Napisane przez: torlin | 17/12/2015

Mój multitasking, czyli technika pomodoro Torlina

M1

Zdjęcie STĄD. Musimy się zacząć uczyć nowego słowa: multitasking. Wprawdzie nie znam angielskiego, ale tak na logikę i rozum bez pomocy tłumacza: „multi” to jest „wielo-„, a „task” to jest „zadanie”, więc „wielozadaniowość”.

Powiem szczerze, dla mnie jedna z najbardziej trudnych rzeczy pod słońcem. Nie potrafię. Jednak od razu proszę, zamieszczam w dalszej części mojego wywodu dwa linki, naprawdę wspaniałe, godne polecenia, przeczytajcie.

M2

Zdjęcie STĄD. Musimy wrócić do czasów jaskiniowych. Człowiek pierwotny miał jasno rozgraniczone zachowania poszczególnych płci, i zadania do nich przypisane, mężczyzna miał polować, dla niego najważniejsze było być silnym, spostrzegawczym, cichym i mieć wyostrzone zmysły. Wszystko było skupione na podstawowym zadaniu, na zdobyciu pokarmu, nic go nie mogło rozpraszać. Tymczasem kobiety w jaskini lub w obozowisku miały mnóstwo na głowie, dzieci, ugotowanie, poszycie, nazbieranie owoców czy opału do ogniska, że nie wspomnę o ploteczkach o tej rudej z sąsiedniej jaskini, przez stulecia tamtych czasów kobiety nauczyły się robić wszystko naraz.

Zostało to właściwie do dzisiaj. W moim przypadku najlepiej widać to po reakcjach mojej córki: mówię; „ty mnie nie słuchasz”. „Bo na ciebie nie patrzę? Ale ja wszystko słyszę, i mogę co do słowa powtórzyć”. Inaczej jest, gdy ja coś piszę zawodowo, a Ania chce mi coś powiedzieć. Jak usłyszy moje „yhy”, to wie, że ja się nie przestawiłem na nową rzeczywistość. I wtedy jest: „Tato, słyszysz mnie? Masz odebrać wnuczkę o tej i tej godzinie, powtórz”. Grzecznie odrywam wzrok od klawiatury, słucham uważnie, powtarzam dwa razy, i jak mój wzrok pada na laptopa to już nie pamiętam, o czym pisałem.

M3

Zdjęcie STĄD. Jest taki dowcip, kobieta karmi dziecko, prasuje, gotuje i czyta coś w laptopie, dzwoni telefon, i bohaterka mówi do swojej koleżanki: „dobrze trafiłaś, akurat mam wolną chwilę „. Z tymi swoimi „umiejętnościami” mam kłopot w pracy, gdy z kimś rozmawiam, jak tylko się ktoś trzeci wtrąci: „ja tylko na słówko”, albo: „mam jedno krótkie pytanie”, to dla mnie to jest dramat. Mam tak niesłychaną umiejętność wyłączania się, że kiedyś, jak była księgarnia Traffic, siedziałem w niej z laptopem i pisałem. Po kilku godzinach „obudziłem się”, i ze zdziwieniem spostrzegłem się, że jestem w księgarni.

Ale w generaliach tak nie możemy pracować. Już od dawna naukowcy udowodnili, że nasz mózg, tak jak i komputer, naraz nie da rady nic zrobić, on tak naprawdę po prostu przełącza się co chwilę na inne zadanie. Ale co jest dobre dla komputera, to nie musi być dobre dla człowieka, ten w taki sposób postępując, nie zrobi żadnego z „tasków” dobrze. Najprostszy przykład, rozmowa przez komórkę w czasie prowadzenia samochodu, ani dobrze nie prowadzisz, ani nie jesteś skupiony na rozmowie. W momencie spojrzenia w lusterko mózg przestawia się na zadanie „prowadzenie samochodu”, i wyłącza na chwilę pracę: „rozmowa przez telefon”. I następuje charakterystyczne: „powtórz ostatnie zdanie”. Koniecznie przeczytajcie ten link (nr 1).

M4

I wtedy poznałem technikę pomodoro. Jak się domyślacie, ma to coś wspólnego z pomidorem po włosku, nazwa pochodzi od kuchennego czasomierza w kształcie pomidora (na zdjęciu powyżej). Link (nr 2), z którego wziąłem zdjęcie, ma wspaniały opis tej metody, i powiem szczerze, staram się do niej stosować. Nie jest to zawsze 25 minut, ale ten podział na konkretne zadania, na których mogę się skupić, jest dla mnie wygodny. Tylko co z moją techniką pomodoro, gdy córka do mnie podejdzie w międzyczasie, i coś do mnie mówi.

Advertisements

Responses

  1. Multitasking?
    Zależy co. Ja się łapię, że całkiem często robię kilka rzeczy na raz, zwłaszcza w domu.
    Ale też łapię się na tym, że „przełączanie się” między zadaniami uniemożliwia mi skupienie. I czasem potrzebuję więcej niż 25 minut z techniki pomodoro, by ustawić ostrość koncentracji na danym (przerwanym) zadaniu.

  2. Ale to PAK-u naprawdę tak jest. Nawet gotując nie słyszysz muzyki puszczonej z radia, albo jedno, albo drugie. Nie mówimy o oddychaniu, patrzeniu itp.
    A co do przerwanego wątku – zgoda. Właśnie tak miałem kiedyś po przerwanym myśleniu/skupieniu przez Anię. Po przeczytaniu całości od razu było widać, w którym miejscu przerwała mi skupienie – druga część była o wiele gorsza od pierwszej.

  3. Ale może to kwestia poziomu skupienia?
    Bo gdy piszesz o słuchaniu radia i gotowania — owszem, gdy chcę uważnie posłuchać utworu muzycznego, to nie słucham go przy gotowaniu, czytaniu, ani tym bardziej nie słucham go przez radio 😛 Ale wielu rzeczy tak nie robię. Na przykład regularnie prasuję i oglądam filmy… Owszem, nie mogą być bardzo zajmujące i pogmatwane, ale większość seriali pasuje tu idealnie. I zasadniczo jest i wyprasowane, i wiem o co chodzi w filmach.

  4. Ten pomidor od 40 lat nazywa się „time sharing” czyli podział czasu. Polega na tym, że każdy proces (zadanie) uzyskuje pewien plasterek czasu do dyspozycji, zwykle milisekundy i procesor wykonuje wiele zadań, ale zawsze aktualnie tylko jedno. Działanie według tej zasady to właśnie multitasking. Najbardziej oszałamiającym przykładem realizacji są stacje telefonów komórkowych. Każdy telefon wymienia ze stacją pakiety danych i stacja przesyła je dalej kolejno, za każdym razem tylko jeden. Ale dzięki podziałowi czasu kilkaset osób (pojemność stacji) prowadzi jednocześnie rozmowy. Oczywiście system wielu procesorów może wykonywać kilka niezależnych zadań jednocześnie. Wtedy to NIE jest multitasking. Wiele osób może prowadzić wiele rozmów ale 2 osoby tylko jedną.
    Pomidor jest analogowo wersją metody podziału czasu. To multitasking. A prasowanie o oglądanie nie jest.

    Ciekawe, że procesy mają różnie priorytety. Zwykle ich pakiety mają tę samą długość (slice), ale nadzorca przydziela je częściej. Aż do 100% i wtedy system wisi.

  5. @ZWO:
    Nie pamiętam szczegółów, ale słyszałem historię o wyłączaniu pewnego wiekowego komputera po 20, czy 30 latach pracy. Okazało się, że jeden proces wciąż nie został wykonany do końca, bo miał niski priorytet 🙂
    Chociaż, przekładając to na życie, to wcale nie jest takie wesołe.

  6. Bardzo mądre komentarze, nie bardzo wiem, co miałbym dodać. Powiem szczerze, że fascynuje mnie działanie ludzkiego mózgu, już kilka razy na ten temat pisałem, m.in. tu:
    https://torlin.wordpress.com/2009/02/12/percepcja-i-oszczednosci/
    Miałem tak dużo pracy (grudzień!!!), że jak mam wolny weekend, to ze zmęczenia nie mogłem spać i jestem nieprzytomny. A na jutro powinienem przygotować nową notkę, a nie mam pomysłu.

  7. @pak4
    To oczywiście możliwe jeśli komputer był tak zbudowany, żeby wznowić proces automatycznie po restarcie. Te wielkie komputery to były mainframe (analogii do mainstream brak). Dzisiaj są to serwery. Mainframe sam wykonywał pracę a serwer raczej wymienia dane, pracę zostawiając stacjom roboczym. Stąd na końcach mamy PC a nie głupie terminale.
    Uwagi.
    1. To, co pisał Torlin o korzystaniu ze smartfona jest nowocześniejsze.
    2. Przykro mi za angielskie nazwy. Jakoś polskie mi wyjątkowo nie pasują
    3. Superkomputerów (np. lista Top500) jest nie mniej niż małych, ale… I to jest właściwy temat, jak bardzo niektóre rzeczy znikają, kiedy się o nich nie mówi. Stąd tak denerwują media, które wybierają fragment i udają, że to ważne. A to może 3%. I trudno znaleźć całość w tym bełkocie




Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: