Napisane przez: torlin | 02/12/2015

Odwiedziny

dzik - knur

Zdjęcie STĄD

Jest popołudnie, ale jeszcze jest bardzo jasno. Siedzę sobie przy komputerze w pokoju z innej strony niż kuchnia, i słyszę szczekanie mojego psa. Mój Amik ma 11 lat, jest wielkości owczarka nizinnego polskiego, ale jest psem bardzo odważnym, walczącym nawet z wilkami. Mam go od maleńkości, więc świetnie znam barwę jego szczeku, inaczej przekrzykuje się z psami, inaczej drze się na koty, a inaczej na przejeżdżających rowerzystów. Ale ma taki charakterystyczny szczek na groźne psy, więc jak ten odgłos usłyszałem, poleciałem otworzyć drzwi z tarasu do kuchni, aby go wpuścić.

I tu też muszę uważać, bo po otwarciu drzwi Amik rzuca się na tego psa w mojej obronie, więc muszę szybko zamknąć się powtórnie w kuchni, następnie uchylić drzwi i zacząć gwizdać. Pies po chwili przylatuje i jest spokój. Ja otwieram drzwi, a 6 metrów ode mnie ryje mój trawnik olbrzymi odyniec. Jejku, słuchajcie, on był jak stodoła. Powiem szczerze, że nigdy z bliska nie widziałem dzika na wolności, i powalił mnie swoją wielkością. Ten mój psiak oczywiście ruszył na dzika, więc ja odegrałem ustaloną scenę, i mając już psiaka w kuchni poleciałem chociaż po komórkę, aby uwiarygodnić swoją opowieść. Niestety potwora już nie było. Wczoraj słyszałem, że samochód zabił dzika na Puławskiej.

Reklamy

Responses

  1. No tak, coraz więcej autostrad, obwodnic, coraz więcej zgarnietych połaci leśnych – jednym zdaniem- skoro wkraczamy w odwieczne zyrowiska zwierząt , to nie dziwny się , że spotykamy je na swoich podwórkach , czy osiedlach miejskich.
    Są już świetne filmy na temat dostosowania się „dzikich zwierząt ” do życia w dużych aglomeracjach miejskich. 😀

  2. Ja na wolności spotkałem tylko raz, z wysokości wieży widokowej (przebiegł dołem), ale śladów żerowania widuję sporo. Choćby w Parku Śląskim.

  3. W Legionowie pod Warszawą dziki tego lata kąpały się w fontannie. A dwa lata temu chyba z dziesięć dzików wyszło na szosę gdy sobie spokojnie szłam do kolejki podmiejskiej z własnej działki. Gdyby nie jakiś nieznajomy, który sie zatrzymał i prawie siłą wciągnął mnie do samochodu, to te dziki chyba by mnie stratowały.
    Ale widać blondynki maja szczęście.
    🙂

  4. Julu!
    Mnie się wydaje, że to jest kwestia jedzenia. W mieście jest po prostu łatwiej o wyżywienie, tak jak tatrzańskim misiom jest łatwiej grzebać w śmietnikach przy schroniskach. Bo jeżeli chodzi o ochronę przyrody, przejścia autostradowe, przepusty, korytarze, to wszystko jest o wiele lepiej zrobione, niż było dawniej.
    ————-
    PAK-u!
    A ja nigdy. Tzn. pamiętam raz, jak byłem małym chłopcem, siedzieliśmy w lesie z Wujem na Suwalszczyźnie i obok nas przebiegła locha z małymi. Do dzisiaj widzę bladą twarz Wuja. Postanowiłem sprawdzić, jak się nazywa samica dzika, bo chciałem napisać maciora, i zobaczyłem, że źle użyłem słowa knur. To był odyniec.
    —————
    Stokrotko!
    A może wzięłyby Cię na grzbiet? Może chciały Cię jedynie podwieźć? 😉

  5. Dziki to podobno najgroźniejsze zwierzęta w naszych lasach. W czasie marszu po lesie najbardziej obawiam się takiego spotkania – zwłaszcza lochy z małymi warchlakami – podobno jest nieobliczalna w zachowaniu.

  6. Torlinie , mozliwe,że zwierzęta idą na skroty , tak jak i my ludzie, bo też często korzystam t gotowego żarcia i z mikrofali zamiast Dąbie coś od początku upichcic.
    Jednak , jak przyrodnicy piszą , to jednak ludzie wkraczają na odwieczne szlaki zwierząt. Podobno mniej pszczół ,niej dzikiego miodu .Cywilizacja sprzyja zmianom o jednak eliminacji , zwierzęta tak jak ludzie muszą się dostosowywać by przetrwać. Chyba w tv, a możesz i na yotube obejrzeć zatroskanego słynnego angielskiego przyrodnika , jak rozmawia z Obamą.
    Cywilizacja, spaliny , cały ten smród (cywilizacyjny) jaki ludzie po sobie zostawiają niszczy.
    Ziemia się zmienia ,no wszystko co na niej żyje również. No ale póki co – my oddychamy tlenem. :-D.
    Pozdrawiam! 😉

  7. Mario!
    Najgroźniejszym zwierzęciem dla człowieka jest niedźwiedź, przed nim nie ma ucieczki. Jest szybszy, silniejszy, lepiej pływa i lepiej chodzi po drzewach. Indianie, aby ochronić się przed niedźwiedziem, mieli swój sposób. Znali miejsca, do których przejście było tak wąskie, że człowiek ledwo się w nim mieścił. Niedźwiedź nie miał szans. Przed dzikiem człowiek może chociażby na drzewo uciec, i odyniec nic mu nie zrobi. Ale rozumiem Cię doskonale, jak na ulicy ni stąd, ni zowąd spotkasz…
    —————
    Julu!
    To są ideały niemożliwe do spełnienia, ludzkość się nie cofnie. Ale musisz przyznać, że w zakresie ochrony przyrody, to nie tylko Europa, ale i cały świat zrobił olbrzymi krok naprzód. Ludzi z bronią chroniący ostatnie białe nosorożce w Kenii to obrazek całkiem nowy.

  8. Światu się nic nie stanie, mądrzy tego świata myślą jak ludzi zabepieczyc.
    Jest takie powiedzenie ..
    „Nie było nas był las , nie będzie nad będzie las ” ..
    Zauważ – jak szybko , pozostawione przez ludzi domy, zagospodarowywuje przyroda.
    W centrum mojego miasta , jest opuszczona kamienica, są jakiś spory spadkowe i stoi sobie pustą i niszcze.
    Momentalnie nie wiadomo skąd , na dachu , na balkonach zaczęły rosnąć rośliny ba nawet drzewa, piękne brzozy ,które nie mogą się np. uchowac przy ulicy , bo momentalnie je ludzie niszczą. 😉

  9. Toelinie, ludzka cywilizacja a Ziemią, to dwie odrębne sprawy.
    Ziemia sobie da radę , my niekoniecznie. 😉

  10. Zdjęcie, rozumiem, jest alegorią subtelnych obyczajów w debacie publicznej ostatnich dni i godzin. A twierdziłeś, że blog ma być apolityczny ;).

  11. Uwielbiam dziki a jeszcze bardziej krety. Te robią nam porządki w ogrodzie. Nawet pługa nie używam. Od czasu do czasu wystarczy zagrabić. Trzeba to robić bo się człowiek w nocy przewraca. Ale poziom ziemi się podnosi. jest coraz bardziej pulchna. Dzięki kretom. Niesłychanie pracowite. Aż mi żal, że taki nie jestem.
    A nieogrodzona część ogrodu, 10m od domu, zryta, że przejść nie można. To pewnie dziki. Niech im na zdrowie pójdzie.
    P.S. Mam problem. Karmimy sikorki i nie tylko. Problem, że nie widzą szyby w oknie i się rozbijają. Nawet nalepianie znaków nie zapobiega. Gdzie można tanio kupić szprosy do wstawienia w okna.

  12. Byłem dzisiaj w aptece – jako jedyny klient miałem receptę.
    Apteka duża, młodych ludzi dużo – przy jednym z okienek spędziłem około pół godziny.
    Przy innych okienkach w dzień targowy takie słyszy się rozmowy.

    Klient 1. Ma pani coś na ból kości. ?
    Piotruś W Myślach: Kocyk i ciepła cherbatka z prądem
    Pani Aptekarka: tiu tiu tiu, tiu tiu tiu maść islandzka za 60 zł.
    Klient 1 Siega po portfel kręcąc nosem.

    Klient 2. Chyba się przeziębiłem – co by Pani poleciła.
    PWM : Nogi do ciepłej wody i seta.
    P A: tiu tiu tiu, tiu tiu tiu syropek grecki za 40 zł.
    Klient 2 Siega po portfel kręcąc nosem.

    Klient 10. Katar mam – co by Pani poleciła.
    PWM : Inhalcje czosnkowo koprowe.
    P A: tiu tiu tiu, tiu tiu tiu kaszel mokry, kaszel suchy
    tiu tiu tiu, tiu tiu tiu gripex albo aspiryna ?.
    Klient 2 Daj pani taki, żeby mi do jutra przeszło.

    Piotruś po serii dziwacznych pytań i telefonów odszedł z kwitkiem.
    Ostatnie pytanie brzmiało – Lekarz to polecił ssać albo połykać w całości ?
    Zamiast odpowiedzieć byle co, zabrałem receptę.
    W domu zaaplikuję sobie okład ze starego chleba zmieszany z pajęcżą nitką i śliną czarodzieja. Za niedługo pełnia muszę zdażyć z miksturami samopomocy medycznej

  13. Pioteus,
    Ten chleb z pajecza nitka, to chyba antybiotyk ,co?..
    A ludzie wieki pozniej zamiast to stosowac , marli na suchoty. :/

  14. Julu!
    Musimy współżyć, bo jesteśmy Ziemianami, czyli cywilizacją na tej planecie.
    ————–
    Drogi Telemachu!
    Każdy widzi, coby chciał zobaczyć. Ja widzę dzika, jakbym chciał zrobić alegorię Kaczyńskiego, tobym dał zdjęcie padalca.
    ————–
    ZWO!
    Dziwna ta sprawa z sikorkami. U mnie jest ich mnóstwo, i jeszcze żadnej nie widziałem rozbitej. Kiedyś je dokarmiałem, bo takie małe i biedne (a w końcu bogatki), ale – okazało się – to są takie cholery, drapieżniki, że się w głowie nie mieści. Ale nie ukrywam, że milo mi jest, jak ukochana sikorka siedzi na kracie w oknie mojego gabineciku komputerowego, przekrzywia łepek i usiłuje dojrzeć, nad czym ja tak ciężko pracuję.
    —————–
    Piotrusiu!
    Trochę się nie dziwię. Ludzkość zawsze potrzebowała prostych rozwiązań, przychodzę do lekarza – jest mi to i to. Lekarstwo, ma pomóc natychmiast. Tymczasem medycyna jest cholernie skomplikowana, te same objawy mogą powodować różne choroby.
    Druga sprawa to są lekarze, nie można się do nich dostać, z głupim zaziębieniem czy katarem nikt nie będzie godzinami siedział w przychodni, więc się idzie do apteki. Może drogo, ale nie zaszkodzi. Dawne mikstury i sposoby odchodzą do lamusa, coraz mniej jest osób stawiających bańki, leczących ziołami, ale nie z apteki zielarskiej, tylko zerwanych „w tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej…”., stosujących inhalacje, masaże, kąpiele, wywary, nalewki. Znałem jeszcze kobietę z rodziny wuja z Suwalszczyzny, która o każdej roślince na łące potrafiła powiedzieć, na co jest. Ona uczyła mnie zbierania lipy, i jak wchodziłem do domu, gdy dzieci były małe, to ta lipa pachniała wszędzie.

  15. @Torlin
    Niestety, każdy jest wyjątkowym draniem na swoją miarę. A litość to dość słaby motyw. Kończy się sentymentalnym użalaniem nad światem, a tak na prawdę to nad sobą. W moim przypadku to raczej szacunek dla tego, co żyje. A przede wszystkim dla Wajraka.
    Według nas największym draniem jest dzisiaj sroka. Taki niby miły ptak, a potrafiła na osiedlu w Warszawie wyniszczyć nawet gołębie. Podobno najlepszą metodą na nie jest niszczenie gniazd w okresie przed lęgiem. Właśnie się do tego szykuję. To problem bo mają gniazda na baardzo wysokich brzozach.
    P.S. Według mnie to to, co się teraz dzieje to właśnie jest efekt litowania nad sobą i zwalania winy na zaborców. Dopóki się to nie zmieni radykalnie, nie będzie żadnej polskiej demokracji. Nie ma jej na czym oprzeć bo zawsze jest ktoś inny winien.

    A sikorki się nie zabijają choć niestety potrafi taka stracić po uderzeniu przytomność.

  16. U mnie też są sroki, rządziły na terenie, dopóki nie zagnieździły się sójki. I skończyło się panowanie srok. A sam widzę walki gołębi ze srokami w obronie swych gniazd, i wcale nie są na przegranej pozycji. Kompletnie nie wiem, co to są za gołębie u mnie, są prawie białe.

  17. A przed nami była „cywilizacja” dinozaurów ,też ZIEMIAN ?
    Mnie chodzi o planetę ,nie nazwę?
    Zreszta tych „cywilizacji” ludzkich było dużo , niektore sa nieznane.
    😉

  18. Eee tam, dzik dzikiem. U nas w lazience, w rogu pod sufitem zagniezdzil sie pajak wielkosci dloni. Wrotce okazalo sie, ze to samica, gdyz zbudowala „gniazdo” i zaczela „wysiadywac”. Zobaczymy co z tego sie wykluje, doslownie i w przenosni.

    Pozdrawiam

  19. W Polsce z tego co wiem był jeden śmiertelny atak niedźwiedzia na człowieka(Bieszczady).
    I niedźwiedzia tego już nie ma. Natomiast dziki dzik mnoży się na potęgę…

    @ Piotruś
    dorzucę swój sposób na początki przeziębienia:

    5-6 kropli wody utlenionej do jednego ucha – 3 min. trzymać, wylać, później to samo z drugim. Przy pierwszym razie próbnie wlać 1 kroplę -aby stwierdzić, czy można lać dalej. W międzywojniu lekarze uważali, że zarazki do organizmu dostają się głównie przez uszy:)

  20. @ ZWO
    Krety doprowadzają mnie do szaleństwa.
    A Wajraka też szanuję. Ostatnio zakupiłam GW z kalendarzem 2016 z jego fotkami. Bardzo mi się podoba.

  21. „Najgroźniejszym zwierzęciem dla człowieka jest niedźwiedź.”

    Moim zdaniem najgroźniejszym zwierzęciem dla człowieka jest pies. Albo byk. Dzikie zwierzęta, nawet niedźwiedzie, bardzo rzadko atakują ludzi, o ile nie znajdą się w sytuacji bez wyjścia. Boją się człowieka. Zwierzęta udomowione nie.
    Ja w lesie czuję się bezpiecznie, miewam natomiast stracha, gdy muszę przejść w pobliżu pasącego się byczka. Albo obok stada owiec pilnowanego przez sforę owczarków.
    A co do dzików, to w Warszawie i tak zachowują się powściągliwie. Spędzałem niedawno Sylwestra w niedużej miejscowości na Mierzei Wiślanej. W zaroślach w pobliżu sklepu koczowało tam stado dzików: locha, odyniec i młode. Sygnałem dla nich, że może być jakiś żer, był szelest jednorazowej torebki foliowej. Jak ktoś chciał (i się nie bał), to mógł je dosłownie karmić z ręki.

  22. Julu, nasza dyskusja jest dość ciężka, bo używamy tej samej terminologii, ale co innego pod poszczególnymi nazwami rozumiemy. Typowy syndrom szklanki do połowy pełnej lub do połowy pustej, Ty uważasz, że Ziemia stoi na krawędzi dramatu, ja, że z każdym dniem jest coraz lepiej, i że żadnego dramatu nie ma.
    —————–
    Mario!
    Ja Wajraka bardzo szanuję, u mnie wszelcy zapaleńcy mają plus dodatni. Ale czasami przesadzają, jak Wajrak z Rospudą, tutaj jego akcja przyniosła więcej szkody niż pożytku.
    —————-
    Vandermerwe!
    Mąż mojej bardzo miłej znajomej hoduje pająki. Ja wolę psa..
    —————
    Pawle, powtórzę. W codziennym życiu masz rację. Ale załóżmy, że w przypadku niebezpieczeństwa masz kolo siebie drzewo z niskimi konarami i wodę. Uciekniesz przed grizzly, pumą, wilkiem, psem, dzikiem, nosorożcem, bykiem, a przed niedźwiedziem nie uciekniesz . No i przed słoniem, ale jest mała szansa, abyś go spotkał w Bieszczadach.

  23. „Uciekniesz przed grizzly, pumą, wilkiem, psem, dzikiem, nosorożcem, bykiem, a przed niedźwiedziem nie uciekniesz.”

    A grizzly to nie niedźwiedź?
    Twoje rozważania są czysto teoretyczne, bo zakładają, że niedźwiedź postanowił stoczyć z tobą pojedynek na śmierć i życie, że nie spocznie, dopóki cię nie dostanie. W realu tak nie bywa.
    W Bieszczadach (i jeszcze dzikszych częściach Karpat) spędziłem w życiu sporo czasu, ale nie spotkałem ani słonia, ani niedźwiedzia, widywałem jedynie tropy i kał. Przepraszam, raz w Rumunii widziałem niedźwiedzia – z okien autokaru, grzebiącego w śmietniku przy leśnym parkingu na przełęczy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: