Napisane przez: torlin | 16/03/2015

Co ja zrobię, że mnie to irytuje – – II linia metra w Warszawie

Wejscie-motyl-do-stacji-Swietokrzyska-Zolty-dasze

Muszę najpierw coś sensownego napisać, bo zaraz Paweł mnie zaatakuje, że ja jestem ciągle ze wszystkiego niezadowolony, a tyle jest pozytywów.

Jestem całkowicie „za” II linią metra, jak i za  III, i IV. Nigdy nie uważałem, że doprowadzenie metra na pustkowie jest błędem, bo pamiętam wyjście z metra Kabaty, a teraz to jest najpiękniejsze miejsce do zamieszkania w Warszawie. Nie kłócę się, czy dobrze, że najpierw zbudowano te przystanki w centrum, czy powinni najpierw zbudować stacje na peryferiach. Ale dochodzę do wniosku, że architekci i planiści nie wykonali delikatnie mówiąc dobrej roboty. Mam do nich straszne pretensje o podstawowe błędy – bym wręcz powiedział – logiczne.

Wentylatornia-stacji-metra-u-zbiegu-Marszalkowskie

Tego można było uniknąć, gdyby ktokolwiek rozmawiał z kimś odpowiedzialnym za architekturę Warszawy, badanie strumieni ruchu, wielkości miejsca na potoki pasażerskie, kończąc na zwykłej banalnej estetyce.

1. pierwsze i najważniejsze, jak zobaczyłem, to przerażenie mnie ogarnęło. Po wejściu na peron II linii stacji Świętokrzyska zobaczyłem betonową ścianę, a obok niej metrowe przejście dla ludzi obok torów. Co to za kretyn to wymyślił? I okazało się, że tak zbudowane są WSZYSTKIE stacje. Jak ktoś tam stanie w przejściu, to druga osoba chcąc go wyminąć musi wejść za linię, a wtedy głos z megafonu prosi o odsunięcie się od torów. prosi o to co 15 sekund, bo ludzie nie mają jak przejść.

2. cała trasa poprowadzona jest kretyńsko. Zamiast puścić ją na wprost Solidarności, i do tego górą mostem, to poprowadzono ją przez Świętokrzyską (omijając w ten sposób i Dworzec Centralny i Starówkę), stację Kopernik zamiast ustawić w gęsto zaludnionym Powiślu, to dano na bezludziu. Ale to i tak jest „ludź” w porównaniu ze stacją Stadion Narodowy, która jest martwa. Ja wiem, że ma być bazą przesiadkową dla pociągów podmiejskich, i w przypadku wielkich imprez na stadionie ma wyprowadzić część ruchu, ale naprawdę, czy przy szpitalu i ZOO nie była bardziej potrzebna stacja?

3. estetyka idiotów. To jest straszne. Przykłady – zdjęcia – na górze, wejście do stacji Uniwersytet, przy ciągu królewskim – taki koszmarek. A później wentylatornia na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Na całym świecie te budowle się ukrywa, wejścia do metra wkomponowuje się w budynki, domy towarowe. A oni co zrobili np. z Placem Powstańców?

Napisał ktoś kiedyś, że wszystko, co projektowane jest w Warszawie, jest wypracowane przez ludzi, którzy nie znają życia miejskiego Warszawy. Oni mieszkają w tym mieście, ale poruszają się tylko samochodami, najlepiej od razu do zamkniętych jakichś tam „village country”. Nie znają zasad poruszania się metrem, autobusami, nie przedostają się z jednego przystanku na drugi. Już przy pierwszej linii porobiono bzdury jak się patrzy, przede wszystkim stacja Arsenał, która jest zbudowana w złym miejscu. Na wielu stacjach jest tak, że jak wychodzisz z metra, to wchodzisz na ścieżkę rowerową. Bo ktoś nie pomyślał. Nie ma połączenia stacji Warszawa Śródmieście z metrem, to samo było z połączeniem budynków w rejonie Alei Wojska Polskiego ze stacją Warszawa Gdańska.

Ja się denerwuję, bo chciałbym , aby wszystko było tip top. Ale jak pomyślę, że zwalą następną linię metra, to mi dreszcz po plecach chodzi. Stacja Stadion Narodowy wybudowana jest podwójnie, dla III linii, tylko jak ja wiem, to odstąpiono od tego pomysłu i teraz żaden projekt nie prowadzi linii metra do Stadionu Narodowego. To co? Wyrzuciliśmy pieniądze w błoto?

Wszystko jest u nas robione tak, jak ten tunel na Rondzie Zesłańców Syberyjskich, nie mieściły się w nim ciężarówki.

——————–

Obiecana mała sesja fotograficzna

2015-03-17 08.15.24

Tak wygląda przejście koło schodów ruchomych stacji „Świętokrzyska” w M1 czyli w starym metrze.

2015-03-17 08.17.49

A tak wygląda na tej samej stacji, ale M2. To zaprojektował jakiś debil, niedziwne, że bez przerwy idzie komunikat: „Proszę nie zbliżać się do torów”.

2015-03-17 08.21.49

Powyżej i poniżej przepiękne budowle

2015-03-17 08.22.10

na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej.

Reklamy

Responses

  1. Bardzo, ale to bardzo, bardzo, dawno temu przeczytałem niedużą książeczkę „Zasada Petera”. Ona działa na rozum tak jak hasło reklamowe – Osram i wszystko jasne. Polecam lekturę, ale skutki dla psychiki mogą być opłakane. Miałem się nie odzywać, ale chyba tym razem dałem głos na temat.

  2. „Tego można było uniknąć, gdyby ktokolwiek rozmawiał z kimś odpowiedzialnym za architekturę Warszawy, badanie strumieni ruchu…”

    No i rzeczywiście nie wytrzymałem. Otóż muszę ci powiedzieć, Torlinie, że reagujesz jak typowy Polak. Ty uważasz, że coś powinno być zrobione tak a tak, a jak zrobiono inaczej, to znaczy, że zajmowali się tym durnie.
    Ja suponuję, że wytyczenie drugiej linii metra było jednak poprzedzone solidnymi analizami zapotrzebowania na transport i badaniami strumieni ruchu. Możliwe, że popełniono przy tym jakieś błędy, ale sugerowanie całkowitej bezmyślności, jak ty to robisz, świadczy o sporym zadufaniu.
    W ogóle, kiedy czytam w Internecie opinie blogerów na różne tematy, zawsze zadziwia mnie, jak to jest możliwe, że wszyscy doskonale wiedzą, co trzeba zrobić, żeby w Polsce było cudownie. Z wyjątkiem tych głupców, którzy akurat rządzą… Ale to dygresja.
    Co zaś do metra. Nie miałem dotąd okazji, żeby skorzystać z drugiej linii, więc trudno mi się wypowiadać. Zdecydowanie nie podobają mi się te kolorowe motylki nad wejściami. To jest estetyka tego rodzaju, która się szybko starzeje. Niewątpliwą porażką jest też stacja Stadion Narodowy. Z tym, że… kiedy projektowano metro, w planie było duże centrum konferencyjne i gęsta zabudowa biurowa na błoniach koło stadionu. A Port Praski miał się stać ekskluzywną dzielnicą biurowo-mieszkaniową. Pewnie kiedyś tak będzie, ale jeszcze nieprędko. Wtedy stacja metra zyska sens.
    Podejrzewam ponadto, że wiele z tych szczegółowych braków metra, które wyliczasz, ma bardzo prozaiczną przyczynę: niedobór kasy. Nie zawsze starcza na to wszystko, co by się chciało mieć, i trzeba zadowolić się ersatzami. To tylko Stalin mógł budować metro w Moskwie z bizantyjskim rozmachem i nie przejmować się, że w zamian iluś tam kołchoźników umrze z głodu.

  3. „Rondzie Zesłańców Syberyjskich”

    To i cos takiego istnieje?

    „Podejrzewam ponadto, że wiele z tych szczegółowych braków metra, które wyliczasz, ma bardzo prozaiczną przyczynę: niedobór kasy.”

    Przyjmujac do wiadomosci, ze pewne inwestycje robione sa dla wielu pokolen tlumaczenie „brakiem kasy” czyli robienie rzeczy „na sznurkach idrutach” msci sie bardzo szybko. Moja uwaga nie dotyczy warszawskiego metra jako takiego, gdyz nie bylem i nie widzialem.

    Pozdrawiam

  4. Jadę do Warszawy, to porobię trochę zdjęć.

  5. Torlinie, u was w Pyrach ciągle się mówi: „Jadę do Warszawy”? Przecież to od dawna też Warszawa.
    Przypomina mi się przedwojenna chyba anegdota o facecie, który przedstawiał się jako warszawiak, a dopytywany, na jakiej ulicy mieszka, przyznał się, że w Mińsku Mazowieckim.
    ——————-
    Vandermerwe: „robienie rzeczy na sznurkach i drutach msci sie bardzo szybko.”

    Mścić to się mści, ale jak wiadomo, z próżnego i Salomon nie naleje. Kiedy jest alternatywa: albo coś potrzebnego zrobić kiepsko, albo nie robić tego wcale, co byś wybrał?
    A w przypadku wyliczanych przez Torlina niedostatków metra nie chodzi raczej o prowizorki, tylko o wybór rozwiązań tańszych, lecz mniej wygodnych dla pasażerów.

  6. @ Pawel Lubonski,

    „..albo coś potrzebnego zrobić kiepsko, albo nie robić tego wcale, co byś wybrał?”

    Przede wszystkim nie robilbym kiepsko. Proces planowania i projektowania infrastruktury przemyslowej lub uzytecznosci publicznej jest dosyc mozolny ale w tym jest cel. Przede wszystkim ma uzmyslowic ‚wlascicielowi” inwestycji jak sie maja jego zamiary do rzeczywistosci i „skrojenie” calosci na miare tego, co mozna w tej chwili jednoczesnie biorac pod uwage mozliwosci i potrzeby w przyszlosci. Projekty dobrze przeanalizowane i zaplanowane ( tak jak wiekszosc rzeczy w zyciu) sa najtansze. Zaznaczam, ze nie jest to komentarz na temat projektu metra w Warszawie lecz uwaga w dyskusji „przy okazji”.

    Pozdrawiam

  7. „Projekty dobrze przeanalizowane i zaplanowane ( tak jak wiekszosc rzeczy w zyciu) sa najtansze.”

    Łatwo jest snuć takie rozważania, kiedy się siedzi w fotelu przed komputerem i za nic nie odpowiada. Oprócz wspaniałych planów jest niestety coś takiego, jak presja rzeczywistości. Ludzie podejmujący wielkie przedsięwzięcia zawsze szamocą się w gorsecie najróżniejszych ograniczeń, braków, nacisków, terminów, trudności technicznych czy prawnych itp. Powtarzam: tylko władza totalitarna może to wszystko zlekceważyć, bo nie musi się liczyć z kosztami ani opinią publiczną i wie, że nikt jej nie będzie rozliczał. Niekiedy przynosi to dobre skutki długofalowe. Hitler zbudował autostrady, a moskiewskie metro jest ponoć najlepsze na świecie.

  8. Mieszkam Pawle w Dąbrówce, a nie w Pyrach. Powiedzieć u mnie, że to są Pyry, to tak, jak mieszkańcowi Torunia powiedzieć, że mieszka w Bydgoszczy. Tak, to jest Warszawa, ale to powiedzenie jest powszechne. Związane jest to z dużą odległością do centrum, mam 13 kilometrów, i jak już jadę, to staram się wszystko załatwić za jednym zamachem. Wiem, powinienem napisać do centrum, i wtedy byłoby to właściwe.

  9. Powyżej jako aneks do podstawowego wpisu – obiecana mała sesja fotograficzna

  10. torlinie, pod linkiem jn. /w drugiej połówce wpisu/ znajdziesz opinię innego warszawiaka, chyba jest mi bliższa od twojej, bo znajduje pozytywy – być może już niebawem sama sprawdzę jak to wygląda, a wygląda interesująco

    http://warsawman.blogspot.com/

  11. Jechałam tylko (na razie) I linią metra.
    Osobiście się zachwycam.
    Gonimy w tempie ekspresowym inne „ometrzone” stolice europejskie.

    Wiesz, że na jednej linii paryskiego metra jeżdżą bezobsługowe wagoniki (nie ma maszynisty).

    Metro ma pełnić w bezpieczny sposób funkcję użytkową – i to robi.
    Te cukierkowe przystanki to chyba z oszołomienia:)
    Ani to ładne, ani artystyczne.
    Radość z posiadania czegoś takiego jak metro, zaćmiła jasność oglądu i trzeźwość myślenia projektantom.
    To taki absurdalny, szalony pomysł. Podobnie jak z palmą na rondzie de Gaullea.
    W szarej rzeczywistości to takie kwiatki do kożucha i uśmiech sam wypływa na twarz.
    A co!
    Wolno nam się cieszyć z byle czego:)

  12. Przychylam się do opinii, że zarówno trasa, jak i rozwiązania były dokładnie przeanalizowane w fazie projektu.
    To co widzimy to efekt szeregu kompromisów.

    Przecież to metro jest zwyczajnie FANTASTYCZNE

  13. Jeździłam metrem w Madrycie, Paryżu, Wiedniu, Budapeszcie, Rzymie, Berlinie, Pradze.
    We wszystkich tych krajach metro to ogromny wydatek i budowane, rozbudowywane było latami.
    Różne są metra.
    I linia warszawska sprawia wrażenie przestronnej i czystej.
    Doskonale zorganizowanej.
    Naprawdę jest się z czego cieszyć, gdy ruszyła już II nitka.

  14. Ja w zeszłym roku pojeździłem sobie dość intensywnie metrem w Madrycie i Barcelonie. Tam to dopiero jest ciasnota na stacjach! A żeby się przesiąść na inną linię, nieraz trzeba przejść kilkaset metrów tunelami i schodami (zwykle nie ruchomymi). Warszawskie góruje pod każdym względem, tyle że my mamy półtorej linii, a tam po kilkanaście.

  15. @ Pawel Lubonski,

    „Łatwo jest snuć takie rozważania, kiedy się siedzi w fotelu przed komputerem i za nic nie odpowiada.”

    Ma Pan najogolniej racje tyko, za ja wlasnie zyje z tego co opisalem I cos niecos na ten temat wiem z praktyki. Wszystkie „presje”, o ktorych Pan wspomina sa mi dobrze znajome.

    Pozdrawiam

  16. Mario, ja się też cieszę. I oczekuję, że poprowadzą tę linię i na zachód, i na wschód.
    —————-
    Sarno, powtórzę, ja też się cieszę. Ale przyznaj, przypatrz się tym dwóm fotografiom, zostawienie tak wąskiego przejścia przy torach to było rozsądne? Ja o tym mówię.
    ——–
    Pawle, oczywiście masz rację, te metra są potwornie stare, wolne, ciasne i nienowoczesne. Zarówno to w Madrycie, w Tbilisi, jak i w Lizbonie. Mnie bardziej chodzi o to, że jak już się robi, to warto by robić to porządnie. Chociaż podczas fotografowania musiałem wyleźć na powierzchnię z M2, to muszę przyznać, że podziemie rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej robi wrażenie.
    ————-
    Vandermerwe, jakby chcieli, toby wszystko uzgodnili.

  17. Tunezja na mnie nie podziałała, jadę do Turcji. I jeszcze do tego zadzwonili do mnie z biura, że mój hotel 4* jeszcze jest niegotowy, więc proponują mi 5*. ma być ultraluksus.

  18. Przejechałem się wreszcie i ja II linią, choć nie miałem czasu dokładnie oglądać stacji. O ile to, co na powierzchni, zdecydowanie mi się nie podoba, o tyle podziemia robią bardzo dobre wrażenie.
    Z Tunezją zrobiła się niezła histeria, już ludzie rezygnują z wycieczek, biura wycofują ofertę, strasznie tam jakoby niebezpiecznie, azjatycka (właściwie – afrykańska) dzicz i tak dalej. Jakoś nikt nie pamięta, że krwawe zamachy terrorystyczne zdarzały się nie tak dawno temu i w Londynie, i w Madrycie, i w paru innych miejscach cywilizowanej Europy. Nie mówiąc już o tym, że codziennie zdarzają się na całym świecie zwykłe katastrofy komunikacyjne, w których można zginąć równie skutecznie jak od kuli terrorysty. I ze zdecydowanie większym prawdopodobieństwem.

  19. „Z Tunezją zrobiła się niezła histeria,..”

    Sadze, ze nie tylko z Tunezja, aczkolwiek nie watpie, ze tamtejszy zamach zostanie wykorzystany do odpowiedniego manipulowania uczuciami spolecznymi. Jak zauwazyl kiedys moj znajomy, mieszkaniec Ameryki Poludniowej jak rowniez Afryki, najlepiej jest utrzymywac spoleczenstwa w pewnej dozie strachu. Spoleczenstwa sa wtedy gotowe zgodzic sie na wiele ograniczen by tylko czuc sie bezpiecznie. Niebezpieczenswt najczesciej przemija nie majac nic wspolnego z owymi ograniczeniami, one jednak zostaja.

    Pozdrawiam

  20. Słuchałem wypowiedzi ludzi, którzy zostali zmuszeni do przerwania wakacji i powrotu wcześniejszego do Polski. Nie kryli oburzenia.

  21. Torlinie, oglądając filmik z linku, który ci podesłałam czułam się przez ciebie zmanipulowana, a tego uczucia nie cierpię. Pokazałeś wyrywkowy fragment rzeczywistości w krzywym zwierciadle. Na wspomnianym filmiku widać dużą przestrzeń pomiędzy filarami, która służy pasażerom do przemieszczania się, tak że nie ma potrzeby wychodzenia poza żółtą linię.
    Mnie również nie urzekają urodą tandetne rozwiązania przy wejściu/wyjściu, nieco męczy monotonia kolorystyki poszczególnych stacji /zwłaszcza ta krzykliwa czerwień/, ale nie przesadzajmy, to duży skok cywilizacyjny w naszej przaśnej stolicy, którą zresztą darzę szczególnym sentymentem. Sądzę, że mimo wszystko H. Gromkiewicz-W. robi dużo dobrego dla tego miasta, żałuję że w moim miasteczku nie ma kogoś na jej miarę.

  22. ,,Nie kryli oburzenia,, – ja również nie zamierzam. Pojechali z własnej woli, na własne życzenie i mam nadzieję, że nie za moje pieniądze. Jeśli wybiera się w miejsca, o których wiadomo że są niebezpieczne, to do kogo mają pretensje. Słowo ,,oburzenie,, w tych okolicznościach brzmi cynicznie

  23. Chyba, Sarno, nie zrozumiałaś. Ci ludzie byli oburzeni nie z tego powodu, że doszło do zamachu terrorystycznego, więc się bali tam zostać i musieli wrócić. Oni chcieli zostać, ale nie mogli, bo biuro turystyczne zwinęło imprezę.

  24. Sarno!
    W ogóle nie ma sprawy manipulowania, nie mam tego w głowie. Pomiędzy slupami a krawędzią peronu nie ma miejsca na dwie osoby. I koniec. Moje zdjęcia to wyraźnie pokazują, i była to pierwsza rzecz, jaką dostrzegłem po wejściu na peron M2. Aż zacząłem krzyczeć z oburzenia. I to nie ma nic do wielkich zasług HG-W, która z jednej strony jest znakomita, a z drugiej beznadziejna.
    A o urlopie w Tunezji znakomicie wyjaśnił Ci Paweł. Niby dlaczego ludzi chcących zostać zmuszono do powrotu? Znowu społeczność wszystkim, a jednostka niczym?

  25. Paweł Luboński – przecież nikt ich siłą na wsadził na pokład samolotu, mogli zostać na własne ryzyko. Podejrzewam, że biuro podróży miało na tę okoliczność ich zgodę w podpisanej wcześniej umowie. Jeżeli się mylę, mają prawo dochodzić swoich roszczeń przed sądem, ciekawa jestem czy się tacy znajdą

  26. Sarno! Ty w ogóle wyjeżdżałaś na tego rodzaju wycieczki? Bo piszesz tak, jakbyś w ogóle nie znała tematu.
    Tego rodzaju kraje jak Tunezja i Egipt swoje tereny turystyczne dzielą na 2 części. Jedna to jest część hotelowa, odgrodzona od świata, na szosach bloki betonowe, przepustki, żołnierze lub policja z ostrą bronią. Nawet taksówkarz nie może wjechać. Druga część to są zabytki, muzea, obiekty i miejsca godne zwiedzania. Wtedy wycieczki opuszczają swoją strefę i wyjeżdżają na zewnątrz. I to jest właściwie jedyny moment, w którym zamachowcy mogą uderzyć.
    Zabieranie tym ludziom urlopu było jednym z największych kretynizmów, wystarczyło zabronić opuszczać strefę i siedzieć w hotelu i nad morzem.

  27. – torlinie, wiem, że ty jeden, jedyny na świecie, wszystko wiesz najlepiej,
    – to co piszesz w ostatnim zdaniu to głupota, ale z twojej strony – po kiego komuś urlop w takiej narzuconej formie, gdyby chcieli zabukowaliby sobie miejsca w sanatorium dla paralityków – nie mam nic przeciwko takiej formie, o ile to wolny wybór kuracjusza,
    – nie opisuj mi organizacji wycieczek, gdybyś tylko ty wyjeżdżał z kraju, biura turystyczne nie miałyby sensu istnienia, a jakoś świetnie się mają,
    – może przemyśl to, co ludzie mówią do ciebie na twoim własnym blogu, śmieszysz i irytujesz tym swoim zadufaniem

  28. Zupełnie nie rozumiem, po co się kolejny raz unosisz, bo ktoś ma inne poglądy niż Ty. A piszę tak dlatego, że jeżeli o mojej propozycji piszesz, że to jest „sanatorium dla paralityków”, to znaczy, że nie wiesz, jak to wygląda w rzeczywistości. Setki ludzi nie opuszcza zony bezpieczeństwa, mają tam wszystko, co jest potrzebne do życia.
    A sprawa jest o wiele poważniejsza, to jest znowu zabranie wolnego wyboru obywatelowi. Jego zdanie jest bez znaczenia, bo ktoś tam za niego podjął decyzję. A ja się z tym nigdy nie zgodzę, sam chcę decydować o sobie. Po rewolucji jaśminu specjalnie pojechałem do Tunisu zobaczyć czołgi, żołnierzy, tłum, poczuć rewolucję.
    I jest jeszcze ważniejsza kwestia, biura podróży idą na pasku zbrodniarzy. Im właśnie o to chodzi, żeby ludzie do Tunezji nie jeździli. Jak nie będą jeździć, to rząd tunezyjski żyjący z turystyki upadnie i my wtedy dojdziemy do władzy na czele zagniewanego społeczeństwa. Inaczej mówiąc ta decyzja nie tylko naruszyła swobody obywatelskie, ale również sprzyja radykalnym islamistom


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: