Napisane przez: torlin | 23/12/2015

Dwa ciała prezydenta

Jacques-Louis_David,_The_Coronation_of_Napoleon_edit

Jeden z najsłynniejszych obrazów Jeana-Louisa Davida ‚Koronacja Napoleona” z 1806 roku

W dniu 2 grudnia 1804 roku w Paryżu odbyła się wielka uroczystość, koronacja Napoleona na cesarza.Wszystko to odbyło się w katedrze Notre Dame, odnowionej po zniszczeniach z czasów rewolucji. Do katedry przybyły najważniejsze osobistości Francji, a także papież Pius VII. Ale należy zwrócić uwagę na pompę, z jaką zorganizowano całą uroczystość. Najważniejsze cesarskie regalia nieśli byli konsulowie i cesarscy bracia, inni też mieli coś do niesienia: Eugeniusz Beauharnais trzymał cesarski pierścień, Jean-Baptiste Bernadotte – berło, a de Talleyrand – płaszcz. W najważniejszym momencie uroczystości Pius VII namaścił Napoleona, po czym Bonaparte sam sobie włożył koronę na głowę, a następnie ukoronował swą żonę Józefinę. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, kto tu jest cesarzem, mającym pełnię władzy.

Napoleon był mistrzem postrzegania rzeczy ważnych, wprowadzenie kodeksu jego imienia, on faktycznie wprowadził Francję na tory nowoczesnych rozwiązań państwowych. A skoro był tak nowoczesny, to po cholerę potrzebna mu była koronacja, i to na cesarza, i to z takim przepychem. Należałoby się odnieść do Ernsta Kantorowicza, który napisał fajną rzecz pt. „Dwa ciała króla. Studium ze średniowiecznej teologii politycznej”, w której pisze: „czym była w istocie koncepcja dwóch ciał króla. Otóż ciało naturalne było śmiertelne, niedoskonałe i podlegające niemocy; podczas gdy ciało wspólnotowe było nieśmiertelne i bez skazy, pełne godności (majestatu)”.  Kantorowicz cytuje raporty Plowdena, spisane za panowania Elżbiety I. Odnajdujemy w nich następujące sformułowanie:”Król ma w sobie dwa ciała, a mianowicie ciało naturalne (body natural) i ciało wspólnotowe (body politic). Ciało naturalne (jeśli jest rozważane samo w sobie) jest ciałem śmiertelnym, podlegającym wszystkim niemocom (…), które przydarzają się ciałom naturalnym innych ludzi. Ale jego ciało wspólnotowe jest ciałem, którego nie można zobaczyć czy dotknąć, składającym się z polityki i rządu i przeznaczonym do kierowania ludem i zarządzania dobrem publicznym”.

Otóż dla ludzi – Francuzów Napoleon stracił legitymację władzy, był wielki, ale bez tytułu. Ale jak pisał książę Talleyrand: „Ważną sztuką polityków jest wynajdowanie nowych nazw dla instytucji, które pod starymi nazwami stały się dla opinii publicznej odrażające”. I dlatego cesarz postanowił połączyć rewolucyjny zapał z okresu Republiki, z rojalistyczną tradycją Francji.

wejście Putina

Napoleon miał mnóstwo naśladowców, naukowcy twierdzą, że wszyscy dyktatorzy XX wieku wzorowali się na cesarzu Francuzów, a niektórzy to wprost przesadzili z kopią, jak Bokassa. Ale przejdźmy do czasów współczesnych, należy się zastanowić czy nam jest potrzebne body politic? Rosjanom chyba tak, chociaż Putin raczej rozgrywa ceremonie w sposób monarszy, ale na cara się nie wybiera. Chociaż z drugiej strony nie protestuje, jak się go tak nazywa.
łono
Ale czy w Polsce jest nam to potrzebne? Od razu mówię, że nie chodzi mi o inteligencję, tylko o te miliony ludzi głosujących na Tymińskiego, Millera czy innych dziwnych/dziwacznych ludzi. Ja osobiście nie odczuwam tego rodzaju potrzeby, ale przecież są inni ludzie, z inną wrażliwością. Dla mnie pomnik Chrystusa wielkości zagrażającej odrzutowcom jest śmieszny, ale przecież dla bardzo wielu jest to prawie element ich życia. Czy dzisiaj w dalszym ciągu można mówić o dwóch ciałach: body natural i body politic? Patrząc na reakcję ludzi w kontakcie z prezydentem zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście w XXI wieku jest to zbędne.
Reklamy

Responses

  1. „Patrząc na reakcję ludzi w kontakcie z prezydentem zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście w XXI wieku jest to zbędne.”

    Jakiejś części ludzi jest to niewątpliwie potrzebne, ale zasadne jest pytanie, jak dużej. Nie wiem i nie wiem nawet, czy można to wiarygodnie zweryfikować. Ale to, co najbardziej spektakularne, nie musi być najbardziej typowe. W telewizji można zobaczyć tłum wiernych otaczających bałwochwalczą niemal czcią prezydenta (jak i tych, którzy go żywiołowo potępiają). Nie zobaczy się znacznie liczniejszych ludzi, którzy niewiele się tym wszystkim przejmują i bez hałasu robią swoje.
    Drugie pytanie: czy taką konstrukcję można w ogóle dziś stworzyć i utrzymać. Cechą naszych czasów jest upadek wszelkich autorytetów, zarówno osobowych, jak i instytucjonalnych. Myślę, że to nieunikniony skutek coraz wyższego średniego poziomu wykształcenia i znajomości świata, łatwego dostępu do informacji, swobody podróżowania i wolności słowa. I dobrze. Dobrze, że nawet przy najlepszych chęciach jakiś kolejny kandydat na Bonapartego nie będzie raczej w stanie pociągnąć za sobą narodu w nieprzewidywalnym kierunku.

  2. Jan Sowa musiał odwołać się do innego tłumaczenia pisząc o „Fantomowym ciele króla”.
    Ale myślę, że to trochę wszystko spłycenie — ciało polityczne/wspólnotowe/fantomowe to powaga urzędu. I tu nie potrzeba cesarskiej korony… Zresztą mamy nawet przepis na ochronę tego ciała.

    Co do Napoleona — Talleyrand pisał (zerkam, że w 2008 skojarzyło mi się to z Putinem 😉 ), że jego władza była swoistym kompromisem między demokracją rewolucji, a monarchią ancient regime. Koronacja była ukłonem w stronę monarchistów, ale z pominięciem tytułu królewskiego.
    I ja bym na to nie narzekał, bo nie potrafię znaleźć przykładu państwa, które odchodząc od autorytaryzmu, czy totalitaryzmu, nie przeszło takiego etapu (nie zawsze z dyktaturą, ale zawsze z kompromisem (u nas kompromisem był sejm kontraktowy, a potem udział SLD w rządach); być może dyktatura to najgorsza wersja tego kompromisu). To znaczy — może znalazłbym, ale za każdym razem pojawiała się w to miejsce jakaś forma wojny domowej.

    Ale pytasz o Polskę i o Dudę… Nie wiem.
    Być może to reakcja na Smoleńsk — upodlono po nim prezydenta Komorowskiego — nie tylko osobę, ale i urząd, więc tak teraz odbudowuje się „ciało polityczne”. Z drugiej strony pamiętam uwielbienie części Polaków dla Lecha Kaczyńskiego — ono może różniło się nieco formą (wciąż nie mogę uwierzyć, że te błogosławieństwa są serio), ale nie treścią. (Choć z drugiej strony, monstrualny przykład uwielbienia pamiętam z popołudniowej audycji telewizyjnej z 10 IV 2010 roku, a więc jakiejś reakcji prof. Krasnodębskiego (i sekundującego mu Rafała Ziemkiewicza) na katastrofę.)

    Ja mam taką hipotezę, że poparcie dla PiSu jest skorelowane z pewnymi wyborami estetycznymi — umiłowaniem pompy i kiczu*. I gdyby odjąć wyborców socjalnych, to korelacja byłaby bardzo mocna. I chyba jednak ta postawa poprzedza PiS, a nie stanowi tylko jego kreacji. Być może tu można rzeczywiście skrytykować polski Kościół — za promowanie podobnych postaw estetycznych (bo znowu widziałbym tu związek). Ale to wszystko w „być może”, zwłaszcza, że i tu to ludzie Kościoła mogą nie tyle kreować, co odzwierciedlać gusty „prostaczków”.

    *) Paweł też ma rację, gdy pisze, że takie skrajne postawy są mniejszościowe. Ale jednak skrajności sugerują gdzie jest środek. I że środek w kierunku uwielbienia jest jednak wyraźnie przesunięty.


    Zdrowych i radosnych Świąt! I wszelkiej pomyślności w Nowym Roku dla Ciebie, Torlinie, i wszystkich Gości!

  3. „Od razu mówię, że nie chodzi mi o inteligencję, tylko o te miliony ludzi głosujących na Tymińskiego, Millera czy innych dziwnych/dziwacznych ludzi.”

    Millera czy Leppera? 🙂

  4. Nie wiem co napisać, smutno mi po tym co się ostatnio w Polsce powyprawiało. Nie zapowiada się na lepiej. Wygląda na to, że lepiej już było.
    Więc tylko przyłączę się do życzeń. Trochę lepszego. Chociaż trochę.

  5. Też tak myślałem Pawle, że nowoczesność, rozsądek, XXI wiek, gadżety. I co? Umysły zostały na poziomie XIX-wiecznego chłopa. Nie wiem, może mnie się tylko tak wydaje, ale współczesny „nowoczesny” człowiek w swoim powszechnym wydaniu kieruje się w stronę przesądów, parareligii, astrologii, przeznaczenia, jeszcze brakuje biczowników. I ludzie ci mają jeszcze jedną zasadę, która mnie drażni, oni chcą to koniecznie uzewnętrznić. Jak śpiew religijny, to na ulicy.
    Moim zdaniem porównywanie Dudy z „drugim ciałem” jest dla mnie całkowicie uzasadniona, nie zdziwiłbym się, gdyby kobiety klękały przed nim i całowały go w pierścień.
    Piszesz: „Nie zobaczy się znacznie liczniejszych ludzi, którzy niewiele się tym wszystkim przejmują i bez hałasu robią swoje”. Zgoda, ale ja należę do tych, którzy się przejmują. I dlatego brałem udział w ostatnim proteście pod Sejmem. I zdaję sobie sprawę, że to nic nie da, ale już nawet prawicowe media zauważyły, że ci ludzie (czyli m.in. ja) przestali się bać ulicy, zmonopolizowanej przede wszystkim przez PiS, narodowców i religię panującą. Nie wiem, czym to się skończy, ale milo było widzieć idąc Piękną od Placu Konstytucji tłum idący chodnikami, z flagami i wypisanymi hasłami. mam nadzieję, że to się dopiero rozpoczyna, oczywiście nic nie przesądzam.
    ————-
    PAK-u!
    Co innego powaga urzędu, a co innego celebra. Co innego dostojność, co innego (świadomie z przesadą, z powyższego tekstu do Pawła) klękanie i całowanie w pierścień. A mnie to ssanie zaczyna to właśnie przypominać.
    Z tym się z Tobą zgodzę, że zbyt radykalne odejście od autorytaryzmu zawsze skończy się wojną domową, zawsze trzeba pamiętać o zagospodarowaniu ludzi wyrzucanych na bruk. Ten wstrząsający fakt dopiero teraz rozumieją Amerykanie w kontekście Iraku,, nie zajęli się milionami wojskowych, policjantów, agentów, urzędników i ich rodzinami dawnego reżimu, to teraz mają kłopoty. U nas w 1981 roku chciała to samo zrobić „Solidarność”, wieszać członków partii na latarniach (ja wiem, że to było przysłowiowe, nazwijmy to wyrzuceniem na bruk), tylko że wprowadzenie tego w czyn spowodowałoby wojnę domową. Może to się wydawać cyniczne, ale państwa idące na tego rodzaju rozwiązania lepiej na tym wychodziły, niż wprowadzając jedynie rewolucję. Bo zawsze kończy się tym samym, że twórca rewolucji kończy na szafocie, gdyż znalazł się ktoś jeszcze bardziej radykalny niż on.
    „Ja mam taką hipotezę”, że ci czyści zwolennicy PiS-u mają w sobie takie uniwersalne zahamowania, i mówię to na podstawie swoich (dawnych już – niestety) przyjaciół. Oni wszyscy mają w oczach strach przed światem, przed nowoczesnością, przed innymi. Umysłowo są zamknięci w swoim piekiełku, gdzie im dobrze, i reagują agresją, gdy im ktoś usiłuje naruszyć to piekiełko. Bardzo ważna jest religia, powszechnie uzewnętrzniana, nawet na przyjęciach wszyscy zmuszani są do wstania i modlenia się na głos w intencji kogoś tam, kto jest teraz na tapecie. Moje protesty są wcześniej pacyfikowane słowami: „Jacku, mam nadzieję, że się nie pogniewasz, że się na głos pomodlimy w intencji…”. Ci ludzie boją się: młodzieży, nowych prądów, Zachodu, internetu, cywilizacji, mody. W dzisiejszym świecie nie dziwię się, że czują się jak w oblężonej twierdzy, liberalizm ich osacza. Tak samo szczur, znalazłszy się w potrzasku bez wyjścia, rzuca się do gardła.
    ———-
    Szymonie!
    To jest o wiele bardziej skomplikowane. Nie można do tego wszystkiego przykładać miary rozsądku, bo nic z tego nie zrozumiesz. Tak samo jak w przykładzie danym PAK-owi można powiedzieć, że typowy wierzący z grupy, o której mówimy, kocha bliźniego jak siebie samego, a jednocześnie bije żonę systematycznie, aby zrozumiała swój błąd. Oni zagłosują na lewicę, a zaraz potem na prawicę, to są ci sami, co głosowali na Millera, Leppera, Tymińskiego, a w wyborach prezydenckich na Wałęsę i na Kwaśniewskiego.

  6. Telemachu, dzięki, rano dam notkę świąteczną.
    Nie martw się, nikt nie wierzył, jakżeśmy mówili drzewiej: „Przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki”. Przeżyjemy i PiSowski.

  7. Zlozony problem. Sprawy polskie ogladam z duzej odleglosci choc mozna znalezc wiele analogii miedzy „tu i tam”. Mimo, iz Pawel Lubonski uwaza, ze dzisiaj spoleczenstwa sa lepiej wyksztalcone, co zapewne rowniez dotyczy spoleczenstwa polskiego, to akurat spolecznosc polska , tak jak i tutejsza, jest mocno zagubiona w zyciu – w sensie politycznym i spolecznym. Sadze, ze „grzechem” pierworodnym byly pierwsze lata po roku 89-tym, gdzie zamiast uswiadamiac spoleczenstwo, co do zasad funkcjonowania nowej rzezywistosci rozpoczely sie klasyczne wojny polityczne, w ktorych kazdy chwyt byl dozwolony. Niebywaly sukces Tyminskiego winien byl byc zdecydowanym ostrzezeniem, zostal jednak zupelnie zlekcewazony – podobnie jak ( na dluzsza mete) niebywaly instynkt polityczno – spoleczny braci Kaczynskich.

    @ Pawel Luboanski

    „Dobrze, że nawet przy najlepszych chęciach jakiś kolejny kandydat na Bonapartego nie będzie raczej w stanie pociągnąć za sobą narodu w nieprzewidywalnym kierunku”

    Choc rowniez chcialbym by spolecznosci wykazaly sie taka madroscia, jestem pesymista i w to nie wierze. Niestety rzecz jest sprawa miejsca, czasu i okolicznosci. W brew pozorom dzisiaj jest rownie latwo sprowadzic spolecznosci na manowce. Najnowsza historia ( XXI w wystarczy) podsuwa kilka dosyc wyraznych ostrzezen. Na taki stan rzeczy ma rowniez „powszechny” dostep do informacji, ktory wbrew pozorom nie jest wcale powszechny.

    Pozdrawiam

  8. Torlin: „Ci ludzie boją się: młodzieży, nowych prądów, Zachodu, internetu, cywilizacji, mody.”

    Myślę, że masz sporo racji. Ja od dłuższego czasu nałogowo przeglądam (choć właściwie szkoda czasu) portal Salon24, na którym zdecydowanie dominują zwolennicy PiS i w ogóle szeroko pojęta konserwatywna prawica. Obserwuję zachowania tych ludzi, w dużej części inteligentnych, wykształconych, z niemałą erudycją. Uderza mnie ich złość, agresja i pogarda skierowana przeciwko wszystkiemu co „inne”, czy to będzie Nowoczesna, Unia Europejska, geje czy ateiści.
    Wydawałoby się, że obecnie przedstawiciele zwycięskiego obozu powinni demonstrować spokój i pewność siebie, a wobec pokonanych przeciwników – pobłażliwość, ewentualnie lekceważenie. Nic z tego. Oni ciągle się czują prześladowani, niesprawiedliwie atakowani przez podłego wroga, któremu muszą nieustannie dawać odpór. Chyba podświadomie czują, że są na przegranej pozycji. Nie w skali najbliższego roku czy jednaj kadencji, lecz w skali pokolenia. Ale nie potrafią się z tym pogodzić.

  9. Co ja mam biedny napisać, jak całkowicie się z Wami zgadzam. Mówimy jednym głosem, i niestety nasze analizy są słuszne.
    ————-
    Vandrmerwe!
    Nie sięgając tak daleko, w czasy napoleońskie, kiedy to tak faktycznie został stworzony naród polski, możemy myślą wrócić do XIX wieku, i do pracy organicznej, u podstaw. To tłumaczenie ludziom nieświadomym pewnych zasad na dłuższą metę sprawia cuda. Niestety, ten ugór nie został zagospodarowany w 1989 roku, jedynym, który robił coś w tym kierunku, i który miał olbrzymie sukcesy, był Jacek Kuroń ze swoimi „dobranockami”, że zacytuję Fundację Batorego: „cały czas rozmawia ze społeczeństwem. Inni najwybitniejsi ówcześni politycy uważali to za stratę czasu, rzecz niegodną ich powołania. Jego programy telewizyjne, czule nazywane „dobranockami”, kiedy to tłumaczy charakter, konieczności i perspektywy zmian, są najbardziej popularnymi programami politycznymi. W oczach społeczeństwa urasta do roli św. Franciszka epoki postkomunizmu”.
    I tego najbardziej brakowało w PO (ale także u Buzka, to nie jest wina ostatnich rządów, tylko wszystkich). Sam się uważam za inteligenta, ale szlag mnie trafia na butę tych wszystkich polityków, finansistów, działaczy gospodarczych. Oni wiedzą lepiej, i ten głupi naród, nieznający się i nic niewiedzący, ma się słuchać, bo my jesteśmy mądrzejsi. Dlaczego nie rozmawiają ze społeczeństwem, dlaczego nie usiłują wytłumaczyć ludziom procesów zmian. Reforma emerytalna, wraz z późniejszym przedłużeniem wieku, administracyjna, medyczna, gimnazja, wszystko wrzucane z zaskoczenia, bez jakiejkolwiek konsultacji, przecież aż prosiło się o przedłużenie wieku dla mężczyzn do 67, ale dla kobiet do 65.Dlaczego nie wytłumaczyć społeczeństwu, że trzeba za wizytę u lekarza mimo wszystko zapłacić 5 zł za wizytę, i że należy wpuścić ludzi z pieniędzmi do urządzeń szpitalnych NFZ, aby zarabiały na siebie. Ale to trzeba tłumaczyć, praca u podstaw, praca organiczna. Nic nie zrobili, aby pokazać sukcesy polskiej oświaty. Nie ma żadnych propozycji dla kobiet samotnych po 60 roku życia, zagospodarowuje je jedynie Rydzyk. Wstrząsającym przykładem jest Balcerowicz i PGR-y.
    Ale rozpisałem się, a mam tyle jeszcze do napisania.
    ————–
    Pawle, jesteśmy całkowicie zgodni, właściwie nic dodać, nic ująć. Ja osobiście nie wchodzę na portale prawicowe, bo nie chcę się denerwować. Ale czasami link z Gazety Wyborczej przenosi mnie na ich strony, i pewnym rzeczom się dziwię. Nienawiść do Nowoczesnej. Przecież ta partia jak dotąd nic złego PiSowcom nie zrobiła, powinna być jedynie przeciwnikiem politycznym, z którym się walczy na argumenty. Wielka „druga strona” sceny politycznej, ale nie cel kampanii oszczerstw, nienawiści i kalumnii. Tymczasem ta nienawiść została przeniesiona z PO na Nowoczesną, i jak widać, PO zmarginalizowała się nie tylko sama, ale również jako cel nienawiści. PiS już nic na ich temat nie mówi. Petru musi pamiętać, aby nie brać na pokład ludzi wędrujących „za swoim sercem 😉 „, czyli Unia Demokratyczna, Unia Wolności, PO, a kto teraz będzie u władzy – zgaduj-zgadula. (Tzn. Petru nigdy nie dojdzie do władzy, bo partia liberalna nigdzie w Europie nie rządzi, są to zazwyczaj partie sojusznicze). Ale niech się broni przed uciekinierami.
    A PO? Buta.

  10. Wy tu gadu gadu, a znajomemu skrofuły zeszły.
    Jak się prasa dowie to topiero będzie.:-D


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: