Napisane przez: torlin | 12/10/2016

Mało znany brat Władysława i Jana czyli historia alternatywna

waza

Karol Ferdynand Waza był bratem Władysława IV i Jana Kazimierza, a jednocześnie prawnukiem Zygmunta Starego i Bony (Zygmunt Stary – Katarzyna Jagiellonka – Zygmunt III Waza). „Karol Ferdynand uchodził za skąpca, gospodarzem był znakomitym, swoje dobra kościelne doprowadził do stanu kwitnącego, na potrzeby społeczne umiał nie szczędzić grosza. Wróg pustosłowia, rzeczywiste potrzeby szanował i lubił się otaczać ludźmi do rzeczy. Zdecydowany i stanowczy, wiedział zawsze czego chce – jak pisał w „Rzeczpospolitej obojga narodów” Paweł Jasienica.

20 maja 1648 roku zmarł w wieku 53 lat Władysław IV, król Polski i wielki książę litewski, a rok wcześniej zmarł niespodziewanie jego sześcioletni synek Zygmunt, szykowany na następcę tronu. Jako pretendenci na nowego króla wystąpili dwaj bracia: Jan Kazimierz (lekkomyślny, kłótliwy, rozrzutny) oraz Karol Ferdynand (surowy, pracowity, oszczędny, o szlachetnym charakterze). Na początku szukali sprzymierzeńców, za Karolem Ferdynandem stanęli papież Innocenty X i cesarz Ferdynand III, książęta Rusi z Jeremim Wiśniowieckim na czele oraz rody Sapiehów, Zasławskich i Chodkiewiczów. Za Janem Kazimierzem stanęli Francuzi, Ossoliński, Ludwika Maria, ewangelicy z Litwy, a więc przede wszystkim bracia Radziwiłowie, bojący się kontrreformacji. I mało co nie doszło do wojny domowej, Ossoliński trzymał z jednej strony wojska, a Wiśniowiecki z Dominikiem Zasławskim z drugiej.

Bracia Wazowie proponowali dwa różne sposoby załatwienia sprawy Chmielnickiego, Karol dążył do całkowitego unicestwienia buntujących się Kozaków, Jan Kazimierz był za pokojem. W tej patowej sytuacji do Karola Ferdynanda wysłano dwóch mediatorów: biskupa warmińskiego Wacława Leszczyńskiego i biskupa chełmskiego Stanisława Pstrokońskiego, aby ten wycofał się z walki o tron.

I tu następuje najbardziej humorystyczny fragment, Karol Ferdynand wycofuje się pod wpływem listu Chmielnickiego uzależniającego zakończenie buntu Kozaków na Zaporożu od jego rezygnacji i wybrania na króla Jana Kazimierza. Boże, Ty widzisz i nie grzmisz… Wybór Jana Kazimierza to jest 17 dzień listopada 1648 roku, czyli było to po Żółtych Wodach, Piławcach i Korsuniem, a w trakcie oblężenia Lwowa (właśnie spod Lwowa Chmielnicki wysłał list popierający). I co było po tym? Zakończył bunt? A gdzie tam, po Lwowie zaatakował Zamość, a później nastąpiło oblężenie Zbaraża. Z jednej strony kanclerz wielki koronny Ossoliński nie dopuścił do stworzenia przy królu Janie Kazimierzu pospolitego ruszenia, z drugiej namówił chana Islama Gireja do odstąpienia Chmielnickiego w Zborowie, ten się natychmiast zgodził, bo nie zależało mu na osłabionej Rzeczpospolitej. Król Jan Kazimierz najpierw mówi, że z Chmielnickim nie będzie gadał, bo rokowania z nim są niemożliwe, gdyż jeszcze przed atakiem na Zbaraż król ogłosił Chmielnickiego zdrajcą i wyznaczył za jego głowę nagrodę. A następnie przyjmuje tego zdrajcę na audiencji, jak pisał ówczesny kronikarz: ” Trzeciego potym dnia od ugody, ruszyły się wojska Tatarskie ku Zbarażowi, za nimi Kozackie tłumy, wprzód jednak niźli odciągnęli, sam Chmielnicki do obozu naszego przyszedł, aby osobą swoją Króla Je Mść przeprosił, a tam przed majestatem jego upadłszy do pokłonu zawinione karanie odpraszał sobie, upłakiwując, a przy tym powolne chęci i wiarę właściwą Królowi Je Mości utwierdzając„.

I co? Zaraz po tym były kolejne bitwy, a później Beresteczko i Batoh. Aż po Żwaniec, gdzie 30.000 polskich wojsk nie dało rady dwukrotnie mniej licznemu wojsku Chmielnickiego, bo ten listownie poprosił o wstrzymanie pochodu armii i przysłanie komisarzy na rokowania, gdyż w przeciwnym razie podda się Rosji lub Turcji.

Może jednak lepiej było wybrać Karola Ferdynanda na króla.

Reklamy

Responses

  1. Los siedemnastowiecznej Polski zawsze napawa mnie smutkiem. Jakoś nie potrafię nawet za bardzo czytać o tym.

  2. Jak ja o Wołyniu i 1939 roku.
    Za Jana Kazimierza ludność kraju zmniejszyła się o jedną trzecią, a w niektórych regionach nawet o połowę. O 1/3 spadła produkcja zbożowa i zwierzęca. Miasta i wsie obróciły się w perzynę. Ale najgorsze były straty moralne: nieufność wobec króla, ksenofobia, wrogość religijna, samowola magnatów, ciągły brak pieniędzy na wojsko, zanik odpowiedzialności obywatelskiej szlachty.
    A jednocześnie był to jedyny król, który potrafił ocenić sytuację przewidując rozbiory.

  3. Jest taka świetna książka, Mocarstwa Świata (1500-2000), Paul Kennedy. Który wskazując na mocarstwa na początku XVI wieku już, pisze o Polsce, że pomimo rozległości terytorialnej miała problemy strukturalne i dlatego nie zalicza jej do państw którymi się będzie zajmować w swojej pracy.

  4. Jeżeli chodzi o XVI wiek, to może przesadził troszkę, ale jeżeli weźmiemy cały ten okres 1500-2000, to jak najbardziej miał rację.

  5. Wiesz, Torlinie, że większość mojego o historii myślenia zasadza się na stawianiu pytań w rodzaju „czy można było inaczej?” i na szukaniu próby odpowiedzi na nie, przeważnie zresztą uwieńczonej sukcesem, czyli znalezieniem jakiejś innej możliwej drogi, które to zabawy utarło się nazywać historią alternatywną. Znając Twoje deterministyczne podejście do historii to przede wszystkim chciałbym wyrazić swoją prawdziwą radość z tego, że nawet Ty potrafisz stawiać tego rodzaju pytania (czyli przyjmujesz milczące założenie, że „mogło być inaczej”:)) i że szukasz odpowiedzi na nie… Tyle że ten akurat przykład jest nieszczęśliwie dobrany z tej prostej przyczyny, że alternatywna historia najprawdopodobniej skręciłaby w zupełnie inną stronę, bo Karol Ferdynand zmarł w maju1655 roku i najprawdopodobniej najazd szwedzki trafiłby akuratnie na interregnum, zatem nasza szlachta nie miałaby dylematów moralnych z wyborem między dwoma królami, tylko problem czy zaakceptować jako króla Karola Gustawa… Skoro w historii rzeczywistej część niemała takiego wyboru dokonała, to najprawdopodobniej wobec śmierci Karola Ferdynanda i bardzo niejasnej sytuacji Jana Kazimierza, który być może byłby jakimś nie za bardzo się liczącycm pretendentem, a być może już po swojej klęsce w tej elekcji, gdzie stawałby przeciw bratu, dokonałby tego wyboru, który go i tak za dwadzieścia lat miał doprowadzić do opactwa w Saint-Germain-des-Prés i zamiast pretendenta mielibyśmy jakiegoś zapomnianego mnicha… Summa summarum najpewniej byśmy w wyniku najazdu szwedzkiego popadli w jakąś długotrwałą od Szwecji zależność, a mając próbkę tego, co nam w rzeczywistości zafundowali najeźdźcy zapewne bylibyśmy rozgrabieni do cna i być może to by wreszcie spowodowało jakiś powszechny opór, ale ten z braku zwornika w postaci osoby legalnego króla, zapewne o niepodległość (i to jeszcze pytanie czy Rzeczpospolitej Obojga Narodów, czy Polski i Litwy odrębnie) walczyłby wiele lat i z nieznanym skutkiem w postaci kondycji kraju po jej wywalczeniu…
    Kłaniam nisko:)

  6. Niektórzy twierdzą, że Jan Kazimierz był najgorszym polskim królem (w sensie skutków panowania, bo przecież miał i dobre „momenty”). Może więc jakakolwiek odmiana byłaby lepsza?

  7. Kłopot jest z tym Wachmistrzu, że Twoja kontra zawiera elementy pytyjskie, wtedy jeszcze nie wiadomo było, że umrze. A może umarł z tego powodu, że go odrzucono? Moim zdaniem na pewno był uczulony na Szwecję patrząc, jak przymila się do nich jego brat.
    —————–
    PAK-u!
    Był najgorszym, ale przypuszczam, że Jagiełło czy Kazimierz Wielki nie wykombinowaliby czegoś lepszego. Cała sytuacja była ponad możliwości rozwiązania

  8. Uwielbiam takie rozkminy historyczne 🙂 Bardzo jestem ciekaw, jak potoczyłaby się nasza historia, gdyby królem zamiast Jana Kazimierza został jednak Karol… Z tego, co tu piszesz, wydaje mi się, że Karol miał po temu większe predyspozycje…

    Wachmistrz tu wszakże, iż Karol dosyć szybko zszedł, wobec tego zastanawiam się, czy gdyby obrano, miałby w ogóle szansę się wykazać?

    Pozdrawiam Cię serdecznie, jak zawsze 🙂

  9. Bardzo Ci dziękuję.
    Ps. Celcie, co to są rozkminy?
    Wrzuciłem do Wujaszka Googla, i okazało się, że rozkminy to są głębsze przemyślenia niektórych spraw, na temat śmierci, życia i jego sensu, na temat ludzi. A zdaniem respondentów pochodzi to od wyrazu kminić: rozumieć, pojmować. Nie znałem, ale i tak nawet nie usiłuję nadążać za gwarą uczniowską.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: