Napisane przez: torlin | 06/01/2016

Życie tanie niesłychanie, z realizacją marzeń

 

DCIM102MEDIA

Madryt w obiektywie Torlina

Ten tekst nie jest dla TesTeqa. On, właściciel wielkiej firmy, po prostu ma pieniądze. Ponieważ był etap w moim życiu, kiedy to zarabiałem kilka razy lepiej od średniej, wiem, na czym to polega. Na niezwracaniu uwagi na drobne wydatki i na nierobieniu niczego sam. I tu jest Picasso pogrzebany.

Co zrobić jednak, jak zarabia się mało. Po prostu. Człowiek ma marzenia, chciałby mieć to, albo wyjechać tam, albo zrobić coś. Jak poprowadzić swoje życie, aby z jednej strony realizować marzenia, a z drugiej strony nie wpaść w ciucholandię, Biedronkę i zupki chińskie. To są oczywiście moje sugestie, nie mam monopolu na prawdę. Ale ponieważ od dziesięciu co najmniej osób słyszałem ten tekst, który zamieścił w komentarzu Paweł, jak ja to robię, postanowiłem dać kilka rad. Nawiasem mówiąc moje rady dla początkujących wędrowników alpejskich cieszą się niezmiennym powodzeniem, wpis cieszy się dużym wzięciem. A więc co robić, aby spełniać swoje marzenia, które wydają się być niespełnialne ze względu na zbyt małe przychody?

  1. Pierwsze i najważniejsze, określ dokładnie swoje marzenia. Wybierz jedno, to, które jest dla Ciebie najważniejsze, i zacznij liczyć i interesować się szczegółami. Wszystko jedno, czy to jest drogi aparat fotograficzny, trekking do podnóża Czomolungmy czy wyjazd na koncert ulubionego zespołu do Wiednia. I zacznij grzebać w Internecie, ściągaj newslettery, przeglądaj dziesiątki stron w poszukiwaniu okazji. Wchodź na fora, wiedza tam zawarta jest wprost oszałamiająca, i pamiętaj o powiedzeniu mojego syna: „Twój problem miało na pewno tysiące osób, rozwiązanie jest w Internecie, należałoby je tylko znaleźć”. Dla przykładu, marzy się komuś Iran. Siadamy, szukamy, kiedy najlepszy termin, gdy będzie najtaniej, czy samolotem do Turcji, a może przez Gruzję, a później pociągiem, albo przez Kijów czy Moskwę. Gdzie latają tanie linie, a może z przesiadką. Zaręczam Wam, że kiedy zaczniecie się zagłębiać w temat, to wiele rzeczy się wyjaśni (chociaż nie zawsze, musiałem zapłacić 2 x po 250 zł za trasę Wiedeń – Lienz, nic nie wymyśliłem). Podsumowując, należy skoncentrować się na marzeniu, i z przysłowiowym ołówkiem w ręku analizować każdy krok. I zacząć co najmniej rok wcześniej.
  2. Zacznij oszczędzać. Tak, jak w dawnych latach. 100 złotych miesięcznie daje 1.200 złotych rocznie, masz podstawę na wyjazd, aparat czy bilet na koncert. Sprawdzaj systemy ratalne, kłóć się o ubezpieczenie kredytu, które jest nieobowiązkowe, chodź do różnych placówek, i czytaj wszystko drobnym druczkiem.
  3. Miej przyjaciół i znajomych, prowadź otwarty dom. D. jako młoda kobieta wyjeżdża w ramach pewnej organizacji (nie pamiętam nazwy), nocuje u obcych ludzi, ale i ma obowiązek gościć ich u siebie. Ja tak daleko nie idę, wystarczą mi przyjaciele i koledzy za granicą, u których mogę zanocować, ale zawsze mają łóżko u mnie, jak są w Warszawie.
  4.  Na pewno zdziwi Was ten punkt, ale dla mnie jest on jeden z ważniejszych. Nie podjadaj, to jest podżeracz portmonetkowy. Ja osobiście widzę to wyjątkowo ostro, bo mieszkam niby w Warszawie, ale tak naprawdę na wsi. W momencie, jak jestem w centrum, wszystko kusi. Tu skoczyłbym na piwko, tu na lody, ta bułeczka tak ładnie pachnie, a może tak na frytki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak to jest wszystko gotówkożerne. I co najgorsze, nie chce się później zjeść obiadu. W domu patrzę, a ja wydałem 50 złotych, które przecież mógłbym odłożyć.
  5. Gotuj sama/sam. Kupowanie gotowego jedzenia w sklepach nie jest najzdrowsze, obiad w ramach menu w knajpie kosztuje mimo wszystko co najmniej 15 złotych. Tymczasem samemu można naprawdę skomponować wspaniałe posiłki, i do tego czasami bardzo oryginalne, za kilka złotych. Ja robię większe obiady, aby nie stać co drugi dzień nad kuchnią, i sobie mrożę.
  6. Jest i punkt szósty, ale do niego nikogo nie namawiam, to jest sprawa indywidualna. Nie mam samochodu. Mieszkam 5 minut od pracy, jak jadę do swojego mieszkania w centrum, to zawsze zostawiałem samochód na stacji metra Stokłosy i dalej jechałem metrem. Syn mnie namówił i samochód sprzedałem. Samochód jest to wielki pożeracz gotówki.

Czyli reasumując, oszczędzanie na marzenia nie polega na odmawianiu sobie wszystkiego, tylko racjonalizacji wydatków. Przy każdym zakupie spytaj się sam siebie, czy to naprawdę jest Ci konieczne, czy nie jest to chwilowa zachcianka. A do realizacji marzeń się przygotuj, nie łap pierwszej okazji (chyba, że jest rzeczywiście wyjątkowa), badaj, czytaj, interesuj się. Może to trwać i kilka miesięcy. Ale naprawdę warto.

Ps. Tak teraz się zastanowiłem, czy mój wpis nie jest infantylny. Napiszcie mi prawdę,w razie czego go skasuję. Intencje moje były dobre.

Reklamy

Responses

  1. Mój komentarz taki bardziej do poprzedniej notki częściowo, tam nie wpisuje się , bo jestem osobą przeciętną . Ja to śr.krajowa.:)
    Chciałam tylko zwrócić uwagę , że w każdym kraju i w każdej epoce , śledząc czasy aż od starożytności byli
    „nuworysze” , może jeszcze geneza tego słowa z fr.( nouveanrich) nocy bogacz. 🙂
    W każdej epoce , był jakiś niesamowity awans pewnej grupy ludzkiej.
    I w każdym przypadku poza uczciwą , ciężka praca musiał być ten przysłowiowy łuk szczescia . A także po pprostu spryt, refleks , wykorzystanie sytuacji, innych i etc.
    Faktem jest też , że „fortuna” kołem się toczy i dawni bogacze znikają a w ich miejsce tworzą się nowi.
    Także moda na okazywanie bogactwa się zmienia. Dzięki tej dawnej mamy ,masę zachowanych do dziś zabytków , okazałe pałace, przepiękne parki , naczynia do codziennego użytkowania a także nawet stroje.
    Dziś też Ci najbogatsi lubią posiadać.
    Choćby Emiraty , czy np. w Kanadzie modne jest posiadanie swojej wyspy na jeziorze i tam wybudowanie domu i do tego ilość ziemi zagospodarowanej przy nim . Posiadłości oczywiście odgrodzone , tam nie ma wstępu.
    Chyba , że w sprzedazy do oglądania.
    Tak jeszcze odnośnie inteligencji, czy spryt życiowy a wiedza, to to samo ?
    Bo po to się stwarza warunki na uczelniach przyszłym „noblistom” by nie martwili się o byt codzienny.
    Choć między nimi też są ludzkie zagrywki, i czasami laury zbiera nie ten właściwy.
    Zresztą cała historia ludzkości oparta jest na dążeniu do władzy i intrygach.
    Zastanawiające jest to, że niewątpliwie przy coraz lepszym wykorzystywaniu zdobyczy nauki, ktoraz coraz szybciej dociera pod ” strzechy” mentalność ludzką na tym samy poziomie ,jak za kamienia lupa ego albo i wcześniej.
    Zawsze był ten moim zdaniem „sprytniejszy”. Czy to tylko ten bez skrupułów ?
    Jak przetrwać w trudnych warunkach, lub żyć bez pieniędzy to też wyzwanie.
    Nawet powstają odpowiednie szkoły, podręczniki. A ci , którzy na tym zarabiają już po trudach przetrwania odpoczywają sobie za „duże pieniądze”.
    Istnieje tylko jedna rzecz o której od dawna wszyscy mata a nadal nieosiągalny ‚nieśmiertelność i młodość”. Ale i tu pomysłowość ludzka zarabia i rządzi.
    To religie. To dopiero biznes oparty na marzeniach i krancowych , ludzkich uczuciach.
    Ps.pisze z komórki i jak nie zwrócę uwagi to mi podrzuca komp. inny wyraz. 😉

  2. Jula
    Święte słowa.

    Torlin
    Dziękuję…
    Zawsze czytam chętnie, jak inni sobie radzą:)

  3. Co do samochodu, to w Szwecji istnieje coś na wzór spółdzielczego zakupu samochodu. Znajomi kupują jeden samochód na ileś rodzin i wspólnie go użytkują:)
    Z kolei jacyś młodzi ludzie w Polsce skrzyknęli się i robią posiłki po kolei (codziennie inne osoby dla reszty).

  4. Torlinie, rady skądinąd dobre, ale większa ich część nadaje się głównie dla singla, niemającego długoterminowych zobowiązań rodzinnych i zawodowych i dysponującego sporą ilością wolnego czasu. A także dla człowieka gotowego poświęcić drobne życiowe przyjemności i wygody w imię Marzenia. Cóż, jedno i drugie to akurat nie jest mój przypadek.

  5. Bardzo podoba mi się ten wpis.

  6. Dziękuję wszystkim. Dwie sprawy zostały ujęte z innej perspektywy, Marii o – nazwijmy to – kooperatywie, spółdzielni, Pawła o singlu.
    ——————
    Mario!
    W sprawach większych zrozumieli to rolnicy, spółdzielnie rolnicze biją rekordy popularności, a i coraz popularniejszy jest np. ciągnik (częściej jakaś wyspecjalizowana maszyna)), kupowany na spółkę. Na logikę, czy każdy musi mieć podkaszarkę, betoniarkę i pilarkę, jednak z powodu ewentualnego zniszczenia (naprawy) sprawa jest dobra dla przyjaciół.
    ————–
    Tak Pawle, jestem singlem. No cóż, piszę z własnej perspektywy, ale miałem przecież dwoje małych dzieci, które teraz są dorosłe. No cóż, odłożyłem marzenia na ten właśnie okres, w którym jestem teraz. W górach nie bylem, dopóki mój Adaś nie skończył 13 lat.
    —————-
    Julu!
    W sumie masz dużo racji. Ale ja z podziwem patrzę na ludzi, którzy są potomkami buraków w pierwszym albo drugim pokoleniu, a w nich rośnie prawdziwa inteligencja. Tego się genami nie przekazuje. Twój opis skojarzył mi się z Müllerem z „Ziemi Obiecanej”, ale zaręczam Ci, że syn Borowieckiego i Mady będzie wielkim człowiekiem, i nie będzie podobny do dziadka.

  7. Dzięki za wyróżnienie. Idę dalej nie robić nic sam. Zaczynam podejrzewać, Torlinie, że mnie śledzisz – tak precyzyjnie opisujesz moje życie… 😛

  8. Przepraszam za spoufalenie, ale spora część Waszych wpisów trąci grochem z kapustą. Misz masz pojęć, oraz wniosków wynikajacych z osobstych (wcale obiektywnych) doswiadczeń. Spróbujcie odpowieziec na pytania:
    Czy strategia zarabiania (wzrostu zamozności) jest identyczna ze strategią ich rozsądnego wydawania (obniżania zamozności kosztem konsumpcji)?
    Dwie strategie – dwie osobowści (typu sknero utracjusz) ?
    Czy zadowlenie można opisać liczbą ? (moim zdanim można).
    Czy osobowość mozna opisać liczba ? ( mz nie mozna)
    Czy odczuwalny pozom zadowolenia nie jest aby wynikiem osobowości ?
    (ktoś zdowoli się gałką , innego nie zadowola nawet cztery)
    Czy odczuwalny pozom zadowolenia nie jest aby wynikiem porównań z innymi ?
    Bolą mnie oczy więc nie piszę dalej.
    Ale nie mogę sobie odmówić uszczypliwości że punkty wymienione przez Torlina to banialuki dla nieszczęsliwych.

  9. Już wyjaśniam.
    Ziarko do ziarka, a zbierze się miarka ? – maksyma Torlina ?
    Prawdziwa jedynie gdy jesteś posiadaczem worka pełnego ziarek.
    Wtedy przez małą dziurkę możesz spokojnie spodziewać się opróznienia worka.
    Napełnienie worka nigdy się nie powiedzie.
    Przepraszam – powiedzie się tylko sknerze którego celem będzie napawanie się widokiem napełnionego worka.

  10. Zwrócę jednak uwagę że Biedronka wcale nie jest taka znowu zła, regularnie tam robię część zakupów.

  11. Masz do tego prawo Piotrusiu, przecież napisałem, że wpis trąci infantylizmem. Tylko widzisz, w moim przypadku to wszystko się sprawdza.
    Co do jednego jestem z Tobą w kontrze: „Czy odczuwalny pozom zadowolenia nie jest aby wynikiem porównań z innymi?” To zależy od osobowości człowieka, czy się porównuje z innymi. Moim marzeniem kiedyś było przejście Watzmanna, i co do tego mieli inni ludzie?

  12. Myślę, że tego rodzaju ” inteligencje”
    czyli po prostu obycie , nabywa się w domu. Więc właśnie z drugim, trzecim pokoleniem jest już naturalną.
    Wyobrażasz sobie , jak ciężko było ” parnasom” w poprzednich epokach.
    Dziś już się tak bardzo do ” etykiety” nie przywiązuje wagi.
    Ja tylko pamiętam , był reportaż z pobytu L.Wałęsy, jak był przyjmowany na dworze królowej Elżbiety. Chyba BBC , to robiła. Uśmiałam się niesamowicie, jak siostra krolowej Małgorzata , postanowiła go zagadać po rosyjsku,bo jakiś odlam ich rodu był skoligowany z carami Rosji. 😉
    No a Wałęsa ,spokojnie bez żadnych kompleksów. Tłumacz był na usługach , no i mimo przeszkolenia , gafa za gafa przy stole mimo ambasadora przy boku i pouczenia ,że ma nasladowac.
    No i paradoks, że tam kiedy ten „robotnik nr.1” z Polski był przyjmowany z takimi honorami, nie był jeszcze prezydentem , stal na czele związków, robotnicy w Anglii byli rugowani z kopalń.
    Myślę tak, że albo jesteśmy w kompleksach wobec tego „rytuału”
    albo ponad to .
    Ponad byli zdobywcy Ameryki, bez skrupułów, oglady , po trupach tubylców.
    Tacy jesteśmy nadal , mimo innego przebrania .
    Kiedys w towarzystwie rozmawialo sie tylko po lacinie, potem w j. francuskim a teraz jezykiem „biznesu swiatowego ” jest j.angielski , ktory przynajmniej w Kanadzie powoli zastepowany jest j.japonskim I chinskim. W każdym raziem jest modny i mlodziez sie tam ich uczy.
    Co do Polski , no coz jestesmy krajem raczej duzym jak na warunki europejskie , liczebnym ale generalnie w calosci nadal biednym.
    My wchodzimy od wiekow do pewnch form społecznych , kiedy inne narody z nich wychodza. Bo u nas , jak nigdzie fantastycznie funkcjonuje „kapitalizm XIX” .
    Dobrze , że granice są otwarte i dziwne, że ludzie nie dający sobie rady w Polsce . Czy to pracownicy najemni , wykształceni, lub z fachem w ręku . Tam są doceniani. Co u nas w kraju jest nie tak , że ci ludzie , odważni przecież , bo u obcych dopiero robią karierę w kraju nie potrafili ?
    Ps.
    Zdaje się ,że jak miałeś małe dzieci , to Twoja pensja 4 krotnie podbijala średnia. Teraz dzieci masz samodzielne i jako singiel z oszczędności , już urządzony , możesz z pensji sobie oszczędzać na miarę swoich potrzeb i możliwości i marzeń.

    To co opisujesz moi bratankowie niejako już mieli w szkole.
    Ale to w dużych miastach.
    Właśnie , dzięki nauczycielom, mogli wymieniać się z kolegami na wakacje. Np. Oni na m-c do Włoch mieszkanie i jedzenieu rodzny. A tamci u nich na wymianę na tych samych zasadach w krakowie. Bez kompkeksow.
    Zobaczyli ,ze tacy sami ludzie. Z podobnymi wadami i zaletami.Udalo im sie w ten sposób byc w krajach prawie calej Europy.
    Bardzo pod tym względem są aktywne religie protestanckie. Takie bezpośrednie poznawanie innych krajow.
    Paradoks jest ten , że w Polsce od zawsze mamy problem z zarzadzajacymi nami.
    Hmm, czy „inteligencja” to tylko wymysł z Polski. Tam ; „białe kołnierzyki’ „jajoglowi” .
    Choć ostatnio to wszystko znowu się zmienia, tworzy się z jednej finansowa ponadpanstwowa oligarchia a z drugiej prekariat.
    A może coś innego, my Polacy zawsze w tyle za zmianami. Te ostatnie zmiany u nas, to tylko skutek zmian tam ,szukanie otwarcia na swoje produkty 😉

    Torlin wedrujesz po swiecie , to popatrz z dystansu na nas , na nasz grajdol , jak nas widać z zewnątrz ? 🙂

    Niby jesteśmy tacy sami, ale jako państwo szwankujemy. Dlaczego u nad u władzy zawsze jakieś medy. Cos z naszą organizacją nie tak, coś zawodzi .
    Widać gołym okiem, że my odwrotnie robimy niż tam. Na przyklad tam duży nacisk na „Socjal” u nas po przemianach zupełna ucieczka i oferowanie najtańszej siły roboczej .
    Takie zapoznienie rozwojowo-umysłowe jako zorganizowane społeczeństwo. 😦

  13. Do grochu z kapustą dorzucę jeszcze ekologię.
    Naprawdę w wielu sprawach można obywać się minimum.
    Jeśli dzięki ograniczeniom jesteśmy w stanie spełnić marzenie – to świetnie.
    Czy ekologia jest tylko usprawiedliwieniem?
    Nawet jeśli, to korzyści z dostosowywania się, są wystarczające.

  14. Julu, to nie jest tak. Bardzo, ale to bardzo zmienili się Polacy za granicą. Ja na początku lat 70. ubiegłego wieku przełamałem obawy mówienia w innym języku, właśnie z powodu zachowania się Polaków. W pewnym sklepie w Budapeszcie nie wiedziałem, gdzie się schować ze wstydu z powodu zachowania się Polaków, i zacząłem mówić do ekspedientki po niemiecku, udając, że nie jestem Polakiem. Później pracowałem z Polakami w Austrii w 1980 roku, nasi byli gorsi od Arabów.
    A teraz? Mamy podział, z jednej strony ludzie w Tunezji, Egipcie czy Turcji to wielokrotnie takie prostaki, że umysł mały. Szczególnie po all inclusive. Z drugiej strony, jak nocowałem w Matrei we Wschodnim Tyrolu, to na pytanie, czy często gości Polaków pani mecenas wynajmująca pokoje w swoim domu odpowiedziała: „w lecie bardzo rzadko, ale w zimie Polaków jest mnóstwo, wspaniali klienci”.
    ——————-
    Mario, może mniej ekologia, ale kupowanie rzeczy niepotrzebnych, to jest tragedia współczesnych klientów, te tony zabawek, jedzenia w lodówkach, u mojej znajomej zobaczyłem sporą saszetkę pełną nieotwartych kosmetyków, już przeterminowanych. Wiesz, jak się czułem, gdy wyrzucane były do kosza w Turcji czy Tunezji zawartości całych talerzy, które sobie ten ktoś najpierw nałożył. Raz na dziewczynę zacząłem krzyczeć, czy nie jest jej szkoda, czy nie mogłaby sobie najpierw nałożyć odrobinę wszystkiego.
    Przesadny konsumpcjonizm jako lek na stres codziennego życia – ta choroba jest mi obca. Ale z drugiej strony rozumiem swoje wnuczki, że muszą mieć to samo co koleżanki, muszą należeć do elity. I chociażby mieli mnie wszyscy krytykować, że to jest sprzeczne z tym, co napisałem wcześniej, to mnie to nic nie obchodzi, bo zdrowie psychiczne moich wnuczek jest dla mnie ważniejsze niż moje poglądy.

  15. Ty mówisz o Polakach z Polski bedach na wycieczkach za granicą ,
    – ja piszę o emigrantach , którzy z przyczyn ekonomicznych wyjechali z kraju.

    Zostali za granicą , wtopili się wsrod tubylców , pracują razem z nimi.

    Na przykład w Szwecji, Anglii , Irlandii, Niemczech i innych krajach.

    Pisze o tej najnowszej emigracji. Oni tam żyją , więc muszą się dostosować do tubylców i radzą sobie, jeżeli chcą tam być.

    Piszemy o zupełnie różnych zachowaniach ludzi.
    Ale Ci Polacy, co tam pracuja, inaczej sie zachowuja, dlaczego ?…

  16. Bo niestety na czystym Zachodzie jest inna kultura. W schroniskach leżą na wierzchu dokumenty, pieniądze, aparaty fotograficzne. Normalną rzeczą jest zostawienie plecaka na przełęczy. W pewnym niemieckim miasteczku podczas zabawy z okazji święta plonów ludzie poszli na skomplikowany młyn w wesołym miasteczku i obsługa pozabierała torebki kobietom. Wszystkie leżały przy mnie i nikt ich nie pilnował. Możemy to zrzucać na zabory, okupację czy komunę, ale tacy jesteśmy. Niestety.

  17. No niezupełnie tacy jestesmy z charakteru.
    Ja pamiętam czasy właśnie z czasów socjalizmu, które Ty nazywasz „komunizmem” ,że jednak było większe zaufanie człowieka do człowieka.
    Ludzie w większości nie posiadali , bardziej cenili przyjaźnie , klatki schodowe w blokach byby niezamykane, każdy mógł się schronić nawet mieszkań na osiedlach nie zamkano, klucz pod wycieraczka, rowery i wozki dziecięce pod blokiem.

    W Szwecji nadal tak jest, choć Polacy przywoza , swoje obecne zwyczaje. Tj. drzwi antywłamaniowe i ogrodzenie swoich domostw. 😉

    Owszem byli złodzieje , ale też ludzka „solidarność” wówczas nie była skażona polityka ,była autentyczna każdy pomagał i był w większości wyczulony na drugiego.
    Sąsiadki potrafiły zaprosić na obiad dzieci sąsiadów.
    Można było wpaść do koleżanki , sąsiadki bez zapraszania itd..
    Teraz u nas to wszystko jest powypaczane, zaczęliśmy dzielić ludzi wd. posiadania. Sam piszesz , że ulegasz , bo nie chcesz by wnuczki były dyskryminowane, by nie cierpiały .

    Na swoich blogach ,koledzy piszą , że uczestniczą w akcjach charytatywnych, bardziej dla poprawienia swojego samopoczucia niż tych potrzebujących. Chodzi o zbiórki na rzecz chorych dzieci, jakieś leki, zabiegi za granicą ,operacje itp.
    A z drugiej strony ogladam w TVP , że jakieś b.drogie urządzenie za miliardy ,jest nie obsługiwane w Krakowie na oddziale onkologicznym, bo nie ma dofinansowania z budżetu.
    Czyli co ? .
    Moim zdaniem , w naszym państwie nie ma szacunku do społeczeństwa.
    W pogardzanej przez naszych liberałów Szwecji ,te społeczne zachowania są , nie fundację, na których można swienie zarobić, tylko , świetna organizacja państwa, z podziałem i odpowiedzialnością.

  18. Torlinie Twoja wyprawa na Watzmanna może być przypadkiem potwierdzającym regułę. (absolutnie nie roszczę sobie prawa do stanowienia reguł :-D)
    Ciekawi mnie czy w opisywanych doświadczeniach zagranicznych spotkaliście się z regułami społecznymi typu
    „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie ….”
    „złodziej to nie ten co kradnie, tylko ten co daje się złapać” ?
    Po prostu złodziej to złodziej, a krętacz to krętacz. Tylko tyle i aż tyle.

  19. Odniosę się tylko do pkt,1 Twoich rad.
    Tak właśnie podróżuje mój młodszy syn. Sama nie wierzyłam, dopóki mi nie pokazał wydrukowanych biletów lotniczych po parę złorych i to na drugi koniec świata. Ale on ma sytuację dużo łatwiejszą bo jako belfer wie dokładnie kiedy będzie miał wolne i może właśnie z tym bardzo duzym wyprzedzeniem różne bilety kupować. Poza tym jest singlem co też ułatwia sprawę.
    I jeszcze jedno – z jego obserwacji, a był w wielu krajach Afryki i Azji.
    Tak się złozyło /a może to reguła/ że na poziomie zachowują sie tylko ci polscy podróżnicy czy też turyści, którzy na własnych nogach, z plecakami i namiotem w nim przemierzają ten świat.
    Ale oczywiście nie można uogólniać, nie zawsze bogactwo przewraca ludziom w głowie.

  20. @ Jula,

    Kiedys w dobrym artykule o Irlandii ( gdy byla ekonomicznym „tygrysem” Europy) znalazla sie tego typu wypowiedz: bylismy biedni I stac nas bylo by zajac sie starymi, biednymi I chorymi. Stalismy sie bogaci I o nich zapomnielismy.

    Pozdrawiam

  21. Stokrotko, nie można uogólniać. Już pisałem o polskich narciarzach wybierających się całymi rodzinami na narty w austriackie Alpy, a to do najtańszych nie należy. A, sądząc po relacji Austriaczki, zachowują się świetnie.
    ————–
    Vandrmerwe!
    Znowu nie można uogólniać, ale jednak jest coś na rzeczy. Ludzie żyjący w rodzinach, klanach, społecznościach lokalnych, dbają o starych, chorych i ułomnych. W momencie wejścia kapitalizmu do głowy stare zwyczaje zaczynają być usuwane z podświadomości. Przykładem była Francja, gdzie w czasie fali upałów zginęło kilka tysięcy starych ludzi, którymi w ogóle nie interesowały się rodziny. Ale przecież naprawdę zależy to od konkretnej jednostki, i sytuacji. Z góry zakładamy winę młodego człowieka, który nie interesuje się ojcem, tylko nikt nie przypuszcza nawet, jakim strasznym człowiekiem był ten ojciec, i że zasłużył na takie traktowanie. To ma wynikać z miłości, a nie z przymusu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: