Napisane przez: torlin | 10/05/2016

Zbędne wizyty

sanatorium w Czechach
Sanatorium w Czechach, ale nie wiem dokładnie gdzie.

Bardzo ciekawy konflikt rozgrywa się również na linii lekarze – rehabilitanci. Miałem kiedyś dość poważny problem z kręgosłupem i poszedłem do lekarza poleconego mi przez moją siostrę jako człowieka wyciągającego ludzi ze zbędnych – jego zdaniem – operacji. Ten człowiek był po prostu fantastyczny, dał znakomitą diagnozę, postawił mnie na nogi w tydzień tłumacząc, że to ja swoim wysportowaniem się wyleczyłem sam. Z podstawowego opisu lekarz ten jest ortopedą sportowym, ludzie pieją na jego temat.
Mówiła mi o tym wcześniej siostra, że Pan Doktor nie znosi rehabilitantów, masażystów, kręglarzy, kriokomór, naświetlań, sanatoriów, masaży, błota itp. Uważa, że oni (teraz mówimy o masażystach i kręglarzach, a nie o sanatoriach) robią więcej szkody niż pożytku. Zabronił mi chodzić gdziekolwiek, polecił, co mam robić, żeby wyzdrowieć, i po tygodniu byłem w porzo – jak mówi młodzież.
Jakieś pięć lat temu zaczął mnie boleć bark, lekarz zapisał mi całą rehabilitację, a że moja znajoma jest szefową takiej kliniki, dostałem wszystko aż w nadmiarze, laser, naświetlania, mrożenia, ćwiczenia, czego tam nie było. Bark mnie przestał boleć.
I cholercia wie, gdzie leży prawda. Czy sanatorium to rzeczywiście jest cudowne placebo, gdzie ludzie po prostu wspaniale wypoczywają w czystym powietrzu, a jakby pojechali na wieś, to nie mieliby z kim tańczyć pół nocy. A gdyby na tę wieś przenieść sanatorium, to efekty byłyby takie same? Same tajemnice!!!

Reklamy

Responses

  1. Jak we wszystkim – tu też szkoła „falenicka” i „otwocka”. A kriokomorę polecam!

  2. Torlinie, ale co ci właściwie takiego zrobił ów wspaniały lekarz, że cię w tydzień postawił na nogi, czego by nie mógł zrobić rehabilitant czy masażysta? Bo z tekstu to nie wynika.

  3. Wszystko ma swe uzasadnienie, pod warunkiem, ze istnieje rzetelna diagnoza. Z tym ostatnim nie jest we wspolczesnych czasach najlepiej. Na moje malo medyczne oko, w drugim przypadku zafundowano Tobie co tylko bylo pod reka.

    Pozdrawiam

  4. Witaj Kalinko, widzę, że odwiedzają mnie dawno niewidziani Goście. Te szkoły – jak zawsze 😀
    —————
    Powiem Ci szczerze Pawle, że sam dokładnie nie wiem. Z jego opisu wyglądało, że mnie złamała – jak to on nazwał – pamięć bólu. Podczas dźwignięcia wysunęły się (proszę tylko nie krytykować mnie za określenia, nie jestem lekarzem, i na tym się nie znam) dwa dyski, ale mam tak silne mięśnie kręgosłupa, że mi je wsadziły z powrotem. Pozostał stan zapalny,a to moje zwijanie się z nieprawdopodobnego bólu spowodowane było skurczem całej prawej strony ciała. Dał mi silne leki przeciwskurczowe, ale przedtem na kozetce ponaciskał mnie w różnych miejscach i wyszedłem od niego w miarę wyprostowany, jak wszedłem zgięty w pałąk. Od tego czasu wiem, do czego służy laptop, było to jedyne miejsce i jedyna pozycja, w której mogłem spać, to poduszka na laptopie. Od tego czasu sporo osób do niego wysłałem i wszyscy są zachwyceni. Zdolniacha.
    ————–
    Diagnoza – masz rację – jest absolutną podstawą Vandermerwe. Ale mój wpis bardziej dotyczył leczenia. No bo załóżmy, jak sprawdzić, czy sanatorium w Gnojkach Górnych, w zabitej dechami wsi, z czystym powietrzem i zdrową wodą, z okładaniem ciała igliwiem, a nie błotem, nie da takich samych efektów?

  5. @ Torlin,

    „… jak sprawdzić,…”

    Nie masz mozliwosci sprawdzenia. W medycynie, jak I w wielu innych dziedzinach wiedzy, polegasz na wiedzy i doswiadczeniu specjalistow. Tak sie jednak sklada, ze I specjalisci bywaja omylni, o czym przekonujemy sie po fakcie. Byl kiedys taki dowcip: w jakim przypadku skutek idzie za przyczyna? Odpowiedz;gdy lekarz idzie w kondukcie pogrzebowym swego pacjenta.

    Pozdrawiam

  6. Widzisz Vandermerwe, dlatego poszczególni lekarze mają taką sławę lokalną. O tym lekarzu sportowym już mówiłem, moja kardiolożka, która była lekarzem rządowym i ratowała Mazowieckiego podczas jego słynnego powiedzenia na trybunie sejmowej „moje zdrowie jest jak polska gospodarka”, wyciągająca ludzi taśmowo z nadciśnienia, pediatra moich wnuczek, która potrafi prawidłową diagnozę postawić przez telefon. To są ludzie, dla których warto wydać 180 – 250 zł za wizytę.
    Zabawa słowna podczas moich zmagań z kręgosłupem, „panie doktorze, a może poszedłbym zrobić rezonans magnetyczny”, „a po co, przecież ja wiem, co panu jest”, „jednak pójdę”, „jak pan chcesz, ja tu na kartce piszę, co będzie w opisie rezonansu i chowam ją do biurka” – po tygodniu – „mówiłem panu, niepotrzebnie pan wydał pieniądze”.

  7. Na zdjęciu są Mariańskie Łaźnie (byłem tydzień temu, więc wiem 🙂 ).

  8. Dzięki PAK-u, śledziłem Twoje wyczyny na Fejsie, cieszę się, że wróciłeś cało i zdrowo, pozdrawiam. I dzięki za informację.
    Jejku, przecież to jest Marienbad, więcej chyba nic nie trzeba dodawać. A z tym się wiąże film. Leżałem sobie na łóżku wieczorem potwornie przepracowany i zapowiedziano w Kulturze film „Zeszłego roku w Marienbadzie”, ile ja go lat nie widziałem. Zacząłem oglądać i … nawet nie zauważyłem, że są napisy końcowe. Nie wiem, ale wtedy była jakaś inna wrażliwość – kto dzisiaj z młodzieży obejrzałby go z zainteresowaniem?

  9. Torlin,

    W mojej wczesniejszej wypowiedzi jest oczywiscie blad. Winno byc „przyczyna idzie za skutkiem”. Tak to jest, gdyz pisze sie „na kolanie”.
    Jak w wielu innych wypadkach udogodnienia techniczne maja pomoc a nie zastapisc wiedze. Lekarz, o ktorym piszesz calkiem slusznie nie mial ochoty wysylac Ciebie gdziekolwiek, znajac przyczyny dolegliwosci. Podobna sytuacja ma miejsce w aplikowaniu antybiotykow – niby latwiej I bezpieczniej(?). Efekt jest zas taki, ze dawki aplikowane dzisiaj zabilyby nas 50 lat temu.

    Pozdrawiam

  10. To ja znowu na swoim przykładzie.
    Siedem lat temu uaktywniło mi się 5 pierwszych kręgów szyjnych kręgosłupa. Inaczej mówiąc dyski tak mi się poprzestawiały i powyskakiwały, że nie mogłam szyją ruszyć. Bardzo znany i wybitny profesor stwierdził, że wszystkie te dyski są „do wymiany”, czyli konieczna jest operacja. Ale operacja jest duzym ryzykiem, bo może byc dużo gorzej.. Zlecił rehabilitację więc przez dwa lata chodziłam. potem wyjechałam do sanatorium pierwszy raz w zyciu – właśnie na taką prawie wieś do Solca-Zdroju. Tam takie różne kąpiele siarczkowe, borowiny i gimnastyka dyskopatyczna itd. Przestało mnie boleć dopiero miesiąc po powrocie z sanatorium. Przez dwa lata był spokój.
    Potem znowu zaczęło okropnie boleć.
    Trzy tygodnie temu wróciłam z Horyńca-Zdroju / teżwsi/, gdzie jeszcze bardziej mnie katowano tymi zabiegami.
    Jeszcze tydzień mi pozostał aż całkiem przestanie boleć.
    Ale czuję, że powoli ból puszcza.
    Reasumując – myślę, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie.
    Poza tym ból jest bardzo związany ze stresem.
    A w takim sanatorium człowiek to się odstresowuje – rehabilituje, śpi, jedzonko ma pod nos, spaceruje, niczym nie przejmuje, czyta ksiązki. Niektórzy też prowadzą bogate życie towarzyskie i szaleją – ale to już ich sprawa.
    Pozdrawiam.

  11. Na marginesie — spotkałem się z uwagą, że NFZ nie lubi uzdrowisk, a ZUS lubi. Że to dwa podejścia. NFZ płaci za leczenie, ZUSowi zależy na zdrowych płatnikach składek. Może zależy od podległości lekarza płatnikowi?

  12. Torlinie, jeśli kiedyś będziesz chciał się z kimś podzielić kontaktem do Twojego lekarza-cudotwórcy, to mój mail znasz.

    Teraz sarkazm:
    W przypadkach medycznych zawsze urzekająca jest skromność takich lekarzy i ich pacjentów. Kontakt do takiego speca można dostać tylko po znajomości. Dziwne. Jedyna profesja nie znosząca reklamy…

  13. Stokrotko!
    To straszne, że Cię boli. Nikomu nie życzę.
    ————
    PAK-u!
    Przypuszczam, że za leczeniem uzdrowiskowym jest również urząd podatkowy 😉
    —————-
    TesTequ!
    Uwielbiam Twoje odejścia i powroty. Ale tak, jak odejścia mnie smucą, tak powroty radują. Może Ty na zimę odlatujesz do ciepłych krajów?
    Zaraz wyślę.
    A ci, co się nie ogłaszają… Przecież ja jestem tego doskonałym przykładem, widziałeś kiedyś ogłoszenie o mojej pisaninie?

  14. Dziękuję. Szkoda, że się nie ogłaszasz. Może ludzkość traci coś niepowtarzalnego?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: