Napisane przez: torlin | 15/12/2016

Miały 67 lat

2016-11-21-10-28-44

Świerki miały 67 lat. Z prawej strony „ruina” orzecha zostawionego na moją prośbę ze względu na olbrzymią ilość dzięciołów kujących w tym umierającym drzewie.

2016-11-21-11-11-36

Niestety, mimo że były zdrowe i piękne, pani wydająca zezwolenie ze strony gminy na wycięcie drzew krzyknęła od razu po przyjściu: „Natychmiast wycinać, i to w tym roku. One zagrażają budynkowi”. I stał się cud, drzewa zostały wycięte.

2016-11-21-11-59-36

Pani pochodziła po naszej działce i wynalazła jeszcze dwa do wycięcia, dopiero po ścięciu okazało się, jaką miała rację, spróchniałe były w środku całkowicie.

2016-11-24-11-47-41

Ale fachura z niej niesamowita, zaimponowała mi. Spoglądając jedynie na drzewa, bez mierzenia,  zapisywała obwód pni, wysokość, rozłożystość korony. I ze względu na dużą ilość drzew nie zostaliśmy zobowiązani do nowych nasadzeń.

Autor: Barbarzyńca (aluzja z uśmiechem do pewnej Pani 😀 )

Advertisements

Responses

  1. Pozdrawiam Barbarzyńcę.:-),
    A tak na serio to my też mamy problem. Bo brzoza, którą własnoręcznie sadziłam 25 lat temu za blisko domku na działce tak mi wyrosła /mimo, że kilka razy już była przycinana/ że jak by się złamała na domek … to by mi go zawaliła.
    A jest ta brzoza przecudna.
    I nie dam jej ściąć..
    🙂

  2. Nie gniewaj się Stokrotko, ale brzoza jest nie tylko śmieciem drzewnym, ale również rośliną niesłychanie inwazyjną. Zauważyłaś, że w brzezinach nie rosną inne drzewa.
    Jak brzoza wygrała, to wypada Ci się jedynie wyprowadzić. Ja dla brzozy nie ryzykowałbym domem (a może i życiem).

  3. Orzech (i wiśnia) to najprzyjemniejsze dla mnie drzewa.

  4. Wszystkie drzewa to mordercy! Rzucają konarami w ludzi, samochody i domy. Zabijają i ranią. WYCINAĆ W PIEŃ!

  5. Gszczepa!
    Powiem szczerze, że nie wiem dlaczego. A właściwie co Ci zrobiła wiśnia albo jabłoń? Ja za orzechami nie przepadam, bo mają wielkie, ciężkie liście, i na jesieni mam grabienie i wywożenie tego tonami. Jak miałem cztery orzechy włoskie, to wywoziłem tego kilkanaście pełnych taczek po brzegi. Inaczej trawa natychmiast gniła pod tą skorupą.
    ———————-
    TesTequ!
    Niszczyć, wycinać, ciąć, wyrywać z korzeniami. Oddychać będziemy spalinami, ten cudowny zapach napalmu o świcie

  6. Moja brzoza jest rośliną wyjątkowo dobrą i serdeczną. Nikomu nie przeszkadza i nie zabiera sił. Może dlatego że jak ją sadziłam /a była wtedy mojej wysokości/ to z nią rozmawiałam? I mówiłam jej że ma żyć w symbiozie z iglakami, aronią, bukszpanem, dereniem i innymi koleżankami i kolegami.
    A poza tym to wszyscy ją chwalą, że taka piękna. I myślę, że jej się to bardzo ;podoba. Bo brzoza to ONA.

  7. Na przeczytanie czeka „Sekretne życie drzew”. A tak na boku: Dlaczego urzędnik ma coś do powiedzenia w sprawie mojej własności na mojej działce. Pozwolenie na jedno drzewo vs. kilometry kwadratowe lasów w Amazonii i Indonezji

  8. No nie wiem Stokrotko. Uczucia, nostalgia, miłość, przywiązanie, to wszystko jest bardzo ważne wobec istot żywych i flory. Ale są momenty, w których musisz np. uśpić swojego ukochanego czworonoga. Jeżeli brzoza zagraża domowi, ja bym ją ściął.
    ————-
    Nie jestem, i nigdy nie byłem Tempie za pojmowaną jako całkowitą własnością prywatną. Są też przecież potrzeby ogólnonarodowe, i do tych należy zadrzewienie. Gdyby każdy ścinał sobie drzewa tak jak chce, Polska w mgnieniu oka wyłysiałaby.

  9. Torlinie, po cienkiej linie… chodzisz z tymi potrzebami ogólnonarodowymi. Kto określa, co nimi jest, a co nie jest? Może jest nimi drzewo W TWOIM ogrodzie, może liczba i płeć osób w TWOIM łóżku, a może moc nadprzyrodzona w TWOIM sercu….

  10. TesTequ
    Na ten temat dyskutujemy od 10 lat, znasz moje poglądy. Są rzeczy ważniejsze od dogmatów liberalnych, i do takich należy zaliczyć przyrodę, kulturę i uczucia. Tej triady nie można przeliczać na pieniądze.

  11. Orzech, wiśnia, czereśnia i jabłoń w sumie też, wspominam jako bardzo przyjemne drzewa, zarówno do wchodzenia, jak i pożytków, oraz spełniające świetnie funkcję ocieniającą. Faktycznie z orzecha trochę liści jest. Moi rodzice wycięli piękny orzech rosną przed południową ścianą domu, właśnie narzekając na liście. Od tego czasu przestali praktycznie pić poobiednią kawę przed domem w lecie i w ogóle ograniczyli korzystanie z ogrodu – w słońcu nie da się wytrzymać. Ciągle im tego nie mogę wybaczyć.

  12. Ja właśnie czytam „Sekretne życie drzew”. Rewelacja. Cudo. Arcydzieło.

  13. Stokrotko!
    Nie czytałem.
    —————-
    Gszczepa!
    Jak już pisał Mistrz Jan do ochłody najlepsza jest lipa. To ją sobie zasadź, a póki co zrób pergolę.

  14. Torlinie!!!! Jedno drzewo na kilkanaście lat na prywatnej działce, gdzie ciągle jest utrzymywana inna zieleń!!!! Poza własną działką nikt niczego nie wycina „tak jak chce”. Poszukaj w sieci potencjału produkcyjnego, ulokowanego w Polsce przemysłu przerobu drewna, i wynikającego z niego zapotrzebowania na drewno. Konsekwencje możesz sobie wyobrazić z racji wykształcenia i wyobraźni.

  15. Jestem na 44 stronie „Sekretnego życia drzew”. W drugim akapicie autor tak pisze:
    „Pewnego dnia nadchodzi wreszcie pora. Drzewo rodzicielskie osiągnęło już limit wieku albo zachorowało. Albo też do zagłady dochodzi w trakcie letniej burzy. Podczas potwornego oberwania chmury zmurszały pień nie jest w stanie utrzymać ważącej kilka ton korony i rozpada się na drobne kawałki. Gdy drzewo uderza w ziemię, miażdży kilka oczekujących siewek. Jednak dla reszty przedszkola powstała luka oznacza sygnał do startu, bo teraz wreszcie mogą uprawiać fotosyntezę ile dusza zapragnie. W tym celu muszą przeorientować przemianę materii, muszą wykształcić także liście i igły, które mogą wytrzymać i przerobić silniejsze światło. Trwa to od roku do trzech lat. A póżniej trzeba się już pośpieszyć, Wszystkie maluchy chcą rosnąć, ale tylko te, które bez zwłoki strzelają w górę, liczą się w dalszym wyścigu…”

    To po to, żebyś zobaczył jak autor Peter Wohlleben traktuje drzewa.
    Książka świeżutka, do nabycia m.inn. w Empikach.

  16. Stokrotko – muszę przeczytać. Teraz bawię się w Sędziego Di („Sędzia Di i nawiedzony klasztor” Roberta van Gulika).
    ——-
    Muszę Cię przeprosić Tempie, niezbyt dokładnie przeczytałem Twój komentarz 7:01, wyraźnie zróżnicowałeś jedno drzewo na działce z dżunglą amazońską. Masz rację, ale ja ciągle widzę zagajniki, małe obszary leśne wycinane dla zysku. Bardzo fajna jest ta ustawa płacąca ludziom za zalesianie i utrzymywania tam porządku na gruntach VI kategorii. Zadaniem Państwa jest takie zorganizowanie ustawowe, aby ludziom opłacało się być przyzwoitym pod względem ekologicznym.

  17. Nie bój nic, Torlinie. Ja widziałem niedawno pola „uprawne”, na które „rolnicy” otrzymują dopłaty unijne. Niezły las samosiejek na nich wyrósł. Ani traktorem, ani kombajnem przez takie „unijne pole uprawne” nie przejedziesz. Najpierw musieliby przejść drwale i karczownicy. 😀

  18. No i bardzo dobrze!

  19. Jak prezydent podpisze nowelizację ustawy, będzie można u siebie rżnąć bez zezwolenia…

  20. Ze zdjęć wnoszę, że zamiarem osoby która posadziła drzewa było zbieranie szyszek do rynien deszczowych oraz studiowanie rozrostu korzeni przebijających się piwnicy, co niezależnie od trumfu braku wyobraźni, powoduje jednakowoż smuteczek związany z wycinką.

  21. TesTequ, to jest jednak coś innego. To, że oni Unię oszukują, z punktu widzenia przyrody to może jest i dobrze. Patrzę na tę część swojej działki, która została sprzedana, i od 8 lat nikt się nią nie zajmuje. Jeżeli chodzi o słowo „zajmuje”, to to poletko zajęła (zawładnęła) przyroda. Ptaki mają niewyczerpane źródło pokarmu. A wielu, a znam kilku, którzy na swoich terenach zasadzili las, i za to dostają pieniądze od Państwa. Oczywiście, oni mogą też oszukiwać, ja to rozumiem.
    ———
    Gszczepa!
    Prześlij mi zdjęcie pergoli, jak ją już wybudujesz.
    ———–
    Szczurku!
    Smuteczek połączony z przerażonkiem. Widziałem rozbiórkę domu budowanego w tych latach, koparka raz uderzyła i dom się rozleciał.
    A jeżeli chodzi o mojego teścia. Był wielbicielem przyrody, ale nie miał nigdy wyobraźni perspektywicznej, sadził tam, gdzie mu się podobało. Pozostanie cudowną rodzinną anegdotą opowiadana historia, jak teść wieczorem zasadził drzewo tuż pod sznurkiem z praniem, a tuż przed snem teściowa usłyszała, że w nocy ma być burza i poszła je zdjąć. Następnego dnia wybuchła cudowna awantura z „nie masz gdzie sadzić”, „a ty powinnaś uważać” itp.
    I taka jest historia tych świerków, na usprawiedliwienie mojego teścia chciałem tylko napisać, że zdjęcia z początku lat 50. pokazują bezbrzeżną równinę bez jakiegokolwiek drzewka, płotku, po horyzont. Teraz drzew jest mnóstwo, biorąc pod uwagę również część sprzedaną działki to świerków jest ze 40.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: