Napisane przez: torlin | 07/10/2015

Moi idole się kompromitują

z13155592Q,Pas-startowy-berlinskiego-lotniska

Moi idole się kompromitują. Niemcy, których lubię i cenię, zaczynają tworzyć nowy epitet: „niemiecka gospodarka”, „Deutsche Wirtschaft„. Oczywiście żartuję, gospodarka niemiecka jest lepsza od wszystkich innych z wyjątkiem amerykańskiej, ale coś jest na rzeczy. Niemcy słynni byli z solidności, zapobiegliwości, braku bałaganu, umiejętności planowania i przewidywania. I raptem na tym spiżowym obliczu zaczęły się pojawiać rysy. Coś niesamowitego. Pisze o tym „Spiegel„: „Stuttgart’s train station, Hamburg’s concert house and Berlin’s airport: Three projects in Germany are currently competing to be seen as the country’s most disastrous”.

Lotnisko w Berlinie. Coś nieprawdopodobnego. Pierwsza łopata przy budowie lotniska Berlin – Brandenburg została wbita we wrześniu 2006, miał on być najnowocześniejszy w całej Europie i obsługiwać 27 milionów pasażerów rocznie. Tymczasem póki co stwierdzono 150 tysięcy usterek, z tego 85 tysięcy, to błędy poważne. Najnowocześniejszy obiekt w Europie… i … pierwszy prezes spółki budującej lotnisko próbował ominąć przepisy przeciwpożarowe za pomocą … żywych kontrolerów dymu. Urzędnik przyjmujący odbiór instalacji ppoż zaczął z niego kpić: „chce pan powiedzieć, że system przeciwpożarowy stworzy 800 ludzi ubranych w żółte kamizelki, których posadzi pan na turystycznych krzesełkach z termosami z kawą? I w razie czego będą krzyczeć do swoich komórek: „Pali się!!!”.” Będzie to piąty termin otwarcia, 2017 rok, ale władzom lotniska zarzuca się, że zatajają prawdę. Pisała o tym GW.

Stuttgart 21

Dworzec kolejowy w Stuttgarcie. Stuttgart 21. Kolejna kompromitacja, miał to być dworzec marzeń, XXI wieku, z podziemnymi, przelotowymi peronami dla m.in. pociągów dużych szybkości. Tylko ten dworzec, w przeciwieństwie do berlińskiego, jeszcze nie nawalił z terminem, ale za to podpadł w powiększaniu kosztów, nieprzygotowaniu technicznym i występowaniu przeciwko mieszkańcom. Już teraz budżet przekroczony został o 2 miliardy euro, a to nie koniec. Jest olbrzymia kłótnia, kto ma te dodatkowe koszty ponosić, Deutsche Bahn nie chce, usiłuje przerzucić je na rząd, ten na miasto. A w tle niepokoje społeczne, sprzeciw ludzi, przeprowadzono referendum, w którym ponad 54 % mieszkańców było przeciwna budowie, ich zdaniem zbyt ingerującej w przyrodę. Na domiar złego powstały olbrzymie problemy geologiczne – wstyd, że nie zostały one sprawdzone w momencie planowania. W miejscu budowy stwierdzono trzy olbrzymie utrudnienia: niesłychanie twardą skałę, w której bardzo trudno jest robić tunele, a na tej skale leżący w olbrzymich ilościach anhydryt, chłonący wprost wodę, mogący doprowadzić w ten sposób do olbrzymich szkód, a także zbyt wysoki poziom wód gruntowych. U góry symbol protestu mieszkańców, przekreślony Stuttgart 21. Można sobie poczytać m.in. TU.

sala koncertowa w Hamburgu

Hala koncertowa w Hamburgu, będąca kpiną z niemieckiego porządku, wydajności oraz mistrzostwa budowlanego. Można się śmiać z przeciekającego dachu, ale najbardziej wstrząsającą rzeczą jest budżet. Sala koncertowa ma datę otwarcia ustawioną na 11 stycznia 2017, ale jej cena jest teraz więcej niż 10 razy większa niż oryginalny szacunek. Herzog & de Meuron pierwotnie zakładał koszty w wysokości 77 milionów euro, według Senatu w Hamburgu spodziewana ostateczna cena gwałtownie wzrosła do 789 milionów €.

Co to się porobiło, jak to się dawniej mówiło: „Żydzi walczą, Niemcy walczą o pokój, a Polacy handlują”. A teraz sami Niemcy żartują z „Deutsche Wirtschaft„. Koniec świata i okolic.

Advertisements

Responses

  1. Swoim zwyczajem, Torlinie, przesadzasz. Trzy kompromitujące wpadki na kraj kalibru Niemiec to doprawdy nic takiego.

  2. Rozbawiło mnie Twoje, Torlinie, stwierdzenie o wyższości gospodarki amerykańskiej nad niemiecką. Ta wyższość przejawia się chyba w większej skali wtop. Program samolotu F35 zmarnował więcej kasy i czasu niż wszystkie niemieckie porażki inwestycyjne do kupy! 🙂

    A tu znajdziesz ciekawe informacje o amerykańskiej biurokracji: http://biz.blox.pl/2015/07/Ile-wazy-projekt.html

  3. Sadze, ze jest to przesmak tego co nas jako spoleczenstwa czeka – w sumie jesli dobrze popatrzec to juz jest choc w nasileniu jeszcze do zniesienia. Doskonale wiem w czym rzecz, gdyz chmury zbieraly sie od czasu jakiegos. Tak, firmy niemieckie moga jeszcze uchodzic za bardziej solidne od innych ale i tam tez powoli zaczyna byc nie najlepiej – mozna dorzucic chocby afere Z VW. Tak wiec nastawmy sie na zle zrobione budzety, lawinowo rosnace koszty i niedotrzymane terminy. Za wszystko w ostatecznym rozrachunku beda placic spoleczenstwa.

    Pozdrawiam

  4. @Pawel Lubonski,

    Bardzo cenie niemiecka mysl techniczna niemniej problemy, o ktorych pisze Torlin nie sprowadzaja sie do tych trzech projektow. Przykladow moge podac wiecej, nie sa az tak spektakularne ale zawsze.

    Pozdrawiam

  5. I bardzo dobrze, że są komentarze. I bardzo się z nich cieszę. A VW nie pasuje do obrazka, bo to było oszustwo, a nie indolencja. Tutaj raczej pokazali swój kunszt.

  6. Jakie oszustwo VW? Powszechna praktyka naginania faktów. A co to ma wspólnego z lotniskiem w Berlinie? Otóż wspólny jest konflikt interesu osobistego z interesem korporacyjnym lub społecznym.

    Interes korporacyjny/społeczny polega na ekonomicznym budowaniu TRWAŁYCH wartości. Interes osobisty polega na wyszarpaniu premii ZA TEN ROK. Premię otrzymuje budowniczy, który obieca przyspieszenie budowy (Berlin) lub wypuszczenie i sukces rynkowy nowego modelu VW. Premia skasowana, a po nas choćby potop. Ta sama droga prowadzi do nadużyć bankowych i brylowania żałosnych postaci w polityce.

  7. @ Torlin,

    Przypadek VW nalezy rozpatrywac w tych samych kategoriach co wszystkie inne. Wynikaja one z tych samych mechanizmow. VW nie mogac sprostac wymogom umieszcza specjalne oprogramowanie, przedsiebiorstwo wystepujace do przetargu daje zanizona oferte i czaruje klienta co do swoich mozliwosci, firma odpowiedzialna za zarzadzanie projektem w imieniu klienta badz tez ekipa klienta nie ma ani sil ani srodkow do wlasciwego wypelnienia swoich obowiazkow. Pomiedzy tym wszystkim jest nastawienie, ze jakos to bedzie, gdyz zatrudnimy specjalistow od szukania dziur w kontrakcie jak i interpretacje odnoscnych wymogow kontraktowych. Dodatkowo zatrudni sie specjalistow zajmujacych sie roszczeniami finansowymi za dodatkowe prace, nie objete kontraktem a konieczne do wykonania projektu. Mozna tak w nieskonczonosc. I jest jeszcze drobny szczegol na zatrudnianiu pracownikow z malym doswiadczeniem, inaczej mowiac mlodych, gdyz sa tansi i w dodatku na warunkach kontraktowych.

  8. „Przypadek VW nalezy rozpatrywac w tych samych kategoriach co wszystkie inne.” – czyli jednego wielkiego kanciarstwa polegającego na narzucaniu innym norm, ktorych sami nie zamierzamy stosować.
    Och nie nie Do tego należy dołozyć jeszcze dycydentów – marzycieli ze świata wirtualnych technologii. Planistów osiągających wirtualne cele, oraz drukarzy wirtualnych wartości.

  9. @Piotruś: Co VW narzucił innym? Nie słyszałem, żeby narzucał – oszukiwał, bo sam nie mógł spełnić norm jemu narzuconych.

  10. @Piotrus,

    Odnosze wrazenie, ze Pan nie czyta tego, co Pan komentuje.

    Pozdrawiam

  11. My tu nie od czytania, ale od pisania. Taki społeczny podział obowiązków kulturalnych… 😀

  12. @ TesTeq,

    Rozumiem, ze nastepuje powolny zanik umiejetnosci czytania – nie moje to stwierdzenie. Co do pisania tez mam watpliwosci, gdyz to,co my tu robimy jest najzwyczajniej w swiecie „tluczeniem” palcami w klawiature. Co jakis czas, biorac pioro wieczne do reki zauwazam coraz silniejszy dysonans miedzy moim umyslem a tym, co robi reka trzymajaca pioro.

    Pozdrawiam

  13. Ale fajnie. Może ja się nie będę wtrącał? 😉
    Kilka spraw ogólniejszych:
    1. Gospodarka amerykańska jest o niebo lepsza i wydajniejsza niż niemiecka. Mnie się wydaje, że na tym polega właśnie potęga kraju po tamtej stronie kałuży, że u nich błędy i nieprawości przekuwane są natychmiast w sukces, zgodnie z zasadą: „nie ma tego złego…”.
    2. Jakbyście zajrzeli do Spiegla, (podkreślacz na czerwono jest durny, kieruje mnie do słowa „Spiegela) zauważylibyście wnet, że sami Niemcy mówią o trójce wpadek.
    3. Afera VW (w dalszym ciągu to twierdzę) jest czymś całkowicie innym, to nie jest fuszerka, brak dobrego planowania i wykonawstwa, wręcz powiedziałbym, że i planowanie, i wykonanie było wręcz perfekcyjne. Ktoś tylko zdradził. Nie gniewaj się TesTequ, ale Twoje pisanie o „konflikcie interesu osobistego z interesem korporacyjnym lub społecznym” jest Twoją „powszechną praktyką naginania faktów”, aby podtrzymać wątłą tezę. Tylko się nie obraź.
    4. To nie jest tak Pawle, że .to wszystko to „doprawdy nic takiego”. Sami Niemcy są wstrząśnięci. To oni piszą, że lotnisko w Berlinie jest kompromitacją wizerunkową. Stuttgart i Hamburg są sprawami może bardziej lokalnymi, ale to nie są miasteczka wielkości Łowicza. Jeżeli w dużym,przemysłowym mieście odbywa się referendum „za” albo „przeciw” inwestycji, przeciwnicy potrafią porwać za sobą do demonstrowania sprzeciwu kilkadziesiąt tysięcy ludzi, to „doprawdy NIE JEST nic takiego”.
    5. Piotrusiu, to nie jest złośliwe, ale naprawdę proszę Cię o rozwinięcie sformułowania: ” Planistów osiągających wirtualne cele, oraz drukarzy wirtualnych wartości”, bo nie łapię, o co chodzi. A coś mi się wydaje, że może to być znakomity pomysł na następną notkę.
    6. Vandrmerwe! Kiedy ja ostatnio trzymałem pióro wieczne w ręce? Długopisem dość często się posługuję, bo łatwiej mi jest przy moich pracach pisanych robić sobie odręczne notatki na kawałku kartki, niż to wklepywać do komputera. Wbrew pozorom łatwiej jest przerzucić kilka stron w realu niż w komputerze.

  14. Sprecyzuję, Torlinie. Pisząc „nic takiego” nie chciałem powiedzieć, że to sprawy nieistotne, tylko że nie jest to jeszcze podstawa do uogólnień, iż ze słynną niemiecką sprawnością i solidnością dzieje się ostatnio coś niedobrego.
    Mam natomiast pytanie: według jakich kryteriów oceniasz, że gospodarka amerykańska jest „o niebo lepsza i wydajniejsza” niż niemiecka? Taka teza powinna być poparta twardymi danymi liczbowymi.

  15. Ta teza jest poparta twardym moim przeświadczeniem 😉

  16. „Ta teza jest poparta twardym moim przeświadczeniem.”

    Aha…

  17. @ Torlin,

    1. Sprawa VW jest jeszcze jednym symptomem upadku „dobrych” manier w swiecie inzynierii i wykonawstwa projektow. VW winien byl, zgodnie z niemiecka tradycja dobrej inzynierii zbadac przyczyny wysokiego poziomu zanieczyszczen w spalinach i wdrozyc odpowiedznie rozwiazania. Tak by postapiono dawniej – zapewniam Cie. VW poszedl na skroty a efekt tego dopiero poznamy. Sadze, ze „post mortem” projektow opisanych prze Ciebie wykaze calkiem prozaiczne przyczyny. Firmy sa w stanie bardzo dokladnie wycenic koszty projektow – pamietam przypadki gdzie wielomilionowe projekty roznily sie w wycenie o 100 tys. Krytycznym czynnikiem jest dobrze opracowana przez klienta dokumetacja projektu jak i budzetu. Jesli ten pierwszy element jest wadliwy ( a coraz czesciej jest) kolejne etapy projektu tylko owe niedoskonalosci spoteguja.

    2. Piorem wiecznym posluguje sie „od zarania dziejow”. Oczywiscie lubie ale jednoczesnie moje pismo jest wtedy bardziej czytelne dla postronnych czytelnikow. W kazdym innym przypadku jestem jedyna osoba zdolna oczytac to, co napisalem.

    Pozdrawiam

  18. @TesTeq & F-35:
    F-22 też dużo lepiej nie wypadł. 787 (Dreamliner), A400M, czy nawet A380 (choć najmniejsze) miały opóźnienia na starcie — chyba wszystkie większe projekty mają dziś problemy. Ale, ops… miało być o gospodarce amerykańskiej.

    @TesTeq & VW:
    1) Jednak z tym VW to trochę inna historia — to nie naginanie faktów (jak powiedzmy samochód ‚ustawiony’ pod niskie spalanie na czas badań), ale sprytne (do czasu) oszustwo (bo jednak program był zainstalowany cały czas i pogarszał osiągi, poprawiając czystość spalin w warunkach testów…).
    2) Tyle, że silniki VW te normy spełniały, o ile nie pracowały z pełną wydajnością. To znaczy, że normy były jednak do spełnienia, ale silniki zbudowane tak, by je spełniać, nie dawałyby się sprzedawać, jako lepsze od konkurencji… (Co nawiasem mówiąc przypomina fiasko amerykańskiego projektu z końca lat 70-tych, gdy uniesieni sukcesem lądowania na Księżycu Amerykanie wpadli na pomysł, że następnym celem będzie budowa bezpiecznych samochodów… Samochody wyszły nie do końca bezpieczne*, a przy tym duże, ciężkie i brzydkie. Projekt więc upadł. Może być i tak, że spełnienie obecnych norm odbiera samochodom funkcjonalność. Nie jest jednak niemożliwe. * — tu jednak przypis — projekt miał swoje dobre strony, bo wprowadzono dzięki niemu wiele technik podnoszących bezpieczeństwo, jak choćby strefy zgniotu…)

    @Torlin i Niemcy:
    Nie wiem.
    Na dniach czytałem (stary, tj. może sprzed dwóch lat) artykuł o tym, że generalnie jest coraz gorzej, a konkretnie to spada (drastycznie) wynalazczość i innowacyjność w ostatnich kilkudziesięciu latach (od, mniej więcej, przełomu lat 60-tych i 70-tych).
    Wymienia się kilka możliwych przyczyn. Na przykład to, że skończył się czas łatwych sukcesów (to tu też można odnieść — sala, czy dworzec (czy F-35 z komentarza TesTeka) miały być wyjątkowo nowoczesne, a nowoczesność oznacza złożoność nad którą trudno zapanować.
    Wymienia się też większe… sprywatyzowanie zamówień (w praktyce nie zawsze zarobienie na inwestycji jest równoznaczne z jej sukcesem — może i tu jest tak, czy budowniczy dostają pieniądze za prace, gdy te są opóźnione?).
    Kolejna dyskutowana przyczyna to rosnąca wygoda przekładająca się na niechęć do ryzyka (co skutkuje większymi zabezpieczeniami, a to znowu złożoność, czas i pieniądze).
    (Wymienia się jeszcze inne potencjalne przyczyny, ale nie widzę ich przełożenia na opisywane przez Ciebie problemy.)
    W każdym razie, te problemy wydają się być bardziej znakiem czasów, niż upadku ‚niemieckiej jakości’ jako takiej. (Tzn. nie wykluczam, że i upadek ma miejsce, ale raczej jako efekt procesów globalnych, niż wewnątrzniemieckich.)

    @Torlin & amerykańska wydajność:
    Bo ja wiem? TesTeq miał rację — nowe projekty amerykańskie, takie jak Dreamliner, F-22, F-35, albo obsługa informatyczna służby zdrowia… rodziły się z opóźnieniami i w bólach, znanych z ‚zadziadowanych’ gospodarek. (Amerykańskie samochody wciąż mają opinię mniej nowoczesnych od europejskich, więc tu nawet nie ma co porównywać.) Chyba znak czasu, ale do tego nawiązałem wyżej.
    Zresztą dość często się wylicza, że za amerykańskim sukcesem stoi długotrwała praca — gdyby badać nie końcowy zysk, ale efektywność, to znaczy na ile produktywne są działania, amerykańska gospodarka miałaby wypadać gorzej od francuskiej, bynajmniej nie przodującej w Europie.

    @Torlin & lokalności:
    Gospodarze NOSPRu, gdy zwiedzałem salę, chwalili się bardzo, że to właściwie jedyny współczesny przykład wykonania projektu sali koncertowej w czasie i w budżecie (nie wiem, jak to było w innych miejscach Polski — do Szczecina, czy Wrocławia się nie odnoszono), porównując się właśnie do Niemiec, czy Francji, które zaliczyły ostatnio poważne wpadki.

  19. Errata:
    Nie „z końca lat 70-tych”, a „z końca 60-tych i z lat 70-tych”.

  20. Torlin pisze: Nie gniewaj się TesTequ, ale Twoje pisanie o „konflikcie interesu osobistego z interesem korporacyjnym lub społecznym” jest Twoją „powszechną praktyką naginania faktów”, aby podtrzymać wątłą tezę. Tylko się nie obraź.

    Lubię sobie trochę ponaginać na podstawie moich doświadczeń na stanowiskach kierowniczych, doświadczeń pracy w zarządzie i radzie nadzorczej, bezpośrednich kontaktów z ministrami i ich podwładnymi. Wierzę, że widzisz sprawy szerzej niż ja ze swojej żabiej perspektywy…

    99% wtop wynika ze strachu konkretnej osoby przed wpadką. Ktoś się boi powiedzieć, że silnik za bardzo smrodzi (VW), ktoś się boi poprawić ochronę ppoż., żeby nie wyszło, że wcześniej o tym zapomniał. Po prostu życie…

  21. Chyba za bardzo skróciłem myśl
    TesTeq sprawa VW wymaga dłuższych wyjaśnień, pozwól więc, że nie bedę zamulał Torlinowego bloga.
    Vandermerwe pozwoli Pan, że używał będę formy Ty z całym szacunkiem i wyłącznie z powodów skrótowo użytkowych.
    Ja sie całkowicie zgadzam z Twoimi spostrzeżeniami, a pisząc o wirtualnym świecie próbowałem nawiązać do wcześniejszej dyskusji dotyczącej cyberprzestrzeni i oddziaływania świata wirtualnego na realny.
    Opisywane problemy są doskonałym przykładem takiego oddziaływania. Znam je dobrze, bo z powodów zawodowych stojąc jedną nogą w świecie rzeczywistym drugą w cyberprzestrzeni komputera nieustannie usiłuję obydwie rzeczywistości jakoś połączyć.

  22. „Firmy sa w stanie bardzo dokladnie ….
    kolejne etapy projektu tylko owe niedoskonalosci spoteguja.”
    To projekty, analizy finansow, programy polityczne partii są elementami wirtualnego.
    ” firma odpowiedzialna za zarzadzanie projektem w imieniu klienta badz tez ekipa klienta nie ma ani sil ani srodkow do wlasciwego wypelnienia swoich obowiazkow.”
    Ja bym stwierdził że firma nie ma sił i środków by wirtualne rojenia przetworzyć w rzeczywistość, Może się nawet okazać, że przetworzenie marzeń w rzeczywistość jest niemożliwe.

  23. Ławiejsze niż przekształcanie marzeń w rzeczywistość jest wciskanie rzeczywistości w świat wirtualny. (tańsze na pewno)
    W dorosłe życie wchodzi pokolenie wychowane w świecie wirtualnym, rozwiązujące wirtualne problemy, słuchające wirtualnych wodzów.
    Wirtualny wódz, wirtualny cel, wirtualny projekt, wirtualne środki na realizację i oczekiwanie na realny rezultat. – rozczarowanie.
    Muszę kończyć, a chętnie bym się rozpisał
    Ja to widzę Wy o tym piszecie.

  24. Jasnowidzu Piotrusiu! W kraju ślepców jednooki jest królem! 😉

  25. Teraz dla Torlina.
    Przecież wiesz, że ja się, ani nikogo nie obrażam.
    Wydrukuj książkę kucharską w której pomiędzy zupą pomidorową i kapuśniakiem figuruje przepis na zupę fituplitu. Obok piękne fotografie, opinie smakowe kuchennych celebrytów i konto pod którym można kupić owoce fituplitu.
    Za otrzymane wpłaty zorganizuj koło miłośników zupy, oraz comiesięczne płatne gotowanie zupy. Z uwagi na rzadkość towaru do smakowania zupu zapraszaj zaufanych smakoszy najlepiej z kręgu znajomych, rodziny lub opłacanych celebrytów kuchennych. Reszte uczestników zapraszaj na następne gotowanie zupy.
    Gdy zapewnisz odpowiedni nastrój i rozdasz pozostałym kielbasę z grila nikt nie będzie miał pretensji – dopoki sie nie wyda, że owoce takie istnieją jedynie w wirtualnym świecie.
    Jak już się dostatecznie wzbogacisz zmień klientelę, wydrukuj prospekt nieziemskiego lotniska, lub samochodu ,który spala mniej paliwa niz wlejesz do baku, w bonusie odzysk spalin wystarczających do ogrzania mieszkania przez zimę. Szybko, szybko, bo klimat sie zmieni, zabraknie spalin i trzeba będzie wymyślać nowe bujdy.
    A najlepsze bujdy wychodza z komputera. Wykresy, wizualizacje, nawet gotowe kazania koscielne na kazda okazję tam podobno, w tej cyberprzestrzeni mają.

  26. TesTequ wielka mi frajda bycie królem.
    Cysorz to ma klawe życie.

  27. Pytałem w pobliskim Tesco. Nie mają owoców fituplitu, ale obiecali sprowadzić jeszcze przed wyborami… 😉

  28. Przy powszechnym aplauzie przyczyna opisywanego przez Torlina skutku wynika z:
    1. Na etapie ZTE zastapienia liczb piktogramami.
    2. Na etapie PT zastąpienia Eurokodami spójnego systemu DIN
    3. Na etapie odbiorów zastapienia pomiaru oświadczeniami.
    Co skrótowo ująć można jako odejście od liczby, miary i wagi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: