Napisane przez: torlin | 15/10/2016

Związek Wielkiej Młodzieży

zwiazek-walki-mlodych

Na początku postanowiłem skopiować część swojej notki poświęconej Fałatowi „Pragmatyk czy zdrajca„:

Od dawna w blogach par excellence politycznych spotyka się dyskusję na temat postępowania wobec zaborców (i innych nacji gnębiących nasz naród) Wielkich Polaków. Wspaniałym przyczynkiem do tego tematu była dla mnie książka „Między romantyzmem a pragmatyzmem” Tadeusza Bodio. Jest prawdą, że od ponad 200 lat polska psychohistoria zawiera dwa podstawowe, będące ze sobą w permanentnym konflikcie, sposoby myślenia o polityce, „dwa odmienne podejścia do problemów polityki, dwa różne style myślenia, przeżywania i działania politycznego: romantyczny i pozytywistyczny”. I nie chodzi mi tutaj o Romantyzm jako prąd ideowy występujący w literaturze i sztuce, ale o sposób spoglądania politycznego.

Dla romantyków najważniejszym było z jednej strony państwo, z jego narodem, językiem, kulturą, religią, zwyczajami; z drugiej zaś uważali, że cała polityka wobec zaborców musi opierać się na niewzruszonych zasadach etycznych, Polacy powinni działać w sposób światły, sprawiedliwy, nie idąc na żadne moralne kompromisy. Pragmatycy mieli inne zdanie na ten temat, uważali, że najważniejsza jest praca organiczna, u podstaw, aby rozwijać kraj trzeba iść na współpracę ze światłymi przedstawicielami wielkich mocarstw. Romantycy wywoływali kolejne powstania, najczęściej w najmniej korzystnym momencie, pragmatycy po kolejnej klęsce usiłowali podnieść kraj z upadku.

Najczęściej przywoływanymi nazwiskami pragmatyków są: Adam Jerzy Czartoryski, przyjaciel cara Aleksandra I i minister spraw zagranicznych Rosji, Franciszek Ksawery Drucki – Lubecki, Agenor Gołuchowski jako minister spraw wewnętrznych, a przedtem Alfred Józef Potocki jako premier Austro – Węgier, a także Stanisław Koźmian – w latach 1869-1870 poseł do Sejmu Krajowego i deputowany do wiedeńskiej Rady Państwa. Wszyscy wymienieni starali się poprawiać los Polaków idąc na współpracę z władzami zaborczymi.

I można powiedzieć, że dyskusja pomiędzy romantykami (choćbyśmy mieli zginąć – żadnych rozmów) a pragmatykami (trzeba się z ciemiężycielem jakoś dogadać i poczekać na dobry moment) toczy się do dnia dzisiejszego. Jedynym wyjątkiem jest właściwie okres okupacji hitlerowskiej, gdzie pragmatyków nie było. Ale w tym wyjątku znowu jest wyjątek dotyczący Powstania Warszawskiego, który romantycy chcieli koniecznie wywołać, a pragmatycy krzyczeli, że to tylko niepotrzebnie wykrwawi naród polski, a nie da żadnych efektów.

Niemniej trzeba jeszcze raz podkreślić, że idee romantyzmu miały olbrzymi, niekwestionowany wpływ na rozbudzenie świadomości narodowej, utrzymania języka polskiego, zrozumienie sytuacji polskiego chłopa, ugruntowanie ważności norm etycznych w świadomości narodu. Osiągnięcia pragmatyków są też imponujące: rozwój przedsiębiorczości, przemysłu, handlu, instytucji finansowych, wydawnictw”, bo to ma bardzo dużo wspólnego z niniejszym tekstem. A chodzi o wprost niewiarygodną walkę o nazwę małej uliczki na Ursynowie, która zwie się „ulicą Związku Walki Młodych”. Już cztery razy mieszkańcy obronili nazwę, teraz jest piąty atak, chyba najpoważniejszy.

Najprościej jest zajrzeć do Wikipedii, i trzeba przyznać, że nawet tam nie można znaleźć jakichś niesamowicie kompromitujących materiałów na temat tej organizacji. W czasie wojny walczyli z okupantem, brali udział w Powstaniu Warszawskim, a ich deklaracje ideowe są naszym codziennym chlebem:

Podstawowe cele organizacji:

  • Prawo wyborcze, tak bierne, jak i czynne, powinno przysługiwać wszystkim osobom, które ukończyły 18 rok życia.
  • Czas pracy młodzieży należy ograniczyć do 6 godzin na dobę przy zapewnieniu równej płacy za równą pracę.
  • Wyzwoloną ziemię należy oddać ludowi polskiemu, w szczególności młodzieży wiejskiej.
  • Należy stworzyć powszechne i bezpłatne szkolnictwo w tym średnie i wyższe.
  • Konieczny jest rozwój i udostępnienie na rzecz młodzieży instytucji zajmujących się ochroną zdrowia oraz obiektów kultury i rozrywki.

Kto się pod tym nie podpisze? Pisałem już po wielokroć, że nie można patrzeć na okres do 1948-49 roku z punktu widzenia dzisiejszego, to były inne czasy. Masowa emigracja ze wsi, w czasach Międzywojnia nieprawdopodobnie biednej i przeludnionej, w poszukiwaniu lepszego życia, spowodowała uwierzenie w ideały komunistyczne. A kto z ręką na sercu nie uwierzyłby?  Przyjdziesz do nas, dostaniesz pracę, bezpłatną szkołę lub kursy, leczenie, rozrywkę i sport, a po pewnym czasie mieszkanie. Pisze w Gazecie Wyborczej Aleksandra Boćkowska dla przykładu o dwóch członkiniach:

„- Regina to ówczesna „siłaczka”. Dziewczyna z najbiedniejszej rodziny mieszkającej w bardzo biednej wsi na Kielecczyźnie. Rodzice są analfabetami, nie zachęcają jej do nauki, ale ona marzy, by zdobyć wykształcenie. Tak bardzo, że gdy nie dostaje się do liceum pedagogicznego, próbuje utopić się w rzece! Potem jednak to liceum kończy, ale zamiast pójść na wymarzone studia, wyjeżdża pod Koszalin, gdzie organizuje wiejską szkołę. Tam zmaga się ze światem, który wyobrażała sobie inaczej.

Adela – uśmiechnięta, wiotka dziewczyna z szopą kręconych włosów – to zaangażowana społeczniczka. Pracuje w GS w Domaradzu i marzy, by na wsi żyło się lepiej. Zakłada dziewczęcą drużynę sportową i musi stoczyć bój o krótkie spodenki. Bo widok dziewczyn w szortach budzi zgorszenie. Z pomocą przychodzi dopiero ksiądz, wielki miłośnik sportu. Kiedy on zezwala na krótkie spodnie, wieś się poddaje. Jest działaczką Ligi Kobiet i buduje jej lokalny oddział. W tle cały czas zmaga się z alkoholem. Nauczyła się pić od kolegów z pracy, oni chodzili pijani od rana. I niestety, nigdy się od tego nie uwolniła”.

Przypominam sobie jednego z kierowników którejś z tam placówek w organizacji, w której pracowałem. Był przewodniczącym reżimowej organizacji związkowej w latach 80. ubiegłego wieku. Z punktu widzenia dzisiejszego walca, który rozgniata wszystko na swojej drodze, nie bacząc na szczegóły, ten człowiek powinien być natychmiast rozstrzelany. Tymczasem ja go pamiętam jako działacza, który walczy o wszystkich pracowników, a nie tylko o swoich członków. Pamiętam ciągłe dyskusje z dyrekcją, gdy ta tłumaczyła przewodniczącemu, że on nie ma nic do sprawy, bo pani/pan X nie są członkami organizacji związkowej, a ten z kolei tłumaczył, że związek jest dla wszystkich, a nie elitarnym sprzysiężeniem. Zrobił bardzo dużo dla wszystkich pracowników. Wtedy to już był bardzo starszy człowiek, pewnie już nie żyje, ale już widzę prokuratorów znęcających się nad nim za sprzyjanie komunistom.

Ludziom podchodzącym obiektywnie do sprawy nie jest lekko w obliczu wzmożonych akcji radykałów wielbiących rozwiązania biało-czarne.

Reklamy

Responses

  1. Uwielbiam słowo psychohistoria.

    Zdecydowanie jest pragmatykiem.

  2. A ideowi ludzie w PRLu byli i robili nieraz dużo dobrych rzeczy. Kluczowe jest w którym kierunku się ideowość kieruje, czy na destrukcję „wroga”, czy na pozytywizm. Teraz to też aktualne.

  3. Ja po prostu Gszczepa za długo żyję i za dużo pamiętam. Znam mnóstwo ludzi, którzy pracowali za komuny należąc jednocześnie do jakichś tam organizacji (nie tylko o partię chodzi), niczym się nie zeszmacili, a zrobili bardzo dużo dobrego.A już w latach 90. usłyszałem – dla przykładu – o Krajewskim, że to świństwo, że on w tych czasach grał, bo powinien w formie protestu nie grać. Pan Janeczek, bardzo nam potrzebny w czasach komuny, m.in. z tekstami Passenta, musiał ściskać dłoń Cyrankiewicza. Czy ktoś teraz to mu wypomina? Musiał, żeby istnieć.
    A z drugiej strony UB i SB umiało łamać ludziom charaktery. Jak postąpiono z Jasienicą.

  4. Te sprawy nie sa „medalem majacym dwie strony”. Na potwierdzenie mozna znalezc wiele przykladow z historii wielu krajow. Jednym z problemow sa proby narzucania przez waska grupe „ideologow” jednego wzorca oceny rzeczywistosci. Zazwyczaj jest to spowodowane doraznymi, partykularnymi motywami bez glebszej analizy przeszlosci jak i przyszlosci. Korzystajac z pobytu w Polsce zaglebilem sie w lekture roznych publikacji. Jedna z nich to „Od Uprzemyslowienia w PRL do Deindustrializacji Kraju”.Druga zas to „Patologia Transformacji”. Moim zdaniem obie wymagalyby szerszej dyskusji, gdyz sa proba analitycznej oceny stanu rzeczy na przestrzeni minionego 20-to lecia – jak to zwykle bywa przeszlosc rzutuje rowniez na przyszlosc. Jednak , jak zauwaza jeden z autorow, zastosowano wobec prac zasade „przemilczenia na smierc”, gdyz konstatacje autorow nie sa zupelnie w zgodzie z wykladnia oficjalnego PR.

    Pozdrawiam

  5. Vandermerwe, jak brzmi wykładnia oficjalnego PR ?

  6. @ Piotrus,

    „Wyniki badan zawarte w tej ksiazce wchodzily w kolizje z hurraoptymistyczna oficjalna ocena 25-lecia transformacji w Polsce.”

    To jest cytat z pierwszego z wymienianych opracowan. Co do szczegolow prosze siegnac do wymienionych prac.

    Pozdrawiam

  7. Nie znam tych opracowań, ale czasami marni autorzy wyprzedzają porażkę swych dzieł zastrzeżeniami, że są one kontrowersyjne, prześladowane itp.

  8. @ TesTeq,

    „Nie znam tych opracowań….”

    W jakis sposob to uniemozliwia dyskusje, nieprawdaz?

    Pozdrawiam

  9. Vandermerwe prwadopodobnie nieporozumienie.
    Ja prosiłem o oficjalną wykładnię, nie zaś o subiektywne odczucia wchodzące w kolizję.
    Skoro nie znam hurraoptymistycznej oficjalnej oceny to nie mogę ustosunkować się do ocen wchodzących w kolizję.

  10. Przeżyłem świadomie ostatnie ćwierćwiecze i mja subiektywna ocena jest hurraoptymistyczna.
    Ostatnie 25 lecie było najwspanialszym ciągu ostatnich trzystu lat historii mojej ojczyzny. Nie spotkałem nikogo kto sądziłby inaczej.
    Wyjątek jakim są politruki na etacie tylko potwerdza regułę.

  11. Na temat opracowania dyskusja jest oczywiście niemożliwa. Na temat marnych autorów? Jak najbardżiej! 😀

  12. @ Piotrus,

    „mja subiektywna ocena jest hurraoptymistyczna.”

    Oczywiscie moze byc, kazdy ma do tego prawo. Nie zmienia to jednak wynikow analiz, ktore bardziej obiektywnie oceniaja przeszlosc. By nie bylo nieporozumien. Wspomniane analizy nie kwestionuja transformacji jako takiej, gdyz byla obiektywna koniecznoscia. Sa natomiast krytyczne wobec niektorych zasad jakie stosowana w trakcie prywatyzacji potencjalu przemyslowego. Jako ciekawostke dodam, ze mniej wiecej w tym samym czasie , mozna powiedziec rownolegle, dokonywala sie transformacja systemu politycznego a co za tym idzie rowniez zmiany w gospodarce RPA. Oba kraje, Polska i RPA, startowaly z roznych pozycji, w Polsce gospodarka centralnie sterowana, w RPA kapitalistyczna, niemniej oba kraje dotarly do tego samego punktu wlasnie nazwanego deindustrializacja, a czytajac wspomniane opracowania stala sie to za sprawa podobnych bledow. W
    jednym i drugim przypadku bledy przeszlosci beda mialy wplyw na przyszlosc , o ile nie wprowadzi sie odpowiednich dzialan korygujacych.

    @ TesTeq,

    Nie bardzo wiem jak dyskutowac o marnych autorach, jesli Pan ich nie wskaze, pomijajac samo uzasadnienie takiej oceny.

    Pozdrawiam

  13. Vandermerwe niestety nie mogę odnieść się do tez których nie znam – więc traktuj moje opisy i oceny jako zupełnie subiektywne.
    1. Życie gospodarcze płynie jak rzeka – to znaczy nie ma alternatywnych koryt. Płyniesz i widzisz brzegi – ograniczenia. Patrzysz w przód i sterujesz by nie rozbić się o brzeg, ogladsz się za siebie widzisz niewykorzystane odnogi.(nie zawrócisz by wpłynąć w równoległe koryto, bo nie wiesz czy aktualnie istnieje)
    2. Ścieżek transformacji było bardzo wiele, gdyby istniały jeszcze dodatkowe możliwości – pewnie też zostałyby przećwiczone.
    3. Z przyczyn ustrojowych i geopolitycznych trudno jest mi czynić porównania PRL z RPA (szczególnie przy braku znajomości RPA)
    Niemniej transformacja systemu PRL to eufemizm określający reanimację bankruta. Przy czym bankructwo finansowe było niczym wobec bankructwa idei, struktury i sensu istnienia.
    4. To, że przeszłość ma wpływ na przyszłość jest truizmem. A działania korygujące są naturalnym procesem w realizacji celu. (tyle ogólności)

  14. @ Piotrus,

    ” ….to znaczy nie ma alternatywnych koryt”

    Rzecz w tym, ze wlasnie ma, tak jak kazdy aspekt naszego zycia. Ludzie dokonuja wyboru i jest rzecza oczywista, ze decydujac tak lub inaczej bronimy podjetych decyzji. Nie znaczy to, ze byly one jedyne i absolutnie wlasciwe. Dawno temu znany polityk PRL powiedzial, iz PRL jest „uwienczeniem 1000 -letniej historii Polski”. Rzecz skonczyla sie w 1989 roku. Moze gdyby sluchal glosow krytycznych…… Warto o tym pamietac rowniez dzisiaj, gdy Polska jest w stanie swoistego „tumultu politycznego” – rzeczy nie dzieja sie bez powodu. Podobnie jest po tej stronie globu. Gdyby +-10 lat temu posluchano krytycznych uwag zawartych w pracach podobnych do tych, ktore dyskutujemy moze nie byloby dzisiaj w Poludniowej Afryce politycznego kryzysu, zamieszek na uniwersytetach i gospodarki w stanie zastoju. Jak mawial tutejszy prezydent, „rzeczy mialy miec sie dobrze az do ponownego przyjscia Jezusa”.

    Pozdrawiam

  15. vandermerwe pisze: jak zauwaza jeden z autorow, zastosowano wobec prac zasade „przemilczenia na smierc”, gdyz konstatacje autorow nie sa zupelnie w zgodzie z wykladnia oficjalnego PR.

    To ta kwestia sprowokowała mnie do komentarza o „marnych autorach”. Wiele jest dzieł i opracowań niosących wartość dla czytelnika. Ale uderzanie w wysokie tony, że wobec mnie Autora przez duże A zastosowano celowe przemilczenie jest ułudą. Po prostu nikomu nie chciało się opracowania przeczytać, a gdy przeczytał, guzik go to obchodziło, bo nie dało się na tym zarobić.

  16. Vandermerve
    – Gdyby Rzymianie posiadali złoto Inków z pewnością podbiliby Persję.-
    Niby zdanie jest prawdziwe,ale jakoś prawdziwe kulawo. Podobnie jest z wieloma analizami gdybaniami dotyczącymi przeszłości.
    Do dyskusji skłoniła mnie sekwencja przytoczona przez TesTeq’a

  17. Dawno tu nie zaglądałam , choć zawsze tu ciekawie . 🙂

    Mam wrazenie , że każdy z nas żyje w innej Polsce , każdy ma swoje subiektywne spojrzenie.

    Porównując życie moich koleżanek w Szwecji i Kanadzie, mam wrazenie, że
    Polska raczej się ekonomicznie cofa. 😉

    O porownaniu Polski z krajami afrykanskimi też nic nie napiszę , bo nie znam realiów tam, choć moja inna koleżanka całkiem dobrze się ma w Maroko, czyli w Afryce północnej, jak by nie patrzeć.

    Jest tam a nie w Polsce, bo tam Jej się lepiej żyje.

    W Kanadzie natomiast porównuje się Polskę ( poziom ekonomiczny życia ludzi) do krajów Ameryki ale tej łacińskiej.

    I jednak nadal duży odsetek ludzi ( zwłaszcza młodych )
    z tego naszego polskiego dobrobytu stara się wyjechać i wyjeżdża, dlaczego ? .. skoro tu tak dobrze wszystkim jest.
    Tak z ciekawości, czy są prowadzone statystyki, ilu młodych Polaków w ciągu ostatniego 25-lecia wyjechało z kraju?

    Odnośnie pomysłu na lepszy przyrost naturalny podała Hanna Bakula na swoim blogu , wzorujac się na Dani, polecam bo ciekawe . 🙂
    Pa! 😉

  18. Zafascynowany jestem dyskusją, i jestem pełen podziwu. Przepraszam za milczenie, mam nadzieję, że się poprawię.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: