Napisane przez: torlin | 13/11/2015

Byłem na nowym Bondzie

Spectre

Byłem z D. i jej mężem na nowym Bondzie. „Spectre” należy dla mnie do tej wielkiej grupy filmów, które obejrzałem z przyjemnością, ale których nigdy więcej nie będę oglądać . Czyli fajna rozrywka, ale nic wybitnego.

W związku z tym filmem nasunęło mi się parę uwag:

  1. Kolejne filmy jakichś serii zaczynają być strasznie podobne do siebie, miałem takie wrażenie oglądając – oprócz Bonda – np. „Szklaną pułapkę” czy „Transporter 3”.
  2. Wszędzie zaczynają być obowiązkowe niedorzeczności i ogłupiające skróty myślowe. Willis rozwalający samochodem lecący samolot, Martin skaczący samochodem po pociągu, ten film jest tego pełen. Bond szukający dziewczyny w olbrzymim, pustym domu, i mający na to 3 minuty, znajduje ją w 2 min i 40 sekundzie. Jak ktoś napisał „James Bond” ze strzałką, to oczywiście bohater idzie w tym kierunku.
  3. Bardzo przeszkadzały mi sceny zabójstw i tortur, były zbyt dosłowne, ludzie zasłaniali rękami oczy (ja też). Zbyt naturalnie pokazane, np. wyłupianie oczu.

W sumie film – papka dla oczu. Dobrze nakręcone, momentami bardzo dowcipne, nie żałuję tych prawie 3 godzin. Ale w sumie czuję się tak, jakbym tego rodzaju film widział już wielokrotnie. Ale chyba najlepsze z całego filmu są sceny sprzed napisów z Meksyku. Ten fragment to wielkie kino.

Reklamy

Responses

  1. Nie napisałeś o najważniejszym! Jak Ci się podobały reklamy? Podobno przed Bondem serwują szczególnie długą i ekscytującą ucztę dla koneserów marketingu! Nie uwierzę, że poszedłeś do kina w innym celu – na przykład, żeby obejrzeć kolejne mordobicie.

  2. Szczerze mówiąc trudno mówić o marketingu, chyba że filmowym. Wszystkie reklamówki dotyczyły nowych filmów, wchodzących na ekrany. Niektóre nawet ciekawe. Z normalnych produktów zarejestrowałem jedynie firmę Ferrero, ale to było związane z jakąś olbrzymią promocją.

  3. Oglądałem sporo filmów z Bondem i muszę powiedzieć, że nie potrafiłbym przypomnieć sobie fabuły któregokolwiek z nich. W pamięci zostały mi tylko poszczególne, co bardziej efektowne sceny, ale też nie potrafiłbym przypisać ich do konkretnego filmu. Nie wiem, czy wybiorę się na „Spectre”. Kolejne recenzje coraz bardziej mnie zniechęcają.

  4. Muszę przyznać Pawle, że mam dwa swoje ukochane Bondy, i te oczywiście pamiętam szczegółowo. Jeden z nich, dzierżący przez lata pozycję pierwszą, to był Bond z Daltonem „W obliczu śmierci”, o czeskiej wiolonczelistce. Teraz to jest Brosnan z GoldenEye.
    Coraz więcej czytam niechętnych komentarzy „Spectre”.
    Jest bardzo ciekawa recenzja, bardzo krytyczna, w GW, ale nie mogę dać adresu, bo go nie ma, kieruje na podstawową stronę Gazety.

  5. Mnie też kręci Scorupco, Torlinie…

  6. Mnie ona się bardzo podoba, szczególnie pięknie wyglądała w „Ogniem i mieczem”.

  7. Kobieta o wielu twarzach. Która Ci się najbardziej podoba?

  8. Na nowym Bondzie nie byłem.
    Słyszałem, że filmowi brakuje dobrego scenariusza; z drugiej strony jest chwalony za nawiązania do wcześniejszych Bondów (a to oznacza mnożenie niedorzeczności).
    Bondy wybitne? Oczywiście „Casino Royale” (nie znaczy, że nie gubiłem się w fabule 😉 ), no i „Goldfinger”.
    Tyle, że w Bondzie chodzi o mieszankę science-fiction, sensacji i humoru — a do tego konsekwentna fabuła niekoniecznie jest właściwa.
    Filmy z Craigiem dołożyły trochę psychologii, odjęły już przesadną (późny Brosnan) fantastykę. No i przybyło w nich picia alkoholu…

  9. Gdzieś Ty biedaku widział to wielkie kino…
    To nawet nie popłuczyny po kinie.
    Reszta pisania Twojego może być, film jak miliony innych sensacji, pogoni itp.
    Dla mnie nie do strawienia, zwyczajnie się wynudziłem, już Transporter 823 był lepszy…
    Seria w piętkę goni tragicznie od odcinków wielu, straciła wszystkie walory z okresu Connery’ego i Moore’a, żadnej lekkości, przymrużenia oka, zabawy konwencją – teraz tylko mocniej, gęściej i szybciej, za to bez sensu.

  10. Drogi Zeenie, „należy dla mnie do tej wielkiej grupy filmów” jest jednak czymś innym niż „wielkie kino”. Z tymi popłuczynami po filmie to przesadziłeś, chociażby sceny meksykańskie. A ja akurat oprócz wymienionych przez Ciebie Bondów bardzo lubiłem Brosnana i Daltona, i do nich należą dwa najbardziej lubiane przeze mnie filmy serii: „GoldenEye” i „W obliczu śmierci”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: