Napisane przez: torlin | 17/09/2016

Religia a cywilizacja

islam2-600px

Maria wrzuciła wspaniały temat, inna rzecz, że nieskończony. Religia a cywilizacja. W tej naszej dyskusji będą niestety reprezentatywne dwie myśli, idee, w której pierwsza będzie przekonywać, że cywilizacji nie byłoby bez Boga, drudzy, że o cywilizacji decydowały przez wieku działania okołoreligijne, a nie sama wiara.

Pierwszy pogląd, pomijając fakt, że każda osoba mocno wierząca uważa to za aksjomat, ma bardzo silnych zwolenników. Arnold Toynbee, jeden z największych filozofów historii (historiozofii), specjalista właśnie od cywilizacji, rozwoju kultur, pisał: „Wierzę, że styl cywilizacji wyraża treści jej religii, (…) religia była źródłem witalności, które doprowadziło do powstania cywilizacji i następnie umożliwiło jej trwanie. Za każdym razem, gdy lud tracił wiarę w swoją religię, jego cywilizacja ulegała wewnętrznej dezintegracji społecznej i obcemu atakowi militarnemu. Cywilizację, która upadła w wyniku wiary, zastępowała nowa cywilizacja inspirowana przez inną religię”.

Po przeciwnej stronie barykady mamy Karola Marksa, czy Maxa Webera, że religia to jest opium dla ludu, jest to iluzja, czyli nasz świat zapakowany w formie paczuszki-niespodzianki pod nazwą „inny świat”.

No dobrze,  ale co to ma do cywilizacji. Ten sam Weber przecież wspaniale udowodnił, że cywilizacja protestancka brała pełnymi garściami z religii, a Émile Durkheim, że człowiek przeszedł od zwierzęcia do człowieczeństwa na zasadzie przejścia od profanum do sacrum.

Ciągle mi się wydaje że krążymy koło tematu, należałoby chyba rozróżnić religię od wiary w Boga. Ale czy można? Czy to jest możliwe? Bo dla mnie religia jest to wiara + zjawiska okołoreligijne. Co ma większy wpływ na budowę cywilizacja, sama wiara czy te zjawiska. Może należałoby napisać, co rozumiem pod terminem „zjawiska okołoreligijne” (świadomie piszę razem): dla mnie to są działania ludzi, ich tradycje, przyzwyczajenia, poglądy, formy działania, które nie mają żadnego punktu wspólnego z ich Bogiem, a jest jedynie wytworem ich własnej kultury. Ponieważ lepiej się czuję na gruncie katolicyzmu niż islamu czy buddyzmu, dam przykład tej religii – kiedy to Jezus kazał ubierać choinkę, chować pod nią prezenty, budować klasztory, fundować biblioteki, zabraniać in vitro. Kiedy Jezus powiedział, że papież jest nieomylny w sprawach wiary.

Co do tego, że utrata wiary powoduje utratę państwowości, to dzisiaj nikt chyba w to nie wierzy, można dać setkę przykładów, że to jest nieprawda. Ale powtórzę pytanie, czy decydujący wpływ na naszą cywilizację ma sama wiara w Boga, czy te czynniki okołoreligijne, które w gruncie rzeczy są wytworem samych ludzi. No dobrze – ktoś zapyta – ale czy sama wiara nie jest przypadkiem wytworem samych ludzi?

I jak wąż Uroboros pożeramy własny ogon. Ale jednocześnie bez przerwy się odradzamy.

Advertisements

Responses

  1. Religia wypływa z cywilizacji.

  2. I w tym jest Gszczepa cała rzecz, czy religia wypływa z cywilizacji, czy cywilizacja z religii

  3. Jak doczytam do końca „The Logic of Self-Destruction: The Algorithm of Human Rationality” Matthew Blakewaya, to będę znał odpowiedzi na takie pytania. Książka jest „gęsta”, na nic więc umiejętności szybkiego czytania. Trzeba rozumieć każde słowo i zdanie, żeby podążać za autorem w jego poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, co nami kieruje. Co sprawia, że zachowujemy się pozornie nieracjonalnie? Jaki jest związek pomiędzy emocjami, ich tłumieniem, zachowaniami i ewolucją? FASCYNUJĄCE…

  4. To co napisąłeś pięknie pasuje do wymyślonej pod poprzednim tematem mojej teorii nadwyżki.
    Rolnik, rzemiślnik czy inny prekariusz nadwyżkę produkuje własnym wysiłkiem. Wojownik nadwyżkę zdobywa, a kupiec osiąga wymianą.
    Jedynie kapłan i filozof konsumuje za darmo nadwyżkę stwożoną przez innych. Dość stabilnym w czasie dostawcą nadwyżki jest społeczeństwo zorganizowane w formie państwa. A wszelkiej maści teokracje, demokracje i inne kracje służą zbałamuceniu dostawców nadwyżki do zorganizowania się w państwo które nabywając patyny staje się cywilizacją.

  5. Lubię sobie myśleć, że religia powstała w odpowiedzi na pytanie: Dlaczego zachowujemy się moralnie.
    Jest to pytanie na które różni ludzie różnie odpowiadają.
    Część twierdzi, że Bóg nas takimi stworzył. Na tej bazie tworzą całe systemy religijne z infrastrukturą, nakazami, zakazami.
    Idąc dalej…. niektórym tak spodobały się struktury, że zapomnieli o pytaniu pierwotnym.
    Dlatego częściowo zgadzam się z Piotrusiem, że religia mogła rozwijać się gdy zaistniał nadmiar.
    Wydaje mi się, że religie czerpią z cywilizacji garściami, ale czy jest odwrotnie?…

    Niemniej jednak bez istniejącej duchowości u kapłanów, nikt nie chciałby się dzielić owym nadmiarem z nimi.
    A cywilizacja?
    „Cywilizacja – poziom rozwoju społeczeństwa w danym okresie historycznym, który charakteryzuje się określonym poziomem kultury materialnej, stopniem opanowania środowiska naturalnego i nagromadzeniem instytucji społecznych. Stanowi ona najwyższy poziom organizacji społeczeństw, z którymi jednostki identyfikują się. W skład cywilizacji wchodzą mniejsze jednostki, np.: narody, wspólnoty pierwotne czy inne zbiorowości.” za Wikipedią

  6. Mario, Piotrusiu, TesTequ!
    Mnie się troszeczkę inaczej wydaje. Cywilizacja jest to zespół ludzi mądrych. Religia była procywilizacyjna, gdy najlepsi synowie tej ziemi ubierali szaty duchowne. Dla przykładu tylko: Kazimierz Jagiellończyk miał syna Fryderyka, Św. Wojciech to potomek słynnej rodziny Sławników, czy Adam Sapieha, Książę Niezłomny, pochodzący z Sapiehów i Sanguszków. To byli myśliciele, filozofowie, mecenasi sztuki, ludzie mądrzy, ze wspaniałą genealogią. A teraz? Przepraszam. Kto idzie na księdza?
    Dlatego religia teraz nie jest pro-, a jest antycywilizacyjna.
    ——–
    Ale musimy poczekać, aż TesTeq skończy książkę, powie nam, jaka jest prawda. 😉

  7. Eee ? cywilizacja nie może być zespołem ludzi. Ludzie zbyt krótko żyją. To nawet nie może być coś materialnego, bo rzeczy materialne są wytworem cywilizacji. Cywilizacja to chyba idea, która potrafi w długim okresie czasu gromadzić wokól siebie ludzi. Ludzi ogromnie zróżnicowanych pod względem zasobów materialnych, intelektualnych i wszelakich innych a mimo to zdolnych do współdziałnia.

  8. Trzeci syn księcia zostaje księciem kościoła – nic w tym wzniosłego, ani dziwnego. Na przestrzeni dziejów dużo łatwiej i w większej liczbie znajdziesz dobrze urodzonych hulaków w sutannach. Teraz jest tak samo jak zawsze.
    Mała róznica w rodzimym grajdołku polega na zastąpieniu świętego kamerdynerem – stąd religia nie jest teraz pro.

  9. @Torlinie:
    Temat za szeroki, jak dla mnie.
    Prostuję tylko to „opium dla ludu” — Marks nie uznawał religii za iluzję, on uznawał jej „uspokajająco-przeciwbólowy” wpływ na relacje społeczne (w sensie: jeśli masz być poddany panu i oczekiwać zbawienia w przyszłym życiu, to nie będziesz stawał na barykadzie).

    Religia ma wpływ na cywilizację? Na pewno! Zobacz, jak bardzo chrześcijańska jest obecna socjaldemokracja.
    Czy religia nie ma wpływu na wyznających ją ludzi? Oczywiście! Zobacz jak bardzo niechrześcijańska jest chrześcijańska prawica 😛
    Czyli związki są złożone 😉

    PS.
    W pociągu podczytywałem historię papiestwa. Było o Pawle IV i Piusie IV. Paweł IV, osoba prywatnie bardzo pobożna, radykalna, była fatalna dla papiestwa — nawet późniejsi święci protestowali przeciwko jego rozumieniu roli inkwizycji, nieumiejętność kompromisu doprowadzała do wielu konfliktów, a jednocześnie wybaczenie dla bratanków tuszowało ich zbrodnie.
    I Pius IV, troje nieślubnych dzieci, wątpliwości co do jego życia prywatnego już za „papieżowania”. I wyprowadzenie Kościoła z wszystkich problemów, w które go wprowadził Pius IV. I wspaniały (dla Kościoła) bratanek.

  10. Piotrusiu!
    Celnie, ale obok. Dla mnie cywilizacja jest to suma mądrości ludzi ówcześnie żyjących, jeżeli było ich sporo, to wtedy cywilizacja kwitła. Na każdym etapie rozwoju ludzkości większość jest na tyle zdolna, że w dalszym ciągu jadłaby korzonki w jaskini na surowo, bo nie wymyśliłaby nawet rozniecania ognia. To był wielki impuls dla przedstawicieli duchowieństwa, ciągły napływ ludzi zdolnych, wykształconych, ze świetnych rodów, inteligentnych, mających inteligencję w genach, Ci ludzie mieli rozwój we krwi, byli przywódcami armii, wielkimi myślicielami, mecenasami sztuki, Wachmistrz teraz pisze o arcybiskupie, który stworzył handel Dniestrem. Zgadzam się z Tobą, że było wielu hulaków, ale sporo było tych pierwszych. A powiedz mi – dzisiaj – czym się wyróżnia jakikolwiek przedstawiciel polskiego duchowieństwa? Same intelektualne miernoty, a jak któryś ma coś w głowie, to go zaszczują.
    —————–
    PAK-u!
    I tutaj widać doskonale, jak wielki wpływ na mnie miała propaganda komunistyczna, ona to stworzyła „opium dla ludu”, i ja jak głupi piszę to samo. Marks pisał o opium ludu (mas), a to jest coś innego.
    Marks napisał w krytyce heglowskiej: „Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu”.
    I tutaj jest ta różnica, piszesz: „Marks nie uznawał religii za iluzję, on uznawał jej „uspokajająco-przeciwbólowy” wpływ na relacje społeczne” – mnie się wydaje, że Karol miał coś innego na myśli. On uznawał religię za iluzję, ale uznawał, że stworzył on ją sobie we własnej głowie uciśniony, poddany. „Prawdziwe szczęście ludu wymaga zniesienia religii jako urojonego szczęścia ludu. Wymagać od kogoś porzucenia złudzeń co do jego sytuacji to znaczy wymagać porzucenia sytuacji, która bez złudzeń obejść się nie może. Krytyka religii jest więc w zarodku krytyką tego padołu płaczu, gdyż religia jest nimbem świętości tego padołu płaczu.
    Krytyka zniszczyła urojone kwiaty, upiększające kajdany, nie po to, by człowiek dźwigał kajdany bez ułud i bez pociechy, ale po to, by zrzucił kajdany i rwał kwiaty żywe. Krytyka religii uwalnia człowieka od złudzeń po to, by myślał, działał, kształtował własną rzeczywistość jako człowiek, który wyzbył się złudzeń i doszedł do rozumu; aby obracał się dokoła samego siebie, a więc dokoła swego rzeczywistego słońca. Religia jest jedynie urojonym słońcem, które dopóty obraca się dokoła człowieka, dopóki człowiek nie obraca się dokoła samego siebie”.
    Ma również rację Lenin pisząc: ” jak bezsilność dzikusa w walce z przyrodą rodzi wiarę w bogów, diabły, cuda”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: