Napisane przez: torlin | 27/03/2015

Zielone polskie ludziki

okręg

Mapa ze strony TU, tam też fascynujące historie miasteczek jednego z pięciu regionów etnograficznych Litwy – Dzukii.

Przeczytałem ostatnio wiadomość, że Polacy na Litwie otwarcie popierają politykę Rosji na Ukrainie i marzą o wylądowaniu zielonych ludzików. Zanim zaczniemy się oskarżać wszyscy na wszystkie strony, spróbujmy na spokojnie zanalizować całą sytuację. Chociaż trzeba przyznać, że sprawa się tak zapętliła, że jest małe prawdopodobieństwo, aby można to rozwikłać. Moim zdaniem można zrozumieć obie strony.

Litwini za wszelką cenę chcieli się odciąć od Polski. Wynika to nie tylko z zaszłości I Rzeczpospolitej, która jest chwalebna jedynie dla Polaków, a Litwini uważają ją za nie swoją, ale przede wszystkim z okresu Litwy Środkowej i późniejszego okresu do II Wojny Światowej. Tak bezwzględne postępowanie wobec mniejszego sąsiada, jak to pokazała Polska, musiało się skończyć zadrą w sercach Litwinów. Już wtedy mówili nam, że nam tego nie zapomną, i to – powtarzam – nie tylko Buntu Żeligowskiego, ale również histerii antylitewskiej po śmierci Stanisława Serafina (pisałem o tym TU). Wściekli Litwini nie chcieli nawiązać stosunków dyplomatycznych, Polska ich do tego zmusiła. Trzeba też dwa słowa napisać na temat polskiej kultury, my mamy kompleksy, tymczasem promieniuje ona od lat na sąsiednie państwa i Litwa odczuwała to jako polonizację tego malutkiego narodu.

Na to wszystko nałożyły się nie zawsze najszczęśliwsze poczynania polskiego rządu. W zetknięciu z litewską wrażliwością na te tematy musiało się to skończyć zadrażnieniami z obu stron. Dopiekła Litwinom na samym końcu Karta Polaka, którą sąsiednie państwa uznają za wtrącanie się w ich politykę wewnętrzną.

Ale jest i druga strona medalu, stosunek Litwinów i ich rządu do mniejszości polskiej. Tutaj Litwini postępowali jak słoń w składzie porcelany i to się dzieje, jest tylko ich winą, konsekwencją ich poprzednich decyzji. Nie można wobec mniejszości narodowej postępować tak, że tak naprawdę wygląda to na chęć zlikwidowania tej mniejszości. Ograniczanie szkolnictwa polskiego, kwestia nazwisk, nazw ulic i wsi, to były rzeczy ważne, ale są też o wiele ważniejsze: oddawanie gruntów z polskich wsi bogatym Litwinom, zmiany granic wyborczych, aby ograniczyć wpływy polskie, ciągle poniżanie Polaków poprzez traktowanie ich jako obywateli drugiej kategorii. Ja wiem, że okręg ten nie zamieszkiwały tuzy intelektu, ale nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego Litwa nie podporządkowuje się decyzjom unijnym.

Nienawiść karmi się nienawiścią, może młodość coś zmieni. Czytam, że powoli zmienia się skład Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, zmniejsza się ilość Polaków, a zwiększa Rosjan. Trzeba pamiętać, że współpraca Polaków i Rosjan ne terenie Litwy sięga początków transformacji, AWPl we wszystkich trzech głosowaniach do Parlamentu Europejskiego glosowała razem ze Związkiem Rosjan na Litwie (Sojusz Rosyjski). Młodzi Polacy zaczynają być perfekcyjnie dwujęzyczni, bardziej europejscy, nie widzą Polski, Litwy i świata tylko z perspektywy opłotków Solecznik.

I  na to nakłada się znów polityka polska, a szczególnie prawicy. Od lat podsyca ona nastroje antylitewskie w Polakach tam zamieszkujących, drażni Litwę poparciem dla szefa AWPL, który jawnie opowiada się za wkroczeniem wojsk rosyjskich. Ludzie, co to się porobiło.

Reklamy

Responses

  1. Właśnie wróciłam z objazdówki Ryga, Tallinn, Helsinki i na chwilę, wpadłam do Wilna na kawę na starówce.
    Widzę to tak.
    Wielkie Księstwo Litewskie obejmowało tereny całego pasa wschodniego.
    Klejnoty królewskie z Trok to piękne, drogie rzeczy.
    Oczywiście Polska w chwili swej największej chwały też była olbrzymia.
    Obecne granice ukształtowały się biorąc z grubsza pod uwagę etniczną tożsamość mieszkańców.
    Tak wielka ilość Polaków na tamtych terenach spowodowana była niską wartością zakupu ziemi. Inteligencja polska kupowała majątki bo było tanio.
    Niestety dla Litwinów to nie była sytuacja dobra – bo zarówno na Litwę jak i Ukrainę wyjechali aktywni, wykształceni, dynamiczni ludzie. Nagle się okazało, że w stolicy Litwy, Wilnie najwięcej do powiedzenia ma mniejszość Do tej pory w Wilnie śmiało można porozumieć się po polsku. Również jest cała masa nazw po polsku.
    Dla tożsamości państwa to zła sytuacja. Dlatego Litwini postępują tak, a nie inaczej.
    Gdyby nasze ziemie, wykupili Niemcy, byli tak wykształceni, dynamiczni i tak panoszyliby się jak Polacy na Litwie, to pewnie byłoby u nas jeszcze gorzej.

    Oni w tej chwili są małym, słabym państwem i walczą o swą tożsamość.
    A że jest duża polska Polonia?
    Niestety obcy muszą się dostosować.

  2. Jeżeli Litwini historię Rzeczypospolitej Obojga Narodów mieliby widzieć wyłącznie tak, jak to przedstawiasz, to tym gorzej dla nich. Jeśli nie dostrzegają potwornych minusów, klęsk, kosztów i kłopotów, które nam na głowę ten mariaż ściągnął, to są ślepcami i to w podwójnym sensie, bo kto nie umie prawidłowo osądzić historii, nie będzie i umiał wyciągnąć właściwych wniosków na przyszłość. Przecież gdyby nie Unia to pewnie byśmy problemów z Moskwą nie znali jeszcze przez co najmniej dwa stulecia, choć znów z drugiej strony, kiedy by Moskwa połknęła Litwę (nie piszę: gdyby, tylko kiedy, bo ta rzecz jest dla mnie poza dyskursem), to stanęlibyśmy dużo słabsi, niż w rzeczywistości z potwornym zagrożeniem u bram. Zatem i koszt, i korzyść były obopólne. Na wojnę litewsko-moskiewską lat sześćdziesiątych XVI wieku, w której nominalnie nawet Korona nie była stroną, to Korona na zaciągi ponad 300 rot wydała w ciągu kilku lat dwa miliony ówcześnych złotych! Dla porównania: największa cywilna inwestycja ówcześnej Rzeczypospolitej, czyli sztolnie odwadniające fatalnie pod tym względem położony Olkusz i jego kopalnie srebra, pochłonęła 242 tysiące złotych, w dodatku rozłożone na kilkadziesiąt lat, a i tak mówiło się o kwotach ponad wszelką miarę!
    Jeżeli oni mają w tej historii widzieć tylko zło po naszej stronie, to ja żądam zwrotu choćby tylko tych dwóch milionów ówcześnych złotych! Z odsetkami!
    Kłaniam nisko:)

  3. Tylko że oni Wachmistrzu – dziękując za wpis – nie uważają dawnej Litwy za swoją Litwę. To była polska Litwa, a ich książęta – polskimi namiestnikami.
    Mam troszeczkę inne zdanie na temat unii, od jej najwcześniejszych dat. Litwa i Jagiełło otworzyli drzwi do wielkości Rzeczpospolitej. Bez Litwy i Rusi Polska byłaby małym kraikiem, ważnym, ale bez przesady. Litwa zaś była bardzo mało liczna, nie utrzymałaby się długo przy agresji rosyjskiej.
    Jeżeli chodzi o wojny z Moskwą masz rację oprotestowując własne zdanie, gdyby Moskwa połknęła Litwę, stanęłaby już w XVI wieku silna i groźna u granic Polski. Pieniądze – no cóż, duże, ale jak ja pamiętam, to tam sporym groszem sypnęli magnaci zainteresowani ziemiami na Wschodzie, Inflantach Polskich, w województwie smoleńskim.
    Mam swoje zdanie na temat upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, gdyby na Litwie ustanowiony został prawdziwy ustrój szlachecki, nie nastąpiłyby rozbiory. To książątka litewskie typu Wiśniowiecki rozwaliły państwo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: