Napisane przez: torlin | 03/02/2016

W Hospodarstwie Mołdawskim mówiono po polsku

Mołdawia-Park-narodowy-ceahlau

Mołdawia – Park narodowy Ceahlău

Od razu piszę wyraźnie, bardzo dalekie są ode mnie jakiekolwiek myśli o tym, jaka to Polska była niesamowicie ważna. Podaję to jako ciekawostkę, bo muszę przyznać, że była to wiadomość tak nowa jak świeże bułeczki z piekarni. Kamil Całus, który jest niewątpliwym ekspertem ds Mołdawii, współpracownik dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”, analityk w Ośrodku Studiów Wschodnich robiący analizy dla Biura Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu będącego eksperckim wsparciem posłów i organów Sejmu, coś musi na ten temat wiedzieć. Pisząc o Stefanie III Wielkim zaznacza: „Na jego dworze mówiono jednak po polsku. Warto też dodać, że tereny dzisiejszej Mołdawii były miejscem, gdzie odnajdywało się wielu Polaków, zwłaszcza w Komracie, mieście na południu Mołdawii, gdzie podczas rozbiorów polscy szlachcice wysyłali swoje dzieci. Wiele z nich zostało tam na stałe”. Komrat to Gagauzja, ale jak ja wiem, to car zsyłał Polaków do tej krainy na zsyłkę.

Polka w GagauzjiJeżeli kogoś interesuje Polonia w Gagauzji, to proszę zajrzeć TU, a jeżeli ktoś chce przeczytać wspomnienia nauczycielki języka polskiego wysłanej z Polski do tej krainy, to zapraszam TU.

Ale ja nie o tym. Poszukałem trochę i znalazłem na poważnej w końcu stronie historycy.org takie zdanie: „Na obszarze dzisiejszej Rumunii przejawem obycia było ubieranie się „na modłę polską”, a po polsku mówiono na dworach hospodarów Mołdawii i Wołoszczyzny, które to po pokoju zawartym z Turcją w roku 1634 stanowiły swoiste polsko – tureckie kondominium i które z czasem coraz to bardziej ciążyły ku Polsce. Ale nie tylko tam „wyższe sfery” rozmawiały po polsku. Nie inaczej bowiem było na dworze moskiewskim, a także w najbliższym otoczeniu chana krymskiego. W szybkim tempie polonizowała się nie tylko litewska, ruska i inflancka szlachta, ale także tamtejsi mieszczanie, a nawet chłopi…”. Ciekaw jestem, czy to była prawda.

Błagam tylko, nie piszcie, że marzę o Polsce od morza do morza, jagiellońskiej chwale. Potraktujmy to jako temat do rozważań (rozmowy), a nie o budowaniu mitów.

 

Advertisements

Responses

  1. „Rozmawiano po polsku” to chyba lekka przesada. Wątpię, żeby na co dzień i we wszystkich sprawach. W drugiej połowie XVIII i XIX wieku wśród arystokracji polskiej (rosyjskiej też) modnie i elegancko było konwersować po francusku, ale to nie znaczy, że to był główny używany język. I podobny był status polszczyzny w Moskwie czy Jassach w XVII wieku.

    „W szybkim tempie polonizowała się nie tylko litewska, ruska i inflancka szlachta, ale także tamtejsi mieszczanie, a nawet chłopi…”

    Hmm, na temat stosunków na Litwie i w Inflantach się nie wypowiadam, ale z tą szybką polonizacją „nawet chłopów ruskich” to bym się nie zgodził. Przeciwnie, znane są procesy rutenizacji polskich osadników chłopskich na Rusi, o ile nie zamieszkiwali w większej, zwartej grupie. Silną barierą blokującą polonizację Rusinów było wyznanie.

  2. Też Pawle tak mi się wydawało. Chłop to na sto procent mówił po swojemu, mógł ewentualnie wplatać wyrazy polskie. Taki proces właśnie przebiega pomiędzy językiem rumuńskim i mołdawskim. A nasi na Kresach nie wplatali ukraińskich? Do dzisiaj ich używamy. Mnie najbardziej zdziwiło, że arystokracja Stefana w ogóle znała język polski. Wprawdzie racjonalnie nie potrafiłbym wytłumaczyć, dlaczego nie dziwię się w przypadku szlachty kurlandzkiej, a dziwię się przy rozważaniach o szlachcie mołdawskiej, ale na tym polega mój blog.

  3. „Mnie najbardziej zdziwiło, że arystokracja Stefana w ogóle znała język polski.”

    To akurat nie dziwi, bo kontakty polsko-mołdawskie przez cały XV wiek były bardzo intensywne. Już w 1387 r. hospodar Piotr składał hołd lenny Jagielle, a później na przemian to Mołdawia zrzucała polskie zwierzchnictwo, a nawet z Polską wojowała, to znowu się korzyła. Za Stefana Wielkiego też.
    Poza tym średniowieczny rumuński (a raczej w ówczesnej nomenklaturze wołoski) był o wiele bliższy językom słowiańskim niż współczesny. W XIX wieku patriotyczne elity rumuńskie prowadziły świadomą akcję reromanizacji języka, usuwając słowiańskie naleciałości.
    Czy można mówić o odrębnym mołdawskim języku – to mocno wątpliwe. Wylansowali go Sowieci, żeby tłumić tęsknoty mieszkańców Besarabii do zjednoczenia z Rumunią. To trochę tak, jak dziś zamiast języka serbsko-chorwackiego mamy aż cztery: serbski, chorwacki, bośniacki i czarnogórski – też na siłę rozdzielane z pobudek politycznych, choć różnice są zdaje się nie większe niż między mową Galicjan a Wielkopolan.

  4. Może to dziwnie zabrzmi, ale nie wszystko, co wprowadzili okupanci było złe, car uwolnił chłopów, Fryderyk Wielki uregulował Wartę tak nieudolnie, że powstał na tym terenie 230 lat później Park Narodowy „Ujście Warty”, Starynkiewicz założył w Warszawie kanalizację. Myślisz Pawle, że to Sowieci spowodowali, że w 1994 roku w wyniku przeprowadzonego referendum 94,4% Mołdawian zagłosowało za niepodległością? Rumuni robią najgorszą rzecz pod słońcem, pokazują biedniejszym kuzynom swoją wyższość, i to na każdym kroku. Mołdawianie poczuliby się we wspólnym państwie jak teraz enerdowcy w Wielkich Niemczech.
    Ja takich proces nie lekceważyłbym. Mamy przykład angielszczyzny brytyjskiej (irlandzkiej, walijskiej), amerykańskiej, australijskiej czy też ewentualnie (ale o to należałoby się spytać Vandermerwe) południowoafrykańskiej. Kompletnie się różnią. Pięknym przykładem jest język waloński, który niby jest językiem francuskim, ale pod wpływem języka niderlandzkiego (flamandzkiego) ma olbrzymie naleciałości germańskie. A Afrikaans? Znowu pytanie do Naszego Kumpla Blogowego z południowej półkuli, to jest język niderlandzki, czy też już nie? Do 1925 był uważany za lokalną odmianę niderlandzkiego.
    Piszesz: „choć różnice są zdaje się nie większe niż między mową Galicjan a Wielkopolan”, i tu bym się z Tobą nie zgodził, bo porównujesz język ludzi w różnych państwach do języka mieszkańców jednego kraju (Galicja to rozumiem pi razy oko Małopolska, a nie Lwów i Bukowina). Porównując relacje językowe: rumuński – mołdawski, czy serbski – chorwacki musiałbyś odnieść dla przykładu do relacji: język Warszawiaka – język polski mieszkańca Nowego Jorku, tam urodzonego.

  5. Torlinie, ja pisałem o języku, a nie o preferencjach mieszkańców Mołdawii. Pojęcie języka mołdawskiego, odrębnego od rumuńskiego, wprowadzili Sowieci. W okresie międzywojennym, kiedy Besarabia wchodziła w skład România Mare, nikt nie miał wątpliwości, że tam się mówi po rumuńsku. Miałem kiedyś w ręku wydany już za niepodległości słownik mołdawsko-rumuński. Znajomy Polako-Rumun twierdził, że różnice są w nim naciągane do niemożliwości.
    Wiadomo, że różne dialekty angielskiego mocno się różnią, ale nikt chyba nie twierdzi, że Australijczycy mówią po australijsku, Kanadyjczycy po kanadyjsku itp. Ponieważ nie ma tam politycznej potrzeby akcentowania językowej odrębności, jak to ma miejsce w dawnej Jugosławii.
    A i Polak z Nowego Jorku mówi jednak po polsku (jeśli mówi), a nie po nowojorsku.
    Jeśli Mołdawia pozostanie niepodległa, to być może za parę pokoleń język mołdawski rzeczywiście odpępni się od rumuńskiego. Choć po prawdzie wątpię. Różnice językowe rodzą się za sprawą barier – geograficznych lub politycznych. A tych barier między Rumunią i Mołdawią będzie – miejmy nadzieję – coraz mniej.

  6. @ Torlin,

    „Kompletnie się różnią.”

    W powyzszym jest wiele przesady, choc mozna powiedziec, ze wystepuja roznice regionalne wyrazajace sie w akcencie, pisowni niektorych slow, roznego rozumienia niektorych pojec oraz zapozyczania slow z jezykow, z ktorymi angielski na danym terenie wspolzyje. Dam lokalny przyklad: to, co w innych krajach anglosaskich nazywa sie barbeque tu okreslane jest jako braai, zas bakie to poczciwy pickup czyli furgonetka, itd , itp. Wszystko to nie przeszkadza w komunikacji miedzy anglojezycznymi obywatelami swiata.

    Czytajac zas tekst jak i ciekawe wypowiedzi, mozna zadac pytanie, jak patrzec na historie i czy warto do niej powracac na codzien? Jesli zas odwolujemy sie do historii, to co z tego wynika?

    Pozdrawiam

  7. „jak teraz enerdowcy w Wielkich Niemczech”.
    Prezydent i kanclerz to enerdowcy. Wybrani.
    To sposób pokazywania ich rzekomej niższości?
    Jaki typ poniżającej innych nienawistnej mentalności ujawnia określenie „Wielkie Niemcy” w kontekście pisania o historii?

  8. Pawle, Vandermerwe!
    Może i macie rację. Może przeniósłbym te rozważania na rzecz obaw bardzo młodych społeczeństw, które chciałyby za wszelką cenę oddzielić się od – najczęściej od agresora, tak jak to jest w relacji mołdawski – rumuński, chorwacki – serbski, ale w efekcie również mołdawski – gagauski.
    ————-
    ZWO!
    Jeszcze raz Cię proszę, nie rozpętuj konfliktów, których nie ma. Jestem germanofilem, bardzo lubię być w Niemczech, mam tam swoich przyjaciół, mówię (może to za duże słowo) po niemiecku i do Niemców nie czuję żadnej nienawiści. Powiedziałbym więcej, gdyby nasze gospodarki byłyby chociaż odrobinę porównywalne, zapragnąłbym ściślejszej unii, na podobieństwo Polski i Litwy.
    „Prezydent i kanclerz to enerdowcy” – to prawda, ale również obiektywną prawdą jest stosunek Niemca z Zachodu do swoich bliźnich ze Wschodu. Mają go taki sam, jak Rumuni mają do Mołdawian, Polacy do Ukraińców, a Francja do reszty świata.

  9. A dzisiaj nie ma Arabów po targowiskach całej Północnej Afryki, co po polsku nie umieją się targować i zachwalać produktów swoich? Przecież przez Mołdawię szły dwa nader ważne szlaki handlowe: z Gdańska przez Toruń, Sandomierz, Przemyśl, Lwów, Kołomyję, Suczawę, Jassy, Bendery do Białogrodu i drugi, południowy na Krym, które się oba w Białogrodzie spotykały. Kupcy polscy, a jeszczeć więcej ormiańscy mięli swoich faktoryj po najgłówniejszych miastach, podobnie jest poświadczone istnienie takowych mołdawskich we Lwowie, czy w Bracławiu. Kolejna rzecz to pewne niezrozumienie roli kulturowej pojęcia sarmatyzmu, którego dziś zawęża się w potocznem rozumieniu jedynie do polskich ziem Rzeczypospolitej, a przecie właśnie Mołdawianie, podobnie jak Wołosi czy część Madziarów chętnie siebie widziała jako Sarmatów, dziedziców dawnej Sarmacji. To siłą rzeczy zbliżało… Niemal każdy magnat ukrainny prowadził na dworach hospodarów własnej polityki, często maryjażami ukoronowanej, niemal każdy miał tam kogoś zaufanego, wymieniano listy i poselstwa. Od schyłku XVI wieku każdy magnat zaciągał, bo taka była moda, własnej chorągwi wołoskiej (czyli lekkiej). Z czasem w nich najwięcej służyło obywateli RON, ale też do samego końca byli w nich i rdzenni Wołosi, jak i Mołdawianie, a nawet bym rzekł, że tych wtórych mniemano mieć więcej lojalnemi… Taki wysłużony żołnierz, wracający do siebie siłą rzecz znać musiał język polski i ruski, często się zresztą najmował do ochrony polskich karawan kupieckich czy poselstw.
    Niebagatelnej roli odgrywał też uniwersytet w Krakowie i inne szkoły, bo Mołdawianie może nie masowo, ale z pewnością licznie w Polsce studiowali i znakomicie sobie umiem wystawić swoisty snobizm tych kształconych elit na posługiwanie się polszczyzną, tak jak nasi XIX-wieczni przodkowie snobowali się na francuszczyznę…
    Przy ustawicznych zawirowaniach tamecznych niejeden z bojarów żywota salwował, ku Polsce bieżąc i powracając (on lub jego potomkowie) gdy za odmianą rządzącego, mógł się poczuć bezpiecznie. Nasi żołnierze w okresach braku zatrudnienia w Rzeczypospolitej nader chętnie szli do hospodara na służbę, niejednokrotnie do wysokich przychodząc stanowisk i godności. Nie pomnę nazwiska architekta, o którem żem czytał ongi, aliści ów stawiał cerkwi po obu granicy stronach, a w którejś z mołdawskich we freskach odmalował paru magnatów polskich, którzy mu zdaje się z zapłatą zanadto zwłoczyli, to ich kazał wymalować jako diabły…:) Reasumując, potwierdzam z całą odpowiedzialności, że od XIV po XVIII stulecie istniała w zasadzie ciągła wymiana kulturowa towarzysząca wymianie handlowej i dyplomatycznej z apogeum swoistym na przełomie XVI i XVII wieku, oraz pewnym renesansem w czasach, gdy Sobieski chciał tegoż dla Jakuba tronu…
    Kłaniam nisko:)

  10. Bardzo Ci dziękuję Wachmistrzu za komentarz – jak zwykle. Ale tym razem mam pewną uwagę, otóż ja nie pisałem o handlowcach (kupcach). Oni z samych zasad prowadzenia zawodu potrafią mówić we wszystkich językach krain, w których prowadzą działalność, gdyż w przeciwnym przypadku nie mogliby dyskutować. Tytułem mojej notki jest: „W Hospodarstwie Mołdawskim mówiono po polsku”, a w szczegółach: „Pisząc o Stefanie III Wielkim zaznacza: „Na jego dworze mówiono jednak po polsku””. I to jest fascynujące, i o tym nie wiedziałem.

  11. W 2014 odwiedziłem kawałek Mołdawii i w informacjach o historii całkiem często napotykałem wzmianki o kontaktach polsko-mołdawskich, głównie zresztą tych mniej oficjalnych — kilku polskich możnowładców miało za żony Mołdawianki, co działało w dwie strony — tworzyło mołdawskie lobby w Polsce, oraz polskie stronnictwo w Mołdawii. (Z pewną sympatią odnotowywałem fakt, że wśród rywalizujących stronnictw, władcy i możnowładcy (rodzina Mohyłów) stawiający na kulturę byli właśnie związani z Polską.)
    Zresztą byłem zaskoczony, jak wielu Rumunów z północy (Mołdawia, Maramuresz, odwiedziliśmy jeszcze Siedmiogród, ale tam mieliśmy szczęście do spotykania lokalnych Węgrów…) rozpoznając w nas Polaków wrzucało polskie słówka (nieliczne, ale jednak). Mawia się nawet (jak słyszę), że Rumunia pała nieodwzajemnioną miłością do Polski.
    Ale… czy historycznie język polski był tak popularny? Wątpię, bo chyba zachowałyby się jakieś poważniejsze świadectwa, a tych nie spotkałem. Kultura materialna, czasem wspaniała (malowane monastyry!) nie wskazywała na jakieś polskie wpływy (czasem się mówi o inspiracjach gotykiem w Dragomirnie, ale chyba na wyrost). Istnienie jednak stronnictwa i sympatii (przynajmniej wśród szlachty) potwierdzam.

    PS.
    Choć oczywiście bywały i informacje w drugą stronę. Na przykład westchnienia do twierdzy Chocim wybudowanej by strzec Mołdawii przed zakusami zaborczych Polaków… 😉
    PS.2.
    Polskie ślady w północnej Rumunii nie są tylko związane z Mołdawią, ale także z rozwojem austro-węgierskiego kolejnictwa, oraz kopalniami soli. Ale to już XIX/XX wiek.

  12. PS.
    No i jeszcze jedna rzecz. Rumuni dziś, tak jak Polacy, podkreślają wielkość tych, którzy od władzy zewnętrznej się uniezależniali. Taki był przykład Stefana Wielkiego, taki był przykład Piotra Raresza (o ile pamiętam, zaczynał jako polski nominat).

  13. Bardzo Ci dziękuję PAK-u za komentarz, właściwie nie bardzo mam z czym polemizować. To, co napiszę poniżej, nie jest żadnym właściwie sporem z Twoją opinią, a jedynie drobnymi uwagami rzuconymi w kontekście:
    1. Przejechałem całą Rumunię kilkakrotnie, łącznie z Mołdawią rumuńską, i nie spotkałem się z ani jednym słowem polskim. Z wielką sympatią – tak, muszę przyznać, ale z językiem polskim nie. W Mołdawii – państwie nie byłem nigdy.
    2. Historia Chocimia jest cudownym przykładem relacji polsko – mołdawskich, a to budowano zamek przeciw Polakom, wielokrotnie był razem zdobywany, później znów walczyliśmy ze sobą. Tak splątanych historii na pograniczach bywało sporo, ale ta jest niebywale barwna.
    3. Rumunia, tak jak Węgry, zachowała się wspaniale w 1939 roku. Już przed wojną były bardzo sympatyczne kontakty z tym państwem, a po wojnie dołożyły się do tego miliony Polaków wyjeżdżających do Rumunii w poszukiwaniu plaż i gorącego piasku. Młodzi o tym może nie wiedzą, ale tak jak teraz (może akurat w tym momencie nie) wyjeżdża się do Turcji, Egiptu czy Tunezji, tak w latach 70. ubiegłego wieku wyjeżdżało się do Bułgarii i Rumunii.
    4. Piszesz o Piotrze Rareszu, a przecież wspaniałym przykładem jest Aleksander Dobry. Zainteresowałem się tą postacią historyczną, gdy przeczytałem o ślubie młodszej siostry Sonki Marii Holszańskiej z synem ww. Aleksandra Ekiaszem I. Cała historia panowania ojca i syna są to nieskończone waśnie i ugody pomiędzy Polakami i Mołdawianami (łącznie z udziałem wojsk mołdawskich Aleksandra Dobrego w Bitwie pod Grunwaldem).
    5. „Polskie ślady w północnej Rumunii nie są tylko związane z Mołdawią, ale także z rozwojem austro-węgierskiego kolejnictwa, oraz kopalniami soli. Ale to już XIX/XX wiek” – nic nie wiem na ten temat. A może zechciałbyś napisać notkę w moim blogu? Zapraszam.
    6. „Ale… czy historycznie język polski był tak popularny? Wątpię, bo chyba zachowałyby się jakieś poważniejsze świadectwa, a tych nie spotkałem”, ja też wątpiłem. Ale ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem, że młodzi ludzie z państw już teraz będących daleko od naszego kraju, mówią w naszym języku. Jeden z ministrów czy wicepremierów Łotwy całkiem swobodnie mówił w naszym języku, słyszałem też jednego burmistrza miasta mołdawskiego mówiącego po polsku. Obydwaj nie pochodzili z Polonii.

  14. Czytam ostatnio eseje o Słowacji i taką miałem refleksję że Węgrzy dla Słowaków to jak Niemcy dla Polaków. A o Polakach jest trochę pozytywnie, ale przede wszystkim mało.

  15. Pamiętam z czasów komunistycznych, że Słowacy nigdy za nami nie przepadali. My wprawdzie nazywaliśmy ich Tatry „czeskimi Tatrami” (vide piosenka Młynarskiego), ale nie czuliśmy jakiejś wielkiej nienawiści po II Wojnie Światowej. Tymczasem w schroniskach, w strefie przygranicznej, widać było złośliwości. Np. przez wiele lat nie było oznaczeń w języku polskim, były po angielsku, niemiecku, rosyjsku, WĘGIERSKU, a po polsku nie było, chociaż turystów polskich było najwięcej. Nawet jak przyszła Wielka Odmiana, to w kantorach słowackich można było wymienić rial saudyjski, a złotówek nie. Jeżeli ktoś już jechał na Słowację, to o wiele przyjemniejszym pobytem było nocowanie u słowackich Węgrów.

  16. Potwierdzam niechęć Słowaków do Polaków.
    Właśnie wróciłam z Bratysławy.
    Ta niechęć jest wyraźna – nie żeby Słowacy byli niegrzeczni w kontaktach, są pełni rezerwy i tylko odpowiadają na pytania.
    Często również twierdzą, że nie rozumieją pytajacego po polsku (nie mam problemu ze zrozumieniem Słowaka ).
    W przeciwieństwie do Litwy, gdzie najlepiej mówić po polsku.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: