Napisane przez: torlin | 06/08/2015

Pomiędzy Białymstokiem a Siemiatyczami

2015-08-05 12.18.27

Pojechałem sobie w środę do Białegostoku do M. Zrobiła mi wielką frajdę, pamiętała o moim marzeniu zobaczenia Grabarki. Ponieważ świetnie zna się na atrakcjach kulturalnych okolic, wywiozła mnie do małych wiosek, większych, mniejszych, z wielkimi zabytkami, i których jedyną zaletą jest urok osobisty. Powyżej Cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej w Puchłach.

2015-08-05 11.13.59

A to malutka wioska Soce, jak wiele innych w tej okolicy podzielona na część lacką i ruską.

2015-08-05 11.24.27

Interesowały mnie również detale, szczegóły.

 

2015-08-05 14.50.50

A to jest już Grabarka z morzem krzyży

2015-08-05 14.53.58

I tu.

 

Reklamy

Responses

  1. Raduję się zarówno z Twojej do Białegostoku wyprawy, jak i tej urokliwej fotorelacji, której bym jeno zarzucił, że cokolwiek skąpa…:)
    Kłaniam nisko:)

  2. Grabarka (niestety?) bardzo się uładziła. Gładki asfalt drogi dojazdowej, drogowskazy, obszerny parking, eleganckie ogrodzenie, wygodne schody, kioski z dewocjonaliami…
    Bywałem tam w czasach, gdy było to po prostu piaszczyste, porośnięte sosnami wzgórze z cerkwią (jeszcze tą sprzed pożaru, prawdziwie drewnianą) i cmentarzem na szczycie. Prowadziła do niego równie piaszczysta, gruntowa droga. Ożywiało się tylko w dniach odpustów.
    Dawność się kończy. Kilkanaście lat temu jeździłem na rowerze wzdłuż granicy białoruskiej, nieco dalej na północ, w okolicach Krynek. Były tam jeszcze prawdziwe wsie: z wyłącznie drewnianą zabudową (częściowo nawet ze strzechami), z ulicą wiejską okoloną opłotkami, ze staruszkami wysiadującymi na przyzbie. Ciekaw jestem, ile z tego jeszcze zostało. Warto by sprawdzić, ale trochę strach, bo pewnie okaże się, że niewiele.

  3. Pozwolisz Torlinie, że wtrącę z dedykcja dla Pawła.
    (jako załącznik do ślaskich polemik sprzed kilku lat)
    http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35055,18513308,muzeum-slaskie-nad-wystawa-historyczna-przeszedl-walec-i-wyrownal.html

  4. Wachmistrzu, mało zrobiłem, i do tego mój smartfon nie lubi obiektów w cieniu, nie wszystkie dobrze wyszły.
    —————-
    Pawle!
    Twój tok rozumowania jest charakterystyczny dla wielu osób, które mają kłopot z jednoczesnym dążeniem do nowoczesności, i zachowaniem tradycji. Cóż, musimy wybierać, albo się dzielić. Tak jest za każdym razem, czy zburzyć Supersam i zbudować galerię, czy taką samą galerię postawić przy zabytkowym dworcu w Krakowie, czy zabrać konie z drogi do Morskiego Oka, czy też wprowadzić meleksy. Przed nowoczesnością nie uciekniemy, nie da się. W związku z tym trzeba ją oswoić, zaprzyjaźnić się z nią, pokochać jej piękno. Bo to jest nieprawda, że tylko rzeczy stare są piękne, nowe zachwycają czasami jeszcze bardziej (dla mnie z wyjątkiem malarstwa- nie przepadam za nowoczesnym).
    Jeżeli chodzi o nowe w Grabarce (nie byłem w starej cerkwi, pojechałem tam pierwszy raz), to robi wrażenie. Sama cerkiew jest przepiękna, zrobiona na starą, a mam prawo tak mówić oglądając mnóstwo świątyń w Gruzji. M. kupiła dwie świece, dała mi jedną, abym zapalając pomyślał życzenie. Spytałem się jej, czy wolno pomyśleć tylko o jednym życzeniu, gdy ja mam ich mnóstwo, ale nie umiała mi odpowiedzieć na to pytanie. I powiedzmy sobie szczerze, tam z nowoczesności to jest tylko asfalt i elektryczność.
    A co do wsi spokojnej, byliśmy w takiej. M., polonistka, mówiąca bez akcentu, na widok babuszki siedzącej na ławce, z miejsca zaczęła zaśpiewać. A ja sobie natychmiast przypomniałem młodość na Suwalszczyźnie, przecież ja też kiedyś umiałem tak mówić. „Aaa, pozwoli zrobić zdjęcie domu?”
    ————
    Piotrusiu!
    Wrota mojego blogu dla Ciebie stoją szerokim otworem

  5. Torlinie, ja nie mam z tym problemu. Wiem, że modernizacja jest nieunikniona i jest tamtejszym ludziom potrzebna, że każdy dziś chce mieć bieżącą ciepłą wodę w domu i dostęp do sieci. Ale dlaczego muszę tę nowoczesność pokochać, jak zalecasz? Dlaczego nie mogę żałować tego, co nie wróci, niczym własnej, dawno minionej młodości?
    Powiem ci jeszcze, że najbardziej mnie wkurza nie tyle modernizacja jako taka, lecz powszechna unifikacja. To, że w całej Polsce stoją takie same domy budowane według tanich projektów typowych, że w każdym trochę większym miasteczku musi być McDonald’s, że wszędzie przy głównych drogach stoją „karczmy góralskie” kryte pseudostrzechą, że nad każdym większym jeziorem rozłożył się elegancki ośrodek wczasowy oferujący te same co wszędzie usługi. Wszędzie jest wszystko dla wszystkich.
    Widzisz, przez całe życie moją ambicją było bywać w miejscach, gdzie mało kto bywa, i robić coś, co niewielu robi. I dziś po prostu coraz mniej miejsca jest w Polsce (zresztą nie tylko w Polsce) dla mnie z moimi upodobaniami. W paru moich ulubionych pustych dolinach Beskidu Niskiego wyrastają dacze, w miejscu starych, wyboistych dróg pojawia się asfalt, po którym kursują wielkie SUVy nowobogackich, a nawet gdzie nie ma asfaltu, pętają się quady… Niedawno w odludnym, jak się zdawało, miejscu ukraińskich Bieszczadów, na dawnym grzbiecie granicznym, spotkaliśmy całą karawanę ryczących silnikami wozów terenowych z rozbawionymi Polakami. Chyba byli zdziwieni, że zamiast radośnie witać rodaków, niechętnie odwracamy wzrok.

  6. Ale Pawle, niestety, taki jest współczesny świat. Barcelona dusi się od nadmiaru turystów, Kraków tak za nimi tęskniący – ma ich dość. Ale w to, ze w Polsce nie ma pustych i intymnych miejsc – nie wierzę. Nawet ci Polacy z Ukrainy, powarczeli, posmrodzili, pokrzyczeli, i znikli jak sen złoty. I znowu była pustka. Tylko że – zrozum – nie wszystkim odpowiada życie bez żadnych wygód, pojechałbym w góry ukraińskie, gdyby były dobre szlaki i schroniska.
    Popatrz dla przykładu na tę wioskę Soce, cicha, spokojna, z pięknymi, starymi domami, zrobionymi na nowo, pięknymi. Pragniesz spokoju, pojedź tam..

  7. Widzę, Torlinie, że usilnie namawiasz mnie to tak zwanego myślenia pozytywnego. Coś mi się nie podoba, ale nie mogę tego zmienić, więc powinienem to polubić. Nie zgadzam się. Mam prawo do niezadowolenia, żalu i tęsknoty za tym, co nie wróci. Unikanie przykrych myśli to element amerykańskiego stylu życia, którego nie akceptuję.

    „Nawet ci Polacy z Ukrainy, powarczeli, posmrodzili, pokrzyczeli, i znikli jak sen złoty.”

    Zabierając ze sobą nastrój. Pustka i cisza, o których wiemy, że będą trwały, to nie to samo, co pustka i cisza, które może w każdej chwili przerwać huk silników. Podam inny przykład. Pewien znajomy autor przewodników bardzo skrupulatnie wylicza, jaka zwierzyna żyje w opisywanym kompleksie leśnym. Na moją uwagę, że turysta większości tych zwierząt nie ma żadnej szansy zobaczyć, odpowiedział, że ważna jest świadomość, iż one gdzieś w pobliżu są. To zmienia klimat wędrówki.

    „w to, że Polsce nie ma pustych i intymnych miejsc – nie wierzę”

    Są oczywiście. Ale nawiązując to tego co powyżej: ja zupełnie inaczej odbieram pobyt w jakiejś chatce zagubionej wśród lasu, nawet jeśli nikt mi tam spokoju nie zakłóca, gdy mam świadomość, że kilometr dalej las przecina ruchliwa szosa, a przy niej stoi luksusowy hotel.

    „nie wszystkim odpowiada życie bez żadnych wygód”

    Toteż wcale tego nie żądam. Wkurza mnie tylko, jak już pisałem, że te wygody są stwarzane wszędzie, w każdym atrakcyjniejszym zakątku kraju. Nie pozostawia się miejsca dla ludzi, którzy wygód nie potrzebują, a nawet ich sobie nie życzą.

  8. I co ja mam Ci napisać Pawle? Że się różnimy? Że trudno się nam zrozumieć? Mam pewne umiejętności, których Ty – przypuszczam – nie masz, i wydaje mi się, że łatwiej mnie jest z nimi żyć.
    1. Umiejętność życia w tłumie, mnie ludzie nie przeszkadzają
    2. Umiejętność bycia samotnym w tłumie – to nie jest dokładnie to samo, co punkt pierwszy. Jak chcę, będę w tłumnym miejscu pełnym samochodów w ciszy i w spokoju. Umiem się wyłączyć.
    3. Podobny do drugiego jest punkt trzeci – umiem wyłączyć z widzenia rzeczy nieładne lub niepotrzebne, stosuję to często w Lesie Kabackim, gdy idę ścieżką wzdłuż lasu. Po jednej stronie mam brzydkie „tyły” posiadłości graniczących z rezerwatem, po drugiej stronie las. Idę ścieżką widząc tylko las.
    Jestem wrażeniowcem, dlatego bardzo mało robię zdjęć, one są mi do niczego niepotrzebne. Robię je raczej z powodu blogu, czy żeby pokazać rodzinie. Oczywiście są sytuacje, w których odczuwam to, co Ty. Na myśl przychodzi mi Sinaia z lat 70., kiedy to wjechałem (chyba dwustopniową, jak nasza) kolejką linową na górę, a tam stał traktor.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: