Napisane przez: torlin | 22/01/2017

XVI-wieczny poeta azersko-turecki i moje myśli kulturalne

haszysz-i-wino

Postanowiłem przeczytać poemat Fuzuli, XVI-wiecznego poety pochodzenia azerskiego, który jednak urodził się w Karbali, i pisał nie tylko w swoim ojczystym języku, ale i po turecku i persku. Uważany był za najważniejszego poetę tych czasów w krajach muzułmańskich mówiących tymi trzema językami. Przypominam, że Karbala była w polskiej strefie w Iraku, i tam odbyła się słynna obrona ratusza.

Poemat „Haszysz i Wino” opisuje walkę haszyszu i wina (i zwycięstwie tego ostatniego). Na temat podtekstu są wielkie różnice zdań, zdaniem tłumaczki Stanisławy Płaskowickiej-Rymkiewicz jest to walka przyjemności ziemskich (Haszysz) z miłością do Boga (Wino), zdaniem wielu innych (m.in. brytyjskiej Wiki) jest to spór pomiędzy sułtanem tureckim i szachem perskim. Cały poemat napisany jest w stylu dyskusji i sporu pomiędzy dwoma przedmiotami (ideami), takie alegorie były bardzo popularne ówcześnie w tej kulturze:

I Wino: jam wnuczką -mówi – winorośli
A Haszysz powiada; brudneś, ja zaś czysty

A Wino: sułtana jestem druhem
A Haszysz powiada: jam mistrzem uczonych

A Wino: jam władcą zmysłów i umysłów (…)
A Haszysz: ja niebo sobą wyobrażam

A Wino: rozkoszą – mówi – jestem świata
A Haszysz: biegunem świata tego jestem

A Wino: od smutku ludzi ja wyzwalam
A Haszysz: podobnie przecież i ja czynię

A Wino: pochodnią jestem każdej uczty
A Haszysz: ja w pączkach trawy zazdrość wzbudzam.

========================

Moja głęboka refleksja humanistyczna 😉

Książka została wydana w 1973 roku przez Wydawnictwo Ossolineum i tutaj mój umysł skierował się do jeszcze niedawnych kłopotów Wydawnictwa. Jak można do tego rodzaju instytucji podchodzić w sposób komercyjny? Jak postawiono Wydawnictwo w stan likwidacji, jego prezes mówił: „Żeby wyjść na swoje muszę sprzedawać książki w minimum 3 i pół tysiącach egzemplarzy”. Dobrze, że zapadła decyzja o wprowadzeniu powtórnie Wydawnictwa w struktury Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. A przecież w Bibliotece Narodowej wychodziły od zawsze książki-klasyki literatury polskiej i światowej w świetnych opracowaniach krytycznych wybitnych literaturoznawców. To jest nasza kultura.

Moja książka miała 5.000 egzemplarzy, sporo poszło pewnie do bibliotek ogólnych i specjalizacyjnych, ale ja naprawdę uważam, że ze względów humanistycznych takie pozycje powinny być wydawane. „Haszysz i Wino” zostało wydane przez Polskie Towarzystwo Orientalistyczne, z inicjatywy i z subwencją finansową Polskiego Komitetu do Spraw UNESCO, pod redakcją Jana Reychmana, chyba najsłynniejszego polskiego turkologa, autora „Historii Turcji”.

Tak szczerze, z ręką na sercu, nie wiem jednak, po co została ona wysłana do Biblioteki Publicznej. Po moim zamówieniu internetowym zapadła cisza, w rozmowie telefonicznej dowiedziałem się, że książka zaginęła. Powiedziałem, że się nie dziwię, ale ku mojemu zdziwieniu dostałem wiadomość następnego dnia, że książkę odnaleziono i jest do mojej dyspozycji. W domu wypadła mi karta książki, została ona wypożyczona raz w historii w 1976 roku 20 stycznia przez czytelnika nr 34. Chwała mu! 😀

=======================

Nie wiem dlaczego, ale o pierwszej w nocy wkleiłem tylko część tekstu. Przepraszam.

W tych czasach język azeri (azerski) mało się różnił od tureckiego, traktowany był raczej jako dialekt tego języka. Chociaż właśnie Fuzuli jest traktowany jako pierwszy, tworzący wprost język literacki azeri. I mamy Panią Stanislawę Plaskowicką-Rymkiewicz, która niewątpliwie zna język, potrafi wytłumaczyć wszystkie zawiłości podwójnego znaczenia słów, ale… nie jest poetką. Z pięknego rymowanego wiersza, w którym zakochane były miliony, wyszły takie sobie zdania, które w porównaniu z poezją europejską wyglądają bardzo blado.

Tylko kto jest temu winien? Tłumacz? Nie, on oddał wiersz wiernie, tylko, że nie jest poetą. Zatrudnić poetę? W czasach komunistycznych była taka audycja w TVP1, która łamała konwenanse kulturalne, w jednej z nich dano dwóm tłumaczom z perskiego do przetłumaczenia „Stepy Akermańskie”, jeden tłumaczył z polskiego na perski, a drugi dostał to tłumaczenie z perskiego na polski. To było zupełnie coś innego.

Dlatego piszę o swoich wątpliwościach, gdyż wydana książeczka zasługuje na 15 minut zainteresowania takiego starego cymbała jak ja, ale na nic więcej. Ale przecież było to dzieło, które było cytowane w literaturze tureckiej milion razy.

Dla przykładu cechy Haszysza w jego własnym wyobrażeniu:
Ja serce mam czyste, charakter gwałtowny,
A pięknem obdarzył los moją naturę.

Ja kształty posiadam kopuły zielonej
Ma gwiazda od perły wywodzi początek. (…)

Jam jest gwiaździstego nieba architektem
I wiedzy spragnionych jam nauczycielem.

Więc cóż, że przychodzą szlachcice, plebeje,
By wiedzy zaczerpnąć z skarbca tajemnicy.

Ja jestem zielenią ogrodu rozumu,
Ja sercom strapionym niosę pocieszenie.

To może tłumaczyć z angielskiego? Ale wtedy to już zupełnie byłoby niepodobne. Znam oczywiście słynne powiedzenie tłumaczy o wierności i pięknie, ale powiedzcie mi sami po przeczytaniu powyższych fragmentów, co to ma wspólnego z poematem. Pozostając pełen szacunku dla tłumaczki, która z punktu widzenia językowego wykonała swoją pracę w sposób prawidłowy.

 

Advertisements

Responses

  1. „Przypominam, że Karbala była w polskiej strefie w Iraku, i tam odbyła się słynna obrona ratusza.”

    Aaa, czyli kolejna obrona „Czestochowy”. Zaraz, zaraz, w Czestochowie obroncy byli u siebie i odpierali najezdzcow, a w Karbali jakby bylo inaczej.

    „Jak można do tego rodzaju instytucji podchodzić w sposób komercyjny?”

    W czasach, gdy calkiem na powaznie mowi sie, ze przyroda musi zarobic na siebie by przetrwac, kto by sie martwil kartkami papieru, ktore i tak musza zginac od ciosow technologicznego postepu.

    Pozdrawiam

  2. @vandermerwe:

    Właśnie postęp technologiczny uratuje treść, porzucając przestarzałą formę celulozy nasączonej farbą drukarską o przykrym zapachu.

    Uważam za skandal, że WSZYSTKIE dzieła literatury i sztuki, do których wygasły prawa autorskie, NIE są umieszczane w darmowej cyfrowej skarbnicy narodowej. W ogóle nie powinno być problemu z dostępem do dzieł Mickiewicza, Sienkiewicza, Słowackiego, Kochanowskiego, Reja i… Matejki w super rozdzielczości!

  3. Kilka spraw:
    Po pierwsze, bardzo proszę wszystkich do powrotu na górę do pierwotnego tekstu, bo nie wiedzieć czemu w nocy wkleiłem tylko część notki. Początki sklerozy.
    Po drugie Vandermerwe, nie chciałbym, aby ten wpis był pretekstem do rozważań o naszych poczynaniach w Iraku. Sprawa nie jest tak jednoznaczna, pokłócić się możemy kiedy indziej. Jeżeli oczywiście mogę prosić, a ja obiecuję na ten temat napisać osobną notkę
    Po trzecie, ja TesTequ poszedłbym dalej, i wszystkie dzieła powyżej 50 lat potraktowałbym jako ogólnodostępną zdigitalizowaną skarbnicę myśli ludzkości. Ale tutaj to samo co z Karbalą, niedawno na ten temat rozmawialiśmy.

  4. Zgodzę się z Testeqiem, że to wszystko dawno już powinno być ogólnodostępne cyfrowo i wówczas wydawnictwa nie borykałyby się z pozorami „misji”…
    Kłaniam nisko:)

  5. Wachmistrzu, jakże miło mi Cię widzieć u siebie. Zgadzam się z Tobą całkowicie i serdecznie Cię pozdrawiam.

  6. Działają:
    https://wolnelektury.pl/

    ale to mało.

  7. Polecam także:
    http://koed.org.pl/wp-content/uploads/2012/03/OZE_przewodnik_v4.pdf

  8. Odnoszę wrażenie, że należę (ew. należymy) do ostatniego już pokolenia, dla którego wyrzucenie książki do pojemnika z makulaturą powoduje dyskomfort i drżenie ręki. Widać to najlepiej w sytuacjach opróżniania mieszkań po kimś kto odszedł, kiedy to całe sterty książek lądują w kontenerach, bo nikt tego nie chce kupić, a nawet – i co ważniejsze – zabrać za darmo. Natomiast zasoby cyfrowe dostępne w sieci… Są najdelikatniej to mówiąc skromne. I też mam wrażenie, że nie wynika to z opieszałości administratorów bibliotek cyfrowych, czy też braku środków na poszerzanie zasobów, a najbardziej ze znikomego zainteresowania. No cóż, no cóż …

  9. @ TesTeq,

    „Właśnie postęp technologiczny uratuje treść, porzucając przestarzałą formę celulozy nasączonej farbą drukarską o przykrym zapachu.”

    Osobscie cenie sobie ksiazke jak najbardziej drukowana na papierze i pachnaca – kazda z ksiazek pachnie inaczej. Co nie zmienia faktu, ze wszystkie dziela moga/winny byc rowniez w formie elektornicznej, co moze choc nie musi, je uratowac od zaglady w razie jakiegokolwiek kataklizmu. Rzecz w tym by miec wybor. Tutaj praktyczna uwaga. Gdy dysk zaczal wypierac LP obiecywano przeniesienie calego dorobku muzycznego ludzkosci na nowe medium. Rzeczywistosc okazala sie bardziej niz skromna.

    @ Torlin,

    Nie zamierzam tu i teraz dyskutowac na temat Iraku. Ot, taka mysl przemknela przez ma glowe.

    @ szczur z loch ness

    „Odnoszę wrażenie, że należę (ew. należymy) do ostatniego już pokolenia, dla którego wyrzucenie książki do pojemnika z makulaturą powoduje dyskomfort i drżenie ręki.”

    Nie Pan jeden i nie tylko ksiazki, podobnie jest np. z chlebem czy najogolniej z zywnoscia. Specyficzne postawy sa chyba nie tylko pochodna wieku ( pokolenie) ale rowniez wartosci jaka przyklada sie do rzeczy ( szeroko to ujmujac).

    Pozdrawiam

  10. Sporo jest literatury w której forma papierowej książki jest istotna.

    Pamiętam tutaj świetnie wydane „Pięć przygód detektywa Konopki” Domagalika. Jedna całość graficzno-tekstowa.

    Są też takie które tego przymiotu nie posiadają. Przeczytałem dzisiaj o poranku „Wielki marsz” Kinga, wprost z monitora i brak papieru wcale, a wcale mi nie przeszkadzał.

    (Liberatura to taki rodzaj literatury, w którym tekst i materialna forma książki tworzą organiczną całość, a wszelkie elementy, w tym również niewerbalne, mogą być nośnikami znaczenia). http://www.liberatura.pl/co-to-jest-liberatura.html

  11. Uwaga. Adresatów poniższych komentarzy proszę o nieobrażanie się. Ostrość ma na celu wydobycie istoty omawianej kwestii.

  12. @vandermerwe:

    W sprawie zapachu i smaku (!) farby drukarskiej trafiłem w Wikipedii na Test Robinsona https://pl.wikipedia.org/wiki/Test_Robinson . Życzę zatem niezapomnianych wrażeń węchowych i smacznego. Ja wolę zapach rozgrzanej elektroniki, ale niestety dzisiejsze czytniki ebooków nie pachną. 😀

    Konie zamiast samochodów, winyle zamiast bitów, papier zamiast bitów to przejaw retrosnobizmu zachodniej cywilizacji tęskniącej za dawnymi wartościami. A wartości nie da się zastąpić takimi sentymentalnymi symbolami.

  13. @gszczepa:

    Ogólnie jestem liberałem i zwolennikiem konkurencji. Ale skoro isntnieje Ministerstwo Dziedzictwa Narodowego, na które płacę, to chcę mieć w jednym miejscu zweryfikowane wersje trenów, Dziadów, Pana Tadeusza, Lalki, Beniowskiego i setek innych tekstów. W JEDNYM MIEJSCU, we wszystkich formatach i pięknie sformatowane

  14. szczur z loch ness pisze: Natomiast zasoby cyfrowe dostępne w sieci… Są najdelikatniej to mówiąc skromne. I też mam wrażenie, że nie wynika to z opieszałości administratorów bibliotek cyfrowych, czy też braku środków na poszerzanie zasobów, a najbardziej ze znikomego zainteresowania. No cóż, no cóż …

    Każdy ma prawo do bezpodstawnych wrażeń, opartych jeno na własnych preferencjach. Gdyby najpierw miało się pojawiać jakieś dobro, zanim ludzie zrozumieją, że coś im się przyda, to nigdy by nic nie powstało. Wyobraźmy sobie pusty kiosk, którego właściciel nie zamawia żadnych gazet, bo ludzie nie przychodzą, żeby te gazety kupować. Na głowie postawione, nieprawdaż?

    Książki były cenne, gdy stanowiły unikalny nośnik treści. Ich wartość spadła do wartości bitów, z których są drukowane, czyli prawie do zera. Czas porzucić sentymenty – wszak nie papier a treść zawsze się liczyła i będzie się liczyć.

  15. Torlin pisze: Nie wiem dlaczego, ale o pierwszej w nocy wkleiłem tylko część tekstu. Przepraszam.

    Odnosząc się do tego akapitu, domniemuję, że to ze zmęczenia, przepracowania, roztargnienia lub myślenia o babach. Należy zatem unikać zarówno zbytniego zmęczenia, jak i przepracowania, roztargnienia i myślenia. 😀

  16. @Torlin
    Z tym „pan” w tego rodzaju komunikatorach i komunikacji nie przesadzajmy

    @ TesTeq
    „Każdy ma prawo do bezpodstawnych wrażeń”, z czym przyjdzie się zgodzić, chociażby dlatego, że wiele wskazuje na to, że odniosłeś właśnie bezpodstawne wrażenie. Ale do rzeczy. Z Twojego wywodu, który jak sie wydaje miał coś ilustrować (ale nie bardzo wiadomo co), w zderzeniu z rzeczywistością wynika mniej więcej tyle, że kiosk jest na dzień dzisiejszy pusty lub prawie pusty. Zresztą sam to potwierdzasz w komentarzu wyżej, wskazując na własne oczekiwania. Czyli mało kto do tego kiosku zagląda, a zatem jest dokładnie tak jak napisałem. No cóż, no cóż… To na ten moment TesTeq zaklęty krąg. Nikt nie zagląda lub mało kto, bo nie ma po co, a zarazem nic tam nie ma, bo nikt nie zagląda. Jedynym wyjściem – i tu się zgadzam – jest sukcesywne rozwijanie i pomnażanie tych zasobów. Natomiast kto bogatemu zabroni 🙂 Czyli lubię książki papierowe i co poradzisz 🙂

  17. @ TesTeq,

    Pozwole sobie na moj komentarz do Pana komentarza – z gory zaznaczam, ze nie czuje sie urazony.

    1. Z dziecinstwa pamietam zapach ksiegarn. Sprawdzilem ksiazki w mojej bibliotece i kazda pachnie inaczej. Co do smaku pozostawiam to Panu, gdyz nie taka „konsumpcje” nalezy miec na mysli dyskutujac o ksiazkach.

    2. Nie proponuje koni zamiast samochodow. Prosze przeczytac, co napisalem.

    „Co nie zmienia faktu, ze wszystkie dziela moga/winny byc rowniez w formie elektornicznej, co moze choc nie musi, je uratowac od zaglady w razie jakiegokolwiek kataklizmu. Rzecz w tym by miec wybor.”

    Rzecz dotyczy osobistych preferencji i nie ma nic wspolnego ze snobizmem. O ile dobrze pamietam Pan preferuje samochod z automatyczna skrzynia biegow, ja z manualna – nie czyni to snobem zadnego z nas.

    3. „Ich wartość spadła do wartości bitów, z których są drukowane, czyli prawie do zera.”

    Problem w tym, ze nie wszystko da sie zwazyc, zmierzyc i wycenic. W swietle powyzszego zdania dziwnym jest, ze sa ludzie czy instytucje gotowe zaplacic za posiadanie dobr kultury miliony.

    Pozdrawiam

  18. @TesTeq

    Jest jakiś rządowy program który robi coś takiego, ale działa to marnie strasznie (skany książek w pdfie itd), widziałem raz i nie potrafię sobie przypomnieć lokalizacji bo bezwartościowe było. Kupa publicznych pieniędzy zmarnowanych.

    Osobiście uważam że podręczniki i lektury (wszystkie) powinny być publicznie dostępne, na wolnych licencjach, tak żeby wydawcy rywalizowali tylko drukiem i okolicami.

    Tutaj wracamy do kwestii bibliotek od razu. Jaki jest sens zmuszać ludzi do chodzenia* i ponosić (ogromne w skali kraju) koszty utrzymania siedzib, skoro można udostępnić zbiory w postaci elektronicznej?

    *to jest zwłaszcza problem dla osób niepełnosprawnych

  19. Wycięło mi komentarz.

    Znalazłem ten program, realizowany przez Instytut Książki, program „Udostępnianie czytelnictwa”. Jedna wielka kpina i katastrofa.

  20. szczur z loch ness pisze: To na ten moment TesTeq zaklęty krąg. Nikt nie zagląda lub mało kto, bo nie ma po co, a zarazem nic tam nie ma, bo nikt nie zagląda. Jedynym wyjściem – i tu się zgadzam – jest sukcesywne rozwijanie i pomnażanie tych zasobów.

    Nie zaklęty krąg, tylko nieróbstwo biurokracji utrzymywanej za nasze pieniądze. Kiosk powinien zostać sprawie wypełniony dla potomności, bez względu na to, czy ktoś tam zagląda czy nie. Najpierw oferta, potem klienci.

    szczur z loch ness pisze: Czyli lubię książki papierowe i co poradzisz.

    Nic. Liczy się wolność. Możesz nawet czytać z tabliczek glinianych, jeśli sprawia Ci to przyjemność. I to wcale nie sarkazm z mojej strong, tylko życzliwość i umiłowanie wolności.

  21. @gszczepa: Zgadzam się w 143%. 😉

  22. vandermerwe pisze: Sprawdzilem ksiazki w mojej bibliotece i kazda pachnie inaczej. Co do smaku pozostawiam to Panu, gdyz nie taka „konsumpcje” nalezy miec na mysli dyskutujac o ksiazkach.

    Kwestię smaku poruszyłem, ponieważ obejmuje ją przywołany Test Robinsona dotyczący właściwości farby drukarskiej. Bardzo mnie to rozśmieszyło. 😉

    vandermerwe pisze: Rzecz dotyczy osobistych preferencji i nie ma nic wspolnego ze snobizmem. O ile dobrze pamietam Pan preferuje samochod z automatyczna skrzynia biegow, ja z manualna – nie czyni to snobem zadnego z nas.

    Moim zdaniem automatyczna skrzynia biegów jest rozwiązaniem obiektywnie usprawniającym pracę kierowcy, dlatego preferencję manualną uważam za oryginalną. Jest swego rodzaju specyficzną przyjemnością wymykającą się racjonalnym ocenom. 😉

    vandermerwe pisze: Problem w tym, ze nie wszystko da sie zwazyc, zmierzyc i wycenic. W swietle powyzszego zdania dziwnym jest, ze sa ludzie czy instytucje gotowe zaplacic za posiadanie dobr kultury miliony.

    Zgadzam się: dziwnym jest. Nie umiem wytłumaczyć tej chęci posiadania.

  23. Zacząłem się „wypisywać” na tematy poruszone (rozpoczęte) przez TesTeqa, ale ich rozmiar przerósł moje możliwości stricte komentarzowe. Tak że przyjąłem Plan B, o którym wiedziałem, że i tak wygra z Planem A (Planu Ą nie miałem), że dzisiaj (Plan A), a najpóźniej jutro (Plan B) dam nową notkę na ten temat. Zagadka dla TesTeqa – kiedy będzie nowa notka?

  24. Skoro już o tym wszystkim, to dodam jeszcze link, wskazujący, że nie tylko my mamy z tym problemy, których końca nie widać:
    http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news-digitalizacja-biblioteki-kongresu,nId,818667

  25. @ TesTeq,

    „Moim zdaniem..”

    Dokladnie tak…. Ma to malo wspolnego z ocena stanu rzeczy, nawet jesli dalej pojawiaja sie slowa „obiektywnie” i „racjonalnie”.

    Pozdrawiam

  26. @Torlin: Jutro czyli wczoraj?

    @vandermerwe: Czy ma rozumieć, że istnieją dane potwierdzające, iż automatyczna skrzynia biegów w samochodzie nie ułatwia pracy kierowcy? Być może nawet utrudnia? Jestem otwarty na nową wiedzę i chętnie zrewiduję swoje „zdanie”.

  27. @vandermerwe: Moje 2 koronne argumenty za automatyczną skrzynią biegów są następujące:
    1. Większe bezpieczeństwo ze względu na brak potrzeby kierowania jedną ręką podczas zmiany biegów.
    2. Dostosowanie pojazdu do potrzeb osób dwunożnych. W samochodach z ręczną skrzynią biegów najlepiej się czują osoby o trzech wystarczająco długich nogach służących do obsługi każdego z trzech pedałów. 😀

  28. @ TesTeq,

    W sprawie skrzyni biegow napisalem, ze sa to osobiste preferencje , podobnie jak w przypadku ksiazek w wersji drukowanej lub elektronicznej, bedacych glownym motywem dyskusji. Pan natomiast stwierdzil, ze „Pana zdaniem…, racjonalnie … obiektywnie” – albo, albo. Rowniez podane argumenty, bez wsparcia danymi, sa tylko i wylacznie Pana opiniami, mniej lub bardziej trafnymi. Nie jest moja intencja przekonywac kogokolwiek do moich preferencji, czy to ksiazek drukowanych, czy to manualnej skrzyni biegow, gdyz sa moim prywatnym wyborem, ktory ani mnie nie nobilituje ani stawia w „zlym swietle” osoby ktorych preferencje sa zasadniczo odmienne.

    Pozdrawiam

  29. Szczęściem niedługo już dyskusje o wyższości skrzynii ręcznej nad automatyczną odejdą w przeszłość, wraz z automatyzacją samochodów.

  30. Szanowny Pan vandermerwe raczy potrzebować uznania swojej racji, więc służę. Moja nieprecyzyjna – jak na Szanownego Pana standardy – wypowiedź była skandalicznie obciążona brakiem obiektywizmu wyrażającym się w użyciu sformułowania „moim zdaniem”. W oczywisty sposób po takim stwierdzeniu następstwo słowa „obiektywnie” jest nie do przyjęcia, co ze skruchą przyznaję i za co przepraszam.

    Subiektywnie więc stwierdzam, że dla mnie operowanie trzema pedałami i drążkiem jest trudniejsze niż dwoma pedałami i niczym. Z tego wyciągam pochopny wniosek, iż zmniejszenie liczby pedałów i wyeliminowanie drążka stanowi postęp cywilizacyjny zwiększający komfort życia 97% kierowców.

    Szanownego Gospodarza przepraszam, że naruszaniem standardów Pana vandermerwe wyzwoliłem całą lawinę komentarzy nie związanych z tematem wpisu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: