Napisane przez: torlin | 11/06/2016

Sama Pani jest snobką, Pani Jowito!

Jazz Jamboree

Czytuję Polskę The Times, z ich „Naszą Historią” (osobnym pisemkiem historycznym) włącznie, i w tymże czasopiśmie pisuje niejaka Jowita Łuczak. Specjalizuje się w opowieściach o II i PRL-owskiej Rzeczpospolitej, najczęściej w tonie anegdot. Czasami się dziwię wnioskom przez nią wysuwanym, ale mówię – nic to. Aż do ostatniego artykułu, który mnie dźgnął. Był to majstersztyk jej autorstwa: „Zakupy w peweksie i karnet na Jazz Jamboree czyli PRL-owski snobizm”. Podsumowaniem tego artykułu było zdanie wytłuszczone na niebiesko, podane osobno jako coś bardzo ważnego, o następującym brzmieniu: „PRL-owski snob musiał być wszechstronny i czujny: latem pławił się na basenie Legii i oglądał pokazy Mody Polskiej, jesienią słuchał koncertów na Jazz Jamboree, zimą uczęszczał na kursy angielskiego u metodystów i zbierał bony na zakupy w peweksie”.

Nie wiem, ile Pani Łuczak ma lat, ale wydaje mi się, że jest w miarę młodą osobą do czterdziestki. Wszystkie te sytuacje zna z opowiadań i przetwarza w swojej główce. Mnie powiem szczerze smutno jest to czytać, bo to wszystko robiliśmy bez żadnego snobizmu. Kursy angielskiego snobizmem? Przecież w szkole również były. Jazz Jamboree? Basen Legii? Jedyny właściwie w Warszawie obok Inflanckiej, gdzie można było się wykąpać. Moda Polska była jak na owe czasy bardzo nowoczesna, rzeczy były drogie, ale warte swojej ceny. Że kobiety chciały ładnie wyglądać, to znaczy, że były snobkami?

Ja bym zaproponował Pani Redaktorce, aby najpierw przeczytała w słowniku, co oznacza wyraz snob.

Reklamy

Responses

  1. No nie da się ukryć towarzyszu Torlin, że snobizm za PRL-u był obecny. Raz był wyśmiewany, raz rekomendowany, zależnie od wiatrów aktualnego sekretarza.
    Porządny obywatel ciężko pracował przy cementowaniu socjalizmu i więzi narodu z partią a nie wylegiwał się na basenach, pił Polococtę i jadł wyroby czekoladopodobne z dumą i pogardą dla rozpasanego bezideowego konsumpcjonizmu zachodniego.
    Pani Jowita blade pojęcie ma o snobizmie jako pojęciu i snobizmie czasów PRL, powtarza za Trybuną Ludu, do której prawdopodobnie w poszukiwaniu materiałów zajrzała.
    Pamiętam krótki czas, kiedy pozwolono pojęciu snobizmu zbliżyć się do pierwotnego znaczenia i wówczas pochwalano dążenie do jakości.
    Ano obecne media opanował już trend poprawności pisowskiej, która polega na populistycznym schlebianiu zarośniętym nosom i uszom, brudnym butom i nikczemnej postawie… 😉

  2. Sadze, ze okres PRL w dalszym ciagu oczekuje na sensowna i obiektywna analize. Obecna, medialna pisanina jest bez wiekszej wartosci poznawczej.
    Zas snobizm jest czescia zycia spoleczenstw, byl w tamtych czasach i jest obecnie.

    @ zeen,

    „Ano obecne media opanował już trend poprawności pisowskiej,..”

    Niestety o polskich mediach mam kiepskie zdanie – tych „po-wskich” i tych „pis-owskich”.

    Pozdrawiam

  3. Zeenie, może i masz trochę racji, ale ja w dalszym ciągu trochę protestuję przeciwko słowu „snobizm”. Wg SJP „snob «człowiek pozujący na znawcę jakiejś dziedziny lub bezkrytycznie naśladujący sposób bycia, gusty lub poglądy» , tymczasem okres PRL-u to jest usiłowanie inteligencji znalezienia w tym szarym świecie odrobiny normalności. Że chcieliśmy posłuchać dobrej muzyki, że kobiety chciały dobrze wyglądać, że chcieliśmy znać języki? To jest snobizm?
    —————–
    Vandermerwe!
    Masz rację, ale ja się już tak przyzwyczaiłem do Gazety Wyborczej…

  4. @ Torlin,

    „…ale ja się już tak przyzwyczaiłem do Gazety Wyborczej…”

    Czlowiek jak kazde „zwierze” potrafi sie dostosowac do wiekszosci sytuacji, nawet tych „bolesnych”.

    Pozdrawiam

  5. Torlinie, bo Ty z Miasta jesteś.
    To codla miastowego norma, dla przeciętnego ówczesnego słoika było szczytem snobizmu. Nie zdażyłem przeczytac w wiki co to snobizm, ale wydaje się,że samo mieszkanie w Warszawie było wtedy snobizmem.

  6. Mam 37 lat i ciężko mi się jakoś ustosunkować na szerszą skalę, ale jazz wydawał mi się zawsze jakoś tam nieco snobistyczny.

  7. Artykuł głupiutki (no, ale czego się spodziewałeś, że pojadę uogólnieniem, po dzisiejszym dziennikarstwie :P), ale „snobizm niejedno ma imię”.
    Bo „snob” to także osoba z aspiracjami. I to dobrze! Bo ja wolę snoba snobującego się na jazz, czy angielski (dzisiaj co? chiński?), niż snoba snobującego się na gangsta rap i więzienne tatuaże, co w pewnych środowiskach ma dzisiaj miejsce…

  8. Ale jak tu nie być snobem ?
    http://tarnowskiegory.naszemiasto.pl/artykul/tarnogorskie-spotkania-jazzowe-zaczynaja-sie-dzis-w-srode,3740562,artgal,t,id,tm.html
    kiedy tyle pyszności.

  9. Generalnie strasznie lubię jazz. Ale też nie każdy, ten supernowoczesny mi nie bardzo odpowiada. Przyznam się szczerze, że nie przepadałem za tzw, polskim jazzem tych lat. Bo ja wiem, czy to był snobizm? Ten gatunek muzyki zdobył polski film lat 60., prawie każdy obraz miał swoją melodię jazzową..


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: