Napisane przez: torlin | 11/04/2015

Wiederaufführung – Der Tod des polnischen Generals Swierczewski

smierc-generala-karola-swierczewskiego-waltera-w-jablonkach-der-tod-des-polnischen-generals-swierczewski-wiederauffuhrung-2012-460334-large

Zdjęcia, tekst i pomysł z National Geographic.

Nie wiem dlaczego to zdjęcie mnie tak zafascynowało. Dla mnie jest przepiękne plastycznie. Ale…

W dniu 28 marca upłynęła 68 rocznica śmierci Waltera. On sam był kontrowersyjną postacią, jego śmierć była kontrowersyjna, kontrowersyjne było aresztowanie i prześladowanie Gerharda, kontrowersyjne jest prześladowanie jakichkolwiek śladów Generała w naszej pamięci publicznej. A jeżeli już tak, to kontrowersyjne jest działanie grup rekonstrukcyjnych odtwarzających bandy UPA i śmierć Generała. My nie potrafimy zachować umiaru, albo wahadło całkowicie w jedną stronę, albo w drugą.

Reklamy

Responses

  1. Dwie uwagi, Torlinie.
    Po pierwsze, śmierć gen. Świerczewskiego była tak samo kontrowersyjna, jak katastrofa smoleńska. Czyli: ważna osoba ginie w przypadkowy sposób, czego wielu ludzi nie potrafi przyjąć do wiadomości, po czym w atmosferze powszechnej podejrzliwości rodzą się i szerzą fantastyczne hipotezy, zwłaszcza że jakimś siłom jest to na rękę.
    Po drugie, widzę, że nie jesteś wolny od frazeologicznego schematu „band UPA”. Strasznie tego nie lubię i walczę z tym, kiedy tylko mogę. Bandyci to ludzie, którzy w ciemnym zaułku dają ci po łbie i zabierają portfel. UPA zaś to była wielka i dobrze zorganizowana armia partyzancka walcząca o niepodległość swojego kraju. Nie zmienia tego fakt, że popełniali zbrodnie i odwoływali się do dość paskudnej ideologii. Jedno i drugie zresztą nie zawsze i nie wszędzie. Mówienie o bandach UPA jest więc równie eleganckie, jak niemiecki frazes okupacyjny o „nacjonalistycznych bandach”, czyli Armii Krajowej.
    Przeciwko rekonstrukcjom zaś nic nie mam. Oglądałem kilka i zawsze wydawały mi się strasznie naiwne. Ot, duzi chłopcy bawią się w wojsko. Sam też się bawiłem, ale jak miałem dziesięć czy dwanaście lat.

  2. To nie jest tak Pawle! Odpowiadam za swoje słowa.
    Naprawdę nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, ale mi to coś za ładnie wygląda. Generał raptem wyjeżdża na przegląd, jeden z wozów obstawy się psuje, a Generał mimo wszystko jedzie dalej. O tym, że to był przypadek i Generał niespodziewanie natknął się na dwie sotnie UPA potwierdzili członkowie tychże oddziałów. Tylko, że oni byli w tym momencie w rękach…UB!!! Że zacytuję cudownego Wiedźmina, w tych rękach przyznałbyś się i „do występnego z kobyłą obcowania”. Moim zdaniem to nie było zamierzone, to nie było planowane, ale wysłany został na zasadzie chybił – trafił, może się na coś natknie i go zastrzelą. I będzie z głowy.
    Nie Pawle, ja nie jestem PiSowcem, nie mówię bez przerwy o tragedii wołyńskiej i Małopolski Wschodniej, ale to były mordujące bandy. I w czasie wojny częściej współpracowali z armią niemiecką niż rosyjską. Dla mnie oddziały wyzwoleńcze zabijające cywilną ludność są bandą, a nie grupami partyzanckimi.
    A teraz motocykliści prorosyjscy będą jechać przez Polskę, sam pójdę protestować. I będę krzyczał słowa, których nie mogę opublikować w swoim blogu.

  3. Wiesz, Torlinie, w sprawach ukraińskich to ja jestem dość biegły.

    „O tym, że to był przypadek (…) potwierdzili członkowie tychże oddziałów. Tylko, że oni byli w tym momencie w rękach UB”.

    O ile mi wiadomo, to samo potwierdził ich dowódca „Chrin” we wspomnieniach, które spisał, zanim poległ (wydano je na emigracji).
    Niestety, nie czytałem, to wiadomość z drugiej ręki. Powtarzam, poza głuchą pogłoską nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, że Świerczewski padł ofiarą spisku czy choćby, że celowo został „wystawiony”.

    „…ale to były mordujące bandy. I w czasie wojny częściej współpracowali z armią niemiecką niż rosyjską.”

    Owszem, tych, którzy mordowali Polaków na Wołyniu, można z pewną dozą słuszności nazwać bandami, bo oprócz oddziałów partyzanckich brali w tym zwykle udział doraźnie zebrani ukraińscy chłopi z okolicy, kierujący się także chęcią rabunku. Ale to nie powód, by tym samym słowem określać np. bieszczadzkie sotnie UPA.
    Zresztą zbrodnie popełniały podczas tamtej wojny także oddziały armii regularnych – niemieckich, sowieckich, japońskich – a nikt ich bandami nie nazywa. Podobne zbrodnie na cywilnej ludności ukraińskiej popełniały też oddziały AK i BCh na Hrubieszowszczyźnie. Cóż z tego, że w odwecie za Wołyń?
    Ukraińska Powstańcza Armia W OGÓLE nie współpracowała ani z hitlerowcami, ani z Sowietami. Została powołana w 1942 roku, kiedy OUN-Bandery już zerwała z Niemcami, a sam Bandera siedział u Niemców pod kluczem.
    Z Niemcami współpracowała natomiast do końca inna frakcja – OUN-Melnyka. To melnykowcy formowali dywizję SS „Galizien” (po ukraińsku „Hałyczyna”). Swoją drogą trudno im to mieć za złe. Gdzie mieli Ukraińcy szukać sojuszników podczas II wojny światowej? Że Niemcy też ich zawiedli, to inna sprawa.

  4. @ Pawel Lubonski,
    @ Torlin,

    Przeciez to problem stary jak swiat i majacy sie dobrze po dzis dzien. Dla jednych sa „wyzwoliciele”, „bojownicy o wolnosci” dla innych zas ” bandyci” czy „terrorysci”. Zdarza sie rowniez, ze byli „terroysci” przeksztalcaja sie w szacownych „mezow stanu”, z ktorymi niedawni adwersarze wchodza w uklady.

    Pozdrawiam

  5. „Przeciez to problem stary jak swiat”

    Nie całkiem tak. Zbitka słowna „bandy UPA” została skutecznie wbita Polakom do głowy przez dziesięciolecia komunistycznej propagandy. Proszę zwrócić uwagę, że raczej nie nazywa się bandami innych ugrupowań popełniających zbrodnie z pobudek ideologicznych, na przykład islamistów.

  6. Pozwolisz Pawle, że zostanę przy swoim. Masz moim zdaniem argumenty, ale nieprzekonujące. Sądzisz, że gdyby była inna władza, to stosunek Polaków po Wołyniu do UPA byłby inny? Oprócz tego rok 1947 to nie 1951, wtedy tak pełnego stalinizmu nie było.
    ————-
    Vandermerwe!
    Jak to było w „Shogunie”? „Czyli jesteście buntownikami przeciwko władzy. Tak, ale jest jest jedna rzecz usprawiedliwiająca. Jaka? Gdy wygramy.”.
    —————
    Pragnę zwrócić uwagę na wpis Kaliny dotyczący Ryszarda III i jego pogrzebu, który to komentarz dopiero teraz odblokowałem z poczekalni Łotrpressa. Fascynujący, zajrzyjcie proszę.

  7. Hmm … Islamistów a raczej , ich części walczącej w imię Allacha o swoje sprawy , z tego co słyszę w TV i czytam w gazetach nazywa się terrorystami. Czy terrorysta = bandycie ?. .. Czy to ma związek z formą organizacyjna ?. .
    A co tam w Jemenie się dzieje ?…
    A jaki był stosunek Polski sanacyjnej na kresach do Ukraińców ?.. . Czy to była przyczyna z późniejszym skutkiem ?. ..
    🙂

  8. „Sądzisz, że gdyby była inna władza, to stosunek Polaków po Wołyniu do UPA byłby inny?”

    Stosunek Polaków byłby ten sam. Ale gdyby w powojennej Polsce istniała wolna prasa i w ogóle wolność słowa, to nie dałoby się za pomocą propagandy narzucić frazeologii obliczonej na zohydzenie nie tylko rzeczywistych zbrodniarzy, ale całego ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Ja w tej tematyce siedzę głęboko. To nie tylko kwestia „band”. Tych lingwistycznych zabiegów było więcej. Dlaczego na przykład w polskiej literaturze popularnej stosowano (i nadal się stosuje) oryginalne ukraińskie nazewnictwo: „kureń, sotnia, czota, striłci”, zamiast „batalion, kompania, pluton, żołnierze”? Czy nie po to, żeby czytelnikowi UPA nie kojarzyła się z wojskiem, tylko właśnie z jakimiś barbarzyńskimi bandami? Kiedy była mowa o oddziałach innych narodowości, używana była terminologia polska. W Armii Czerwonej były plutony, a nie wzwody, żołnierze, a nie sołdaty. Sołdaty są obecnie, kiedy wypada pisać o tej armii w pogardliwym tonie.

  9. Jula: „Czy terrorysta = bandycie?”

    Zdecydowanie nie. Bandyta to określenie deprecjonujące, oznacza człowieka dopuszczającego się okrutnych czynów z niskich pobudek. Terrorysta zaś to ideowiec, cokolwiek byśmy sądzili o tej jego idei.

    „A jaki był stosunek Polski sanacyjnej na kresach do Ukraińców? Czy to była przyczyna z późniejszym skutkiem?”

    Jedna z przyczyn, ale chyba nie najważniejsza.

  10. Mnie się wydaje, że na wszelkich pograniczach ideowo rządzą ekstremiści. Czy na Ukrainie, w Kaszmirze, w Iraku, Bośni, ludzie żyliby spokojnie koło siebie, nie wadząc sobie nawzajem. I zawsze przyjdzie ktoś, kto powie, że tak nie może być, że to jest nasza ziemia. Pisałem kiedyś o Amerykance z Kaszmiru, która jak na tacy pokazała taki proces, Hindusi i Muzułmanie żyli w pokoju i w spokoju, aż przyszli radykalni islamiści i zaczęli przekonywać, że to jest ziemia Pakistanu, i tu nie ma miejsca dla Hindusów. Nie ma miejsca na Ziemi dla Żydów, Jazydów, Tatarów.

  11. „Czy na Ukrainie, w Kaszmirze, w Iraku, Bośni, ludzie żyliby spokojnie koło siebie, nie wadząc sobie nawzajem.”

    Nie masz racji, Torlinie. W każdym z tych przypadków, tak bardzo różnych, powtarza się jeden element: ludzie żyli tam spokojnie koło siebie, jak długo istniała przemożna siła utrzymująca ich w ryzach. Siła, której nie mogli podskoczyć. Ekstremiści są zawsze i wszędzie, ale znaczące wpływy zdobywają tam, gdzie jest do tego odpowiednia gleba.
    Więc to nie było tak, że żyli sobie spokojnie i w zgodzie Polacy z Ukraińcami, aż przyszło brzydkie OUN i przekonało tych drugich, że Lachów trzeba rezać. To był autentyczny i trudny, jeśli w ogóle możliwy do pokojowego rozwiązania konflikt, a nie wymysł ekstremistów. A jego praprzyczyną było po prostu ukształtowanie się nowoczesnej świadomości narodowej – na przełomie XVIII/XIX wieku u Polaków, kilkadziesiąt lat później u Ukraińców.

  12. Paweł Luboński on 11/04/2015 (i wcześniej)
    1. „To był autentyczny i trudny, jeśli w ogóle możliwy do pokojowego rozwiązania konflikt”
    oraz
    2.„A jaki był stosunek Polski sanacyjnej na kresach do Ukraińców? Czy to była przyczyna z późniejszym skutkiem?”
    Jedna z przyczyn, ale chyba nie najważniejsza.
    ………………………………………………………………………………….
    1.Konflikt, jak mniemam, został w pewnym sensie rozwiązany przez Stalina + ustalenia jałtańskie dotyczące przyszłych granic Polski.
    2.Jeżeli nie była to najważniejsza przyczyna, to jaka inna?

  13. @ Pawel Lubonski,

    „Proszę zwrócić uwagę, że raczej nie nazywa się bandami innych ugrupowań popełniających zbrodnie z pobudek ideologicznych, na przykład islamistów.”

    Wszystko zalezy gdzie i kto, gdyz w tej kwestii nie ma jednoznacznych regul, gdyz zazewnictwo jest czescia walki politycznej. Natomiast zgadzam sie, ze w „niepolitycznej” czesci sfery publicznej nalezaloby wykazac daleko posunieta ostroznosc – tak jednak nie jest z powodow jak wyzej. Przeglad polskiej i nie tylko polskiej prasy moze dac wiele do myslenia. Prywatne odczucia sa sprawa calkiem inna i nad nimi trudno zapanowac. Prosze przekonac potomkow ofiar tej czy innej zbrodni by nie uzywali slowa „bandyta”, niezaleznie od ideologicznych motywow przyswiecajacych sprawcom.

    Pozdrawiam

  14. Zezem:

    „Konflikt, jak mniemam, został w pewnym sensie rozwiązany przez Stalina + ustalenia jałtańskie dotyczące przyszłych granic Polski.”

    Konflikt został rozwiązany przy użyciu przemocy. Rozbito oddziały partyzanckie UPA i deportowano ludność cywilną. Istotnie natomiast Stalin przysłużył się Polsce tym, że większą część problemu oddzielił od nas granicą.

    „Jeżeli nie była to najważniejsza przyczyna, to jaka inna?”

    Zasadniczą przyczyną był obiektywny fakt, iż w granicach II Rzeczpospolitej żyła potężna społeczność ukraińska o rozbudzonych aspiracjach niepodległościowych. Te aspiracje nie znikłyby, nawet gdyby polskie władze przestrzegały najlepszych standardów postępowania z mniejszościami.

  15. Vandermerwe: Kiedy ktoś nazywa bandytami ludzi, którzy okrutnie zamordowali jego ojca czy dziadka, jest to zrozumiałe. Nie ma natomiast zgody na rozciąganie tej nazwy na cały ruch, którego członkami byli owi „bandyci”. A to się w Polsce robiło przez lata i niestety nadal robi.

  16. Paweł Luboński on 12/04/2015
    at 18:19 ( i dalej)
    Konflikt został rozwiązany przy użyciu przemocy….
    Stalin przysłużył się Polsce tym, że większą część problemu oddzielił od nas granicą.
    Kiedy ktoś nazywa bandytami ludzi, którzy okrutnie zamordowali jego ojca czy dziadka, jest to zrozumiałe.
    …………………………………………………………………………………………………….
    Czy mam rozumieć,że „mniejszą część konfliktu” rozwiązano przy pomocy akcji „Wisła”? Inne pytanie: co z aspiracjami Ukaraińców do części wschodnich regionów Polski?
    Co do wydarzeń na Wołyniu, o ile mi wiadomo nie zamordowano kilkaset osób, co mogłoby świadczyć o bandyckim wyskoku lecz ofiarą bestialskich mordów padło (szacunki są różne) ponad 100 tys. osób pochodzenia polskiego (czyli więcej niż w Katyniu, gdzie ciągle się to głośno przypomina). Czy było to „dzieło” grupek bandytów czy też zorganizowana akcja w ramach planowanej czystki , tu: dlaczego w 1943 r ,a nie wcześniej np.1942?

  17. Zezem: Dużo masz Pan do mnie pytań, a ja nie bardzo mam czas na pisanie esejów o „sprawie ukraińskiej”. Spróbuję jednak krotko.

    1. Tak, „mniejszą część konfliktu” rozstrzygnięto za pomocą wojskowej akcji „Wisła”. Mniejszą, ponieważ z obszarów II Rzeczpospolitej zamieszkanych w większości przez Ukraińców w granicach PRL pozostał tylko skrawek.

    2. Aspiracje Ukraińców (jak rozumiem, chodzi o wschodnie regiony obecnej Polski). Co z nimi? Nic. Obecnie Ukraińcy stanowią tam znikomą mniejszość albo nie ma ich wcale. Nikt poważny w Polsce ani na Ukrainie nie rozważa możliwości jakichś rewindykacji.

    3. Na Wołyniu (a później i w Galicji nacjonaliści ukraińscy przeprowadzili zorganizowaną czystkę etniczną. Dlaczego nie wcześniej? Choćby dlatego, że wcześniej nie byli dostatecznie dobrze zorganizowani. Ale pewnie także dlatego, że w 1943 była inna sytuacja ogólna: widać już było, że Niemcy przegrywają wojnę i nie oni będą decydowali o przyszłości tych ziem.
    Nie bardzo rozumiem, dlaczego domaga się Pan akurat ode mnie odpowiedzi na te pytania. Jest bogata literatura przedmiotu.

  18. Paweł Luboński on 12/04/2015 at 19:55
    …dlaczego domaga się Pan akurat ode mnie odpowiedzi na te pytania…
    Ja w tej tematyce siedzę głęboko.
    ……………………………………………………………………………………………………..
    Jak wyżej daję odpowiedź cytując Pana. Zaciekawiła mnie pańska znajomość
    tematu. Co do literatury sięgnąłem do tego co piszą strony mniej zaangażowane czyli niepolskie i nieukaraińskie źródła i te z kolei powołują się na opracowania stron zainteresowanych (kwestia obiektywnej oceny wydarzeń).
    Na zakończenie – z pewnymi przedstawionymi tezami mogę się zgodzić, inne
    to kwestia dyskusji na którą Pan nie ma czasu i która w zasadzie nie korespondowałaby z aktualnym wpisem Gospodarza.

  19. @ Pawel Lubonski

    „Kiedy ktoś nazywa bandytami ludzi, którzy okrutnie zamordowali jego ojca czy dziadka, jest to zrozumiałe. Nie ma natomiast zgody na rozciąganie tej nazwy na cały ruch, którego członkami byli owi „bandyci”. A to się w Polsce robiło przez lata i niestety nadal robi.”

    To sa dwie strony tego samego medalu. Co do pierwszej sie zgadzamy, choc I wtedy reakcje tez bywaja rozne. Natomiast „owo rozciaganie nazwy na caly ruch”, czy tez spolecznosci jest rzecza codzienna. Powtorze, prosze zajrzec do serwisow informacyjnych a zobaczy Pan, ze okreslanie pejoratywnymi „etykietkami” ruchow I spoleczenstw ma sie dobrze I niekoniecznie sie oburzamy a czesto powtarzamy je jako pewnik.
    Niemniej istnieje istotny I nierozwiazany problem rozliczenia przeszlosci miedzy oboma narodami.

    Pozdrawiam

  20. Odstepujac co nieco od tematu wpisu autorskiego

    http://polaki.org/?p=3060

    Kogo to tym razem namierzyl Lukaszenka? I za co?

    Torlinie?

  21. Komentarz blogowy nt. odwolania konsula Romanowskiego:

    „Ubolewam nad tym że ten osobnik nie wrócił w worku nylonowym.”

    Ludzie straszni sa

  22. Ortequ!
    A Ty wchodzisz do mojego blogu tylko po to, aby siać nienawiść? Po to jesteś potrzebny?

  23. Pawle, trochę zgadzam się z Zezem, sam napisałeś, że jesteś znawcą przedmiotu. Teksty Ukraińców o ukraińskim Przemyślu zaliczam do kolorytu prawicy danego państwa, u nas też jest mnóstwo zwolenników Polski od morza do morza, ale to uwielbienie UPA dla mnie jest niepokojące.

  24. „Teksty Ukraińców o ukraińskim Przemyślu zaliczam do kolorytu prawicy danego państwa, u nas też jest mnóstwo zwolenników Polski od morza do morza, ale to uwielbienie UPA dla mnie jest niepokojące.”

    Na ile kiepskie stosunki miedzy Polska a Litwa moga byc zapowiedzia podobnych, moze powazniejszych problemow w przyszlych stosunkach polsko -ukrainskich?

    Pozdrawiam

  25. Torlin: „Pawle, trochę zgadzam się z Zezem, sam napisałeś, że jesteś znawcą przedmiotu.”

    Ale w czym konkretnie zgadzasz się z Zezem?

    „…uwielbienie UPA dla mnie jest niepokojące.”

    Moim zdaniem nic w tym nie ma niepokojącego. OUN i UPA były podczas II wojny światowej i zaraz po niej jedyną znaczącą siłą walczącą o niepodległość Ukrainy. Byłoby dziwne, gdyby Ukraińcy NIE umieścili ich w swoim narodowym panteonie.
    Nie wynika z tego automatycznie pochwała czy choćby akceptacja rzezi wołyńskich. To są fakty, których szeroka ukraińska opinia publiczna po prostu nie przyjmuje do wiadomości i może nigdy nie zechce przyjąć. Trudno się dziwić. Jak to było u nas z Jedwabnem? Epizod na nieporównanie mniejszą skalę, a wciąż bardzo liczni Polacy wypierają go ze świadomości. Turcy zaś po stu latach nie są skłonni przyznać, że dopuścili się ludobójstwa na Ormianach.

  26. Vandermerwe: „Na ile kiepskie stosunki miedzy Polska a Litwa moga byc zapowiedzia podobnych, moze powazniejszych problemow w przyszlych stosunkach polsko -ukrainskich?”

    Na Litwie istnieje pokaźna mniejszość polska, zamieszkująca zwarty obszar i aktywna politycznie. Stąd tarcia. Na linii Polska-Ukraina nie ma takiej sytuacji po żadnej stronie granicy, więc nie spodziewałbym się problemów.

  27. @ Pawel Lubonski

    „Na linii Polska-Ukraina nie ma takiej sytuacji po żadnej stronie granicy, więc nie spodziewałbym się problemów.”

    Jesli przyjmiemy, ze do istnienia sporu warunkiem koniecznym jest istnienie znacznych mniejszosci po obu stronach granicy to nie ma rzeczywiscie o czym mowic. Przyczyn dla ktorych stosunki miedzy sasiadujacymi panstwami moga ukladac sie zle jest wiele – w przypadku Polski i Ukrainy chocby niedawna przeszlosc. Zadalem pytanie nie dlatego, ze uwazam, iz cala racja jest po polskiej stronie, gdyz tak nigdy nie jest – kazda ze stron „zadranienia” ma swoje uzasadnione racje. Patrze na to w ten sposob. Polska „inwestuje ” w Ukraine spory kapital polityczny. Niemniej ze strony Ukrainy jest to zasadniczo ignorowane, na co zwraca sie od czasu do czasu uwage. To ma miejsce, gdy Ukraina jest autentycznie w potrzebie. W polityce brak odwzajemnienia maja swoja wymowe. Osobiscie nie wiem, co to oznacza ale musi byc tego przyczyna jak i dalsze konsekwencje.

    Pozdrawiam

  28. Siac nienawisc? Jaka nienawisc? Jakie sianie?

    Paranoja, zdaje sie, rozsiewana jest

  29. Paweł Luboński bardzo dużo rzeczy dobrze wyjaśnił w temacie UPA i Ukrainy.

    Podrzucę więc tylko jedną rzecz: polecam „Żołnierzy” Adolfa Rudnickiego. Pisana na początku lat 30-tych rzecz o zasadniczej służbie wojskowej w WP II RP. Dotyka często właśnie stosunku do Ukrainców wtedy.

    Ot taki drobiazg: żołnierzy pochodzenia ukraińskiego kierowano raczej do koni niż obsługi (armat).

  30. Tylko gszczepa, żebyśmy zachowali zdrowy rozsądek. Rozumiem idee niepodległościowe na polskiej Ukrainie, ale to nie był naród podbity. Miał szkoły ukraińskie, własną religię, język, zwyczaje.

  31. To nie chodzi tylko o narodowość, może bardziej o ogólny układ.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: