Napisane przez: torlin | 21/02/2016

Nowy, nowoczesny van Gogh

van Gogh 1

Na stronie autorów czytamy:

Po Berlinie, Szanghaju, Petersburgu, Florencji i Singapurze przyszedł czas na Warszawę. Długo wyczekiwana, światowej sławy wystawa Van Gogh Alive już od 14 listopada br. zagości w specjalnie do tego stworzonej, nowej przestrzeni wystawienniczej przy PGE Narodowym zwanej Centrum Wystawowym przy PGE Narodowym. Multimedialna wystawa Van Gogh Alive  jest jedyną i niepowtarzalną okazją do odkrywania twórczości malarza z nieznanej dotąd perspektywy dzięki wykorzystaniu technologii SENSORY4™. Ponad 3 tysiące dzieł mistrza wyświetlanych w formie wielkoformatowych, tętniących kolorami obrazów. Każda powierzchnia galerii – ściany, kolumny, sufit, a nawet podłoga przemieniają się w pasjonującą opowieść o życiu i twórczości mistrza. Poruszająca gra świateł i kolorów, intensywna paleta barw, nietypowe pociągnięcia pędzla czy charakterystyczna faktura obrazów oglądane z bliska oraz towarzysząca, nastrojowa muzyka pozwolą lepiej docenić kunsztowny styl malarski van Gogha i razem z nim przenieść się do Holandii, Paryża, Arles, Saint-Rémy de Provence oraz Auvers-sur-Oise, gdzie powstały jego największe arcydzieła. Ta wystawa redefiniuje pojęcie tradycyjnego zwiedzania muzeum
Zapomnij o tradycyjnym zwiedzaniu muzeum. Wszechobecna cisza i skupienie, nadęta atmosfera czy brak możliwości dotykania eksponatów potrafią skutecznie zniechęcić do wizyt w muzeum nawet największych pasjonatów sztuki. Innowacyjna forma Van Gogh Alive poszerza dotychczasową definicję słowa „wystawa”, w niczym nie przypominając nudnych muzealnych instalacji. Każdy może podążać wybranymi przez siebie ścieżkami, w poszukiwaniu odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania dotyczące życia i twórczości malarza. Angażująca zmysły wystawa to zupełnie nowa forma doświadczania sztuki. Zapomnij o tradycyjnym zwiedzaniu i przyglądaniu się obrazom z daleka. Przygotuj się na tętniącą życiem symfonię świateł, kolorów i dźwięków, które przeniosą cię w świat malarstwa artysty. Van Gogh Alive to podróż u boku mistrza po najdalszych zakamarkach jego twórczości. Multimedialna wystawa to świetny pomysł na spędzenie czasu z całą rodziną. Ekscytujący świat van Gogha zaciekawi zarówno tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z historią sztuki, jak i wytrawnych znawców twórczości malarza.

Vincent_van_Gogh_(1853-1890)_-_Wheat_Field_with_Crows_(1890)

Ten samo obraz w oryginale.

Reakcja Rzepy w artykule „van Gogh dla małolatów” Moniki Małkowskiej, cytowany niestety z pamięci, bo z Plus – Minusa wydarłem sobie tylko tytuł artykułu, a reszta poszła do kosza, a redakcja skrupulatnie artykuł ukryła w archiwum. Autorka krzyczy głośno: „to jest kicz”, Polskie Radio dodaje: Projekt  budzi kontrowersje. Twórcy wystawy, na której można oglądać monumentalne projekcje dzieł van Gogha opatrzone muzyką, zachwalają ją jako atrakcyjną konkurencję dla tradycyjnych muzeów. Tymczasem zdaniem Milady Ślizińskiej ta ekspozycja mało ma wspólnego z prawdziwą twórczością malarza.- Obrazy van Gogha miały pewne wymiary i były przeznaczone do pokazywania na ścianach, a nie na suficie czy podłodze. Kiedy patrzę na te ogromne powiększenia, to widzę, że one zakłócają informacje o obrazie, o kolorze, one są sprzeczne z intencjami artysty. W muzeum dzieła są eksponowane w sposób zgodny z ich naturą – zwracała uwagę krytyczka. Rzeczniczka projektu broniła się, wskazując na jego walory edukacyjne i tłumacząc konkretne rozwiązania wystawy. Gazeta – ta wystawa to manipulacja odbiorcą.

Z drugiej strony czytam entuzjastyczne recenzje o zupełnie nowych bodźcach, zachwycającym kolażu muzyki, wielkich obrazów i pamiątek po artyście, pomagającym w zrozumieniu tego człowieka. Cudowna wystawa, jestem oczarowana. Tak się zastanawiam, czy to jest znowu walka starego z nowym, tradycjonalizmu z nowoczesnością. Rozmawialiśmy na ten temat TU z jednym z najpiękniejszych zdjęć jakie widziałem, młodzież patrzy w swoje smartfony siedząc koło „Straży nocnej” w Rijksmuseum.
Zupełnie nie wiem, co na ten temat myśleć. Jestem raczej za nowoczesnością, ale czy autor nie ma prawa do własnych rozwiązań? I jak daleko można pójść ze zmianami? Nie ma żadnych ograniczeń?
Advertisements

Responses

  1. Z jednej strony owszem, jest koncepcja autora i jego prawo do przedstawienia w ten nie inny sposób. Myślę jednak, że taka forma wystawy, jaką zaprezentowałeś, może być przyczynkiem dla artystycznych ignorantów do kontemplacji dzieł w oryginale. Gdyby obrazy zostały poddane przeróbce, też byłabym przeciwna, ale w takim wypadku… Myślę, że nie ma o co być piany.
    Pozdrawiam 🙂

  2. Witam Cię Marchevko!
    Chyba mamy podobne poglądy. Z jednej strony zaczynam być przeciwnikiem konserwatyzmu w sztuce, muzea młodzieży nie przyciągną, nie będą zwiedzali Prado cały dzień tak jak ja. Z drugiej jednak, czy z tymi arcydziełami można wszystko?
    Piszesz: „Gdyby obrazy zostały poddane przeróbce”… Od razu zastrzegając, że się z Tobą zgadzam, one … zostały jej poddane. A co powiesz np. o Duchampie i jego Monie Lisie?

  3. Też byłeś, Torlinie?

    Zobaczyć można, kupić kubek za 35 zł też. Ale dla mnie to jarmark za 50 zł od łebka, choć dopracowany i dobrze rozgrywany marketingowo.

    VanGogh Alive exhibition.

    A post shared by TesTeq (@testeq) on

  4. Według mnie – każdemu według jego potrzeb. Jeżeli komuś smakują dawne arcydzieła doprawione pod współczesny gust i wrażliwość, to niech je ma. Drażni mnie tylko dorabianie do tego ideologii: że tak trzeba, tak jest słusznie i nowocześnie. Że inaczej muzea nie przyciągną młodzieży. A kiedyż to tak masowo ją przyciągały?
    W ostatnich latach miałem przyjemność zwiedzić kilka czołowych europejskich „tradycyjnych” muzeów sztuki. Wszędzie były tłumy. Ile w tym było młodzieży, nie zwróciłem uwagi.
    Swoją drogą tego rodzaju manipulacje to przejaw właściwego naszej cywilizacji przesycenia bodźcami. Obrazy i dźwięki atakują nas ze wszystkich stron. Przeciętny młody człowiek (widzę to po mojej córce) z trudem jest w stanie skupić na kontemplacji jakiejś jednej rzeczy. Ogląda film, ale jednocześnie musi co chwila zerkać do FaceBooka na smartfonie, a w słuchawkach brzęczy mu muzyka. Po prostu obraz wiszący w ramach na ścianie – to nie robi żadnego wrażenia.
    Niektórzy psycholodzy twierdzą, że to zgubna dla ludzkości tendencja. Bo ja wiem?

  5. Wystawa ale czego, przeciez nie obrazow slawnego malarza.

    Pozdrawiam

  6. A jednak poszedł ten komentarz 🙂
    Torlinie, chodziło mi raczej o to, że nie dorysowywano/nie likwidowano elementów kompozycji, a „jedynie” ją rozczłonkowano na elementy pierwsze, pozwalając na dogłębniejsze wniknięcie w dzieło. Chyba, że nie doczytałam/nie zrozumiałam, to zwracam honor.
    Właśnie, Duchamp jest przykładem tego, z czym się nie zgadzam. Parodiowanie dzieł sztuki nie-wiadomo-po-co, by tylko wywołać skandal w moim mniemaniu nie godzi się. Ale co ja tam wiem o sztuce… 🙂

  7. Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee tam, po co ja piszę notki, skoro ze wszystkimi się zgadzam. Nie podoba mi się to ;). To jest według mnie bardzo dobry trend we współczesności, przeniesienie kultury wysokiej do poziomu przeciętnego odbiorcy, nazwałbym to wręcz akulturacją. To robi Wołoszański z historią, Malicki z muzyką poważną, Trzej Tenorzy z muzyką operową. I ta wystawa podtrzymuje te tendencje. Stare muzea jednak bronią się, teraz ze słuchawkami można posłuchać o danym dziele, coraz więcej jest filmów, zdjęć pokazywanych slajdowo.
    ————
    Marchevko!
    Wylądowałaś w oczekujących (nie w spamie), zastosowałem element wydobywczy 😉
    „Ale co ja tam wiem o sztuce… ” – ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie, na temat danej muzyki nie mogą wypowiadać się wyłącznie jej autorzy lub koneserzy.
    Ale dlaczego nie można parodiować sztuki?
    ————–
    Vandermerwe!
    No właśnie. Jesteś pewien, że to nie były pokazywane obrazy van Gogha?
    ————–
    TesTequ!
    Ale czy występ Opery z La Scali w Multikinie, gdzie ludzie jedzą popcorn, jest sztuką wyższą?

  8. Pawle!
    Zgadzam się, gdzie nie byłem, były tłumy zwiedzających, przy mniej atrakcyjnych wystawach (muzeach) było sporo ludzi, było ich widać. Ale muszę przyznać, że najwięcej ich widziałem w Prado, w Wiedniu, w Brukseli. Bo np w Lizbonie u Gulbenkiana było trochę osób, ale bez przesady. To samo w Brukseli u Magritte’a.

  9. Tłumy ludzi mnie strasznie zniechęcają.

  10. @ Torlin,

    Oryginalne obrazy van Gogha kiedys na wystawie ogladalem, bylo to jednak zjawisko zupelnie inne od dyskutowanego, stad moja konstatacja. Kazdy ma prawo cos lubic lub nie – wolna wola. Jednak troche nam sie wode z mozgow robi. Nie jestem pewien czy akurat jest to przeniesienie do poziomu przecietnego odbiorcy – jesli, jak kilka osob tu napisalo, w muzeach sa tlumy ludzi, czyz przecietny odbiorca nie jest tym tlumem?

    Pozdrawiam

  11. @Marchevka: Też byłaś? Jednak ruszające się skrzydła wiatraków i statki pływające po morzu to coś więcej niż rozczłonkowanie.

    A co do publiczności, to były szkolne wycieczki nieco niezainteresowane i biegające po hali. Ale można było przysiąść na zydelku i kontemplować. Po podłodze też przewijały się obrazy.

    Ciekawe doświadczenie, nieprawdaż, Torlinie i Marchevko?

  12. Torlinie,
    ale zauważ, że o każdym przykładzie można się spierać; o każdym się mówi, że to kicz.
    I zresztą, ja się z tym zgodzę… (choć nie wiem, czy słowem kicz nie szafuje się tu nieco nazbyt łatwo).Trzej Tenorzy przekonują do Trzech Tenorów a nie do muzyki klasycznej, tak samo Malicki; tak samo Wołoszański… Choć ten ostatni przynajmniej nie udaje, że próbuje przekonywać do muzyki klasycznej 😀 Ale wszyscy mogą być przyjemnymi doznaniami samymi w sobie — nie należy ich nikomu odbierać, przeciwnie — należy się cieszyć różnorodnością. Ale też nie udawać, że to kogoś przekona, czy zapozna ze sztuką (albo choć historią). Zresztą z tych wszystkich przykładów, to właśnie wystawa „o van Goghu” wygląda na najbardziej przekonująco-inspirującą 🙂

    PS.
    Multikina i popcornu też bym bronił. Bardziej niż La Scalli, którą kojarzę ze strasznie zachowawczymi i zrobionymi bez polotu inscenizacjami 😛
    PS.
    Widzę, że nie wyszła mi pewna równowaga cięcia po skrzydłach, którą zamierzałem. To znaczy: nie podoba mi się mówienie, że trzeba umultimedialnić van Gogha by dotrzeć do młodych, ale nie podoba mi się też odsądzanie od czci i wiary tych, którzy umultimedialniają go, bo choć „multimedialny van Gogh” nie jest już van Goghiem, to może być wciąż dziełem sztuki trafiającym do odbiorców.

  13. PAK-u!
    Mam jednak trochę bardziej pojednawcze stanowisko, dla mnie to jest praca organiczna, u podstaw. Nigdy całe społeczeństwo nie będzie słuchać opery i chodzić do muzeów, ale trzeba próbować, i niestety upraszczać. Mimo wszystko uważam, że takie akcje jak orkiestra symfoniczna na polskim Woodstock grająca „Bolero” – zasługuje na szacunek i poważanie. Od „Bolera” najlepiej zacząć, tak jak od „Jeziora Łabędziego” z baletem.
    ————
    TesTeq! Vandermerve!
    Mam – jak już napisałem – pojednawcze stanowisko, mnie prawie nic nie szokuje, wszystko jest dla ludzi. Byleby nie było to głupie, jak artystka obierająca ziemniaki w „Zachęcie”.
    ————
    Gszczepa!
    Mnie tłumy nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie, dziko czuję się sam kompletnie w salach muzealnych.

  14. Tak Was podpuszczałem. I zgadza się: wszyscy znają się na temacie, ale tylko ja obejrzałem tę wystawę. Cieszę się, że zaoszczędziliście 50 zeta od łebka wyrabiając sobie opinię na podstawie opinii kogoś, kto przeczytał opinię o informacjach zawartych w opinii… 😀

  15. TesTequ!
    Przeczytaj sobie mój wpis i powiedz, gdzie jest ta moja wyrobiona opinia. Ja się zastanawiałem nad problemem, a nie nad tą konkretną wystawą. Ona była jedynie pretekstem do napisania notki.

  16. Chodzi mi o to, że na podstawie przykładu, którego nikt nie zakosztował, rozgorzała burzliwa dyskusja zainspirowana relacjami prasowymi. OK, tak też można, po co się samemu fatygować, kiedy można bez tego zabrać głos.

    A problemu nie ma. Jest wolność i marketing. 😉

  17. TesTequ, „Bolera” na Woodstock też nie słyszałem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: