Napisane przez: torlin | 02/06/2015

Dum spiro, spero

Dum spiro, spero.

Przyznaję szczerze, zaniedbałem blog. Wynikało to z wielu przyczyn, zarówno osobistych, jak i ogólnopolskich. Wprawdzie u mnie nic sensacyjnego się nie dzieje, nie ma żadnych krwiożerczych powstań, dramatów czy katastrof, ale miałem nadmiar pracy, zarówno zawodowej, jak i tej na zlecenie, bardzo złe godziny tejże pracy rozbijające mi całe dni, odczuwam też po prostu znużenie. Za dużo tego, chociaż przecież niedawno bylem na urlopie.

Ale chyba bardziej zaszkodziło mi to, co się stało w Polsce. Jak wiecie od dawna, jestem pod względem emocjonalnym na rozchybotanym okręcie, z jednej strony nie cierpię PiS-u z jego demagogią (chociaż on jest malutki pod tym względem w stosunku do Kukiza), z drugiej nie znoszę Platformy. Nie zdawałem sobie sprawy, jaka jest ilość w Polsce ludzi nie orientujących się w ogóle w świecie, w ekonomii, w prawie. Zaczął Kaczyński od pustych lodówek, i teraz mamy zalew pustosłowia, obietnic, demagogii tak strasznej, że to sobie trudno wyobrazić. I nienawiści, czystej, zajadłej, bezkompromisowej, bez próby nawet  szukania przyczyn, kompromisów, poznania zdania drugiej strony. Nienawiść czysta jak łza, niczym niezmącona.

Mnie się robi po prostu smutno, gdy kandydat na prezydenta mówi, że cofnie wiek emerytalny, kiedy nie ma do tego uprawnień, że będzie się wsłuchiwał w głos klasy robotniczej rozmawiając ze ZZ „Solidarność”, podczas gdy 80 % pracujących nie ma najmniejszych szans na założenie związków zawodowych, o likwidacji śmieciówek, podwyższeniu progu wolnego od podatku, itd, itd. Puściłem przez przypadek Trójkę, a tam triumfalnie Pospieszalski ogłaszał, że Prawdziwa Polska Radykalna wróciła na ekrany i teraz będzie inaczej. Jako rozmówców zobaczyłem najsłynniejszych dziennikarzy prawicy, którzy natychmiast ku uciesze prowadzącego rzygnęli na przeciwników politycznych. Przed chwilą zobaczyłem komentarze na temat niedalekiego powstania nowej partii „Nowoczesna.pl”, od razu nienawiść, z miejsca. Nowego przeciwnika najlepiej zniszczyć w momencie powstania, aby nic nie zakłócało naszego narodu w drodze do Prawdziwej Polski.

Przestało mi się tutaj podobać, nie ma na kogo glosować, wszyscy mi są obcy, to jakiś dramat, co się stało. Mam jedną nadzieję, że istnieje tak zwana milcząca większość, trochę jak ja. Taka, co się nie odzywa, bo jest zapracowana, nie udziela się, bo nie ma na to czasu. Ale jak ją coś wnerwi tak naprawdę, to wtedy zwycięża. itd, itd. Dum spiro, spero.

Reklamy

Responses

  1. Prezydent elekt prowadzi kampanię wyborczą PiS. Normalne w demokracji.

    Pospieszalski podnosi głowę? Super! Potencjalny sukces PiS zależy od PR i konsekwencji. Przebieranie nóżkami po władzę radykałów szkodzi im.

    > Przestało mi się tutaj podobać, nie ma na kogo glosować, wszyscy mi są obcy […]
    Kwestia pokoleniowa?
    (Ja też nie bardzo mam, chyba że się podepnę pod młodszych lub starszych.)

    > Mam jedną nadzieję, że istnieje tak zwana milcząca większość, trochę jak ja.
    Ja się obawiam (no… w zasadzie to gratuluję), że jesteś sytuowany i ustawiony powyżej zdecydowanej większości, nie stanowisz więc jej dobrej miary polskiej większości.

  2. Obawiam się, że znaczną częścią milczącej większości byli wyborcy muzyka, który nie dość, że nie ma kompletnie pojęcia o skutkach wprowadzeniu JOWów, to bez żenady dalej brnie w tą paranoję. Za czasów Tymińskiego milcząca większość zareagowała podobnie.
    Polacy nie są w czołówce państwowców, którzy wkładają choć minimum wysiłku aby refleksyjnie ocenić propagandowe brednie kandydujących.

  3. „..że nie ma kompletnie pojęcia o skutkach wprowadzeniu JOWów, to bez żenady dalej brnie w tą paranoję.”

    Dlaczego zaraz „paranoja”. W tych stronach dawnymi czasy byly wlasnie jednomandatowe okregi wyborcze. W ramach reform wprowadzono system proporcjonalny, ktory rowniez szczescia nie przyniosl i zaczyna mowic sie ponownie o jednomandatowych okregach.

    Pozdrawiam

  4. Nie martw się. Czasami narody wpadają w irracjonalny amok. Przeważnie wygląda to na klęskę i koniec świata. Ale tylko z początku. Potem,,gdy już jest tylko gorzej, okazuje się, że nawet zto co łe ma swoje dobre strony.

    Nigdy nie było tak wspaniałych dowcipów jak w czasach najgłębszego zamordyzmu.

  5. PAK-u!
    Dziękuję za tak pochlebne o mnie zdanie, teraz powodzi mi się o wiele gorzej niż w czasach komunizmu, właściwie na logikę powinienem kwestionować rzeczywistość. Tylko że ja bardzo ciężko pracuję (i jestem z tego dumny).
    A co do tego zdania „im gorzej, tym lepiej” – masz całkowitą rację, z tym że w ten sposób zabetonujemy znowu scenę polityczną, bo wszyscy będą głosować nie za PO, tylko przeciw PiS-owi.
    ——————
    Nie Woziwodo, milcząca większość to nie są wyborcy muzyka, ona nigdy nie była milcząca. To są wyborcy Tymińskiego, SLD z okresu triumfu Millera, a teraz ostatnio JK-M, milcząca większość to jest ta pracująca, dorabiająca się, zarobiona, niemająca czasu na takie dyrdymały. Ona podnosi głowę w momencie tragedii, bo dla mnie tym czymś jest dojście do władzy Pospieszalskiego et consortes.
    ——————–
    Vandermerwe!
    JOW-y naprawdę nie są dobre, jak ja wiem, wszyscy chcą (gdyby mogli) odejść od tego systemu. Ale jak wiecie, najgorzej jest chcieć coś zmienić, do czego są ludzie przyzwyczajeni. Jak u nas wybory prezydenta.
    ———
    Telemachu!
    Kopę lat. Miło mi, że wpadasz.. Dawno u Ciebie nie byłem, dzieje się tam coś? Ale z dowcipami w czasach tragedii narodowych masz rację. Dodałbym do tego kulturę i sztukę, kwitnie zwłaszcza wtedy.

  6. @ Torlin,

    „JOW-y naprawdę nie są dobre,”

    A skad wiesz? Ja przynajmniej mialem okazje glosowac w jednym i drugim systemie. Jednym i drugim partie polityczne bardzo sprawnie manipuluja. Stwierdzenie, ze wszycy chca odejsc jest na wyrost. Akurat podalem przyklad z zycia, gdzie probuje sie odejsc ( jak dotychczas bez skutku) od systemu proporcjonalnego.

    Pozdrawiam

  7. Torlinie, co się właściwie takiego zmieniło w ciągu ostatnich paru miesięcy (poza tym, że Komorowski przegrał wybory), co cię wpędziło w depresję? Że aż dwadzieścia procent opowiedziało się za Kukizem? Wygląda na to, że żywiłeś jakieś złudzenia na temat zbiorowej (a też i indywidualnej) mądrości narodu.
    Przeciętny wyborca niewiele wie i nie ma skłonności do głębszej refleksji. Kieruje się emocjami i stereotypami. Zaletą demokracji nie jest to, że decyzje podejmowane przez zbiorowość są szczególnie mądre, tylko to, że z reguły (choć nie zawsze) są uśrednione, skrajności tylko w szczególnych momentach dochodzą do głosu.
    Nie masz na kogo głosować? Tylko fanatycy i ludzie zaślepieni głosują na partię swoich marzeń. Rozsądny człowiek głosuje na najlepszą z tych, jakie są w ofercie, i nie gryzie się tym, że nie wszystko mu się w niej podoba.

  8. Vandermerwe!
    Oczywiście więcej możesz powiedzieć ode mnie. Ale…
    Trochę to jest podobne do oglądania biathlonu, facet na stadionie widzi tylko strzelających narciarzy, o ogólnej sytuacji może się zorientować jedynie po wynikach na świetlnej tablicy. Co innego na ekranie telewizora. Śledzę od dawna opinie i komentarze dotyczące JOW-ów w państwach, które je stosują. Ludzie są oczywiście do nich przyzwyczajeni i nie dadzą sobie tego zabrać, ale z punktu widzenia państwa człowiek (poseł) skupiony jedynie na korzyściach dla swojego okręgu nie jest najlepszym rozwiązaniem.
    ————–
    Pawle!
    Tak, masz rację. Tylko że następuje czasami przekroczenie punktu granicznego, linii alarmowej, po przekroczeniu której nie ma już możliwości głosowania na tę partię. To dotknęło w moich oczach PO, niedawno pisałem o Pani Prezydent Warszawy, teraz mój komentarz dotyczy całej partii. HGW nic nie zrozumiała i kontynuuje swoją działalność, kierując się prostą drogą ku przepaści. Zadufanie w swoją genialność, pycha, powiedziałbym wręcz – pogarda, to zaczynają być podstawowe cechy PO.
    Popatrzcie na główkę PO, żadnych indywidualności, mówcy do czterech liter, osobowości przeciętnego urzędnika. Ja, interesujący się polityką, ich czasami nie rozróżniam, a co ma powiedzieć człowiek, który w tym wszystkim się w ogóle nie orientuje? Kto ma poprowadzić PO do zwycięstwa? Kopacz? Grupiński? Grabarczyk? Protasiewicz? Biernat? Halicki? HGW? Schetyna? Wolne żarty.
    Przede wszystkim szkoda, że Sikorski przegrał wewnętrzną rozgrywkę. I albo on powinien zostać szefem partii, albo któryś z dwójki – Siemoniak – Szczurek. Młodzież na pokład, precz ze starcami.

  9. „Popatrzcie na główkę PO, żadnych indywidualności, mówcy do czterech liter, osobowości przeciętnego urzędnika. (…) Kto ma poprowadzić PO do zwycięstwa? Kopacz? Grupiński? Grabarczyk? Protasiewicz? Biernat? Halicki? HGW? Schetyna? Wolne żarty.”

    A dlaczego właściwie nie? Przynajmniej niektóre z tych osób SĄ indywidualnościami, abstrahując od tego, jak je oceniamy. Kiedy i w której partii widziałeś natłok wybitnych osobowości? O tym, że ktoś jest wybitny, dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy zajmuje eksponowane stanowisko lub podejmuje z powodzeniem trudne wyzwanie. Taki Churchill, zanim został w krytycznej sytuacji premierem, był postacią raczej z drugiego szeregu, niezbyt poważnie traktowaną i nawet nieco groteskową.
    Muszę powiedzieć, że złoszczą mnie dobiegające z rożnych stron okrzyki: „Młodzież na pokład, precz ze starcami”. Co to za kryterium polityczne – wiek? Powinniśmy wołać: mądrzy i doświadczeni na pokład, precz z tępymi, zadufanymi urzędnikami.

  10. „…ale z punktu widzenia państwa człowiek (poseł) skupiony jedynie na korzyściach dla swojego okręgu nie jest najlepszym rozwiązaniem.”

    Problemow jest wiecej, chocby manipulacja okregami wyborczymi. Ja glosowalem w okregu obejmujacym kilka tysiecy ludzi. Tak go wyznaczono, gdyz tutaj glosowano zdecydowanie na opozycje. Okregi prowincjonalne mialy raptem 3000, gdyz tam wspierano rzadzaca partie. Prawda jednak jest taka, ze z wszelkimi powaznymi sprawami wyborcy zglaszali sie do swego posla, ktorego znali z twarzy i nazwiska – sprawy „zycia i smierci” przecietnego obywatela wymagajece interwencji na najwyzszym szczeblu. Dzisiaj sytuacja jest taka, ze wlasciwie szary obywatel „kontaktuje” sie z partia. Wynik zas jak w dowcipie: jak partia mowi, ze nie da, to nie da, jak mowi, ze da, to mowi. W obecnym systemie posel przede wszystkim musi byc posluszny wobec partii, ktora wysyla go z listy do parlamentu. Natomiast swych przedstawicieli w parlamencie maja nawet bardzo male ugrupowania, co mozna uznac za pozytyw.

    Pozdrawiam

  11. Szczęśliwie jesteśmy w strukturach UE i generalnie jako państwo musimy robić co Unia każe (przykład grecki).

    Po prostu, dla zdrowotności, przestaniemy słuchać, oglądać media, a zaczniemy więcej czytać dobrej literatury.
    Ja taki mam plan.
    Nie zamierzam słuchać Pospieszalskiego, Cejrowskiego, Kukiza itd.
    Szkoda moich emocji.
    Zrobiłam sobie za to wyciąg książek najlepszych (koniecznie do przeczytania – proszę jak przydał się Twój wpis Torlinie o bibliotekach) i będę się rozkoszować dobrą lekturą:)

    Taki mi przychodzi przykład (z tegorocznej eskapady do Kopenhagi)…

    Dania w czasie wojen Napoleońskich miała sojusz z Napoleonem.
    Gdy ten poniósł klęskę, sprzymierzone wojska angielskie i niemieckie zrównały z ziemią Kopenhagę, gruzy domów załadowały na duńskie statki stojące w porcie i zatopiły u wejścia do niego.
    Była to totalna klęska. Byt dalszy miasta pozostawał pod znakiem zapytania.

    Wtedy, Proszę Państwa nastąpił niezwykły rozkwit kulturalny:
    „Okres po zakończeniu wojen napoleońskich, to czasy stagnacji i – paradoksalnie – niezwykłego rozkwitu kulturalnego Kopenhagi. Nigdy dotąd nie działało tutaj tylu wybitnych pisarzy (np. H. Ch. Andersen), filozofów (np. S. Kierkegaard), rzeźbiarzy (np. B. Thorvaldsen) i malarzy. Prężnie rozwijały się również środowiska studenckie dając początek prądom odrodzenia narodowego i demokratyzacji życia politycznego. Na tej fali w 1848 r. doszło w stolicy do demonstracji przed Zamkiem Królewskim Christiansborg, której uczestnicy domagali się wprowadzenia konstytucji. Została ona przyjęta w roku następnym, a Christiansborg stał się siedzibą duńskiego parlamentu, Folketingu. ” – za Wikipedią

    Może i dla nas coś dobrego z tego wyniknie?
    Taka mam nadzieję:)

  12. Mario!
    To już zostało dawno udowodnione, że kryzys w Polsce daje rozkwit kultury, patrz zabory, okupację czy okres komunizmu.
    ————-
    Pawle!
    Indywidualności są bardzo ważne w każdej partii, ktoś, z kim się ta partia przeciętnemu odbiorcy kojarzy. Może to być osoba dotychczas nieznana szerzej, jak Siemoniak, ale potrafiąca mówić, dyskutować, z szybkimi reakcjami, umiejętnościami dyskusji w tłumie na wiecu. Żadnej osoby w PO nie widzę
    .—————-
    Vandermerwe!
    U nas też od 1989 roku kilka razy manewrowano okręgami wyborczymi.

  13. Ludzie kochani z czego u Was tyle pesymizmu ?
    Jeszcze żadna partia nie rządziła do końca świata i o jeden dzień dłużej.
    Przecież po to mamy demokrację, żeby można było sobie wybierac na co sie ma ochotę. A jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
    Prezes to dopiero ma zagwozdkę – pierwszy raz schował się do szafy i od razu sukces. – jak tu teraz bez zgrzytów ze szafy wyleżć ?
    Jak ? to jeszcze pół biedy – ale po co?

  14. @Torlinie:
    > A co do tego zdania „im gorzej, tym lepiej”…
    Zaraz, powoli… Są rzeczy pierwszorzędne i drugorzędne. Radykałowie w typie Pospieszalskiego ośmieszają obóz, w którym działają, nie mając dużego wpływu na rzeczywistość. Ich działalność można więc przyrównać do szczepionki, której dawka może uodpornić na chorobę.
    Coś innego jest jednak w samej chorobie. Niekompetentni i wyraziści rządzący mogą zostawić wiele problemów także dla następców. Tym, na przykład, grozi nam zwycięstwo polityczne Kukiza, tj. wprowadzenie jowów.

    @maria:
    Na dniach czytałem o odbudowie Niemiec po II wojnie światowej, ze stwierdzeniem, iż dla obserwatorów ‚oczywistym’ było, iż mimo zniszczeń Niemcy mają ogromny potencjał, bo przecież umiejętności i kapitał społeczeństwa nie został zniszczony, a tylko dobra materialne.
    Rozumiem, że zniszczona Dania też miała takie możliwości. Ale ile mamy ich w Polsce?

    @Piotruś:
    Może stąd, że po zwycięstwie PO wydawało się, iż wyborcy są plus-minus racjonalni (nie żebym to podzielał, bo przecież pamiętałem na czym PO propagandowo wygrywało i skąd brało się to samozadowolenie… choć wolałem jednak tę nieracjonalność od innych jej przejawów…). A teraz widać, że są irracjonalni. O ile więc upadek PiS jest pewny (niepewna jest tylko perspektywa czasowa: rok, cztery, dziesięć, czy sto), o tyle nie ma cienia gwarancji, że zastąpi go cokolwiek lepszego, i że o poważnych sprawach w ogóle będzie się potrafiło dyskutować.

    @vandermerwe:
    Czytałem (po wyborach samorządowych) reportaż o Biedroniu. Miał on wygrać w Słupsku bo… pojawiał się w biurze poselskim i rozmawiał z interesantami, a nawet dawał do siebie zagadać na ulicy. Niekoniecznie zresztą przez ludzi popierających go politycznie (co też mu pomogło, bo wzbudził szacunek części przeciwników). Więc można, tyle że poseł (senator itp.), musi być kimś więcej niż partyjnym urzędnikiem. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi próbowałem prześwietlić kandydatów z mojego regionu… W skrócie: wstyd i hańba. Dokonania posłów i senatorów, którymi się chwalili, sprowadzały się np. do zbudowania (tj. skutecznych nacisków na budowę) kilkudziesięciu metrów ekranów dźwiękochłonnych przy drodze, albo napisania listu do prezydenta miasta by chronić budynki modernistyczne… Nie, żeby jedno i drugie było złe, ale jako całość dorobku parlamentarnego w ciągu pełnej kadencji parlamentu i prezentacji ich poglądów, to przecież żenada…

  15. @Paweł Luboński:
    > Młodzież na pokład, precz ze starcami”. Co to za kryterium polityczne – wiek?
    Hm… ja bym powiedział, że to niejednoznaczne. Bo owszem, w znacznej mierze (słyszałem takie stwierdzenia ze strony młodych wyborców Dudy) chodzi o utożsamienie się z przedstawicielem nawet jeśli nie swojego pokolenia, to kogoś bliskiego, co jest złudnym uleganiem piarowi jedynie.
    Ale widziałem też sytuacje, gdzie osoba wiekowa, coraz odleglejsza od kontaktu ze zmieniającą się rzeczywistością, przez autorytet, pozycje i możliwości manipulowania stojącymi niżej w hierarchii i całą organizacją, ograniczała dostęp młodych. I wydaje się, sądząc po praktycznym braku karier politycznych w polskich partiach (i Duda, wyciągnięty jak królik z kapelusza, też jest przykładem, wbrew pozorom), że taki problem w nich występuje.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: