Napisane przez: torlin | 26/06/2015

Kryzys tożsamości pozytywnych idei

kimjestem

Zdjęcie STĄD

Od wielu lat piszę głośno i wyraźnie, że jestem wielbicielem samorządu terytorialnego, najbardziej udanego eksperymentu transformacji ustrojowej nowej Rzeczpospolitej. Ale chmury nad tą cudowną instytucją zbierały się od dawna, dając pożywkę kraczącym, że nasze społeczeństwo nie dorosło do demokracji, tak jak Rosja, Chiny, Indonezja czy Indie.  Że trzeba być demokracją od wielu stuleci, aby być nią przykładną, jak Stany Zjednoczone. Tak się cieszyłem, że jednak jest inaczej, pierwsze jaskółki lekce sobie ważyłem. Pamiętam rozmowę z moją gaździnką w Bukowinie Tatrzańskiej, która opowiadała, jak wójt nie liczy się kompletnie ze zdaniem mieszkańców.

Ale to, co teraz się dzieje, zaczyna mnie porządnie niepokoić, powstałe dwie sprawy, lubińska i słupska. W Lubinie wszystkie agendy samorządowe, przynoszące olbrzymie pieniądze, opanowała klika jednego człowieka, siedmiu ludzi nie tylko rządzi poszczególnymi spółkami samorządowymi, ale równolegle każdy z nich jest członkiem Rady Nadzorczej pozostałych. Pewnie nikt o tym by nie słyszał, gdyby nie ich poparcie dla Kukiza. W Słupsku z kolej Biedroń natknął się na rafy niewybudowanego wodnego parku rozrywki, postawionego przez poprzedniego prezydenta. Fachowcy nie szczędzą słów krytyki, że ta inwestycja była kompletnie bez sensu, wybudowana jedynie „ku chwale” poprzednika, ale nic już z tym nie można zrobić.

Przykłady oczywiście można mnożyć, ale czas na jakieś podsumowanie:

1. brak myślenia długodystansowego, zainteresowanie jedynie posunięciami doraźnymi, najczęściej o charakterze socjalnym, obciążającymi mieszkańców,

2. nepotyzm – rak toczący polskie samorządy, dla mnie o wiele groźniejsza choroba niż korupcja,

3. zbytnie uzależnienie od inwestycji unijnych, nieuwzględnianie w swoich planach momentu utraty tych dotacji,

4. a co za tym idzie klientelizm w relacjach rząd – województwo – gmina w sprawie dzielenia funduszy unijnych,

5. nieumiejętność współpracy międzygminnej w sprawach dotyczących obydwu (lub kilku) jednostek,

6. nieumiejętność zaangażowania miejscowej ludności w pracę samorządu, i prześladowanie wręcz prywatnych instytucji typu NGO, argumentując to z wyższością: „my jesteśmy demokratycznie wybraną władzą na tym terenie i my wiemy lepiej, co jest potrzebne naszym mieszkańcom”. Stąd bierze się coraz mniejsza frekwencja w wyborach samorządowych, i niech nie myli nikogo wynik ostatnich, tam doszedł do głosu konflikt PO – PiS,

7. za duże koszty administracyjne w stosunku do zadań i faktycznych osiągnięć.

Zdaję sobie sprawę, że rząd nie jest bez winy, i my wszyscy również.

Advertisements

Responses

  1. Torlinie, wymieniłeś dwie sprawy, każda o innym charakterze. A ile jest w Polsce samorządów wszelkich szczebli?
    USA to wzorcowa demokracja, a mało to słyszało się historii o tamtejszych skorumpowanych politykach lokalnych, zarządach miast siedzących w kieszeni u mafii i tym podobnych? Cudów nie ma, ludzie są tylko ludźmi i byłoby czymś nienaturalnym, gdyby takie sytuacje nigdy się nie zdarzały. Jaka jest ich rzeczywista skala w Polsce, tego przecież nie wiesz. Nieprawidłowości są wdzięcznym tematem dla dziennikarzy i zwykłych pokątnych plotkarzy. Dobrze funkcjonujący samorząd nie jest.

  2. Nie Pawle, ale uwielbiam się z Tobą nie zgadzać. To jest pyszne.
    Samorządy są częścią zjawiska dla mnie bardzo groźnego, degeneracji wspaniałych pomysłów. I ostatnio nastąpił natłok wiadomości na ten temat, a to jest groźne – jak powiedziałem – w dwójnasób – podważa idee demokracji i zraża ludzi do tejże. Dla mnie – liberała – to jest wstrząs.
    Dałem przykład demokracji bezpośredniej, która staje się karykaturą, teraz czytam w Newsweeku o konkursach piękności, w których zwyciężczyni są zmuszani do stosunków ze sponsorami, udziału w kretyńskich imprezach i są całkowicie ubezwłasnowolnione.
    Mamy przykład z instytucjami pożytku publicznego, najczęściej zajmującymi się ochroną przyrody, które albo żądają pieniędzy za brak sprzeciwu wobec jakiejkolwiek inwestycji, albo stawiają coś, co jest słuszne z ich zapatrywaniami, ale szkodzi to równolegle ludziom, ptakom, rybom, atmosferze itd. Degeneracja dotknęła następnej wspaniałej rzeczy – 1 %. Teraz wszyscy dają albo na biedne dzieci i na psiaki, albo na konkretne, niepełnosprawne dziecko. Ja, rozumiejąc inicjatywę, i głosując na kolejki wąskotorowe, ochronę rysia czy żołny, wyglądam na dziwaka. Tymczasem, zgodnie z intencją ustawodawcy, to ja jestem normalny, a reszta nie (wyglądam na zarozumiałego, ale tak nie jest).
    —————
    Straszna jest dla mnie wiadomość z Tunezji. Chodziłem po Susie kilka razy, piękne miasto, nie czułem się w jakikolwiek sposób zagrożony. I wiem świetnie, że tych zamachów nie popiera 90 % Tunezyjczyków. Napastników było dwóch, i ich celem nie byli turyści, tylko upadek państwa spowodowany odpływem tychże. Wtedy nastąpią niepokoje i do władzy dojdą radykalni muzułmanie. I co najgorsze, nie ma możliwości obrony przed takimi atakami.

  3. Jakaś depresja cię chyba dopadła. Co mają wspólnego karygodne praktyki przy konkursach piękności z pseudoekologami, a pseudoekolodzy z terrorystami islamskimi?
    Ja twierdzę (i zdawało mi się wcześniej, że ten pogląd podzielasz), iż współczesny świat jest lepszym miejscem do życia niż był kiedykolwiek wcześniej. Dzieje się na nim wiele zła, ale zawsze się działo, tylko kiedyś nie dowiadywaliśmy się o tym tak szybko i dokładnie.
    Weźmy choćby problem uchodźców z krajów III świata. Czy rzeczywiście ludziom w Afryce ostatnio zaczęło nagle się dużo gorzej dziać? Raczej wątpię. Jeśli nie liczyć miejsc, gdzie toczą się walki, to sądzę, że pod względem ekonomicznym i tam się poprawia. Po prostu dawniej ci Arabowie czy Murzyni cierpieli w milczeniu i marli z głodu pozostając na miejscu, a obecnie znają drogę do europejskiego eldorado. Znają dzięki otwartości współczesnego świata i powszechnemu dostępowi do informacji, a więc dzięki cennym skądinąd zdobyczom współczesności..

  4. Mnie żadna depresja nie dopadła, tylko niemożność przekazania własnych myśli. To może inaczej.
    Na naszych oczach wszystkie wspaniale idee zamieniają się w swoje karykatury. Wygłupiając się, posłowie podejmują ustawę o obowiązkowym wprowadzeniu zapalania światła w stodołach i komórkach na czujkę ruchu, to po kilku miesiącach inspektorzy będą chodzić wyłącznie po opuszczonych stodółkach i rąbać grzywną właścicieli za brak ww. urządzenia, chociaż ostatni raz ktoś tam wlazł 10 lat temu. Przecież te wszystkie idee, które wymieniłem, na naszych oczach stopniowo zamieniają się właśnie w takie karykatury. A co ma do tej karykatury majętność Murzynów?
    A o islamistach pisałem pod kreską, osobno, przecież oddzieliłem tę notkę od podstawowej treści. Nic nie ma wspólnego, napisałem to pod wpływem chwili.
    Mam po prostu uczucie żalu, nic na to nie poradzę. Kibicowałem i samorządowi, mam nawet maluteńki, pewnie promilowy udział w tym wszystkim, fascynowałem się odprowadzaniem 1 %, ochroną przyrody i inwestycjami proekologicznymi, i na moich oczach pęka to wszystko. Smutno mi. Nawet ogólniej mówiąc, myślałem, że wraz z napływem nowych pokoleń wolność jednostki będzie się rozszerzać, a tu się zwęża.
    —————–
    Postanowiłem zmienić tytuł notki

  5. @ Pawel Lubonski

    „Czy rzeczywiście ludziom w Afryce ostatnio zaczęło nagle się dużo gorzej dziać? ”

    Rzeczywiscie w bardzo wielu przypadkach jest gorzej, jednak nie jest to proces nagly. Afryka jest najbiedniejszym kontynentem. Miara jak bardzo ow kontynent kroczy wstecz jest porownanie stanu rzeczy w Afryce i Azji. Na obu kontynentacdh proces dekolonizacji mial miejsce w tym samym czasie. Kolonie azjatyckie byly biedniejsze i slabiej rozwiniete, jak rowniez uzbozsze w zasoby naturalne. W latach 60-tych powszechnie uwazano, ze wlasnie Azja bedzie miejscem zastoju i powszechnej biedy. Afryka miala sobie poradzic. Akurat stalo sie odwrotnie.

    „…a obecnie znają drogę do europejskiego eldorado.”

    Trudno to uznac za wielki sukces dzisiejszych czasow jak i oznake poprawy losu ludzi.

    Pozdrawiam

  6. @ Torlin,

    „…. że nasze społeczeństwo nie dorosło do demokracji, tak jak Rosja, Chiny, Indonezja czy Indie.”

    Trudno zrozumiec umieszczenie Indii wsrod krajow, ktore do demokracji nie dorosly. Tradycja demokratyczna w Indiach ma dluzsza historie niz w Polsce.
    Co do pozostalych krajow , niekoniecznie musza czy tez chca miec system demokratyczny na wzor zachodni, wobec czego trudno wyrokowac o demokratycznej niedojrzalosci.

    Pozdrawiam

  7. „Mam po prostu uczucie żalu, nic na to nie poradzę. Kibicowałem i samorządowi (…), fascynowałem się odprowadzaniem 1 %, ochroną przyrody i inwestycjami proekologicznymi, i na moich oczach pęka to wszystko.”

    Torlinie, w dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego twoim zdaniem „wszystko pęka”. Owszem, pęka to i owo, jak to w życiu, ale w innych miejscach wszystko idzie dobrze lub przynajmniej zadowalająco.
    Czy przypadkiem nie wpadasz w stan ducha podobny do różnych naszych „oburzonych”, którzy naiwnie wierzą, że mogłoby być idealnie, a skoro nie jest, to znaczy że wszystko poszło w diabły?
    Ludzie odprowadzają swój jeden procent na to, na co mają ochotę. Istotą sprawy jest to, że mają wybór. Nie wiem, skąd pretensje, że wybierają nie tak, jak ty uważasz za właściwe. Ochrona przyrody, jak mi się wydaje, ma się w Polsce całkiem nieźle, zwłaszcza jeśli porównać z paroma innymi znanymi mi krajami. Inwestycje proekologiczne przecież działają.

  8. Vandermerwe: „Co do pozostalych krajow , niekoniecznie musza czy tez chca miec system demokratyczny na wzor zachodni, wobec czego trudno wyrokowac o demokratycznej niedojrzalosci.”

    To dość ryzykowna teza. Czterdzieści lat temu jakiś zadowolony z siebie Francuz czy Holender mógłby powiedzieć, że skoro Polacy nie mają demokracji, to widocznie jej nie chcą i dobrze im z tym, co jest.
    Natomiast twierdzenie, że jakieś społeczeństwo nie dojrzało do demokracji, jest niemądre. Bo na pewno nie dojrzeje nigdy, jeśli nie zacznie jej praktykować, choćby w bardzo ułomny sposób.

  9. w mojej miejscowości wprost mówi się o „przejmowaniu kasy”. Prezydent obstawia swoimi ludźmi spółki miejskie. Ludzie poprzednika są natychmiast zwalniani z gigantycznymi odprawami – jedynym przegranym jest sam samorząd. Kampania wyborcza to hasła pokroju kto jest większym złodziejem, a „zasługi” to ilość zorganizowanych kwietników, imprez itd. Notabene ciekawostka: na imprezy samorządy wydają coraz większe pieniądze widząc w tym źródło poparcia społecznego. Dziwne jest, że to działa. Sto tysięcy za disco polo? Czemu nie…

  10. @ Pawel Lubonski,

    Ryzykownych tez jest wiele, chocby wlasnie ta o dorastaniu spoleczenstw do demokracji. Kanal Al-Jazeera co pewien czas emituje program „Head to Head”. W jednym z nich wystapil dr Zhang Weiwei, autor ksiazki „The China Wave. When Chine Rules the World”. Jest on jednym z proponentow tezy, iz demokracja w stylu zachodnim w Chinach sie nie przyjmie z racji historycznych jak i kulturowych. Co ciekawe, wsrod ekspertow bioracych udzial w programie, przynajmniej jeden zgadzal sie z tym twierdzeniem. Ujal on to w ten sposob, ze Chiny zmieniaja sie caly czas i jesli gdzies w przyszlosci w Chinach stworzony zostanie system demokratyczny to bedzie on mial specyfike chinska. Sadze, ze problem polega na zdefiniowaniu pojecia demokracji i panstwa demokratycznego. Mieszkaniec Europy mowiac „demokracja” ma na mysli to, co go otacza czyli zachodni system liberalnej demokracji. Nie zastanowi sie, ze na innym kontynencie nie jest to takie proste. Jak na przyklad „wmontowac” w liberalny system demokratyczny instytucje tradycyjnych przywodcow, ktorzy maja wladze nad i zapewniona lojalnosc sporej grupy ludnosci?
    W pracy analizujacej niepowodzenie instytucji panstwowych i wspolczesnego panstwa na terenie Afryki zwrocono uwage na fakt nieuwzglednienia lokalnych czynnikow przez instytucje przejete po wladzy kolonialnej. W efekcie panstwo i jego agendy sa widziane jako twor obcy, ktorego jedyna zaleta jest to, ze mozna z niego ssac ile sie da.

    Prosze zastanowic sie nad nastepujacym zdaniem:

    ” For more than thirty years , the Islamic Republic of Iran has been struggling to reconcile popular and divine sovereignty in attempt to construct an Islamic state dedicated to pluralism, liberalism, and human rights yet founded upon distinctly Islamic moral framework.”

    Pozdrawiam

  11. Partia rzadząca przez promowanie aktywistów BMW zdała sobie sprawe z utraty przełożenia na krecący własne lody aktyw samorządowo lokalny.
    Stąd Twoje 7 punktow traktuję jako upublicznienie procesu, który trwa od pierwszego dnia reformy samorzadowej.
    Aktualnie jedynym sensem istnienia samorzadu jest dystrybucja wśród znajomych krolika rożnego typu dotacji finansowych.
    Stąd oczywistym jest brak potrzeby prezentowania jakichkolwiek wizji i programów – programem, pomyslem i celem jest krzesło.

  12. „Samorządy są częścią zjawiska dla mnie bardzo groźnego, degeneracji wspaniałych pomysłów. I ostatnio nastąpił natłok wiadomości na ten temat, a to jest groźne – jak powiedziałem – w dwójnasób – podważa idee demokracji i zraża ludzi do tejże. Dla mnie – liberała – to jest wstrząs.”

    Nie smuć się proszę. Przerabiamy lekcje przerobione przez innych przed niecałym stuleciem. jeśli cofniemy się do burzliwej historii USA z lat dwudziestych zeszłego stulecia dostrzeżemy dokładnie takie same patologie, miasta i miasteczka opanowane przez kliki zduszające w zarodku inicjatywę oddolną, mafijne struktury, fałszywe oskarżenia, klęskę ruchów spółdzielczych, opanowanie związków zawodowych przez zorganizowaną przestępczość.
    Wyleczyli się. Przeważnie.
    Nie ma co wyrywać włosów z głowy. Powód do niepokoju jest. Do rozpaczy i rezygnacji – raczej nie.

  13. Dla Torlina z pozdrowieniami.

    ,,- Musi, musi być gdzieś taki świat, w którym jedna jaskółka czyni wiosnę.
    Pauza.
    – W którym szewc chodzi w butach.
    Pauza.
    – W którym, jak cię widzą, to dzień dobry.
    Pauza.
    – W którym człowiek człowiekowi człowiekiem…”

    J.Borszewicz
    ,,Mroki”

  14. U.W.!
    Uwielbiam Twoją poetyckość. Szalenie mi pasuje. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się to z moją zasadą: „miłość to jest dawanie, a nie branie”.
    ————
    Vandermerwe!
    Najważniejszą rzecz, jaką chciałbym Ci napisać, to jest stwierdzenie, że jakiekolwiek odstępstwa od liberalizmu i wolności jednostki są dla mnie odstąpieniem od demokracji. Zdaję sobie sprawę, że jest to pogląd człowieka Zachodu, i że poglądy poszczególnych kacyków są inne, ale dla mnie przykład chiński, uwzględniający specyfikę tego narodu, jest niczym innym, jak utrzymanie pewnej części władzy przez lokalnych kacyków lub partię.
    Z tą demokracją w Indiach – generalnie masz rację, ale nie jest to przykład na cały świat.
    ——————–
    Telemachu!
    Jak miło mi, że zaglądasz. „Wyleczyli się” – to my mamy też tyle czasu czekać?
    —————-
    Pawle!
    Moim zdaniem przykład 1 % jest doskonałym odbiciem niedojrzałości polskiego społeczeństwa. Piszesz: „Ludzie odprowadzają swój jeden procent na to, na co mają ochotę”. Otóż nie, wcale nie na to, na co mają ochotę, ale na to, co wymusi na nich opinia publiczna lub media. Pisałem kiedyś na ten temat:
    https://torlin.wordpress.com/2010/03/16/zestresowany-jeden-procent/
    Jest to jedna z najważniejszych moich notek, już pewnie zapomniana. Tymczasem wszystko, co tam napisałem, powtarza się po wielokroć.
    —————
    Piotrusiu!
    Masz rację, tylko staram się pilnować Moich Kochanych Komentatorów, aby nie przesadzili z krytyką: jest ona dopuszczalna, ale bez przesady ;).

  15. „Otóż nie, wcale nie na to, na co mają ochotę, ale na to, co wymusi na nich opinia publiczna lub media.”

    Przepraszam, co to znaczy „wymusi”? Przychodzi do mnie do domu opinia publiczna i pilnuje, żeby wpisał właściwe dane w formularzu PIT-36?
    Zastanów się Torlinie, co wypisujesz.
    Skąd właściwie ludzie biorą swoje upodobania, zainteresowania i preferencje? Wydobywają je z głębi swej autonomicznej jaźni? Nie. Każdy z nas jest kształtowany przez środowisko, w którym żyje, i częścią tego środowiska są media i opinia publiczna.
    Równie dobrze mógłbyś się żalić, że nie wybierasz tego, na co masz ochotę, tylko to, co WYMUSZA na tobie odebrane w młodości wychowanie.

  16. Wiem Pawle, co piszę. „Nie wypada”, to są słowa – klucze do całej sprawy. Pochodzę z rodziny, gdzie w dawnych latach używało się tego bardzo często, były tak zwane sądy rodzinne, najczęściej nad młodymi ludźmi, niepokornymi. I tu jest to samo, nie wypada dawać pieniędzy na coś innego niż biedne chore dzieci, albo na nieszczęśliwe zwierzęta. Widać nie zdajesz sobie sprawy z siły takiego przymusu. Ja to znam z autopsji (chyba, że będę kłamał).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: