Napisane przez: torlin | 02/11/2015

Ani Angelus nie istnieje, ani Europa Środkowa, ani literatura

Angelus

Co do tej trójcy z tytułu proponowałbym opuszczenie w dyskusji części religijnej, bo przecież nie można na okrągło dyskutować na ten sam temat. O wiele ciekawsze jest, co się kryje pod pozostałymi kwestiami.

Pierwsza – to Europa Środkowa, czy w ogóle ten twór istnieje, przede wszystkim w świadomości ludzkiej. Nagroda Literacka Europy Środkowej „Angelus”, ufundowana przez Wrocław, ma w swoim statucie, że wydawcy mogą do powyższej nagrody rekomendować pisarzy z następujących krajów: Albania, Austria, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Macedonia, Mołdawia, Niemcy, Polska, Rosja, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina, Węgry. Można się spytać przewrotnie – a gdzie Kosowo? Ale nie żartujmy… Albania krajem Europy Środkowej? Macedonia?

Warto zajrzeć do Wiki pod hasło EUROPA ŚRODKOWA, i możemy tam przeczytać:

The Economist – Europa Środkowa to kraje Grupy Wyszehradzkiej,

Bank Światowy i OECD – Europa Środkowa to kraje Grupy Wyszehradzkiej + Słowenia,

Międzynarodowa Unia Geograficzna w Pradze – Europa Środkowa to kraje Grupy Wyszehradzkiej + Słowenia + kraje alpejskie (Austria, Liechtenstein, Niemcy i Szwajcaria).

Ja bym się zgodził z Bankiem Światowym i OECD.

Drugą sprawą jest literatura. Jestem ciekaw, ilu ludzi przeczyta książkę Macedończyka, Albańczyka czy Mołdawianina? Samo czytelnictwo leży i kwiczy, ludzie nie czytają w ogóle. Widzę wprawdzie młodych ludzi czytających w metrze, ale to jest wierzchołek góry lodowej. Mam jakieś dziwne wrażenie, że tworzenie takich nagród to jest jakaś psychiczna dewiacja, zadowalanie samych siebie w imię wyższych ideałów. I mam prawo chyba pisać o tym, bo jestem po tej dziwnej stronie ludzi czytających. Chociaż przyznaję – coraz mniej. Mnie niszczą czasopisma, jak mam co tydzień Politykę, Newsweek, Wprost, Tygodnik Powszechny i Angorę, to już nie mam czasu na książki.

——————-

Aneks dla TesTeqa.

2015-10-31 15.31.13

Aby udowodnić sobie, że masz rację – publikuję to zdjęcie Lasu Kabackiego. Zrobione jest moim smartfonem. I po co mi ten aparat? Dla przyjemności, celebracji, przyjaźni, więzi.

 

Advertisements

Responses

  1. 1. Myślę, że do Europy Środkowej należy też zaliczyć Izrael i Kazachstan. 😀

    2. Właśnie zamierzam ufundować prestiżową nagrodę literacką. Jej pierwszym laureatem będzie debiutant, który napisał tę książkę: http://teraz3.pl 😀

  2. 1. Koniecznie. I Wyspy Owcze!
    2. Jaki ma tytuł nagroda?

  3. Nazwa Nike już zarezerwowana, to może Adidas? 😀

    Torlin pisze: Mnie niszczą czasopisma, jak mam co tydzień Politykę, Newsweek, Wprost, Tygodnik Powszechny i Angorę, to już nie mam czasu na książki.

    Więc nie ogrzewasz domu gazem? Palenie papierem jest nieefektywne. Wiesz, że nie czytam żadnego z tych tygodników, a mimo to wiem, kto odpadł w „Tańcu z gwiazdami”! 😀

  4. Tam nagradzają dobre, warte przeczytania książki. Gdyby nie ta nagroda jeszcze mniej ludzi przeczytało coś bałkańskiego.. A warto – tym bardziej, że jak to często bywa w takich sytuacjach, jak ktoś decyduje się wydać coś spoza głównego nurtu, jest to zazwyczaj to dobra książka.
    A by być na bieżąco, wystarczy czytać Pudelka. Polityk to też celebryta, tyle że gorzej ubrany.

  5. TesTequ!
    Czasami nie rozumiem Twoich komentarzy, co ma wspólnego Polityka czy Newsweek z Tańcami na Lodzie?
    ————–
    Kalino!
    Mam takie wrażenie, że obydwoje używacie o nieprawidłowym kalibrze armaty. Załóżmy, że czyta cokolwiek 30 % społeczeństwa, z tego 20 fantastykę, kryminały, harlekiny czy o wróżbach z gwiazd. Pozostaje 10, które czyta cokolwiek poważniejszego, ilu z nich czyta literaturę bałkańską? Kiedyś pochłaniałem książki, ale zupełnie nie pamiętam tej literatury, jak przez mgłę pamiętam „Most na Drinie” Andricia, tak samo jest z bułgarską, rumuńską, macedońską czy albańską. Ale naprawdę, wierz mi, ja nie mam nic przeciw tej nagrodzie, nie mam nic przeciw, aby te książki były tłumaczone czy wydawane.
    Znowu jestem niezrozumiany, mnie chodziło o nazwę, bo to nie są państwa środkowoeuropejskie. Po co od razu Pudelek czy Tańce z Gwiazdami? Czy jak ktoś woli przeczytać książki niemieckie, napisane przez Turków, rosyjskie czy tureckie, to jest od razu celebrytą? Opanujcie się oboje?

  6. @ Torlin,

    Wiele okreslen/nazw jest umownych a przez to „rozciagliwych”. Wedlug jakich kryteriow twierdzimy, ze np. Polska jest panstwem Europy Srodkowej – poludnik 0 przechodzi przez Europe na zachod od Polski zas glowna masa Europy jest od Polski na wschod.

    „Mnie niszczą czasopisma”

    Podzielam sentyment choc z innego powodu. Moim prywatnym zdaniem nastepuje obnizenie jakosci „gazetowego” pismiennictwa.

    Pozdrawiam

  7. Wiedząc, kto odpadł w „Tańcu z Gwiazdami”, można nawiązać nić porozumienia z ludem. Zaś teksty w tygodnikach zawierają tylko wykształciuchowe wątpliwości i rozważania. I oczywiście kryptoreklamy, jeśli tego nie zauważyłeś. Masz więc rację, że jedno do drugiego nie przystaje.

    UWAGA! „Taniec z Gwiazdami” nie odbywa się na lodzie! Sam widzisz, że niepotrzebnie czytasz te tygodniki. One sieją zamęt!

  8. Oczywiście Vandermerwe, ze wiele określeń jest rozciągliwych, zawsze i wszędzie, gdy nie ma jasno zakreślonych kryteriów. Nawet weź Europę, piszesz: „główna masa Europy jest od Polski na wschód” i teraz należy się zastanowić, co rozumiemy pod słowem „główna masa Europy”? Terytorium? Może i tak, nie chce mi się liczyć. Bo wszystko zależy, co rozumiemy pod słowem „Europa”. Dla mnie niestety to jest tylko Zachód, miasta angielskie, niderlandzkie, kultura francuska, włoska sztuka, hiszpańskie odkrycia. Wcale się nie dziwię, że dla ówcześnie żyjących wszystko co na Wschód od Łaby, to była dzicz, łącznie z Prusami. I to myślenie obowiązuje do dziś, z wielkim wysiłkiem zwalczane przez Polaków, na szczęście z drobnymi już sukcesami. Czytałem specjalistyczne opracowanie, że załatwiło to nam Euro 2012, nawet nie wiemy, jak ten spektakl piłkarski wpłynął na nasze życie.
    ————-
    TesTequ!
    Ponieważ ja tego nie oglądam, to zajarzyło mi się w pamięci, że były kiedyś tańce na lodzie. Czy to ma jakieś znaczenie, czy nazwę te dziwne programy Wielkim Bratem?
    Piszesz „wykształciuchowe wątpliwości i rozważania”. Otóż ja uwielbiam wykształciuchowe wątpliwości i rozważania. Na to składa się cale moje życie. Mam czasami kłopot z tym, jak np, wyślą mnie do piwnicy po kilka średnich jabłek, to mam zawsze kłopot, ile to jest kilka, i czy to jabłko trzymane w dłoni jest średnie czy nie. Niestety, wszystkie tłumaczenia komuś jakichś zjawisk np. ekonomicznych łączy się z moim nieodmiennym: „To jest prawda pod warunkiem, że…”.
    Są w tygodnikach lepsze numery i gorsze, niektóre są rewelacyjne. Zastanawiam się nad tymi kryptoreklamami. Mam jakieś niejasne podejrzenie, że na mnie nic nie wpływa, bo ja nie mam wiecznie pieniędzy, kupuję oczami. Jak tylko je zdobędę, to natychmiast wydaję, i znowu się martwię, że ich nie mam. Co oni mogą mi reklamować? Nowe Volvo za 150 tysięcy? Kryminał zarekomendowany przez „Politykę”?

  9. Torlinie, działanie współczesnej reklamy nie polega na tym, że jak ją obejrzysz, to następnego dnia wyciągniesz pieniądze i pójdziesz kupić reklamowany produkt. Tak może było u zarania kapitalizmu. Dziś reklamy pracowicie i wytrwale sączą ci do mózgu odpowiednie skojarzenia. I kiedyś, może nawet po latach, gdy będziesz miał wybór, wybierzesz akurat to, a nie tamto. Sam nie wiedząc dlaczego.
    Ja na przykład kupuję kawę Tchibo. Dlaczego właściwie akurat tę? Czy spróbowałem różnych gatunków i stwierdziłem, że ta mi najbardziej smakuje? Oczywiście nie. Czy przeprowadziłem analizę cen i wyszło mi, że ma najlepszy stosunek ceny do jakości? Także nie.
    Swoją drogą wyczytałem gdzieś opinię, że większość reklam nie służy zwiększeniu sprzedaży, tylko utrzymaniu się na rynku. Inaczej mówiąc, gdyby wszystkie firmy na raz przestały wydawać miliony na reklamę, to sytuacja rynkowa zmieniłaby się w niewielkim stopniu.

  10. @Torlin: A nie kupiłeś ostatnio wypasionego fotoaparatu na specjalne okazje. O, tam, na półce, leży i się kurzy… 😉

    Powiesz, że Ci wypominam. Nie, tylko uważam, że uległeś konsumpcjonizmowi – kryptoreklamie, jakie to piękne fotki można zrobić… Dużo ich robisz? A jak zrobisz, to oglądasz z lubiścią całymi wieczorami?

  11. Zaraz, zaraz, rozróżnijmy modę od reklamy. To nie jest jednak to samo. Odpowiadam obu Panom, bo tematy się zazębiają. Kupuję produkty według własnego smaku i gustu, jednak cena odgrywa rolę. Wielokrotnie szukam rzeczy, których powszechnie się nie kupuje, dla przykładu kawę kupuję jedynie Sati, bo tylko mi taka smakuje. Gdzie widzieliście jej reklamę? Herbatę Dilmah, kaszę mannę kocham z Lubelli, gdyż jest robiona z normalnej mąki, a nie z semoliny. I nie mogę jej nigdzie dostać. I tak mógłbym ciągnąć.
    A moda? Ja jej się z przyjemnością oddaję. Ponieważ moi kumple chodzą z plecakami z aparatami i ze statywami, to ja też chcę. Aparat się nie kurzy, bo jest dwa razy w miesiącu używany, wczoraj robiłem zdjęcia portretowe swoim wnuczkom. TesTequ – zajrzyj w górę do tekstu podstawowego.

  12. @TesTeq:
    Właśnie sobie sprawdzałem u ujścia jakich rzek lokował Ptolemeusz dawną Sarmację. I wyszło mi, że rzeki uchodziły do Kazachstanu. A przecież Europa Środkowa to ewidentnie spadkobiercy dawnej Sarmacji 😀
    (Swoją drogę, górę Karpatos lokował (wg współrzędnych) na Kaukazie…)

    @Torlin & EŚ:
    Europa Środkowa to termin umowny. Wybór autorów Angelusa (tj. Europa ‚postkomunistyczna’ z wyłączeniem Rosji i postradzieckich krajów Azji) wydaje się dość jasny i odwołujący do pewnej wspólnoty kulturowej (nawet jeśli będącej wyrazem raczej pragnień niż rzeczywistości). O Kosowie oczywiście zapomniano, ale taki już los małych i nowych.

    @Torlin & lektury:
    Słyszę dużo złych rzeczy o czytelnictwie, ale:
    — na ile to prawda — nie wiem, bo wszystkie znane mi statystyki są ułomne;
    — liczba odbiorców ma się nijak do przyznawania nagród, w końcu o wiele więcej osób czyta w Polsce niż zna się na chemii na świecie, co nikomu nie przeszkadza w przyznawaniu Nagrody Nobla z chemii 😀
    Swoją drogą piszesz, że 2/3 czytających 30% czyta kryminały i harlekiny… Znowu statystyka od czapy (ja, od czapy, podałbym raczej, że 4/5 😉 ), ale jeśli byłaby prawdziwa, to co w tym złego? Pamiętam uwagę jednej pani krytyk, którą mąż zmusił do przeczytania pewnego szwedzkiego kryminału: „to kryminał, a tu i lepsza psychologia, i język, i więcej problemów społecznych niż w naszej literaturze z ambicjami”. Nie osądzałbym więc tak automatycznie tej powagi i ewentualnej wyższości jednego gatunku nad innymi.

    @Torlin & Paweł Luboński & reklamy:
    Spotkałem się z podobną opinią. Tj. że reklamy budują wizerunek marki. Kupujemy częściej to, czego pochodzenie znamy, choćby dlatego, że nam się marka pozytywnie kojarzy. A to już zasługa reklamy. Jak widać, nie chodzi tu o wpływ bezpośredni (idź i kup), ale pośredni (poznaj-polub) — długofalową budowę wizerunku.

  13. Torlinie! Wspaniałe zdjęcie, dzięki!

    A reklama teraz to, tak jak pisze PakCztery, budzenie pragnień i wiązanie ich z marką. Po niedzielnym meczu Radwańskiej w TVP2 każdy pamięta, że na kort i na koncert jeździ sie Lexusem!

    Ale tak naprawdę najgorsza jest kryptoreklama – różne zestawienia sprzętu, z których jednoznacznie wynika, że iPhone lepszy od Samsunga (gazeta, w której Apple zamieszcza reklamy) lub Samsung lepszy od iPhone’a (gazeta, w której Samsung zamieszcza reklamy).

  14. Na pewno więcej „ludzi przeczyta książkę Macedończyka, Albańczyka czy Mołdawianina” jak będą przedstawieni jako europejczyczy, w dodatku „środkowi”. Oczywiście jest to w pewnym stopniu reklamowy greps. Ale niezależnie od tego, czy reklama nagania klientów, czy jedynie utrwala świadomość marki, to każdy sposób by promować czytelnictwo jest dobry.

  15. @ Torlin,

    „…dla ówcześnie żyjących wszystko co na Wschód od Łaby, to była dzicz..”

    Jak zauwazyl jeden autor: Anglicy uwazaja, ze prowadza sprawiedliwa polityke zagraniczna, Francuzi, ze sa mocarstwem a Wlosi, ze sa doskonalymi zolnierzami. Najczesciej owo „uwazanie” nie wytrzymuje starcia z rzeczywistoscia.

    Pozdrawiam

  16. @ Kalina,

    „…to każdy sposób by promować czytelnictwo jest dobry…”

    Nie jestem pewien czy czytelnictwo mozna promowac w doslownym tego slowa znaczeniu. Rzecz w wytworzeniu wewnetrznej potrzeby czytania. I tu jest powazny problem, tym bardziej ze czesto natyknac sie mozna na stwierdzenia w stylu: wspolczesny czlowiek jest zabiegany i nie ma czasu, ma raptem 5 min by sie „czemus” w stylu czytania poswiecic…… itd., itp. Czytanie jest czescia tego, co szeroko nazywamy wiedza. Wiedza zostala zas skomercjalizowana i pojawily sie twierdzenia o wiedzy zbednej. Obawiam sie, ze czytanie jako element poznania oraz wzbogacenia duchowego powoli staje sie czynnoscia zbedna.

    Pozdrawiam

  17. Wypowiem się na tylko na temat czytelnictwa. Bywam w księgarniach i jestem tam często jedyną osobą przez długi czas. Są jednak wyjątki tak jak Księgarnia B.Prusa naprzeciwko U.W i prawie wszystkie Empiki, gdzie ludzi jest dużo. Kupują i pytają o nowości. Także zamawiają książki.
    Zastanawiam się czy za czasów poprzedniego ustroju badano ile osób czyta i co czyta. Myślę, że nie, bo okazałoby się że większość ludzi czyta tylko książki „po linii i na bazie”.
    Może faktycznie teraz mniej ludzi czyta książki, ale mają przecież bardzo dobrą prasę/ sam Torlin się do tego przyznaje/ i internet. Chociaż wśród moich znajomych nadal jest tak jak było – jedni czytają bardzo dużo, inni sporadycznie, jeszcze inni prawie wcale.
    I jeszcze jedno – teraz jak wiadomo każdy może napisać i wydać książkę.Kiedyś aby książka została wydana musiało ją najpierw zatwierdzić trzech recenzentów – /nie mylić z cenzorami/ – teraz każda głupota jest sprzedawana. W księgarniach mnóstwo nowości, szczególnie w okresie przed-świątecznym.
    A ludzie czytają ….. to co zostało napisane..
    Pozdrawiam zaznaczając, że nie muszę miec racji.

  18. Nie można porównywać dawnego czytelnictwa z dzisiejszym. Nie te czasy. Jak to powiedziała bohaterka mojej ulubionej serii filmowej Linklatera w filmie „Przed zachodem słońca”. Byłam w Warszawie i był to niesamowity pobyt. W telewizji nic nie było, żadnych filmów w kinach, brak reklam i towarów w sklepach. Raptem zaczęłam odczuwać wewnętrzną potrzebę porozmawiania ze sobą, zwolnienia, zastanowienia się nad wieloma sprawami. Było to takie odświeżające. Od razu mówię, pewnie ani jedno słowo się nie zgadza z oryginałem filmowym, bo piszę z pamięci. Ale duch wypowiedzi został przeze mnie zachowany.
    W dawnych czasach nie było niczego, co odrywałoby od czytelnictwa. Pozostały właśnie tylko książki, teatry, muzea, Radio Luxembourg i zielona trawka. Wydawano sporo i to dobrych powieści,w znakomitych tłumaczeniach, a rzeczy antypaństwowe człowiek czytał w drugim obiegu, jak np. „Zniewolony umysł „.
    Teraz są inne czasy, przepotężny Internet, olbrzymie czasopisma, ale przede wszystkim wielka możliwość realizacji się w swoich pasjach. To wszystko odrywa od książki. Następnym punktem antyksiążkowym jest skrótowość i obrazkowość współczesnego świata. Już w latach 90. ubiegłego wieku Gazeta Wyborcza i Polityka zauważyły, że coraz mniej czytelników chce czytać artykuły na wiele stron. Im krócej, tym lepiej. A najlepiej, gdyby to było w obrazkach.
    Z tym, że ja nie narzekam na współczesne czasy. Są dla mnie rewelacyjne, rewolucyjne i pasjonujące. Mam rzeczywiście czasami kłopot, co naprawdę warto przeczytać. Ale z przykrością stwierdzam, że żadnej książki Albańczyka, Kosowianina, Macedończyka czy Czarnogórca nie wezmę do ręki, bo mnie oni nie interesują, ani ich problemy. Ale we wrześniu wybieram się do właśnie do Czarnogóry (mam w każdym razie to w swoich planach), ale głównie chodzi o góry.

  19. Ach jak oni nas kochają. Bezgranicznie.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19134335,slowacja-zmienila-konstytucje-przez-nasza-muszynianke.html?biznes=local#BoxBizImg

  20. @ Torlin,

    „Ale z przykrością stwierdzam, że żadnej książki Albańczyka, Kosowianina, Macedończyka czy Czarnogórca nie wezmę do ręki, bo mnie oni nie interesują, ani ich problemy. ”

    Sadze, ze nie jestes odosobniony w tym podejsciu. To widac po jakosci pismiennictwa nt. problemow „egzotycznych” zakatkow swiata. Prosze nie obraz sie, gdyz uznaje, ze kazdy z nas ma prawo do takich a nie innych wyborow. Jednak, gdy osobiste wybory staja sie w miare powszechnym zjawiskiem, prosze sie nie dziwic jesli ow „obcy” swiat nas zaskakuje i sprawia nam niespodzianki, ktore wcale niespodziankami nie powinny byc.

    Pozdrawiam

  21. „żadnej książki Albańczyka, Kosowianina, Macedończyka czy Czarnogórca nie wezmę do ręki, bo mnie oni nie interesują, ani ich problemy.”

    A czyje problemy cię interesują? Na przykład problemy Francuzów, Japończyków, Argentyńczyków?
    Czy weźmiesz do ręki książkę noblistki Aleksijewicz? Też przedstawicielka małego i niewiele znaczącego narodu.
    A jeśli o Albanii czy Macedonii napisze Polak albo Anglik, na przykład taki Stasiuk, to też się odwrócisz z niechęcią?
    Ja nie drwię, Torlinie. Naprawdę jestem ciekaw twojej odpowiedzi na te pytania.

    Co do „Muszynianki” – co tu ma do rzeczy kochanie lub niekochanie? Chodzi wyłącznie o pieniądze.

  22. Przypowieść o Muszyniance:

    Gdy Torlin ciągnie wodę od sąsiada, to jest w porządku.

    Gdy sąsiad protestuje, to jest chamem i burakiem.

    Gdy sąsiad chce ciągnąć wodę od Torlina, to jest chamem, burakiem i złodziejem.

    ——–

    A Albańczycy niech spadają ze swoimi problemami na drzewo. Nasze problemy są lepsze, bardziej wysublimowane, godne cywilizacji białego człowieka, z którą żadna inna cywilizacja nie może się równać. 👿

  23. Vandermerwe!
    To akurat nie chodzi o „obcy świat”, bo czytałem książki o Turcji i Turkach w Niemczech, o Kaszmirze, Chińczykach w Tajlandii, o Timorze Wschodnim. Ja nie trawię Bałkanów nazwijmy to zachodnich. Bo w Rumunii i w Bułgarii byłem wielokrotnie, z tym że wiele lat temu.
    Staram się zrozumieć obie strony, jeżeli chodzi o muzułmanów, to czytałem zarówno „Wściekłość i dumę”, jak i „Dlaczego tak trudno zrozumieć nam Arabów” (czy coś w tym stylu), ale mam swoje uprzedzenia co do Bałkanów i dobrze mi z nimi.
    Na mnie straszne wrażenie zrobiła wojna bałkańska, byłem przerażony, że na moich oczach w Europie pojawiła się prawda, że na naszym kontynencie żyją bestie. Mordercy – całe narody. To co było w czasach II Wojny Światowej – zatarło się w pamięci, Niemcy, Japończycy, wydawało mi się, że nasz kontynent się uspokoił, pewne rzeczy zrozumiał. To jest chyba podstawowy powód, dla których ich tak strasznie nie znoszę.
    ————
    Pawle!
    Bardzo ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, mimo że bardzo chcę. Interesuję się światem, patrz moja odpowiedź Vandermerwe, kiedyś czytałem mnóstwo, teraz o wiele mniej. Ze Stasiukiem to nie trafiłeś, bo nie lubię go jako pisarza. Bywałem w miejscowościach, które opisuje, i nic mi się nie zgadza. To są książki nie faktograficzne, tylko o jego wyobrażeniach. A tego akurat nie muszę czytać.
    Duże wrażenie na mnie zrobiła książka „Białe zęby” Smith. A co do Nobla podejrzewam (bo nic jej nie czytałem), że jest to decyzja polityczna, zarówno ze względu na Rosję, jak i Białoruś. A teraz na tapecie…
    Najpierw był „Morderca bez twarzy” Mankella ( o komisarzu Wallanderze), niedawno skończyłem „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo” Daviesa, teraz na stoliku leży w czytaniu „F.M.” Akunina, a niedługo się wezmę za „Wspomnienia” Jeana Monneta w tłumaczeniu Pana Waldemara Kuczyńskiego (mam obiecaną, pod warunkiem, że ją dostanę). A na wyprzedaży kupiłem sobie za grosze Kwiryny Handke „O języku dobrze i źle”, muszę być zgodny z nową linią partii, są to felietony drukowane w „Gazecie Polskiej” 😉
    Udało mi się odpowiedzieć Ci na pytanie, czy czujesz niedosyt?
    ————
    Rozumiem TesTequ, że masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu podstawowego. Mam nadzieję, że jest to przejściowe.
    Myślisz, że oni odwierty robili po cichu? Po ciemku w nocy kładli wodociąg pod Popradem? Przecież na to wszystko mieli zgodę, i gdy oczekiwali na końcową koncesję – Słowacja zmieniła konstytucję (inna rzecz, żeby takie sprawy wkładać do konstytucji, to jest jakaś paranoja, przecież wystarczy do tego ustawa). Rozumiem – pieniądze, ale tak się nie robi, to jest wolna amerykanka.
    Czy ja mam obowiązek przejmowania się Albańczykami? A mogę nie?

  24. @Torlin: Cieszę się, że tak ładnie potrafisz mi, niekumatemu, wszystko objaśnić. Jeszcze prosiłbym o wytłumaczenie, dlaczego ten interwencyjny artykuł, napisany na oczywiste zlecenie Prezesa Muszynianki („obiektywne dziennikarstwo Gazety Wyborczej”) pojawił się rok po uchwaleniu zmian konstytucyjnych?

    Nie wydaje Ci się to dziwne? A może po prostu Prezes chroni swój tyłek, bo brnął w tę inwestycję wbrew Słowakom? Może nie chciał się z nimi dogadać? Jestem pewien, że moje watpliwości są bezpodstawne, a Ty mi zaraz wszystko objaśnisz. Po linii Gazety Wyborczej.

  25. Co do tego (ubiegłego roku) zgoda. Ale tego komentarza nie napisałeś o 14:36, tylko o sąsiedzie, który podkrada wodę Torlinowi. Jakbyś tekst z 7:22 napisał od razu, tobym się z Tobą zgodził.
    Nie mógł brnąć w inwestycję wbrew Słowakom. Niby w jaki sposób? Musiał mieć zgody.
    Będziesz następny, który się na mnie obrazi za za ostrą reakcję? 😉

  26. Torlinie, w zasadzie nie odpowiedziałeś przecież na moje pytania, poza Aleksijewicz. Nawiasem mówiąc, ja czytałem jej książki i naprawdę jest to wybitna literatura, choć tylko literatura faktu. A Stasiuka też nie lubię.
    Nie dotknąłeś jednak istoty problemu, na co chciałem cię naprowadzić. A mianowicie naszego instynktownego i nie zawsze uświadamianego szowinizmu kulturowego. Czyli tego, o czym raczej brutalnie napisał TesTeq. To nie jest zarzut pod twoim adresem. Ja też to mam. Jeśli czytam w gazecie o wybitnym filmie amerykańskim czy francuskim, natychmiast mam chęć go zobaczyć. Jeśli czytam o wybitnym filmie pakistańskim lub choćby rumuńskim, zachowuję dystans. Milcząco zakładamy jakby, że nic cennego i ważnego nie może powstać w jakimś tam małym kraiku albo nawet dużym, ale egzotycznym.
    Powiadasz, że nie interesują cię sprawy Albańczyków. Oczywiście twoje zainteresowania to twoja sprawa. Ale skąd przekonanie, że Albańczyk pisze akurat o jakichś tamtejszych, lokalnych i hermetycznych problemach? Najwybitniejsze dzieła literatury światowej, choć oczywiście ich akcja toczy się w określonym czasie i miejscu, zwykle mają charakter uniwersalny i przemawiają do ludzi na całym świecie.
    Tak ja my patrzymy na narody bałkańskie i ich kulturę, tak w swoim czasie patrzyli oświeceni Europejczycy na Polskę (a pewnie niejeden do dziś tak patrzy).
    __________________________________

    „Na moich oczach w Europie pojawiła się prawda, że na naszym kontynencie żyją bestie. Mordercy – całe narody. (…) To jest chyba podstawowy powód, dla których ich tak strasznie nie znoszę.”

    Bardzo łatwo przychodzą ci takie uogólnienia i bardzo łatwo się uprzedzasz.

  27. Piszesz „nie mógł brnąć w inwestycję wbrew Słowakom”. Ależ mógł. Od tego jest Prezesem, żeby robić to, czego boją się konkurenci. I podejmować ryzyko. A potem bać się wycofać mimo oczywistych przeszkód.

  28. Muszę Ci powiedzieć Pawle, że u mnie jest wyraźne rozgraniczenie nośników kultury pod tym względem. Książki są rzeczywiście bardziej u mnie „szowinistyczne”, chociaż nie do końca. Zupełnie inaczej jest z filmem, często chodzę do Muranowa na różne sympatyczne filmy irańskie, gruzińskie, kiedyś widziałem też przesympatyczny film bhutański. Pasjonuję się muzyką różnych krajów, i tu o żadnym „szowinizmie” nie ma mowy.
    Ale jest też ciekawy aspekt problemu, to jest imigracja. Piszesz: „Jeśli czytam w gazecie o wybitnym filmie amerykańskim czy francuskim, natychmiast mam chęć go zobaczyć”. Zgoda, ja też. Wracając do książek – mamy Cortazara – to jest literatura francuska czy argentyńska? Dlaczego lubimy „Siedmiu wspaniałych”? A tytułowe role grają Rosjanin, Serb, Niemiec, Tatar Lipkowski, szwedoszkot. Dlaczego Aznavour jest Francuzem, a Melua Gruzinką?
    ———-
    Jeszcze raz powtarzam TesTequ, nie da się prowadzić tego typu inwestycji bez zgody chociażby samorządu terytorialnego. Wyobraź sobie, że przedsiębiorca litewski buduje sobie wodociąg po polskiej stronie, i władze gminy nic o tym nie wiedzą, nie wydawali żadnych zgód. Przecież to jest paranoja. On miał te zgody, tylko tamci się spostrzegli, że im zarobek wylatuje sprzed nosa. Ale postąpili bardzo brzydko. Moim zdaniem.

  29. === dygresja ===
    Już niebawem będziesz miał w Warszawie przypadek odwrotny. Wszystkie państwowe i samorządowe instytucje były przeciwne pomnikowi przed Pałacem Prezydenckim, a jestem pewien, że w kwietniu 2016 roku będziesz mógł zgromadzić się na patriotycznej uroczystości jego odsłonięcia.
    === koniec dygresji ===

    A co do Muszynianki – sam widzisz, jak jeden sponsorowany artykuł potrafi ukształtować Twój światopogląd. Cały czas pomijasz fakt, że nowe przepisy na Słowacji wprowadzono rok temu, a Prezes firmy jęczy dopiero teraz… I cały czas „inwestował” ignorując te przepisy.

  30. Torlinie

    Z całego serca polecam Czarnogórę – leciałam przez Brukselę (ok. 400 zł bilety). Nocleg znajdziesz za ok.10 euro, jedzenie też ceny normalne.

    Jeśli chodzi o morderców – w każdym narodzie drzemią takie „możliwości”.
    W Polakach też.
    Niestety.
    Wszystko zależy od tego czy damy się ogłupić i sprowokować podjudzaczom, czy nie? Zobacz co dzieje się w Polsce w sprawie imigrantów – nawet rozsądni wcześniej ludzie wydają się bliscy mordu.
    To po prostu jest straszne.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: