Napisane przez: torlin | 30/10/2015

Nowy/stary obowiązkowy bożek

Władysław z Gielniowa

Tylko PiS wygrał, a tu dzieją się rzeczy cudowne. W kościele Świętej Anny, jednym z najważniejszych kościołów Warszawy, zwanym Akademickim, odnaleziono wizerunek błogosławionego Władysława z Gielniowa. Warszawiacy, nie wiecie – kto to? Ja też nie wiedziałem, a to jest patron Warszawy. Nie żartuję.

Mam w związku z tym kilka pytań zaczepno – dokuczliwych:

  1. Czy wypada, aby Warszawiakiem tysiąclecia został człowiek nie urodzony w Warszawie?
  2. Dlaczego święty Warszawy jest tylko błogosławiony, a nie święty? To jest deprecjonowanie mojego miasta, świadome działanie na obniżenie atrakcyjności Syreniego Grodu, poniżanie jego mieszkańców i skryte działanie prokrakowskie.
  3. Dlaczego nie zrobiono z bł. Władysława świętym, skoro cuda jego są potwierdzone przez wiele setek osób? Otóż nasz Władysław lewitował. Czy to nie jest cudowne? Wprawdzie idioci – krzykacze wrzeszczą, że to przesąd, naiwne wiarołomstwo i oszustwo. Żaden człowiek nie może bowiem zakpić sobie z grawitacji i nagle oderwać się od ziemi. Ale my wszyscy doskonale wiemy, że ludzie obdarzeni ogromną siłą ducha, prawdziwi „giganci wewnętrznej mocy” potrafią unosić się w powietrzu. Zdolność do lewitacji jest dana bowiem każdej istocie ludzkiej, która przekroczyła taki etap w rozwoju swojej siły ducha, że pozwala on kpić jej z prymitywnych praw, które dotyczą materii.
  4. Dlaczego komisja konserwatorska orzekła, że płócien nie należy rozdzielać, skoro płótno z wizerunkiem bł. Władysława pochodzi z początku XX w., ale naklejone jest na oryginalny obraz ofiarowany do kościoła w końcu XVII w. przez nie byle kogo, ale przez księcia Stanisława Herakliusza Lubomirskiego?
  5. Skoro na wierzchu była XX-wieczna kopia (w bardzo złym stanie – przyznaję) – to po cholerę „Manuela Kornecka wypełniła ubytki warstwy malarskiej. – Cienkimi pędzelkami stawiałam miliony drobnych kropeczek – mówi”.
  6. Skoro jest kaplica, pomnik i wspomnienia o bł. Władysławie, to dlaczego ulica na Ochocie nosi imię bł. Ładysława. Ja wiem, że można tak i tak, ale czy nienależałoby tego unormować? Czy przypadkiem nie zmieniono wszystkiego z powodu zachowania uliczki w czasach komunizmu.
  7. Komuniści powinni do końca życia smażyć się w smole za zostawienie nazwy uliczki na Ochocie. Pozbawiono błogosławionego nie tylko błogosławionego, ale i tego nieszczęsnego Gielniowa, który kiedyś był miastem, a później przestał. I tak dawniej była to po prostu ul. Ładysława, sam szukałem po encyklopediach w młodości, któż zacz ten Ładysław Znikąd.
  8. Ale najważniejsza rzecz, że rektor kościoła Św. Anny planuje odnowienie wnętrza kaplicy patrona Warszawy. Kamień spadł mi z sera.
Reklamy

Responses

  1. 9. Czy wolno stawiać takie pytania? Czy nie urażają one czyichś uczuć?

  2. Wczoraj posłuchałem sobie rozmowy Paradowskiej z Baczyńskim i innymi i usłyszałem bardzo ciekawe zdanie. Że Kaczyński nie ma prawa więcej mówić na temat korupcji dlatego, że zastosował megakorupcję w stosunku do całego społeczeństwa. Każdy chciałby dostać po 500 złotych na dziecko.
    I co najgorsze, ekonomiści świetnie znają sposoby, jak zrealizować obietnicę, a jednocześnie niczego nie dać. Wydrukować po prostu odpowiednią ilość pieniędzy i rozdać potrzebującym. I ktoś powiedział, że nie można i zjeść ciastko, i je jednocześnie mieć w dalszym ciągu, a tu hokus-pokus – można.

  3. > „Czy wypada, aby Warszawiakiem tysiąclecia został człowiek nie urodzony w Warszawie?”
    Parę lat temu załapałem się na spacer z przewodnikiem po Dolinie Strążyskiej. Ów zakopiańczyk opowiadał, jak to sprowadzono go (m.in.) do budowy PKiN w Warszawie. I był jedynym urodzonym w Warszawie budowniczym 🙂 Bo, akurat jego matka przyjechała z Podhala do Warszawy będąc w ciąży, a potem wróciła z dzieckiem pod Tatry 🙂
    Różnie to więc bywa.
    Swoją drogą nie wiem kto jest krakowianinem tysiąclecia. Co do patronów — Kraków ma ich pięciu — Floriana (z cesarstwa rzymskiego), Stanisława (ze Szczepanowa), Jana (z Kęt), Jacka (Odrowąża, z Kamienia Śląskiego, dzisiejszej Opolszczyzny), Józefa (z Galilei) — żaden nie urodził się w Krakowie, a dwaj go nigdy nie odwiedzili 🙂
    > „Dlaczego święty Warszawy jest tylko błogosławiony, a nie święty?”
    Historia, panie, historia. Tacy Piastowie też nie mieli swojego świętego, a w ich czasach to coś znaczyło. Zresztą, skoro stolicą się jest od czasów króla-cara Aleksandra, to dużo czasu nie ma 😛
    > „Dlaczego nie zrobiono z bł. Władysława świętym, skoro cuda jego są potwierdzone przez wiele setek osób?”
    Fakt, dziwne, stolica kraju, mogąca wyssać podatki z całej Polski i nie stać Was na wylobbowanie w Watykanie swojego patrona na świętego? 😛 Wstyd. Na pewno wina Tuska…
    > „Dlaczego komisja konserwatorska orzekła, że płócien nie należy rozdzielać”
    Co Bóg złączył, niechaj człowiek nie rozłącza 🙂
    > „Skoro na wierzchu była XX-wieczna kopia (w bardzo złym stanie – przyznaję) – to po cholerę „Manuela Kornecka wypełniła ubytki warstwy malarskiej.”
    Z ubytkami jest jak z górami. Robi się to, bo są.
    > „Skoro jest kaplica, pomnik i wspomnienia o bł. Władysławie, to dlaczego ulica na Ochocie nosi imię bł. Ładysława. Ja wiem, że można tak i tak, ale czy nienależałoby tego unormować?”
    A wie Gospodarz Bloga ile to kosztuje?
    U mnie miasto poprawiło nazwę ulicy — początkowe „B” zmieniono na „Bartosza”. Nie wiem, ile kosztowały nowe tablice z nazwą, ale mnie to na pewno kosztowało wysłuchanie opieprzu z ust urzędniczki, że nie wiem, jak się nazywa moja ulica… Proszę więc sobie wyobrazić mieszkańców ulicy Władysława, którzy legitymując się dokumentem z nazwą Ładysława zostają op… względnie oskarżeni o podawanie fałszywych danych 😛
    > „Komuniści powinni do końca życia smażyć się w smole za zostawienie nazwy uliczki na Ochocie.”
    Hm… Rozumiem, że ci komuniści już nie żyją, więc to tylko zabieg retoryczny. Zabiegi retoryczne popieram.
    > „Ale najważniejsza rzecz, że rektor kościoła Św. Anny planuje odnowienie wnętrza kaplicy patrona Warszawy. Kamień spadł mi z sera.”
    Hm… Może zanieść panu konserwatorowi? Do tej czy innej konserwacji się może ten kamień przydać 🙂

  4. „Wydrukować po prostu odpowiednią ilość pieniędzy i rozdać potrzebującym.”

    To szczęśliwie nie takie proste. O ile się nie mylę, Narodowy Bank Polski, który kontroluje ilość pieniądza w obiegu, ma ustawowy zakaz finansowania działań rządu. Zresztą na razie nie został odzyskany i nie wiadomo, czy szybko będzie.

  5. Baczyński twierdzi, że Kaczyński nie ma prawa mówić? 😯 A ja myślałem, że wolne media są za wolnością wypowiedzi, ale okazuje się, że Polityce podobają się tylko gruszki na wierzbie w wykonaniu PO…

  6. Ta przyroda jest niesamowita
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19117708,na-setkach-kilometrow-suchej-ziemi-zakwitly-kwiaty-wystarczyla.html#MTstream

  7. PAK-u!
    1. Nie wypada – moim zdaniem. Chociaż mogę nie mieć racji
    2. Patronem Krakowa jest wg moich informacji Szymon z Lipnicy, uwielbiany zresztą przez błogosławionego warszawskiego.
    3. A wszystko pozostałe jest i tak winą Tuska.
    —————–
    Pawle!
    Odzyskamy. Na pewno. I wydrukujemy tyle, żeby na każde dziecko było i po 1.000 złotych, obojętne, ile ono ma lat. Amerykanie tak mogli, to my nie możemy?
    ——————-
    TesTequ!
    Wolność wypowiedzi jest dla mnie ograniczona krzywdą innego człowieka. Wolność wypowiedzi nie jest przepustką do obrażania, dawania złego. świadectwa, niszczenia ludzi, ich obmawiania, prowokowania

  8. Stwierdzenie Baczyńskiego, że Kaczyński nie ma prawa czegoś mówić, ma tyle samo wspólnego z prawem w znaczeniu kodeksowym, co modny frazes, iż pan X. zmiażdżył pana Y. w dyskusji, z tryskającą krwią i chrzęstem łamanych kości.

  9. „Wolność wypowiedzi jest dla mnie ograniczona krzywdą innego człowieka. Wolność wypowiedzi nie jest przepustką do obrażania…”

    Tu nie całkiem się zgodzę, Torlinie. Wolność wypowiedzi jest jedna, bezprzymiotnikowa. Ograniczać ją może obyczaj, ale nie powinno tego czynić prawo. Choćby dlatego, że ocena, co jest obrazą, prowokacją lub krzywdą, a co nie jest, to sprawa bardzo subiektywna.
    Mnie się bardzo nie podobają paragrafy KK mówiące o znieważaniu instytucji państwowych czy obrażaniu uczuć religijnych. Jeśli ktoś uważa, że za sprawą SŁÓW innego człowieka doznał wymiernych szkód, to może mu wytoczyć proces cywilny i udowodnić to przed sądem.
    W polskim Złotym Wieku odbył się proces arianina (bodajże), który podczas procesji wyrwał księdzu i podeptał monstrancję, bo dla niego było to bałwochwalstwo. Bronił go Mikołaj Rej: winowajca ma zapłacić za zniszczony sprzęt liturgiczny, a jeśli Pan Bóg czuje się obrażony, to niech go sam ukarze. Ładne.

  10. @Torlin: Szkoda, że nie mam tłumaczenia tego artykułu na polski, ałe Twoja ulubiona Ameryka ma problem z „obrażaniem”. Młode pokolenie staje się nieodporne na JAKIEKOLWIEK niemiłe słowa. Istotnym problemem prawnym jest definicja pojęcia „X obraził Ygreka”. Dochodzi do tego, że nauczyciele są odsuwani od zajęć za nieuprzedzenie uczniów, że będą omawiać temat, który może ich urazić.

  11. @Paweł Luboński: Na przykład obraza uczuć religijnych. Zastanawia mnie, czy w kontekście art. 196 KK ateizm jest w Polsce zgodny z prawem…

  12. @TesTeq: Ateizm jest zgodny z prawem, ale nie ma czegoś takiego, jak obraza uczuć ateistycznych. O ateizmie można się wypowiadać w dowolnie obelżywy sposób i pod sąd się nie trafi. .

  13. @Paweł Luboński: A czy twierdzenie, że nie ma Boga, nie uraża uczuć religijnych? 😯 Serio, serio! Zastanówmy się logicznie. Czy nie jest to godzenie w podstawy światopoglądu osoby wierzącej?

  14. Zeszliście na konflikty, na sferę wzajemnej wręcz nienawiści, a ja pisałem o wolności słowa i jego ograniczaniu. I w ogóle nie poruszałbym tutaj konkretnych szkód, ale powiedziałbym dwa słowa na temat mówienia nieprawdy dotyczącej konkretnej osoby, obmawianie jej, nienawistne wypowiedzi. Oczywiście mówimy o sądzie cywilnym, ale ja do dzisiejszego dnia nie mogę zrozumieć, dlaczego politycy są pozbawieni tego rodzaju ochrony. Można o prezydencie czy premierze powiedzieć, że jest pedałem, pedofilem, złodziejem, żyjącym ze swą córką, łapówkarzem, szpiegiem rosyjskim czy alkoholikiem, i nie poniesie się za to żadnej odpowiedzialności karnej. Zresztą sam nie wiem, co można udowodnić. Czytam komentarze pod ostatnimi zwycięstwami Radwańskiej i ręce mi opadają.
    Jeżeli zaś chodzi o religię, to skarżący mnie powinien najpierw udowodnić, że Bóg istnieje.

  15. „Oczywiście mówimy o sądzie cywilnym, ale ja nie mogę zrozumieć, dlaczego politycy są pozbawieni tego rodzaju ochrony.”

    Polityk też ma prawo wytoczyć oszczercy proces przed sądem cywilnym. Tylko nie bardzo mu się to opłaca. Musi więc mieć grubą skórę. Takie jego ryzyko zawodowe.
    Adam Michnik w swoim czasie wytaczał procesy szkalującym go ludziom i nawet wygrywał. Co uzyskał? Jak pluli na niego, tak plują, a wszystkich „dziennikarzy niepokornych” przecież przed sąd nie zaciągnie.

  16. Torlin pisze: Jeżeli zaś chodzi o religię, to skarżący mnie powinien najpierw udowodnić, że Bóg istnieje.

    Przykro mi, ale bardzo się mylisz. Przestępstwo polega na „obrażeniu uczuć religijnych innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci…”

    Nie ma wymogu istnienia przedmiotu czci.

    Ryszard Bałczyński przedstawił ciekawą analizę semantyczną tego pojęcia (do znalezienia w sieci).

    Reasumując: obrażenie uczuć osoby w coś WIERZĄCEJ jest niezależne od tego, czy istnienie przedmiotu wiary da się udowodnić, czy nie.

    Bój się!

  17. No to Pawle może należałoby się skupić na rzeczach wielkich, artykułach, pomówieniach, a nie tylko na działalności hejterów. Takim klasycznym przykładem był Oleksy, Milczanowski nie poniósł żadnych konsekwencji, to samo było z Kwaśniewskim oskarżonym o kontakty z rosyjskim szpiegiem. Ja na przykład za lodówki bym wystąpił do sądu.
    ————
    Bać się? A dlaczego? Niech się boi tamta strona. Jestem osobą wierzącą, wierzę, że nasz świat i wszystkich ludzi, zwierzęta i rośliny stworzył Latający Potwór Spaghetti. Przygotowując odpowiedź TesTeqowi wpadłem na opinię religioznawców na temat zarejestrowania tego ruchu i … przeczytałem wspaniałą, głęboką, mądrą pracę. Radzę.
    http://ze-swiata.pl/ekspertyza-religioznawcow-ws-kosciola-latajacego-potwora-spaghetti/

  18. Ciekawa ekspertyza, ale widzę, że nie możesz się skupić. Ja rozważam kwestię, czy ateista publicznie oświadczający, że Boga nie ma, nie powinien być ścigany za obrazę uczuć religijnych. Dlaczego? Ponieważ obrazą jest twierdzenie, że przedmiot wiary nie istnieje.

  19. Zgodnie z Twoją sugestią jestem oczywiście winny. Ale co to ma ducha Konstytucji o świeckim państwie?

  20. Nico. I w tym problem, że ten przepis jest niekonstytucyjny i nikomu to nie przeszkadza. A interpretując w drugą stronę: wszelkie obrzędy religijne urażają światopogląd ateisty. I co? Nico!

  21. @ Pawel Lubonski,

    ” Wolność wypowiedzi jest jedna, bezprzymiotnikowa. Ograniczać ją może obyczaj, ale nie powinno tego czynić prawo.”
    „Jeśli ktoś uważa, że za sprawą SŁÓW innego człowieka doznał wymiernych szkód, to może mu wytoczyć proces cywilny i udowodnić to przed sądem.”

    O ile mozna zgodzic sie z pierwsza czescia o tyle druga stawia przecietnego obywatela wobec bardzo praktycznego problemu – kosztow. Koszty sadowe sa ustawione na wzglednie wysokim poziomie by zniechecic do „zbednego” procesowania. Jednym ze znanych i latwych sposobow gnebienia strony przeciwnej jest jest wlasnie eskalacja kosztow poprzez przeciaganie procesu prawnego. W starciu instytucja vs „szary” obywatel ten ostatni stoi na niemal straconej pozycji.

    Pozdrawiam

  22. Vandermerwe: „o tyle druga stawia przecietnego obywatela wobec bardzo praktycznego problemu – kosztow.”

    To prawda i wcale nie twierdzę, że tak jest w porządku. Problemem są nie tylko koszty finansowe (które, jeśli się wygra, można wyegzekwować od pozwanego), bo dochodzi stracony czas i stres, na co nie każdy jest gotowy.
    Ja tylko uważam, że rozwiązanie tego problemu za pomocą prawa karnego jest leczeniem dżumy cholerą.

  23. Nie jestem prawnikiem, i nie wiem, czy to dałoby się w dzisiejszej rzeczywistości przeprowadzić. Ale mnie ciągle brakuje sądów grodzkich dawnego typu, które rozstrzygały problemy typu: „ona nazwała mnie małpą”. Sąd był jednoinstancyjny, błyskawiczny, powiedziałbym wręcz 24-godzinny. Usiłowano wprowadzić takie cudo wobec kibiców piłkarskich, ale jak to zwykle bywa w Polsce, każde prawo staje się u nas jego szyderstwem i parodią.
    Ja to widziałbym – pan X jest pedofilem. Proszę o udowodnienie tego teraz, w tym momencie. Jeżeli nie potrafisz, to np. 500 złotych, koszt opłat sądowych i za własne pieniądze możliwość odwołania się do drugiej instancji.
    Oczywiście jest problem Internetu. Bo co można powiedzieć o człowieku, który po sukcesie Radwańskiej pisze: „drewno wygrało nic nieznaczący turniej”. Ma udowodnić, że Radwańska nie jest drewnem?
    Ale od tego byli dawni sędziowie, którzy rozpatrywali sprawy zgodnie z duchem prawa, czyli Pani X nie musiała udowadniać, że nie jest małpą.
    Jeden z najlepszych sądowych dowcipów żydowskich:
    – Czym świadek się zajmuje?
    – Kręcę się.
    – No ale czym dokładnie?
    – No mówię, kręcę się.
    – I z tego można wyżyć?
    -Oj, panie sędzio, jakbym ja tak zakręcił się koło pana sędziego, to i pan by wyżył, i ja”.

  24. @Torlin & 2:
    Sprawdzałem na stronach Krakowa. Takich podali. Może Szymona z Lipnicy się wstydzą? Ale dlaczego?

    @obrażanie uczuć religijnych:
    Ja bym to rozumiał w podobnym sensie, w jakim Ryszard Kalisz rozumie ‚znieważanie prezydenta’*, tj. ograniczył jego stosowanie do zachowań i działań przeszkadzających w uprawianiu kultu religijnego. Gdyby ktoś zaczął krzyczeć, że nie ma Boga w połowie mszy dopychając się do mikrofonu księdza, to ja bym to uznał za ‚naruszenie uczuć religijnych’; ale uznanie za coś takiego słów Dody o ‚naprutych winem’? Bez przesady…
    Niestety, sformułowanie przepisu i praktyka wskazują na ogromną dowolność sądu w ustalaniu tego, co jest uczuciem i co jest religią. Można tym dowolnie manipulować.
    *) Kalisz tłumaczył, że powinno się to odnosić do zachowań, które utrudniają zachowanie powagi urzędu w trakcie pracy — tj. np. zakłócania oficjalnych wystąpień.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: