Napisane przez: torlin | 27/08/2016

Superprodukcja 2016

Powstanie Warszawskie

Czytam sobie taki esej (eseik) pod nazwą „Jak „Krzyżacy” podbili serca całej Polski” i zacząłem się zastanawiać, czy dzisiaj, w 2016 r., możliwa jest dobra, polska superprodukcja. Jak pamiętacie, kiedyś zastanawialiśmy się w moim blogu TU, jakie tematy byłyby najlepsze na wielki film o polskiej historii, teraz zacząłem się zastanawiać, czy jest w ogóle reżyser w Polsce, który umiałby zrobić taki film.

Z żyjących Andrzej Wajda skończył 90 lat (inna rzecz, że zapomniałem o tej rocznicy w marcu, i nie dałem notki, a bardzo chciałbym go uhonorować), ale tak po prawdzie Pan Andrzej stracił talent w połowie lat 80. ubiegłego wieku (a tak naprawdę w 1977), Jerzy Hoffman ma lat 84, i ten też talent ma daleko za sobą od lat 80 (chociaż wbrew krytykom „Ogniem i mieczem” uwielbiam – mam do tego prawo). Kawalerowicz od chyba najlepszej polskiej superprodukcji: „Faraon” nie żyje od 9 lat, Has od dawna, Passendorfer od 13.

Młodzi polscy umieją zrobić kameralne filmy, poetyckie, tymczasem superprodukcja wymaga panowania nad dziesiątkami statystów,  wielkimi plenerami. Wiem, że dzisiaj armię można rozdmuchać do niewiarygodnych rozmiarów przy pomocy komputerów, ale powiedzmy sobie szczerze, postęp techniczny nie pozwala na wierne rozmnożenia wojska, aby widz nie dostrzegł sztuczności.

Trzeba będzie poprosić o pomoc zagranicę. Jamesa Camerona? Ceniony przeze mnie portal histmag pisze na ten temat: „I choć filmom tym daleko do „Popiołu i diamentu” czy filmów Kieślowskiego, stanowią one bardzo ciekawe i kolorowe zjawisko polskiej kinematografii doby PRL. O ich wyjątkowości nie świadczy bowiem wartość artystyczna, ale ogromna popularność i wciąż silna obecność w świadomości Polaków”. Ja bardzo przepraszam, ale to jest wielkie nieporozumienie, nie można porównywać „Jasminum” z „Bitwą Warszawską, tak jak nie można zarzucać, że piosenka kabaretowa śpiewana na deskach nadmorskiego deptaka nie jest jazzem. To inna kategoria.

Potrafiłby ktoś w Polsce nakręcić taki film? I żeby nie był cały wyprodukowany w technice komputerowej.


Aneks – odpowiedź dla Wachmistrza

Popioły Wajdy

Moja „dysertacja” na temat Wajdy ma oczywiście niesłychanie osobiste podłoże, wiadomo, że jednemu podoba się to, a nie podoba tamto.

Zrobiłem kiedyś Wachmistrzu próbę skatalogowania 100 najlepszych polskich filmów, i na tej liście znalazło się aż jedenaście Wajdy, z tego dziesięć sprzed 1977 roku, a trzy zostały odnotowane w pierwszej czwórce. Najlepszym polskim filmem wszechczasów (jestem konsekwentny) jest dla mnie „Ziemia Obiecana”, na drugim „Rękopis znaleziony w Saragossie”, na trzecim „Wesele”, a na czwartym „Wszystko na sprzedaż”. W pierwszej setce znalazły się jeszcze „Niewinni czarodzieje”, „Popioły”, „Człowiek z marmuru”, „Kanał”, „Krajobraz po bitwie”, „Brzezina” i – będziesz pewnie zaskoczony – „Piłat i inni”. Jeden jedyny film późniejszy z mojej listy to jest „Danton” (1982).

Późniejszych filmów Wajdy generalnie nie trawię. Nie dałem rady obejrzeć ani „Wałęsy”, ani „Katynia”, ani „Panny Nikt”, ani „Zemsty”, ani „Pierścionka z orłem w koronie”, ani „Korczaka”, ani „Kroniki wypadków miłosnych”, ani „Dyrygenta”. To nie jest dla mnie wielkie kino.

Nie wymieniłem trzech filmów, które wprawdzie nie znalazły się na mojej liście, ale ich wielkość artystyczną muszę docenić, a nie przepadam za nimi z różnych powodów, które postanowiłem tutaj przedstawić:

  1. „Panny z Wilka” – specyficzny film, bardziej pasujący do dorobku Zanussiego, wielkie kino, ale nie moje klimaty. Bardzo przypomina mi film „Życie rodzinne” i co ciekawe, obydwu mężczyzn w tych filmach gra Olbrychski.
  2. „Człowiek z żelaza” – film jak dla mnie za bardzo publicystyczny, „na czasie”, ale mający wspaniałe momenty. Duże kino, ale nie wielkie.
  3. „Pan Tadeusz” – tutaj rozumiem będzie pomiędzy nami największa walka. Ten film uważałem za arcydzieło do połowy filmu, i tyle go teraz oglądam. Pierwsze sceny przyjazdu Tadeusza, Telimena, uczta, Olbrychski, Kondrat – absolutne cudo. Tragedia rozpoczyna się od kwestii Dobrzyńskich, cała reszta to nieprawdopodobna porażka. Gwoździem do trumny drugiej połowy jest przemarsz wojsk napoleońskich, już Ci kiedyś pisałem, że tę scenę powinien dać Hoffmanowi, on to umie robić. Jedynym miłym akcentem w II połowie są zaślubiny Zosi i Tadeusza.
Advertisements

Responses

  1. A dlaczego nie w technice komputerowej? Ja bym nie miał nic przeciwko. Tomasz Bagiński…. 😉

  2. No przecież za dwa tygodnie wchodzi do kin najważniejsza polska superprodukcja 2016 roku. Przekonamy się. Rozumiem, że dlatego poruszyłeś ten temat…

  3. Rozumiem, że twierdzisz, że Wajda po „Człowieku z marmuru” już nic godnego uwagi nie nakręcił i tu się z Tobą nie zgodzę, bo raz że i wcześniej robił rzeczy dyskusyjne, ale i później potrafił się wzbić na wyżyny…
    Powtórzę, co mówię o nim od lat, że nie bacząc na lata jego i moje bym mu gęby obił za „Lotną” i plugawie kłamliwą scenę z ułanem siekącym szablą lufę niemieckiego czołgu, a potem do piersi przycisnął i wycałował za „Ziemię obiecaną” i „Pana Tadeusza”…
    Kłaniam nisko:)

  4. Gszczepa!
    Mówimy o różnych rzeczach, filmy Bagińskiego są genialne, ale z góry wiadomo, że są arcydzieła komputerowe. Wielkie inwazje złych mocy są przedstawiane komputerowo w sposób tak straszny, że są nie do oglądania. I gdyby nakręcono „Bitwę o Łuk Kurski”, i pomnożonoby czołgi radzieckie i niemieckie komputerowo, to fałsz biłby w oczy. Jeszcze nie ma takiej techniki.
    —————-
    TesTequ!
    I bez oglądania wiem, że to jest arcydzieło 😉
    —————-
    Wachmistrzu!
    Odpowiedziałem Ci obszernie powyżej w tekście podstawowym jako aneks.

  5. Co do „Ziemi obiecanej” – zgadzam się 😉

    Co do Bagińskiego, nowy Wiedźmin ma być, zobaczymy jak wyjdzie.

  6. @Torlin:
    1) Powtórzę swoje zastrzeżenia — temat musi pociągać filmowca, a nie historyka. Nie trawię „kręcenia filmów o…” (tu można wpisać: powstanie warszawskie, bitwę pod Grunwaldem, chrzest Mieszka, czy jakiekolwiek wydarzenie historyczne).

    2) Piszesz że młodzi polscy filmowcy nie specjalizują się w superprodukcjach… A ktoś próbował? Bo może kwestia leży nie w ich braku zdolności, ale w tym, że nie masz porównania. Swoją drogą „Karbala” była całkiem dobrym filmem wojennym.

    3) Kiedy Hofman stracił talent? Bo ja wiem? Pamiętam „Bitwę warszawską”, film ogólnie kiepski, ale jednocześnie film z najlepszą pojedynczą sceną, jaką widziałem w polskich filmach ostatniej dekady (fakt, nie oglądałem zbyt wielu). Jakaś iskierka w nim wciąż drzemie.

    @gszczepa:
    Bagiński w dużej formie? Już w średniej jest strasznie kiepski… Ta przesada, przerysowanie (nie wspominając o seksizmie, ale zdaje się, że on tu przeciwników nie ma) mogą nie przeszkadzać w kilkuminutowej produkcji, ale w kilkunastominutowej już jest nie do przejścia. A superprodukcja historyczna to film pełnometrażowy…

  7. „I gdyby nakręcono „Bitwę o Łuk Kurski”, i pomnożonoby czołgi radzieckie i niemieckie komputerowo, to fałsz biłby w oczy.”

    Wiesz, Torlinie, nakręcono bitwę o Łuk Kurski, w pierwszej części superprodukcji „Wyzwolenie”. Techniki komputerowej jeszcze nie było i grały w niej prawdziwe czołgi w dużych ilościach. Fałsz bił w oczy. Ściślej, kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy jako nastoletni szczeniak, bardzo mi się to podobało. Fałsz dostrzegłem później, wiedząc już dużo więcej o tej wojnie.
    Radzieckie T-34 występowały w wersji, której w 1943 roku nie było jeszcze na świecie, niemieckie w ogóle nie przypominały niczego autentycznego. Sceny bitewne były efektowne, ale w konfrontacji z rzeczywistością absurdalne.
    To ja już wolę „Tygrysy” spreparowane komputerowo, ale wyglądające tak, jak naprawdę wyglądały.

  8. Czołgi (i podobne im obiekty) akuratnie się bardzo dobrze renderują – jednolite, jednoznacznie i powtarzalne kształty.

  9. @Paweł Luboński:
    Ale to generalnie kwestia „postępu” w realizmie filmów historycznych. Można porównać z „Bitwą u ujścia rzeki” (1956), „Pattonem” (1970), czy „Midway” (1976).

    PS.
    Choć z drugiej strony „Pearl Harbor” (2001) też jest straszne, choć dużo nowsze. (W tym drugim przypadku jednak tłumaczą to postacie twórców — Michaela Baya i Randalla Wallace’a…)

  10. „Ale to generalnie kwestia „postępu” w realizmie filmów historycznych.”

    Nie bardzo widzę ten postęp. W większości przypadków liczy się efekt, a nie wierność realiom. Wkurza mnie na przykład, kiedy w scenach ostrzału artyleryjskiego z XVI-XVII wieku ciągle coś wybucha, podczas gdy jeszcze za czasów napoleońskich w powszechnym użyciu była amunicja lita (która nawiasem mówiąc, przeciwko zwartym szykom wojska bywała skuteczniejsza niż granaty). Chciałbym też choć raz zobaczyć na filmie wojennym, jak prujący bez opamiętania z pistoletu maszynowego fizylier zmienia magazynek. Albo jak obsługa ckmu zakłada nową taśmę, walcząc z zacięciami i przegrzaną lufą.

  11. Realizm się mocno poprawił wraz z „Szeregowcem R.”

  12. Mnie akurat „Ryan” nie zachwycił. Szczególnie wkurza mnie scena, w której bohaterowie – ostrzelani już żołnierze, a nie jacyś nowi rekruci – wpadają niemal w histerię, kiedy jeden z nich zostaje śmiertelnie ranny.
    A sceny lądowania na plaży są pokazane tak, jakby tych kilkudziesięciu ludzi wyrzucono z okrętów desantowych i zapomniano o nich. Jeden wielki krwawy chaos, stosy trupów, nikt nie dowodzi, nikt nie udziela wsparcia… Ogólnie, film na mój gust zanadto rozedrgany emocjonalnie.

  13. Magazynki koncertowo zmienia Bruce Willis w Szklanej pułapce. Szczególnie drugiej, gdzie magazynki są ważnym elementem intrygi. 😉

  14. Na plaży „Omaha” tak to właśnie wyglądało, zgodnie z historycznymi źródłami.

    1) Niemiecka obrona była silniejsza niż w innych miejscach, z dużym udziałem doświadczonych żołnierzy. Bombowce nie zrzuciły bomb na przedni skraj obrony, przygotowanie artyleryjskie z okrętów niewystarczające.

    2) Planowany porządek lądowania się rozsypał, w niemałej mierze z uwagi na stan morza, ogromna większość czołgów nie dotarła na plażę, oddziały piechoty lądowały w rozproszeniu i w innych miejscach niż planowane, podobnie było z saperami. Śmierć wielu oficerów dodatkowo zdezorganizowała dowodzenie.

    Jeden wielki krwawy chaos, dokładnie tak jak Spielberg to pokazał.

  15. Mam wrażenie, że znowu weszliśmy na nasz umiłowany teren, zgodność filmów z realiami. Przypuszczam, że większość filmów historycznych byłaby niemożliwa do oglądania w przypadku zachowania pełnego realizmu.
    Ale bardzo dziękuję za wpisy, świadczy to o tym, że mój blog jeszcze nie umiera. 😀

  16. Chciałbym superprodukcji o Maju 1926. Może być w roku 2026 😉

  17. „Przypuszczam, że większość filmów historycznych byłaby niemożliwa do oglądania w przypadku zachowania pełnego realizmu.”

    To zależy, czego by dotyczyły. Na pewno sceny batalistyczne z I i II wojny światowej przy pełnym realizmie wyszłyby blado, ze względu na przestrzeń i rozproszone szyki wojsk.
    Z drugiej strony żeby nakręcić realistycznie na przykład atak husarii, trzeba by przedtem przez rok szkolić statystów.

  18. @Paweł Luboński i Torlin:
    Tak. Film w pełni wierny faktom jest zapewne niemożliwy, a tym bardziej artystycznie nieciekawy.
    Ale jednak wyraźnie widać większą staranność „w doborze rekwizytów”. A przecież od tego, czyli wersji T-34 w „Wyzwoleniu” się zaczęło.

    @Paweł Luboński i histeria żołnierzy:
    Nigdy nie walczyłem na froncie, nie mam więc pojęcia, co i kiedy w człowieku pęka. Nie mam też zamiaru zabraniać pokazywania takiego pękania reżyserom w myśl heroicznego obrazu czynu zbrojnego i profesjonalizmu żołnierzy.

  19. Staranność w doborze rekwizytów wzrosła z uwagi na …Internet. Dla przeciętnego widza rekwizyty nie mają większego znaczenia, nie potrafi on odróżnić, Pantery od T-34 itd. Jest to istotne dla fascynatów. Przed czasami internetowymi, pasjonaci mogli marudzić, ale to ich marudzenie było niesłyszalne dla szerszej publiki, teraz filmy są rozbierane na forach. blogach na czynniki pierwsze, często, gęsto trafia to do większego grona. Dlatego zaczęto unikać popełniania możliwych do uniknięcia potknięć, zwłaszcza w pierwszoligowych tytułach.

  20. @ Pawel Lubonski,

    „Chciałbym też choć raz zobaczyć na filmie wojennym, jak prujący bez opamiętania z pistoletu maszynowego fizylier zmienia magazynek.”

    Jest taki film „Top Secret”, gdzie czlonek francuskiego ruchu oporu strzelajac na oslep z karabinu maszynowego w kotlujaca sie cizbe walczacych zabija tylko zolnierzy przeciwnika – to jest komedia ale chyba jej tworcy rowniez dostrzegli absurdy powaznego przekazu filmowego.

    Pozdrawiam

  21. Powiem Ci Pawle, co mnie najbardziej denerwuje w filmach historycznych – nieodpowiednia ilość ludzi. Do dzisiaj z młodości pamiętam odsiecz idącą na pomoc Rolandowi, która liczyła… 5 jeźdźców. A tak naprawdę Roland dowodził tylną strażą liczącą 20 tysięcy żołnierza. A nasz film i serial „Pan Wołodyjowski”? Pisze Sienkiewicz: „Przejście Nowowiejskiego przez Dniestr i pochód jego w trzysta szabel przeciw potędze sułtańskiej, setki tysięcy wojowników liczącej, były to czyny, które człowiek wojny nieświadom za proste szaleństwo mógłby poczytać”. Ja się pytam, gdzie w tych filmach jest trzysta szabel. Może trzydzieści. Dlatego tak lubiłem „Czterech pancernych”, „Kierunek Berlin” – dla przykładu – gdzie wojsko maszerujące to są wielkie oddziały. Dlatego tak lubię w „Potopie” Hoffmana przejazd zbuntowanych oddziałów – to mi się podoba.
    —————-
    PAK-u i Gszczepa!
    Teraz zmieniły się czasy, filmowcy coraz częściej korzystają z grup rekonstrukcyjnych, pamiętam, że Hoffman wziął „prawdziwych” Wikingów do „Starej Baśni”, a Adek Drabiński (a tak naprawdę to pewnie Wołoszański) do „Tajemnicy szyfrów” „prawdziwych” motocyklistów niemieckich.
    —————-
    Vandermerwe!
    A jak Ci się podoba walka i celne zabijanie przeciwników Arnolda Schwarzeneggera w filmie „Komando”, gdy porywają mu córkę?

  22. @Torlin:
    Bywa i w drugą stronę. Pamiętam, jak olbrzymie były wnętrza w ekranizacji „Królów wyklętych”.

  23. @ Torlin,

    „A jak Ci się podoba walka i celne zabijanie przeciwników Arnolda Schwarzeneggera..”

    Moze sie zdziwisz ale nie widzialem ani jednego filmu Arnolda.

    Pozdrawiam

  24. @Paweł Luboński pisze:

    ,,Z drugiej strony żeby nakręcić realistycznie na przykład atak husarii, trzeba by przedtem przez rok szkolić statystów.”

    Nie dalej jak w niedzielę prezentowało swoje możliwości około dwie setki zapaleńców z grupy rekonstrukcyjnej w Komarowie. Jeśli chodzi o atak husarii problem byłby z końmi i przyzwyczajeniem ich do szumu skrzydeł.

    @ Torlinie

    Mam nowy pomysł na superprodukcję 🙂

    O zaginionym obrazie z tryptyku Kossaka, Budionnym, Krzeczunowiczu i Stalinie co na drzewie siedział czyli ostatnia bitwa konna w dziejach Europy.

    Tryptyk ten namalował Jerzy Kossak dla Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, gdzie znajdował się do września 1939 roku. Po wkroczeniu Niemców został przez nich wywieziony w nieznanym kierunku i zaginął. Dzięki malowaniu przez Jerzego Kossaka licznych replik swoich obrazów( no proszę jak praktycznie się przydało) zachowały się repliki lewa i prawa . Znajdują się one w zbiorach prywatnych w Polsce i w USA.

    Tło muzyczne mogłoby być takie:

    Przybliżając tematykę:

    (wiatraków nie ma)

    można byłoby jeszcze przeczytać książkę Izaaka Babla ,,Armia konna” oficera politycznego i redaktora przyfrontowej gazety1 Armii konnej Budionnego.
    Babel opisał swoje doświadczenia z wojny polsko-bolszewickiej, ukazując okrucieństwo Armii Czerwonej. Pełne wydanie Armii konnej w 1926 spotkało się z protestami Budionnego, który nazwał pisarza degeneratem od literatury. Pomogła jednakże interwencja Gorkiego, którego Babel był protegowanym.

  25. U.W.!
    Tak sobie myślę, że jest trochę niekonsekwencja w tym, co piszesz. Skoro to jest grupa rekonstrukcyjna husarii, to muszą mieć własne konie, bo co to by była za grupa rekonstrukcyjna – husaria bez koni. A te z założenia muszą być przyzwyczajone do szumu skrzydeł.
    „Mam nowy pomysł na superprodukcję” – ja wiem, czy ja to chciałbym oglądać?
    Babla nie czytałem.
    ————-
    PAK-u!
    Nie oglądałem niestety.
    ————-
    Vandermerwe!
    Filmy ze Schwarzeneggerem polegają na to, że 15 przeciwników pruje do niego z karabinów maszynowych, a ten nie ma nawet draśnięcia, on z kolei krótką serią powala 15 przeciwników.

  26. A wiecie że Rosjanie zrobili remake Commando? „Den D”

  27. @ ulotna _wiecznosc

    „… ukazując okrucieństwo Armii Czerwonej. ”

    Sadze, ze jest to bardzo duze uproszczenie wymowy ksiazki. Jak zauwaza Zamoyski w swej niewielkiej pracy na ten temat okrucienstw dopuszczali sie jedni i drudzy. Tak przy okazji tytul jest „Konarmia” – tez sie na to kiedys zlapalem.

    Pozdrawiam

  28. @ vandermerwe

    Pisząc -można byłoby jeszcze przeczytać książkę Izaaka Babla miałam na myśli przede wszystkim siebie 🙂
    Właśnie sobie w wolnych chwilach czytam, wybornie smakuje.

    ,, Co jest osobliwością galicyjskich miast? Mieszanina niechlujnego, ociężałego Wschodu (Bizancjum i Żydzi) z niemieckim Zachodem piwoszów.”

    albo
    ,,Gedali oplata mnie jedwabnymi rzemykami przydymionych swoich spojrzeń”.

    „Żadne żelazo nie wchodzi w serce z tak mrożącą siłą, jak w porę postawiona kropka”

    fragm.Izaak Babel ,,Konarmia” (masz racje tak napisano na okładce wirtualnej)

    Pozdrawiam

  29. Filmowojesienne superprodukcje 2016

    Za kilka dni wchodzi do kin ,, Wołyń” Wojtka Smarzowskiego,
    Nasz 90 letni reżyser Andrzej Wajda nakręcił ,,Powidoki” o malarzu i teoretyku sztuki Władysławie Strzemińskim (film wejdzie do kin na początku 2017 roku) a już niedługo ,,Ostatnia rodzina” Jana .P.Matuszyńskiego to ekranizacja losów rodziny Beksińskich.

  30. U.W.!
    Niestety, „Wołynia” nie obejrzę na pewno, bo się nie lubię denerwować. Wajda – jak pisałem – z nowymi produkcjami jakoś do mnie nie trafia,, pozostaje Matuszyński. Ale dobrze, że jest „dla każdego coś „miłego”” (bo trudno „Wołyń” nazwać „miłym filmem”). Słyszałem, że nie jest to film antyukraiński, tylko o potędze zła i nienawiści.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: