Napisane przez: torlin | 10/07/2016

W objęciach kafkowskiego koszmaru

Kafka

Dla mnie obrzydliwy pomnik Kafki w Pradze. Czy tylko ja mam seksualne skojarzenia?

Nie wiem dlaczego, ale w powszechnej opinii lata 20. i 30. ubiegłego wieku były czasami powszechnej szczęśliwości, na wzór filmu „Lata dwudzieste, lata trzydzieste”. Porucznicy i pułkownicy w barwnych mundurach, fraki, Adrie, długie suknie, Baden Baden, meloniki. O biedzie ówczesnych czasów już pisałem po wielokroć. Ale rzadko się pisze o szaleństwach lat międzywojennych, tajemniczych poczynaniach poszczególnych ludzi, wymyślnych zbrodni, wulgarnego erotyzmu, sadomasochizmu, nietolerancji, nienawiści, fatalnych stosunków rodzinnych (przypomina się Krajewski z Mockiem z Breslau).

I w tych właśnie czasach dorastali tacy ludzie jak Kafka, Schulz, Gombrowicz czy Witkacy, byli tak do siebie podobni, że koszmar. I nawzajem bardzo lubili swoją twórczość. O stosunku do swoich rodziców Kafka pisał w liście do Felicji Bauer: „Nie tylko na skutek swych warunków zewnętrznych, ale w większym stopniu przez właściwe sobie usposobienie jestem człowiekiem zamkniętym, milczącym, nietowarzyskim i niezadowolonym, czego nie mogę nazwać własnym swym nieszczęściem, gdyż jest to tylko refleksem mojego celu. Można tu przynajmniej z mego domowego trybu życia wysnuć pewne wnioski. Otóż wiodę w swojej rodzinie wśród najzacniejszych i najmilszych ludzi życie bardziej obce niż ktoś obcy. Rozmowy z moją matką ograniczyłem w ciągu lat ostatnich do mniej niż przeciętnie dwudziestu słów w ciągu dnia, z moim ojcem zamieniłem ledwie parę słów więcej niż same tylko wyrazy pozdrowienia. Ze swymi zamężnymi siostrami i ze szwagrami nie rozmawiam w ogóle, jakkolwiek nie jesteśmy wcale poróżnieni. Powodem tego jest po prostu fakt, że nie znajduję najbłahszego tematu do rozmowy z nimi. Wszystko, co nie jest literaturą, nudzi mnie i budzi moją nienawiść, ponieważ przeszkadza mi i hamuje mój rozwój, choćby tylko w subiektywnym słów tych rozumieniu”.

Ta niemożność związania się ze swoimi kobietami prześladowała tych ludzi, ani Kafka nie potrafił przytrzymać przy sobie Felicji Bauer, ani Schulz Józefiny Szelińskiej. Że nie wspomnę niesamowitych relacjach z kobietami takich ludzi jak Witkacy czy Boy.

I koszmar XX wieku zaczął dotykać naszych bohaterów, Schulz i Boy zginęli, Kafka zdążył wcześniej umrzeć, a Gombrowicz przez przypadek się uratował. Mnóstwo dzieł naszych dwóch podstawowych bohaterów zaginęło. poszukiwania straconych rękopisów dzieł Kafki trwają od zakończenia II Wojny Światowej, to samo dotyczy Schulza, a szczególnie jego powieści „Mesjasz”.

I mamy kafkowski obłęd, dzieła Kafki zostały zaaresztowane przez gestapo, w związku z tym szuka się ich przede wszystkim w archiwaliach tej instytucji. Popakowane przed śmiercią rysunki i rękopisy przez Schulza zabrała ze sobą Józefina Szelińska, znaleziono już tego mnóstwo, ale rękopis „Mesjasza” zaginął bez wieści, mimo że go szuka mnóstwo osób. A tropy prowadzą do NKWD.

O Kafko, o Schulzu, Waszych rękopisów szuka się w archiwach Gestapo i NKWD. Tego byście sami nie wymyślili.

Advertisements

Responses

  1. Obrzydliwość pomnika wynika ze skojarzeń z seksem? Mi seks kojarzy się nieobrzydliwie… 😉

  2. Cały ten wpis sprawił że poczułem ochotę na dobrą chałwę.

  3. Lata 20-30 kojarzą mi się z Wysokim Zamkiem Lema, a tam chałwa (którą uwielbiam) się pojawia.

    Witkacego etc. nigdy nie lubiłem, jakoś mi się psychopatycznie kojarzą wszystkie te postaci.

  4. Jeśli sztuka ma zadanie poruszyć obserwatora, to pomnik na zdjęciu to robi – nawet umieściłeś go na blogu.
    Osobiście największe wrażenie zrobiła na mnie Guernica P. Picassa. Miałam okazję oglądać w Madrycie. Wyszłam z muzeum dogłębnie poruszona.

    W sumie mam pewien problem z odbiorem sztuki współczesnej – nie znam się i nie robi na mnie wrażenia.
    Poza tym wolę piękno – również w sztuce. Rzeczywistość jest wystarczająco nieatrakcyjna, aby epatować się jeszcze taką sztuką.

  5. Mario, może nie powinienem mówić na ten temat, ale „Guernica” nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Tak samo jak sceny rozstrzeliwania Goi. Lubię sztukę współczesną, ale którą czuję, tymczasem większość dzieł jest opisywana na zasadzie „król jest nagi”. Praca jest doskonała, tylko ty jesteś za głupi, żeby ją zrozumieć. Przypomina się scena z filmu „Nie lubię poniedziałku”, nawet w Zachęcie kobieta obierała ziemniaki.
    ———–
    TesTequ, seks jest wspaniały, ale w łóżku z ukochaną kobietą, wagina mi na pomniku nie jest potrzebna.
    ————-
    Gszczepa!
    A to mi skojarzenie – chałwa. Ten przysmak mi się raczej z Turcją kojarzy.

  6. Wszyscy byli ofiarami Cesarsko Królewskiego magla obłudy. Jedynie ich rówieśnik Dobry Wojak Szwejk potrafił poukładać C.K. zasady życia erotycznego we właściwy sposób.
    Znane mi biografie sporej liczby sławnych C.K. ludzi skażone zostały jakimś dziwnym erotycznym piętnem.
    Właśnie wróciłem z Pragi – jest piękna i aktualnie żyje obchodami K*700.
    (to taki czeski sen o potędze czyli czeska miara Międzymorza)

  7. Masz bardzo dużo racji Piotrusiu. Ale czy takiej samej ilości dewiantów nie było w \Niemczech? W Rosji? We Francji?
    A Czechom się trochę nie dziwię, był w końcu Czechem z dynastii, która rządziła również w Polsce (wprawdzie po kądzieli).

  8. Wlazł mu na głowę i ten stracił zarówno rozum, jak i możliwość działania.
    Takie zdarzenia są pospolite – czasem mogą kojarzyć się z seksem:)

    Czy możliwa jest taka interpretacja?

  9. A waginę oglądałam z niedowierzaniem jako kajak:
    http://wyborcza.pl/1,75399,16340050,Czy_kajak_w_ksztalcie_waginy_jest_pornografia_.html?disableRedirects=true

  10. Tu też można zastanawiać się, czy to jeszcze jest sztuka? i po co ona komu?

  11. Prawdopodobnie wszedzie odsetek kanibali jest podobny. Tym co wyrózniało C.K. Nieboszczkę od innych było:
    – brak zamorskich kolonii.
    – zabetonowanie struktur społecznych w fazie zwijania imperium.
    Sztywne struktury i ustalona hierarchia społeczna wtłaczają człowieka w ścisłe ramy z zyciem zaprogramowanym od urodzenia do śmierci – czyli życie zabójcze 😀 dla nonkonformisty.
    Zwijajace się od 100 lat imperium Habsburgów gniotło nawet charaktery uległe i spolegliwe.
    Ucieczką mógł być wyjazd dziwaka za dalekie morza w miejsca skąd plotki o jego dziwactwach do Europy nie dochodziły.
    W obecnych czasach panaceum jest ucieczka w pornografię, a w głebszych przypadkach do piwnicy jak niejaki Fritzl. (Nb zawsze gdy nocuję w C.K. odczuwam lekki dreszczyk emocji, czy aby mnie gdzieś nie zamurują. Szczególnie, gdy wracam do posprzątanego pokoju z misternie ułożona pidżamą – w innych krajach mi się to nie zdarza, bo obsługa olewa moją prywatność tak jak sobie tego można życzyć)

  12. Mario, mnie się wydaje, że to był przypadek. To miał być pomnik właśnie z Franzem na głowie, a wagina wyszła przypadkiem. Kiedyś pisałem o Joannie Rajkowskiej, z jednej strony cudownej wizjonerce Warszawy, jej dziełem jest palma i dotleniacz na Placu Grzybowskim, Warszawa ma mało takich twórców, z drugiej zaś strony jest twórcą (twórczynią?) serii kosmetyków opartych na bazie wydzielin z własnej pochwy.
    ————-
    „zaprogramowanym od urodzenia do śmierci” – oj, czy Imperium Rosyjskie nie bardziej – Piotrusiu? Chyba rzeczywiście najbardziej kraje niemieckie były nastawione na zdolności człowieka. Ponieważ uważam, że największy wpływ na wszystkie poczynania człowieka w tym dwu tysiącleciu miała religia, więc sądzę, że to protestantyzm z jego umiłowaniem ciężkiej pracy i zdolności poszczególnych ludzi umożliwiał awans w hierarchii społecznej.
    A co do piżamy, to zadziwiła mnie Tunezyjka, za każdym razem robiła z mojej piżamy dzieło sztuki, a to palmę, a to wachlarz. Szkoda, że nie porobiłem zdjęć.

  13. Może w Rosji jednak wąskość zeuropeizowanej sfery dawała większą swobodę, jeśli chodzi o seksualność?
    Co do źródeł kompleksów, to pomyślałem o tym:

    ale to jednak nie to mocarstwo.

  14. Ta piosenka na zawsze będzie mi się kojarzyła z Michałem Bajorem. A Francja nie jest tego doskonałym przykładem, chociażby w piosenkach, malarstwie? Edith Piaf śpiewająca odczucia Królowej Nocy, a portrety prostytutek Maneta, Degas czy Henri de Toulouse-Lautreca? Mieliśmy szczęście do tłumaczy, piosenkarek (raczej pieśniarek). Ta piosenka jest tłumaczona przez Wojciecha Młynarskiego (jak i mój ukochany „Jef”). „Milord” Edith Piaf śpiewała kiedyś nieodżałowana Hanna Skarżanka, i powiem rzecz straszną, dla mnie jej wykonanie jest lepsze od oryginału (nie mogę niestety niczego znaleźć na YouTubie).

  15. Kiedy „Milord” skocznie grany,
    Torlin pląsa, rusza w tany,
    Przez niewiasty podziwiany… 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: