Napisane przez: torlin | 05/11/2015

Igrzyska Plemion Polskich

www.usnews.com

Z przyjemnością obejrzałem sobie zdjęcia z Pierwszych Igrzysk Tubylczych, które trwały od 23 października przez 9 dni w Palmas w Brazylii. Więcej zdjęć jest TU, a powyższą fotkę ściągnąłem ze STRONY U.S.News, gdzie Koledzy i Koleżanki znający angielski mogą sobie trochę poczytać po-anglijski.

z19128682V,Maoryski-przeciagaja-line-podczas-ostatniego-dnia-

Zastanowiły mnie trzy rzeczy:

  1. Sprawa jest uniwersalna, ogólnoświatowa i wszechtematyczna. Dlaczego urządzenie jakichkolwiek marszy, parad, spotkań, festiwali, igrzysk musi się wiązać zawsze z kontrą ludzi, którzy nie tylko są przeciw samemu wydarzeniu, ale równocześnie przeciw czemuś lub komuś tam protestują. Sprawa jest dla mojej mentalności wprost niezrozumiała i jest kompletnie sprzeczna z moimi poglądami na tę sprawę. Jak jest demonstracja pierwszomajowa, to prawica akurat wtedy musi robić kontrdemonstrację, albo pluć na idących, jakby nie mogła tego zrobić w innym terminie. Jak jest spotkanie przywódców wielkich państw, to akurat wtedy antyglobaliści muszą demonstrować swój sprzeciw, jakby nie mogli tego zrobić tydzień później. Jak ateiści robią w teatrze spektakl antykościelny, to mochery muszą akurat wtedy pójść do tego teatru, jakby nie mogły pójść nazajutrz. Dokładnie tak samo było podczas tych igrzysk, wielkie protesty najróżniejszych grup usiłujących przy okazji sobie coś załatwić. Nie lubię takiego postępowania.
  2. Trochę kretyńskie dyscypliny. Myślałem, że to będzie w stylu”rzucanie krokodylem przez przeszkody” lub kto szybciej wywierci piętą otwór w desce, tymczasem sądząc po zdjęciach był to bieg na 100 metrów, piłka ręczna, zapasy, łucznictwo, piłka nożna, kajakarstwo i przeciąganie liny. Eeeeeeeeeeee tam.
  3. Jeżeli pomyślimy o naszym kraju. Czy u nas są plemiona? Czy można stworzyć takie igrzyska w Polsce? Czy nasze sporty zaczynają być tak zunifikowane, że nie ma żadnych ich lokalnych odmian? A może jest na odwrót, że nawet jak jakieś powstaną (jazda na desce, i w lecie, i w zimie), natychmiast są przejmowane przez władców igrzysk.

z19128679V,Igrzyska-Ludow-Tubylczych--plemie-Kamayura-podczas

W igrzyskach udział wzięły plemiona z Argentyny, Australii, Kanady, Chile, Kongo, Ekwadoru, Etiopii, Gujany Francuskiej, Gwatemali, Meksyku, Mongolii, Nowej Zelandii, Nikaragui, Panamy, Paragwaju, Peru, Filipin, Rosji, USA, Urugwaju i Wenezueli. Niektóre są zastanawiające, np. Mongolia, tam nie ma żadnych grup etnicznych, są tylko Mongołowie i Kazachowie.

z19128676V,Pieknosci-Ludow-Tubylczych-w-ramach-Igrzysk-Ludow-

W sumie fajna impreza, widać po minach, że wszyscy dobrze się bawili. Bo przecież istnieją europejskie sporty oryginalne, jak np. szkockie rzucanie kłodą drewna, ale czy Szkoci są plemieniem? A Wy znacie jakieś polskie odpowiedniki sportów? A dla Panów – miss Igrzysk.

—————-

Aneks dla Stokrotki!

indigenous-games-brazil

Ten z lewej w biegu na 100 metrów może być?

Reklamy

Responses

  1. Torlinie, moim zdaniem twoje pretensje z punktu 1 są chybione. Jakakolwiek demonstracja nie jest przecież sztuką dla sztuki urządzaną dla własnej satysfakcji. Jej celem jest nadanie sprawie rozgłosu i wywieranie wpływu. Żeby miała sens, musi więc odbywać się w odpowiednim czasie, miejscu i kontekście. Wszystko jest w porządku, dopóki nie dochodzi do użycia przemocy.
    Co zaś do igrzysk – skoro dobrze się bawią, to daj im Boże zdrowie. Mnie jednak tego rodzaju przedsięwzięcia pachną sztucznością i skansenem. Coś jak podhalański góral w portkach z parzenicami i wyszywanym kożuszku, wysiadający z dobrego samochodu ze smartfonem w ręku. Są jeszcze na Ziemi prawdziwe plemiona żyjące tradycyjnym plemiennym życiem. Nie wydaje mi się jednak, aby to właśnie ci brali udział w omawianej imprezie.

  2. @Paweł Luboński: Stosując logikę Torlina należałoby narzekać na drogowców w lecie (że nie odśnieżają), a na Pana Boga w zimie, że w lecie jest susza i upały. 😀

  3. @1:
    Bo jest to okazja do zademonstrowania swoich racji, co w naszym świecie, mimo demokracji i pluralizmu, jest często utrudnione.
    @2:
    Rzeczywiście, krokodyla szkoda, ale może nie mają zestandaryzowanego typu i konkurencja mogłaby być niesprawiedliwa?
    Serio: nie wiem skąd założenie, że plemiona muszą myśleć i działać w stylu epoki kamiennej, skoro mamy XXI wiek. Trochę jakbyś proponował, by polskie odpowiednik obejmował takie konkurencje jak jazda wozem drabiniastym, albo bieg z kosą na sztorc.
    Tu i tak jest sporo nawiązań ‚etnicznych’.
    @3:
    Był kiedyś teleturniej miast. Coś w tym guście, nieprawdaż?
    Same ‚plemiona’ oznaczają pewien etap rozwoju. Polska jest mocno zunifikowana, nawet regionalne gry zostały już raczej zapomniane. Co nie znaczy, że nie można zrobić ‚turnieju województw’, z których każde ma jakąś regionalną, a czasem i ‚etniczną’ specyfikę.

  4. 1. Absolutnie nie chybione, dla mnie to jest zawsze wstrząsem. Dlaczego Przystanek Jezus jest na Woodstock? Nie może sobie zrobić własnej imprezy? Bo w związku z taką filozofią, to Jurek może zrobić występy podczas procesji Bożego Ciała. Nie znoszę, jak ludzie niechętni GW i Michnikowi wchodzą na strony Gazety i tam bluźnią. Niech to robią u siebie. Mnie do głowy by nie przyszło wchodzić do czyjegoś bloga czy gazety, i tam obrażać gospodarzy. Każdy ma prawo w spokoju demonstrować swoje racje, a nie użerać się z ludźmi sobie niechętnymi. Teraz podczas pogrzebu Kiszczaka będzie podobnie, znajdą się ludzie krzyczący o czerwonych świniach, mimo że pogrzeb będzie prywatny. I jeszcze będą na rodzinę pluli. No tak, przecież „Jej celem jest nadanie sprawie rozgłosu i wywieranie wpływu”. Z tym się zgodzę. Jednak nigdy nie będzie mojej zgody na demonstracje kogokolwiek, zarówno czynne, jak i słowne, w czasie spotkań, mityngów strony przeciwnej. Bo to doprowadzi do bezhołowia.
    2. ” tego rodzaju przedsięwzięcia pachną sztucznością i skansenem.”. Pawle, wszystko jest sztuczne, olimpiada, wybory miss i rządu.
    3. TesTeqa jak zwykle nie zrozumiałem, ale taki ktoś jak ja to tak ma. Bo chyba nie o to chodzi, że ja protesty chcę przesunąć o pół roku, bo o to TesTeqa nie podejrzewam w najmniejszym stopniu. Niech protestują w prasie, ulotkach, sąsiednim mieście lub 3 ulice dalej. Ale nie dokładnie w tym samym miejscu, przeszkadzając organizatorom. Ja ciągle piszę w swoją stronę, więc podkreślam, że to powinno działać w obie, w czasie mityngów prawicy nikt im nie powinien przeszkadzać i zagłuszać lub komentować na głos. To jest ich spotkanie. A nie lewicy, zielonych, ekologów i antyglobalistów.
    4. Powiem Ci PAK-u, że nie umiem Ci cokolwiek napisać. Bo w gruncie rzeczy masz rację. A szkoda, bo warto by było, gdybyśmy się tak kapkę różnili.

  5. @Torlin & 1:
    Bluzganie jest oczywiście bez sensu. Ale w wielu przypadkach (Przystanek Jezus, wchodzenie na obce fora bez bluzgów, powiedziałbym że i antyglobaliści, a i wiele innych, o których chwilowo nie pamiętam 😉 ) jest to swoista ‚ewangelizacja’ — lansowanie swojej ideologii/tezy wśród obcych. (Zostawiam na boku kwestię, czy tezy i ideologie na lansowanie zasługują.) Jeśli się zamkniemy we własnych ‚plemionach’, które bezkonfliktowo będą sobie przytakiwały, to niewiele zostanie z wymiany myśli. Oczywiście, pozostaje kwestia kultury wypowiedzi i protestu.

  6. Idąc dalej tym tokiem myślenia, Solidarność nie powinna powstać w tym samym miejscu, co PRL, ale trzy państwa dalej, żeby nie przeszkadzać organizatorom…

  7. „wszystko jest sztuczne, olimpiada, wybory miss i rządu”

    Otóż nie. Olimpiada, wybory miss i rządu to elementy naszej współczesnej, żywej kultury. Indiańskie obrzędy czy podhalańskie stroje to elementy kultury, która jest już de facto martwa, tylko sztucznie podtrzymywana przy życiu,często w celu komercyjnym. Na przykład Indianie w amerykańskich rezerwatach produkują swoje tradycyjne wyroby nie dlatego, żeby samemu z nich korzystać, tylko w nadziei, że uda się je sprzedać ciekawskim białym turystom. Z innej beczki: czy młodzieńcy biegający po ulicach z biało-czerwonymi opaskami na rękawie i wymachujący atrapami broni stają naprawdę powstańcami warszawskimi?
    Powtarzam dobitnie, nie mam nic przeciwko temu, żeby ludzie się bawili w ten sposób, skoro im to sprawia radość, nawet sam z przyjemnością popatrzę na takie widowisko. Razi mnie tylko dorabianie do tego ideologii, etnicznych czy narodowych. Aborygeni wszystkich krajów, łączcie się!

  8. Tak jest PAK-u z tego może powodu, że nie odczuwam najmniejszej potrzeby ewangelizowania kogokolwiek, i nie chciałbym, aby ktoś to czynił u mnie. Tak jak już wcześniej pisałem, w Polsce najpiękniejsza idea zawsze zmieni się w swoją farsę, paranoję. Powinniśmy się pięknie różnić. To porozmawiaj z kibicem Legii, księdzem Oko, „liberałem” Gowinem, zwolennikiem nazwy autostrady „Żołnierzy Wyklętych” lub księdza Rydzyka. Popatrz na fora, która strona wchodzi na tę drugą i wymyśla.
    Z drugiej strony ewangelizacja powinna działać w obie strony. Co będzie, jak Jurek Owsiak zrobi koncert na Krakowskim Przedmieściu w czasie procesji Bożego Ciała?
    ———-
    Zupełnie czymś innym jest społeczne nieposłuszeństwo. Myślimy wtedy nie tylko o „Solidarności”, ale i o ACTA, a teraz o TTIP-ISDS w Pakcie Transatlantyckim. Sam wezmę udział w protestach, jeżeli PiS będzie próbował zlikwidować urząd prezydenta m.st. Warszawy i zastąpić go wojewodą. Ale zarówno „Solidarność”, jak i ACTA organizowała swoje „imprezy buntu”, czyli to ja mam rację, a Ty niestety jej nie masz TesTequ.

  9. W tzw.międzyczasie wpisał się Paweł. Dzięki.
    A dlaczego stwierdzasz, że gra płonącą piłką nie jest elementem żywej kultury? Czy przeciąganie liny?
    Bywałem bardzo często w domach góralskich i wiem, że chodzą tak ubrani na co dzień, maja własną kulturę, którą kultywują. Bo naprawdę Podhale to nie są tylko Krupówki, a stroje góralskie naprawdę nie są martwe, Pisałem Ci kiedyś, że zaprzyjaźnione ze mną kelnerki z restauracji w Bukowinie Tatrzańskiej zaprosiły mnie kiedyś na własną imprezę – watrę. Oprócz mnie nie było żadnego innego cepra. I cała młodzież była na ludowo, tak jak to widziałem np. w Bawarii.
    Żyjemy Pawle w sztuczności generalnej, i piszę to wbrew sobie, bo mnie to nie przeszkadza. A czym innym jest Zamek Królewski w Warszawie, Biskupin, kładka nad Wisłą do Kazimierza w Krakowie, fontanny, schroniska w górach? Facet z „Samotni” nie po to tam mieszka, aby samemu mieszkać, tylko czeka, czy uda się sprzedać miejsce ciekawskiemu turyście. Który do tego schroniska dojdzie ścieżką sztuczną, zamiast przedzierać się przez krzaczory i skały, błądząc we mgle. Jeżeli miałbym w ten sposób zarabiać, będę siedział w stroju indiańskim w wigwamie i palił fajkę. Co mi to przeszkadza.
    A co do grup rekonstrukcyjnych – dla większości jest to zabawa, ideologia jest dla zwolenników IV RP.

  10. „wiem, że chodzą tak ubrani na co dzień, maja własną kulturę, którą kultywują.”

    Tak? Chodzą na co dzień w drapiących portkach z samodziału i kierpcach, słuchają brząkania na gęślach zamiast takiego czy innego rocka, nie urządzają dyskotek, tylko zbójnickiego? Cóż, ja nie mogę się pochwalić, że bywałem często w domach góralskich, ale z moich sporadycznych pobytów na Podhalu nie zapamiętałem wielu takich obrazków.
    Jako materiał do przemyśleń na ten temat gorąco polecam książkę Antoniego Kroha „Sklep potrzeb kulturalnych” (właśnie ukazało się drugie wydanie). Autor, obecnie człowiek w mocno podeszłym wieku, jest etnografem, długoletnim pracownikiem m.in. Muzeum Tatrzańskiego. Ponadto, choć z urodzenia warszawiak, znaczną część dzieciństwa spędził w Bukowinie Tatrzańskiej, więc jego kompetencje nie budzą wątpliwości. W dodatku książka jest świetnie napisana i pełna smakowitych anegdot.

    „Żyjemy w sztuczności generalnej (…) czym innym jest Zamek Królewski w Warszawie, Biskupin, kładka nad Wisłą do Kazimierza w Krakowie, fontanny, schroniska w górach?”

    To już jest reductio ad absurdum. Jeśli rozumować w ten sposób, to sztuczne jest absolutnie wszystko, łącznie z podhalańskimi portkami
    i tatrzańskimi halami, bo wszystko jest świadomym lub nieświadomym dziełem człowieka. Może poza kawałkiem ścisłego rezerwatu w Białowieży, choć i tam wytyczono dróżki dla turystów.
    Ja jednak użyłem tego określenia w cokolwiek węższym sensie. Sztuczny i fałszywy jest dla mnie rzekomy autentyzm elementów tradycyjnej kultury, których jej nosiciele nie są skłonni kultywować na co dzień i których pierwotny sens dawno utracił znaczenie.

  11. @Paweł Luboński:
    Zapewne kultura ‚podhalańska’ się mocno komercjalizuje, ale zgodzę się z Torlinem — widziałem pienińską pierwszą komunię, gdzie rodzice przyszli w pięknych strojach góralskich, choć turystów niemal nie było.
    A w Bawarii to rzeczywiście dużo osób chodzi w strojach ludowych. Prawie jak w Maramureszu 😉 (Dużo nie znaczy większość. Choć i to zależy od okazji.)

    @Paweł & Torlin:
    Co do grup rekonstrukcyjnych to nie wiem. To znaczy, sam rozumiem taką chętkę. Może gdyby miał większe przekonanie, że da się zorganizować strój, to jakieś ćwierć wieku temu, bym się tak zabawił. Teraz już patrzę na to krytycznie…
    Bo Paweł ma trochę racji. To nie jest tak, że jest to zabawa pozbawiona zabarwienia ideologicznego. Rekonstruowanym przydaje się cnót. Co jest tym bardziej niepokojące, że grupy rekonstruujące Wehrmacht, czy SS wydają się w Polsce wcale liczne.

    @Torlinie:
    Dyskutować z fanatykami mi się zwykle nie chce, masz rację. Ale to jest ‚nie chce’, czyli jestem za leniwy by przekonywać, walić głową w mur i tracić nerwy, gdy jest tyle pięknych rzeczy do zrobienia. To nie jest stwierdzenie, że nie warto.
    A co do idei zmieniających się w farsę — to nie tylko w Polsce. Każdy ruch, ideologia, idea, znajduje swoich fanatycznych przedstawicieli. To normalne. Zdrowy ruch i ideologia potrafią jednak zmarginalizować taką grupę.

  12. Pak4: W Maramureszu mało kto już chodzi w strojach ludowych, nawet w niedzielę do cerkwi. A jeśli już, to zwykle w niekompletnych. Wrażenia sprzed dwóch lat. Dwadzieścia lat wcześniej wyglądało to inaczej. W ogóle Rumunia po wejściu do Unii w bardzo szybkim tempie się modernizuje, ku żalowi turystów, ale czy mieszkańców?
    O Bawarii się nie wypowiadam, bo nie bywałem.
    Nie twierdzę, że górale zakładają tradycyjne stroje wyłącznie po to, żeby zarobić na turystach. Być może pozostaną one trwale jako ubiór ceremonialny, właśnie na okazję chrzcin czy ślubów. Miły zwyczaj. Ale nikt już w nich nie idzie do pracy (chyba że jest dorożkarzem z Krupówek) i nie krząta się w nich po domu.

  13. Torlin pisze: Zupełnie czymś innym jest społeczne nieposłuszeństwo.

    Szczęśliwie (dla mnie) sam zastawiłeś na siebie sidła. Odpowiedz proszę na proste pytanie: Kto decyduje, co jest słusznym społecznym nieposłuszeństwem, a co protestem „nie na miejscu”?

    Wydaje mi się, że tą wyrocznią jesteś Ty. Czy się mylę?

  14. Myślę, że np. Kaszubom ciężko byłoby ścigać się saniami zwanymi kumoterkami. To potrafią tylko w Bukowinie Tatrzańskiej. Podobnie trudno byłoby robić wycinanki łowickie i pająki tym spoza Księstwa Łowickiego.
    Chyba tylko do picia wódki mogli by wszyscy w jednym szeregu stanąć.
    No i jeśli chodzi o stroje ludowe – to można by zrobić konkurs na najładniejszy. Ale pewnie i tak te ze Śląska Cieszyńskiego albo górali żywieckich byłby najpiękniejsze. Przynajmniej dla mnie.
    Ta dziewczyna faktycznie śliczna.
    A chłopaka jakiegoś przystojnego tam nie było???

  15. @Paweł Luboński:
    W Maramureszu byłem rok temu. OK, zależy od konkretnej miejscowości, ale jednak ludzi w strojach ludowych widywałem w dni powszednie, przynajmniej w niektórych wsiach. Fakt, nie była to większość i były to głównie osoby starsze; ale jednak stroje były zauważalne na ulicach (na oko — do 40%). I osoby młode też się w nich pokazywały, co kontrastowało ze znanymi mi resztkami ‚ludowości’ na Śląsku (gdzie młodzi w strojach ludowych występują wyłącznie jako element występów folklorystycznych).
    O szybkiej europeizacji Rumunii słyszę z wielu źródeł i łatwo w nią wierzę. Choćby w oparciu o jakość dróg 🙂
    Co do stroju góralskiego — potwierdzam, to strój odświętny. Ale dobrze ugruntowany. No i jeśli odświętność świadczy o martwocie, to fraki, czy smokingi też są martwe, a garniturom niewiele do tego brakuje 😉

  16. Jeśli chodzi o sprzeciw, hejt – to dla 40 procent ludzi jest to pierwsza reakcja po zapoznaniu się z z jakimkolwiek tematem.

    Jeśli chodzi o wyrażanie swoich opinii u „konkurencji” przytoczę wydatki na kampanię wyborczą PO (6mln zł) PIS (20 mln zł). Coś z tymi pieniędzmi zrobiono – pewnie miedzy innymi zatrudniając hejterów co to wykazywali się u konkurencji:)
    Z punktu widzenia ekonomii wynik powinien dla każdego być oczywisty.
    Nie tylko główne partie w ten sposób postępują.

    Z mojego punktu widzenia pomysł takiej wspólnej zabawy, igrzysk jest fantastyczny – jednoczy ludzi, pozwala bliżej się poznać i stwierdzić, że jesteśmy podobni mimo tak wielu różnic. Traktuję ludzi w strojach ludowych jako strażników zanikającej kultury.
    Stajemy się coraz bardziej podobni, bo to jest wygodne, praktyczne – pod wieloma względami. Trzeba więc chronić tradycję, zwyczaj, obyczaj w sposób sztuczny – choćby poprzez takie imprezy.

    Miss Igrzysk natomiast jest piękna:)

    Plemiona polskie? Musiałam zajrzeć do Wikipedii – a przecież od razu powinny pojawić się mi obrazy przedstawicieli plemion w strojach ludowych.
    Jaka szkoda.

  17. Pak4: Aż mnie zaciekawiło, w jakich marmaroskich wsiach w tradycyjnych strojach chodzi do 40% mieszkańców, i to w dzień powszedni. Ja ostatnio byłem w Ieud i w Bogdan Vodă (w tej drugiej w niedzielę), a przejechałem przez kilka innych. Owszem, widziałem trochę starszych osób tak ubranych, ale to nie było według mnie nawet 10%. Może gdzieś bardziej na uboczu…
    Druga rzecz, którą zaobserwowałem w tych dwóch wsiach, to szybki zanik starego budownictwa drewnianego.
    Jedno i drugie silnie kontrastuje ze wspomnieniami z lat osiemdziesiątych, kiedy naprawdę był to „żywy skansen”. Mam gdzieś takie zdjęcie kilkunastu kobiet w różnym wieku pod cerkwią w Ieud, każda w takiej samej zapasce w czarno-czerwone poziome pasy.
    Z uznaniem natomiast należy odnotować powstawanie nowych cerkwi drewnianych budowanych w dawnym marmaroskim stylu. W samym Ieud stoją aż dwie.

  18. Stokrotka

    ,,A chłopaka jakiegoś przystojnego tam nie było???”

    Pewnie był ale rzucał krokodylami na odległość a Szkoci za to rzucali mu kłody pod nogi :-))

    Torlinie swoim wpisem przypomniałeś mi Zofię Stryjeńską


    albo to

  19. Cały weekend pracowałem, padam na twarz, więc krótko:
    ————-
    U.W.!
    Śliczne! Dzięki!
    ————–
    Całkowicie się z Tobą zgadzam. I dziękuję za wpis.
    ————–
    Stokrotko!
    Spójrz do góry!
    —————-
    TesTequ!
    Sam odpowiedziałeś sobie na pytanie. Słusznym protestem jest wystąpienie NIE NA MIEJSCU innego spotkania. I tylko tyle.
    Dzisiejszy dzień przyniósł potwierdzenie moich słów w całej rozciągłości
    http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,36844,19151396,antyaborcyjny-baner-na-woodstocku-czy-policjanci-przesadzili.html#BoxLokKrajLink
    Że zacytuję: „aktywiści mogli… swoje poglądy wygłaszać gdzie indziej”. I całkowicie się z nim zgadzam, musieli to robić akurat na Woodstocku?
    —————
    PAK-U i Pawle!
    Ciekawa dyskusja.

  20. Każdy dzień, Torlinie, przynosi potwierdzenie Twych Słów. Mój protest byłby tu NIE NA MIEJSCU. Dobranoc.

  21. Bardziej mi się podoba ten uśmiechnięty po prawej stronie.
    Dziękuję 🙂

  22. Stokrotko!
    De gustibus non disputandum est 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: