Napisane przez: torlin | 21/08/2015

Nauka historii wg TesTeqa

nauka historii

Odpowiadam na zaproszenie, treść pomysłu TT można przeczytać TU. I niestety z moim adwersarzem się nie zgadzam. Z jednego konkretnego powodu, Polacy są teraz z podpuszczenia prawicy potwornie podzieleni, jak wyglądałaby lekcja o dziadkach, z których jeden był z Armią Berlinga, jeden u Andersa, a inny kradł i zabijał, a teraz nosi dumną nazwę żołnierza wyklętego.

Nauka w szkole powinna z zasady inaczej wyglądać, i dotyczy to również nauki historii:

  1. polska szkoła jest za bardzo indywidualistyczna, świat tymczasem opiera się na współpracy,
  2. podstawą nauki powinny być tematy opracowywane przez uczniów na podstawie źródeł internetowych,
  3. powinny być opuszczone tematy nieważne z punktu widzenia człowieka współczesnego, nie wiem, czy historia Asyrii, kości czaszki żaby, „Dobra Pani” oraz denaturacja i koagulacja białka są akurat najważniejsze,
  4. uczenie niepotrzebnych szczegółów, pisałem na ten temat TU. Notka jest z 2009 roku, ale jest tak aktualna, że po jej przeczytaniu przestałem dalej pisać, bo tam już wszystko jest.

Pozdrowienia

Reklamy

Responses

  1. Dziękuję, Torlinie!

    W gruncie rzeczy wszystkie Twoje postulaty są niesprzeczne z nauką historii wspak – od współczesności ku otchłani pradawnych dziejów. Twoją obawę budzi brak obiektywizmu, a ja sądzę, że zadawanie pytania „dlaczego?” i szukanie na nie odpowiedzi byłoby dla uczniów ciekawe.

    Dlaczego jeden dziadek był z Armią Berlinga?
    Dlaczego jeden u Andersa?
    Dlaczego inny kradł i zabijał, a teraz nosi dumną nazwę żołnierza wyklętego?

    Z dobrym nauczycielem to może być fascynujące, z doktrynerem – okropne.

    Ja na przykład o starożytnej Grecji uczyłem się w szkole kilka razy, a o zakończeniu II wojny światowej – nigdy. A obecna sytuacja Grecji nie ma nic wspólnego z ruinami, które tam zwiedzamy. #Grecjawruinie to nie dziedzictwo starożytności, ale całkiem niedawnych wydarzeń.

    Tak jak Szanowny Gospodarz tego blogu wspomniał, pozostałe argumenty są tu http://biz.blox.pl/2015/08/Airotsih.html – niestety bez możliwości komentowania.

  2. W szkole podstawowej naukę historii prowadzić powinni bajkopisarze.
    W gimnazjum historii powinni uczyc lokalni gawędziarze, a kurs obejmowac powinien przede wszystkim historię lokalna.
    Kurs szkoły średniej obejmowac powinien historię powszechną w zakresie politycznym i skutkowo przyczynowym.
    Nauczyciele – absolwenci studiów historycznych nie potrafią wejść, ani rozbudzić świata zainteresowań swoich wychowanków. Przedmiot pod nazwa historia powinien być zabawą bez ocen na świadectwie.
    W świecie rutyniarzy mianowanych ten pomysł nie przejdzie.

  3. @Piotruś: Tak jest! To kapitalny model! W gruncie rzeczy co za różnica, w którym roku i którego dnia był Grunwald? Ważne, że w lecie, w upale, kiedy Krzyżacy pokazali, co z nich za gagatki! A Powstanie Warszawskie? Przecież ważniejsze jest dlaczego doszło do wybuchu (Rosjanie nadchodzą) niż konkretna data.

  4. Moim zdaniem lekcje historii powinny się opierać na dwóch podstawowych zasadach: więcej wizyjności i grupowego działania. Z jednej strony zupełnie inaczej wygląda historia pokazana przez BBC – załóżmy – II Wojna w północnej Afryce lub na Pacyfiku, potęga i upadek Asyrii czy przebieg wojny stuletniej. I też zupełnie inaczej wyglądałoby zainteresowanie uczniów, gdyby musieliby w ramach pracy domowej zrekonstruować trasy łupieżce Litwinów lub porównać wojska polskie i siedmiogrodzkie w 1657 roku. Wymień 10 Twoim zdaniem największy6ch ciekawostek z historii Napoleona – oto temat, po którym się zna historię Cesarza na wyrywki.

  5. ,,Gdybym się urodził przed stu laty
    w moim grodzie,
    U Larischów dla mej lubej rwałbym kwiaty
    w ich ogrodzie.
    Moja żona byłaby starsza córką szewca
    Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie mieszkał.
    Kochałbym ją i pieścił
    chyba lat dwieście.

    …………………………….

    Gdybym sto lat temu się narodził,
    byłby ze mnie introligator
    U Prochazki bym robił po dwanaście godzin
    i siedem złotych brał za to.
    Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię,
    w zdrowiu żył trzydzieści lat na tym świecie
    I całe długie życie przede mną,
    całe piękne dwudzieste stulecie…..”

  6. UW bardziej minulost.

    zaraz czechofil Torlin nas wywali.

  7. Torlinie zmień adres Kartka na właściwy (aktualny), bo tamten stary prowadzi w dziwne miejsce.
    http://www.kartkazpodrozy.rit2.pl/
    Przepraszam za offtop.

  8. Bakałarzem byłem co prawda krótko i nie nazbyt szczęśliwie, bo mnie za każdym razem wyrzucali, to i swoich experimentów effectów oglądać nie miałem możności. Przyjąłem przecie za najważniejsze to, by podopieczni moi rozumieli procesy przyczynowo-skutkowe, a jak rozumiem, w wersji przez Tes-Teqa proponowanej, to właśnie najłacniej wychwycić by się dało… Nigdy też nie wymagałem znajomości dat, ani szczegółów traktatów czy inszych rzeczy, które przyjmowałem, że zawsze sobie sprawdzić można, a głowy i pamięci na bzdury szkoda… Ale nie zgodzę się z tym, że Assyria dawna może i zbyteczna, bo właśnie na Egiptu i Sumeru dawnego przykładach podopieczni moi odkrywali, jakież są mechanizmy państwowotwórcze i czemu do państw powstania doszło tam, a nie gdzie indziej… Nie rzecz w dawności czy odległości od nas, ale w przydatności do zrozumienia jakiegoś z tem związanego prawidła…
    Kłaniam nisko:)

  9. @wachmistrznadwachmistrze: Zacny to pomysł z postawieniem skutkowo-przyczynowości ponad ścisłą wsteczną chronologią. Dzięki temu można byłoby inteligentnie wyjaśnić powstanie niepaństwowego organizmu ISIS na gruzach rozbitego Iraku w kontekście tworzenia się państw starożytnych.

  10. @1: Ale tu szkoła jest pochodną ogółu stosunków społecznych.
    @2: Źródeł internetowych? Ja bym uważał. Jedną z misji szkoły jest przygotowanie pewnego pakietu wiedzy minimalnej, którą można rozszerzać w oparciu o (np.) internet. Problem polega na tym, że trudno odróżnić prawdę od fałszu. Dolepiać, kawałek po kawałku, prawdziwą informację jest łatwiej niż rzucić się w otchłań internetu. (Co piszę, przypominając sobie pewnego historyka, który płynnie przechodził od III Rzeszy (o której, o ile mi wiadomo, korzystał z prawdziwych informacji) do rozważań o UFO… Albo innego „historyka”, który wysmarował całą grubą książkę o holokauście jaki Hitler chciał zgotować katolikom… Tyle że cała teza była z sufitu wzięta… Sposobem, który proponujesz można wykształcić tak całe pokolenie.)
    @3: Programy się wciąż aktualizują, ale wciąż to jest spór. Myślę, że w notce blogowej nawet drobnej kwestii aktualności historii Asyrii dla dzisiejszej młodzieży nie przedyskutujemy poważnie. (Tak się składa, że akurat w historii starożytnej pewne zjawiska polityczne widać z piekielną wyrazistością, także dlatego, że się nie jest obciążonym ideologicznymi i narodowymi ciągotkami, jakie wpływają na późniejszą ocenę historii.)
    @4: To samo dotyczy szczegółów. Bo ja się łatwo zgodziłbym, ale czy nie oduczy się w ten sposób i pewnej solidności? To też ‚choroba’, którą widzę w wielu miejscach — uleganie przekłamaniom, bo bez szczegółów wszystko da się wepchnąć w ideologiczne schematy.

  11. U.W.! Piotrusiu!
    I w Czechach są rzeczy wspaniałe, np.Szwejk czy Forman.
    —————
    Kneziu!
    Z tym mam wielki kłopot. Gdybym zrobił porządek w blogrollu, to z 22 pozycji zrobiłoby się 8. Wiem, należałoby wpisać nowych, ale ja bywam u nich tak rzadko – brak czasu.
    Jeżeli chodzi o Kartkę, to nie mogę uwierzyć, że razem kiedyś byliśmy na wakacjach, chodziliśmy po górach, wzdłuż Bobru. Obraził się na mnie za stwierdzenie, że słusznie została odbudowana Warszawa, on twierdził, że to było z cegieł z rozbiórki Jeleniej Góry. I ta głupota rozdzieliła nas na zawsze, kilka razy wyciągałem rękę na zgodę, ale bez efektu. Tak że dałem sobie spokój.
    —————-
    Wachmistrzu i PAK-u!
    Asyria była tylko przykładem, mnie chodzi bardziej o sposób przekazywania. Na YouTubie są wspaniałe filmy dokumentalne i to nauczyciel decydowałby, które i jakie by pokazywał swoim uczniom. A daję złoto naprzeciw orzechom, że młodzi o wiele lepiej zrozumieliby proces tworzenia nowej państwowości Asyrii po obejrzeniu filmu renomowanej instytucji typu BBC niż po 20-minutowej prelekcji nauczyciela w klasie czy przeczytaniu podręcznika. A jak dodamy do tego temat domowy „Znajdź w Internecie 5 powodów powstania państwa asyryjskiego”, to będziemy w domu.
    —————
    TesTequ, ja wiem, że Ty zawsze żartujesz i kpisz (taka osoba jest bardzo potrzebna i ważna, przekłuwa balon naszego zadowolenia i samouwielbienia), ale tu cofanie jest bez sensu. Isis powstało z powodu zamiany sunnitów na szyitów w wyniku interwencji amerykańskiej, Husajn powstał z powodu decyzji Brytyjczyków w 1932 roku o powstaniu państwa, i tak możemy dojść do Sumerów. Każdy stan jest skutkiem poprzedniego, to jest droga donikąd.

  12. @Torlinie,
    oczywiście, że Asyria to przykład, ale piszesz nie tylko o ‚filmach z BBC’ (nawiasem mówiąc, nauczycielkę historii, która pokazując drogę ucieczki Napoleona z Rosji ‚kroczyła’ palcami po mapie pamiętam lepiej od dowolnie wybranego filmu dokumentalnego o historii 😉 ), ale też o doborze materiału pod współczesne potrzeby. I o ile łatwo mi się zgodzić z ogólnym postulatem (że program ma być dostosowany), o tyle unikałbym wskazywania konkretnych zapóźnień programowych, choćby przykładowych. Bo za każdym ‚zapóźnieniem’ tkwi pewne rozumowanie. Może i błędne, ale jednak rozumowanie z którym trzeba dyskutować, a nie zadeklarować z góry, że jest jak się chce.

  13. Ależ PAK-u, byłaby to doskonała nauka weryfikacji „prawdy internetowej”. Zauważ, że królują w Polsce dwie postawy: tam są same kłamstwa, i Internet prawdę ci powie (bo tak było napisane w Internecie). Jestem doskonałym przykładem tego rodzaju działania, ze względów zarobkowych piszę bardzo dużo tekstów, i opieram się przede wszystkim na Internecie. Ale co najważniejsze, mam umiejętność weryfikacji danych, ja wielokrotnie na czuja czuję, że coś nie jest tak. To samo jest z Wiki, pełna jest cudownych dla mnie wiadomości, choćby sprzed 15 minut, potrzebowałem daty dziennej powołania Eugeniusza Kwiatkowskiego na stanowisko ministra przemysłu i handlu (4 czerwca 1926), tego nawet nie weryfikuję, bo nigdy się nie zawiodłem.
    Ps. Odpowiesz mi na pytanie zawarte w nowym wpisie?

  14. @Torlin: Widzę, że jednak w Twoich oczach jestem skompromitowany „na odwrót”. Nawet jeśli uważasz, że plotę głupoty, uznajesz, iż jest to celowa kpina. Miło mi, że tak cenisz moją erudycję, ale w ten sposób jakakolwiek dyskusja staje się niemożliwa. 😦

    W dalszym ciągu jestem za nauczaniem historii od skutku do przyczyny, a nie od starożytności do „znowu się nie wyrobiliśmy z materiałem”.

  15. Czytałam niedawno historię szlaków jedwabnych.
    Pouczającym było to, że znamy historię tych, którzy pozostawili po sobie jakieś dokumenty. Całe plemiona, narody, choćby były znaczące w swoich czasach, zniknęły z pamięci ludzkiej wraz z wyludnieniem (swoją drogą to co robi ISIS z Palmirą i innymi skarbami kultury starożytnej jest zatrważające).
    Na pewno warto uczyć tak historii, aby uczniowie byli dumni i zdawali sobie sprawę z własnego dziedzictwa i jego znaczenia.
    Nauczanie historii od skutku do przyczyny to spekulacje – to coś, czym można się bawić.
    Młodemu człowiekowi potrzebna jest baza – do której będzie mógł sięgnąć, gdy zajdzie taka potrzeba, choćby po to by zaczął się bawić w spekulacje mniej lub bardziej prawdopodobne.

    O ile dobrze pamiętam, gdy nie było druku, popularnością cieszyli się gawędziarze znający na pamięć tysiące opowieści.
    Muzułmanie uczą się wersetów Koranu na pamięć.
    To bardzo dobre ćwiczenie umysłu.
    Nie mam nic przeciwko wkuwaniom dat przez uczniów, choć pomysł interaktywnych zajęć historii jest genialny.

  16. @maria: I potem młodzież ma wkute daty rozbiorów, Rewolucji Francuskiej, Napoleona itp., ale nijak nie rozumie ciągu przyczynowo-skutkowego łączącego te wydarzenia.

  17. @Torlinie,
    oczywiście, ja też korzystam z informacji z internetu. Ale pamiętam o jednym — internet ‚w moje życie wszedł’, jako w życie osoby po maturze. I dostrzegam, że ten bagaż wiedzy przedinternetowej jest mi niezbędny do radzenia sobie w internecie.
    Ale, w zasadzie to o czym dyskutujemy? Dzieci obecnie, od podstawówki, wykorzystują internet do odrabiania zadań domowych 😉 Tyle, że nauczyciele nie sugerują, że powinno się to odbywać tylko w oparciu o internet, a za filtr odróżniający informacje sensowne od bezsensownych służą zwykle rodzice.

  18. @TesTeq

    Zastanawiam się czy ciągiem przyczynowo-skutkowym jest pojawienie się Napoleona po Rewolucji Francuskiej?
    W moim mniemaniu Napoleon wykorzystał sposobność.
    Rewolucja nie zrodziła go.
    Tu dopatrywałabym raczej jako przyczynę wybuchu rewolucji rozpasanie władzy świeckiej i kościelnej. Związane z tym niezadowolenie mas.

    Ci co wili sobie gniazdko na myśl o utrąceniu króla nie doczekali się, aby je skończyć.

    Takie ciągi przyczynowo-skutkowe są wielce subiektywne.
    Gra o władzę ryzykowna.
    Chaos rodzi niespodziewane zakończenia – w tym wypadku Francuzi wygrali szczęśliwy los na loterii pod postacią Napoleona.

  19. @pak4: Musisz się przestawić. Zawartość internetu jest teraz wzorcem sensu, a rodzice i nauczyciele mają wiedzę PRZETERMINOWANĄ.

  20. @maria: Zgadzam się, że istnieją niejednoznaczne ciągi przyczynowo-skutkowe. Cywilizacja jest zbyt złożona. Ale na przykład cykl rodzenia się i upadku mocarstw powtarza się cały czas.

  21. PAK-u!
    Przeciętnemu człowiekowi oczywiście jest bardzo trudno rozróżnić, co kontroluje mając wiedzę przedinternetową, a czego nie mógłby robić nie mając jej.
    —————-
    Gdyby się ukazał nam tutaj Wachmistrz, to powiedziałby, że nigdy nie ma tej samej sytuacji, i nawet upadek mocarstw za każdym razem jest troszeczkę inny. Oprócz tego Wasza wzmianka o nieuchronności dziejów działa na Wachmistrza jak czerwona płachta na takie rogate stworzenie.

  22. Nieuchronność dziejów wynika z niezmiennej, chciwej i pazernej natury człowieka. Wystarczy jeden taki w społeczeństwie – ograbi całą resztę.

  23. Tu muszę Ci przyznać rację, motorem wszystkich czynów ludzkich była sława, pieniądze, władza lub seks, a najlepiej to wszystko w kupie.

  24. Oglądam „House of cards”.
    Dobrze wiedzieć jak funkcjonuje polityka i władza.
    Sposoby, możliwości…
    Co tam nauki historii…
    albo patriotyzmy,

    Jest to jednak bardzo przygnębiające.

  25. Tak sobie czytam Twoją notkę i komentarze pod nią…i jako żywo stają mi przed oczami różne modele nauczania historii… Wszystko sprowadza się jak zawsze do nauczycieli – bo co człowiek to inny model nauczania i na czym innym się skupia… Jeśli ktoś jest jak nasz Wachmistrz, co ma pasję do przedmiotu i potrafi tę pasje przekazać innym, wszystko idzie szybko, przyjemnie i z inicjatywą ze strony uczniów 🙂

    U mnie w szkole często szło się stricte wg podręcznika. Skutkowało to tym, że na sprawdzianach niektórzy zrżynali odpowiedzi wprost z książki…albo dostawaliśmy tematy do przerobienia na wakacje, bo w roku szkolnym brakło czasu.

    Błąd tkwi w tym, że u nas materiały, tematy są odgórnie narzucane z Ministerstwa albo z KEN, według pewnego klucza.

    Sadzę, że ważniejsze od ścisłości i podążaniem temat za tematem jest sposób przekazywania materiału, tak żeby uczniowie sami potem chcieli szperać za dodatkowymi szczegółami. Żeby było stawiane to pytanie: „Dlaczego?” Albo: „Co?” „Jak?”

    Najważniejsze, żeby rozbudzić naturalną ciekawość, a nie przytłaczać podręcznikiem i nadmiarem dat, faktów oraz mało istnotnych szczegółów…

    A ten demot dołączony do notki – UWIELBIAM 😀

  26. @Celt Petrus: Tak. Dobry nauczyciel to klucz. Skąd ich wziąć w odpowiedniej liczbie… nie wiem.

  27. @maria: Może po obejrzeniu tego serialu zaakceptujesz cynizm niektórych moich komentarzy. Ja spotkałem Underwoodów. Nie w USA. W Polsce. A dlaczego to wszystko się nie rozsypuje? Bo na szczęście wytwarza się swego rodzaju równowaga pomiędzy Underwoodami.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: