Napisane przez: torlin | 24/04/2016

Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór

Durmitor

Jestem tak strasznie zapracowany, że nie mam czasu napisać porządnej notki. Więc póki co, tak na krótko informuję Was kochani, że zapisałem się na trekking organizowany przez Pawła Jaroszka, szefa firmy Sport Events z Żywca. Od pewnego czasu śledzę tę firmę, widzę entuzjastyczne opisy, wszystkie realizacje są zakończone, a i zdjęcia mówią wiele. Postanowiłem pojechać do Czarnogóry na początku września, aby pochodzić po paśmie Durmitor, będący jednocześnie parkiem narodowym. Wpłaciłem już zaliczkę, koszt tego jest 2099 zł, 11 dni, z przejazdem autokarem, siedmioma noclegami, śniadaniami i obiadokolacjami. Każdego dnia trekkingowiec ma 3 rozwiązania, albo pójść trudniejszą trasą, nawet 10-godzinną, albo łatwiejszą, 6-godzinną, albo w ogóle nie pójść. Chodzi się bez plecaków, a Paweł do mnie napisał, że większość uczestników to są single. Jak ktoś chce coś więcej poczytać, lub pooglądać sobie zdjęcia, to zapraszam TU.
A tak w ogóle to przepraszam i obiecuję poprawę.

Advertisements

Responses

  1. Podziwiam!

  2. Fantastyczne wiadomości. Zazdroszczę .
    Jest tam tak cudnie – zjawiskowo.
    Pomidory słodkie, pyszne. Sery wyśmienite.
    W Žabljaku czułam się świetnie.

    Jesienią jak dobrze pójdzie, będę eksplorować Macedonię.

  3. Jacku,

    mało brakowało a za dwa tygodnie wylądowałbym na chwilę po sąsiedzku, w PN Biogradska Gora. Niestety, obowiązki służbowe zmusiły mnie do rewizji planów i skrócenia trasy. Tak czy owak – powodzenia!

    PS. Mam mapę Czarnogóry i całkiem przyzwoity przewodnik, chętnie pożyczę!

  4. Do wszystkich, jeśli można!
    Też uważam, że to bardzo dobry pomysł. Ale teraz, co napiszę, wywołam burzę, i u Marii, i u Szymona – Geografa, i u – dawno tu niewidzianego – Pawła. Jednym z powodów, dla których jadę z grupą (powtarzam – jednym z powodów), jest to, że ja się Bałkanów boję. Irracjonalnie, nic na to nie poradzę. I mówię o Bałkanach „jugosłowiańskich”, a nie Rumunii i Bułgarii, które zwiedziłem wzdłuż i wszerz. Ja pojadę sam do Laosu i Etiopii i nie będę się bał, a tymi krajami jestem wręcz przerażony. Najlepszym lekarstwem jest zobaczenie to na własne oczy, co też czynię.
    Ps. Szymonie, bardzo będę Ci wdzięczny. Pogadamy.

  5. Moim zdaniem cena wycieczki jest dość wysoka. Chyba zakwaterowanie musi być w dobrym standardzie. W Žabljaku? A spływ kanionem Tary jest w programie? Warto!
    Co do map, to na miejscu można kupić (mam nadzieję, bo to wiedza sprzed dobrych kilku lat) bardzo przyzwoitą mapę Durmitoru.
    Swoją drogą Durmitor jest bardzo ładny, ale nieduży, w ciągu tygodnia można obejść właściwie wszystkie ważniejsze szczyty.

  6. Moim zdaniem to nie jest drogo. Wyjeżdżam w końcu dosyć często, i wiem, jakie są ceny. Nie mam samochodu, więc nawet dojechanie na miejsce, nocleg i żywność wyniosłaby murowanie ok. 1.500 złotych. Reszta za opiekę i organizację, nie uważam, żebym przepłacił. I pamiętaj o tym, że ja jestem singlem, i moje wyjazdy zorganizowane są zawsze skomplikowane pod względem cen. Ludzie często mówią: „A myśmy wyjechali za niedużą cenę”, i wtedy się pytam: „Od pary?”.
    Kanion Tary jest w programie, ale osobno płatny 50 euro, w tym momencie nie bardzo mnie na niego stać. Niedawno widziałem w Gruzji Wąwóz Darialski, to wiem, jak wyglądają zbocza kilometrowej wysokości. Zobaczę na miejscu, może w lokalnym biurze będzie taniej, w Turcji do Efezu pojechałem za 30 % ceny w stosunku do Wezyra.
    „Swoją drogą Durmitor jest bardzo ładny”, mnie na zdjęciach się strasznie podobał. Roślinność, jeziora i dzikie góry, co ja mogę chcieć więcej.
    A oprócz tego Pawle, już nie chcę jechać sam, cofając się: w Berlinie, w Beskidzie Sądeckim i w Turcji byłem sam. Dopiero we wrześniu 2014 r. byłem z Kaśką w Portugalii.

  7. „Niedawno widziałem w Gruzji Wąwóz Darialski, to wiem, jak wyglądają zbocza kilometrowej wysokości.”

    Zblazowanie? Coś w tym jest. Ja od dobrych kilku lat zwiedzam z rodziną kolejne wielkie miasta Europy (w tym roku będą Florencja i Rzym) i szczerze mówiąc, zaczynam mieć dosyć kolejnych słynnych na cały świat zabytków, kolejnych wielkich i bogatych muzeów, a marzy mi się, żeby z namiotem powłóczyć się gdzieś po rumuńskich albo ukraińskich Karpatach, gdzie nie ma ludzi poza pasterzami i drwalami, gdzie wolno biwakować w dowolnym miejscu, palić ogniska itd. Niekoniecznie nawet muszą to być wysokie i efektowne pasma. To jest to, co lubię, a czego obecnie prawie nie mam. W dodatku zdaję sobie sprawę, że płyną ostatnie lata, kiedy do takiej turystyki jeszcze jestem fizycznie zdolny.
    A jeśli już miasta, to nie po to, by zaliczyć kolejną wspaniałą gotycką katedrę czy kolejny obraz sławnego mistrza, tylko żeby w nich po prostu być.
    A w Durmitor pojechałbym sobie jeszcze, choć byłem dwa razy i wlazłem tam już prawie na wszystko. Choć z Czarnogóry to wolałbym Prokletije.

  8. „Wiem, jak wyglądają zbocza kilometrowej wysokości.”

    Tak na marginesie, Torlinie: jak wyglądają wysokie góry typu alpejskiego, też wiesz, a mimo to nie rezygnujesz z wyjazdu w Durmitor.

  9. Wiesz Pawle – tak na szybko – to jest kwestia określonej sumy pieniędzy dodatkowych. To tak jak było z Saharą, pojechałem na wycieczkę całą opłaconą i wydałem ekstra 400 złotych, aby zobaczyć Saharę. Ale ja ją strasznie chciałem zobaczyć, poczuć, obejrzeć, być tam na środku, chociażby nie wiem, jakby to miało być skomercjalizowane. Tutaj też mam ekstra wydatek, może tańszy, tylko czy ja chcę mimo poniesionych wydatków na całą wyprawę wydać jeszcze więcej, aby zobaczyć Tarę? Sam nie wiem.
    ————
    A jak Ty się dostawałeś do Czarnogóry?

  10. Torlinie
    Na miejscu można wykupić wycieczki do mostu nad kanionem Tary – marszrutką u Czarnogórców. My zapłaciliśmy 35 Eur za 4 osoby, jechała jeszcze z nami para z Finlandii. W tej cenie był również dojazd w miejsce gdzie jest najgłębiej. Niestety tu snuły się mgły i niewiele można było zobaczyć.

    Jesienią może być tak niski poziom wody na Tarze, że nie sposób będzie pływać na czymkolwiek.
    Okaże się w praniu:)
    Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to na wybrzeżu czujesz się komfortowo, w górach idąc na kolację w barze (w centrum są dwa i szliśmy tam, gdzie było więcej ludzi) – nie czułam się już tak dobrze.
    Chętnie jednak pojechałabym jeszcze raz.

    Dla mnie ta cena też byłaby zaporowa.

  11. Z Žabljaka do mostu na Tarze jest 0,5 godz jazdy samochodem.

  12. Przelot na kanionem na linie (na miejscu przy moście) kosztował 25 eur – jakbyś chciał zażyć emocji:)

  13. Dzięki Mario. Nigdy nie zażywałem tego rodzaju emocji, i się nimi nie fascynowałem.
    A ja jak znam życie, to do mostu jeździ pewnie za grosze najzwyklejsza marszrutka jak w Gruzji. Mam to okiełznane.
    Ale dalej żadne z Was nie wytłumaczyło mi, jak dojechało do Czarnogóry.

  14. Ja leciałam samolotem przez Brukselę.Wyleciałam po 6 rano, byłam na miejscu ok. 16 tej. Wynajęłam samochód i nim jeździłam.
    Jazda po Czarnogórze jest trudna i kierowca nie może mieć lęku wysokości.
    Z Podgoricy do Žabljaka jest ok. 135 km, jedzie się jednak ok 5 godzin – choć ta droga jest przyzwoita.
    Jakoś dałam radę. Miałam jednak na tyle dość, że z Žabljaka do mostu na Tarze wynajęliśmy przewóz.
    Zupełnie niepotrzebnie, bo akurat ten przejazd nie wywołuje specjalnych emocji.
    Jedliśmy w knajpach, śniadania i kolacje przygotowywaliśmy sami.
    Oczywiście wszędzie patrzyłam na ceny (może to mało wakacyjne, ale jakie praktyczne).
    Mój wyjazd zamknął się w kwocie ok.1100 zł/osobę. Byłam prawie wszędzie, gdzie jest coś interesującego do zobaczenia.
    Lubię takie wyprawy.
    Powrót był nieco dłuższy, ze względu na 4 godzinne oczekiwanie na połączenie w Brukseli.

    Oczywiście zawsze szukam kompanii do wspólnego podróżowania. Czasem się udaje, czasem nie.

  15. Najtrudniejsza droga wiodła z Petrovaca do Rijeki Crnojevića.
    Jezdnia na jeden samochód, pełna zakrętów i ciągle w górę lub na dół. To samo z drogą do Monastyru Ostrog.
    Trud wynagrodziły zjawiskowe widoki:)
    Jestem oczarowana Czarnogórą i chciałabym tam wrócić jak zaliczę już wszystkie stolice:)

  16. Teraz będę szykowała wyjazd do Macedonii.
    Jest ktoś chętny?
    Najlepsze ekonomicznie są grupki 4-5 osobowe:)

  17. Wszystko, co napisałam wynika z zazdrości.
    Nie pojadę – a chciałabym:)

  18. Dzięki. Ja tak zwiedzałem Gruzję i Portugalię, teraz jestem zadowolony z wykupionej wyprawy. Ale nigdy nie należy mówić nigdy, może się jeszcze razem wybierzemy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: