Napisane przez: torlin | 13/11/2016

O tempora, o mores! czyli być zawsze w odpowiednim miejscu

Nieokreœlony fotograf Kapucyni warszawscy na cmentarzyku przy ul. Miodwej przy grobowcu gen. Józefa Rautenstraucha (1773-1842), ok. 1855 r.

Podczas przeglądania albumu warszawskiego rzuciło mi się w oczy powyższe zdjęcie z 1855 roku nieznanego fotografa, przedstawiające kapucynów warszawskich na cmentarzyku przy ul. Miodowej przy grobowcu gen. Józefa Rautenstraucha. Józef Rautenstrauch, zaraz zaraz, skąd ja znam to nazwisko. Czy to nie był przypadkiem adiutant Poniatowskiego? I nazwisko kojarzy mi się z jakąś zapomnianą pisarką związaną z Czartoryską w Puławach. I od słowa do słowa zaczęła się rozmowa.

O tempora, o mores! Co to były za czasy, to właściwie tylko przełom XIX i XX wieku mógłby się z nimi równać. Całą notkę powinienem podzielić na trzy osoby, każda jest fascynująca pod innym względem. Jeżeli chodzi o bohatera podstawowego znowu należy zadać kardynalne pytanie, czy to był bohater czy zdrajca:

Józef Rautenstrauch był:

  • synem znaturalizowanego kupca bławatnego,
  • sekretarzem Stanisława Augusta Poniatowskiego,
  • król go nobilitował jako 17-letniego chłopaka,
  • i mianował go porucznikiem, gdy on miał 20 lat,
  • w powstaniu kościuszkowskim, uczestniczył w obronie Warszawy m. in.  pod Powązkami, w 1794 roku został mianowany sztabskapitanem jako adiutant przyboczny Naczelnika Tadeusza Kościuszki,
  • został adiutantem księcia Józefa Poniatowskiego, przechodząc razem z nim te same koleje losu, od bawidamka w Pałacu pod Blachą po bohatera kampanii 1807 roku, odznaczony za nią Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari, był razem z Księciem aż do Lipska,
  • a jednocześnie później służący wiernie carom, służalczo wypełniając ich politykę, łącznie z tłumieniem ruchów rewolucyjnych i niepodległościowych, odznaczony najwyższymi orderami Imperium Rosyjskiego, generał z dostępem do carskich uszu,
  • a jednocześnie pomagający Polakom – uczestnikom powstań, w ich ciężkiej sytuacji życiowej,
  • i realizujący swoją pasję, czy rozwój teatrów na ziemiach polskich.

Jego pierwsza żona, Helena z Dzierżanowskich Rautenstrauchowa, była kochanką Aleksandra I. I carowi urodziła syna, Gustawa Ehrenberga, Aleksander I przez lata łożył na utrzymanie syna i wychował sobie członka tajnego Stowarzyszenia Ludu Polskiego, skazanego na śmierć przez Mikołaja I, a po ułaskawieniu wysłanego na 20 lat na Syberię.

Jego druga żona, Łucja z Giedroyciów Rautenstrauchowa nie chciała mieć nic wspólnego z mężem, zajęła się pisarstwem, podróżami i ich opisywaniem. Ale lista osób, których znała i z którymi się przyjaźniła, robi wrażenie nawet na przeciętnie zorientowanej osobie: 

  • w Wilnie poznała Napoleona, który ją wysłał na dwór Józefiny (miała wtedy 14 lat),
  • w Paryżu poznała Tadeusza Kościuszkę,
  • przyjaźniła się z Odyńcem, Domeyką i Mickiewiczem,
  • była uczennicą paryskiego malarza Julesa Coigneta,
  • Norwid zadedykował jej wiersz:
  • DO KTÓREJ Z TYCH TRZECH RZECZY…

    Do której z tych trzech rzeczy wracać pozwolono?
    Do ojczyzny, do kraju, czy do społeczeństwa?
    Do pierwszej równie trudno którąkolwiek stroną —
    Drugi jest ziemią, i to bez błogosławieństwa.
    Pozostaje społeczność… Ta w trzy karnawały
    Tem prędzej zapomina, im kto więcej stały…
    1857.

    A w końcu swojego życia osiadła w Puławach, gdzie zrobiła tyle dobrego, że pamiętają ją do dziś.

    I spróbujmy ocenić całą trójkę, to byli dobrzy Polacy, czy źli?

 

Reklamy

Responses

  1. Wydaje mi się, że chcesz byśmy podeszli do pytania jak komunista do ceny cukru – cukier kosztuje 3 zł. Za ile go kupisz to juz twoja prywatna sprawa.
    Skoro Polska powstała to znaczy, że robili dobrze. Więcej nawet – każdy miał w tym akcie swój mały indywidualny pozytywny udział – nawet Car Mikołaj.

  2. „I spróbujmy ocenić całą trójkę, to byli dobrzy Polacy, czy źli?”

    Przede wszystkim nalezaloby jakos zdefiniowac pojecie „dobrego” i „zlego” Polaka. Poza tym „jest czlowiek i sa jego czasy”, ktorych pozniejsze pokolenia nie znaja i nie rozumieja. Jakis czas temu, chyba w tym miejscu, wspomnialem o mojej baci, ktora „na Rosje zlego slowa nie dala powiedziec” (carska Rosje). Lubila opowiadac o „bialych nocach” w Petersburgu, podrozach po Rosji, deklamowala wiersze rosyjskich poetow – przeciez to byly jak najbardziej pozytywne wspomnienia i opowiesci o kraju zaborcy, ciemiezcy. W ramach kategorii „zlego” i „dobrego” Polaka i jak najbardziej istniejacej w obecnej Polsce antyrosyjskiej „histerii” moja babcia zajela by miejsce gronie tych gorszych Polakow – nie zlych ale takich gorszych. Oczywiscie to o wiele mniej wazna historia i od tej opisanej ale potwierdza wielowymiarowosc zycia jak i mozliwych ocen.
    Nie jestem pewien czy nalezy stawiac pytania jak powyzej – ostroznosc jest wielce wskazana.

    Pozdrawiam

  3. Piotrusiu! Vandermerwe!
    Nie możecie mi zarzucić, że jestem nieobiektywny w ocenie dawnych Polaków. Ja nawet rozumiem Aleksandra Wielopolskiego. Ale tutaj mamy z jednej strony człowieka, który ranny z Poniatowskim jedzie jedną kolaską i rozmawia z Napoleonem, a 20 lat później przeprowadza śledztwa w sprawie ruchów niepodległościowych Polaków na zlecenie cara. To jakby nie było to samo, co zafascynowanie Rosją.
    Oprócz tego jestem człowiekiem ciekawym takich ciekawostek (sic!), syn Aleksandra I członkiem polskich ruchów niepodległościowych. Pyszne.
    Sprawdzałem w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, tej XIII-tomowej, jest tylko „Rautenstrauchowa Łucja, z Giedroyciów”, jako autorka m.in. powieści grozy i cenionych opisów podróży.

  4. vandermerwe pisze: Przede wszystkim nalezaloby jakos zdefiniowac pojecie „dobrego” i „zlego” Polaka.

    Zgadzam się. Szczególnie w kontekście opinii białych osadników na temat tego, który Indianin jest dobry… 😉

  5. @ Torlin,

    Nie twierdze, ze jestes nieobiektywny. Natomiast dotknales tematu, ktory jest bardzo trudno „rozsuplac” – jesli w ogole jest to mozliwe. Spojrz na czasy mniej odlegle, jak trudno jest sie ustosunkowac do okresu PRL i ludzi wtedy dzialajacych. Nie mysle tylko o politykach. Jesli wspominasz o zafascynowani Rosja majac na mysli moja bacie to chyba nie zrozumiale tego, co chcialem przekazac. Carska Rosja ( jak Prusy czy Austro-Wegry) byla czescia jej zycia (jak wszytkich Polakow zyjacych w tamtych czasch ), dodatkowo latami mlodosci i jak z tego widac mlodosci dobrej i ciekawej. Gdy bywala w Petersburgu niepodleglej Polski nawet nie bylo za horyzontem. Jednak gdy powstalo panstwo polskie wrocila, tak jak jej maz, ktory studiowal na rosyjskim uniwersytecie. Jak miala mowic o Rosji, o swoim zyciu?
    Jesli patrzec na historie Polski to wielu Polakow najpierw walczylo z zaborca by pozniej zaborcy sluzyc. A przyklad z innego „podworka”. Jan Smuts czy Louis Botha to niekwestionowani bohaterowie II wojny burskiej – niekwestionowanej katastrofy narodowej. Po jej zakonczeniu byli zwolennikami wspolpracy z Imperium Brytyjskim. Byli dobrymi Afrykanerami czy tez nie? W tamtych gorzkich czasach niejeden oskarzal ich o zdrade ale tez stawiano im pomniki, ktore stoja do dzis.

    @ TesTeq,

    „..który Indianin jest dobry…”

    Jesli brac pod uwage wynik koncowy to dobrych India nie bylo zbyt duzo.

    Pozdrawiam

  6. Jakie czasy takie obyczaje:-)

    Gdy słynąca ze swojej pobożności Maria Wirtemberska opiekująca się niemal dziewięćdziesięcioletnią matką mającą opinię statecznej matrony i wielkiej patriotki( Izabela Czartoryska )namawiała ją na spowiedź z całego życia usłyszała od starszej pani: moja Marysiu gdy powiem księdzu com w całym życiu dokazywała on nie uwierzy, spojrzy na mnie i będzie myślał że kłamię!
    Cóż trzeba przyznać Izabela Czartoryska miała bogate życie a kolejami losu mogłaby obdzielić z tuzin kobiet. Z mężem miała córkę Teresę.Do grona jej kochanków należeli ambasador Rosji książę Repnin, ( ich wspólny syn Adam Jerzy Czartoryski okazał się wielkim patriotą i wybitnym politykiem. To on stworzył na emigracji Hotel Lambert),) Franciszek Ksawery Branicki( przypuszczalnie ojciec Zofii), głośny francuski awanturnik i amant Marii Antoniny diuk de Lauzun( ojciec drugiego syna Konstantego Adama) czy Stanisław August Poniatowski.(był ojcem Marii drugiej córki)
    Znała Woltera i Chopina, spotykała się z takimi przedstawicielami epoki jak Jan Jakub Rousseau czy Beniamin Franklin. Przeżyła epokę saską, stanisławowską konfederację barską i targowicką, powstanie kościuszkowskie, zawieruchę napoleońską i powstanie listopadowe.
    zmarła otoczona sława wielkiej patriotki ,mecenaski sztuki oraz współtwórczyni kolekcji Czartoryskich.
    W ciągu długiego życia przeszła wielka przemianę od niewykształconej prowincjuszki przez rokokowa damę do gorliwej patriotki walczącej w sprawie Polski.

    Nie da się rozpatrywać zagadnienia dobrzy to byli Polacy czy źli w kolorach czarnobiałych( zerojedynkowych) po prostu bywali tacy i tacy.

    @vandermewe

    We wspomnieniach u Twojej babci jak w piosence Andrzeja Rosiewicza

    ,,..Biały bal białych sal,
    biały walc w białą dal,
    Biały kniaź, biały paź,
    długa lista,
    Biały rząd pięknych pań,
    białe konie u sań
    A wodzirej był biało-
    gwardzista……” 🙂

  7. Broń boże bym Ci coś zarzucał, a już szczególnie brak starań o obiektywizm.
    Państwo jest chyba klasycznym przykładem działania synergii. Żadne państwo nie jest prostą sumą swoich części lub wypadkową prostych działań. Często jest wręcz przeciwnie co dawno zauważył Machiavelli.
    Dobre państwo jest najlepiej tworzy się i utrzymuje złymi uczynkami, a państwo złe często niknie na skutek wielu dobrych uczynków.
    Piękny przykład takiej skuteczności dają ostatnie amerykańskie wybory w których suma politycznie poprawnych działań wyniosła na urząð mało poprawnego polityka. A jaki będzie tego ostateczny efekt oceniać będą przyszli historyce z odpowiedniej perspektywy czasowej.

  8. Do wszystkich!
    Bardzo dziękuję za ciekawe wypowiedzi. W generaliach oczywiście macie rację, myślę, że swoim blogiem od lat pokazuję, że życie nie jest biało-czarne, ale są to li tylko odcienie szarości. Dałem już dziesiątki przykładów ludzi, których nie można jednoznacznie ocenić, i robię to od lat. Ale ten przykład jest troszeczkę inny, większość współpracujących z zaborcą albo biła się w jego armii, albo dokonywała cudów technicznych czy handlowych, albo należała do orszaku władcy, jak Fałat. Ale mało było ludzi, którzy krwią zdobywali Virtuti Militari, a później przeprowadzali dokładne śledztwo w sprawie polskich ruchów wolnościowych. To nie jest to samo.

  9. @ Torlin,

    „Ale mało było ludzi, którzy krwią zdobywali Virtuti Militari, a później przeprowadzali dokładne śledztwo w sprawie polskich ruchów wolnościowych. To nie jest to samo.”

    Rzeczywiscie nie to samo ale…

    1. Kadry II RP byly ksztalcone i zdobywaly doswiadczenie pod zaborami. Wielu z tych ludzi bylo w sluzbie panstwa zaborczego bezposrednio, wszyscy zas aktywni zawodowo i spolecznie posrednio. W efekcie dzialali zgodnie z interesem tego panstwa. Jak mawiaja anglosasi, nie mozesz ciastka zjesc i je jednoczesnie miec. Oczywiscie mozna sobie wyobrazic, ze „spoleczenstwo polskie” jak jeden maz nie przystaje na zadna wspolprace z zaborca – nie ksztalcimy sie na ich uczelniach nie bierzemy udzialu w zyciu spolecznym i politycznym zaborcy itd. Jak wygladaloby tworzenie panstwa polskiego po 1918 roku?

    2. Wyczyny polskiego wojska u boku Napoleona sa widziane jako chwalebna czesc polskiej historii. Gdzie szedl Napoleon tam i polskie wojsko. Napoleon byl klasycznym zaborca, zas polskie wojsko w ramach walki o „wolnosc nasza i wasza” najezdzalo inne narody i „siekalo na kawalki” opornych. Walka o wolnosc, w tym przypadku, to „nie to samo” jesli patrzec na to z dwoch przeciwnych stron. Ze wszystkimi tego implikacjami.

    Pozdrawiam

  10. „…mamy z jednej strony człowieka, który ranny z Poniatowskim jedzie jedną kolaską i rozmawia z Napoleonem, a 20 lat później przeprowadza śledztwa w sprawie ruchów niepodległościowych Polaków na zlecenie cara.”

    Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że to ani zdrada narodowa, ani fascynacja Rosją, tylko zwykła lojalność i praworządność. Ostatecznie po Kongresie Wiedeńskim głową Królestwa Polskiego całkiem oficjalnie był cesarz Rosji, urzędnicy i oficerowie składali mu przysięgę. Wielu Dobrych Polaków uważało wtedy, że to jedyna realna droga dla Polski, a ci, którzy chcą ten porządek wywrócić, to szkodnicy narodowi. Czy zresztą konsekwencje powstania listopadowego nie dowiodły, że nie był to wcale taki głupi punkt widzenia?

  11. @ Pawel Lubonski,

    „Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że to ani zdrada narodowa, ani fascynacja Rosją, tylko zwykła lojalność i praworządność. ”

    Podziwiam!!! Pan mam odwage takie rzeczy pisac. Smola, pierze…….??

    Z powazeniem

  12. Mi się wydaje najzwyczajniejsze w świecie że ludzie ewoluują, zmieniają, dopasowują.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: