzacji. Staram sie nie jezdzic winda. Nie w tym rzecz. Akurat wymienione urzadzenia sa mi „obojetne”. Ewentualne korzystanie z tych urzadzen mozna przyrownac do oddychania – robimy to bez zastanowienia. Samochod zas nie. Nie kupuje samochodu ot tak sobie. Najwazniejszym z kryteriow jest by odpowiadal memu zapotrzebowaniu na przyjemnosc prowadzenia. Zwazywszy, ze duzo czasu spedzam w samochodzie jest to istotne – przynajmniej dla mnie.

    3. wciskanie pedalow i zmiana biegow jest czescia przyjemnosci prowadzenia samochodu – nawet w ruchu miejskim.

    Ale nie, gdy od tego boli noga tak, że potem nie można chodzić!

    V.: Ja nie kwestionuje Pana wyboru. Nie probuje przekonac do mojego. Wiecej, rozumie powyzsze uzasadnienie, gdyz ostatnio skrecilem noge w kolanie i naciskanie pedalu sprzegla powoduje dyskomfort. Nie sadze bym jednak zmienil swe upodobania.

    Pozdrawiam

  30. @vandermerwe: Nie widzę specjalnej różnicy między dyskusją o osobistych preferencjach samochodowych a dyskusją o innych sprawach. Na przykład Torlin w dużo jaśniejszych barwach niż Ty i ja widzi rolę USA jako światowego policjanta obdarowującego tubylców demokracją i hamburgerami. Nie zauważyłem, żeby dyskusje w tej sprawie doprowadziły do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków oprócz kilkukrotnych przyżeczeń Torlina, że już nigdy więcej nie poruszy tematu związanego z polityką. Okopujemy się na swoich pozycjach i strzelamy…

  31. @ TesTeq

    „Okopujemy się na swoich pozycjach i strzelamy…”

    Tak w sprawach „tego swiata” okopujemy sie, gdyz wyrazamy opinie bedace wypadkowa wielu czynnikow. Mozemy sie zgadzac, nie zgadzac badz znajdowac punkty wspolne w naszej argumentacji. Jak dyskutowac nad faktem, ze TesTeq lubi automatyczna skrzynie biegow a vandermerwe manualna. Technicznie oba rozwiazania sa dobre oraz maja konkretne „wady i zalety”. Natomiast dyskusje mozna rozpoczac probujac twierdzic, ze akurat konkretny wybor jest zdecydowanie lepszy od drugiego.

    Pozdrawiam

  32. @: Moim zdaniem te dyskusje do niczego nie prowadzą, ponieważ mamy różne filtry, przez które patrzymy na sprawy:
    – skrzynia biegów – moja boląca noga;
    – rola USA w świecie – dostęp do źródeł informacji, których większość występuje w języku angielskim;
    – Greenpeace – wiara, że gdzieś musi być ta arka uczciwości i sprawiedliwości;
    i tak dalej, i tak dalej…

    Nie znam się wystarczająco dobrze na historii, ale zauważyłem, że wiele tutejszych dyskusji polega na wzajemnym udostępnianiu sobie wiedzy, a nie dyskutowaniu o istocie problemu. Ktoś formułuje jakiś pogląd na podstawie tego, co przeczytał, a druga osoba przytacza pogląd zaczerpnięty z innego źródła. I dobrze, ponieważ obie strony dokształcają się wzajemnie.

  33. @ TesTeq,

    „Moim zdaniem te dyskusje do niczego nie prowadzą, ponieważ mamy różne filtry, przez które patrzymy na sprawy:”

    Tak patrzymy na rozne sprawy przez rozne filtry. To nawet widac w naukowych opracowaniach – opisujac ten sam problem rozni naukowcy dochodza do diametralnie roznych konkluzji.
    Nie jestem przekonany czy do niczego nie prowadza – sam Pan pisze o przeplywie informacji. Dodam jeszcze jeden aspekt, poznanie innego punktu widzenia i szacunek dla takowego, jesli nawet sie z nim nie zgadzamy.

    „..a nie dyskutowaniu o istocie problemu.”

    W wielu sprawach wlasnie istota problemu jest tematem dyskusji – dla przykladu prosze sie zastanowic nad przyczynami ( istota problemu bez poznania ktorej nie zmienimy sytuacji) obecnego stanu rzeczy w Afryce. Ile publikacji tyle tez.

    Pozdrawiam

  34. Cóż, Afryka zawsze była przedmiotem, a nie podmiotem. Nie miała czasu, żeby osiągnąć poziom rozwoju drapieżników tego świata i jest wciąż pożerana. Można temu procesowi nadawać różne etykiety („cywilizowanie”, „zaprowadzanie demokracji”, „zaprowadzanie ustroju sprawiedliwości społecznej”), ale cel jest zawsze ten sam: strefy wpływów i zasoby. Krwawe reżimy w „nieciekawych” miejscach są tolerowane, a stabilne państwa w kluczowych regionach rozwalane pod różnymi pretekstami…

  35. @ TesTeq,

    Istota problemu jest, dlaczego?
    Mozna dorzucic dzisiejsza narastajaca fale terroryzmu, zamet w wielu regionach swiata, niezadowolenie spoleczne z istniejacego stanu rzeczy itd. Troche jak czlowiek niewidomy, probujemy zglebic ( wlaczajac w to badaczy i akademikow) istote rzeczy.

    Pozdrawiam

    P.S. Odrywajac sie od ciekawej dyskusji i projektu nad ktorym pracuje ide z zona wypic butelke szampana – taka nasza sobotnio-niedzielna tradycja.

  36. @TesTeq
    Rzekoma afera Greenpeace. Działająca światowo organizacja decentralizuje się na co wydała 90 mln euro. Musi się zabezpieczać przed wahaniami walut kupując różne, nawet ruble. Likwidując centralę zmniejszyli kontrolę i jeden z podrzędnych urzędników przez brak nadzoru wpadł na pomysł inwestowania 59 milionów euro w zabezpieczenia walutowe licząc, że euro będzie spadało. A wzrosło i stracili 3,8 miliona. Ot i cała sprawa. Ciekawe, że zauważyli wcześniej, ale umowy były tak dobre, że nie mogli się wycofać. Czyli nikt nie ukradł i nikt nie oszukał. Porównując z polskimi bankami.
    To bardzo nieuczciwe ośmieszać całą działalność organizacji z powodu jednej wpadki, szczególnie, że pieniądze zostaną zwrócone. Ale jak się potrafi tylko wyzwiskami rzucać a nie działać to takie rzeczy są możliwe.
    P.S. Na bloga się nie wybieram. Po co.

  37. @ZWO3119: Myślę, że dużo uczciwsze jest uznanie, iż TesTeq, Forbes (6/15/2012: „How Greenpeace Manipulated the Media Like a Pro: Analyzing the Shell Oil Hoax”), Spiegel, Guardian szukają dziury w całym z zazdrości, głupoty i nienawiści.

    A jeśli kiedyś zaświtają Ci w głowie wątpliwości, to idź śladem pieniędzy – gdy ktoś traci miliony, ktoś inny zyskuje i jakoś dziwnie takiego „podrzędnego urzędnika” nagle zaczyna być stać na luksusy… #takiklimat 😉

  38. Zacznijmy od szampana…
    Okazuje się, że trunku tego używano w leczeniu depresji.
    Na początek 3 kieliszki dziennie przez miesiąc:), później po 1 kieliszku
    W trunku tym występują związki, które rzeczywiście pomagają na stan przygnębienia (chodzi o lit który dziś jest jednym z leków stosowanych w farmakoterapii zaburzeń afektywnych).
    Podobno Marilyn Monroe urządzała sobie szampańskie kąpiele na „chandrę”, zużywając 300 butelek na wannę.

    Jeśli chodzi o UE, to podzielam opinię Gospodarza.
    Wystarczy pojeździć po Europie, następnie wychylić poza nią głowę.
    Porównanie jest szokujące.
    Na korzyść Europy.
    Oczywiście jest masa rzeczy do poprawy. Czasem tak żałosnych, że aż śmiesznych (np. święte procedury czasem mijające się ze zdrowym rozsądkiem).
    Jest to jednak do naprawienia.
    Większość mieszkańców świata chętnie przyjęłaby obywatelstwo unijne (nawet niektórzy Amerykanie).

    Jeśli chodzi o odpowiedzialność…
    Musimy się jej nauczyć, jak liter alfabetu.
    Odpowiedzialnością osoby publicznej jest dbanie o dobro wspólne, a odpowiedzialnością obywatela jest rozliczanie wybrańców z tego co zrobili.
    I nie ma pomiłuj.

    Co do automatycznej skrzyni – nigdy nie mogłam zrozumieć osób, którzy takową wybierają – co nie znaczy, że uważam ich za gorszych.
    Ja lubię mieć możliwość szybkiego, pełnego wpływania na to, co się dzieje.

    Doradzanie się w sprawie zakupu sprzętów?
    To bardzo miłe.
    Choć nie zabierałam głosu – czułam się połechtana, że ktoś może mnie o coś takiego poprosić. Myślę, że to bardziej kwestia dobrego obyczaju – i było mi miło:)

    Jeśli chodzi o pieniądze…
    Podobno najszczęśliwszymi są ludzie pierwotni – nie znający cywilizacji i jej produktów.
    U nas w Europie niestety żyć się bez pieniędzy nie da.
    Aby funkcjonować w społeczeństwie trzeba coś komuś zaoferować za co tamten zechce zapłacić. Trzeba się trudzić i zarabiać.
    Prowadzone były doświadczenia nad ludźmi którzy wygrali wielkie pieniądze – jak to wpłynęło na poziom szczęścia.
    Wpłynęło tylko na rok – później stan posiadania jawił się jako norma.
    Oczywiście zabezpieczenie finansowe sprawia, że jesteśmy spokojni, czujemy się bezpiecznie.
    Gdy jednak osiągniemy taki stan, to przyrost pieniędzy nie spowoduje przyrostu stanu szczęśliwości.

  39. @Maria: Tak dla podtrzymania rozmowy powiem, że nie rozumiem stwierdzenia:

    Co do automatycznej skrzyni – nigdy nie mogłam zrozumieć osób, którzy takową wybierają – co nie znaczy, że uważam ich za gorszych. Ja lubię mieć możliwość szybkiego, pełnego wpływania na to, co się dzieje.

    Mam trudność w wyborze kontrargumentów – tak ich wiele:

    1. Miotła pozwala lepiej wpływać na to, co się dzieje na podłodze niż odkurzacz. Używasz miotły?

    2. Skrzynia automatyczna CVT (bezstopniowa) reaguje szybciej niż byłabyś w stanie wcisnąć sprzęgło. Próbowałaś? Jeśli nie, to naprawdę – bez urazy – nie wiesz, o czym mówisz. Chyba, że jeździsz w rajdach na granicy wypadnięcia z trasy, to odszczekuję pod stołem poprzednie zdanie.

    3. Od lat ręczna skrzynia biegów jest uważana w USA za snobistyczne dziwactwo. Od kiedy zacząłem używać tego ustrojstwa, rozumiem dlaczego.

  40. @maria: A co do chęci przyjmowania obywatelstw, to są obywatele UE, którzy z radością przyjmują obywatelstwo rosyjskie… 😉

  41. @ maria,

    „Większość mieszkańców świata chętnie przyjęłaby obywatelstwo unijne (nawet niektórzy Amerykanie).”

    Z cala pewnoscia sa tacy, niemniej watpie czy wiekszosc. Przyczyny tego sa rozne. Warto pamietac, ze niekoniecznie Europa/Unia jest widziana z zewnatrz tak jak ja widza Europejczycy.

    Pozdrawiam

  42. Drodzy dyskutanci! Zważywszy, że tytuł tego wpisu jest okrutny, treść prowokacyjna, a Torlin zniknął, zastanawiam się, czy Autor nie przeprowadził straceńczego ataku na swój blog. Podrzucił okrutne tematy i teraz czeka w swojej kryjówce z zatkanymi uszami na eksplozję. Taką hipotezę wysunął – po sporządzeniu profilu psychologicznego sprawcy – znawca ludzkich umysłów http://en.wikipedia.org/wiki/Patrick_Jane . 😉

  43. @ TesTeq,

    „…teraz czeka w swojej kryjówce z zatkanymi uszami na eksplozję.”

    Sadze, ze watpie. Zaciekawila mnie inna sprawa. Dlaczego zdjecie przedstawia sylwetke ( szczegolow nie mozna rozroznic ze wzgledu na specyficzne oswietlenie) zmaskowanego osobnika z bronia w rece. Sadze, ze przedstwiciele swiata cywilizowanego winni np. umieszczac zdjecie operatora samolotow bezzalogowych siedzacego przy pulpicie, przed ekranem monitora, dzierzacego w rece „joy stick”. Bardziej na czasie i godne „naszej” cywilizacji. Ot taka mysl w niedziele rano – nie ma nic wspolnego z szampanem wypitym wczoraj.

    Pozdrawiam

  44. @vandermerwe: Widocznie tak Torlinowi kojarzy się polemika. Albo chciał nas sprowokować. Jedno jest pewne – podpalił lont i czeka…

  45. Testeq
    Cieszę się, że spełniasz swoje marzenia i wybierasz automat. Nie dziwi w związku z powyższym fakt, że uważasz to rozwiązanie za najlepsze.
    Ja uważam inaczej.
    Możemy się pięknie różnić?
    Czy może z powodu różnicy zdań (na temat błahej w końcu sprawy) staniemy się wrogami?

    Jeśli chodzi o sprawę obywatelstwa…
    Większość ludzi w ogóle nie odczuwa potrzeby posiadania innego niż własne, obywatelstwa.
    Jeśli jednak mówimy jaka ta UE jest straszna, to trzeba uświadomić sobie, iż dla wielu ludzi obywatelstwo jednego z krajów unijnych jest wielce pożądane.

    Sama byłam świadkiem jak wiele zrobiło pewne kanadyjskie małżeństwo polskiego pochodzenia, aby odzyskać obywatelstwo polskie.
    Po to, aby ich dzieci mogły uczyć się za darmo i pracować w UE.

    Jeśli zaś chodzi o nowinki (starowinki) techniczne. W supernowoczesnych domach, gdzie wszystkie uciążliwe czynności wykonuje komputer, a mieszkańcy stają się obiektem zazdrości znajomych, wystarczy że nie ma energii elektrycznej.

    Nijak wtedy nawet szafki kuchennej nie otworzysz.
    Czy wtedy również uszczęśliwiają cię pieniądze wydane na nowoczesny dom?

  46. @maria: Możemy się różnić. Problem polega na tym, że nie zaprzeczyłaś, iż nigdy nie spróbowałaś prowadzenia samochodu z automatyczną skrzynią biegów. „Uważasz” i już. Trudno więc mówić o różnieniu się lub nieróżnieniu się. To tak, jakbym powiedział „lubię banany” a Ty na to „nie jadłam bananów, ale gdybym spróbowała, to bym nie lubiła”. Nie rozumiem i nie akceptuję takiej argumentacji.

    Nie wiem, o co chodzi z tym nowoczesnym domem, ale rozumiem, że to Twój głos na rzecz wyższości nieelektrycznej miotły nad odkurzaczem. Mam rację?

  47. TesTeg ,
    jak zauważyłam , zawsze musi mieć ostatni głos w dyskusji.
    Jak w „Nie ma mocnych” – polskiej trylogii o przesiedleńcach ze wschodu.
    To tak dla informacji gdybym tytuł pomyliła. ” Babka szykuj granat , bo racja jmusi być po naszej stronie.” 😉 😀
    Torlinku, czy to ja , byłam tą „ością” niezgody i przepędziłam Tes-tega ?..
    Który ( wielce prawdopodobne ) zaglądał tu pod wielce Ciebie miłującej postacią kobiecą.Mam na myśli nick. hahahha…
    Wszystkim życzę zdrowia tak na umyśle , jak i w ciele w tym kolejnym nowym roku. Reszta to rzeczy nabyta lub zdobyta. 😉 😀
    Choć i tu różnie bywa. Od chandry są tabletki lub psychiatra , czyli tak czy siak szczęśliwym może być każdy , jak zechce. 😉

  48. @Jula 😀: Uciekam, bo Wielka Insynuatorka nadeszła i zarzuca mi pyskatość. Nie czyta, ale wie: TesTeq musi mieć ostatni głos. Ale może tym razem spróbuj dociec, co pragnę osiągnąć dyskutując z marią? No… Postaraj się… Na wszelki wypadek tłumaczę: chodzi o to, że żeby czegoś nie lubić, trzeba najpierw tego spróbować.

    A w Nowym Roku życzę Ci zdrowia i utrzymania wiary w swoją moc przepędzania TesTeqa i znajdowania go pod innymi postaciami. Dobrze jest wierzyć w siebie nie zważając na rzeczywistość. 😛

  49. No! Powiedziałem „okrutna polemika” – wyszło na moje. Nie odzywałem się nie z powodu lekce sobie ważenia Moich Przemiłych Współblogowiczów, ale z powodu potwornego przepracowania. Od trzech dni właściwie nie wychodzę z pracy, a po powrocie do domu właściwie padam na twarz. Znowu wyjdzie, że się nie zgadzam z TesTeqiem.
    1 a. Pierwsze i najważniejsze, zupełnie nie rozumiem dyskusji na temat automatycznej skrzyni biegów i podobnych nowoczesności. To samo dotyczyło jeleni na rykowisku. Omijasz Mój Drogi rzecz dla mnie najważniejszą, wolną wolę. I tego będę bronił jak niepodległości. Obydwaj zarzucamy prawicy dążność do kierowania naszym życiem, „bo oni wiedzą lepiej, jak żyć (moralnie)”. A cóż Ty robisz? Nie to samo, tylko a rebours? Ty wiesz lepiej, jak co należy robić. A jak ktoś chce jeździć z normalną skrzynią, to mu nie wolno?
    1.b. „Wysmakowanie artystyczne jest dla mnie wątpliwym celem w czasach, kiedy miliardy osób trzaskają wzruszające zachody słońca i jelenie na rykowisku. Ciekawsze jest opowiadanie jakiejś historii, nawet gorzej technicznie, ale wtedy, gdy ta historia „się dzieje”. A do tego potrzebny jest aparat, który zawsze masz przy sobie”, a powiedz, nie wolno mi robić z młodym kumplem „wysmakowane artystycznie” zdjęcia do szuflady, które mają cieszyć moje oko? Powiedz – dlaczego?
    1 c. „Czyli nie masz w domu pieca lub klimatyzacji automatycznie utrzymującej komfortową temperaturę? Nie jeździsz windą? Mógłbym tu demagogicznie przytoczyć więcej przykładów otaczającej nas automatyki, która w wyznaczonych granicach podejmuje za nas decyzje. I robi to lepiej od nas – ułomnych”. Ale mój zakup aparatu jest właśnie ucieczką od automatyki, która za mnie decyduje. I daje mi ostrość na szybę basenu, a ja chcę sam manualnie to sobie nastawiać na zupełnie inny obiekt.?
    1.d. ” Skrzynia automatyczna CVT (bezstopniowa) reaguje szybciej niż byłabyś w stanie wcisnąć sprzęgło” – ale po co mi to „szybciej”?
    1.e. ” Od lat ręczna skrzynia biegów jest uważana w USA za snobistyczne dziwactwo”, chodzenie wzdłuż szosy jest również traktowane jako „snobistyczne dziwactwo”, i natychmiast policjant pyta się, czy ma ukarać za włóczęgostwo. Snobizm jak się patrzy.
    1.f. „Nie wiem, o co chodzi z tym nowoczesnym domem” – dam Ci inny przykład – samochodu, który został zablokowany na poboczu, bo komputer stwierdził, że zostało uszkodzone lusterko boczne. Człowiek musiał wezwać pogotowie, dopiero ono uruchomiło samochód. Piekielnie się tego boję, że automat przy zakupie przeze mnie frytek najpierw sprawdzi u mnie badania na rzecz wielkości złego cholesterolu. Taka automatyka to koniec człowieczeństwa i naszego świata.
    2. Sprawa obywatelstw. jest w tym powiedzeniu Marii dużo racji, jakoś wszystkie państwa chcą należeć do Europy: Turcja, Izrael, Kazachstan, Cypr, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan. A Maroko z Libią, Algierią i Tunezją, gdyby im ktokolwiek to zaproponował, natychmiast staliby się członkami Unii. Już nie mówię o uciekinierach. Jakoś nie przypominam sobie, żeby Hiszpania, mając część swojego terytorium na terenie Afryki, za wszelką cenę chciała zostać członkiem Unii Afrykańskiej i być uważaną za państwo afrykańskie.
    3. Bardzo mi się podobała Mario Twoja wypowiedź, mamy dużo wspólnego ze sobą. Zgadzam się prawie ze wszystkim.
    4. Vandermerwe – zdjęcie miało „groźnie” wyglądać.
    5. Julu! To byłaś Ty? Nawet nie pamiętałem, wiedziałem, że to była kobieta. A następny obrażalski, Logos Amicus, różnimy się w poglądach, a on się obraża. Wchodziłem na jego blog i na Facebooku, wpisywałem się, ale mi się znudziło.
    Pozdrowienia

  50. 1. W skrócie – każdy ma prawo coś lubić. Natomiast tylko ignorant (tak, ignorant, a nie amator) czegoś nie lubi nie spróbowawszy, jak to smakuje. To nie krucjata proautomatyczna, ale:
    – przeciwko argumentom oderwanym od rzeczywistości;
    – przeciwko zabobonom – bo Twoją religią jest strach przed automatyzacją. Oczywiście nie zabraniam Ci się bać i ulegać selektywnym zabobonom (boisz się komputera w samochodzie i aparacie fotograficznym, a serwerów Google i Tesco już nie).

    1.e. Moją siostrę policjant w USA rzeczywiście zagadnął przy drodze, ponieważ CHCIAŁ JEJ POMÓC. Pojęcie o amerykańskich policjantach kształtuje się w Polsce na podstawie filmów, incydentów medialnych i zachowania naszej policji, więc lepiej pojedź tam i sprawdź, zamiast popisywać się demagogią.

    2. Podobno cała drużyna Kataru w piłce ręcznej ma przyjąć obywatelstwo europejskie, żeby wystartować w Mistrzostwach Europy. To by potwierdzało Twoją tezę. 😉

    3. Zdjęcie rzeczywiście groźne. Masz pozwolenie na broń automatyczną?

    4. Znowu wracasz do tematu „obrażalstwa”. Tak trudno pogodzić się z myślą, że ludzie przychodzą i odchodzą, bo nudzi ich przekonywanie Torlina, że się nie obrazili?

  51. TesTequ!
    Rzeczywiście, walczę ze swoimi uprzedzeniami, i wierz mi, że jak na człowieka, który skończy w tym roku 64 lata, nie jest ze mną tak źle. I tak jestem o galaktyczną odległość od większości swoich rówieśników. Nie każ mi być jeszcze bardziej nowoczesny,
    Te opowieść o policjancie opowiedziała mi jedna z najbliższych mi osób, na stanowisku dyrektorskim w olbrzymim koncernie amerykańskim. Chcieli pójść z hotelu na piechotę do centrum handlowego brzegiem szosy, najpierw policjant nie chciał uwierzyć, że dyrektorzy idą piechotą wzdłuż szosy, a później zmusił ich, aby wsiedli, to on ich podwiezie, bo inny wlepi im mandat za włóczęgostwo. Nie widzę powodu tej osobie nie wierzyć, lata do Stanów 12 razy w roku.
    Nie boję się automatyki w aparatach, tylko ta automatyka uniemożliwia mi robienie zdjęć takich, jak ja chcę.
    Jak w wielu wypadkach nie usiłujesz nawet odpowiedzieć, obracasz jedynie to wszystko w żart. Odpowiedz wreszcie, dlaczego Kazachstan i Turcja chcą koniecznie startować w mistrzostwach Europy, a Hiszpania z nich nie zrezygnuje i nie przeniesie się do rozgrywek afrykańskich. Odpowiedz mi wreszcie, czy dla przykładu Kazachstan i Turcja to Europa czy Azja?
    Rzeczywiście, ludzie przychodzą i odchodzą, niektórych mi bardzo brakuje, tak jak Edwara. Teraz Paweł zaniknął. Ale Ty na ten temat piszesz, a oni nie.

  52. „Teraz Paweł zaniknął.”

    Nie zaniknąłęm. Byłem na nartach. Zdaje się, że dyskusja w tym wątku była gorąca, ale nie chce mi się wszystkiego czytać od początku do końca. Więc tylko dwie uwagi w związku z ostatnimi wpisami.
    Mnie taniość, łatwość i szybkość robienia zdjęć oraz to, że wszyscy robią to na masową skalę, po czym zamieszczają w internecie, zniechęciła do fotografowania w ogóle. Nie ma to już żadnego ciężaru gatunkowego. Inaczej to wyglądało, kiedy jadąc np. w obce góry, miałem ze sobą cztery czy pięć filmów po 36 klatek i wiedziałem, że jak mi się skończą, łatwo nowych nie kupię. Nie mówiąc już o kosztach. Wtedy zdjęcia robiło się z namaszczeniem, był to wręcz rodzaj misterium. Potem się urządzało dla przyjaciół uroczyste slajdowisko z podróży. A dziś? Niedawno byłem na imprezie, podczas której jeden z gości postanowił pokazać swoje zdjęcia z Indonezji. Nie chciało mu się albo nie miał czasu ich nawet posortować, więc przez półtorej godziny wyświetlał ciurkiem jak leci chyba coś tysiąc pięćset klatek. Wyszliśmy z żoną po angielsku, choć Indonezja, owszem, ciekawy kraj.
    Mnie też, podobnie jak Ciebie, Torlinie, złoszczą urządzenia czy programy, które usiłują być mądrzejsze ode mnie i lepiej wiedzą, czego potrzebuję. Na przykład podpowiadają, co tak naprawdę chciałem napisać. Kiedyś pisałem w Wordzie list do człowieka nazwiskiem Wielocha. Usłużny program zauważył, że popełniam błąd ortograficzny i zaproponował poprawkę: „wie locha”…
    Szczególnie zaś wkurzają mnie automaty zgłoszeniowe. Dzwonię do jakiejś firmy i zamiast usłyszeć głos człowieka, któremu będę mógł od razu wyłożyć swoją sprawę, muszę najpierw wysłuchać całej litanii: „jeśli chcesz… wybierz 1, jeśli… wybierz 2…” i tak dalej. Rozumiem, że dla firmy to tańsze i wygodniejsze, ale to firma zarabia na mnie, a nie odwrotnie, więc sądzę, że moja wygoda powinna mieć pierwszeństwo,

  53. @Paweł Luboński: W pełni zgadzam się w sprawie fotografii.

    W pełni zgadzam się w sprawie źle zaprogramowanej automatyki. To nie automatyka winna, lecz lenistwo lub oszczędności jej projektanta. Poprawki ortograficzne Worda i iPada doprowadzają mnie do szału, ale w wielu przypadkach jednak pomagają. W skrzyni biegów CVT jestem ZAKOCHANY. Tak miękko, elastycznie, łagodnie i dynamicznie nigdy wcześniej nie jeździłem.

    I już więcej nie wyjeżdżaj na narty, bo będzie, że się obraziłeś… 😉

  54. @Torlin: Przeczytaj uważnie, bo pod żartobliwą formą ukryłem poważne myśli:

    Dlaczego kraje chcą do UE? Bo tu dają kasiorę! Gdybyśmy nie wstąpili do Unii, nie mielibyśmy aquaparków w każdej wiosce i PSLu w rządzie. W innych krajach też czują zapach pieniądza…

    Policja w USA: ja odczytuję Twoją opowieść jako perswazję policjanta, żeby nie łazić na piechotę, bo jest niebezpiecznie. Chciał pomóc, ale trafił na nieufnych Polaków, którzy mają teraz anegdotkę do opowiadania.

  55. Torlin: „A jak ktoś chce jeździć z normalną skrzynią, to mu nie wolno?”

    Przecież wolno. Ale czy to nie Ty mnie niedawno przekonywałeś, że niemądrze i nienowocześnie postępuję, stroniąc od Facebooka?

    Zastanawiam się, dlaczego wielu ludzi odczuwa potrzebę zarażania innych (nie chcę użyć słowa „narzucania”, byłoby nieadekwatne) swoimi poglądami i upodobaniami, dlaczego irytuje ich czyjaś odmienność. Czy chcą w ten sposób utwierdzać się w słuszności własnych wyborów, której nie są tak naprawdę pewni?

    Policja w USA: Tam rzeczywiście gość włóczący się na piechotę skrajem szosy jest pewnym kuriozum i wzbudza automatycznie podejrzenia. Kwestia obyczaju. Tam się nie chodzi pieszo poza śródmieściem miast. Na peryferiach zwykle nie ma nawet chodników. U nas za jakiś czas też pewnie tak będzie, bo obyczajowość amerykańską przejmujemy łatwiej niż zachodnioeuropejską.
    A może na tej drodze był po prostu zakaz ruchu pieszego i dlatego policjant interweniował? Polak (w przeciwieństwie do przeciętnego obywatela USA) ma w głębokim poważaniu takie zakazy…

  56. @Paweł Luboński: Ja daleki jestem od narzucania innym rozwiązań, które uważam za lepsze. Chcą mieć gorzej – w moim mniemaniu – niech mają. Ale do białej gorączki doprowadza mnie krytyka moich rozwiązań przez osoby, które nawet nie liznęły ich słodyczy. „Nie lubię automatu, bo lubię mieć kontrolę.” Nad czym? – ja się pytam. Nad zazębianiem się trybów gdzieś w trzewiach samochodu? 😯

    Też patrzysz na policję amerykańską przez polski pryzmat. A praworządny policjant amerykański ma dwa cele – (1) zapewnić bezpieczeństwo i (2) usunąć niebezpieczeństwo. My, Polacy, uważamy, że gdy podchodzi policjant, to od razu chce wlepić mandat. Odzwyczailiśmy się od służebnej roli policji, a szkoda…

  57. @ TesTeq,

    „Ale do białej gorączki doprowadza mnie krytyka moich rozwiązań przez osoby, które nawet nie liznęły ich słodyczy. „Nie lubię automatu, bo lubię mieć kontrolę.””

    Sadze, ze Pan probuje wykazywac, ze cos jest, w Pana mniemaniu, lepsze. Blad podstawowy. Jezdzilem samochodami takimi i takimi ( te z automatyczna przkeladnia wynajete w czasie podrozy sluzbowych). Technicznie tez wiem na czym to polega – piszac przekladnia automatyczna obejmujemy tym pojeciem, z technicznego punktu widzenia, przynajmniej trzy rozne rozwiazania. Ze swej strony moge zlosliwie powiedziec, ze automatyczne przekladnie lubia kierowcy, majacy problemy z plynna zmiana biegow. Po co cala dyskusja na ten temat?

    Pozdrawiam

  58. @vandermerwe: I co mam zrobić. Może przejdziemy na angielski, skoro po polsku nie umiem dobrze wytłumaczyć? Zarejestrowałem, że Pan (skoro musi sobie „panować”) próbował i nie zasmakował w automatach. Natomiast Szanowna Dyskutantka maria nie potwierdziła takiego faktu i wywołała u mnie białą gorączkę. Jak mogę lepiej wytłumaczyć i uniknąć utożsamiania się Pana vandermerwe z Szanowną Dyskutantką marią?

    Złośliwości mnie nie dotykają – jedynie martwią, bowiem świadczą o braku innych argumentów.

    Moja teza w tej dyskusji to: „nie mów, że A jest lepsze od B, jeśli nie doświadczyłeś zalet B”.

  59. @vandermerwe: A po co ta dyskusja na ten temat? Chyba ustaliliśmy z Panem, że dyskusje mają walor edukacyjny… 😉

  60. @ TesTeq,

    Tak dyskusje wzbogacaja, niemniej dyskusja o tym jakie „cos tam lubimy” nie winna doprowadzac do „bialej goraczki”, gdyz wtedy traci wszelkie walory.

    Zgoda co do zlosliwosci, gdyz nie prowadza do niczego. Moja uwaga o umiejetnosci zmiany biegow byla napisana w przymruzeniem oka – stad zaznaczenie, iz jest to zlosliwosc.

    „Moja teza w tej dyskusji to: „nie mów, że A jest lepsze od B, jeśli nie doświadczyłeś zalet B”.”

    Calkiem slusznie lecz najpierw nalezy miec pewnosc, iz druga strona rzeczywiscie nie dokonala wyboru rowniez w oparciu o doswiadczenie.

    Nie ma potrzeby przechodzenia na angielski, gdyz dosyc dobrze radzimy sobie z polskim. Choc z drugiej strony wprowadzenei jezykow obcych dodaloby „miedzynarodowego smaku” toczacym sie dyskusjom. Problem w tym, ze gospodarz nie wlada angielskim ( narazimy sie natychmiast na „zolta kartke”), moj niemiecki sprowadza sie do czytania(powolnego) tekstow technicznych, rosyjski dawno nieuzywany troche „zardzewial”,w afrikaans troche dukam (ostatecznie moglbym wesprzec sie pomoca synow) ale tylko ja.

    Z autentycznie przyjacielskim pozdrowieniem

  61. @vandermerwe: Na swoją obronę – dołożyłem starań, żeby uzyskać pewnosc, iz druga strona rzeczywiscie nie dokonala wyboru rowniez w oparciu o doswiadczenie. (do sprawdzenia wyżej)

    Ale dyskusja u Torlina to nie sala sądowa, ani obrona pracy doktorskiej, więc zgadzam się, że nie na miejscu jest bezwzględne domaganie się pewności. Niektóre rzeczy należy odpuścić lub przyjąć na wiarę, żeby nie doszło do rękoczynów… 😉

    Tylko co wtedy stanie się z wiarygodnością argumentów w – poważniejszych od skrzyni biegów – tematach, które Torlin wywołuje? Co mam zrobić, gdy ktoś napisze 2+2=5 i uzasadni to „bo mi się tak wydaje”?

    Co zrobić, gdy Torlin co chwilę powtarza „a TesTeq to się obrazi(ł)”? Zostawić to, czy tłumaczyć cierpliwie, że jak TesTeq wychodzi do toalety, a Paweł Luboński wyjeżdża na narty, to nie znaczy, że się obrazili?

    Pozdrawiam z przyprószonej śniegiem Warszawy.

  62. Błagam TesTequ, przecież naprawdę się znamy. Bardzo Cię proszę, zostań, nie daj się prosić. Nie mam teraz samochodu, a w życiu nie jeździłem z automatyczną zmianą biegów, więc się nie wypowiadam. Koledzy, którzy jeździli, mówili mi, że podstawowa różnica jest w gwałtownym przyśpieszeniu, kiedy na przykład trzeba kogoś błyskawicznie wyprzedzić. Można taki numer – ich zdaniem – zrobić tylko na manualnej.

  63. TesTeq: „do białej gorączki doprowadza mnie krytyka moich rozwiązań przez osoby, które nawet nie liznęły ich słodyczy.”

    Właściwie dlaczego? To ich opinia i ich wybór, nawet jeśli nieracjonalny. Nie widzę powodu do irytacji. Mnie złości tylko, kiedy ktoś, kto dokonał określonego wyboru, usilnie stara się MNIE przekonać, że powinienem dokonać takiego samego. Całkiem możliwe, że to, co on wybrał, jest lepsze od tego, co wybrałem ja, i że można to logicznie uzasadnić. Niemniej jednak postrzegam to jako próbę naruszenia mojej autonomii.

  64. @Paweł Luboński: Czuję w sobie misję czynienia świata racjonalnym. 😉

  65. @Torlin: Jak na moje potrzeby gwałtownego przyspieszania automatyczna, bezstopniowa skrzynia CVT to aż za wiele. Ala kończę temat, dopóki nie nadejdzie przelew od Toyoty… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: