Napisane przez: torlin | 06/02/2016

Moja poranna kawa

kawa-ziarna-2

Niedawno rozważaliśmy problem, co jest prawdą w publikacjach naukowych i publicystycznych. I otwieram ja sobie -jak co dzień – internetową GW i czytam: „30 lat badań wyjaśniło, dlaczego WARTO pić kawę. 3-5 kaw dziennie przedłuża życie”. A w środku czytamy: „Te badania zaczęły się ponad 30 lat temu i objęły ponad 200 tysięcy osób. Wyniki do doskonała wiadomość dla miłośników kawy. Obniża ryzyko chorób układu krążenia. Zmniejsza szanse zachorowania na cukrzycę typu 2. Działa przeciwzapalnie. Chroni przed niektórymi chorobami neurologicznymi takimi, jak Parkinson. W efekcie – ogólnie wydłuża czas życia. Te korzyści niesie kawa pita w umiarkowanych ilościach – od trzech do pięciu filiżanek dziennie”. Całość TU.

Pomijam już sprawę 30 lat badań, chociaż autor artykułu pisze: „naukowcy podkreślają, że dane dotyczące zalet kawy są tylko ubocznym wynikiem szerszego badania, które nie było skupione akurat na tym aspekcie”. Kawa to chyba najbardziej niespokojny naukowo produkt świata, ile się człowiek nie naczytał i nie naoglądał, jaka ona jest genialna, i jakim jest ona szatanem. I oprócz tego kawa nie jest równa kawie. Ja dla przykładu piję jedną kawę dziennie, z samego rana (właśnie to robię), ale ją piję w sposób komunistyczny, tak jak to drzewiej się pijało. 2 czubate łyżeczki kawy zalane wrzątkiem, 2 łyżeczki cukru i kapsułka śmietanki. A to wszystko w kubku od siostrzenicy, z obrazkiem dookoła, jak to dwie myszki-pielęgniarki niosą na noszach ranną żyrafę. I chociaż jestem niskociśnieniowcem, to nie mogę pić takiej drugiej, bo po niej chodzę podniecony i podenerwowany. Znałem w swoim życiu dwóch ludzi pijących morze kawy w swoich ogromniastych kubkach, w skrócie powiem, że kawy nie smakują już od dawna, bo im nie wolno. Te 3-5 filiżanek to pewnie z ekspresu, ale tego nie zaznaczono. Po drugie, nie wiem, czy kawa rozpuszczalna jest rzeczywiście taką samą kawą jak normalna.

I co najważniejsze, co jest zdrowe, a co nie. Przypominają mi się dawne poglądy, że nie ma potrzeby jeść jabłek, gdyż są bez wartości, bo tam nie ma żadnych witamin. A później odkryto sole mineralne i wiedza przekazywana od pokoleń na wsi, że jabłka są zdrowe raptem miała umocowanie w nauce. Tak się zastanawiam, czy kawa jest naprawdę taka zdrowa, czy jest po prostu neutralnym napojem niemającym większego wpływu na organizm.

I tak prywatnie zaczynam się ostatnio zastanawiać, czy to jest dobrze dla mojego żołądka, że ja tak codziennie na pusty brzuch wypijam ten kubas kawy, czy nie powinienem najpierw zjeść śniadania. Może warto by zmienić przyzwyczajenia.

Reklamy

Responses

  1. Kiedyś piłem kawę z ogromnego kubasa:-)

    Ale to było pół kubka kawy (czyli tak naprawdę dwie kawy z ekspresu) i reszta kubka mleka, bez cukru, ale z łyżeczką rozpuszczalnego kakao. Przepyszne. Nie robię tego więcej bo w obecnej pracy nie mam ekspresu 😦 Teraz piję 3, czasem 4 kawy dziennie, ale nieduże.

    Niestety, też zaczynam dzień kawy, w moim przypadku rozpuszczalnej. Za bardzo sobie chyba cenie wygodę.

  2. A najbardziej cenię sobie kawę w Portugalii 😉 😉

  3. Byłem w Portugalii i nie piłem tam kawy. Nic nie wiedziałem, że taka rewelacyjna. Ja i tak od groma wydałem pieniędzy w tym kraju, włócząc się po nim środkami komunikacji publicznej, że poranną kawę wziąłem po prostu z domu.

  4. PR i nic więcej. Artykuł na zlecenie koncernu kawowego. Cel: przypomnieć czytelnikowi o kawie. Fundament pod reklamy konkretnych marek.

    Koncern zapłacił, autor przepisał coś z internetu, a my się zastanawiamy: pić czy nie pić.

    Każdy w swojej branży może dostrzec, jakie bzdury na zamówienie wypisują media. Bo chodzi o „publikację na temat, zwiększającą świadomość konsumencką”. Nie naszą wiedzę, ale świadomość istnienia tematu/produktu. 😦

  5. Poranne espresso dobrze robi. Pijam raz dziennie bez cukru, ani smietanki.
    Na rynku można kupić takie zaparzacze turecko węgierskie za ok 50 zł
    Podobno we Włoszechw kazdej rodzinie są takie 3, w zależności od liczby osób dla których parzona ma być kawa.
    Kawa z takiego urządzenia wychodzi wyśmienita – lepsza niż z niejednego ekspresu elektrycznego.
    Zapach w czasie parzenia w całym domu:)
    W ciągu ostatnich 6 lat wykończyliśmy 2 ekspresy Zelmera, teraz wykańczamy Saeco, ale i tak nalepsza kawa jest z kawiarki.

  6. Najlepszą kawę piłam w Padwie. Jest tam jedno miejsce słynące z pysznej kawy – poszliśmy z polecenia i było warto – lepszej nigdzie nie piłam.

    Kawa to danie wyjątkowe i ekskluzywne i niech takim zostanie.

  7. Pozwalanie sobie na odrobinę luksusu zawsze dobrze robi:)

  8. Kiedyś kupowałam głównie arabicę, teraz mieszankę z robustą ( aromat daje pierwszy składnik, moc drugi).

  9. Torlin, załamałeś mnie 😦

    Tam są przecież te wszystkie fajne knajpki z kawą, za pól euro czy siedemdziesiąt eurocentów…. i do tego ciacho. Za 1 euro. Dla mnie to pół radości z Portugalii.

    Będziesz musiał pojechać jeszcze raz, tym razem na kawę 😀

  10. Nieustannie kusi mnie pomysł żeby sobie kupić ekspres do kawy i zawsze rezygnuję. Trochę żal pieniędzy, ale przede wszystkim nie chcę zagracać mieszkania.

  11. Mario!
    Nie, gorzka kawa to nie dla mnie, pijam z dwiema łyżeczkami cukru. A może to wszystko polega na tym, że ja nie jestem jakimś specjalnym koneserem kawy, chociaż jedną bardzo lubię. Moja poranna kawa jest nie tylko z cukrem i śmietanką, ale również ze szczyptą mieszanki: cynamon, kardamon, imbir, goździki. Też pragnąłbym mieć ekspres do kawy, ale dla mnie jest to w tym okresie ekstrawagancja, mam ważniejsze wydatki.
    ————–
    TesTequ!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam, podejrzewam, że większość artykułów na podobne tematy jest po prostu sponsorowana, nie jest od tego wolna również GW.
    ————-
    Gszczepa!
    Pomyślałem głęboko nad tym, co napisałeś, i doszedłem do wniosku, że mój komentarz był rodzajem skrótu myślowego. Ja przywiozłem rzeczywiście kawę z kraju, ale po to, aby z samego rana napić się ulubionej kawy. Po południu byłem w różnego rodzaju kawiarniach na kawie. Ale naprawdę napisałem: „poranną kawę”.

  12. OK 😉

  13. Powiem Ci Gszczepa, że odczuwam wyjątkowy dyskomfort czytając swój komentarz z 9:53, bo on był po prostu nieprawdziwy. Prawdziwy był tylko pod względem porannego wyjścia. Wędrując z plecakiem od miasta do miasta, nocując w hostelach, nie zawsze jest (a właściwie to prawie nigdy) śniadanie w cenie noclegu. Lecisz na autobus czy pociąg, to jesz rzeczy kupione wcześniej na śniadanie i pijesz swoją kawę.
    Co innego wieczorem, bardzo miło wspominam Porto, bo mieszkaliśmy dosyć daleko od centrum, ale okazało się to być wspaniałym rozwiązaniem. K. wynajęła pokój w hostelu obok wielkiego, acz pobocznego wobec centrum miasta dworca Estação de Porto-Campanhã (odnosząc to do naszych warunków: w Warszawie koło Dworca Zachodniego, w Krakowie koło Płaszowa), i już po trzech dniach byliśmy serdecznie witanymi stałymi gośćmi restauracji rybnej, a wieczorem przez kelnera w ulicznej kawiarence. Jeszcze przy samym dworcu to kręciło się sporo turystów, ale 200 metrów dalej już nikogo oprócz tubylców nie było.
    Tak samo w Tbilisi, w starym mieście, razem z K. znaleźliśmy lokal z gruzińskim żarciem, z mnóstwem Gruzinów i bez turystów.
    Ps. To śniadanie w cenie noclegu było w miejscowości Leiria, polecam. Wielki hostel w samym środku miasta, zabytkowe wnętrze, pyszne pokoje, jak ktoś jedzie z Lizbony do Porto, to Leiria jest mniej więcej w środku drogi. To miasto znakomicie służy jako baza wypadowa do zwiedzenia arcydzieł architektury portugalskiej, trzy są najwspanialsze: Klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej w Batalha, Klasztor Zakonu Chrystusa w Tomar i Opactwo Cystersów w Alcobaça (specjalnie nie odmieniałem nazw miejscowości). A i blisko od Leirii jest do Fatimy, jak ktoś wierzący.

  14. Panie Torlin, zaczynasz Pan polemizować ze sobą? I to ostro! Ciekawe, czy tamten Torlin da Ci odpór… 😀

  15. W początkach lat 80, kiedy postawienie gościom SZKLANKI kawy było symbolem statusu miałem dziwne zajęcie, w ramach którego wypijałem 5-10 szklanek kawy dziennie. W szybkim czasie zajechałem żołądek i do dzisiejszego dnia kawy nie piję.
    Z kawą podobnie jak z masłem i margaryną – publikowane wyniki badań naukowych dziwnie korelują z wielkością pogłowia lub wysokością plonów.

  16. @Torlin,
    Dzięki za wskazówki. Może mi się uda w tym roku znowu wybrać 😉

    Kawę w ogóle zacząłem pić bardzo późno, w wieku 26 lat mniej więcej. Wcześniej piłem głównie herbatę. Teraz piję mniej herbaty, właściwie tylko na rozgrzanie, z sokiem malinowym, sporo kawy, ale mniej niż kiedyś. Moje dwa odkrycia zeszłego roku właściwie: mięta i kefir. Zawsze lubiłem mleko i tam mi zostało (ale nie UHT).

  17. Gszczepa!
    Dwa moje „odkrycia”, to kardamon i cynamon do kawy, i kawałek korzenia imbiru do herbaty. Ale to dzięki M. Ta moja kawa jest najbardziej zbliżona do tej pierwszej kawy, jeszcze etiopskiej (abisyńskiej), z rejonu Kaffa.
    —————
    TesTequ!
    To już Kafka pisał: „w sporze ja – świat zawsze biorę stronę świata”. To jest cecha ludzi inteligentnych 😉
    ————–
    Piotrusiu!
    Czyli przesada w obie strony. A w sprawie margaryny sprawa jest już czysta, masło jest zdrowe, a margaryna nie.

  18. Kawa na pewno nie jest neutralna, skoro podnosi puls i chyba ciśnienie. Pytanie, czy to dobrze („trening dla organizmu”), czy źle („wysokie ciśnienie”). W pewnych przypadkach może być „wyzwolicielem/spustem” dla chorób serca. To akurat widziałem na własne oczy… 😦

    Mam wrażenie, że:

    Po pierwsze, media lubią notować takie rzeczy, ale nie notują dokładnie podstaw badania, trudno więc ocenić jego wiarygodność (czas trwania to nie jest jedyna miara wiarygodności, trzeba by coś wiedzieć o próbie porównawczej).

    Po drugie, wydaje się, że kwestie dietetyczne są bardzo istotne dla zdrowia, ale są też bardzo trudne do badania, gdyż trudno odizolować jeden czynnik od innych — jak to niektórzy mądrze piszą, jedzenie jest kwestią stylu życia, jest więc skorelowane z środowiskiem, miejscem zamieszkania, dawkowaniem ruchu, opieką lekarską, itp., itd. I jak tu wyodrębnić, co wynika z samego jedzenia, ale nie wynika z pozostałych czynników?

  19. PAK-u!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Po to właściwie był ten wpis, chciałem pokazać, jak naukowcy szamocą się w ogromie danych i zależnościach, aby zbadać jeden czynnik i go wyodrębnić.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: