Napisane przez: torlin | 13/07/2016

Pierwsza Rzymianka, pierwsza Warszawianka

Virginia Raggi

No i mamy sensację w Rzymie, w drugiej turze wyborów Virginia Raggi wygrała z Roberto Giachettim i została burmistrzem Rzymu. I jest coś niezmiernie charakterystycznego w tym wyborze, może ze mnie taka Pytia, jak z TesTeqa ubogi kloszard, ale…

Wybory do władz miejskich od lat cieszą się wielką popularnością, i najczęściej nie przekładają się na wyniki ogólnokrajowe. Przez chyba 40 lat Włochami rządzili prawicowcy, Włosi za wszelką cenę nie chcieli dopuścić komunistów do władzy. Ale jednocześnie na tychże komunistów namiętnie głosowali wszyscy w czasie wyborów municypalnych, komunistyczny pod względem władz był Turyn, Bolonia, Rzym, Neapol, a nawet Palermo.  Włosi inaczej głosowali na władze centralne, a inaczej na władze lokalne.

Świat moim zdaniem stanął na rozdrożu, dotychczasowy układ rządzenia przestał odpowiadać obywatelom. Cieszę się, że Polska jest pod tym względem w awangardzie, a nie w ariergardzie.  Virginia Raggi  przypomina trochę naszego Biedronia, tylko że nie jest lesbijką. To jest coś nowego, co było dotychczas niespotykane, wybierano raczej wielkich bogaczy, polityków, arystokratów czy  przemysłowców. A tutaj wybrano młodą 38-letnią przystojną rozwódkę, która chwali się, że jest uboga i nie ma samochodu ani mieszkania. A problemów ma Rzym więcej niż Einstein włosów na głowie, śmieci, niepunktualne autobusy, za rzadko jeżdżące metro.

I tak jak Biedroń zaczęła od drobiazgu, od udostępnienia sal gimnastycznych dzieciom po zajęciach a nie zajmuje się Olimpiadą w Rzymie w 2024 roku. Powinna się nad tym wszystkim zastanowić Hania, teraz w modzie są nie autostrady, ale społecznicy pochylający się nad krzywym drzewem i połamanym chodnikiem. I to, co było charakterystyczne dla małych miejscowości, czyli waga problemu połamanego chodnika przeniosła się teraz do wielkich metropolii. Moim zdaniem to jest znak czasu – i w Warszawie na prezydenta zostanie wybrany dziwak, a nie żaden przedstawiciel PiS-u czy PO. Jeżdżący na rowerze.

Reklamy

Responses

  1. Właśnie to
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,20395298,banki-to-swiete-krowy-sa-zbyt-duze-i-dlatego-zupelnie-bezkarne.html#BoxBizLink
    powoduje, że ludzie zaczynają mieć dosyć.

  2. Hm… zerkam na wyniki wyborów we Włoszech. Bywali tam u władzy lewicowcy, choćby Prodi. Jeśli chodzi o wyniki wyborów to środkowo-północne Włochy (Rzym, Bolonia) zwykle były „bastionem” lewicy. Mediolan też bywał.

    Co do wyborów w Warszawie, zgaduję że nie masz racji. Biedroń nie został wybrany jako „dziwak”, ale jako znany z telewizji polityk (a że przy tym zrobić miał dobre wrażenie na słupczanach swoją otwartością i przykładaniem się do pracy, to też miało mieć znaczenie). W Warszawie wygra zapewne kandydat z mocnym poparciem partyjno-medialnym.

  3. PS.
    Co nie znaczy, że nie przerabiamy jakiegoś antyestablishmentowego ruchu na świecie, który wynika z nieufności do elit. Ale „antyestablishmentowość” niejedną ma twarz.

  4. Włochy podobno są na skraju bankructwa banków. A w Warszawie wygra Jacek Sasin z Ząbek. Łączy w sobie nietuzinkowość i poparcie partyjno-medialne. Dwa w jednym. 😛

  5. Naprawdę, PAK-u i TesTequ, nie zdziwiłbym się, gdyby jakiś komik, coś a’la Polska Partia Przyjaciół Piwa, wystawił kandydata i ten by wygrał. Ale z tymi nowymi to jest też kłopot, Gorzowianie mieli dość klubu żużlowego przekupującego władze miejskie, wybrali nowego, o czystych rękach, a ten stał się natychmiast zwolennikiem Stali Gorzów. Dziwna przypadłość – prawda?
    Liczę na Warszawę, to jest nowoczesne miasto, trochę – zachowując spokój w porównaniach – jak Nowy Jork dla Stanów Zjednoczonych, a Londyn dla Zjednoczonego Królestwa. Trzeba pamiętać, że ta antyestablishmentowość jest również skierowana przeciw wielkim, nowoczesnym, liberalnym stolicom gospodarczym. To stamtąd – zdaniem prowincji – wypływają rozkazy doprowadzające do coraz większej biedy na prowincji.

  6. Ostatnio dużo sensacji w polityce. Chyba chciałbym więcej stonowania i nudy.

  7. Niestety Gszczepa, zwolennicy nowoczesności przegrywają na wszystkich frontach, wszędzie zwyciężają religijni prowincjusze. W Turcji też przegrali zwolennicy świeckiego państwa.

  8. „To stamtąd – zdaniem prowincji – wypływają rozkazy doprowadzające do coraz większej biedy na prowincji.” Bo to jest oczywista oczywistość – ba jest to przekonanie panujące zawsze i wszędzie. Oto przyczyna.
    1. Poczucie zamożności i biedy jest pojęciem względnym.
    1. Horyzontem porównawczym zamożności dla Prowincji jest Stolica.
    2. Stolica rozwija się zawsze !!! szybciej niż Prowincja.
    3. Jedyną możliwością podciągnięcia się w pozornym rozwoju Prowincji jest zahamowanie rozwoju zamożności własnej Stolicy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: