Napisane przez: torlin | 14/04/2015

Bojkowie potraktowani genetyką

dziewczynki - Bojkowianki

Chciałem Wam podziękować za komentarze przy dwóch ostatnich wpisach. Majstersztyki, geniusie 😉 . Tak jakbyście chcieli mi zrekompensować moje złe dni w ocenie blogu w Kamiennej Wiosce. Wielkie Dzięki. A ponieważ Paweł jest specjalistą od Ukrainy, a Kalina od historii XIX i XX wieku (doceniając również wszystkich pozostałych) postanowiłem poruszyć temat nurtujący mnie od dziesiątków lat. Czy takie ludy jak Bojkowie, Łemkowie i Hucułowie rzeczywiście pochodzą od Wołochów, czyli Rumunów, czy są to ludy od kilku tysięcy lat siedzące w tym samym miejscu. Ale przede wszystkim chodzi mi o Bojków, już w młodości słyszałem i czytałem opinie, że jest to plemię rusino- i wołoskopodobne, a tak naprawdę nie mają z tym ludem nic wspólnego. Potwierdza te wątpliwości nawet Wikipedia pisząc: „Bojkowie są potomkami zeslawizowanych celtyckich plemion, które żyły w Centralnej Europie w VI w. p.n.e.” oraz że są to „potomkowie pasterzy dacko-trackich”. Trzeba pamiętać, że w końcu Wołosi to też jest plemię romańskie, a stricte wschodnioromańskie, więc ma prawo być spokrewnione z Celtami. Według mnie Wołosi poszli na północ, zajęli Rumunię i Mołdawię, ale później zostali zepchnięci w góry.

Oczywiście w naszym wpisie nie rozstrzygniemy tego dylematu, nawet ich język jest mieszaniną, jak to na pograniczu. Odpowiedź może dać jedynie genetyka, i mam nadzieję, że odpowiedni profesorowie się za to zabiorą. Nawet bym się ucieszył, że są oni potomkami Celtów, nasz blogowy Celt miałby uciechę, a to mnie z kolei sprawiłoby prawdziwą przyjemność. Mam też maluteńki prezent dla Pawła, strona na Fejsie opisująca polskie schroniska po tamtej stronie przed wojną. Szkoda, że zostały tylko ruiny. A jak mówimy o Bojkach, to kto słyszał o takich ludach mieszkających w Polsce obok Bojków jak Dolinianie i Głuchoniemcy nazwani później ni z gruszki ni z pietruszki Pogórzanami. Celcie, a znana Ci jest grupa narodowościowa „Lachy Sądeckie„? Ciekawym.

Jako zdjęcie u góry powinienem dać rozpadającą się chałupę, starego Bojka ubranego po chłopsku lub chudą kobyłę ciągnącą wóz drabiniasty z sianem. Nie, jesteśmy nowoczesnym blogiem, więc dajemy jako zdjęcie młode Bojkowianki (zdjęcie STĄD), bo współczesne młode dziewczyny to jest to, o co gryzą się tygrysy, a nie jakiś chłop z XIX wieku palący fajkę na przyzbie.

Ps. Cały czas mnie męczy, czy ten dziwoląg językowy, który stworzyłem, to nie powinien brzmieć „wołochopodobny”?

Advertisements

Responses

  1. „Czy takie ludy jak Bojkowie, Łemkowie i Hucułowie rzeczywiście pochodzą od Wołochów, czyli Rumunów, czy są to ludy od kilku tysięcy lat siedzące w tym samym miejscu.”

    Nie siedzą od tysięcy lat w tym samym miejscu. W każdym razie nie ma materialnych, tzn. archeologicznych dowodów na to, by w dolinach Beskidów Wschodnich istniało trwałe osadnictwo dawniej niż kilkaset lat temu, a najstarsze źródła pisane wspominające – dość mętnie – o wołoskich pasterzach na tym terenie pochodzą, o ile pamiętam, z końca XIV wieku.
    Natomiast etnogeneza wymienionych przez ciebie ludów jest nadal kwestią dyskusyjną i pewnie się to nie zmieni, właśnie z braku źródeł. Chyba że rzeczywiście genetyka coś wyjaśni, ale musiałyby to być bardzo szeroko zakrojone badania. Kto za to zapłaci?
    Nie ulega natomiast wątpliwości, bo to akurat jest nieźle udokumentowane, że na Bojkowszczyźnie w XV i XVI wieku prowadzona była systematyczna akcja kolonizacyjna i że w tym celu sprowadzano osadników wołoskich (z Mołdawii i węgierskiego Marmaroszu), gdyż w przeciwieństwie do Rusinów z nizin umieli oni gospodarować w terenie górskim. Co nie znaczy od razu, że Bojkowie „pochodzą od Wołochów”, bo Wołosi byli tylko jednym z komponentów etnicznych tego terenu, a dziś zostały po nich tylko relikty w dialekcie i onomastyce..
    A te historie z Wikipedii o pasterzach celtyckich i dacko-trackich to tylko jedna z teorii, wysnuta ponad sto lat temu przez niejakiego Sulimirskiego (mam nadzieję, że nie pomyliłem nazwisk, nie chce mi się sprawdzać) i dzisiaj nie ciesząca się raczej powodzeniem wśród specjalistów.

    „czytałem opinie, że jest to plemię rusino- i wołoskopodobne, a tak naprawdę nie mają z tym ludem nic wspólnego.”

    Śmieszą mnie takie rozważania. Bojkowie nie mają nic wspólnego z innymi Rusinami? Pokrewieństwo dialektu, kultury materialnej i duchowej, ta sama religia, wieki wspólnej historii – to jest nic, a liczy się tylko, jaka krew w ich żyłach płynie? Na tej samej zasadzie to co drugi człowiek uważający się za Polaka „nie ma nic wspólnego z polskością”.

  2. Dziękuję, Torlinie, za ten link do schronisk w Czarnohorze, ale muszę powiedzieć, że są to dość dyletanckie rozważania. Nawiasem mówiąc, w większości opisanych tam miejsc byłem własną osobą.

  3. Pawle, na swoje usprawiedliwienie powiem, że po prostu treść notki dotyczy genetyki, w związku z tym zdanie „jaka krew w ich żyłach płynie” jest usprawiedliwione. O tym jest wpis, a nie o związkach z językiem, religią, obyczajowością czy strojów. O tym jest po prostu notka.
    ————
    Powiem Ci szczerze, że miałem przed nosem zdjęcia i rysunki wszystkich przedwojennych schronisk z tamtej strony, z opisami, komentarzami. Przekopałem całą historię moich odwiedzin i już tego nie znalazłem.

  4. Ależ Torlinie, nie musisz się usprawiedliwiać, bo to nie do ciebie pite, tylko do przytoczonej przez ciebie opinii. Swoją jednak drogą, niech nas Bóg broni od tego, żeby genetycy mówili nam, kim „naprawdę” jesteśmy. Mnie to niezbyt ładnie pachnie.

    „Przekopałem całą historię moich odwiedzin i już tego nie znalazłem.”

    Na tym polega wyższość słowa drukowanego na papierze.

  5. I znowu powtórzę, „niech nas Bóg broni od tego, żeby genetycy mówili nam, kim „naprawdę” jesteśmy” – to nie jest zdanie, z którym bym się zgodził. Gdyby je potraktować jako wyrocznię delficką, to masz rację. Ale jeżeli jest to jeden z elementów układanki, to ma pełne prawo zaistnieć. Mnie interesuje, ile jest np. krwi ugrofińskiej w Węgrach. I mimo, że pewnie gros tej krwi jest słowiańska, Słowianami to oni nie zostaną.
    ————-
    Ale ja nie mogę zrozumieć, że nie mogę tego znaleźć. Wydaje mi się, że to było na Facebooku.

  6. Zmarł Percy Sledge

  7. Celt Petrus z pewnością będzie wiedzial kto to są Lachy Sądeckie bo on z ziem tamtejszych…
    Wielka Encyklopedia PWN podaje, że jest to „grupa ludności zamieszkująca pn-wsch. część ziemi sądeckiej od Piwnicznej do Starego Sącza na południu aż po Limanową i Czchów na północy: nazwa nadana przez górali sądeckich z którymi L.s. bezposrednio sąsiadują od strony pd., wzdłuż grzbietu pasma Radziejowej….” no ale nie będę przepisywać Enncyklopedii.
    Reasumując – Lachy Sądeckie mają dużo wspólnego – jeśli nie ze wszystkimi to z pewnością z jednym Celtem.:-)
    Pozdrawiam

  8. I właśnie tutaj Stokrotko ukryte są pragnienia Rusinów do części Polski aż po Radziejową. Cały pas górski zasiedlony został przez plemiona wołoskie, posługujące się językiem rusińskim, różnili się od polskich plemion górskich językiem, strojami i wiarą. Ukraińskość zaczęła dominować od XV wieku aż do 1947 roku, ale bardziej w ludach wschodnich (Łemkowie, Bojkowie czy Hucułowie), w mniejszym stopniu w ludach zachodnich. Rok 1947 stanowił zagładę ruskości tych ziem, część ludzi wywieziono do ZSRR, jak wszystkich Dolinian, a resztę na Ziemie Odzyskane. Dlatego spytałem się Celta, czy te podziały w XXI wieku jeszcze istnieją, bo sama nazwa „Lachy” świadczy o tym, że tak to polskie plemię z północy zostało nazwane przez rusińskich sąsiadów z południa.
    Ja wprawdzie trochę wiem na ten temat, ale jeżeli kogoś to interesuje, to proszę sobie poczytać ten link, długie nie jest
    http://www.olszowka.most.org.pl/rusi01.htm

  9. „czy te podziały w XXI wieku jeszcze istnieją”

    Grupy etnograficzne w rodzaju Lachów Sądeckich zaczęły zanikać już od początku XX wieku, na fali modernizacji wsi. Dziś są fikcją. Nawet na wyjątkowo wyrazistym Podhalu tzw. kultura ludowa jest pielęgnowana jako „produkt turystyczny”, a nie jako rzeczywisty przejaw potrzeb kulturalnych ludności.
    Nawiasem mówiąc, wiele z tych grup to sztuczny konstrukt etnografów, którzy chcieli wszystko poklasyfikować. Dotyczy to także Bojków. Jeszcze w okresie międzywojennym nikt za Bojka się nie uważał. Było to określenie lekceważące, oznaczało prymitywnego i niezbyt lotnego górala. Mieszkańcy Bieszczadów pytani o Bojków wskazywali na nielubianych sąsiadów z innych wsi. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach Bojkowie (ci z Ukrainy) uznali tę nazwę za własną. Czyli poczucie tożsamości grupowej wykształciło się dopiero dzięki etnografom, a nie samoistnie.

  10. To nie jest dokładnie tak, Pawle:
    1. Przez wiele lat jeździłem do Bukowiny Tatrzańskiej, miałem zawsze wrażenie, że uczestniczę w Cepeliadzie nawet, jak mieszkałem w prywatnym domu. I pewnego razu zdarzyła się rzecz niesłychana, młoda kelnerka w restauracji zaprzyjaźniła się ze mną i zaprosiła mnie na jakieś, już nie pamiętam, zabawy ludowe, tylko dla Górali Bukowińskich. Po otrzymaniu zgody na pobyt spędziłem kilka wieczorów w swoim życiu w autentycznej kulturze ludowej, i wierz mi, że to nie był żaden „produkt turystyczny”.
    2. „Sztuczny konstrukt etnografów” – zgadza się, ale wynika to z braków językowych grup badanych, a nie z winy etnografów. Do dzisiaj, gdyby robiono w przedwojennych rocznikach statystycznych zapis dokładnego określenia przynależności plemiennej osoby badanej, jaką ona podaje, to mielibyśmy kilka milionów społeczności o nazwie „tutejszy”. Żaden Poleszuk nie powiedział, że jest Białorusinem, tylko że jest „tutejszy”.
    3. W historii świata wielokrotnie zdarzało się, że pejoratywne określenie grupa przyjmuje jako własne. Nic w tym dziwnego.
    4. „poczucie tożsamości grupowej wykształciło się dopiero dzięki etnografom, a nie samoistnie” – no Pawle, tak jak Cię lubię, to tak niesłychanego zdania nie czytałem od lat w Twoim wykonaniu. Co Ty wypisujesz? Oczywiście, że samoistnie, gdyż świat się zmienił. Ten przedwojenny chłop, niepiśmienny, bez śladów jakiejkolwiek inteligencji, odseparowany od świata; i w kontrze te dziewuszki z górnego zdjęcia. To jest produkt etnografów? Bo mnie się wydaje, że cywilizacji, rozwoju, również świadomości.

  11. Ad 4. „poczucie tożsamości grupowej wykształciło się dopiero dzięki etnografom, a nie samoistnie”

    Uściślę: dzięki etnografom, którzy zdefiniowali i opisali Bojkowszczyznę, mieszkańcy Bieszczadów Wschodnich zaczęli czuć się Bojkami. Bez tego prawdopodobnie czuliby się dzisiaj „zwykłymi” Ukraińcami, tak jak – powiedzmy – mieszkańcy okolic Lwowa, którzy żadnej tożsamości lokalnej nie wytworzyli. O to mi tylko chodziło.

  12. Torlinie, czy znasz książkę Antoniego Kroha „Sklep potrzeb kulturalnych”? Jeśli nie, to gorąco polecam. Jest w niej sporo o tym, jak się ma etnografia do rzeczywistości. A poza tym to świetna lektura.

  13. Na tym terenie występowali też Zamieszańcy 🙂

    ,, Zamieszańcy należą do rusińskiej grupy etnograficznej. Osiedlili się na terenie Pogórza, na północ od Krosna, w wiekach XV i XVI, tworząc swoistą enklawę na polskim terytorium etnicznym. Zamieszańcy to jedna z najmniejszych grup etnograficznych zamieszkujących ziemie polskie. Zajęli oni tereny dzisiejszych 10 miejscowości: Krasnej, Węglówki, Rzepnika, Czarnorzek, Pietruszej Woli, Oparówki, Bonarówki i Wólki Bratkowskiej, które tworzyły jednolitą całość oraz Blizianki i Gwoździanki – znajdujących się nieco na północ.
    …………………………………….
    Rodowód Zamieszańców był złożony, odnaleźć w nim można zarówno elementy ruskie, łemkowskie, wołoskie, jak i polskie – dominował jednak ruski. Zamieszańcy wytworzyli swoją kulturę. Posługiwali się specyficznym dialektem języka ruskiego, wyznawali wiarę greckokatolicką (pierwotnie prawosławie), zachowali wiele wschodnich obyczajów. Z czasem niektóre wsie, poprzez małżeństwa „mieszane”, ulegały częściowej polonizacji.

    http://naludowo.pl/kultura-ludowa/zamieszancy-rusinska-grupa-etnograficzna-rusini-pochodzenie-historia-tereny-pogorze.html

    A w kwestii rodowodu:

  14. I na marginesie :-)))

    Gerard Depardieu uciekł do Belgii. W wywiadzie powiedział, że krótkoterminowy pobyt w Rosji jeszcze bardziej utwierdził go , że jest Francuzem.

  15. A mnie chodziło Pawle, że zawsze są jakieś powody, dla których jakaś grupa zaczyna się jakoś tam nazywać. Mogą to być etnografowie, przezwiska, sąsiednie plemiona, zwyczaje, język i dziesiątki innych powodów. Jakby jakaś narodowość nie potrzebowała odróżnienia się od innych, toby nie stworzyła własnej nazwy. Bardzo ważna jest również narodotwórcza rola państwa: Szwajcaria, Belgia, Bangladesz i wiele innych. Na naszych oczach, powolutku, tworzy się nowy naród – kaliningradzki.
    ———-
    U.W.!
    nie słyszałem o Zamieszańcach. A Depardieu mnie nie interesuje (nie gniewaj się)..

  16. Po pierwsze, nie przesadzajmy z genetycznymi ‚wzorcami’ ludów. Zwłaszcza w odniesieniu do ludów nie istniejących od tysiącleci.
    Po drugie… czy na prawdę to takie proste by powiedzieć: ‚Rumuni jako lud romański’? To przecież mieszanka romańsko-słowiańska, z innymi naleciałościami (Dakowie wcześniej, Bułgarzy, Węgrzy i Turcy później…). Współczesna romańskość języka wynika nie tylko z jego pochodzenia, ale także z akcji jego romanizowania, wznieconej przez dziewiętnastowieczny nacjonalizm.
    I, na marginesie, gdy czytam dyskusję powyżej, choćby o tej ukraińskości ludności wokół Lwowa, to też mam wrażenie, że na siłę dawnych ludzi wciskamy we wzorce nacjonalistyczne.

  17. pak4: „Choćby o tej ukraińskości ludności wokół Lwowa, to też mam wrażenie, że na siłę dawnych ludzi wciskamy we wzorce nacjonalistyczne.”

    Przecież mowa tu nie o dawnej, tylko o współczesnej ludności okolic Lwowa, której ukraińska świadomość narodowa nie budzi chyba wątpliwości.

  18. No nie powiem, uśmiech wzbudziłeś na twarzy mej teraz 🙂

    I wcale bym się nie zdziwił , gdyby Bojkowie faktycznie mieli coś z Celtami wspólnego… Moi duchowi bracia zapuszczali się daleko, chociaż lepiej udokumentowane są ich poczynania na zachodzie niż na wschodzie Europy 🙂

    O istnieniu Lachów wiem z kolei już dawno, chociaż nie znam żadnych szczegółów. Byłem natomiast w tutejszym Parku Etnograficznym i Miasteczku Galicyjskim… Nadzwyczaj interesująca podróż w czasie…

    Podobnie jak te przyciągające oko Bojkowianki u Ciebie 😉

    Dzięki bardzo za tę notkę! Zapraszam na Polankę – dzisiaj ja też napisałem coś z myślą o Tobie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: