Napisane przez: torlin | 15/05/2015

Za łatwo osądzamy

Młodzież w muzeum wpatrzona w smartfony

Wiecie o tym, że uwielbiam dobrą fotografię, zarówno pod względem artystycznym, jak i tematycznym. Przygotowując się do odpowiedzi przy poprzedniej notce natrafiłem na wspaniały artykuł TU. I w tym toż że artykule jest cudowne zdjęcie, młodzież klikająca  w swoje smartfony siedząc tuż przy jednym z największych arcydzieł naszej cywilizacji, „Straży nocnej” Rembrandta. Właściwie nie ma co pisać, w artykule to jest wspaniale przedstawione, wszystkie argumenty „za” i „przeciw”. Zgadzam się, że nie można z góry ogłaszać, co takiego mają na wyświetlaczach dziewczyny i chłopcy, ale też ich nie potępiam, gdyby zaglądali na swoje ulubione strony. Rijksmuseum jest olbrzymią placówką, z mnóstwem arcydzieł, i trzeba być naprawdę przygotowanym, aby tam spędzić cały dzień. Oskarżamy młodzież, a kto zna ze swoich znajomych ludzi potrafiących cały dzień oglądać wspaniałe obrazy. Do tego trzeba być dobrze przygotowanym, to samo nie przyjdzie. W ogóle tej młodzieży nie oskarżam o cokolwiek.

manipulacja mediów

W tym samym artykule jest cudowne zdjęcie ukazujące, jak media mogą nami manipulować. Jeżeli ktoś wybierze zdjęcie z lewej lub prawej strony, będzie oszukiwać czytelnika.

Fotografia jest cudowną sztuką.

Advertisements

Responses

  1. „Oskarżanie” młodzieży byłoby oczywiście pustym gestem. Ten obrazek ilustruje jednak pewną ogólniejszą bolączkę. Nasza techniczna cywilizacja oferuje coraz więcej, coraz bardziej atrakcyjnych i coraz łatwiej dostępnych pokus. Ich ilość przekracza możliwości ludzkiej percepcji, a daleko nie każdy potrafi i zwłaszcza nie każdy ma dość siły woli, by dokonać sensownego wyboru. Młodzi ludzie zawsze marnowali czas na głupstwa (i nieraz w starszym wieku tego żałowali), tyle że dziś tych głupstw, na które można tracić czas, jest więcej i są bardziej wciągające.

  2. A ja w dalszym ciągu twierdzę, że myśmy marnowali czas na większe głupstwa. Dzisiejsze „głupstwa” są inteligentniejsze i bardziej rozwijające. Ale przede wszystkim nie należy zmuszać młodzieży do pokochania Wielkiej Sztuki i podawać ją w zbyt wielkich dawkach, a takim czymś jest wizyta w muzeach typu Rijksmuseum czy Prado. Ja na początku swojej przygody kulturalnej nie znosiłem muzeów, a słuchałem Czerwono – i Niebiesko Czarnych, Czerwonych Gitar, Trubadurów, Tajfuny, Wagandów, Blackoutów czy wczesnego Niemena.

  3. Muszę ci powiedzieć, że moja czternastoletnia córka całkiem ochoczo zwiedzała w zeszłym roku Prado, choć jak na razie jej wiedza o malarstwie jest bardzo znikoma.
    Zmuszać nie należy… Ale co robić, jeśli młody człowiek nie ma ochoty nawet wybrać się do kina, bo zamiast porządnego filmu woli oglądać jajcarskie kawałki na YouTube?

  4. „Dzisiejsze głupstwa są inteligentniejsze i bardziej rozwijające.”

    Kiedy czytam taką opinię, przypomina mi się kapitalna uwaga z „Paragrafu 22” (cytuję z pamięci, więc jest to moja parafraza):

    „Pułkownik zarządził, żeby wszyscy żołnierze w czasie wolnym zajmowali się strzelaniem do rzutków. Było to dla nich doskonałe ćwiczenie. Nabierali dzięki temu wprawy w strzelaniu do rzutków”.

    Tak mniej więcej postrzegam „rozwijające” gry komputerowe. Rozwijają one u młodzieży umiejętność grania w gry komputerowe.

  5. Różne rzeczy przychodzą różnym ludziom w różnym czasie.

    Mnie przed 30-stką malarstwo nie interesowało wcale, a wcale. Literatura, to była moja muza.

  6. Ja także uważam, że to nie wina młodych, iż wolą smartfon, a ogłupiające gry produkują ,niestety, dorośli. I to oni nie uczą odbierania obrazów i nie zaznajamiają swoich dzieci ze sztuką.

  7. Przyjmijmy, że widoczna na fotografii młodzież przygotowuje się do klasowego konkursu z wiedzy o Rembrandtcie.
    Drugie foto jest świetnym przykładem na łatwość manipulacji.

  8. Ultra!
    Ja to uznaję za dar, jakbym był wierzący, tobym napisał, że od Boga.To nie jest tak, że każdy rozumie muzykę, obraz, poezję czy teorię względności. W sprawie gier przeczytaj moją odpowiedź Pawłowi.
    —————–
    Pawle!
    Ty zazwyczaj masz dużo racji, ale jesteś sceptykiem konserwatystą. Moim zdaniem to nie jest tak. Współczesne gry są wielokrotnie ogłupiające, ale jest również mnóstwo rozwijających. Nie lubię (piszę ogólnie, a nie z aluzją do Ciebie) tego ciągłego obsobaczania nowych czasów, młodzieży, zabaw, zwyczajów itp. Dawniej było lepiej – a ….. prawda. Wszystkie moje wspomnienia z zabaw, imienin, spotkań, to było chlanie do nieprzytomności, wóda i tanie wińska lały się strumieniami. I ocean papierosów. Paliło się również w pracy w pokojach.
    Wracając do młodzieży, jeżeli nie mówimy tylko o inteligencji, to średni poziom dzieci i młodzieży znacznie się podniósł, kiedyś różnice były katastrofalne.
    —————-
    Gszczepa!
    Do sztuki trzeba dojrzeć. I nie należy przesadzać, jeden z moich przyjaciół od najmłodszych lat prowadzał swojego syna do galerii sztuki nowoczesnej. Mówiłem mu, że syn ją znienawidzi, i się sprawdziło. Dzisiaj cudowną rzeczą jest YouTube ze swoimi filmikami, grafika Google. Za moich młodych lat (nie wiem, czy już to opowiadałem, w razie czego przepraszam za powtórkę) na uczelni (SGPiS, dzisiejsze SGH) Wydział Kultury zorganizował wykłady/prelekcje z historii sztuki. Pierwsze spotkanie odbywało się w malutkiej salce, trzecie czy czwarte było w największej auli, ze studentami siedzącymi w przejściach na schodach. A wtedy były tylko rzutniki i przeźrocza, magnetowidy dopiero wchodziły na rynek. Jestem pewien, że i dzisiejsza młodzież z przyjemnością posłuchałaby historii życia van Vermeera czy Caravaggia, pod warunkiem, że będzie to przekazane w sympatyczny i popularny sposób. Takim znakomitym przykładem są wykłady Wołoszańskiego, czy działalność Malickiego.

  9. Torlinie, ja jestem sceptykiem, ale na pewno nie konserwatystą. Nie znajdziesz żadnej mojej wypowiedzi zawierającej opinię, że dawniej było lepiej. Wszystko jedno, o jakie „dawniej” chodzi. Zawsze twierdzę, że w planie generalnym świat idzie ku lepszemu, choć nie bez zahamowań i przejściowych regresów. Ku lepszemu w rozumieniu utylitarystycznym: coraz więcej życiowej pomyślności dla coraz większej liczby ludzi.
    Mój opór budzi natomiast twój nadmierny moim zdaniem entuzjazm dla nowinek technicznych i w ogóle zdobyczy współczesnej cywilizacji. Bo usuwając dawne niedostatki i przynosząc korzyści, zwykle stwarzają zarazem nowe zagrożenia. Internet jest wielkim dobrodziejstwem, ale z drugiej strony nie wydaje mi się to pozytywne, że moja córka poświęca całe godziny na ulubioną grę sieciową (niechby nawet była jakoś rozwijająca, choć nie wydaje mi się), zamiast spotykać się w realu z rówieśnikami albo po prostu czytać książki. Jedno i drugie rozwija moim zdaniem bardziej niż klikanie myszą w wirtualnym świecie.
    Zdecydowanie natomiast wkurza mnie, kiedy ktoś usilnie mnie przekonuje, że JA powinienem zmienić swoje długoletnie nawyki i upodobania, ponieważ teraz należy żyć inaczej i tak jest nowocześnie. Owszem, w tym, co dotyczy mojego prywatnego życia, jestem konserwatystą i dobrze mi z tym. I niech mi nikt nie wmawia, że ta moja postawa to jakaś ułomność. Co najwyżej dziwactwo, o ile dziwactwem jest wszystko, co silnie odbiega od średniej statystycznej.

  10. @ Torlin,

    „Wszystkie moje wspomnienia z zabaw, imienin, spotkań, to było chlanie do nieprzytomności, wóda i tanie wińska lały się strumieniami. I ocean papierosów. Paliło się również w pracy w pokojach.”

    Ciekawe, gdyz moje wspomnienia sa diametralnie rozne, choc nie pozbawione momentow zabawnych. trudno natomiast mowic, czy lepiej to czy gorzej.

    @ Pawel Lubonski,

    „…coraz więcej życiowej pomyślności dla coraz większej liczby ludzi.”

    Sadze, ze jest Pan optymista, lub tez patrzy na okreslony wycinek swiata.
    Jak mawia moj znajomy, lepiej juz bylo.

    Pozdrawiam

  11. Ja bym powiedział, że wszystko już było, a i tak zawsze jest inaczej.
    Dla przypomnienia.
    Zanim rozpropagowano pecety pan Rubik wymyslił kostkę, która miała służyć rozwijaniu wyobraźni przestrzennej.
    Kiedy słyszy się o biciu kolejnych rekordów w szybkości układania kostki nasuwa się myśl że droga do rozwoju wyobraźni prowadzi przez rozwój przeciwstawnego kciuka.
    Podobne intencje kierują prawdopodonie autorami gier komputerowych.
    Bardzo mi się podobają wszelkiej maści wydzrzenia historyczne.
    Prowadząc legiony do bitwy pod Kannami można w dowolny sposób uaktualnić historyczny manewr.
    Przy dźwiękach technobeethovena powalczyć jako Tyberiusz z Justynianem w bitwie pod Troją.
    Lepszy rydz jak nic ?

  12. Pawle!
    Tak się tłumaczysz, jakbym Ci dokuczał słowem „konserwatysta”. Ja też jestem w życiu prywatnym konserwatystą. Może za bardzo jestem przerażony swoimi rówieśnikami, którzy rękami i nogami bronią się przed rzeczywistością i wszędzie widzą dzieło szatana. Przepraszam, że tak krotko, ale pracuję teraz na okrągło i śpieszę się do pracy.
    ———–
    Vandermerwe!
    Nieprawda, jest coraz lepiej.
    ————-
    Piotrusiu!
    Oczywiście, że będą osoby grające w ogłupiającą grę na okrągło. Ale ja jakoś nie miałem kłopotów ani z synem, ani z córką, i jestem pewien, że nie będę ich miał w kontakcie z wnuczkami.

  13. 1 – „Oczywiście, że będą osoby grające w ogłupiającą grę na okrągło”
    2 – „Zdecydowanie natomiast wkurza mnie, kiedy ktoś usilnie mnie przekonuje ”
    Pół biedy kiedy tylko usilnie przekonuje. Ja coraz częściej doświadczam kolców współczesnego świata, który w imię statystycznej większości ( poprawności ) ogranicza moją swobodę indywidualnego wyboru.
    Bez zbędnego przekonywania do swoich racji co chwilę obrywam w łeb kolejnym kretynizmem. Moi rówieśnicy rękami i nogami bronia się przed nieustannym ograniczaniem wolności , wręcz zniewoleniem które Ty nazywasz rzeczywistością.
    Nie mam pojęcia skąd w Tobie tyle optymizmu w propagowaniu dzieł szatana.

  14. @ Torlin,

    „Nieprawda, jest coraz lepiej.”

    Mozliwe, ze nieprawda jednak nalezaloby wykazac, ze powszechnie jest coraz lepiej. Wyrazilem swoje zdanie wobec rownie osobistego zdania Pawla Lubonskiego – jedno i drugie jest subiektywnym odczuciem.

    Pozdrawiam

  15. Piotrusiu, mógłbyś napisać konkretnie, jakie swobody ci ograniczono, którymi się wcześniej cieszyłeś?

  16. Dla Pawła
    1. W niezbyt odległej przeszłości moja praca opodatkowana była 5% podatkiem ryczałtowym od obrotu. Przy obrocie 3000 zł moja danina na państwo wynosiła 200 zł ZUS + 150 zł podatku = 350,- zł
    Więc otrzymywałem do ręki 2650 zł. Po odjęciu kosztów utrzymania w wysokości 1150, zł na zakup wytworu własnych rak potrzebowałem 2 miesięcy pracy.
    2. Aktualnie
    1120 zł generuje 280,- zł podatku dochodowego
    1100,- zł opłaty ZUS
    575,- zł podatku obrotowego
    co daje razem 3075, zł.
    Łatwo zauważyć,że zostałem trwale pozbawiony możliwości zakupu wytworu własnych rąk.
    Aha – mógłbym zatrudnić się niewolniczo w formacie samowykluczenia z systemu ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych. Ale miałem pisać o ograniczeniach wolności a nie jej pozbawianiu.
    Oczekujesz kolejnego przykładu ?

  17. Piotrusiu, co to ma wspólnego z wolnością?
    Jeśli przyjąć to, co napisałeś, za dobrą monetę, to po prostu pogorszyły ci się finansowe warunki pracy. Mnie też się w ostatnich latach pogorszyły, choć z innych powodów. Nikt mi nie odbierał żadnej wolności, tylko moje produkty sprzedają się gorzej niż kiedyś.
    Ale szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem twoje rachunki. Co to za liczby: 1120 i 3075 zł? I skąd ci się wziął podatek obrotowy? Zdawało mi się, że już dawno go zastąpiono VATem.

  18. ” ….pogorszyły ci się finansowe warunki pracy.” ” Nikt mi nie odbierał żadnej wolności,”

    Na pierwszy rzut oka nie ma zwiazku miedzy finansowa sytuacja a wolnoscia. Jednak jesli spojrzec na to dokladnie zwiazek chyba istnieje. Przeciez wspolczesne panstwo calkiem jasno mowi, ze poprzez polityke fiskalna pragnie by spoleczenstwo postepowalo w okreslony sposob jak i dokonywalo okreslonych wyborow. A to mozna okreslic jako ograniczenie wolnosci.

    Pozdrawiam

  19. Napisałem długi emocjonalny tekst i mi go gdzieś wcięło.
    Pokrótce w tabelce
    Rok 1995 2015

    Podatek dochodowy 150,- 280,-
    Podatek VAT 0,- 575,-
    Składka ZUS 200,- 1100,-
    Dochód 2650,- 1120,-
    RAZEM 3000,- 3075,-
    – To kwoty około średniej krajowej. Liczby mówią same za siebie i nie potrzebują zagłuszania erystycznymi sztuczkami.
    Jesteś na tyle wolny na ile dysponujesz własną wolnością.

    Pomyśl dlaczego Twoje produkty sprzedają się gorzej.
    Moje sprzedają się wyśmienicie oby tylko Państwo nie próbowało mnie traktować jak producentów oscypka. (a zakusy jego są nieograniczone)

  20. Tabelkę te z pokoziołkowało.

  21. No więc mam trzy pytania.
    Po pierwsze, co ty takiego produkujesz, że w 1995 roku miałeś VAT zerowy, a w 2015 – jak rozumiem – 23%?
    Po drugie, co ty takiego produkujesz, że mimo inflacji zarówno w 1995, jak i dwadzieścia lat później twój dochód brutto wynosi około 3000 zł?
    Po trzecie, co ty takiego produkujesz, że płacisz wysoki VAT od własnych wyrobów, a zwrotów VATu za materiały do ich produkcji i inne koszty nie dostajesz?

    Z ciekawości zacząłem sprawdzać. Niestety, nie mam dokładnych danych sprzed dwudziestu lat, ale trochę notatek zachowałem.
    Mój miesięczny dochód netto (po opodatkowaniu, ale przed opłaceniem ZUS) był w 1995 roku dość zmienny, ale średnio obracał się w okolicach 1000-1200 zł, co wtedy – jak pamiętam – było całkiem przyzwoitym zarobkiem. ZUSu pewnie płaciłem tyle co ty, czyli 200 zł. VAT na książki był zerowy, dziś nie jest, ale VATu w ogóle bym tu nie mieszał, bo jego koszty ponosi przecież głównie końcowy odbiorca, a nie producent. Kiedy VAT rośnie, automatycznie rosną ceny detaliczne. Może to oczywiście zmniejszać popyt.
    Obecnie mam dochód netto średnio rzędu 3000 zł, z czego 1000 zabiera ZUS. Stać mnie na mniej niż wtedy.

  22. Pawle przecież nie ma znaczenia co produkuję.
    Ja piszę o obciążeniu osobistego dochodu.
    Żeby zapłacić 1000 zł ZUSu musisz wystawić fakturę brutto na 1230,- zł
    Żeby dostać do ręki 1000,- zł musisz wystawić fakturę brutto na 1500,- zł
    Wcześnie zostałem sierotą więc mikrekonomią interesuję się od dawna.
    Teraz to już pasja.

  23. Piotrusiu, to była retoryka. Oczywiście nie jest istotne, co produkujesz (choć nie jest to chyba wielką i straszną tajemnicą?). Nadal wszakże nie pojmuję, jak to możliwe, że masz w tej chwili przychód 3000 zł brutto i taki sam miałeś dwadzieścia lat temu. Przecież inflacja przez ten czas nastąpiła spora. 200 zł ZUSu wtedy i 1000 zł teraz to fałszywe porównanie.

  24. Nie za bardzo chcę się wtrącać w Waszą dyskusję, bo już tyle razy pisałem o swoich poglądach, że staje się to nudne. Jedna rzecz zwróciła moją uwagę, jakby było tak tragicznie, jak piszesz Piotrusiu, toby nie istniało kilka milionów polskich firm. Spośród moich znajomych nikt nie zamknął firmy, wręcz przeciwnie, starają się rozszerzać działalność. Wiele aspektów rzeczywistości gospodarczej napawa mnie dumą, jak polscy sadownicy, którzy w mgnieniu oka przestawili się w jabłkach – z powodu zamknięcia rynku rosyjskiego – na nowe rynki.
    ————
    Vandermerwe!
    Jest coraz lepiej, i to na całym świecie. Oczywiście możesz mi dać setki przykładów, że jest inaczej, ale nie zmieni to oceny tendencji. Wystarczy spojrzeć na Chiny, jak na naszych oczach kończy się era państwa płacącego robotnikom 10 centów dziennie, a nowocześni Chińczycy zalewają Azję jako turyści (póki co Azję, przyjdzie pora i na Europę).
    A w sprawie ograniczania wolności? Pogorszenie warunków życia nie jest żadnym ograniczeniem wolności, bo nikt takiemu osobnikowi nie broni zostać bogatym. Biednym jest na własną prośbę.
    —————
    Pawle!
    mam dziwne wrażenie, że państwo od lat stosuje specyficzną retorykę, podsuwając nam specjalnie fałszywy trop, a omijając dalekim łukiem jakiekolwiek spory na rzecz najistotniejszą. I ta dyskusja pokazuje, że im się ciągle udaje.
    Państwo specjalnie ściąga spory na sprawy podatkowe, fiskalne, a nie pozwala powiedzieć jednego słowa na sprawę fundamentalną, podstawową. To jest ZUS. Nie w podatkach jest problem, nie w innych obciążeniach, a w ZUS-ie. Nie może być tak, że młody przedsiębiorca, który czasami ma bardzo mały dochód, ma płacić ponad 1.000 zł ZUS-u. Likwiduje to wszystkie drobne, jednoosobowe firmy komputerowe, projektowe. Nie może dotrzeć do decydentów, że powinno być tak jak w USA, że firma nieprzekraczająca jakiejś konkretnej granicy, jest zwolniona z ZUS-u.

  25. Witam Cię Gustliku bardzo serdecznie. Wybacz, że dopiero teraz, ale ja praktycznie nie wychodziłem z pracy przez ostatnie trzy dni. W obydwóch zdaniach masz rację, nie można wykluczyć, że czytają właśnie na temat obrazu.

  26. @ Torlin,

    „Jest coraz lepiej, i to na całym świecie.”

    Zalezy gdzie i zalezy kiedy. Oczywiscie mozna patrzec wycinkami i wyjdze nam, ze jest coraz lepiej lub coraz gorzej. Jesli jest coraz lepiej i w dodatku na calym swiecie, dlacze go jest tylu niezadowolonych w roznych czesciach swiata, nawet w zamoznej i sytej Europie.
    Wezmy kraj mego zamieszkania. Jesli zapytac czy jest lepiej odpowiedz bedzie niezbyt jednoznaczna. Tak jest lepiej, gdyz wszyscy mamy jednakowe prawa. Jest jednoczesnie gorzej, gdyz instytucje panstwowe ulegaja powolnej degradacji, bezrobocie zamiast sie zmijeszac rosnie ( wsrod mlodych +- 50%), szkolnictwo podupada, ludzie sie buntuja, gdyz obietnice wladzy pozostaja obietnicami. Sadze, ze podobne odpowiedzi uslyszy sie jak Afryka dluga i szeroka. Jesli do tego dodac, ze wedlug wielu analiz spora czesc krajow Afryki jest w gorszej sytucji polityczno-ekonomiczne niz w momencie uzyskania niepodleglosci, wtedy trudno mowic, ze jest lepiej na calym swiecie.
    Lektura polskiej prasy i toczacych sie dyskusji wokol wyborow prezydenckich rowniez pokazuje obraz mocno zagmatwany i trudno powiedziec jednoznacznie, ze jest lepiej. Moze nie jest gorzej, nie wiem i nie jestem pewien odpowiedzi

    „Biednym jest na własną prośbę.”

    Jest to wyjatkowe uproszczenie rodem ze spolecznego darwinizmu – byloby nawet zabawne, gdyby nie konsekwencje jakie moze miec na codzien.
    Ja jednak nie o tym pisalem. Pozwole sobie na cytat mej wlasnej wypowiedzi.

    „Przeciez wspolczesne panstwo calkiem jasno mowi, ze poprzez polityke fiskalna pragnie by spoleczenstwo postepowalo w okreslony sposob jak i dokonywalo okreslonych wyborow. A to mozna okreslic jako ograniczenie wolnosci.”

    Pozdrawiam

  27. Nie chciałbym nadużywać gościnności Torlina ale:
    – Pawle korci Cię niczym Facebook by mi zaglądnąć do garków.
    Zbaczasz z tematu, a nasz dyskurs miał dotyczyć ograniczania wolności – w tym ekonomicznej.
    – Torlinie jeżeli nie jest tragicznie to wskaż mi jak zatrudnić młodego człowieka po studiach – tak bym nie musiał do niego dopłacać ?
    (bez krętactw i kreatywnej księgowości)
    1000,- zł na rękę to grosze niegodne absolwenta wyższej uczelni. Jaką powinien miec wydajność młody człowiek by w ciągu 20 roboczych dni w miesiącu zarobić na siebie. Zauważcie, że ja zupełnie pominąłem inne koszty, a o wartości nabywczej i inflacji nawet nie napomknąłem.

  28. Łatwo przychodzi nam osądzanie innych, gorzej kiedy chodzi o nas samych…. Od zarania dziejów ludzie albo manipulują innymi, albo sami są manipulowani…a najróżniejsze współczesne media i agencje reklamowe wcale nie pomagają w dotarciu do prawdy. Bo co niektórym jest nie na rękę mówienie jak jest naprawdę i wolą dać opinii publicznej własną wersję rzeczywistości. Szeregowy obywatel zdany jest w takiej sytuacji na analizę porównawczą i samodzielne wyrobienie sobie zdania…

    Co do reszty Twojego wpisu, społeczeństwo nam ubożeje pod względem kulturowym, bo sporo rzeczy zdigitalizowanych, przetworzonych i przez to nie odbieranych już w swojej prawdziwej postaci, jak na przykład dzieła sztuki w muzeum… Na szczęście uchowali się jeszcze na świecie tradycjonaliści lubiący obcować z prawdziwą sztuką 🙂 To pocieszająca myśl.

    Co do fotografii, tutaj jesteście pokrewnymi duszami z moim Tatą, który pasjonuje się fotografią od najmłodszych lat 🙂

    Pozdrawiam i zapraszam na 2 część gregoriańskiego Marzenia…

  29. „społeczeństwo nam ubożeje pod względem kulturowym, bo sporo rzeczy zdigitalizowanych, przetworzonych i przez to nie odbieranych już w swojej prawdziwej postaci…”
    zamiast ubożeje powinieneś napisać wzbogaca się niezmiernie.
    Jeszcze w XIX wieku człowiek zamożny miał okazję słyszeć, którąś z symfonii lub oper jedynie raz w życiu.
    Damę z łasiczką oglądało kilku gości z towarzystwa, a Sienkiewicz był dostępny osobom niepiśmiennym jedynie w formie opowiadanej.
    Dziaj każdy analfabeta może wielokrotnie przesłuchać audiobuka, meloman zachwycać się wielokrotnymi powtórkami operowych arii, a poszukiwacz Gralla zachwycać się kopią Ostatniej Wieczerzy w jakości niedostępnej oryginałowi.
    A prawdziwa sztuka – czymże jest prawda.:-D

  30. Miałem Drogi Celcie już zacząć stukać w klawiaturę, ale przeczytałem komentarz Piotrusia i …Osram i wszystko jasne. Ma rację Piotr w zdrobnieniu.
    Na mnie szokująco wpłynęła sprawa pobytu w kiczowatych Złotych Tarasach, gdzie byłem na bezpośredniej transmisji z Włoch opery. Tak wygląda współczesny świat, trochę kiczu i trochę Wielkiej Sztuki, razem, pomieszane, przenikające się. Nie ma co protestować. Czas przywyknąć.

  31. Torlinie mamy bardzo zdolną młodzież korzystającą z najnowszych zdobyczy cywilizacji co wykazała ustna matura z języka polskiego w tym roku:-)
    jako ze zrezygnowano z prezentacji a przestawiono się na 18 zestawów pytań już po godzinie zainteresowani mieli 14 zestawów, jednostki nie pozbawione poczucia humoru dorzuciły tez coś z własnej wyobraźni.
    Ci którzy zdawali pierwsi skazani zostali przez los na własne siły.
    Grunt to kolektywne działanie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: