Napisane przez: torlin | 28/03/2016

Zaporę zburzyć czy zbudować?

czorsztyn-castle-928192_960_720

Specjalnie daję zdjęcie Czorsztyna, aby pokazać, jakie piękne potrafią być jeziora zaporowe. Ale notka będzie dotyczyć Włocławka i Nieszawy. I znowu tak samo, jak w przypadku Puszczy „Bialowieszczańskiej” właściwie do końca nie wiadomo, kto ma rację. Masło czy margaryna.

O zaporze we Włocławku napisano już tomy, wszyscy znają problem, zbudowana została jako jeden z elementów Kaskady Dolnej Wisły, tymczasem Gierek nie miał pieniędzy, więc wybudował ją jedną, samotną. I od tego czasu problemy się nawarstwiają. Wyremontowano za olbrzymie pieniądze Włocławek, a teraz – zdaniem zwolenników budowy – należałoby wybudować nawet nie jedną, a 10 zapór w Dolnej Wiśle. Ekolodzy łapią się za głowy. Ta podstawowa, w okolicy wsi Siarzewo (okolice miasta Nieszawa), ma mieć 32 kilometry długości.

I w tym momencie zapadają kluczowe decyzje. 28 stycznia tego roku regionalny dyrektor ochrony środowiska w Bydgoszczy odmówił wydania zgody na realizację inwestycji z powodu „nieuwzględnienia tego przedsięwzięcia w dokumentach planistycznych Dorzecza Wisły”. Na to odpowiedział PiSowski podsekretarz stanu ds. gospodarki wodnej Mariusz Gajda;: „To, że poniżej Włocławka musi powstać stopień wodny, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Analizy wykonywane ponad 20 lat temu, a potwierdzone ostatnimi analizami Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) w Gdańsku wskazują, że dla trwałego bezpieczeństwa wodnego we Włocławku konieczna jest budowa drugiego stopnia poniżej. Najbardziej optymalną lokalizacją jest rejon Nieszawy”.

Z tym Gajdą to mam kłopot. Z jednej strony jest to ciekawa postać, znam jego nazwisko z cudownej inwestycji, za którą jestem mu bardzo wdzięczny, był jednym z projektantów i budowniczych małej elektrowni wodnej koło Siklawy w Dolinie Pięciu Stawów. Zastąpiono tam starą, mającą 6 kW, wysłużoną elektrownię z lat 60., zbudowaną po amatorsku, dającą prąd jedynie na oświetlenie schroniska, nową, nowoczesną, 80 kW, pozwalającą na zlikwidowanie ogrzewania schroniska za pomocą węgla. Na stronie rządowej jest napisane, że tematem jego pracy dyplomowej było opisanie skutków katastrofy rozpadnięcia się zapory we Włocławku. Z drugiej zaś – przez wiele lat był doradcą Energi, a to właśnie ta firma jest właścicielem Włocławka i propaguje budowę nowej. Nie ma tu konfliktu interesów?

Znowu to samo co z Puszczą – sam nie wiem, gdzie jest prawda. Wydaje mi się, że warto powrócić do mojego tekstu z 2009 roku o zaporach, bo wg mnie jest ciekawy i nie stracił swojej aktualności. TU

Reklamy

Responses

  1. „Analizy wykonywane ponad 20 lat temu, a potwierdzone ostatnimi analizami Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) w Gdańsku wskazują, że dla trwałego bezpieczeństwa wodnego we Włocławku konieczna jest budowa drugiego stopnia poniżej.”

    Nie znam szczegółów sprawy, możliwe, że w obecnej sytuacji naprawdę tak jest. Ale generalnie skuteczniejszym, tańszym i przyjaźniejszym dla środowiska sposobem zapobiegania powodziom jest dbałość o małą retencję w górnym biegu rzek, a nie budowa wielkich zapór w dolnym.

  2. Czyli Pawle jesteśmy zgodni co do szczegółów.
    Czyli Pawle w dalszym ciągu nie wiemy w sprawie Włocławka, jaka jest prawda.
    Pozdrowienia

  3. @ Torlin,

    „…. jaka jest prawda.”

    W takich przypadkach ( wlasciwie w wiekszosci przypadkow) nie ma jednej prawdy. Kazda z zaangazowanych stron analizuje calosc z pewnej perspektywy, co nie oznacza bycia subiektywnym. Proces przygotowania projektow obejmuje rowniez probe oszacowania waznosci roznych czynnikow jak rowniez ich wplywu na spoleczenstwo i otoczenie, zarowno w wasko jak i szeroko pojetym rozumieniu. Mimo teoretycznej czy technicznej podbudowy nie sa to „narzedzia” doskonale.

    Pozdrawiam

  4. A ja mimo wszystko ciągle liczę na to, że jest tzw. prawda doskonała, rozwiązująca wszystkie problemy. Trzeba tylko ją odkryć.

  5. „A ja mimo wszystko ciągle liczę na to, że jest tzw. prawda doskonała, rozwiązująca wszystkie problemy.”

    Ty tak serio?
    Zacznijmy od tego, że prawda nie rozwiązuje problemów. Prawda to wiedza o stanie faktycznym. Jest jedynie przesłanką do tworzenia dobrych rozwiązań. Nie mówiąc już o tym, że wiedzy absolutnej nigdy nie będziemy posiadali.
    Natomiast rozwiązań doskonałych nie ma, bo nie ma i nie może być jednej, najwyższej, uniwersalnej i zawsze aktualnej wartości, której muszą ustąpić wszystkie inne. Czy też jednego, wspólnego dla wszystkich interesu. Za decyzję trafną z jakiegoś punktu widzenia zawsze płacimy stratami w innych dziedzinach.
    Wbrew własnym przekonaniom przytoczę przykład wycinki Puszczy Białowieskiej. Ja jestem przeciw. Ale ważna dla mnie sprawa ochrony resztek dzikiej przyrody nie musi być równie ważna dla wszystkich. Inne kraje europejskie też kiedyś miały takie puszcze. Dziś nie mają, bo wycięli, i czy są z tego powodu jakoś szczególnie nieszczęśliwi?
    Albo te rzadkie rybki czy też owady blokujące trasę wschodniej obwodnicy Warszawy. Czy zachowanie jakiegoś gatunku, o którym poza wąskimi specjalistami nikt nigdy nie słyszał, jest ważniejsze niż dobrobyt, a choćby tylko wygoda tysięcy ludzi? Nie ma jednoznacznej, „prawdziwej” odpowiedzi na takie pytania.

  6. Wprawdzie już raz dyskutowaliśmy Pawle na ten temat, ale widzę, że jeszcze sporo zostało do napisania. Ponieważ formuła komentarza jest dla mnie za wąska, na jutro przygotuję notkę, a tę zrobioną przełożę na następny raz.

  7. Wnioski z ostatnich doniesień genetyków płyną takie, że przodkami wszystkich ludzi było w nieodległej (w skali ewolucji) przeszłości kilkoro dwunożnych osobników.
    Byc może więc i historia życia na ziemi zależeć może w przyszłości od kilku egzotycznych rybek.
    Tak więc dla mnie prawda jest oczywista. Ważna jest różnorodność biologiczna, a wygoda tysięcy (miliardów nawet) ludzi nie jest warta funta kłaków. Piszę to z domowych pieleszy w strumieniach ciepej wody w kranie.
    W krajach pozbawionych lasów jest ponuro jak za przeproszeniem w północnej Francji.

  8. Piotruś: „W krajach pozbawionych lasów jest ponuro jak za przeproszeniem w północnej Francji.”

    Założę się, że Indianie z prerii północnoamerykańskich uważali swój kraj za najpiękniejszy na świecie. A Beduini swój.

    Co do przodków, to o ile wiem, według genetyków wszyscy mieliśmy JEDNEGO wspólnego przodka i była to kobieta, ochrzczona mitochondrialną Ewą. Czy podobnie było w linii męskiej, obecne metody nie powalają ustalić. No, chyba że przegapiłem jakieś całkiem świeże odkrycie.

    Nie da się wykluczyć, że za kilkadziesiąt milionów lat te rybki – jeśli nie wyginą wcześniej – ocalą ludzkość. Moja wyobraźnia nie sięga wszakże aż tak daleko.
    Znacie ten dowcip? „Za sto milionów lat Ziemia przestanie istnieć” – mówi prelegent. Podnosi się ręka w ostatnim rzędzie: „Przepraszam, za ile, za ile?”. „Za sto milionów”. „Och, co za ulga. Nastraszył mnie pan, bo zrozumiałem, że za dziesięć milionów”.

  9. @ Piotrus,

    „….a wygoda tysięcy (miliardów nawet) ludzi nie jest warta funta kłaków.”

    Nie wiem ile jest warta. Jak jednak daleko jest Pan gotow zyc w niewygodzie? Czy niewygoda bedzie dostatecznym zbezpieczniem roznorodnosci biologicznej?

    Pozdrawiam

  10. @Piotruś:
    To, że pochodzimy od jednej kobiety (bodaj plus minus dziesięć, czy jakoś tak), nie oznacza, że gatunek nie przetrwałby w innym wypadku; bo też nie pokazuje, jak to miało się wiązać z ogólną licznością populacji w tym czasie. Tak się tylko złożyło.

    @Torlin:
    W sprawie puszczy zdaje się, że nie ma dwóch zdań, a tylko jedno i minister?

  11. Vandermewe – niewygoda jest pojęciem zupełnie względnym.
    Proszę sobie wyobrazić pałacowe wygody sprzed zaledwie 100 lat.
    Luksus bez elektryczności, centralnego ogrzewania i bieżacej wody.
    Romantyczne długie wieczory w zapleśniałych pałacowych wnętrzach i tym podbne lusksusy. Było to zledwie dwa pokolenia przed nami.
    W temacie biologicznej różnorodności – mam nadzieję, że wyewoluowały już rybki zdolne przetrwać w rzece pełnej fenolu i tym podobnych rozmaitości.
    Pesymistycznie myślę, że ludzkość dobiega już końca i nie jest to kwestia milionów, ani nawet tysięcy lat.
    Chwała patritom z plemnienia Apaczów i Beduinów. Nie mniej preria bez bizonów prawdopodobnie nikomu się nie podobała. Usiadł taki Apacz przed namiotem i biadolił niczym Piotruś przed ekranem.

  12. Co do zapór. Kanał Augustowski to jeden z moich ulubionych szlaków kajakowych, pełen zapór, śluz i jazów. Zakątek przyrody.

    Jak dla mnie – budować, tam gdzie potrafimy racjonalnie wykazać sens i tereny i i tak nie są przecież od dawna dziewicze.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: