Napisane przez: torlin | 29/02/2016

Odwieczne mity i pizza theory w ramach kuchni fusion

Kuba

Zwalczaniem mitów zajmuję się w tym blogu od dawna, Moi Starzy Towarzysze Broni wiedzą to świetnie. Wybucham śmiechem, gdy usłyszę znowu formułkę: „to jest nasz odwieczny zwyczaj”, a ma on tak naprawdę 50 lat. Sztandarowy przykład z choinką, odwiecznym drzewkiem katolickiej Słowiańszczyzny, a nie żaden tam diduch. Zdjęcie u góry nawiązuje do sytuacji, z powodu której José Torres nigdy nie potrafił powstrzymać się od strasznego śmiechu. Uciekł z Kuby bardzo dawno temu, nie mógł wyspy odwiedzić, bo się bał. Ale kiedy nastąpiła odwilż Jose poleciał do Hawany i tam dla żartu przetłumaczył na hiszpański piosenkę „Kuba wyspa jak wulkan gorąca„. Podczas następnego pobytu usłyszał ją graną w restauracji, a wykonawcy przekonywali go, że jest to pieść przodków śpiewana na plantacjach w czasach niewolnictwa. Do takich mitów należą „Polska od morza do morza” czy „Rosja od Warszawy do Portu Artura” (Port Artur nigdy w historii nie był rosyjski, był jedynie dzierżawiony).

I w „plus Minus” Rzepy trafiłem na artykuł Wojciecha Stanisławskiego „Obyczaj opatentowany”, w którym autor przekonuje, że jest to przypadłość ogólnoświatowa. Dla przykładu:

  • wzór kraty na kilcie, należącym bez zwątpienia od czasów średniowiecznych do klanu Macphersonów, został wymyślony przez fabrykę Wilson&Son na początku XIX wieku (w katalogu fabrycznym nr 155),
  • w Turcji  na początku XIX wieku został wprowadzony pod przymusem przez sułtana Mahmuda II fez w miejsce turbana, a dokładnie wiek później Mustafa Kemal zwalczał to nakrycie głowy jako wsteczne,
  • polski taniec zbójnicki, odwieczny taniec góralski, został wymyślony przez działaczy galicyjskiego Sokoła w 1912 roku na potrzeby festiwalu folklorystycznego, jako strażaków taniec z toporkami,
  • amerykańskie święto Murzynów Kwanzaa, wymyślone przez Maulana Karenga, przeczytajcie sobie, bo za długo pisać,

W teorii historyków kultury materialnej fascynujące są rozważania związane z wtórnym importem kulturowym, zwanym w skrócie „pizza theory”, znane Wam wszystkim opowiastki o Włochach w Italii wyrabiających „autentyczną włoską pizzę” na potrzeby Amerykanów (biała mąka, spulchniacze, nie za dużo sera). Agehananda Bharati, profesor antropologii Uniwersytetu w Syrakuzach koło Nowego Jorku, pierwszy opisał powrót jogi do Indii, ale w wersji zachodniej, uproszczonej i uporządkowanej, i jej niesłychany wybuch popularności w tej wersji nad Gangesem i Brahmaputrą. Trochę kojarzy mi się to z historią nazwy miasta Sopot, która w rzeczywistości oznacza w kaszubskim „gwałtowny, szumiący potok”, Niemcy ją zmienili na Zoppot, to przedwojenni Polacy zamiast polskiej nazwy zaczęli używać Copoty („Kiedy w 1823 roku Jan Jerzy Haffner otrzymywał od rządu pruskiego prawo do założenia kąpieliska w Copotach…”).

Bawmy się w takim razie na starosłowiańskim święcie Walentynkowym, jedzmy ze średniowiecznego, staropolskiego stołu szwedzkiego, i to z elementem kuchni fusion.

Reklamy

Responses

  1. I notujmy wszystko w notatnikach Moleskine ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Moleskine ), w których swoje szkice sporządzał van Gogh POD KONIEC XX WIEKU! 😀

  2. Sa mity malo szkodliwe i takie, ktore maja wplyw, w mniej lub bardziej oczywisty sposob na zycie spoleczenstw. „Prawdziwa wloska” pizza w Ameryce jest swoista „foklorystyczna” ciekawostka. Natomiast mozna sie zastanowic jaki bedzie polityczny i spoleczny efekt budowanego od pewnego czasu mit „zolnierzy wykletych” – jeden z wielu przykladow jaki mozna podac.

    Pozdrawiam

  3. TesTequ!
    Ja jestem od dawna pełen podziwu dla Ciebie, ale teraz mi naprawdę bardzo zaimponowałeś. Zaniedbałem to teraz – przyznaję – ale zawsze uwielbiałem piękny papier, wieczne pióro, elegancką teczkę, notatnik w skórze. Smutno mi się zrobiło, schamiałem pod tym względem.
    ————–
    Vandermerwe!
    Temat polityczny, niesłychanie ważny, niebezpieczny, wykorzystywany koniunkturalnie, na ten temat pracy doktorskiej za mało. Więc tylko w kilku najważniejszych punktach:
    1. Byli ŻW i wspaniali, i byli mordercami i złodziejami. Ciężko uogólnić. Byli i tacy, i tacy
    2. Mit jest potrzebny rządzącym w obalaniu 1989 roku, gdy wygrali racjonaliści. Bezkompromisowi przegrali i potrzebny jest im mit założycielski.
    3. Społeczeństwo się zradykalizowało na wzór Niemiec z końcówki lat 20. XX wieku, ein Volk, ein Reich, ein Führer, ŻW pasują jak ulał. Kibole mojej drużyny Legii już mogą się właściwie zrzeszać w Kaczyńskijugend.
    —————-
    Wspaniała anegdota rodzinna, jak polityka wpływa na rodziny. Moja córka 1,5 roku walczyła, aby jej młodsza córka nie poszła do szkoły w wieku 6 lat. Chodziła po psychologach, gabinetach, zbierała papierki. Jak usłyszała o decyzji Kaczyńskiego zawołała w kierunku młodszej córki: „Młoda, idziesz 1 września do szkoły”.

  4. „Jak usłyszała o decyzji Kaczyńskiego zawołała w kierunku młodszej córki: Młoda, idziesz 1 września do szkoły”.

    Szczerze mówiąc, nie pochwalam. Bo to przecież znaczy, że podjęła decyzję jej własnym zdaniem niekorzystną dla córki, żeby zrobić na złość Kaczyńskiemu.

    Co do żołnierzy wyklętych, to polecam gorąco esej Skalskiego zamieszczony w Studiu Opinii: http://studioopinii.pl/ernest-skalski-prawda-i-kult/

    To wzmożenie prawicy na ich punkcie jest coraz bardziej groteskowe. Można by pomyśleć, że Państwo Podziemne, Armia Krajowa, wojsko polskie na Wschodzie i Zachodzie – to wszystko błahostka, liczą się tylko ci wyklęci, oni są największymi polskimi bohaterami.

  5. Pawle, na swoje usprawiedliwienie, wszelkie anegdoty i dykteryjki muszą być w pewien sposób uproszczone. W tym przypadku też tak jest. Papierki organizowane były z powodu jej niemówienia, okazało się, że bardzo duży wpływ na dziecko miała siostra zakonna, która prowadziła jej grupę w przedszkolu. Ponieważ dziecko nie mówiło (w wieku 5 lat!!!) siostra ułatwiała sobie zadanie, i kazała jej malować świętych Kazimierzy, Stanisławów, żeby nie przeszkadzała dzieciom. My nie wiedzieliśmy o tym, chodziliśmy po logopedach, psychologach, jak prawda została odkryta cudem załatwiliśmy przeniesienie do grupy jej wielkiej przyjaciółki w innym przedszkolu (starszej mojego syna, czyli jej siostry ciotecznej), z tym że poszła o rok niżej.
    Młoda gada już teraz jak najęta, dziecko z powrotem stało się wesołe, ale… jej przyjaciółki z tej grupy przedszkolnej pójdą do innej szkoły, a ona do innej (tuż koło domu, do której chodzi jej starsza siostra). Byłem cały czas, aby młoda poszła do szkoły, pozna koleżanki, będzie jej lepiej. A jest w końcu młodszą siostrą, takiej jest zawsze łatwiej w szkole.
    Kaczyński jedynie zmobilizował do podjęcia tej jedynie słusznej decyzji.

  6. @ Torlin,

    „Ciężko uogólnić.”

    Niektorym przychodzi to latwo. Przyklad „zolnierzy wykletych” podalem, gdyz akurat w „Polityce” byl esej na ten temat. Moglem podac cos z „wlasnego podworka” ale sadze, ze akurat tutejsze sprawy nie znajduja sie w centrum zainteresowania w Polsce. Jedno jest pewne, w mitomanie bawia sie ludzie na wszystkich kontynentach.

    Pozdrawiam

    P.S. Artykul polecany przez Pawla Lubonskiego jest rzeczywiscie ciekawy.

  7. Gdzieś ostatnio usłyszałem, że Polak, który coś wywalczył, dogadując się z wrogiem, to zdrajca. Liczy się tylko ten, kto bohatersko walczył i zginął, choć jego poświęcenie przyniosło szkody (wywózki na Sybir, spalona Warszawa itp.). Dlatego Czesi i inni pragmatycy nigdy nas nie zrozumieją. 😦

  8. @pióra i papeteria

    Miałem do piór niechęć przeogromną, ze szkoły podstawowej gdzie mnie zmuszano do pisania piórem, czego nie cierpiałem a zwłaszcza dlatego że pismo miałem wybitnie nieczytelne. Przysięgałem sobie że zawodowo będę się zajmować komputerami, a pisania ręcznego poniecham jak tylko będzie to możliwe.

    Z rok temu pewnie, kupiłem całkowicie spontanicznie pióro, w jakimś tam promocyjnym trochę zestawie. Poleżało na półce z pół roku spokojnie. A potem spontanicznie znowu, zacząłem nim pisać. I spodobało mi się bardzo. Tak się składa że mam trochę rachunków ręcznych ostatnio. Z pełnym entuzjazmem rachuję piórem. Najlepszy papier jaki trafiłem to taki do segregatora, z delikatną, jasnozieloną kratką. Piszę niebieskim atramentem, idealnie czytelne.

    Mam nawet jeden notes Moleskine, ale jeszcze dziewiczy.

    Przymierzam się do zakupu drugiego pióra 😉

  9. @ TesTeq,

    „Liczy się tylko ten, kto bohatersko walczył i zginął, choć jego poświęcenie przyniosło szkody”

    To chyba narodowa choroba. Co prawda inne nacje, a przynajmniej czesc spoleczenstwa, maja chwile zacmienia, jednak palmy pierwszenstwa Polakom nikt nie odbierze. O ile tzw. pragmatycy Polakow nie sa w stanie zrozumiec, o tyle Polacy, w pewnym sensie, gardza pragmatykami – jeden z polskich pisarzy stwierdzil, ze dla narodu slusarzy pisac nie bedzie.

    @ gszczepa,

    „…a zwłaszcza dlatego że pismo miałem wybitnie nieczytelne.”

    Znam ten bol. Jednak w moim przypadku moje nieczytelne pismo zmusilo mnie do uzywania piora po dzien dzisiejszy.

    Pozdrawiam

  10. Pióro a pióro. W szkole zmuszano nas do pisania pisania piórami, ale to były prymitywne obsadki i stalówki (kto to pamięta? Bo kałamarz jest zapewne bardziej zapamiętany). Co innego pióro wieczne, dla mnie w czasach komunistycznych było czymś, co mnie wyróżnia.

  11. Zgadzam się w pełni! Jak pióra dobre, to i pisać się chce… 😉

  12. @Torlin
    Też pisałem piórem w szkole w czasach komunistycznych. Byłem wybitnie małoletni, więc już nie pamiętam szczegółów, ale pióro wtedy wcale nie było oczywiste. Niewdzięcznik zamiast docenić starania rodziców, narzekałem okrutnie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: