Napisane przez: torlin | 01/02/2017

Przeczytałem

krol-twardocha

Muszę przyznać, że znakomita powieść. Ma trochę wspólnego ze „Złym” Tyrmanda, jeżeli chodzi o podobieństwo opisów czarnej strony Warszawy. Rzecz się dzieje w gwałtownie faszyzującej się Warszawie w 1937 roku. Na kartach książki Warszawa to nie jest Paryż Północy, pisarz oprowadza nas po mniej znanych,  żydowskich zakątkach stolicy (Dzielnica Północna, Kercelak, Leszno).

Książka pozornie jest pamiętnikiem małego, skromnego chłopca żydowskiego, którego wielki gangster wziął pod swoje skrzydła pierwej mordując jego ojca za nieoddanie długu. Powiedzenie jednak, że Mojżesz Berensztajn jest bohaterem, jest wielkim uproszczeniem. Powieść należy do grupy epickich, z wieloma bohaterami, łącznie z najważniejszymi ludźmi w państwie.

Dla młodego człowieka uwielbiającego historię szczególnie te fragmenty będą wstrząsem, powstanie Berezy Kartuskiej,, ONR, Piasecki, mało co się na ten temat pisze – że „hitleryzm” dochodził do władzy w tych latach w Polsce.

Książka oprócz tego jest bardzo mocna, dosadne słownictwo, morderstwa, ciągłe bicie i katowanie wszystkich. Rzecz – jak powiedziałem – mocna, ale już dawno nie przeczytałem tak znakomitej powieści współczesnego polskiego pisarza.


tajemnica-domu-helclow

A kilka dni temu skończyłem „Tajemnica domu Helclów”. Pozornie jest to kryminałek retro, historia rozwiązania dwóch morderstw przez znudzony odpowiednik Pani Dulskiej w Krakowie w 1893 roku, coś w stylu Agaty Ch. Dla wszystkich, którzy rzucą się na tę pozycję jedna podstawowa uwaga: rzecz jest znakomita w formie obyczajowej, już dawno nie czytałem tak znakomitych opisów postaci zblazowanej krakowskiej arystokracji, świetne są opisy stosunków społecznych, relacji ze służbą, wzajemne animozje i udawane przyjaźnie.

Ale od razu mówię wyraźnie, że sam kryminałek jest szczerze mówiąc taki sobie. Książka Maryli Szymiczkowej (pseudonim Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego) opowiada o śmierci dwóch pensjonariuszek domu spokojnej starości Helclów, w całej książce pod względem kryminalnym mało co się dzieje, ale za to rozwiązanie jest wspaniałe. Trzeba przy czytaniu końcówki książki rozdzielić dwie sprawy, skąd bohaterka Pani Profesorowa Zofia Szczupaczyńska w ogóle o tym wiedziała, skąd znała te fakty, z książki to nie wynika, a inną sprawą jest sama historia związana z przyczynami morderstw i jak zostały przeprowadzone. Perełka.


W każdym razie obydwie rzeczy godne przeczytania. Dajcie mi jakieś fajne propozycje do czytania, ze trzy tytuły.

Reklamy

Responses

  1. „Króla” nie czytałem, choć czytałem Dracha, który robił wielkie wrażenie (to jednak mistrz słowa; spotkałem opinię, że najlepsza powieść dwudziestolecia), choć nie zawsze się podobał. No, ale po ścieżkach głównego bohatera kroczę co dnia 😉

    Do „Króla” Dehnel miał jakieś uwagi, że nie dość sprawdzona historia Warszawy i są wpadki.

    Za to przeczytałem „Rozdartą zasłonę”. I „Szczupaczyńska” mi się podobała. Nie wiem, czy się rozwinęli („Zagłady” nie czytałem), czy ja w takich kryminałkach gustuję, choć przyznaję, że sam wątek kryminalny słabszy.

    Wychodzi stąd, że czytamy różne książki, ale tych samych autorów 😀

  2. Hmmm… wstyd się przyznać, ale przeszłość i „kto zabił” – te tematy w ogóle mnie nie kręcą.
    Bardziej fascynuje mnie przyszłość. Mądrzejsi ode mnie mają na ten temat różne koncepcje, który bardzo mnie stymulują intelektualnie. Na przykład:
    – jak szybko „prowadzenie samochodu” stanie się tylko niszowym hobby;
    – czy i jaki sposób modelowanie mózgu może doprowadzić do stworzenia maszynowej kopii umysłu określonego człowieka (nie mówię tu o żadnej sztucznej inteligencji, tylko o równoważnym bycie intelektualnym).
    Ciekawe dla mnie jest samo rozważanie tych koncepcji, niezależnie od tego, czy wierzę w ich urzeczywistnienie czy nie.

  3. Wpisałbym na listę książek do przeczytania,
    ale mam tam już 100 pozycji 😀

  4. Miałbym do Was w takim razie prośbę o podanie mi autorów i tytułów książek, które zarekomendowalibyście mi do przeczytania, np. 3 pozycje. Z różnych dziedzin, stylów, gatunków.

  5. Ja się biorę za:
    Mario Vargas Llosa „Dzielnica występku”
    Nie o przyszłości, ale o paskudnej teraźniejszości.
    Wchodzę w „świat niebezpiecznych związków, morderstw, skandali i ujadających bulwarówek, skąpany w wybujałym erotyzmie”. 😉

  6. TesTequ!
    Sprawdziłem, ta książka jest w wypożyczalni, trochę dla mnie na uboczu, bo na Śliskiej. Tylko zastanawiam się, czy po „Królu” znowu chcę czytać o tym samym. Tam też było łamanie kości, kompromitujące zdjęcia polityków, dziwki, redaktorzy, politycy. A co czytałeś poprzednio?
    Ps. Twoją książkę przeczytałem od deski do deski, ale mało co z tego mogę wprowadzić w życie. Może ogólną atmosferę, która jest mi bliska.

  7. Polecić Tobie? Myślę, że połączenie historii, teraźniejszości, polityki w dobrym reportażu znajdziesz w ostatnio czytanych przeze mnie: Spadkobiercach zapomnianych królestw.
    Autor, pełny tytuł itp.:Gerard Russell, Spadkobiercy zapomnianych królestw. W poszukiwaniu wymierających religii Bliskiego Wschodu, tłum. Joanna Gilewicz, Wydawnictwo UJ, 2016

  8. Nie ma jej niestety w bibliotece publicznej. Jakaś inna propozycja?

  9. Twardoch i Denhel obili mi się o uszy,ale nie miałem okazji niczego od nich przeczytać. Nie wiem natomiast, czy będę w stanie polecić Ci coś, czego już nie czytałeś…

    Aktualnie u mnie na tapecie jest Chmielewska:

    „Nawiedzony dom”
    „Duża polka”
    „Zbrodnia w efekcie”

    Bonusowo dorzucam jeszcze:
    „Wszystko czerwone”
    „Byczki w pomidorach”
    „Wszyscy jesteśmy podejrzani”

    I jeszcze coś z innej beczki: „Gwiezdne wojny – jak powstawał wszechświat” Chris Taylor

    Będziesz miał w czym wybierać 😉

  10. Mój historyk czyta aktualnie „Ostatnie dni Romanowów” autor Robert A. Wilton.
    Ja – „Historie warszawskie nieznane… wstydliwe” Rafała Jabłońskiego
    A Młodszy – geograf – „Podróże z tej i nie z tej ziemi” Józefa Barana.

  11. Inna?

    Nie wiem, czy Tobie przypasują — wzmiankowana „Wyniosła wieża” Barbary Tuchmann (mniej niszowe, o przemianach na Zachodzie przed I wojną światową); czy też Massie — „Drednought” i „Zamki ze stali” — pierwsza o wyścigu zbrojeń morskich przed I wojną światową (z szeroką panoramą relacji niemiecko-brytyjskich, oraz kluczowych polityków epoki), druga to kontynuacja — o I wojnie światowej (polecam mimo kiepskiego tłumaczenia, raz aż szukałem w oryginale o co chodzi w jednym akapicie…). To brzmi bardzo niszowo, ale to rzeczy dobrze napisane, które z przyjemnością może przeczytać także laik.

    Z innych tematów? Czytam „Scherzo capriccioso” Skvoreckiego, o pobycie Dvoraka w USA, ale nie wiem czy polecać — książkę oceniam coraz wyżej, ale nie jest całkiem lekka, a Tobie nie musi leżeć temat (szerszy niż sam Dvorak i „teza” Skvoreckiego, że wprowadził on akceptację dla jazzu na salony 😉 ). Czytam też „Prawdziwą królową” Marra, ale na ocenę przyjdzie czas.

    Zerkam do własnych notek. O! „Jarmark sensacji” Kischa, znasz? Stara rzecz (właściwie zbiór wspomnień o pracy reportera w Pradze początku XX wieku), ale bardzo zabawna.

    Podoba mi się seria Janickiego „Damy”. Zwłaszcza „Żelazne damy” i „Damy ze skazą” o żonach pierwszych Piastów. Świetnie się czyta, bo Janicki nie udaje historyka, nie wgłębia się w wątpliwości, nie przedstawia alternatyw, a tylko prezentuje krwiste i spójne historie (i choć w czasach, o których tak mało wiemy domysłów jest tak wiele, że można być pewnym, że tak nie było, to każdy wybór Janickiego jest przemyślany i sam w sobie sensowny).
    (Łapię się na tym, że mógłbym napisać dokładnie odwrotną charakterystykę:
    jest historykiem, wgłębia się w wątpliwości, przedstawia alternatywy — i zakończyć: świetnie się czyta ;D )

    „Oczywiście” polecam Beevora (i świetna seria Znaku). Jako czytelnik kryminałów retro zapewne znasz Akunina. Podczytywałem też Capka, ale „Fabryka absolutu” i „Opowieści z obu kieszeni” to absolutna klasyka. A „Listy z podróży”, czy „Krakatit” mniej mi pasowały.

  12. @Torlin: Dziękuję, że przeczytałeś moją książkę i tak miło o niej piszesz.
    Niedawno czytałem kryminał fantastyczny Neila Gaimana „Księga cmentarna” dziejący się na cmentarzu.
    Świetne były listy Stanisława Lema opublikowane w tomie „Sława i fortuna”.

  13. @ Celt Peadar, Joanna Chmielewska

    Bardzo lubię, ale z pominięciem ostatnich książek. Lądowanie w Garwolinie jako ostatnie wydaje mi się dobre. Późniejsze, to już słabsze rzeczy, czytałem wyrywkowo i bez zaangażowania.

    W okolicach świąt, przypomniałem sobie Studnie przodków, Zwyczajne życie, Większy kawałek świata, Lesia, Dzikie białko, Lądowanie w Garwolinie

  14. @TesTeq,
    Znasz Petera Wattsa?

  15. Torlinie, skąd ja mogę wiedzieć, jaka literatura Ci smakuje?
    Mogę jedynie wymienić kilka tytułów MOICH ulubionych książek. Ulubionymi nazywam te, które czytałem więcej niż raz i na pewno będę jeszcze czytał. Dużo ich jest, więc wymienię te, które mi pierwsze przyjdą na myśl.

    1. Niemal cała twórczość braci Strugackich, zwłaszcza „Przenicowany świat”, „Ślimak na zboczu” i „Piknik na skraju drogi”.

    2. Książki Borysa Akunina (ktoś tu wymienił kryminały retro o Fandorinie, ale są i inne serie tego autora, a wszystkie świetne).

    3. Egon Erwin Kisch – nie tylko „Jarmark sensacji”, także „Zapisz to Kisch” (wspomnienia z frontu I wojny światowej) oraz zbiory reportaży z rożnych krajow i miejsc. Komuch, ale pióro znakomite.

    4. Z prozy wojennej (mój konik) polecam „Okrutne morze” Monsarrata – o losach jednego okrętu w bitwie o Atlantyk, jedna z najlepszych książek o wojnie, jakie znam.

    5. Z rzeczy nowych: Barbara Demick „Światu nie mamy czego zazdrościć” – o życiu codziennym w Korei Północnej na podstawie rozmow z ludźmi, ktorzy stamtąd uciekli. Wstrząsające.

    6. Poleciłbym Ilfa i Pietrowa „Dwanaście krzeseł” i „Złotego cielca”, ale to trzeba czytać w oryginale rosyjskim, w polskim przekladzie dużo tracą (przy czym przeklad tej drugiej, ktory miałem w ręku, okazał się wyjątkowo podły). To satyra bolszewicka, po linii ideologicznej i z perspektywy czasu wiele motywów budzi sprzeciw, ale czyta się genialnie.

    Na razie tyle.

  16. @ goszczepa Miło poznać kolejnego fana Chmielewskiej. Moja najlepsza przyjaciółka (która ją uwielbia i od której się „zaraziłem”) twierdzi, że Zbrodnia w efekcie, jej ostatnia książka, najbardziej przypomina jej wcześniejsze najlepsze pozycje. Moim szczególnym ulubieńcem (poza samą Joanną) jest Pan Muldgaard. Szkoda, że nie wciągała go do akcji w innych książkach, poza Byczkami i Wszystko czerwone.

  17. Zacznę jak zwykle od kobiety, od Naszej Stokrotki
    Tutaj celnie trafiłaś w mój gust o tych warszawskich historiach, tytuł jest w bibliotece publicznej. Obowiązkowo przeczytam.
    ———————
    Celcie!
    Bardzo lubię Chmielewską, może nie tak jak moja córka, ale zawsze. Tylko mam trzy uwagi:
    1. Chmielewska – co z przykrością stwierdzam – im starsza, tym gorsza. Jednak najlepszą, rewelacyjną pozycją, jest „Wszystko czerwone”, na drugim dałbym „Krokodyl z kraju Karoliny”,
    2. Co innego rewelacja, a co innego takie codzienne umiłowanie, tutaj na pierwszym miejscu jest „Bariera”, mogę ją sobie otwierać na dowolnej stronie i czytać, i tak ją znam na pamięć, jak „Potop” czy Wiedźmina,
    3. Zwróciłbym Twoją uwagę na Małgorzatę Kursę. Moja córka poprosiła mnie o kupienie na Święta książki chmielewskopodobnej, znalazłem odpowiednią stronę w Internecie, i Kursa wygrywała na wszystkich polach. Moja Anka płacze ze śmiechu przy czytaniu, dałem jej trzy książki Pani Małgorzaty: „Babska misja”, „Teściową oddam od zaraz” i „Tajemnica sosnowego dworku”.
    —————–
    PAK-u!
    Tuchmann jest w bibliotece, wpisałem ją na listę, tych dwóch książek niszowych nie ma.Kirscha jest mnóstwo, ale bardzo stare wydania, jeszcze z lat 40. Wstyd powiedzieć, ale pomyliłem Kirscha z Kirstem, i chciałem powiedzieć, że przed laty uwielbiałem 08/15.
    Beevora jest sporo książek, o Janickim w życiu nie słyszałem. Akunina znam właściwie wszystko, łącznie z siostrą Pelagią, ale już mnie znudziły. Mam przesyt rosyjskich kryminałków.
    ————-
    TesTequ!
    „Księga cmentarna” jest w bibliotece, i jak przeczytałem opis w Internecie, muszę przyznać, że mnie tematyka zafrapowała. Dzięki.
    —————
    Gszczepa!
    A Ty co teraz czytasz?
    ———–
    Pawle!
    Mamy rzeczywiście inne preferencje, z przykrością stwierdzam, że nie umiem czytać (oglądać) rzeczy smutnych. Nie przeszedłem dawniej przez Monsarrata, to tym bardziej nie przejdę dzisiaj. O Korei też nie dam rady czytać. Trudno, ale bardzo Ci dziękuję.

  18. @Torlin:
    Kisch (Egon Erwin), nie Kirsch. Mam nadzieję, że to Twoja literówka, bo Kirsch jako autor też istnieje. O lata 40-te się nie martw, on zmarł tuż po wojnie (zresztą i dobrze, bo angażował się w budowanie komunizmu w Czechosłowacji, nie zdążył się jeszcze uwikłać w świństwach).

    Massie pisał też o Romanowach (dostał Pulitzera za książkę o Piotrze Wielkim); ale wydaje mi się, że „Drednought” dotyka większej liczby zagadnień i jest ogólnie ciekawszy.

  19. Ciekawe, że tylu się ujawniło miłośników Chmielewskiej. Muszę powiedzieć, że ja jej nie trawię. Może jestem niesprawiedliwy, bo czytałem tylko dwie czy trzy pozycje, i to dawno, ale drażniło mnie, że wkłada mnóstwo wysiłku w to, żeby pisać w sposób strasznie zabawny i dowcipny. Jakieś to było takie sztucznie natężone.
    Ciekawe, że Kischa się nie wznawia. Bądź co bądź klasyka reportażu. Ja mam wydanie z lat sześćdziesiątych.
    Torlinie, chcesz coś weselszego, to gorąco polecam „Naszą panią radosną” Zambrzyckiego. Książka przedwojenna, wydana w PRL tylko raz około 1958 roku (zdaje się, że niedawno ją wreszcie wznowili). To coś w rodzaju SF – o ludziach XX wieku przeniesionych do starożytnego Rzymu. Zabawne i libertyńskie w tonie do szpiku kości.
    „Przesyt rosyjskich kryminałków”? Akunin to nie do końca kryminały. On świetnie pisze, o czymkolwiek pisze, a pisze dużo. Powoli go sobie kompletuję w oryginale, chadzając do księgarni rosyjskiej, bardzo starannie ukrytej w podwórku nieopodal Hali Mirowskiej.
    Ja za kryminałami jako gatunkiem nie przepadam. Robię wyjątek właściwie tylko dla „Maigretów” Simenona – bo w nich jest kawałek prawdziwej Francji i prawdziwej obyczajowości epoki, która już minęła. Kosztowałem bardzo modnych ostatnio kryminałów skandynawskich, ale mnie znudziły.
    A ja teraz czytam „Tatuaż z tryzubem” Szczerka – reportaże z współczesnej Ukrainy z zacięciem literackim. Nie wiem, czy skończę, bo za bardzo autor wpada w Stasiukowskie klimaty, których nie lubię, a na Ukrainie też sporo bywałem, więc mam porównanie.

  20. PAK-u!
    Żadna literówka. Albo ja nie umiem pisać zrozumiale, albo moje zdanie: „Wstyd powiedzieć, ale pomyliłem Kirscha z Kirstem, i chciałem powiedzieć, że przed laty uwielbiałem 08/15” jest jednoznaczne. Znam – wydaje mi się – bardzo dobrze Kirscha – „Kirsch jako autor też istnieje” – bo właśnie to on napisał fenomenalny cykl „08/15”. Ja czytając Twój wpis w myślach pomyliłem nazwiska.
    ————–
    Pawle!
    Jak ludzie są różni, mnie „wczesna” Chmielewska bardzo rozbawiała, a czytając „Wszystko czerwone” płakałem ze śmiechu.
    Bardzo Ci dziękuję za adres Zambrzyckiego, jest w bibliotece i na mojej obowiązkowej liście. Naprawdę fajnie, że poruszyłem ten temat, ostatnio miałem kłopoty w bibliotece (tzn. w domu przed komputerem), co pożyczyć, kończyła mi się inwencja.
    Akunina czytałem jedynie Fandorina i siostrę Pelagię, bo przecież „Przygody magistra”, to są też historie Fandorina lub jego przodka von Dorna.
    Nawiązując do Zambrzyckiego, przepadam za dwoma typami lektur, pierwsze to przeniesienie w czasie (stąd moja miłość do „O północy w Paryżu”), drugie zaś to zderzenie kultur: np. „Bogini z tygrysem. Wspomnienie o Kaszmirze” – autorka Sudha Koul , czy film „Polubić czy poślubić”. Nie pamiętasz może, jak się nazywał film, w którym ludzie przenieśli się do Średniowiecza? Coś z „linią”, ale nie mogę tego znaleźć.
    Ani za Stasiukiem, ani za Ukrainą nie przepadam, ale Twoją książkę o Rumunii połknąłem jednym tchem. Dziękuję.

  21. „Okrutne morze” Monsarrata – o losach jednego okrętu w bitwie o Atlantyk

    Dwóch! Ale, faktycznie, bardzo dobre.

  22. gszczepa: Faktycznie, dwóch. Nie chciałem komplikować wpisu, bo gdybym napisał że dwóch, to należałoby rzecz rozwinąć. A tak naprawdę to są to losy jednego kapitana i jego zastępcy na dwóch kolejnych okrętach.

  23. Coś ci się, Torlinie, tęgo poplątało. Uściślam.
    Mowa była o dwóch autorach.

    Hans Hellmut Kirst, Niemiec, autor cyklu „08/15”, tudzież innych, mniej znanych, a równie dobrych książek (ja czytałem jeszcze „Fabrykę oficerów”).

    Egon Erwin Kisch, niemieckojęzyczny Żyd rodem z Pragi czeskiej i po I wojnie światowej obywatel Czechosłowacji, jeden z „ojców założycieli” nowoczesnego reportażu.

    Obu bardzo cenię.

    Nie znam autora nazwiskiem Kirsch, ale wierzę PAKowi, że on istnieje.

    A „Egipcjanina Sinuhe” Mika Waltari czytałeś? Jeśli nie, to przeczytaj.

  24. @Paweł Luboński:
    Czytałem nowe wydanie „Jarmarku…” — wydała Angora (zapewne pod wpływem Szczygła, jednego z miłośników).

    @Torlin:
    Skrzyżowałeś dwa nazwiska 😉
    Kirscha znalazłem w internecie z jakąś publikacją. Nie czytałem.

  25. Posypuję głowę popiołem. Poplątałem, dzięki za zwrócenie uwagi. „Egipcjanina…” czytałem.

  26. @gszczepa: Nie znam Petera Wattsa. Ale widzę, że jest dostępny za darmo w internetach!

  27. @TesTeq, owszem, chociaż nie wszystko (w szczególności nie ma najnowszej Echopraksji). Natomiast polecam przede wszystkim świetne Ślepowidzenie:
    http://www.rifters.com/real/Blindsight.htm

    W temacie rozważań o których wspominałeś, powinno być bardzo interesujące.

  28. @Torlin

    Obecnie czytam Moby-Dicka. Następnie zabieram się za reportaże Białe i Angole
    https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/biale
    https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/angole

    Polecanki z mojej strony:
    1) Leon Pawlik, Ankara (PRL, wojsko, Hrabal w stylu)
    2) David Lodge*, Który stawał na wysokości zadania ( sfabularyzowana biografia Wellsa)
    * jeden z moich ulubionych brytyjskich autorów, polecam właściwie wszystko
    3) Stanisław Lem, Sława i Fortuna (korespondecja z amerykańskim tłumaczem)

  29. „Sławie i fortunie” poświęciłem całe lato wpisów w Biznesie Bez Stresu. Niezwykle świadectwo czasów spisane przez superinteligentnego gościa.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: