Napisane przez: torlin | 12/09/2016

Durmitor i wspaniałe wakacje

2016-09-05-12-47-24

A więc wróciłem. Chory, ale szczęśliwy. Wszystko było jak w najlepszym porządku, że gdyby jeden nieudany element – to wakacje byłyby perfekcyjne. Ale mimo wszystko warte były tych pieniędzy i nie żałuję, że pojechałem.

  1. Sama organizacja wyprawy – idealna. Wszystko było zapięte na ostatni guzik, ustawiane co do 5 minut, z jednoczesnym zrozumieniem potrzeb poszczególnych członków wyprawy. Mieszkaliśmy w hotelu w małej miejscowości obok Żabliaka i dowożeni byliśmy do punktów wyjścia głównie naszym autokarem, tylko przy jednej wyprawie rozpoczynającej się z przełęczy – busami. Do Durmitoru jechaliśmy prawie 24 godziny przez Słowację, Węgry i Serbię, w drodze powrotnej tak samo, tylko w odwrotnej kolejności. Hotel nie zasługiwał wprawdzie na trzy gwiazdki, ale nie było bardzo na co narzekać, bo prośby i skargi realizowane były na bieżąco. Jedzenie, czyli śniadania i obiadokolacje, były w formie szwedzkiego stołu, smaczne i urozmaicone, pokoje 2- i trzyosobowe.
  2. Przewodnicy – Szymon Ciapała i Andrzej Śliwiński – młodzi, sympatyczni ludzie, z jednej strony trzymający całą grupę żelazną ręką, jednocześnie umiejący odpuścić tam, gdzie dyscyplina była nie najważniejsza. A mieli kim rządzić, bo grupa liczyła 40 osób. Głównie młodzież, tak mniej więcej do trzydziestki, 2-3 osoby w okolicach 40. i 5 geriatryków powyżej pięćdziesiątki. Pierwszego dnia Szymon nadał takie tempo, żeby każdy się zorientował, do której grupy się nadaje, że wytrzymałem w czołówce do połowy, a później odpuściłem, bo nie będę kopał się z koniem. Młodzież mniej więcej w połowie jej ilości była znakomicie przygotowana fizycznie do wyprawy, trenująca najrozmaitsze sporty, biegająca, sporty walki, siłownie, bardzo, ale to bardzo szybka i wytrzymała w górach. Starsi z kolei to zdobywcy najrozmaitszych szczytów, z Nową Gwineą i Aconcaguą włącznie. Śmiałem się do Andrzeja, że reklama Sport Events „Trekkingi dla każdego” jest to oszustwo w każdym słowie, ani to nie jest „trekking”, tylko wyprawa górska, ani „dla każdego”, bo 90% ludzi nie zaistnieje na takiej wyprawie.
  3. Można oczywiście zarzucić, że przewodnicy i najsilniejsi uczestnicy forsując tak niebywałe tempo nie zwracają uwagi na przyrodę, widoki, tylko zaliczają kolejne metry wysokości i kilometry odległości. Ale właśnie dlatego organizowana była druga grupa, złożona mniej więcej od 9 do 14 osób, która szła troszeczkę inną trasą, wolniej i z częstszymi odpoczynkami. Tak szczerze mówiąc nie pasowałem ani do jednej grupy, ani do drugiej. Dla pierwszej byłem za wolny, a dla drugiej za szybki.
  4. Grupa była wspaniała, zintegrowana, zaprzyjaźniona wakacyjnie ze sobą. A zaczęło się oczywiście od Torlina, w całej grupie najstarszego, który ze świeżo poznaną w autokarze młodą dziewczyną postanowił napić się z nią piwa w ogródku restauracji z tyłu hotelu. Zaraz potem dosiadły się do nas dwie siostry, Monika i Karolina, później trzech chłopaków, i od następnego dnia 20-30 osób balowało do 2-3 w nocy. Miałem wyczerpujące wakacje.
  5. Ponieważ w całej naszej wyprawie ważną rolę odgrywał punkt szósty, poniższy, kierownictwo wyprawy postanowiło zawieźć nas do Kotoru, za co byliśmy im bardzo wdzięczni, bo to jest bajeczne miasto.
  6. I punkt szósty, jedyny negatywny. Z wyjątkiem pierwszego dnia, i drugiego do 12 – lało non-stop. Całymi dniami chodziliśmy po górach smagani deszczem i wiatrami, było 12-15 stopni, zmęczeni, przemarznięci, zmoczeni. Jak wracaliśmy do Polski, to śmialiśmy się, że jedziemy do ciepłych krajów i ja sam osobiście usiądę pod palmą w Warszawie. Stąd moje zaziębienie, katar i kaszel, ale urlop mam do piątku, więc mam nadzieję na wyzdrowienie. Ale najważniejsze – wypocząłem tak, że zapomniałem o wszystkim, oderwałem się maksymalnie od spraw polskich i psychicznie odnowiłem się całkowicie. Ruch + psychiczny odpoczynek – cóż można żądać więcej.
Reklamy

Responses

  1. Lato w deszczu też może być kolorowe:-)
    Pozdrawiam.

  2. Ale to była taka wyprawa U.W., którą będę pamiętał do końca życia.

  3. Wróciłeś do ciepłego kraju, bez opadów. Nabierzesz zdrówka błyskawicznie:)
    Mam nadzieję, że w Kotorze świeciło słonko.
    Niestety pogody nie da się przewidzieć, ale jak się podobało można za rok powtórzyć.
    Sama zastanawiam się jaką ja będę miała pogodę w Macedonii – lecę w końcu września a pierwszy nocleg planuję w monastyrze Bigorski.
    Gdyby padało, to wprawdzie mniej, ale wraz będę się zachwycać.

    W pełni Cię więc rozumiem, że wróciłeś chory, zmęczony, ale szczęśliwy i zadowolony:)
    Do tego cieszę się, że znowu będzie co czytać:)

  4. Witamy na południu 😉

  5. Mario!
    Póki co Bałkanów mam dosyć. Cały czas na tapecie jest ten Tajwan, wszystka młodzież suszyła mi głowę, dlaczego nie jadę, nawet przewodnik wziął mnie na stronę i pytał, czy przypadkiem nie zwariowałem. A teraz jeszcze newslettery przysyłają mi wiadomości o lotach poniżej 2.000 zł., Chińczycy zaczynają promować loty via Pekin. Napisałem do Tymka, czy zaproszenie jest aktualne.
    ———-
    Gszczepa!
    A żebyś wiedział. Tak się czuję.

  6. Trzymam kciuki za Tajwan:)

  7. Czekam na odpowiedź Tymka, teraz nie ma czasu. Ale dzięki 😀

  8. Dziś rozmawiałam z koleżanką, która wróciła z objazdówki do Czarnogóry. W Durmitorze zepsuł im się motocykl, lało, było +7, reperacja trwała trzy dni – bo tam nikomu się nie spieszy. Wydali na dwie osoby przez 15 dni 8 tys. zł. Najniżej byli w Budvie i pn. Albanii.
    Zdecydowanie preferuję samolot:)

  9. „Głównie młodzież, tak mniej więcej do trzydziestki”. Jacku, młodo wyglądamy. Najmłodsza osoba spośród uczestników miała lat 31. Wszyscy pozostali tylko starsi ;).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: