Napisane przez: torlin | 31/03/2016

Prawda czasu, prawda ludzkości, prawda pilarza, prawda drukarza

800px-Time_Saving_Truth_from_Falsehood_and_Envy

François Lemoyne, „Czas ocala prawdę od kłamstwa i zazdrości” , 1737, Wallace Collection w Londynie

I pokazała się wspaniała dyskusja w moim blogu. Można by podzielić ją na dwie części (z odnogami):

  • Czy istnieje obiektywna prawda. Zgodzę się z Pawłem Lubońskim, że prawda może być różna w zależności od podstawy, z której strony ją badamy. Tutaj nigdy nie będzie „prawdziwej” prawdy i consensusu, gdyż interesy są sprzeczne ze sobą. Wyobraźmy sobie wieś bez drogi jezdnej, a można ją poprowadzić tylko przez ścisły rezerwat. Typowa sprzeczność, właściwie nierozwiązywalna. Zupełnie inaczej jest, jeżeli społeczeństwo, a w każdym razie większa jego część (złośliwi powiedzą – głośniejsza) uzna jeden z tych czynników za priorytetowy. I tak jest z Puszczą „Białowieszczańską”, tutaj właściwie liczy się tylko zdanie… I właśnie – czyje? Biologów lasów? Za specjalistów podają się ludzie wykształceni głównie na wydziałach leśnych, kształcących specjalistów od gospodarczego wykorzystania lasu. Tymczasem brak jest w Polsce specjalistów od układu biologicznego lasu, nauki, której celem jest badanie i zrozumienie interakcji biologicznych w nich zachodzących. I tutaj mamy przykład naszej Puszczy B. jak na dłoni.

Opracowując grunt pod rozważania na temat należy sobie powiedzieć, co jest najważniejsze. W przypadku Puszczy jest to biologia lasu, bo ewentualni „koegzystenci” tematu, jak pilarze i okoliczna ludność, nie mają nic do drzew zaatakowanych przez drukarza. Tutaj Pawle musi być jedna prawda i zasadza się ona na słynnym jeziorze z „Poszukiwany, poszukiwana”, związanym z ukochanym Dobrowolskim, który z zawodu był dyrektorem. 😀 Na miejscu górki zrobimy jezioro, a na miejscu jeziora górkę.

Ścierają się w związku z tym dwie prawdy, tak jak chciałeś, jedni mówią, zróbmy z drukarzem porządek, wytnijmy całe zło, posadzi się lepsze drzewa i będzie po sprawie, po cholerę czekać 40 lat. Drudzy mówią, prawdziwi Biolodzy Lasu, zostawmy to samej przyrodzie. Drukarz (też człowiek 😉 ) też zwierzę lasu, las  sobie z nim poradzi. Prawda lasów państwowych, w formie pytań i odpowiedzi, napisana jasno i kompetentnie, zawarta jest  W TYM LINKU: „takiej gradacji kornika jak obecna, od bardzo dawna w puszczy nie było. Owad doprowadzi do śmierci całe połacie lasu. Za kilka lat wejście na taki obszar będzie bardzo ryzykowne ze względu na przewracające się martwe drzewa. Kiedy drzewa już się przewrócą, na ich miejscu pojawią się dużo bardziej ekspansywne trawy (np. trzcinnik), co przyznają sami ekolodzy. Trawy te tworzą grubą i zwartą warstwę korzeni, przez które nie będą mogły się przebić delikatne siewki drzew. W ten sposób przez dziesiątki lat, zanim drzewa ostatecznie zwyciężą z trawami, duże fragmenty puszczy będą przypominały step, a nie lasy, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni”.

Prawda profesorów – biologów przedstawiona została w TYM LINKU z National Geographic: ” Dr Barbara Pietrzak z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, zauważa, że samo użycie takich sformułowań jak “plaga” czy “epidemia” nie powinno mieć tu miejsca. Dlaczego? Otóż najczęściej takie kategorie pojawiają się, gdy zagrożenie NAGLE spada na dane miejsce. Tutaj jednak kornik jest częścią naturalnego ekosystemu i jego obecność w puszczy nie jest niczym nowym. – Jeśli spojrzymy na puszczę jako na cały ekosystem – wtóruje jej dr. Andrzej Mikulski, także biolog z UW – kornik nie tylko nie jest tutaj intruzem, ale po prostu częścią większej całości i to właśnie ją powinniśmy chronić. Według obojga las będzie w stanie odbudować się po ataku kornika, a jego pobyt w puszczy dobrze wpłynie na jej zróżnicowanie jeśli chodzi o gatunki drzew”.

I to właśnie ekolodzy postanowili przyjrzeć się Szumawie i Bawarii, parkom narodowym stanowiącym jedną całość (jak my i Białorusini), największy kompleks leśny w Europie, ponad 2 miliony hektarów, zaatakowany przez drukarza. I pomyśleć, że profesorowie i biolodzy lasów pieją z zachwytu: „Dopiero po wejściu do pozornie martwego lasu turysta uświadamia sobie, że jest on pełen życia. Oszałamiające wrażenie sprawia zwłaszcza zagęszczenie młodego pokolenia świerków. Z przeprowadzonych badań wynika, że po utworzeniu Bawarskiego Parku Narodowego udział młodych świerków (>20cm wysokości) wzrósł niemal pięciokrotnie, osiągając zagęszczenie 4500 sztuk na hektar! Ochrona bierna wpłynęła również na wzrost zagęszczenia drzew, których wysokość wynosiła 3- 5m. Badania wykazały również, że bujne odnowienia świerkowe uwarunkowane były obecnością martwych drzew. Podobnie jak w Białowieskim Parku Narodowym martwe drewno, karpy i misy wykrotów stanowią główne miejsce osiedlania się siewek młodych świerków. Ma to szczególne znaczenie w obszarach zdominowanych przez trzcinnik (Calamagrostis canescens), który pokrywa całe połacie runa utrudniając naturalną sukcesję drzewostanu. W drzewostanach ponadstuletnich Bawarskiego Parku kornik drukarz przebudował strukturę lasu, upodabniając ją do stanu z XIX wieku. Po gradacji znacznie wzrósł udział gatunków uznawanych za pożądane – buka i jodły. Najczęściej spotykane są drzewostany zróżnicowane wiekowo, obfitujące w martwe drewno, którego udział zwiększył się aktualnie do 42% w Bawarskim Parku Narodowym”.

I końcowy fragment tego linku jest oszałamiający: „Z badań czeskich i niemieckich naukowców wynikają następujące wnioski (w dużej mierze zbieżne z wnioskami badań profesorów: Wesołowskiego, Gutowskiego, Falińskiego i Walankiewicza):
– kornik nie może być gatunkiem zwalczanym i kontrolowanym;
– kornik jest gatunkiem kluczowym („key species”) w naturalnych cyklach drzewostanów iglastych, pełni podobną funkcję jak ogień na północy;
– Lasy Bohemii są zasiedlone przez kornika znacznie dłużej niż przez człowieka;
– kornik warunkuje utrzymanie bioróżnorodności lasów Szumawy i Bawarii, zwłaszcza gatunków priorytetowych;
– gradacje kornika przyczyniły się do wzrostu udziału w drzewostanie innych niż świerk gatunków – buk, jodła”.

  • Punkt drugi – jeżeli chodzi o ludzkość – w najrozmaitszych aspektach. Jesteśmy gatunkiem dominującym, i jak w prawdziwej demokracji, powinny być brane pod uwagę interesy strony zdominowanej. Nie można się przejmować motylkiem zasiedlającym teren przyszłej autostrady, gdyż interes człowieka w tym przypadku jest ważniejszy, a stawiam złoto przeciw orzechom, że motylek sam sobie znajdzie inne miejsce. Tragedią dla ekologów jest sprawa susłów na lotnisku w Lublinie, dla których odsunięto lotnisko o kilkaset metrów, a tymczasem sama pogoda spowodowała właściwie zlikwidowanie tego zwierzątka na Lubelszczyźnie.

Trzeba starać się pomóc przyrodzie, ostatnio pisałem czy czytałem o wilkach, że zaczynają z Wielkopolski przechodzić do Sudetów. Czyli – muszą przechodzić przez autostradę A4 – i to jest potwierdzenie wielkiego sukcesu ludzi walczących o bezpieczne przejścia dla zwierząt nad tymi autostradami.

Ten dowcip o Ziemi znam w innej wersji, statek wycieczkowy zatrzymuje się na środku Morza Śródziemnego, opuszcza trap, a kapitan zachęca do kąpieli. Jedna z turystek za nic nie chce wejść do wody i mówi: „Nie wejdę, tu jest ponad cztery kilometry głębokości!”. „Ale skąd – mówi kapitan – tylko 2.800 metrów”. „A to co innego – mówi turystka”.

„Założę się, że Indianie z prerii północnoamerykańskich uważali swój kraj za najpiękniejszy na świecie” – bo nie znali innego. Celtowie wielbili i czcili lasy, i też sobie nie wyobrażali innego życia. A ludzie na Grenlandii?

Na osobny komentarz zasługuje Pawle Twoje zdanie złożone: „Inne kraje europejskie też kiedyś miały takie puszcze. Dziś nie mają, bo wycięli, i czy są z tego powodu jakoś szczególnie nieszczęśliwi?”

  • erstens: jak przeczytałeś wieści z Lasu Bawarskiego, to nie jest taka całkowita prawda.
  • zweitens: nawet jak zaorzą (chciałem napisać „zaorają”, a takiego słowa nie ma w słowniku, coś takiego, zawsze go używałem!) wszystkie parki narodowe Polski, to moje życie się nie zmieni. Przepraszam Cię Pawle, ale to jest demagogia wyższego stopnia. Jak spalą wszystkie obrazy Wielkich Mistrzów, też Twoje życie się nie zmieni.

Ps. Jak ja wiem, to mitochondrialnych Ew było siedem.

Reklamy

Responses

  1. Szumawa to Czechy na granicy z Bawarią

  2. „to jest demagogia wyższego stopnia”

    Nie, Torlinie, to nie jest demagogia wyższego stopnia, tylko próba uprzytomnienia ci, że możliwe są także inne punkty widzenia, i że to, co dla ciebie i mnie jest bardzo ważne, dla kogoś innego może być zupełnie nieistotne. I nie ma żadnej instancji władnej osądzić, że to my mamy rację, a ten ktoś się myli. Albo odwrotnie.
    Tak, można zniszczyć wszystkie obrazy wielkich mistrzów i życie będzie się toczyło dalej. Będzie to już inny świat niż ten, który znamy, ale skąd właściwie wiadomo, że gorszy, że ludzie w nim będą mniej szczęśliwi? Uczciwie mogę tylko powiedzieć tyle, że MNIE taki świat bardzo by się nie podobał.
    Współcześnie konieczność ochrony reliktów dzikiej przyrody jest – przynajmniej w umysłach ludzi światłych – nienaruszalnym aksjomatem. Ale wystarczy cofnąć się nie dalej niż dwieście lat. Ówcześni ludzie światli cenili może puszcze jako miejsce polowania, ale nie mieli nic przeciwko ich wycinaniu, bo rozwijająca się cywilizacja wołała o drewno budowlane, a na wyrębach można było zakładać nowe pola uprawne, by wyżywić rosnący liczebnie naród. Ciekawe, co będzie aksjomatem dla światłych umysłów roku 2216?

  3. Nie dożyję. 😉
    200 lat? popatrz 100 lat wstecz, 2 maja 1907 odbyła się pierwsza wycieczka do Kampinoskiego Parku Narodowego, Warszawiacy odkryli Puszczę.

  4. Za dwieście lat aksjomatem będzie to co zawsze
    – przetrwaj i się zreplikuj.
    Podstawą przetrwania będzie uzyskanie podłączenia do osobistego żródła energii. (osobisty odwiert geotermalny lub panel słoneczny o stosownej mocy) Replikacja metodą kopiuj – wklej po zdobyciu nadwyżki energi ze źródła osobistego.
    Aby zanadto nie upodabniać się do bakterii światłe umysły narzekać będą na marnotrawców energii i wirusy mutujące operacje typu kopiuj – wklej. Oczywiście narzekanie odbywać się będzie w sferze oficjalnej. W półlegalnym pornoświatku każdy światły umysł będzie próbował podrzucić sąsiadowi własnego wirusa.

  5. „podrzucić sąsiadowi własnego wirusa”. Ja bym wolał podrzucić sąsiadce własny gen 😉

  6. @Prawda obiektywna:
    Jej obecność i zdolność do poznania zależy od dziedziny. Istnieją (np.) twierdzenia w matematyce, które można obiektywnie ocenić.
    Trudno też dyskutować o faktach fizycznych.
    Ale im dalej od nauk ścisłych, tym gorzej.

    @Dwie prawdy:
    Uwaga, uwaga, jeśli ktoś twierdzi, że są „dwie prawdy” to znaczy, że za bardzo poddał się mediom. Bo „dwie prawdy” oznaczają tylko dwóch znaczących dyskutantów w strefie publicznej. Trochę jakby ograniczyć się do sporu między prezydentem Dudą a prezesem Kaczyńskim w poznawaniu świata.
    Jeśli jakiś temat jest dyskusyjny, to punktów widzenia (może lepiej nie mówić tu o „prawdzie”?) jest wiele. Dwa punkty widzenia, to jakieś sztuczne ograniczenie.

    @2216:
    To wtedy będą jeszcze światłe umysły???

  7. Ups…
    Fragment od „między” do „Kaczyńskim” miał być w nawiasie z ostrzeżeniem „polityka”, ale w naśladownictwie HTMLa przeszedłem HTMLa…

  8. A u mnie w tytule są PAK-u cztery prawdy. 😉

  9. Gen podrzucony sąsiadce jest w oczach sąsiada wirusem.
    Wspomagaj Torlinie listonoszów zawód ginący, bo w świecie smsów i maili dezaktualizuje się ich korporacyjna dewiza – wszystkie dzieci sa nasze.

  10. „A u mnie w tytule są PAK-u cztery prawdy”

    Gdy ilosc prawd ulega rozmnozeniu niewiele dobrego nalezy oczekiwac. Dobrym przykladem moze byc tutejsza Komisja Prawdy i Pojednania, ktora tez namnozyla prawd i sie w tych prawdach pogubila.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: