Napisane przez: torlin | 08/12/2015

Moje lektury – „Siedem córek Ewy” Bryana Sykesa

hqdefault

Jest to fascynująca książka, przeczytałem jednym tchem. Zastanawiające jest, że tłumacz zmienił tytuł. Za chwilę przeczytacie, że Piotr Kuncewicz pochwalił tę decyzję: „Tytuł polski jest trafniejszy”, a mnie się to niezbyt podoba, wolę „Siedem córek Ewy” od „Siedmiu matek Europy”, chociaż oba są prawdziwe. Książkę wydało wydawnictwo Amber w 2001 roku w cyklu „Tajemnice nauki”, a przełożył Krzysztof Kurek.

7daughtersofeve

Postanowiłem nie opowiadać o tej książce własnymi słowami, po prostu Piotr Kuncewicz zrobił to tak wspaniale, że po prostu go zacytuję. Tekst został pobrany STĄD.

„Piotr Kuncewicz

Córki Ewy – matki Europy I

Książka nosi polski tytuł \”Siedem matek Europ\”, ale w angielskim oryginale brzmi to inaczej – \”Siedem córek Ewy\”. Tytuł polski jest trafniejszy – przełożył Krzysztof Kurek, wydał Amber, chwała mu za to. Po prawdzie początkowo nawet nie bardzo chciałem czytać, ale rzecz okazała się tak pasjonująca, że chyba nawet jeden felieton jej poświęcony nie bardzo wystarczy. Książka jest owocem najnowocześniejszych badań i metod, opiera się na przełomowych odkryciach, a opowiada o historii Europejczyków z punktu widzenia genetyki. Jest to wydarzenie na miarę światową, bo dotąd w tej dziedzinie panowały domniemania, domysły i pomysły, a tak naprawdę to kompletna niewiedza. Autorem książki jest Bryan Sykes, profesor Oxfordu, jeden z największych antropologów świata. Ten sam, który badał \”człowieka z Alp\” i szczątki carskiej rodziny z Jekaterynburga. Rozstrzygnięcia udokumentowane w tej książce są potężne: homo sapiens nie pochodzi od neandertalczyka, lecz trafił do Europy już 50 tys. lat temu, w paleolicie, i około 80% Europejczyków od niego się wywodzi. Pozostała jedna piąta przywędrowała tu mniej więcej 12 tys. lat temu, a jeszcze późniejsi przybysze stanowią nieznaczący procent czy zgoła promil. Możemy więc przyjąć, że mieszkamy tu już od dziesiątków tysięcy lat. Szczegóły są fascynujące. Jesteśmy w całej Europie potomkami tylko siedmiu kobiet.
W jaki sposób Sykes doszedł do tak niezwykłych wniosków? Są one zresztą owocem pracy wielu zespołów genetyków, a jeszcze 10 lat temu nie można by tego stwierdzić. Początek dały oczywiście badania DNA, które dzisiaj pozwalają już zidentyfikować każdą żywą istotę na świcie i określić, jak jest spokrewniona z innymi. A nawet sięgnąć w przeszłość i wyliczyć, kiedy to było. Jednak rzecz jest bardzo skomplikowana i dotyczy nie \”normalnego DNA\”, ale tak zwanego mitochondrialnego, odkrytego zgoła niedawno. Pisałem już o tym, ale jeszcze powtórzę, bo to sprawa kluczowa. Otóż w każdej komórce każdego ssaka oprócz błony komórkowej, jądra, cytoplazmy etc., złożonych z normalnego DNA, jest coś obcego, tzw. mitochondria ze swoim własnym całkowicie innym i osobnym DNA. Skąd się te mitochondria tym wzięły? Ano były to drapieżne mikrostwory, które zaatakowały komórkę, przy czym atak nie całkiem im się udał: zostały pochwycone i uwięzione. Potem więzienie i więzień jakoś przystosowali się do siebie i zaczęli współpracować. I tak już zostało.
MitochondrialEve1Cała osobliwość genetyki polega na tym, że chociaż każdy człowiek ma owe mitochondria, to dziedziczy je tylko po swojej matce. Po prostu ojcowskie mitochondria pomagają plemnikowi w jego wędrówce, ale w momencie przenikania przez błonę jajeczka odłamują się wraz z wicią i giną. W embrionie zostają tylko mitochondria jajeczka, czyli matki. Oczywiście, ich DNA także się zmienia, ale bardzo powoli i zupełnie niezależnie od całości organizmu. Taka zmiana następuje raz na wiele, wiele pokoleń. Obliczywszy owe zmiany, można powiedzieć, jak dawno temu żyła określona osoba. Jedna zmiana przypada średnio raz na 10 tys. lat. Na przykład człowieka współczesnego i neandertalczyka dzieli 25 mutacji-zmian, czyli wspólna matka obu linii człowieka musiała żyć 250 tys. lat temu.
Bo mitochondria dziedziczy się tylko po matce! Łacińskie powiedzenie Mater semper certa zyskuje w ten sposób nowy, nieogarniony w swojej ważności wymiar. Co prawda, próbuje się też wykreślić podobną linię dziedziczenia dla ojców w trochę inny sposób, lecz jest to nieprawdopodobnie zawikłane i o wiele mniej pewne. Sykes posuwa się nawet do twierdzenia, że nazwisko powinno się dziedziczyć po matce. W każdym razie można każdego człowieka wyprowadzić z bezwzględną pewnością od jakiejś określonej kobiety żyjącej dziesiątki, a nawet setki tysięcy lat temu. To nie znaczy, że innych kobiet wówczas w ogóle nie było: owszem były, ale rodziły synów, wobec czego pamięć o nich czy raczej świadectwa ich istnienia zaginęły.
Tylko siedem kobiet przetrwało. Stanowimy więc w Europie siedem rodzin pomieszanych ze sobą. Ale \”matki Europy\” to nie to samo co \”córki Ewy\”. Córek Ewy było więcej, a dokładnie 33 i to już obejmuje całą ludzkość. Rzeczywiście jesteśmy jedną rodziną”.

Póki co sprawdziłem na okładce i wstawce, jakie to interesujące pozycje ma Amber, a które jednocześnie są do wypożyczenia w śródmiejskiej bibliotece publicznej: Ken Richardson „Fenomen zwany inteligencją”, Charles Seife „Zero” i Colin Renfrew „Archeologia i język”. Zacząłbym od tej ostatniej pozycji, ale jest ona w bibliotece wyjątkowo dla mnie niekorzystnie położonej, mniej więcej róg Bartyckiej i Wisłostrady.

Reklamy

Responses

  1. Wygląda na to, że ta książka to kopalnia wiedzy. A więć powinno się ją przeczytać. /Tak nawiasem mówiąc zawsze uważałam, że prawie wszystko dziedziczy się po matce ale bałam się, że okrzyczą mnie wściekłą feministką./

    A róg Bartyckiej i Wisłostrady to ul. Czerniakowska – tam jest szkoła podstawowa do której chodziłam.

    A ja właśnie kończę książkę aktualnej laureatki Nagrody Nobla pt: „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Koniecznie chciałam przeczytać coś tej autorki i akurat padło na tę książkę. Jest okrutna, ale napisana tak dobrze, że mimo wszystko mnie wciągnęła.

    To może te „Siedem córek Ewy” kupię mężowi pod choinkę – wtedy i sama przeczytam … jak dokończę te kilkanaście pozycji, której zaczęłam i nie mam czasu skończyć.
    Pozdrawiam

  2. Torlinie!
    To niezupełnie tak.
    Autorowi chodzi o to, że śledząc tylko linie żeńskie (matka, matka matki, matka matki matki itp.) dochodzimy do siedmiu kobiet (podaje z jakim prawdopodobieństwem? bo pamiętam ‚hipotezę mitochondrialnej Ewy’, gdzie wnoszono, że ludzie wywodzą się od jednej kobiety plus minus dwadzieścia). Ale to nie znaczy, że pozostałe kobiety nie wniosły nic do genomu. Od nich też pochodzimy, tak jak i od rzesz mężczyzn.
    Tak samo traktowałbym to, że 80% mieszkańców Europy pochodzi od najstarszych imigrantów… Też wszyscy jesteśmy mieszańcami, ale najstarsza populacja mogła wnieść największy wkład.
    (Swoją drogą, że nie pochodzimy od neandertalczyka*, to nic nowego i zaskakuje mnie dowartościowanie tej informacji przez Ciebie.)
    Chętnie też sprawdziłbym, co nauka wniosła nowego. Bo około roku 2001 ‚hipoteza mitochondrialnej Ewy’ (i pochodnych, jak siedmiu europejek) powoli przezbrzmiewała. Teraz jesteśmy od niej jeszcze o 14 lat dalej…


    *) Co zgodnie z nowszymi ustaleniami genetyki niezupełnie jest prawdą — Europejczycy niosą w sobie także pozostałości genomu neandertalczyków, choć jest to tylko drobna domieszka.

  3. Stokrotko, ta biblioteka jest dokładnie na Nowosielskiej 20. Ode mnie z Dąbrówki dojazd oczywiście jest, i nie taki znów skomplikowany, ale bardzo długi i zajmujący mnóstwo czasu. Lub szybszy, ale za to z mnóstwem przesiadek.
    A ja jakoś nie mogę się przełamać w sprawie Aleksijewicz. Oprócz tego bardzo dawno nie czytałem nic naukowego, więc na pewien czas przechodzę na tę stronę frontu. Inna rzecz, że Cię podziwiam: „jak dokończę te kilkanaście pozycji”, nigdy nie czytałem tylu pozycji naraz, ale dwie zawsze – teraz był wyjątek.
    ———————
    PAK-u!
    Kilka drobnych uwag, ja wyraźnie podkreśliłem i zaznaczyłem tekst Kuncewicza, mojego autorstwa jest w tej notce bardzo niewiele – więc nic nie dowartościowuję.
    Ależ Twoje uwagi są całkowicie słuszne, i nikt, ani autor czy ja, nie mamy powodu dyskutować na ten temat. Przecież on wyraźnie pisze, że córek Ewy było mnóstwo, ale śledzić ich historię możemy jedynie poprzez mitochondrię siedmiu dziewcząt. Nosimy geny również prastarych mężczyzn, ale nauka jeszcze nie daje sobie rady z ustaleniem chronologii.
    Zdaję sobie sprawę, że zapewne są już jakieś nowe ustalenia, jednak książka to książka, a nie artykuł. Może to dziwnie zabrzmi PAK-u, ale ja naprawdę nie muszę być tak strasznie na bieżąco.
    Leżenie przez dwa dni w łóżku okazało się również zbawienne na moje postrzeganie YouTube i mojego telewizora, syn podłączył mi jakiś kabel i teraz mogę oglądać znakomite programy dokumentalne. O Hetytach już pisałem, wczoraj obejrzałem film o Aleksandrze Wielkim i o upadku Bismarcka (okrętu). Założyłem sobie również zakładkę z muzyką.

  4. Torlinie
    Zbadaj poziom wit.D
    Często Słaboń występuje przy
    jej niedoborze.
    To o czym piszesz jest fascynujące.

  5. Nawet nie wiesz, jakie dla mnie są ważne takie słowa. Bo jakoś tej fascynacji w ilości komentarzy nie widzę.
    Zauważyłem, że Interia zlikwidowała mój dawny blog. Szkoda, nie archiwizowałem go. Może powinienem to samo zrobić z WordPressem. Tak popatrzyłem obiektywnie Mario na to swoje poletko, i to jest 908 wpis w Łotrpressie. Dodać do tego ok. 30 notek z poprzedniego blogu i mamy ok. 940 notek. Strasznie ciężko jest utrzymać jaki taki poziom przez lata.
    ————–
    Zrobiłem badania, jutro zobaczę.

  6. Mario!
    Badania wykazały znaczny spadek hemoglobiny i hematokrytu. Nic nadzwyczajnego, mam 13,6 i 40,1, troszeczkę poniżej normy. Ale zastanawiające jest, że ja miałem przez całe życie wysoki poziom hemoglobiny, prawie 16. W ogóle wszystkie wyniki mam gorsze niż 3 lata temu. Albo chwilowy objaw, albo starość. Jak dojechać na Powązki?

  7. Torlinie, nie przejmuj się rzeczami, na które masz niewielki wpływ. Niektóre normy laboratoryjne są ustalane arbitralnie i z dużą dozą dezynwoltury Co kilka lat okazuje się, że to co było „normalne” nagle jest patologiczne i ewentualnie też na odwrót.
    Nasz organizm podlega nieustającym zmianom, np. w miarę upływu lat niektóre procesy metaboliczne ulegają spowolnieniu, niektóre enzymy produkowane są w mniejszej ilości (a nawet wymagają substytucji).
    Hematokryt w wysokości 40,1% jest np. zupełnie normalny dla 10-latka płci męskiej 🙂
    Jesz może mniej mięsa ostatnimi czasy?
    Rozsądny lekarz wykluczyłby w pierwszej kolejności lekką anemię wynikającą z niedoboru żelaza.
    Nie, nie jest to powód do niepokoju. byłbyś jednym z szacunkowo 600 milionów ludzi z tą dolegliwością. Z reguły w miarę łatwą do wyleczenia poprzez dietę, więcej witaminy B6 i B12. Na początek.

  8. Dzięki Telemachu. Znajoma lekarka z rodziny powiedziała, że bez sensu jest dokładne analizowanie wskazań, gdy człowiek się źle czuje i jest na zwolnieniu.

  9. Mądra kobieta


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: